WEEKENDOWNIK #1/2018

Oj, stęskniłam się za takim pisaniem na luzie! Za tekstami, które może nie będą „wiecznie żywe”, nie zaindeksują się w wyszukiwarkach, nie są super eksperckie i nie będziecie do nich wracać po latach – podobno w dzisiejszych czasach takie pisanie to blogerski strzał w kolano, ale … zaryzykuję! Bo lubię od czasu do czasu po prostu tutaj z wami pobyć -opowiedzieć co u nas słychać, pogadać o tym, co aktualnie się dzieje i podrzucić fajne, inspirujące teksty, do których akurat wracać warto i trzeba! Tęskniłam za weekendownikami i co prawda nie obiecuję, że będą pojawiać się na blogu co tydzień, ale od czasu do czasu miejsce i czas na nie musi się znaleźć!

A pierwszy weekend 2018 roku to świetna okazja aby z kubkiem pysznej kawy lub herbaty nadrobić parę zaległości – to co, kawka w dłoń i zaczynamy?

MIGAWKI Z MINIONYCH TYGODNI

Ostatni weekendownik #32 pojawił się na blogu prawie 2 miesiące temu (ups!), migawki potraktuję więc dzisiaj wybitnie ekspresowo, bo jak zacznę wam streszczać co, gdzie i kiedy wyjdzie nam z tego mała epopeja – kto zagląda na instagram ten i tak jest w miarę na bieżąco!

BABYMOON W RZYMIE

W listopadzie, po kilku naprawdę pracowitych tygodniach wyjechaliśmy do Rzymu!

To było nasze małe marzenie – zorganizować sobie city break jeszcze zanim na świecie pojawi się Bejbik. Udowodnić sobie, że nasza ciąża nie jest przeciwskazaniem do wyjazdu, do małej ucieczki od codzienności, do zwiedzania oraz cieszeniem się nowym miejscem i sobą nawzajem!

W przyszłym tygodniu na blogu pojawi się tekst o tym jak zorganizowaliśmy nasz babymoon w Rzymie, co zobaczyliśmy, gdzie można fajnie zjeść i co w ogóle dał nam ten wyjazd – jeśli jesteście ciekawi, to już teraz zapraszam!

KIM JEST BEJBIK?

O tym kto mieszka w brzuszku mieliśmy dowiedzieć się zaraz po powrocie z Rzymu, na USG połówkowym – jednak jako że załapałam się na ekstra badanie tuż przed wylotem (aby sprawdzić, czy na pewno wszystko jest ok i dostać zielone światło na podróż) Bejbikowa płeć wyszła na światło dzienne parę dni wcześniej!

Okazało się, że mały rozrabiaka, który fika koziołki w moim brzuchu to chłopiec. Moja przyjaciółka skwitowała to najlepiej – „no i ekstra, potrzeba nam fajnych facetów na tym świecie” 🙂

Oczywiście mieliśmy niezły problem z imieniem – bardzo chcieliśmy uniknąć wymyślania podwójnych imion, marzyło nam się coś neutralnego, nie związanego z żadną religią, ani tradycją, coś krótkiego, prostego i wpadającego w ucho, coś z czym fajnie będzie się Bejbikowi żyć, dorastać i budować swoją tożsamość.

Mieliśmy kilka „typów”, ale jakoś tak wyszło, że w codziennych rozmowach i wygłupach do Bejbika przykleiło się imię Kai. I tak już zostanie 🙂

GRUDNIOWE OTRZEŹWIENIE

Grudzień z kolei był dla mnie niezłym zaskoczeniem i szczerze mówiąc wylał mi na głowę kubeł zimnej wody. Nic nie opisze tych tygodni lepiej niż fragment z newslettera, który poleciał do was przed samymi świętami:

„Miałam na ten miesiąc super ambitne plany i w sumie cieszę się, że post z Małymi Celami na grudzień pozostał w szkicach, bo… nie zrealizowałam z nich prawie nic, a nic! Serio! Ogarniałam bieżące sprawy, zamykałam różne projekty przed końcem roku, działałam trochę do przodu, ale jakiejś szczególnej magii świąt to ja w tym roku w grudniu nie czułam 😉

Kilka razy zaniosłam się z tego powodu płaczem (bo śniegu nie ma, bo klimatu nie ma, bo świąteczna muzyka nie taka, bo The Holiday jeszcze nie obejrzeliśmy, bo wieczny czasobrak, bo vlogmasa nie nagrywamy, bo to i tamto) aż w końcu Fab na mnie huknął, że po co ta cała presja?

Po co sama nakładam na siebie kolejne obowiązki i przejmuję się pierdołami, zamiast cieszyć się tu i teraz? Podziałało jak kubeł zimnej wody wylany na głowę. Poszliśmy na zupełnie nie świątecznego burgera, zrobiliśmy fajny plan na ostatnie tygodnie grudnia, który połączył pracę i małe przyjemności i wreszcie udało nam się odetchnąć. I zrobiło się tak jakoś bardziej świątecznie, ciepło, serdecznie, „bez spiny” i po prostu dobrze :)”

No właśnie… świątecznie zrobiło się u nas dopiero tuż przed samymi świętami! Odwiedziliśmy wtedy Agnieszkę i Wojtka, wybraliśmy się na świąteczny spacer ze światełkami w tle (w deszczu, a co!), zajrzeliśmy do Wedla na gorącą czekoladę, wskoczyliśmy na świąteczny jarmark na Starówce i jakoś tak poczuliśmy grudniowy klimat.

Święta z kolei były magiczne – rodzinne, domowe i ciepłe.

Bardzo dużo rozmawialiśmy o tym jak chcielibyśmy spędzać je w przyszłości oraz o tym jakie grudniowe tradycje będziemy kontynuować w naszej rodzinie (śniadanie w piżamach w pierwszy dzień świąt!).

Świąteczna przerwa to był czas relaksu, odpoczynku i naprawdę porządnego ładowania baterii – oboje bardzo tego potrzebowaliśmy!

NOWY ROK – TA SAMA JA

Nie będę udawać, że Nowy Rok i „świeże rozdanie” mnie nie kręci – kręci i to ogromnie! Uwielbiam poniedziałki, uwielbiam początki miesiąca, uwielbiam wrzesień i powrót do pracy po wyjeździe, melduję się też na posterunku jako największa fanka Nowego Roku ever!

Z drugiej strony, wiem, że mimo tego restartu kalendarza jestem nadal tą samą osobą – mam te same priorytety, te same marzenia i ten sam porządek w głowie i wiecie co? Jest mi z tym cholernie dobrze.

Nie stawiam przed sobą nie wiadomo jakich celów do zrealizowania i nie nakręcam się na sto milionów nowych rzeczy, robię porządki w głowie i w sercu, wyciągam wnioski, poprawiam to co mogę i idę do przodu.

Styczeń zaczął się u nas bardzo fajnie. Fab postanowił dołączyć do teamu #jestemzorganizowany i zaczął prowadzić swój własny bullet journal (pomogłam mu ogarnąć początki korzystając z 5 rad jak zacząć planować w bullet journalu), eksperymentujemy też z nowym rytmem dnia w którym będzie trochę więcej pustej przestrzeni na czas dla nas i spokojne przygotowanie się na spotkanie z Kaiem.

Stęskniłam się za pracą i chcę mądrze wykorzystać te ostatnie kilka miesięcy zanim na świecie pojawi się mój nowy szef – o tym jak życiowo i blogowo zaplanowałam rok pełen czarnych dziur, jaką strategię sobie ustaliłam i jakie cele chciałabym osiągnąć w najbliższych miesiącach opowiem na blogu zaraz po weekendzie. A w międzyczasie, spragnionych inspirującej lektury zapraszam na najnowsze polecajki!

POLECAJKI

Polecajki w tym tygodniu to teksty zgłoszone przez worqshopowe czytelniczki w noworocznym link party na fanpage’u – a dla odmiany, zamiast moich rekomendacji kilka słów komentarza do każdego tekstu w tym tygodniu pochodzi od ich autorek.

Oczywiście nadal możecie przyłączyć się do zabawy i linkować do swoich najfajniejszych artykułów z minionych miesięcy! Zapraszam na porcję inspiracji w sam raz do pierwszej weekendowej kawusi w tym roku!

POROZMAWIAJMY O PIENIĄDZACH

Temat trudny, mało popularny (choć każdy z nas je lubi) ale potrzebny – dlaczego pieniądze to ciągle temat tabu? Dlaczego nie rozmawiamy o nich w gronie przyjaciół, znajomych, rodziny?

BULLET JOURNAL A PLANOWANIE NA STUDIACH

Dzięki tym kilku stronom w moim Bullet Journal udało mi się zaplanować wszystkie sprawy związane ze studiowaniem Referaty, prezentacje oddane na czas, wszystkie daty egzaminów zapisane w jednym miejscu!

14 DOBRYCH RAD, KTÓRE WYCZYTAŁAM W KSIĄŻKACH

Statystyki twierdza, ze numerem jeden 2017 jest 14 dobrych rad, które wyczytałam w książkach cz.1

NOWOROCZNE POSTANOWIENIA ZGAPIONE OD 9cio MIESIĘCZNEGO SYNKA

Wczoraj petardą okazał się sylwestrowy tekst o tym, jakie postanowienia noworoczne „zgapiłam” od 9cio miesięcznego syna 

PRAKTYKA WDZIĘCZNOŚCI I CUDÓW

U mnie hitem zeszłego roku był wpis na temat praktyki wdzięczności i w związku z tym aktywowania cudów w swoim życiu

ROZMIARY GRAFIK DO SOCIAL MEDIA

Asia: A niech będzie. Podoba mi się mój post ze ściąga z rozmiarem grafik do social media, sama z niej korzystam 🙂

5 RZECZY, KTÓRYCH MOŻEMY UCZYĆ SIĘ OD BRYTYJCZYKÓW

Sara: O 5 rzeczach, które brakują prawie każdemu Polakowi, a dzięki którym życie staje się piękniejsze!

JAK MALOWAĆ ILUSTRACJE AKWARELĄ?

Kamila: U mnie rządzi tutorial z malowania ilustracji akwarelą. Ale w związku z tym że blog powstał w tym roku, wielkiej konkurencji nie miał :))

POSTANOWIENIA NIE TYLKO NOWOROCZNE – JAK REGULARNIE UCZYĆ SIĘ ANGIELSKIEGO?

Monika: Cześć dziewczyny! U mnie króciutko, bo dopiero co zaczęłam, ale chciałabym Wam pokazać tekst, w którym podpowiadam, jak przekuć noworoczne postanowienia na regularną naukę angielskiego i wyrobić w sobie nawyk systematycznej nauki. Razem z organizowanym właśnie przeze mnie wyzwaniem – 30 dni z angielskim, 15 minut dziennie.

NA BLOGU

Na blogu w grudniu było spokojnie, podrzucę wam jednak kilka tekstów, do których myślę, że naprawdę warto zajrzeć! Najpierw jednak najważniejsze, czyli…

ANKIETA 2018 – jak co roku zapraszam was do wypełnienia blogowej ankiety. Ankieta będzie aktywna do 10 stycznia – to znaczy wiecie, można wypełniać ją też później, ale tak naprawdę głosy, które spłyną do tego czasu mają moc! W ankiecie możecie podpowiedzieć mi o czym chcecie czytać na blogu, co wam się podoba, co wymaga poprawek, co was wkurza, a co inspiruje. To dobre miejsce, aby dorzucić swoje 3 grosze do tego jak worqshop ma wyglądać w najbliższych miesiącach aby na serio odpowiadać na wasze potrzeby!

PLANERY DO DRUKU – spóźniony, ale jest – planer na styczeń już czeka na was w zakładce FREEBIES! A poza tym do worqshopowego sklepiku wskoczył też planer roczny, więcej o nim poczytacie już po weekendzie w tekście o tym jak zabrałam się do planowania najbliższych 12 miesięcy!

PODSUMOWANIE ROKU 2017 – post w którym znajdziecie najfajniejsze teksty z minionego roku, kilka słów o moich sukcesach i porażkach oraz to co najważniejsze – lekcje, z którymi wchodzę w 2018 rok oraz inspiracje do stworzenia swojego własnego podsumowania roku!

CZAROWANIE CODZIENNOŚCI – nie spodziewałam się, że ten artykuł poruszy tyle z was i stanie się taką blogową petardą – a jednak! Jeśli chcecie poczytać o troszkę innym podejściu do nowego roku i jednocześnie zaprosić do swojego życia nieco najprawdziwszych czarów to serdecznie zapraszam!

PÓŁECZKA DIY I KOLOROWE DONICZKI – planuję mieszkaniowy update na blogu bo mam sporo rzeczy do pokazania wam w ramach naszych remontowych rewolucji, ale zanim ten tekst się pojawi zapraszam do naszego odnowionego salonu w którym zamieszkała modna półeczka-drabinka oraz ręcznie malowane, skandynawskie doniczki – jest kolorowo, inspirująco i kreatywnie!

I tak to wygląda moi drodzy – fajnie jest wrócić po przerwie do ulubionego rytmu, fajnie jest stworzyć sobie taką codzienność od której nie chce się uciekać bo ona po prostu cieszy. Zaczynam ten Nowy Rok z optymizmem, świetnym samopoczuciem i wielką motywacją, aby wykorzystać najbliższe tygodnie na pracę, działanie i podomykanie różnych spraw zanim zostanę stuprocentową mamą na pełen etat!

Jak zaczął się wasz rok? Robiliście jakieś postanowienia? Ruszyliście z kopyta, czy powolutku wkręcacie się z powrotem w pracę i codzienne obowiązki? Dajcie znać w komentarzach! 

Zobacz również

  • Piękne imię wybraliście! Buziaki dla Waszej całej, już niebawem, trójki. 🙂
    <3

  • Może i tego typu wpisy to blogerski strzał w kolano, ale akurat ja je lubię i z niecierpliwością czekałam na Twój weekendownik 🙂 Sama prowadzę sobie comiesięczne podsumowania, bo chcę mieć coś, do czego z przyjemnością sama wrócę po miesiącach.

    • Dziękuję! Ja też lubię wracać do tych wpisów z przed roku, podglądać zdjęcia i czytać teksty z polecajek jeszcze raz! 🙂

  • Anna

    Jako zapracowana mama dwójki dzieci rzadko miewam wolne wieczory (nie żebym sprzątała czy coś, po prostu zasypiam na podłodze w pokoju dziecięcym i potem tylko w trybie zombie przenoszę się do własnego łóżka…), ale jeśli jakiś się trafi, to postaram się jednak spisać sobie wnioski z poprzedniego roku i plany na kolejny, może nawet stworzyć visionboard (bardzo nęci mnie, by słowem roku uczynić RELAX…)… Wszystko to na Twoim blogu wygląda tak inspirująco, że pewnie nawet w skromniejszej formie może zadziałać cuda 🙂

    • Aniu jeśli tylko czujesz, że takie podsumowanie jest Ci potrzebne to mocno trzymam kciuki abyś chwilkę na nie znalazła 🙂 Wystarczy zwykła kartka papieru i długopis, nie musi to być zaraz epopeja i artystyczne szaleństwo! Powodzenia 🙂

  • Dzięki za polecajki:) Akurat mam trochę wolnego czasu na koniec urlopu i chętnie poznam nowe miejsca w sieci. Pozdrawiam cieplutko!

  • Cześć,
    Nie jestem przesadna, ale nie zdradza się imienia dziecka przed urodzeniem.
    Pierwsze raz jestem w Ciebie ma blogu i mam nadzieję zostać na dłużej. 🙂 Powodzenia w tym roku.
    Pozdrawiam,
    Kasia

    • Pionierka

      Nie zdradza się, bo…? Mnóstwo osób wiedziało przed narodzinami naszej córki, jak będzie miała na imię i nic specjalnego z tego nie wynikło.

      • Pionierka, ja próbowałam wymyśleć powody, które nie powielałyby mitów i nie były przesądami i nie wiem … bo ktoś z Twojego otoczenia Ci imię podbierze i tak samo nazwie dziecko? bo będą Cię uszy piekły jak jednej czy drugiej cioci się nie spodoba i wpadnie w telefoniczny wir ploteczek? Nie mam pojęcia 😀

        • Pionierka

          Ok, komentarze w stylu „ale krzywdzicie dziecko” to jest jakiś argument, ale tak samo irytujące będą po narodzinach dziecka. A co do podebrania imienia to trzeba wybrać imię odpowiednio „krzywdzące” i nikt nie podbierze 😀

      • Cześć,
        To oczywiście przesąd, natomiast akurat w ten jeden wierzy bardzo dużo osób z mojego otoczenia. Z tego co wiem, to choci o możliwość zauroczenia dziecka jeszcze w brzuszku. Aczkolwiek pewnie nie ma to zupełnie wpływu na rozwój dziecka.
        Pozdrawiam,
        Kasia

        • Pionierka

          O rany, człowiek w kosmos lata, internety hulają, sztuczna inteligencja się tworzy, a w tym wszystkim „zauroczenie dziecka w brzuszku”.

          • Cześć,
            Technologia, technologią, ale dalej na świecie jest masa rzeczy, których naukowo nie da się wyjaśnić. Ale nie trzeba wierzyć w takie rzecz.
            Pozdrawiam,
            Kasia

    • dzięki Kasiu i oczywiście zapraszam jak najczęściej, ale powiedz mi proszę czemu (z powodów innych niż przesądy właśnie) nie wolno zdradzać imienia przed urodzeniem? Nie spotkałam tutaj żadnego logicznego wyjaśnienia, więc się zastanawiam 🙂

      • Cześć,
        Oczywiście, że to tylko przesady. Wydaje mi się, że kwestia wiary w magiczną moc imienia i fakt, że łatwo można zauroczyć bejbika w brzuszku. 😉 a czy to prawda? Pewnie to działa tak samo jak pechowa 13 lub przechodzenie pod drabiną.
        Pozdrawiam,
        Kasia

  • pan sowa

    Hej, ja tam lubię Twoje weekendowniki 🙂
    W sumie to nic nikomu do imienia jakie wybieracie dla syna, ale nie obawiasz się problemów z zarejestrowaniem w UC?
    Z ciekawości chciałam zobaczyć skąd się wywodzi, ale bardzo ciężko to imię w ogóle znaleźć, a wpisując jedynie „Kai” googluje katolicką agencję informacyjną 😉 zdradzisz nam skąd wywodzi się i co oznacza? 😉

  • Kai – ale piękne imię 🙂 Super polecajki, akurat kilka rzeczy mnie zainteresuje. Pozdrowienia dla całej rodzinki 🙂

    • Bardzo się cieszę! Napisz koniecznie, które z polecajek najbardziej przypadły Ci do gustu 😀

  • Kasiu, od jakiegoś czasu mnie zastanawia – z jakiego języka pochodzi imię „Kai” 🙂 Znalazłam w Internecie różne wersje 🙂

    A weekendownik jak zwykle było miło przeczytać.

    • Napiszę o tym więcej, bo to w sumie zabawna historia, ale szukaliśmy wśród imion skandynawskich 🙂 A potem okazało się, że imię ma więcej „korzeni” i znaczeń!

  • O rany! Czy tam sobie do poduszki wpis. Już mnie ciągnie link do „Porozmawiajmy o pieniądzach”, ale mylę, nie, doczytam resztę. Bo jak wyskoczę pewnie już nie wrócę. A tam kilka linijek dalej jakaś Kamila pisze o swoim poście o akwarelach… O, też Kamila i też maluje – myślę sobie. Bystrością nie porażam, jak widać :). Chwila minęła zanim zczaiłam, że całkiem nieźle znam tę Kamilę! Bardzo mi miło!!! Dziękuję za wzmiankę!. A teraz wracam do czytania, bo naturalnie – przerwałam :))) Ps. Dołączam do chóru zachwytów nad imieniem Kai!

    • Kamila :D:D:D rozwalił mnie Twój komentarz, serio! 😀 Dobrze, że nie weszłaś na (swojego!) bloga i nie zaczęłaś się martwić, że ktoś Ci bloga skopiował 😀 A tutorial jest super!

  • Ajć doczekałam się Weekendownika! 🙂 Kasia świetne imię bejbika! 🙂 Czekamy wszystkie Worqshopowe ciotki klotki na nowego członka rodziny 🙂

    • dzięki! Szczęściarz mały, będzie miał tyle fajnych ciotek hihi 🙂

  • Bardzo mi miło, że książkowy wpis Ci się spodobał, dziękuję za podanie go dalej:). Dużo zdrówka dla Waszej trójki!

  • Daga

    Piękne imię będzie miał synek 🙂
    Lubię te Twoje weekendowniki 🙂 są mega motywująco-inspirujące

    • Bardzo się cieszę 🙂 Będę starać się o to, aby regularnie pojawiały się na blogu – może nie co tydzień, ale 2 w miesiącu muszą być! 🙂

  • Tomek

    Nie tylko Ty, Kasiu, lubisz weekendownik! Ten format prostowania przyciągną mnie, i wciąż trzyma 😉 oby tak dalej!

  • Uwielbiam te wasze weekendowniki 💕 A imię takie baśniowe, w jakiejś bajce było ale nie mogę sobie przypomnieć! 🙈

    • Wiola

      Było, było w królowej śniegu!:)

  • Wiola

    Kasiu, a mogłabyś polecić jakieś grupy na FB o blogowaniu/biznesie online itp? od kiedy jedna z grup się rozpadła nie znalazłam, żadnej fajnej, a chciałabym się trochę zmotywować patrząc jak inni ludzie są obrotni 🙂 często były na tych grupach fajne linki do blogów, które cięzko znaleźć w inny sposób 🙂

    • paulina

      blog i fb Pani Swojego Czasu, Joanny Glogazy

      • Wiola

        Dzięki, ale oba znam. Joannę bardzo lubię a Ola mnie koszmarnie irytuje. Chodziło mi o grupy facebookowe:)

  • Bardzo lubię Twoje weekendowniki – nie tylko urzekają pięknymi zdjęciami, ale też inspirują 🙂

    A Kai to piękne imię! Kojarzy mi się z baśnią Andersena… 🙂

  • marysiaw18

    Zaczynam pisać bloga o podobnej tematyce, dlatego jeśli ktoś miałby ochotę, to miło by mi było, lecz mam na nim dopiero jednego posta. Nazywa się pastel-lifestyle.blogspot.com. Serdecznie pozdrawiam 🙂

  • Dominika Seweryńska

    Niedawno dopiero dotarłam do Twojego bloga, jednak jest bardzo inspirujący i z pewnością pozostanę tu na dłużej. Dopiero zaczynam swoją przygodę z kaligrafią i chciałam zapytać jak nazywa się czcionka, której używasz w tytułach? Jestem przekonana, że będziesz wiedziała o której mówię 🙂 Trzymam kciuki za Was i za Bejbika 😉 Pozdrawiam 🙂