Zakopane – co robić gdy pogoda spłata figla i zamiast wiosny mamy zimę?

Planowałam, że z Zakopanego wrócimy z masą pięknych, wiosennych zdjęć i całą listą miejsc i tras, które będę chciała wam polecić na majówkowo – wakacyjne wypady. Pogoda jednak spłatała nam niezłego psikusa i mocno pokrzyżowała plany. Zamiast wiosny mieliśmy zimę z prawdziwego zdarzenia, ze śniegiem padającym non stop przez 3 dni i z czwartym stopniem zagrożenia lawinowego w Tatrach. Mimo to udało nam się wspaniale spędzić czas, odkryliśmy kilka miejsc, które bardzo chcę wam polecić, a resztę możecie uzupełnić sobie o listę, którą zbudowałam w oparciu o wasze pomysły i podpowiedzi z mediów społecznościowych!

W tym roku nie planujemy żadnych długich, konkretnych, wakacyjnych wyjazdów. Zamiast tego stawiamy na krótkie, kilkudniowe wypady w Polskę i kilka dalszych, ale nadal krótkich podróży w Europie.

Zakopane było na naszej liście miejsc do odwiedzenia już dawno, postanowiliśmy zobaczyć je w tym roku. Dla Faba miało to być pierwsze spotkanie z Tatrami, a dla mnie powrót do miejsc, które często odwiedzałam z rodzicami. Nasz wyjazd zaplanowaliśmy na kwiecień – wiecie, wiosna w dolinach, krokusy, kolejka na Kasprowy, wypady z plecakiem i marsz do Morskiego Oka – taki był plan. Rzeczywistość spłatała nam jednak niezłego psikusa!

 

DOJAZD

Do Zakopanego postanowiliśmy dojechać autobusem. Jestem wielką fanką pociągów, ale … nie do Zakopanego. Trasa między Krakowem, a Zakopanem pokonana pociągiem zawsze dłuży mi się niemiłosiernie, dlatego postawiliśmy na autobus. Podróż z Warszawy trwała niecałe 7 godzin. Zdecydowaliśmy się na przejazd nocą, dzięki temu uniknęliśmy korków, a przede wszystkim nie straciliśmy dnia z pobytu w górach na podróż.

NOCLEGI – SNOW&FUN ZAKOPANE

W Zakopanem zatrzymaliśmy się w apartamencie Kawa z Mlekiem – jednym z trzech dostępnych w ofercie Snow&Fun. Dlaczego apartament, a nie hotel?

Zależało nam na swobodzie i elastyczności. Wiecie, podczas remontu i tymczasowego dzielenia przestrzeni z rodzicami tęsknimy trochę za swobodą i poczuciem bycia „u siebie”. Chcieliśmy samodzielnie przygotować sobie śniadanie, móc zrobić herbatę wieczorem i nie zamykać się w hotelowym pokoju. Apartament był strzałem w dziesiątkę, a Snow&Fun okazał się idealnym miejscem na spokojny wypoczynek w Zakopanem.

Nocowaliśmy w apartamencie Kawa z Mlekiem, w którym mieliśmy do dyspozycji przestronny, jasny salon z balkonem i kuchnią, oddzielną sypialnię, łazienkę oraz korytarz z pojemnymi szafami. Dla zmotoryzowanych dostępny jest również podziemny parking, na którym można spokojnie zostawić auto.

Pokazywałam wam już ten apartament na Insta Story – zakochaliśmy się w nim z Fabem od pierwszego wejrzenia!

Apartament Kawa z Mlekiem jest urządzony niesamowicie przytulnie, a przy tym super minimalistycznie dzięki czemu łatwo jest utrzymać tu ład i porządek. Nas szczególnie zachwyciły „kawowe” smaczki i elementy dekoracji, kominek wbudowany w ścianę, mnóstwo naturalnego światła, lampy handmade zrobione ze starych butelek po mleku (zastanawiamy się czy tego pomysłu nie przemycić u siebie w mieszkaniu) oraz piękne, drewniane meble.

Wiecie, że meble w tym apartamencie zrobione są z drewna z odzysku? To niesamowite uczucie jeść śniadanie przy dębowym stole, który powstał ze stopni schodów ze starego domu, lub budzić się w łóżku zbudowanym z drewna ze starych łodzi flisackich!

Apartament jest niesamowicie wygodny i w pełni urządzony, wszystko czego potrzebowaliśmy już tam na nas czekało. Kocyk na kanapie, ręczniki, pralka w łazience (plus zapas proszku do prania!), suszarka, świetnie urządzona kuchnia, ekspres (i młynek!) do kawy, kominek wraz z zapasem drewna (przydało się na tę zimową wiosnę!), a nawet gry planszowe i zapachowa świeca na parapecie – zanim zdążyliśmy pomyśleć „o fajnie byłoby mieć to czy tamto” znajdowaliśmy to w którejś z szafek. Od razu poczuliśmy się tu jak u siebie!

Cieszę się ogromnie, że zdecydowaliśmy się na pobyt w apartamencie Kawa z Mlekiem! Kapryśna pogoda sprawiła, że spędziliśmy w środku dużo więcej czasu niż na początku planowaliśmy i w tej sytuacji dodatkowa przestrzeń i swoboda były zdecydowanie wielkim plusem.

Apartamenty Snow&Fun nie są nigdzie reklamowane, a i tak trudno tam o wolny termin. Świetna jakość i pasja promują się same – a, że jest to miejsce prowadzone z pasją i pomysłem przekonałam się podczas rozmowy z właścicielem apartamentów, który przygotował dla worqshopowych Czytelniczek niespodziankę.

Jeśli zdecydujecie się na pobyt w apartamentach Snow&Fun i przy składaniu rezerwacji użyjecie hasła WORQSHOP po przyjeździe będzie na was czekał na miejscu koszyk powitalny z  pyszną kawą i herbatą, czymś słodkim i lokalnymi smakołykami – im dłużej zostaniecie w apartamentach tym większa będzie zawartość koszyka.

Promocja na hasło WORQSHOP trwa do 31.12.2017r, oraz obowiązuje tylko
przy rezerwacjach bezpośrednio ze strony http://snowandfun.pl

Poranki z kawą przy kominku, leniwe śniadania, praca z laptopem na kanapie, obserwowanie śniegu za oknem i wieczory z serialem – tak mniej więcej wyglądały nasze dni. No chyba, że udało nam się zebrać w sobie, założyć warstwy ubrań i wyjść na śnieg!

 

ATRAKCJE

Nie powiem wam wiele o zakopiańskich atrakcjach, bo przez pogodę większość z nich nas ominęła. Pytałam was na Facebooku i Instagramie o to co warto zobaczyć w Zakopanem i ta lista nadal zostaje otwarta. Dzielę się nią na blogu, bo wiem, że wielu z was może się przydać podczas planowania wiosenno-letnich wyjazdów!

Mimo że ze względu na pogodę nie wyściubiliśmy nosów za miasto i tak oboje uważamy, że ten wyjazd był super. Zauważyłam wśród znajomych podśmiewanie się z tego, że Zakopane jest takie trochę przereklamowane, turystyczne i kiczowate, ale wiecie co – śnieg przysypał to co brzydkie, turystów chyba też trochę wystraszył, a samo miasto, drewniane domki i nawet najbardziej turystyczne ulice wyglądały super. Nam się w każdym razie podobało 🙂

Postawiliśmy na spacery w śniegu – poszliśmy na Krupówki i Kasprusie, które zachwyciły nas tradycyjną, drewnianą architekturą. Przeszliśmy się pod Wielką Krokiew, oraz w stronę Strążyska – tyle udało nam się zrobić przez pierwsze trzy dni pobytu w górach.

 

Liczyłam na spacery po wiosennych dolinach i podziwianie widoków, ale ponieważ nie byliśmy kompletnie przygotowani na wyprawy w śniegu, te plany musimy odłożyć na później. Wolę spędzić czas w przytulnej kawiarni lub cieplutkim apartamencie niż bez konkretnego sprzętu i ubrania wyprawić się nawet w dolinę, a w efekcie przemoknąć, zmarznąć, czy wręcz narażać siebie i innych na jakieś niebezpieczne sytuacje.

W piątek wyszło słońce i tuż przed powrotem zdecydowaliśmy się na wjazd na Gubałówkę. Warto było! Widok gór zasypanych śniegiem zapierał dech w piersiach, a krótki spacer w stronę Szymoszkowej sprawił, że postanowiliśmy koniecznie wrócić do Zakopanego, tym razem gdy pogoda pozwoli już naprawdę nacieszyć się górami i spacerami z plecakiem!

GDZIE ZJEŚĆ

Niestety wiele miejsc, które nam polecono i które bardzo chcieliśmy odwiedzić było akurat zamkniętych. Okres między Wielkanocą, a majówką to jak się okazuje czas na przerwy techniczne w działaniu wielu zakopiańskich knajpek i kawiarni. Kolejny powód na to, aby wrócić kiedyś do Zakopanego!

Listę miejscówek polecanych przez Czytelniczki bloga podrzucałam już wyżej, od siebie dodam, że bardzo smakowały nam placki ziemniaczane w Watrze – Fab stał się ich fanem numer jeden, mówi, że lepszych placków jeszcze nie jadł.

Jeśli będziecie w Zakopanem i macie ochotę na coś słodkiego koniecznie skuście się na ciacho z Samanty! Bardzo polubiliśmy tę na ul. Witkiewicza. Często wracając do Snow&Fun kupowaliśmy po drodze ciacho, które następnego dnia zjadaliśmy z poranną kawką – jak wakacje, to wakacje! Na miejscu koniecznie spróbujcie naleśników – te z serem, sosem karmelowym i orzechami to mistrzostwo świata!

Korzystając z możliwości przygotowywania posiłków w apartamencie, w którym mieszkaliśmy postanowiliśmy zaopatrzyć się w prowiant na śniadania. Za radą gospodarza zakupy zrobiliśmy w sklepiku Chleby Mojego Dziadka (Strążyska 2) – warto było się tam przejść, nigdzie indziej nie znajdziecie tak pysznego chleba! Nam szczególnie smakował ten na zakwasie z czarnuszką oraz pszenny z marchewką i sezamem. Kupiliśmy też wędzonego pstrąga (przepyszny!), a Fab zaopatrzył się w miejscowe szynki – powiedział, że każda była pyszna, jego faworytem stała się niemal czarna szynka wołowa, a kabanoski zajęły zaszczytne drugie miejsce!

Ostatnie śniadanie zjedliśmy w Regionalnym Barze Mlecznym. Jajecznica była na piątkę z plusem (a wiem od Marty, że rosół podobno też jest w tym miejscu genialny!), klimat i fajny, drewniany wystrój również, tylko ceny trochę odbiegały od standardu baru mlecznego. Mimo wszystko polecam to miejsce na proste i swojskie śniadanko na mieście!

Mam nadzieję, że ten dość nietypowy, zimowo – wiosenny przewodnik i lista pomysłów na to jak spędzać czas w Zakopanem stworzona wspólnie z Czytelniczkami bloga przyda się wam podczas planowania wypadów na Podhale. Liczyłam na to, że będzie tu więcej moich rekomendacji i podpowiedzi, ale wyszło jak wyszło 🙂

Pisząc ten tekst zdałam sobie sprawę z pewnej bardzo ważnej sprawy. Wyjazdy i podróże są takie, jak nasze nastawienie. Nie zawsze można liczyć na idealną pogodę, świetne warunki czy plany zrealizowane w 100%. To nasze nastawienie podczas wyjazdu sprawia, czy będziemy go wspominać jako udany, czy do kitu. Pamiętajcie o tym i wykorzystujcie swoje mniejsze i większe podróże na maksa, ciesząc się nimi z całego serca, niezależnie od warunków.

Napiszcie w komentarzach o waszych podróżniczych planach, o tym co chciałybyście zobaczyć i jak planujecie swoje wyjazdy!

  • Kocham, kocham, kocham Zakopane! Przynajmniej raz w roku tam jestem od kiedy jestem „na swoim” 😉 Całe życie mieszkałam blisko gór (Bieszczady), ale nigdy mi się nie znudzą. Chyba od gór ciągnie do gór 😛 A te prawdziwe i wysokie są jeszcze lepsze. Zakopane ma swój urok, a ze śniegiem to już w ogóle. Ludzie mogą mówić sobie co chcą, a ja i tak będę tam jeździć. Kojarzą mi się z odpoczynkiem, świeżym powiewem w życie i szczęściem. To tam zostałam poproszona przez mojego męża o rękę, a tego się nie da zapomnieć!

    Fajnie poradziłaś sobie z zastąpieniem planowanego postu o pięknych miejscach w czasie wiosny. Najważniejsza jest kreatywność i tak jak napisałaś dobre nastawienie, z tego zawsze wyjdzie coś pięknego i niepowtarzalnego! 😉

    • no to rzeczywiście masz z Zakopanem piękne wspomnienia 🙂 takie miejsca zawsze zostają wyjątkowo bliskie sercu 🙂

  • Wraz z narzeczonym wybieramy się do Zakopanego na majówkę i ja także liczyłam na piękną, wiosenną aurę, a skończyło się na szybkich zakupach traperów. 😀 Mam jednak nadzieję, że miło się zaskoczę i pogoda będzie piękna! 🙂

    Dzięki za listę restauracji, na pewno je „zwiedzimy”. 🙂

    • ooo cieszę się, że lista się przyda! 😀 niestety wiosna w tym roku jest wyjątkowo kapryśna, ale tym bardziej nie można pozwolić, aby pogoda popsuła plany 🙂

  • Ale bosko wygląda Zakopane w taką pogodę!!! 🙂 Super!!!!!! 🙂

  • Zakopane i Tatry w zimowej odsłonie mają mnóstwo uroku, szczególnie pod pierzynką takiego świeżego śniegu! Moim zdaniem wcale nie mieliście pecha, a szczęście 🙂 szkoda, że wędrówki po górach nie były możliwe, ale na te i tak najlepiej udać się chyba w czerwcu (przed wakacjami) i we wrześniu lub październiku :). Wtedy można najwięcej skorzystać <3 Piękne zdjęcia!

    • Agnieszka 😀 poczekaj na vloga 😛 wiesz, że jesteś moją największą motywacją z tyłu głowy, aby go złożyć 😀
      PS. Właśnie chyba muszę sobie wybić „wiosenne góry” z głowy i przerobić je na „jesienne góry” – będzie bezpieczniej 🙂

  • Pięknie 🙂 Z całego postu aż bije, że świetnie spędziliście czas, pomimo niespodzianki pogodowej. U mnie w tym roku wakacji brak, czekam na dzidziusia i dalekich wyjazdów nie planujemy, ale mam nadzieję, że może jak Mała podrośnie już lekko, to zimą chociaż na weekend gdzieś się wybierzemy 🙂

    • super, cieszę się, że tak odebrałaś ten post! 🙂 trzymam kciuki, aby to oczekiwanie było jak najwspanialsze 🙂 a wakacje na pewno odbijecie sobie jeszcze nie raz w trójkę! 🙂

      • Na pewno odbijemy, chociaż to będzie już zupełny wymiar przeżyć 😉

  • karmię oczy tymi pięknymi zdjęciami! CO ZA KLIMAT!! <3

    • dziękuję 🙂 to prawda, że pogoda do zdjęć była idealna – mega jasno i biało, jak marzenie 🙂

  • http://pastel-home.blogspot.co

    Piękne zdjęcia i niesamowity blog, na pewno tu będę wpadała 😉 P.S Zapraszam także do mnie, wróciłam po dłużej przerwie 🙂

  • Cudowne fotki ♥ zakochana jestem w tych poruszanych śniegiem 🙂 Bardzo podoba mi się Wasze podejście 🙂 to czy urlop jest udany w głównej mierze zależy od nastawienia. Przeciwności to naturalna kolej rzeczy, warto traktować je jako przygodę i czerpać z tej niespodziewanej drogi. Pozdrawiam Was że szczyptą zazdrości.

  • Rzeczywiście mało wiosenny post:P ale trzeba przyznać że śnieg też ma w sobie to coś, choć nie dziwię się że głównie spędzaliście czas w apartamencie. Ja też wolę obserwować śnieg zza okna 🙂 My jedziemy w sobotę na Teneryfę! W końcu nieco spóźniona podróż poślubna, już nie mogę się doczekać! Pozdrawiam

  • A ja zazdroszczę śniegu! Kocham zimę a tak niewiele jej było w tym roku. No i do tego góry, które kocham. Niech sobie ludzie mówią co chcą, Tatry są piękne.
    Mogłabyś powiedzieć co to za aparat, ten który masz na kijku na jednym ze zdjęć i czy jesteś z niego zadowolona? Poluję właśnie na taki kompaktowy aparat 🙂

  • Jak ja się cieszę, że zobaczyłam u Ciebie ten apartament! Właśnie siedzę przy drewnianym stole w Kawie z mlekiem i coś czuję, że będę tu wracać regularnie 🙂

    • Marta, ale Ci zazdroszczę!! Mam nadzieję, że wyjazd udał się na 100%! 🙂

  • Aż się wzruszyłam jak zobaczyłam- kocham Zakopane i Tatry miłością bezgraniczną. Na słowa „jedziemy na wakacje do Zakopanego” płaczę jakby mnie że skóry obdzierali ale to ze szczęścia, że znów zobaczę moje kochane góry. Do Zakopanego jeździmy tylko pociągiem-najgorszy odcinek Łódź-Kraków, bo w nocy i nic ciekawego po drodze. Od Krakowa zaczyna się już to co uwielbiam-pierwsze pagórki, domy w stylu góralskim. Miejscowości w których zatrzymuje się pociąg znam na pamięć a on Nowego Targu serce zaczyna bić szybciej. Śpimy raczej w pensjonatach czy prywatnych kwaterach-z rodzicami zatrzymywalismy się w Poronin-Suche u pani Anieli Gut (polecam), obecnie nocujemy na Pardałówce u Wojtka i pani Stasi, gdzie zawsze mamy pokój z balkonem i widokiem na Giewont (wymóg mojego syna). Uwielbiam spacery Bulwarami Słowackiego i ścieżką pod reglami-polecam Dolinę ku dziurze gdzie na końcu czeka nas jaskinia (trzeba mieć latarkę) w której ponoć zbój Wojtek miał swoje schronienie. Uwielbiam Kalatówki i widoki z tego miejsca, skręcając w bok czarnym szlakiem można dojść do Sarniej Skały skąd widoki są oszałamiające. Lubię odwiedzać wszelkie muzea (np Kornela Makuszyńskiego)…nigdy te wszystkie miejsca mi się nie znudzą. Co do jedzenia…dziecko moje upodobało sobie bar z jedzeniem na wagę i nie mogłam go nigdzie więcej wyciągnąć. Stałym punktem naszych przekąsek podczas zimowego pobytu były oscypki z grilla z żurawiną-pycha! Trochę się rozpisałam ale poniosło mnie ździebko gdyż jest to dla mnie temat, o którym mogę nawijać bez końca…gdybyś miała jakieś pytania daj znać-BARDZO chętnie opowiem 🙂