WEEKENDOWNIK #17 – ciasto rabarbarowe, błotniste smoothie i wiosna na całego

Troszkę spóźniona, ale wreszcie jest – wiosna! Maj przypomniał sobie o nas na dobre, pogoda za oknem rozpieszcza, sezon ogródkowy rozpoczęty, słońce świeci jak szalone – jest pięknie, a ja zapraszam was serdecznie na kolejny, tryskający wiosną weekendownik 🙂

KOŃCÓWKA REMONTU W SALONIE

Nasz remont w salonie powolutku dobiega końca. Jest już tutaj biało, jasno i … pusto! Tak, wbrew pozorom opróżnianie salonu było jednym z trudniejszych zadań, a sam remont i lekcje, które z niego wyniosłam zasługują na oddzielny tekst!

W każdym razie, najgorsze, najbardziej nudne i brudne prace już za nami, teraz zbliżamy się do momentu, na który bardzo długo czekaliśmy – ostateczne malowanie, wykańczanie i urządzanie! Na pełną metamorfozę przyjdzie jeszcze czas, zobaczcie jednak jak było „przed” i jak powolutku zmienia się to na „po”!

Nasz salon, o czym pewnie już kiedyś wam wspominałam, będzie pełnił kilka funkcji jednocześnie. 

Salon będzie pomieszczeniem, z którego po schodach można wejść na strych – tam docelowo znajdzie się domowe biuro Faba, jego stół do nagrywania i miejsce na Playstation 😉

W salonie będziemy odpoczywać, relaksować się i spędzać czas z rodziną i przyjaciółmi.

Tutaj będzie też moje domowe biuro.

W salonie znajdzie się też kącik jadalny, z wygodnym stołem i miejscem do cieszenia się wspólnymi posiłkami.

To wszystko musimy zmieścić na 18 metrach kwadratowych, dlatego po raz kolejny, postanowiliśmy … nie spieszyć się!

Dużo czasu poświęcamy na szukanie inspiracji, pomysłów na rozwiązania DIY i mebli dopasowanych do małej przestrzeni. To co skradło nam serca zbieramy na Pinterest, a bardziej skomplikowane projekty konsultujemy z moim bratem, który potrafi wyczarować z drewna istne cuda.

Powolutku klaruje nam się wizja tego, jak ten wymarzony salon będzie wyglądał!

Wspólne planowanie takich zmian to super przygoda i tak jak już wiele razy mówiłam – nie spieszymy się! Remont na pewno jest męczący, ale każda kolejna warstwa białej farby przypomina nam o tym, do jakiego domu dla nas dążymy!

DBANIE O SIEBIE

Pomiędzy remontowym zamieszaniem, sporą ilością pracy, projektów i różnych zobowiązań staram się pamiętać o tym, aby być swoim własnym priorytetem. W ciągu ostatnich kilku tygodni zmęczenie dało mi się we znaki, dlatego powoli dorastam do tego, aby poprzestawiać sobie pewne sprawy, zarówno w głowie jak i w planie dnia.

Uporządkowałam swoje poranki tak, aby były najlepszym, najbardziej energetycznym początkiem dnia jaki mogę sobie wymarzyć. Nie jest to Miracle Morning, ale mam czas na sport, rozbudzenie się i przygotowanie się do pozytywnego rozpoczęcia dnia.

Podczas pracy daję sobie czas na odpoczynek. Bardzo chętnie zmieniam otoczenie i wyskakuję do ogrodu – jest tam teraz przepięknie, wszystko kwitnie, a kilka minut na słońcu świetnie ładuje baterie. W czasie tych przerw czasem robimy sobie kawę albo smoothie, czasem wskakujemy na rower i robimy rundkę po osiedlu, czasem zajmuję się obowiązkami domowymi, a czasem po prostu siadam i patrzę w niebo.

Zauważyłam, że nawet kilkuminutowa przerwa i odejście od komputera naprawdę pomaga zebrać się w sobie i pracować w większym skupieniu.

Wieczorami codziennie spędzam conajmniej pół godziny z książką w ręku. Wybrałam sobie w bibliotece niesamowicie wciągającą cegłę od której wprost nie mogę się odkleić! Od czasu do czasu rozpieszczam się aromatyczną kąpielą i domowym SPA.

Takie drobiazgi wprowadzone do codziennego planu dnia sprawiają, że pod koniec tygodnia nadal mam dużo energii i nie czuję się tak bardzo zmęczona i wypalona.

W planach mamy dodanie do tego innych, relaksujących atrakcji – część z nich znajdziecie na mojej wiosennej liście rzeczy do zrobienia, część powolutku planujemy, a na resztę zdecydujemy się pewnie zupełnie spontanicznie. W końcu lato przed nami!

ŁÓDŹ

Pozostając w temacie lata i spontanicznych wypadów – wczoraj kilka godzin spędziliśmy w Łodzi!

Oboje z Fabem bardzo lubimy klimat tego miasta i zdecydowanie zbyt rzadko tutaj zaglądamy. Podczas krótkiej podróży pociągiem zachwyciły nas mijane po drodze pola kwitnącego rzepaku. Polska jest taka piękna i tak łatwo można to przegapić w codziennym pędzie i zamieszaniu.

W Łodzi nie ruszyliśmy się poza Piotrkowską, ale nie o zwiedzanie tym razem chodziło. Udało nam się spotkać na moment z Olą i Wojtkiem, a potem zjeść obiad z Kasią, Julką i Moniką w Spółdzielni na Off Piotrkowskiej.

Obiad był pyszny, miejscówka też super. Przestrzenie takie jak Off Piotrkowska dodają miastu świeżości i charakteru, bardzo fajnie jest zatrzymać się tu na moment i złapać oddech w ciągu dnia. Klimatem to miejsce bardzo przypominało nam jedną z naszych ulubionych dzielnic w Stambule – Karakoy.

Wracając do domu zatrzymaliśmy się na pysznych lodach w Lodziarni Cukierni Waiakowie, które poleciła nam Kasia – to był strzał w dziesiątkę! Obiecaliśmy sobie kolejną wycieczkę do Łodzi. Plan jest taki, że zabierzemy ze sobą rowery i zwiedzimy miasto śladami łódzkich murali.

POLECAJKI

W Polecajkach nareszcie trochę urozmaicenia! Zrobiło się ciepło, to żeby nie było tak tylko internetowo (bo przecież jak jest pięknie za oknem nie siedzimy przy komputerach tylko cieszymy się wiosną i latem!) mam dla was miks różności. Takie moje osobiste best of both worlds ze światów offline i online.

KOREPETYCJE Z ODCHUDZANIA

Moja ulubiona pani dietetyk (czyli jeśli ktoś nie wie mowa tu o dr Lifestyle!) startuje z drugą edycją swojego bestsellerowego kursu KOREPETYCJE Z ODCHUDZANIA.

Nie chcę wam polecać tego kursu (bo być może wcale go nie potrzebujecie!), ale chcę dać znać, że on JEST. I że to dzięki niemu wyleczyłam się z nieustannego powracania do „odchudzania”, zaczęłam dużo uważniej czytać etykiety, poznałam całe mnóstwo nowych, fajnych przepisów i przede wszystkim dostałam ogromną porcję wiedzy i motywacji wychodzących daleko poza tematykę odchudzania samego w sobie.

Ten kurs to jedna z lepszych rozwojowych rzeczy, które zrobiłam dla siebie od początku tego roku. Zapisy otwarte są tylko do końca maja więc jeśli zależy wam na uporządkowaniu sobie spraw związanych z jedzeniem, sportem, dobrymi nawykami, samoakceptacją, dbaniem o siebie i swoje zasoby zaklepcie swoje miejsce na kursie lub zajrzyjcie do grupy Pozytywne Odchudzanie, aby sprawdzić czy podejście Moniki do tematu zaklika również z wami!

Strażnicy Galaktyki 2

Jest jeszcze ktoś, kto nie oglądał tego filmu? Ubawiłam się na nim tak bardzo, że chętnie wybrałabym się do kina po raz drugi!

Moim faworytem oczywiście został mały Groot, na myśl o scenach z jego udziałem nadal się uśmiecham. Jedyne o co mogę się przyczepić to polskie tłumaczenie. Czasem zerkałam na tekst na ekranie i zastanawiałam się – kto to wymyślał? Niestety, ale ten film „brzmi” dużo lepiej i bardziej zabawnie po angielsku!

Kakaowe Smoothie z Daktylami

W tym tygodniu namiętnie testowałam kolejne przepisy z mojej ulubionej Kwestii Smaku, nie mogłam ominąć tego na kakaowe, wegańskie smoothie. Smakowało mi, smakowało Fabowi, nie mogliśmy uwierzyć, że nie ma w nim ani grama dodanego cukru. Daktyle, banan, kakao, mleko roślinne – tylko tyle, a smak niesamowity!

LONDYN

Wspomniałam wam, że przyciągnęłam sobie z biblioteki cegłę do czytania. Po Paryżu (o którym pisałam tutaj) przyszła pora na Londyn, czyli kolejną powieść historyczną autorstwa Edwarda Rutherfurda.

Czytanie o dziejach mojego ulubionego miasta przeplatających się z historiami jego mieszkańców jest niesamowicie wciągające. Każdy rozdział przenosi mnie w czasie w miejsca, które tak dobrze znam i doskonale pamiętam z Londynu, wyobrażam sobie jak wyglądały w przeszłości, spaceruję w myślach po uliczkach, poznaję obyczajowo – historyczne smaczki, słowem – odpływam! Książka napisana jest tak dobrze, że nawet jej grubość nie przeraża.

Ciasto Rabarbarowe

Maj to miesiąc rabarbaru, tęskniłam za nim w Turcji, a od powrotu do Polski co roku cieszę się jego smakiem.

W tym tygodniu do popołudniowej kawki pokusiłam się o wypróbowanie nowego rabarbarowego przepisu – padło na super pyszne i szybkie ciasto z bloga Strawberries from Poland. Ciasto jest niesamowicie chrupiące, słodko-kwaśne smakuje obłędnie i świetnie sprawdza się jako słodkie co nieco do zjedzenia pod chmurką. Spróbujcie, zwłaszcza jeśli jesteście fanami kruszonki!

Lody KarmeLove

Na warszawskich Jelonkach schowana jest niepozorna, maleńka lodziarnia. Przed metalowym pawilonem często stoi kolejka, która któregoś dnia przyciągnęła nas tutaj na lody. Przyszliśmy, spróbowaliśmy i … przepadliśmy!

Jeśli kiedyś będziecie w okolicy zajrzyjcie koniecznie do KarmeLOVE – nie dość, że znajdziecie tam przepyszne, domowe lody i sorbety to ceny są śmiesznie niskie, porcje ogromne, a obsługa przemiła! Polecamy słony karmel (najlepszy jaki kiedykolwiek jadłam!), bezę z mango i marakują i świetne lody o smaku białych michałków.

PRZEWODNIK PREZENTOWY NA DZIEŃ MAMY

Paulina zebrała na swoim blogu pomysły na prezenty dla 5 typów fajnych mam. Znajdziecie w nim coś między innymi dla mamy stylowej, mamy zabieganej i mamy (która tak jak moja!) twierdzi, że wszystko ma. Mnóstwo inspiracji podanych w przepięknej formie, zajrzyjcie przed piątkowym Dniem Matki!

Wyzwanie Smoothie

Po (wizualnie nie bardzo udanych – żaliłam się wam na facebooku!) eksperymentach z green smoothie postanowiłam nauczyć się w końcu miksować jak profesjonalista i robić przepyszne zielone koktajle. To mój mini cel na wiosnę 😉 Jeśli również chcecie spróbować to nadarza się do tego świetna okazja – wyzwanie PIJ SMOOTHIE u Vegan Island. Kto się przyłącza?

NA BLOGU

Na blogu w tym tygodniu widać skutki cudnej pogody (czyli jednym słowem – nie działo się tu zbyt wiele) mam za to dla was wyjątkowy przepis!

→ Owsianka kokosowa z piekarnika bez nabiału

… i to właściwie tyle! Uciekam do ogrodu łapać ostatnie promienie słońca, a wam życzę wspaniałego majowego weekendu!

Napiszcie koniecznie jak zamierzacie go spędzić oraz jak wy celebrujecie początek wiosny!

PS. W grupie Project Life’owej zbieramy pomysły na letnie karty do albumów – swoje propozycje możecie zgłaszać tutaj, a dotychczasowe wzory kart są do pobrania tutaj!

Zobacz również

  • Weekend będzie jak najbardziej się da bez komputera i tego wszystkiego co ze sobą niesie korzystanie z niego. 😀 Wszystko co musiałam starałam się zamknąć dziś, żeby móc cieszyć się piękną pogodą, najlepiej z książką w ręku 😀 Z chęcią podpatrzę sobie co ciekawego znalazło się na waszej tablicy na Pintereście, bo też będę potrzebowała inspiracji 😉 No i wpadam po przepis na ciacho rabarbarowe 😉

    Udanego weekendu ♥

  • Ale super widzieć was w moim ukochanym rodzinnym mieście! Off Piotrkowska to jedna z moich ulubionych miejscówek i zawsze bardzo chętnie tam wracam. Uwielbiam klimat tego miejsca. W sierpniu wracam do Łodzi na dłużej i już nie mogę się doczekać tych letnich wieczorów. Jeśli będziecie w wakacje odwiedzać Łódź ponownie to z przyjemnością zaproszę was na smoothie 🙂
    Bardzo dziękuję za polecenie wyzwania i cieszę się, że się przyłączyłaś. Będzie fajnie 🙂

    • Jesteś z Łodzi? Ja też, co prawda bardziej ze mnie słoik łódzki niż rodwita łodzianka 😉 I też na przełomie lipca/sierpnia będę na starych śmieciach. Może uda nam się spotkać na smoothie? 😉

      Ściskam, uzbrojona w nowy blender, czekam na wyzwanie 😀

  • Strasznie mi się podoba to Wasze podejście do remontu! Ze to tak na spokojnie wszystko robicie. I dzięki temu z pomysłem 🙂 nie mogę się doczekać postu z metamorfozą 🙂 ps. Strażnicy galaktyki! 🙂 yeah yeah yeah! 🙂

  • W tej edycji skusiłam się na zakup korepetycji z odchudzania. Nie mogę się już doczekać i tak miałam szukać dietetyka do konsultacji, mam idealnego. Chce też całą rodzinę nawrócić na myślenie o jedzeniu inaczej.

  • Ja też teraz zabrałam się za Londyn, który czekał na mnie od Bożego Narodzenia 😉 Jeśli nie czytałaś jeszcze z tej serii Nowego Jorku, to bardzo polecam. Klimat tak samo cudowny, jak w Paryżu i Londynie 🙂
    P.S. Świetne zdjęcie dmuchawca! Chyba też muszę sobie takiego upolować 😀

  • Łódź świetne miasto! Mam to rodzine, więc też często tam bywam. Fajny wpis 😛

  • Dziś dwa razy już trafiłam na wspomnienie o wyzwaniu „Pij Smoothie” i chyba jest to znak, żeby dowiedzieć się więcej 🙂
    Wpis bardzo pozytywny i przede wszystkim mega wiosenny! Jak pojawiła się w końcu ciepła wiosna, aż szkoda było siedzieć w domu przed komputerem. Spacery, lody i ciasto z owocami – to jest przepis na idealny weekend 🙂

  • Też mi się marzy piękne i smaczne zielone smoothie. Ostatnio robiłam z jarmużu, kolor wprawdzie był całkiem niezły ale smak nie bardzo nam odpowiadał. A Strażników Galaktyki 2 na pewno też obejrzymy, tylko my czekamy na DVD bo oglądamy po francusku… taki urok męża Francuza 🙂 Pozdrawiam