WEEKENDOWNIK #5/2018 – codzienność ameby

Powiedzcie mi, jak to jest? W zeszły weekend cali w skowronkach witaliśmy wiosnę, a ona zrobiła sobie jakieś mało wybredne żarty i pojawiła się tylko po to, aby jakby nigdy nic zniknąć! W efekcie w Warszawie pada dzisiaj taki śnieg jakiego nie widzieliśmy przez całą zimę, a patrząc na prognozy pogody wiosna wydaje się jakimś odległym marzeniem… Zakopałam się w związku z tym pod kocem i obiecałam sobie, że wykorzystam ten wieczór na sklecenie dla was weekendownika, dookoła którego chodzę już od ponad tygodnia! 

MIGAWKI Z OSTATNICH TYGODNI

Ostatnie tygodnie to plan minimum – co zresztą widać na blogu…

Ostatnie tygodnie to mózg w stanie ameby, ciążowe rewolucje i leniuchowanie ile wlezie. Ostatnie tygodnie są tak bardzo mało „moje”, że momentami płakać mi się chce, ale cóż, co robić? Widocznie natura tak to sobie zaplanowała..

CODZIENNOŚĆ I OCZEKIWANIE NA BEJBIKA CZYLI MÓZG AMEBY!

Pamiętacie jak kilka miesięcy temu, w okolicach pierwszego trymestru wspominałam, że czuję się jak ameba? Cóż, okazało się, że w moim przypadku na końcówce ciąży to uczucie wraca ze zdwojoną siłą 🙂 Ostatnie tygodnie najlepiej podsumował Fab – widać, że staram się działać i coś robić, ale po kilku godzinach (i umówmy się – o godzinach mowa gdy mam dobry dzień!) ląduję w stanie „pomiędzy”, gdzie ani nie odpoczywam, ani w sumie nie robię nic konkretnego. Lewituję sobie jak ameba.

Na szczęście jestem dobrze dokarmianą amebą – kompletnie się tego nie spodziewałam, ale na liście moich ciążowych zachcianek królują … gruszki! Zaraz za nimi ustawiają się jakiekolwiek inne owoce, awokado i rzodkiewki. Łososiem przygotowanym przez Faba też nie pogardzę 🙂 A skoro już o jedzeniu mowa – sprzedam wam przepis na najlepsze pod słońcem tosty francuskie, które wypatrzyłam u Liski i placuszki, które lądują na naszym stole conajmniej raz w tygodniu. Może takie słodkie śniadanie poprawi wam humory w weekend?

W przerwach między jedzeniem staram się odpoczywać i nadrabiać (a raczej cieszyć się nimi na zapas!) towarzyskie spotkania 🙂 Oczywiście na przekór wszystkiemu, okazuje się, że lenistwo męczy i po kilku latach intensywnej pracy ciężko jest mi się w 100% wyłączyć, mimo że momentami naprawdę bardzo bym chciała. Systematyczność i obowiązki sprowadzają mnie na ziemię, ale mimo to widzę, że kreatywna praca i rzeczy, które do tej pory uwielbiałam robić (zdjęcia! gotowanie! album! media społecznościowe! pisanie!) zdecydowanie przegrywają w tej chwili ze składaniem ubranek i przestawianiem drobiazgów w pokoiku naszego Kajtka. Pogodziłam się już z tym i próbuję jako tako funkcjonować w tym stanie, któremu chyba już dość blisko do Pieluszkowego Zapalenia Mózgu – ktoś zna lekarstwo na tę cudną chorobę?

BABY SHOWER & SESJA BRZUSZKOWA

Skoro już o brzuchatych sprawach mowa – jak na końcówkę ciąży przystało zrobiliśmy sobie z Fabem pamiątkowe zdjęcia (w końcu te niemal 20kg na plusie trzeba zachować dla potomności w jakiejś estetycznej formie, co nie?). Po drugiej stronie aparatu stanęła Magda (która robiła również nasze ślubne zdjęcia, możemy więc śmiało powiedzieć, że towarzyszy nam w każdym „milowym” momencie w życiu!) i wyszło … idealnie! Nie dla mnie ciążowe sesje w samej bieliźnie czy innych zwiewnych sukniach, w wielkim studio albo z wiankiem na głowie w środku zimy – nasze fotki miały być ciepłe, codzienne, normalne, swojskie i domowe. I takie są – sami zobaczcie!

Druga sprawa – dzięki mojej przyjaciółce (która stanęła chyba na rzęsach, żeby wszystko zgrać i dograć!) miałam również baby shower! Udało nam się spotkać w kameralnym gronie, wypić kawkę, pochrupać babeczki-kupeczki i tak po prostu, po babsku poplotkować. Wiele z moich bliskich koleżanek jest już mamami, mogłam więc spokojnie pogadać z nimi o swoich obawach i posłuchać o całej masie różnych doświadczeń i spojrzeń na macierzyństwo. Fajnie było!

POŻEGNANIE ZIMY I GDZIE TA WIOSNA?

Zimę żegnaliśmy w zeszłym tygodniu rodzinnie na Zimowym Narodowym. Mi oczywiście przypadła rola „pilnowacza” kurtek i butów – niestety, ale przy moim zmyśle równowagi ósmy miesiąc ciąży to nie jest czas na szaleństwa na łyżwach 😉

Oczywiście wyszło jak wyszło, zima wróciła, a wiosnę złapałam w tym tygodniu tylko na moment pod Halą Mirowską. Na pociechę na ten zimowy weekend zostawiam wam więc kolorowe, wiosenne tulipany oraz świeżutkie polecajki!

POLECAJKI

Polecajki, które w tym tygodniu dla was przygotowałam pochodzą z blogów worqshopowych Czytelniczek – więcej ich inspirujących artykułów na najróżniejsze tematy znajdziecie tutaj. Polecam zajrzeć, bo fajniejszej lektury do porannej weekendowej kawki raczej nie znajdziecie 🙂 W ogóle muszę wam powiedzieć, że w tych comiesięcznych, blogowych link party zawsze zachwyca mnie kreatywność i różnorodność tematów, które dziewczyny poruszają na swoich blogach – przekonajcie się same zaglądając do podlinkowanych niżej tekstów!

JAK TO JEST W TYCH AGENCJACH I CZEMU „GŁUPIO” PISZĄ DO BLOGERÓW?

Marta: „Poradnik dla blogerów, który tłumaczy jak wygląda proces współpracy po stronie agencji, dlaczego bloger długo musi czekać na odpowiedź, albo jest proszony o dziwne (jego zdaniem) statystyki”

UDOSTĘPNIANIE FILMÓW Z YOUTUBE’A NA BLOGU – CZY JEST ZGODNE Z PRAWEM?

Ewa: ” Coś specjalnie dla blogerów i youtuberów! Czy udostępnianie cudzych filmów z YouTube na blogu jest zgodne z prawem? Czy linkowanie jest publicznym udostępnianiem? „

KIEDY TWOJE ŻYCIE JEST JAK DOMEK Z KART

Ewelina: „”I odnosisz wrażenie, że ta misterna sieć połączeń, ten skrupulatnie rozplanowany układ dnia, tygodnia, miesiąca to nic więcej, jak tylko domek z kart.” – na blogu tekst o tym, jak to nie zawsze nasze życie wygląda jak zdjęcie z Instagrama i niekoniecznie jesteśmy w tym stanie jedyni ”

MATKA POLKA PRZEZROCZYSTA

Agata: „Dla wszystkich mam i nie-mam z prośbą: bądźmy dla siebie dobre :)”

ŚWIAT POCZEKA, ALE CZAS JUŻ NIE

Monika: „Ja mam coś dla obecnych i przyszłych mam, zwłaszcza tych pracująch w domu albo zabierających prace do domu. Ku przemyśleniu 🙂 ”

128 RZECZY, KTÓRE LUBIĘ – JAK POPRAWIĆ SOBIE HUMOR

Klaudia: „Czasami warto sobie przypomnieć, że mamy… mamy naprawdę dużo! Szczególnie w tych słabszych momentach. Wziąć kartkę i zrobić listę wszystkiego, co wywołuje na naszej twarzy uśmiech, co sprawia nam radość. Spontanicznie spisałam 128 rzeczy, które lubię, Tobie też się uda!”

URBAN SKETCHING – CO TO JEST?

Anne: „Mnie się w końcu udało stworzyć artykuł o Urban Sketchingu na moim nowo powstałym blogu o ilustracji akwarelowej. Impulsem do napisania artykułu była prelekcja, którą miałam wygłosić w zeszłą niedzielę na spotkaniu artystów z Akademii Sztuki Online w Krakowie. Tak więc udało się za jednym razem stworzyć dwie wartościowe (mam nadzieję :)) rzeczy. Zapraszam do lektury! ”

TULIPANY Z MATERIAŁU DIY

Edyta: „Przygotowania do wiosny idą pełną parą. Nawet mróz mnie nie powstrzyma! Trzeba działać i samemu przywołać wiosnę. Zamieniłam sypialnię w fabrykę tulipanów. Pierwszy bukiet już powstał, a na blogu znajdziecie szczegółową instrukcję i kilka moich patentów, jak wykonać tulipany z materiału! ”

NA BLOGU

Moja wewnętrzna ameba postarała się o to, aby na blogu nie działo się wiele, ale jeśli macie ochotę nadrobić teksty z ostatnich tygodni zostawiam tutaj małe co nieco!

Internetowe Samouki – zobacz czego możesz nauczyć się w Internecie!

Spójne wnętrze i mieszkanie z klimatem – jak się estetycznie urządzić?

Będę mamą i co dalej? – moje obawy związane z macierzyństwem.

W szkicach nadal czeka kilka wpisów, które proszą o dokończenie – chociaż od razu uprzedzę was lojalnie, że większość z nich połączona jest wspólnym, ciążowym mianownikiem! Zobaczymy na ile uda mi się współpraca z amebą, ale jeśli dobrze pójdzie będzie co nieco o ciążowych ulubieńcach, będzie o wyprawce i oczywiście o bullet journalu w czasie ciąży! Jeśli macie ochotę na takie teksty dajcie znać w komentarzach i namówcie amebę, aby poszła się zdrzemnąć i dała mi trochę jeszcze podziałać!

Napiszcie koniecznie jakie macie plany na ten marcowo-zimowy weekend! Może polecicie mi jakąś fajną książkę, albo film, który moglibyśmy z Fabem i Bejbikiem sobie obejrzeć? A może macie pomysły na fajne aktywności, które odciągną mój umysł na trochę od Pieluszkowego Zapalenia Mózgu i pozwolą skupić się na czymś innym niż wyprawka-torba do szpitala-rozkminianie „jak to będzie za parę tygodni”? Dajcie znać! 

Zobacz również

  • Rany, ale piękne zdjęcia, super wyglądacie 🙂 Dużo w nich czułości i miłości, tak ma być! 🙂 Gdy patrzę na Ciebie, przypominam sobie moją końcówkę ciąży – to był kosmos! 🙂 Przytyłam 22 kg, a teraz, gdy to piszę, jestem już 2 miesiące po porodzie i wróciłam do wagi sprzed ciąży. Nadal jestem jeszcze trochę w szoku, że to i tak szybko 🙂 Ten czas bardzo szybko leci i cieszcie się nim jak najdłużej! 🙂 To piękne chwile, a najlepiej widać upływający czas po tym, jak zmienia się Twoje dziecko 🙂 🙂 Dużo zdrówka i szczęśliwego rozwiązania! Trzymam za Was kciuki! 🙂 PS. Pokoik Kaia piękny! Fajny misiuń w rogu 🙂 PS. Co do blogowania, pisania – ja też nie odpuszczałam do samej końcówki pracowałam i pisałam, ale potem niestety nogi mi opuchły i było coraz ciężej, więc musiałam zwolnić 🙂 Czasami trzeba odpuścić 🙂 (dla zdrowia 🙂 Wybrałaś już szpital?
    🙂

  • Agata Szczygieł

    Dziękuję za wymienienie mojego wpisu na blogu o Matce Polsce Przezroczystej 🙂 Mam nadzieję, że Ciebie to zjawisko nie spotka i życzę szczęśliwego rozwiązania. Ja to przechodziłam dwa miesiące temu, a teraz – pisząc to 0 4:30 – mogę powiedzieć, że tylko spokój nas może uratować. I kawa ;p Powodzenia!

  • Anna Azoko

    Film do obejrzenia: Jak urodzić i nie zwariować. Kocham Twoje Weekendowniki! Ściskam!

  • Na zdjęcia z sesji nie mogę się napatrzeć. Bardzo mi się podoba, że są takie naturalne, osadzone w codzienności. Nigdy nie podobały mi się te stylizowane w studiu ciążowe sesje. Twoje zdjęcia są takie ciepłe, rodzinne. 🙂

  • Sesja wspaniała! 🙂 U mnie królowały jabłka popijane sokiem jabłkowym – i właściwie to była moja jedyna zachcianka ciążowa. No, jeszcze na początku arbuzy na kilogramy 😀

    Nie pocieszę Cię odnośnie zdolności skoncentrowania myśli na tematach innych niż około dziecięce – u mnie stety/niestety trwa to do dzisiaj, a Emilka za kilka chwil będzie miała 1,5 roku. I przyznam szczerze, że brakuje mi tego spokojnego ułożenia sobie w głowie spraw dotyczących pracy, działań blogowych, z drugiej jednak strony wiem też, że to wszystko chwilowe i nie będzie trwać wiecznie okres, w którym ten mały urwis szaleje po domu całe dnie 🙂

    Dziękuję za polecenie mojego tekstu! <3

  • Też się zastanawiam gdzie ta wiosna! Normalnie skandal! :[ Smakowitą masz tą ciążę! Kolejny powód dla którego nie mogę się doczekać swojej 😛

  • Pytasz o lekarstwo na Pieluszkowe Zapalenie Mózgowe – cóż, mogę doradzić poród :p Gwarantuję, że działa (ostrzegam, są skutki uboczne :p).

    Sesja piękna, magiczna i tak pełna ciepła <3 I mi się taka zamarzyła. Taka prosta, a taka wyjątkowa i pełna uczuć.

  • Pionierka

    Lekarstwo? W trzecim trymestrze kupić mieszkanie wymagające remontu 🙂 Z przeprowadzką wyrobiliśmy się na dzień, gdy miałam wyznaczony termin porodu… Mała dała czas na urządzenie się i przyszła na gotowe tydzień później

  • Przyznaję, że nie mam pojęcia, kiedy minęły te wszystkie miesiące! Pamiętam, jak informowałaś nas o tym, że spodziewacie się dziecka, a tu już niebawem będziemy cieszyć się zdjęciami Kajtka. 🙂 Szczęśliwego rozwiązania Kasiu i oby ameba współpracowała! :))

  • Jak zobaczyłam tytuł stwierdziłam – muszę to przeczytać. W ostatnich dniach czuję się właśnie jak ameba i na dodatek nie potrzeba mi do tego ciąży (no chyba że ta spożywcza też się liczy) 😀 Mam ochotę spać, długo i nawet po 10 godzinach nie jestem w stanie zwlec się z łóżka. I niesamowicie ciężko mi się za cokolwiek kreatywnie – ambitnego zabrać. Trochę mnie to zaczyna przerażać. Aczkolwiek zwalę to wszystko na aurę za oknem. Aby wejść w klimat, kupiłam sobie mandarynki. I nie ważne, że Boże Narodzenie już za nami.
    Jednak się nie poddaję i liczę na poprawę 😀
    Przepisy sobie zapisałam, bo jestem bardzo ciekawa tych placuszków. Może rzeczywiście nie z jagodami, ale jakiś inny owoc tam wskoczy. I podziwiam pokój Kajtka. Ściany wyglądają rewelacyjnie! Wystrój. Drobiazgi jak na przykład ten koszyczek koło przewijaka. Cudo. Sesja zdjęciowa także rewelacyjna. A nad linkami – polecajkami jeszcze się pochylę. Z ciekawości. Dużo zdrówka dla całej Waszej rodzinki!

  • Monika

    Kasiu! Jak ja dobrze znam tę amebę :< ona też się rozgościła u mnie (chociaż w ciąży nie jestem :)). Nie znoszę tego stanu kiedy ani nie odpoczywam ani nie robię nic konkretnego :/ W głowę zachodzę jak sobie z tym radzić… Ty za niedługo już będziesz miała same konkrety do roboty 😀 dzidziuś się pojawi to ameba się wyniesie 😉 a u mnie? muszę znaleźć swój sposób na wypędzenie jej 😉 Ściskam :*