Weekendownik #9, którego miało nie być, ale jest!

Dzisiejszy weekendownik już prawie się nie pojawił. Ten dzień zaczął się tak bardzo pod górkę, że nie wiedziałam już jak pozbierać myśli (i siebie!) na tyle, żeby sklecić je w jakieś poukładane zdania. Ale weekendownik jest. I nie, nie będzie negatywny.

BLOGERSKI ŚWIAT Z WATY CUKROWEJ

Bardzo, bardzo często zarzuca się blogerom, że pokazujemy wyidealizowany obraz świata. Piękny porządek na zdjęciach, wyjazdy i eventy, praca z kawką i laptopem na kolanach, w wazonie zawsze świeże kwiaty, czas na ploteczki z przyjaciółkami, samoodhaczająca się lista zadań – słowem, żyć nie umierać.

Jestem tego świadoma, i świadomie dokładam do tego swoje trzy grosze. Nie wrzucam na bloga brzydkich zdjęć, a zanim coś opublikuję – czytam dwa razy. Dlaczego?

Trochę już o tym pisałam w tekście o Instagramie – tam co prawda w kontekście zdjęć i ich estetycznej, wizualnej wartości. Nie wrzucam zdjęć domowego bałaganu, tak samo jak do takiego bałaganu nie zaprosiłabym żadnej z was.

A na blogu z założenia nie marudzę. Nie użalam się, nie stękam i nie piszę o problemach – chociaż jak każdy mam ich na pęczki. Może te problemy są inne niż wasze. Może dotyczą innych obszarów życia. Ale są. Gdybym pozwoliła sobie popłynąć, dzisiejszy weekendownik miałby zupełnie inny wydźwięk, uwierzcie mi. Zamiast tego mam do was prośbę.

BŁAGAM, NIE MARUDŹMY!

Ja wiem, że wygadać się, wypłakać komuś na ramieniu jest podobno zdrowo. Co innego jednak zrobić to raz, a potem się pozbierać, a co innego sączyć negatywne komentarze i stękać przez 24 godziny na dobę.

Na pewno każda z was miała w swoim otoczeniu taką osobę, która w ciągu kilku chwil była gotowa swoim jojczeniem popsuć wam humor na resztę dnia. Ja dzisiaj przerobiłam to na sobie, dlatego błagam – nie bądźcie jęczybułami i energetycznymi wampirkami!

To jak odbieramy różne sytuacje w życiu zależy od nas.

Filtrowanie rzeczywistości i szukanie w niej pozytywów to niełatwa sprawa, ale warto się jej uczyć. Pomagają ćwiczenia wdzięczności, pomaga robienie tego co kochamy, pomaga odpoczynek, zadbanie o siebie.

Mi pomaga pisanie tego bloga. Bo zakładając worqshop obiecałam sobie, że będzie to pozytywne, świeże, inspirujące miejsce. Dlatego nie będzie tutaj tekstów o problemach, nie będzie wylewania żalów, nie będzie miejsca na negatywy i smęcenie.

A do was mam prośbę – następnym razem zanim zbierze wam się na marudzenie spróbujcie ugryźć się w język i pomyśleć o czymś pozytywnym. Powiedzieć coś fajnego. Nie dać się ponieść fali negatywów. Dziewczyny, dodawajcie do tego świata uśmiechy zamiast zgryźliwości!

MINIONY TYDZIEŃ

Był całkiem fajny! Udało mi się w końcu spotkać z Natalią i Agnieszką, a takie spotkania zawsze są ekstra doładowaniem baterii 🙂 Zjadłyśmy pyszne ciacha w warszawskiej kawiarni Moko Tuff – polecam wegańskie brownie, które w połączeniu z Kenyą z dripa to istna poezja!

Poza tym nadal trwa remont, a ja w niemal każdej wolnej chwili zasuwam na dół żeby położyć kolejną warstwę gruntu lub innej farby 🙂 Im szybciej skończymy dół tym szybciej zabieramy się za naszą górę – nie mogę się już doczekać, a moją ulubioną lekturą stał się katalog IKEA!

Mimo że pogoda była taka sobie dzielnie realizowałam swój plan treningowy i wyszłam pobiegać. Skończyło się to przeziębieniem, ale i tak dla zakwasów było warto! Muszę wam też powiedzieć, że mieszkanie w domku, na spokojnym osiedlu jest ekstra – wychodzę na ulicę i mogę biec po prostu przed siebie, wszędzie jest ładnie, wszędzie mam chodniki – super sprawa!

A w domu… w domu królują wiosenne tulipany! Znoszę je do domu w hurtowych ilościach i ustawiam gdzie się da – od razu robi się weselej!

POLECAJKI

W tym tygodniu będzie trochę polecajek, mam nadzieję, że znajdziecie tutaj coś co uprzyjemni wam zbliżający się weekend – pamiętajcie, że w komentarzach jak zawsze czekam na polecajki od Was! 

ZDROWE PRZEKĄSKI

Odkąd przeszłam na moją nie-dietę zaczęłam polowanie na zdrowe przekąski i fit przegryzki do kawy. W jadłospisie, który w ramach Korepetycji z Odchudzania dostaję od Moniki pojawiły się w tym tygodniu słodkie kulki – kilkuskładnikowe mistrzostwo świata, wszyscy w domu się nimi zajadali! Poproście Monikę o publiczne podzielenie się przepisem, bo jest genialny!

O zdrowe przekąski podpytałam też na Instagramie i jak zawsze podrzuciłyście mi całe mnóstwo inspirujących miejsc w Internecie – dziękuję! Jeśli również budujecie sobie kolekcję zdrowych deserów to linki pod tym zdjęciem są naprawdę ekstra – polecam!

Gdzie znajdę inspiracje na zdrowe i pyszne słodkie małe coś do weekendowej kawy? Podpowiedzcie!⠀ ⠀ Bo jadłospisów już układać nie muszę – robi to za mnie @drlifestyle.pl i nasze menu na cały tydzień jest przepyszne, brakuje mi jednak małego co nieco, właśnie do kawy, co nie będzie cheat mealem, będzie bez nabiału i pszenicy 😀 Liczę na Was! ⠀ ⠀ #planowanie #zdrowemenu #zdroweprzekaski #zdrowystylzycia #morningcoffee #planujeposilki #cupsinframe #ksiazkikucharskie #bezcukru #beznabialu #wdomunajlepiej #smakowitaella #weekendmodeon #tgif #onthebedproject #morninglikethismakesmehappy #czystadieta #tulipany #korepetycjezodchudzania #myunicornlife #happymoments #malyksiaze #najpierwkawa #codzienność #organizacjaczasu #tuiteraz #flatlay #polishblogger⠀⠀ ⠀

A post shared by Kasia Mistacoglu (@worqshop) on

NATCHNIONA.PL

Przeglądając linki, które mi podrzuciłyście trafiłam na bloga natchniona.pl i gdy tylko weszłam w kategorię z przepisami bez mleka moje ślinianki zaczęły pracować na zwiększonych obrotach – nie wiedziałam, że można tyle pysznych rzeczy wyczarować bez udziału nabiału! Będę testować na bank, wam również polecam jeśli zmagacie się z alergiami lub nietolerancjami pokarmowymi!

QULISY – JAK ROZRUSZAĆ INSTAGRAM

W tym tygodniu w ramach worqshopowych Qulis rozmawialiśmy chwilkę o tym jak rozruszać Instagram (nagranie można nadal obejrzeć na fanpage). Bardzo jestem ciekawa kto zdecyduje się wprowadzić pigułkę wiedzy w życie i jakie będziecie miały efekty!

Strasznie się też cieszę, że taka forma rozmowy na żywo spotkała się z waszym ciepłym przyjęciem, nie mogę doczekać się już kolejnych spotkań mimo że dla mnie to sporo stresu przed 🙂 Pamiętajcie, że widzimy się w czwartki o 11.00!

KSIĄŻKA OLI

W Dzień Kobiet ruszyła przedsprzedaż książki Pani Swojego Czasu – możecie zamówić ją obecnie z darmową przesyłką, wysyłka książki nastąpi po 6 kwietnia. Ja już nie mogę doczekać się kolejnej pięknej paczki od Oli i jej gangu! Mimo że to co robi i czego uczy Ola śledzę od dawna, zawsze dowiem się od niej czegoś nowego i wartościowego, na bank będzie tak też z tą książką.

INSPIRUJĄCY BULLET JOURNAL

Kasia Antilight jest jedną z najbardziej inspirujących osób jakie znam – ma cudne poczucie estetyki, świetnie włada pędzlem i farbami, robi rewelacyjne zdjęcia, pięknie mieszka. Dlatego z niecierpliwością czekałam, aż Kasia pokaże nieco swojego bullet journala światu – jeśli szukacie pomysłów na delikatne, kobiece strony w bujo zajrzyjcie koniecznie!

WARSZTATY PROJECT LIFE W WARSZAWIE

Pozostając na moment w kreatywnych tematach – zapraszam serdecznie na wiosenne warsztaty Project Life w Warszawie! Spotykamy się już 25 marca, w Scrapbooking Shop.

Podczas warsztatów będziemy rozmawiać o zdjęciach i dokumentowaniu codziennych chwil, robić wpisy do albumów, podpowiem Wam co nieco w temacie dodatków i kolorów, będzie okazja obejrzeć różne core kity, pobawić się Fuse Toolem, zerknąć na trochę nowości, a dla każdej z Was będę miała zestaw kart i naklejek przygotowany wspólnie z Family Portraits.

Zapisać można się na maila kontakt@worqshop.pl, a wszystkie szczegóły znajdziecie na plakacie oraz na stronie wydarzenia. Liczba miejsc jest ograniczona, decyduje kolejność zgłoszeń!

WIOSENNE WYPADY I WYJAZDY

Mimo że pogoda za oknem nie rozpieszcza, a remont w pełni na przekór wszystkiemu powolutku planujemy z Fabem wiosenne wyjazdy.

W zeszły weekend podpytałam na facebooku jakie miejsca w Polsce polecacie na takie kilkudniowe wypady i jak zawsze zasypałyście mnie mnóstwem dobrych pomysłów (znajdziecie je w komentarzach pod podlinkowanym zdjęciem!)! Nie chcę aby ten post zginął w czeluściach Internetu, wrzucam go więc i tutaj – może was również zainspiruje do zorganizowania kilkudniowej wyprawy w Polskę?

CO WARTO ZROBIĆ NA WIOSNĘ

Ostatnia polecajka w tym tygodniu to świetny wpis Agnieszki z 7 rzeczami, które warto zrobić na wiosnę. Bardzo lubię takie zestawienia, bo często przypominają mi o sprawach i drobiazgach, które inaczej na pewno umknęłyby w codziennym ferworze zajęć i zadań!

NA BLOGU

Kto jeszcze nie czytał, to zapraszam na post z tego tygodnia

Małe Cele w marcu 

a już po weekendzie będę miała dla was sporą porcję Project Life, bullet journala i dużo kreatywnego dobra!

Życzę Wam mega weekendu – bez marudzenia za to z dużą porcją odpoczynku, optymizmu i ładowania się dobrą energią. Nie dawajcie się złym humorom, pomyślcie ile fajnych rzeczy możecie w tym czasie zrobić!

Zobacz również

  • Zgadzam się w 100000% . Marudzenie do niczego nie prowadzi. Też nie cierpię tego robić! 🙂 Buziak! ;*

  • Co to znaczy „miało nie być” brrr…Ja czekam na te Twoje „Weekendowniki”. Buźka!

  • Ewelina

    Od jakiegoś już czasu staram się z całych sił marudzić jak najmniej, nie użalać się nad sobą, a w każdym dniu widzieć jak najwięcej dobrego. Czasem pomaga, czasem padam na nos. Najważniejsze, to walczyć 🙂

    Ściskam!

    • oj to prawda! Wiadomo, że każdy może mieć słabszy dzień, ale ja tu miałam na myśli takie notoryczne marudy, które kurczę marudzą zanim zdążą otworzyć oczy po obudzeniu 😀

  • Bardzo łatwo jest popaść w taki marudzący nastrój, a potem oczekiwać, że ktoś nas pogłaszcze po głowie, pocieszy. A potem otoczenie traci do nas cierpliwość i zostajemy sami ze sobą i roszczeniowym podejściem 🙂 W chwili słabości dobrze jest popatrzeć na siebie z boku i pomyśleć czy chciałabym zobaczyć siebie- siłaczkę, która mimo problemów z głową do góry idzie dalej, ( jak bohaterka z bajki) czy siebie rozlazłą i z pretensjami do świata. Dziękuję za pozytywną energię i dużo pozytywnej energii życzę 🙂

    • super pomysł – takie spojrzenie na siebie oczami innej osoby! 😀 podpowiem marudom w moim otoczeniu następnym razem jak stworzą okazję do takiego komentarza 😉

  • Ja kiedyś byłam straszną marudą i narzekałam na wszystko, a teraz strasznie mi głupio, jak sobie o tym przypomnę. Teraz staram się nie marudzić i nie znoszę, jak niektórzy użalają się nad sobą na siłę, tylko po to, żeby je głaskać.
    A Qulisy były super! Czekam na kolejne i życzę Ci udanego weekendu 🙂

    • Ola ja też byłam księżniczką jęczybułą – może dlatego marudzenie innych irytuje mnie jeszcze bardziej, bo wiem, że można z takiego jojczenia wyjść, tylko to wymaga trochę więcej wysiłku niż właśnie marudzenie 🙂

  • Ja w zeszły weekend napisałam bardzo szczery i smutny wpis (7 h pisania!!!) ale bardzo mi pomógł, lubię właśnie takie autentyczne i szczere pisanie 🙂 Chociaż też zwykle nie narzekam i stawiam na wszystko, co pozytywne 🙂 Świetny wpis i ważne przesłanie 🙂

  • Fajnie jest to,co napisałaś o marudzeniu i narzekaniu, zgadzam się w 100%! I podobnie, jak Ty postanowiłam, że na moim blogu tego nie będzie i wiesz co? Ktoś mi ostatnio zarzucił, że jestem nieszczera, bo to nie możliwe, żebym tak się wszystkim cieszyła i nie narzekała 🙂

    Dobrego weekendu 🙂

  • Z niemarudzeniem to podpisuje sie nogami i rękami! Miałam taka znajoma wampirka – po każdym spotkaniu byłam wycieńczona, bo sama tez odpowiadałam marudzeniem, psując sobie tylko humor. Od dawna jednak ćwiczę dobry humor i mie poddaje sie nawet w szare deszczowe dni 🙂

    I achhh uskrzydlasz komplementem kochana! Dziękuje 🙂

    • skąd to znam… ale grunt, że od takich osób można się odciąć albo chociaż ograniczyć kontakt albo nie wiem zrobić sobie mentalną tarczę na marudzenie 🙂

  • Z tym narzekaniem też zgadzam się z Tobą … zawsze wszyscy dookoła tylko zrzędzą, a słyszałam przed chwilą w radiu jak ktoś opowiadał o jakimś miejscu na Filipinach i o szczęśliwych ludziach w wiosce którą zmiótł huragan … i że ich szczęście płynie z wnętrza a nie z otoczenia 🙂 Pozdrawiam !

  • Ela Kraj

    Co do kilkudniowych wyjazdów – polecam lubuskie. Z rowerem można tam jeździć i jeździć. Pochodzę spod Gorzowa Wlkp i kiedyś marzyłam, by stamtąd uciec – teraz mieszkam pod Warszawą i brakuje mi tych bezkresnych lasów, mnóstwa jezior i wszechobecnego spokoju… Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma 🙂 a z jezior – najbardziej polecam jezioro Lubikowskie. Piękne, czyste. W ogóle polecam lubuskie jeziora – dużo mniej ludzi niż na Mazurach a równie piękne:)

    • Elu dzięki za podpowiedź gdzie wyjechać – nie znam w ogóle tych okolic, a z tego co piszesz jest tam przepięknie! 🙂

  • Cieszę się, że wspomniałaś o tym, że czytasz swoje posty przed publikacją. Bardzo często spotykam się z postami pełnymi błędów, brakiem/nadmiarem spacji lub kiepskim formatowaniem, które znacznie utrudniają skupienie się na treści. Kasiu, masz siłę przebicia i dziewczyny Cię czytają – napisz jakiegoś posta o tym jak poprawnie przygotować treść do opublikowania, bo szkoda niektórych treści.

    Marudzenie, narzekanie i bałagan to ja mam na co dzień u siebie i nie muszę o tym czytać u innych 🙂

    Tipa z qulis już stosuję. Wcześniej tylko dawałam serduszka, a teraz zostawiam też komentarze i to takie z treścią 🙂

    Pozdrawiam!:)

    • Kasia to o czym piszesz jest mega ważne i na pewno warto zwracać na to uwagę – ja nie wyobrażam sobie opublikować tekst bez czytania ze względu na czytelników i szacunek do was – no wstyd by mi było i już. Chociaż wiadomo, błędy, potknięcia mogą się zdażyć każdemu – najgorzej jest jak notorycznie tak się dzieje.. 🙁

  • Anna Lena ze Zjem-Cie.blog.pl

    Bardzo fajny i pozytywny wpis:)

  • Jej, jak prawdziwie dziś! Też nie lubię narzekających, zwłaszcza takich, którzy mówią o negatywach w kółko i w kółko, a potem od początku. Za to każdemu może trafić się gorszy dzień, to normalne. 🙂 Mam nadzieję, że ten tydzień będzie dla Ciebie pogodniejszy.
    I dzięki za polecenie wegańskiego ciacha, bo to kolejna kawiarnia, którą będę mogła odwiedzać z moimi wegańskimi potrzebami kulinarnymi. 😀

    • Aneta, a jakie inne wegańskie kawiarnie byś poleciła? 🙂 No bo ja też wiecznie szukam 🙂 Wiem, że to białe ciasto, które w Mokot Uff jadła Natalia wegańskie nie było, więc całe menu takie tam nie jest, ale moje brownie -rewelacja 😀

      • Ostatnio najbardziej Mezze przy Różanej 1. <3 Tam też wszystko wegańskie nie jest (w menu jest np. szakszuka z jajkiem), ale 90% tak. 🙂 Niestety sporo dobrych knajp się polikwidowało… Gruszki Pietruszki na Mariensztacie, W Gruncie Rzeczy… W jakiej dzielnicy mieszkasz? Bo na Bielanach jest np. Ósma Kolonia, ale dla mnie to daleko dość.

  • Po prostu Magda

    Ja kiedyś – ze wstydem to przyznaję – byłam okropną marudą. Zastanawiam się, jak moi przyjaciele mnie znosili! Aż w pewnym momencie postanowiłam to zmienić. Wymyśliłam sobie, że będę narzekać tylko przez 10 minut dziennie. Chciałam pomarudzić, ale od razu włączało mi się myślenie „Zostawię sobie to 10 minut na później, szkoda teraz ‚zużywać'”. I wiesz co? Kładąc się spać zauważałam, że zupełnie nie użyłam mojego „czasu marudy”. Po pewnym czasie przestał być potrzebny 🙂

    • o jaka fajna metoda! ja się w podobny sposób odzwyczajam od słodyczy 😀