WEEKENDOWNIK 23 – lato w mieście po naszemu!

Kilka dni temu próbowałam wytłumaczyć Fabowi co to znaczy, że „ostatnio to czuję się, jakby jakiś walec mnie przejechał”. Przekładu chyba nie zrozumiał, ale jako że ma przyjemność dzielić ze mną codzienne życie z jego wzlotami i upadkami szybko przekonał się na własnej skórze o tym, co poeta miał na myśli 🙂 Wizja weekendu w tym tygodniu też nie napawa optymizmem, bo zapowiada się u nas mocno pracujące kilka dni, ale co tam – damy radę! A już za tydzień kierunek Gdynia i SeeBloggers! 

MIGAWKI Z OSTATNICH TYGODNI

Będzie krótko, bo ostatnie tygodnie to u nas głównie czas poświęcony pracy albo remontowym rewolucjom o których możecie poczytać na blogu. Staramy się wykradać z tego trochę czasu dla siebie i dzięki takiemu podejściu małe rzeczy nabierają znaczenia – to jest fajne i jak nic uczy doceniać to co mamy tu i teraz. 

Realizujemy z Fabem nasze własne „lato w mieście” – staramy się znaleźć czas na bycie turystami we własnym mieście i to jest naprawdę fajna sprawa – zwłaszcza jeśli nigdzie nie wyjeżdżacie i trochę wam smutno z powodu braku wakacyjnych atrakcji.

Odkrywamy nowe miejsca, zaglądamy do fajnych knajpek, robimy sobie rowerowe wyprawy bocznymi uliczkami i zaliczamy miejskie eventy. W zeszły weekend wyskoczyliśmy nad Wisłę, chcemy wybrać się na zwiedzanie Mokotowa z przewodnikiem z bloga Lifemanagerki i zaliczyć rejs statkiem po rzece. Lato w mieście może być fajne, trzeba je sobie tylko odpowiednio zorganizować! 

Organizacja to jedno, nastawienie to drugie. Im bardziej jestem zmęczona i zawalona robotą tym mocniej staram się skupiać na tym, co pozytywne. Inaczej się chyba nie da.

Dlatego cieszę się, że mam rower dzięki któremu nawet szybkie wyjście do sklepu czy biblioteki staje się dużo przyjemniejsze. Cieszę się, że mieszkamy w Warszawie w której nie sposób się nudzić i zawsze znajdziemy tu coś fajnego do zrobienia. Cieszę się z wakacyjnych owoców – kto jeszcze mógłby jeść maliny wiadrami, dajcie znać! Cieszę się z okolicznych parków do których ostatnio zaglądam niemal codziennie rano. No i z lata się cieszę – trwa tak krótko, trzeba je doceniać! 

Najciekawsze jest to, że w całym tym szaleństwie mam w sobie motywację  do regularnego uprawiania sportu i nawet nie wiecie jak bardzo doceniam te chwile tylko dla mnie. Jednak ruch – zwłaszcza ten na świeżym powietrzu – to najlepszy sposób aby dobrze zacząć dzień i naładować się endorfinami i dobrą energią!

Rozpoczęłam trening do biegu na 10K, a jako że od niedawna posiadam swój wymarzony zegarek sportowy Polar M400 biegania uczę się praktycznie na nowo. Kilometry i wybiegane minuty przestały się liczyć, zamiast tego stawiam na trening dopasowany do moich możliwości, do rytmu bicia serca, do spokojnie łapanego oddechu. Takie bieganie jest super i naprawdę pozwala się wsłuchać w siebie. Uwielbiam to!

POLECAJKI

Żeby już nie przedłużać – mam obiecaną porcję polecajek w wakacyjnych klimatach – będzie coś fotograficznego, będzie trochę DIY i remontów, będą smakołyki i fajne teksty do wczytania się przy weekendowej kawusi!

Polecajki w tym tygodniu są wyjątkowe, bo do ich powstania przyczyniły się worqshopowe Czytelniczki podrzucając swoje najfajniejsze teksty w link party na fanpage’u!

Zajrzyj tam koniecznie jeśli szukasz większej ilości inspiracji – nie rozczarujesz się!

MOTYWACJA W FOTOGRAFII

Latem w wielu miejscach namawiam was do częstszego łapania chwil i dokumentowania wakacyjnych wspomnień na zdjęciach. Jeśli foto poradniki macie już ogarnięte i znacie swój sprzęt na wylot, pomysły na fotografie są, a zdjęć nadal brakuje zajrzyjcie na bloga Emilii – być może tekst o motywacji w fotografii jest tym czego potrzebujecie, aby wreszcie zacząć kolekcjonować zdjęcia, a nie marzenia o nich!

LETNIA SAŁATKA Z ARBUZEM I TRUSKAWKAMI

Przyznam się po cichu, że w ostatnich dniach trochę odpuściłam naszą bezmleczną dietę i parę razy pokusiłam się o jedzonko z serem. Jedną z osób, która sprowadziła mnie na „złą drogę” jest Zuzia, a właściwie jej nieziemsko pyszna sałatka z arbuzem, truskawkami i labneh – mistrzostwo świata na talerzu! Na blogu Zuzi znalazłam też przepis na genialną sangrię z truskawkami i arbuzem w której zakochali się wszyscy goście na moim urodzinowym grillu – spróbujcie koniecznie!

PLANNER REMONTOWY

Od jakiegoś czasu słowo „remont” nie pojawiało się na blogu – spokojnie, to cisza przed burzą! Nasz remont trwa w najlepsze i pewnie będzie tak sobie trwał do świąt (pytanie tylko których!), a mój remontowy radar pracuje na najwyższych obrotach 🙂 Gdy tylko zobaczyłam wnętrzarski planer zakupowy Agnieszki pobrałam kopię dla siebie i wiecie co – to działa! Super narzędzie jeśli planujecie remont i nie chcecie aby coś związanego z zakupami wam po drodze umknęło 🙂

DO POCZYTANIA – INSPIRUJĄCY WYWIAD

Musicalowa psychofaza towarzyszy mi od gimnazjum. Gdy byłam młodsza potrafiłam wystawać pół dnia w kolejkach po wejściówki, polować na spektakle z ulubioną obsadą, a musicalowe piosenki znałam na pamięć. Trochę mi minęło, ale i tak z sentymentem wracam do tych dźwięków, które przynoszą mnóstwo wspomnień. Musicale są super, a aktorzy, którzy w nich występują to chodzące petardy – ta forma teatru wymaga naprawdę wiele! Bardzo fajny wywiad z Jankiem Traczykiem, który wciela się między innymi w postać Jana z kultowego musicalu METRO możecie przeczytać na blogu Musicalna – polecam do weekendowej kawki!

 

CZY BARIERA JĘZYKOWA W ZWIĄZKU ISTNIEJE?

Bardzo lubię czytać teksty o wielokulturowych relacjach, a temat języka jest mi szczególnie bliski. Wiecie, poznaliśmy się z Fabem gdy oboje mówiliśmy po angielsku mocno tak sobie, mieszkając w Stambule nauczyłam się tureckiego, teraz Fab uczy się polskiego, ale nadal w 90% przypadków rozmawiamy po angielsku. Jak to jest dzielić życie z kimś, z kim nigdy do końca nie dogadasz się w swoim języku? Na to pytanie świetnie odpowiada Ilona w tekście o barierze językowej w związku z obcokrajowcem. Bardzo fajna i wartościowa lektura!

NA BLOGU

Na blogu zapraszam was na tekst, który ma szansę – jeśli chcecie – stać się początkiem nowej, remontowej mini serii na blogu!

Remontowe rewolucje – historia naszego remontu

poza tym w dziale FREEBIES pojawiły się nowe karty namalowane przez Faba – nadmorskie klimaty rządzą!

I chwilowo to tyle, muszę obrobić się z zadaniami które niebezpiecznie wiszą mi nad głową, ale jak zawsze możemy złapać się na Instagramie i Facebooku! No i mam nadzieję, że chociaż z częścią z was osobiście spotkam się za tydzień w Gdyni – kto wybiera się na See Bloggers? Dajcie znać!

Napiszcie w komentarzach co was cieszy latem i pozytywnie nastraja do działania – ponakręcajmy się w ten weekend na maksa dobrą energią! 

ZOBACZ RÓWNIEŻ

  • Bardzo dziękuję za polecenie 🙂 też zwracam uwagę na te fragmenty u Ciebie, w których mówisz o Waszej codzienności z językiem i strasznie podziwiam Faba, bo mój biedny po polsku umie tylko „Kjebasa” 🙂

  • Dziękuję bardzo za polecenie <3 a maliny mogłabym jeść na tony, uwielbiam letnie owoce <3

  • Te marynistyczne karty są super, akurat pasują do mojego albumu znad morza 🙂

  • Kasiu, dziękuję za polecenie 🙂 Wszystkie letnie owoce mogłabym jeść wiadrami, a już czereśnie to nawet ciężarówkami. Kilogram zjadam przy odcinku serialu 😀 Czerwcowe dziewczyny chyba tak mają 😉
    Te karty marynistyczne – LOVE! Ale ja znad morza jestem, to trochę mam skrzywienie na tym punkcie 🙂 My robimy sobie wycieczki po okolicy Słupsk-Ustka – jest sporo małych miejscowości, w których jeszcze nie byliśmy albo chcemy pokazać córkom, a które mają do zaoferowania różne atrakcje (np. muzeum śledzia z gospodą; wycieczka statkiem, wejście na latarnię morską itp.).

  • Śliczne kart z motywami marynistycznymi! 🙂

  • Kasiu, bardzo dziękuję za polecenie moich przepisów 🙂 Choć nie wiem, czy to dobrze, że sprowadziłam Ciebie na złą drogę 😛
    Ja też się cieszę z letnich owoców, łubianka malin nie dotarła dziś do domu 🙂

  • Ale Wy fajni jesteście! 🙂

  • MotleyCrew

    Jestem również w sytuacji remontowej na etapie intensywnego planowania, Twoja seria dostarczyłaby mi wielu pomysłów. Trzymam kciuki