WEEKENDOWNIK #3/2018

Hello w lutym! Gdzie nie spojrzę w Internetach wszędzie piszą, że luty to miesiąc miłości. Jesteście gotowe na atak serduszek i walentynkowych cudów na każdym kroku? Ja chyba nie do końca! Chociaż może to nie taki zły pomysł – osłodzić sobie tę kiepską zimę przesłodzonymi reklamami i pączkami z lukrem (w końcu za tydzień tłusty czwartek!), ustawiać w domu bukiety tulipanów, cieszyć się pozytywnymi chwilami i jakoś tak przez te najbliższe tygodnie przeturlać się do wiosny. Damy radę! 

Na osłodę pierwszego w lutym weekendu zostawiam wam do poczytania weekendownik – jak zawsze znajdziecie tu kilka słów o tym co u nas – czyli worqshopowy lajfstajl w czystej postaci 😉 są polecajki do oglądania i poczytania oraz zaproszenie do wspólnej akcji, która na blogu wystartuje na wiosnę! To co? Jedziemy!

MIGAWKI Z OSTATNICH TYGODNI

Strasznie szybko zleciały nam te ostatnie tygodnie stycznia! Ekspresowo! Dużo się działo, było sporo ogarniania i biegania za życiowymi sprawami, ale są efekty więc nie narzekam! Odpocznę w lutym.

NIEKOŃCZĄCA SIĘ HISTORIA – REMONTOWE REWOLUCJE C.D.

Remont w Kajtkowym pokoiku już za nami! Strasznie się cieszę z tego jak sprawnie nam to wszystko poszło, cieszę się z końcowego efektu i z faktu, że teraz mogę już na dobre zająć się kompletowaniem całej reszty bejbikowej wyprawki!

Pokoik po remoncie nabrał świeżości i lekkości – na razie kilka zdjęć, ale już za moment pokażę wam na blogu szczegóły tej metamorfozy 🙂 Cieszę się, że zdecydowaliśmy się na te zmiany – jaśniutkie ściany i pojemne, solidne mebelki z linii basic od ATB meble będą stanowić świetne, neutralne tło do dalszego urządzania i dekorowania pokoiku.

Po tym jak w salonie zmalowaliśmy sobie ścianę w ciapkiwiedzieliśmy, że w pokoiku Kaia również nie może zabraknąć takiej statement wall! Zdecydowaliśmy się na kreatywne pomalowanie wnęki, w której stoi łóżeczko – malowanie zajęło nam tydzień (oczywiście z przerwami!), ale było warto – moim zdaniem wyszło rewelacyjnie!

Mam nadzieję, że już niedługo będe mogła podzielić się z wami paroma przemyśleniami i podpowiedziami jak samemu taką graficzną ścianę w mieszkanku zmalować! A na razie możecie podejrzeć to i owo na moim Insta Stories!

Zabieram się do kompletowania wyprawki i dodatków do pokoiku. Celuję w odcienie szarości, czarno-białe graficzne elementy oraz słoneczne, żółte akcenty. Fajne rzeczy wynajduję w sklepach online – między innymi na Limango, gdzie w zeszłym tygodniu upolowałam świetny, dwustronny dywan!

Wiele rzeczy chciałabym zrobić też sama. Zaczęłam od szydełkowego kocyka, przymierzam się do szycia, kreatywnie więc się u nas DZIEJE!

JAK UCZYĆ SIĘ RODZENIA W POLSCE?

Pozostając w Bejbikowych klimatach, w styczniu udało nam się zakończyć przygodę ze szkołą rodzenia. Nie wiem czy mieliśmy wybitnego pecha, czy moje wymagania odnośnie takich zajęć były za wysokie, ale generalnie nieźle się tam oboje z Fabem wymęczyliśmy…

I wiecie co, ja wszystko rozumiem. Rozumiem, że są to zajęcia refundowane przez miasto, że darowanemu koniowi się w zęby nie zagląda, że trzeba się cieszyć, że w ogóle ktoś się taką edukacją zajmuje, ale problem tkwi w tym, że …

… nie czuję, żeby te spotkania w jakiś wyjątkowy sposób przygotowały mnie do porodu i opieki nad maluszkiem. Nasłuchałam się teorii, ale zdecydowanie zabrakło praktyki. A rodzić będę raczej praktycznie, o porodzie w teorii jeszcze nie słyszałam 😉

Czym jest jedna godzina zajęć z fizjoterapeutą, w czasie których dla 10 par w sali do ćwiczeń dostępne były 2 piłki? Jak można powtarzać, że „ciąża to nie jest czas na jakąkolwiek aktywność fizyczną, a o rozciąganiu się to już w ogóle nie ma mowy”? Jakie to jest przygotowanie do porodu gdy pozycje zachwala się i pokazuje się na plakatach, zamiast powiedzieć „panie drogie, pupy do góry i sobie przez parę minut pokucamy!”. Co to jest godzina ćwiczeń z pielęgnacji noworodka na brudnych i sztywnych lalkach? Fab się śmiał, że te laleczki były w takim stanie, że chociaż mogliśmy je na serio w czasie zajęć umyć. No niestety.. Zamiast tego mieliśmy kilkanaście godzin bardzo monotonnych wykładów o tym jak to trzeba o związek dbać. I teściom na głowę nie dać sobie wleźć. I w szpitalu być zdrową egoistką i o siebie zadbać. I gości przez 3 tygodnie do domu nie wpuszczać. Taaaa ….

No ale, najważniejsza sprawa – dostaliśmy certyfikat ukończenia kursu. Myślałam, że padnę jak go zobaczyłam 😉 Fab stwierdził, że Kajtek na pewno będzie chciał ten certyfikat zweryfikować przed pierwszą zmianą pieluszki. No na bank.

A tak serio – żałuję tych 15 godzin wyjętych z życia i nie wierzę, że chodziliśmy jak dwa matołki na te zajęcia do końca. Mogłam ten czas przeznaczyć na indywidualne spotkania z położną. I bardzo cieszę się, że szkołę rodzenia mamy z głowy oraz że uparłam się wziąć w niej udział w miarę wcześnie – teraz jeszcze mogę sobie tę „wiedzę” jakoś poukładać i obgadać z kompetentnymi osobami.

Dużo więcej dowiedzieliśmy się za to na warsztatach Bezpieczny Maluch. To było świetnie spędzone kilka godzin – przydały się zwłaszcza zajęcia o pasach i fotelikach samochodowych oraz przyśpieszony kurs pierwszej pomocy, gdzie każdy mógł poćwiczyć na lalkach. Atmosfera też była świetna, cieszę się, że na te warsztaty poszliśmy! Nawet Fab, który samodzielnie rozumiał małą część tego co się działo nie przysypiał – na szkole rodzenia mu się to zdarzało 😉

MIEJSKIE ŻYCIE – CZYLI ŚMIGAMY PÓKI „MOŻEMY”

No dobra. Zmiana tematu, żeby was tymi bejbikowymi sprawami nie zanudzić!

Uwielbiam pracę w domu, w moim małym biurowym kąciku – doceniam to zwłaszcza teraz, zimą, gdy pogoda nieźle daje popalić! Z drugiej strony wiem, że w domu to ja się jeszcze w niedalekiej przyszłości nasiedzę, dlatego conajmniej raz w tygodniu wyskakujemy z pracą na miasto. Czyli w skrócie – „śmigamy póki możemy”. Chociaż tak na serio, to ja wierzę, że z Kajtkiem też będziemy śmigać, ale to już historia na inny tekst 😉

IKEA DLA FIRM

Kilka dni temu odwiedziliśmy bardzo fajną przestrzeń do pracy, którą w centrum Warszawy otworzyła IKEA. Zarezerwowaliśmy sobie biurko (a właściwie dwa wygodne fotele!) i przez kilka godzin pracowaliśmy w ciszy i spokoju, w naprawdę inspirującym i fajnie urządzonym miejscu.

Wiem, że z biurek do pracy można tu skorzystać kompletnie za darmo (trzeba jednak mieć przy sobie kartę Ikea Family) również wchodząc praktycznie „z ulicy”, więc jeśli kiedyś będziecie w centrum szukać miejscówki do pracy warto o tym pamiętać!

Pozostając w duchu wybywania na miasto w zeszłym tygodniu udało nam się również spotkać z Agnieszką i Wojtkiem na przefajnym śniadaniu w Bazar Kocha. Zaskoczyły mnie tu ceny, które jak na miejscówkę na Mokotowskiej były naprawdę przystępne, jedzenie zresztą też było smaczne!

W lutym planujemy z Fabem odwiedzić jedno wyjątkowe miejsce, chcemy też zajrzeć do naszych trzech ulubionych kawiarni w Warszawie – ciekawa jestem czy zgadniecie które to!

Chociaż powiem wam po cichu … najlepszą kawę i śniadania i tak mamy w domu. Nic tego nie przebije!

POLECAJKI

Polecajki w tym tygodniu to kilka rzeczy do obejrzenia ode mnie oraz kilka świetnych, inspirujących tekstów od was! Więcej takich perełek znajdziecie w styczniowym link party – zajrzyjcie koniecznie bo miniony miesiąc obfitował na blogach w fantastyczne treści i naprawdę ciężko było mi wybrać artykuły do dzisiejszych polecajek!

FILM – AZYL

Azyl to filmowa opowieść o właścicielach warszawskiego zoo, którzy w czasie drugiej wojny światowej robili co w ich mocy aby pomóc ratować mieszkańców getta narażając na to swoje własne życie. Bardzo wzruszający, pięknie nakręcony i naprawdę dobrze zagrany film z konkretnym kawałkiem historii w tle. Obejrzeliśmy go któregoś wieczora i do tej pory często wracamy do niego w rozmowach. Polecam jeśli chcecie obejrzeć coś ładnego i po prostu … mądrego!

VIDEO – TED DOLLAR STREET

Jeśli miałabym wybrać jeden „edukacyjny” materiał obejrzany w styczniu, który był dla mnie największą inspiracją i powodem do ważnych przemyśleń byłoby to nagranie TED o stronie Dollar Street. Ten film pozwala spojrzeć z zupełnie nowej, świeżej perspektywy na nasze miejsce w świecie, a zarazem sprawia, że docenianie tego co mamy przychodzi dużo, dużo łatwiej. To świetne lekarstwo dla osób, które ciągle muszą porównywać się z innymi. 12 minut, które naprawdę potrafi otworzyć oczy. Obejrzyjcie koniecznie, to pozycja obowiązkowa!

INSTAGRAM – BABIE LATO

Zajrzałam do Agnieszki z ciekawości – jej profil był przez kogoś polecany, kliknęłam, poznałam i już zostałam. Piękne, klimatyczne i spójne zdjęcia w feedzie to jedno, ja jednak najchętniej oglądam tutaj Insta Stories – jeśli szukacie mądrych, konkretnie podanych i ludzkich sposobów na to, jak działać na Instagramie znajdziecie tutaj całe mnóstwo wartościowych porad i podpowiedzi!

6 SERIALI, KTÓRE WARTO OBEJRZEĆ

Paulina: „U mnie pojawił się m.in. wpis z zestawieniem 6 seriali, które warto obejrzeć. Sama uwielbiam oglądać to, co przygotowuje dla nas Netflix, więc innym miłośnikom takiego spędzania czasu wspomniany post powinien przypaść do gustu”

ZNAJOMOŚCI, Z KTÓRYCH WYRASTAMY

Magdalena: „Czy da się „wyrosnąć” ze znajomości tak, jak wyrastamy z uwielbienia do amerykańskiego boysbandu? Dlaczego nasze drogi się rozchodzą? Tekst przyda się wszystkim tym, których zawiodła przyjaźń, znajomość, relacja”

DZIEŃ Z ŻYCIA NOWOCZESNEJ KOBIETY

Dagmara: „Napisałam tekst, który bardzo szybko rozszedł się po sieci… 🙂 Chciałam pokazać, jak w dzisiejszych czasach wyglada życie kobiety, która próbuje dorównać idealnym zdjęciom z Instagrama i zatraca się w tym szaleństwie… przerysowany obraz, ale mający na celu skłonienie do refleksji.”

IDEALNE POSTANOWIENIA NA POCZĄTEK ROKU

Ewelina: „Gdy opadł kurz po noworocznym zamieszaniu podrzucam kilka postanowień, jakie warto dorzucić do swojej listy na 2018 rok:)”

WYZWANIE 100 DNI RYSOWANIA I PISANIA

Kasia: „Niedawno rozpoczęłam kreatywne wyzwanie, do którego każdy może dołączyć 🙂 Co tydzień podaję nowe hasła, więc od jutra kolejna kategoria”

JAK WYKONAĆ ALBUM WŁASNORĘCZNIE ALBUM FOTO

Edyta: „Własnoręcznie zrobiony album to świetna motywacja do dokumentowania codzienności i częstszego sięgania po aparat”

DYWANIK ZE SZNURKA BAWEŁNIANEGO DIY

Olga: „Nie wiem czy petarda, ale ja się bardzo cieszę z tego wpisu. Pokazuję jak wykonać samodzielnie dywanik na szydełku.”

JAGLANE NAPOLEONKI – SZYBKIE CIASTO Z KASZY JAGLANEJ

Anna: „Ja ze swojej strony wrzucam przepis, który spotkał się z uznaniem na durszlaku – szybkie ciasto z kremem na bazie kaszy jaglanej – jaglane napoleonki”

NA BLOGU

Zanim podrzucę wam kilka linków do tekstów, które na blogu warto nadrobić musimy sobie jedną ważną, blogową sprawę obgadać! Bo wiecie – na blogu na wiosnę zadzieje się mała rewolucja 🙂

WIOSENNA AKCJA BLOGOWA

Od samego początku mojego blogowania powtarzam, że worqshop może nie jest największym, najbardziej zasięgowym czy wpływowym blogiem, ale na bank ma najfajniejszą społeczność – uwielbiam nasze rozmowy w komentarzach na blogu i w mediach społecznościowych, uwielbiam fakt, że to co się tutaj dzieje to nie jednostronna komunikacja i moja paplanina, ale też mnóstwo wartości od blogowych Czytelniczek – nikt nie jest tutaj kolejną cyferką ze statystyk, każda z nas jest wyjątkowa, każda ma coś fajnego i ciekawego do powiedzenia i ja się strasznie cieszę, że tworzymy tu takie miejsce, w którym ta komunikacja może się po prostu zadziać! Ciepło się robi na serduchu i już!

Pomyślałam, że skoro ja na wiosnę z bejbikowych powodów będę musiała zwolnić to jest to świetny czas i moment, aby jeszcze mocniej podkreślić to jak ciekawe, wartościowe i inspirujące osoby zgromadziły się w worqshopowej gromadce – kiedy ja zwolnię, chciałabym oddać głos właśnie Wam!

W ramach tej akcji chciałabym podzielić się blogową przestrzenią z osobami, które wypełnią ją po brzegi pomysłami, inspiracjami i wartościowymi artykułami dla moich Czytelniczek. Czekam na wasze posty gościnne dziewczyny!

Chcecie się przyłączyć? Pierwszy etap blogowej akcji to ZGŁOSZENIA, na które czekam niecierpliwie do 15 lutego 2018 roku!

Do akcji zgłaszamy się mailowo – jeśli chcesz napisać gościnny tekst na worqshop.pl wyślij mi maila z tematem AKCJA BLOGOWA – WPIS GOŚCINNY na adres kontakt@worqshop.pl do 15 lutego , w wiadomości koniecznie napisz:

  • Kilka słów o sobie – czym się zajmujesz, gdzie blogujesz, co ciekawego robisz – dodaj linki, tak abym mogła Cię odszukać w internetach!
  • o czym chciałabyś napisać – konkrety dogramy wspólnie, ale na początku liczę na Twoją inicjatywę, pomysły i kreatywność – daj mi znać gdzie w tym co obie robimy widzisz wspólne punkty i jak najlepiej z Twojego tekstu mogłyby skorzystać moje Czytelniczki!

Początkowo planowałam wybór 5-8 tekstów, ale zobaczymy jak to wszystko się potoczy – od momentu ogłoszenia akcji w newsletterze w zeszłym tygodniu dostałam już kilkadziesiąt zgłoszeń z fantastycznymi pomysłami na wpisy gościnne, więc wybór będzie tutaj nieziemsko trudny! Ale wiecie co – czuję przez skórę, że to będzie baaaaardzo inspirująca wiosna na blogu, a to wszystko dzięki wam!

NAJŚWIEŻSZE TEKSTY Z BLOGA!

→ JAK SKOMPLETOWAĆ CAPSULE WARDROBE – na przykładzie mojej ciążowej szafy! Opisałam cały proces wybierania ubrań do minimalistycznej garderoby (z której sama korzystam już od kilku lat!), więc jeśli takie tematy was interesują warto tu zajrzeć!

→ TU & TERAZ W STYCZNIU – o tym co mi w duszy gra, o fajnych książkach, świetnej muzyce, marzeniach, planach i rzeczach, które siedzą mi w głowie. No i o cieszeniu się pierdołami!

Cudnego weekendu! Ładujcie baterie i odpoczywajcie tak, jak lubicie najbardziej 🙂

I koniecznie podpowiedzcie w komentarzach jak wy osładzacie sobie te szaro-bure zimowe dni! Co fajnego robicie dla siebie, na poprawę humoru i dodanie sobie energii, co? 

Zobacz również

  • Ktoś to w końcu głośno powiedział 🙂 Miałam identyczne odczucia po szkole rodzenia – strata czasu. Dlatego w drugiej ciąży już do szkoły się nie zapisałam.

    • No ja w (ewentualnej) drugiej też pewnie bym sobie to odpuściła… 😉 Wiadomo, ile szkół i dziewczyn tyle doświadczeń, w komentarzach przewijają się też te pozytywne więc dobrze, że ktoś z tego był w stanie skorzystać 😉

  • Cześć,
    Mocno trzymam kciuki, żeby Twoja ciąża przebiegała w spokoju i żeby szkoła rodzenia w ogóle nie była potrzebna 🙂
    Pozdrawiam,
    Kasia

    • Dzięki Kasiu 🙂 No ja miałam nadzieję, że będzie potrzebna 😀 Ale teraz to już wolę żeby nie była 😉

  • Pionierka

    Ja byłam na szkole rodzenia refundowanej przez miasto i były jak najbardziej praktyczne zajęcia: piłka dla każdego, liny (ja sobie nie wyobrażam rodzenia w pozycji „na komandosa”, ale były…), zajęcia na temat ćwiczeń dna miednicy. Jasne, praktycznie porodu się nie przerobi, ale cieszę się, że chodziłam.

    • Wow o linach nie słyszałam 🙂 Dobrze, że udało Ci się dużo z tych zajęć wynieść! Wiadomo, każda szkoła i prowadzący są inne 🙂

  • Wow! Ile polecajek! Super, że się w nich znalazłam! I brawo za tak długi i wartościowy post! Niesamowite, że chce się tworzyć taki content! Dzięki za cynk w sprawie filmu „Azyl” 🙂

    • Kasia daj znać jak obejrzysz film! Ciekawa jestem czy Ci się spodoba – na nas zrobił spore wrażenie 🙂

  • Nie załapaliśmy się na szkołę rodzenia, czego strasznie żałowałam jednak późniejsze opinie trochę mnie podniosły na duchu. I prawda jest taka, że najwiecej dowiedziałam się w szpitalu i od położnej przychodzącej do nas. To, co warto zrobić to rozmawiać, słuchać i pytać położnych w szpitalu – pewnie każda będzie miała inne zdanie na jakiś temat czy stosowała inną metodę karmienia czy noszenia i ten kalejdoskop opinii dobrze robi młodym rodzicom, bo można poznać rożne podejścia i wybrać coś dla siebie, co się najbardziej czuje 🙂

    Dziękuję za polecenie! 💛

    • Też liczę na te rozmowy 🙂 W ogóle okazało się, że w ramach NFZ przysługują od jakiegoś momentu spotkania z położną jeszcze w trakcie ciąży 🙂 Umówiłam się z listą pytań i sobie pogadam, na spokojnie to wszystko poukładam w głowie 🙂

      • Lista pytań to najlepsza sprawa pod słońcem! Gdy już Emilka była w domu to po pierwszej wizycie położnej, w czasie której zapomniałam o milionie rzeczy, miałam taką listę później przed każdą wizytą położnej, lekarza czy innej rehabilitacji gotową 😀

  • Pokoik wygląda na naprawdę urocze miejsce (bardzo podoba mi się rozplanowanie go kompaktowo na stronach bujo, cudo <3)! Czy kropki na ścianie są naklejane? Pozdrowienia i weekendowych przyjemności! 🙂

    • Dziękuję!! 🙂 No tak, zaplanowanie wszystkiego pomogło nam bardzo trzymać się tego co chcemy 🙂 a kropki malowaliśmy czarną farbą 🙂

  • „rodzić będę raczej praktycznie, o porodzie w teorii jeszcze nie słyszałam” rozbroiłaś mnie tym zdaniem:D No niestety, to tak jak z pójściem do fryzjera- jak jest starej szkoły, to zrobić ci garnek na głowie i nie widzi nic w tym dziwnego. Może prowadzący też dawno nie był na kursach etc. i stąd ta lipa…

    • Hm jeśli chodzi o położne to wydaje mi się, że z wiedzą były na bieżąco, psycholog i fizjoterapeuta to inny temat ALE tutaj dla mnie największym problemem były proporcje i sposób przekazania tej wiedzy. Chaos i sieczka w głowie 😀

      • No tak, w sumie nawet jeśli ktoś ma sporą wiedzę, to jeśli nie umie jej przekazać, jego nauczanie jest skazane na porażkę. Tak czy siak, dobrze, że jak mówisz, masz jeszcze trochę czasu na poukładanie sobie, co i jak:)

  • Justyna

    Oj, musiałaś trafić na jakąś kiepską szkołę rodzenia 🙁 ja 2,5 roku temu w szkole rodzenia w szpitalu na madalińskiego miałam na każdych zajęciach 1,5h wykładu i później 1,5h zajęć ze wspaniałą fizjoterapeutką. Były ćwiczenia na piłkach, na materacach, nauka odpowiedniego oddechu, informacja o pozycjach w jakich można rodzić. Tatusiowie uczyli się masaży zmniejszających bóle porodowe, a do tego na lalkach bobasach ćwiczyliśmy masaż Shantala i masaże zmniejszające kolki u niemowlaków.

    • Jesteś kolejną osobą, która chwali sobie szkołę na Madalińskiego! My nie chcieliśmy tak daleko dojeżdżać, lekarz polecił prywatną (nie przyszpitalną) szkołę w pobliżu, twierdził, że jest dobra, no ale… niestety niie była 🙂

  • Kasiu, ja do szkoły rodzenia nie chodziłam – Ty pewnie też się tak czujesz po odbytych spotkaniach, i na początku trochę się bałam, pod koniec ciąży myślałam sobie, że może jednak powinnam była się zdecydować na szkołę rodzenia, ale po porodzie okazało się, że wiele czynności przy dziecku wykonuje się bardzo intuicyjnie. I na początku na pewno jest się o wiele bardziej ostrożnym i trochę przewrażliwionym, ale to wszystko mija. Ty na pewno będziesz świetną mamą i rewelacyjnie sobie poradzisz z „obsługą” maluszka 🙂 Trzymam za Ciebie kciuki!

    • Dzięki Paulina! 🙂 No ja mimo że zajęcia niby mam za sobą nadal czuję, że będziemy polegać na intuicji i uczeniu się na własnych błędach 😉

  • My do szkoły rodzenia chodziliśmy i całkiem miło wspominam te zajęcia. Pani Wiesia, położna prowadząca, choć sporo odbiegała od nas wiekiem 😉, była niesamowicie ciepłą osobą. To, co mówiła często (ale nie zawsze 🙊) pokrywało się z moimi przemyśleniami. Jednak najlepsze, co wyniosłam z tych zajęć to znajomości. Mam dwie dobre koleżanki, wszystkie mamy kwietniowe dzidziusie i od prawie dwóch lat regularnie spotykamy się na kawę, a maluchy coraz bardziej dokazują. 😁

    Kasiu, jak Ty uroczo rośniesz! 😍😁

    • O właśnie u nas tych znajomości też zabrakło, a szkoda! Ale dobrze, że to nasze doświadczenie nie jest normą i dziewczyny piszą o tak wielu pozytywnych szkołach! 🙂

  • Gabriela Wandzel

    Rodziłam na Islandii. Nie chodziłam do szkoły rodzenia, bo była albo po islandzku albo po angielsku i to tylko dwa spotkania. A akurat w tym czasie planowałam wyjazd do Polski, ostatni przed porodem. Doszłam do wniosku, że kiedyś kobiety rodziły bez szkoły rodzenia, no kurde- to się po prostu wie, to jest natura, nie ma opcji nie wiedzieć jak rodzić 😀 i nie żałuję! Od tego też są położne, żeby pomóc, podpowiedzieć, nakierować. Będzie dobrze 🙂

    • Na pewno 😀 Bardzo się zgadzam z tym, że to natura i że kurka w sumie ze szkołą czy bez, z certyfikatem czy bez (ten certyfikat to mnie najmocniej rozwalił) jak przyjdzie co do czego urodzić trzeba i już 🙂 Z drugiej strony – kiedyś kobiety żyły w trochę inny sposób, bliżej siebie, w innej społeczności i dużo uczyły się jedna od drugiej, teraz tego niestety nie ma.. Ale tak jak piszesz – są położne 🙂

  • Dagmara Kokoszka

    Bardzo dziękuję za polecenie mojego tekstu! To mega miłe ❤️ Co do szkoły rodzenia… ja z niej zrezygnowałam zarówno przy pierwszym dziecku, jak i drugim. Wolałam spotykać się z położną, rozmawiać ze specjalistami i uczyć się w praktyce. Macie rację! A prywatna lekcja wiązania chusty przyniosła mi ogrom inspiracji! Dzięki niej tak naprawdę nauczyłam się odpowiednio wiązać chustę, a córka chodziła ze mną praktycznie wszędzie ❤️ to było mega wygodne! A pokoik cudny! Zaczerpnę od Was inspiracji po przeprowadzce, bo czeka mnie urządzenie pokoju dla mojej dwójki. Buziaki 😘😘😘

    • Dagmara planujemy warsztaty chustonoszenia jak już Kai będzie na świecie, tak abyśmy oboje z Fabem wiedzieli jak go na sobie „zamontować” 😀 czuję, że fajnie będzie mieć wolne ręce! 🙂

  • Często zaglądam do polecanych przez Ciebie wpisów! Udało mi się dzięki temu odkryć kilka MEGA inspirujących osób. Cieszę się, że tym razem to mój wpis znalazł się w tym zestawieniu.

    • Strasznie się cieszę w takim razie, że weekendowniki spełniają dobrze swoje zadanie 😀 Tyle jest świetnych blogów, fajnie, że możemy je wspólnie poznawać 🙂

  • Twoje weekendowniki stały się dla mnie ogromną inspiracją. Chyba człowiek musiał dorosnąć, ale teraz widzę o wiele więcej rzeczy w codziennym życiu i staram się dokumentować więcej do swoich podsumowań. A Twój pomysł z wpisami jest świetny. Sama od newslettera się zastanawiam nad zgłoszeniem. Sporo mam pomysłów, muszę wybrać jeden. 🙂

    • Jola dziękuję! Czekam niecierpliwie na Twój pomysł :):):) Pisz koniecznie!

  • Przez Ciebie cały czas myślałam o tym, że dzisiaj na śniadanie koniecznie musimy zrobić naleśniki lub racuchy i tym sposobem objadaliśmy się pysznymi naleśniorami z dżemem. ♥

    I dziękuję pięknie za podlinkowanie mojego wpisu, jestem Ci bardzo wdzięczna. 🙂

    • haha to nie wiem czy to dobrze, czy źle, że na taką naleśnikową drogę sprowadzam 😀 na pociechę – u nas też były placuchy 😀

  • Kasiu z brzuszkiem Ci do twarzy! Promieniejesz nam! 🙂 Mega się cieszę na akcję blogową i od tygodnia już tworzę maila do Ciebie 🙂 Tworzę! Co najmniej jakbym powieść o sobie pisała 🙂 Cudne zdjęcia jak zwykle. Narobiłaś mi smaki na placuszki. Dzieciństwo się przypomniało 🙂 wielkie dzięki za umieszczenie mojego wpisu w Polecajkach 🙂 :* ogromny cmok!

    • ahaha dziękuję 😀 u nas placuszki raz w tygodniu (conajmniej!) to śniadaniowa pozycja obowiązkowa 🙂

  • Agnieszka Ruzikowska

    Ja do szkoły rodzenia nie chodziłam z przekonaniem – uznałam, że normalnie przebiegający poród jest czynnością naturalną, a w nienormalnie przebiegającym szkoła rodzenia nie pomoże tylko lekarze. A jeśli chodzi o naukę pielęgnacji niemowlaka na lalkach… No cóż – lalka się nie rusza. Niemowlak rusza się niekiedy bardzo intensywnie… 😉

    • Może są też lepsze szkoły niż moja, ale po rozmowie z położną dowiedziałam się też o kilku rzeczach, które pokazały, że nasza szkoła nakarmiła nas trochę głupotami, które w pewnym sensie mogły okazać się niebezpieczne, więc naprawdę z wyborem trzeba uważać, a informacje mimo wszystko jakoś weryfikować..

  • Uwielbiam twoje weekendowniki i mogłabym je praktycznie cały czas czytać :). Z każdym twoim słowem bije wielka pozytywna energia, którą mogłabym chłonąć. Jak zawsze dużo się u ciebie i miło się tego czyta :). Muszę przyznać, że kilka miesięcy temu oglądałam ten film Azyl o którym zresztą pisałam na swoim blogu i wywołał ogromne na mnie wrażenie :). Pozostałe polecajki z chęcią przeczytam i skorzystam na pewno z twojego wyzwania 🙂

    • Dzięki Kamila! Azyl to naprawdę dobry film, aż dziwne, że było o nim tak mało w Polsce słychać, albo ja jakoś promocję filmu przegapiłam…

  • Byłam na filmie „Azyl” w kinie i wyszłam z niego zapłakana. Zrobił na mnie duże wrażenie i wzbudził wiele emocji. Obejrzałam też ten wykład z Teda – jest świetny i daje dużo do myślenia.
    Chętnie podejrzę resztę polecajek, bo znając życie wybrałaś dla nas coś wartego uwagi 🙂

    • Kinga, a wiesz, że ja przegapiłam ten film w kinach! musiał być albo bardzo krótko, albo jakoś w naszej okolicy mało go promowali… szkoda, bo to naprawdę dobry film..

  • Strasznie mi przykro, że wciąż istnieją takie pseud-szkoły i że Ty na taką trafiłaś. Z obawy przed tym ja zdecydowałam się na szkołę prowadzoną przez znanego mi, zaufanego fizjoterapeutę i jego żonę. Sądzę, że jest wiele dobrych miejsc, dbających o kobietę i całą rodzinę, są fundacje, stowarzyszenia – mnóstwo osób, którym się CHCE na przekór systemowi.

  • Kasia o szkole rodzenia nic nie wiem, choć to jak przedstawiłaś zajęcia nie zachęca. Fajnie jednak mimo wszystko, że są takie inicjatywy. Czy oni dali Wam jakąś ankietę do wypełnienia po ostatnich zajęciach? Aby takie przedsięwzięcie miało sens to powinni jakoś to ewaluować. Sprawdzać. Wtedy byłoby pole do zmiany.
    Dziękuję za inspiracje filmowe 🙂 Azyl w ten weekend będę oglądać. Nie mogę uwierzyć, że nie słyszałam o tym filmie wcześniej 🙂

    • oj, ktoś z promocją Azylu nawalił!
      Ankieta była – napisałam tam duuuuużo 😉 teoretycznie te ankiety trafiają do miasta, które sponsoruje zajęcia, ale nie wiem jak jest w praktyce.. dla mnie przerażające było to, że na ostatnich zajęciach gdy była rundka z pytaniem „jak wrażenia” większość była zadowolona. No i nie wiem czy ja mam takie wymagania, czy ludziom zwisa..

  • Olga | Ohmycraft.pl

    Od piątku mój mózg krzyczy z radości i aż zapomniałam podziękować.
    Jestem Ci Kasiu mega wdzięczna za polecenie mojego wpisu. Mam nadzieję, że przyda się Twoim czytelniczkom. Sama też poznałam dzięki Twoim polecajkom wiele wspaniałych miejsc.

  • Ja przed pierwszym porodem trafilam na świetną szkołę rodzenia. Były ćwiczenia fizyczne oraz wiedza, spotkania ze specjalistami. Przed kolejnym porodem jeszcze zaglądałam w notatki, żeby się przygotować (po pierwszym trudnym doświadczeniu szpitala). Ale p. Maria, prowadząca, odeszła w tym czasie na emeryturę. I musiałam radzić sobie inaczej.

    Znalazłam wtedy darmową internetową szkoła rodzenia, prowadzoną przez 2 położne. (Nie wiem, czy mogę polecić?) Dzięki tej szkole nauczyłam się oddychania. Razem ćwiczyliśmy różne pozycje, mąż świetnie opanował sposoby łagodzenia bólu – masaże rękami, szalem, kulkami. Wiedza przydawała się już przed porodem (np.ćwiczenia dla ciężarnych). Fakt, strona zrobiona nie najlepiej, ma błędy, które mogą odstraszać. Ale dla dostępu do filmów mogę to przeboleć. A ja jestem bardzo zadowolona. Korzystałam z niej przed 3 porodem również.

    Oraz wspaniała książka, która mi w głowie układała wiele rzeczy, tak żeby do porodu iść z wiarą w siebie, z chęcią pomocy dziecku. Jak mnie łapał strach w ostatnich dniach, to ciągle do niej wracałam. To jak prywatne konsultacje z położną. Chodzi o książkę Ireny Chołuj „urodzić razem i naturalnie”.

    Ta książka i szkoła internetowa to moje must-do przed porodami. Polecam 🙂

    • Kamila dzięki za Twój komentarz! Oczywiście, podziel się koniecznie linkiem do szkoły sama bardzo chętnie skorzystam! 🙂

      • To jest szkoła „Radzimy dobrze rodzimy”. Filmy w dłuższej wersji sa dostępne po założeniu konta. Mam nadzieję, że komuś z Was się przyda. To dobre treści osadzone na słabej stronie, niestety.

  • Świetny pomysł Ikea z miejscem do pracy. Szkoda, że w Gdańsku jeszcze takiego nie ma. I jak zwykle w weekendowniku masa innych ciekawych inspirałek.