Weekend offline w rytmie slow

Mam za sobą najfajniejszy, najbardziej relaksujący i przy okazji satysfakcjonująco-produktywny weekend w tym roku, a poniedziałkowa energia- mimo upału panującego za oknem- daje mi mocnego kopa do działania! Chcecie poznać sekret tego stanu rzeczy? Proszę bardzo- oto mój prosty jak barszcz przepis na weekend offline w rytmie slow!

PRZEPIS NA WEEKEND OFFLINE W RYTMIE SLOW

Przenieśmy się szybciutko w czasie o 48 godzin do tyłu. Sobota, wczesne przedpołudnie, już po bieganiu, po śniadaniu- cały dzień przed nami, ale jakoś ciężko wyklarować się z konkretnym planem co z nim zrobić- wiecie, taka rozmowa z przeglądaniem Instagramu w tle, a czas powoli sobie płynie. Miałam poczytać, zabrać się za zadania wypisane w ramach wyzwania minimalistki, przejrzeć zdjęcia, które czekają już tydzień na karcie aparatu, ale z wiecznie pikającym telefonem przysannym do ręki i brakiem konkretnego planu na ten, w końcu WOLNY dzień szło mi opornie. Posunęłam się więc do drastycznej, ale sprawdzonej metody– dwoma ruchami palce przestawiłam telefon na tryb samolotowy i zapanowała dookoła mnie cudna cisza i święty spokój…

weekend_w_rytmie_slow3

Upiekłam chleb z nowego przepisu, których ostatnio uzbierałam sobie całkiem sporą kolekcję. Mąka, woda, odrobina soli i drożdży. Na spokojnie, bez pośpiechu zabrałam się za ciasto, a potem cieszyłam się zapachem, który zapełnił dom podczas pieczenia. No powiedzcie, czy może być bardziej slow?

weekend_w_rytmie_slow8

Czytam na telefonie- tak wiem, to nie to samo co przeglądanie papierowej wersji książki, ale pogodziłam się już z tym, że mieszkając za granicą, ebooki są rozsądnym kompromisem. Może za jakiś czas skuszę się na Kindle, ale chwilowo duży ekran telefonu daje sobie świetnie radę! Z przyjemnością odkryłam książkę „Slow Fashion, Modowa rewolucja” autorstwa Joasi Głogazy, którą pewnie znacie z bloga Styledigger na moim ulubionym woblinku i błyskawicznie wylądowała ona w koszyku. Książka, kawa, łóżko- najwspanialsza, leniwa kombinacja na sobotnie przedpołudnie!

weekend_w_rytmie_slow9

Rozmawiając przez telefon z rodzicami zabrałam się za przeglądanie zdjęć, które zrobiliśmy w zeszły weekend. Czekały na swoją kolej pomiędzy zadaniami związanymi z blogiem, youtubem, i nowymi projektami, no i na szczęście się doczekały! Uwielbiam wybierać zdjęcia, poprawiać je odrobinkę w programach i na koniec podglądać efekt przed i po- czysty relaks i satysfakcja :)

weekend_w_rytmie_slow11
weekend_w_rytmie_slow10

Od początku zeszłego tygodnia wykreśliliśmy z naszej diety cukier i wiele jego pochodnych. Wspominałam wam na facebooku o świetnym dokumencie na temat odżywiania, który obejrzeliśmy, kolejnym krokiem jest 10 dniowy cukrowy detoks. Co prawda i tak od dawna ograniczamy cukier jak tylko możemy, ale zdarzały nam się grzeszki i wpadki, a film zainspirował nas do kompletnego oczyszczenia diety. Naturalny cukier pochodzący z owoców jest dozwolony, tak samo jak stewia, ale jako że ciężko mi ją znaleźć eksperymentowałam więc trochę w kuchni ze zdrowymi ciastkami słodzonymi bananami i daktylami- wyszły ekstra pyszne!

weekend_w_rytmie_slow6

A jak już wyszły tak super, to stwierdziłam, że fajnie będzie podzielić się przepisem na nie na blogu, póki ciastka jeszcze były zabrałam się więc za zdjęcia- leniwie, w piżamie, w niedzielę przed śniadaniem, w pięknym , porannym świetle, słuchając cudnej muzyki na spotify…

weekend_w_rytmie_slow5

weekend_w_rytmie_slow7

 

A resztę dnia spędziliśmy na zewnątrz- spacerując, podziwiając widoki, robiąc zdjęcia, pijąc pyszną kawę i kręcac dla was kolejnego vloga, który mam nadzieję pojawi się na youtubie jeszcze w tym tygodniu! Ale przedtem zapraszam dziś po południu na mały filmowy eksperyment- ciekawa jestem jak się wam spodoba!

weekend_w_rytmie_slow1

weekend_w_rytmie_slow4

Oczywiście to nie wszystko- wyspałam się jak nigdy, zrobiłam porządek w scrapowych przydasiach, w ciągu dwóch dni spędziłam więcej czasu na macie do yogi niż przez cały zeszły tydzień i tak bardzo odpoczęłam przy okazji jakimś cudem wymyślając masę nowych rzeczy, które chciałabym zrobić!

Odłączenie się od Internetu i mediów społecznościowych dało mi czas, święty spokój, pozwoliło zająć się małymi przyjemnościami i skupić na tu i teraz. Na początku ciągle miałam ochotę łapać za telefon, ale po kilku godzinach właściwie o nim zapomniałam. Jak już zaczęłam pracę w poniedziałek, okazało się, że przejrzenie kilkudziesięciu powiadomień na facebooku, odpisanie na parę maili i ogarnięcie pozostałych spraw online zajęło mi… 20 minut! Nie wiem ile czasu straciłabym przyssana do telefonu w weekend, wolę myśleć o tym ile go zyskałam- do czego też gorąco was dzisiaj zachęcam w Poniedziałkowym Rozruchu!

Cudownego tygodnia!

Zobacz również

  • Kusisz tym lenistwem. Szkoda, że dzisiaj dopiero poniedziałek, ale mój weekend też zapowiada się atrakcyjnie. Staram się, aby niedziele były w większości online- jeśli posty i social media to tylko zaplanowane wcześniej. Niedziela jest dla mnie najbardziej leniwym dniem.
    Cudne zdjęcia jak zawsze! :)

    • dziękuję! mi właśnie brakowało takiego lenistwa i odłączenia się od netu, a teraz mam powera żeby obrobić się ze wszystkim w tygodniu i czekam na kolejny weekend w rytmie slow :)

  • Swietne fotki ;)) I tak mi optymistycznie sie zrobilo! Czekam na vloga!!!!!!!1 Pozdrawiam, Ewa

    • dzięki! chciałabym zabrać się za tego vloga już teraz zaraz, ale coś czuję, że musi sekundę poczekać :)

  • Świetne zdjęcia. Ten weekend niestety spędziłam w pracy, ale kolejne również będą w rytmie slow :) Koniecznie muszę zrobić takie ciacha!

    • Paulina wrzucę przepis w piątek więc będzie w sam raz na slow weekend :)

  • Ja tez czesto jestem pod wrazeniem ile moge zrobic, jesli wylacze komputer i nie bede bez sensu przegladac roznych stron;) wtedy moja wydajnosc rosnie o 500% 😉 A takie leniwe weekendy rowniez bardzo lubie.

    • właśnie to bezsensowne przeglądanie jest takim gwoździem do trumny chyba, bo jeszcze pół biedy jak korzysta się z sieci z sensem, a takie scrollowanie, dobija

  • Dokładnie rozumiem o co Ci chodzi. Najczęściej staram się zrobić wszystko co mam zrobić na komputerze do piątku wieczorem. W weekendy staram się odciąż od neta (co jest ciężkie) i od telefonu, spędzać jak najwięcej czasu aktywnie i na świeżym powietrzu. Już sam brak kontaktu z komputerem sprawia, że czuje się wypoczęta i też od razu przychodzą mi do głowy nowe pomysły. Czasem sobie myślę, że może internet ogłupia i przytępia umysł;).

    • może tak być 😀
      na pewno inspiruje, można znaleźć mnóstwo pozytywnych stron sieci, ale jak zawsze- co za dużo to niezdrowo, potrzebna jest jakaś równowaga i realne życie :)

  • Dzień offline to najlepszy relaks :) FB, instagram, blog i maile zabierają mnóstwo czasu, który można wykorzystać w znacznie milszy sposób :)
    Bardzo podobają mi się Twoje zdjęcia na blogu. Są świetne i takie „dopracowane” :)

    • dzięki, zdjęcia są dla mnie tak samo przyjemną częścią blogowania jak pisanie postów :)

  • Uwielbiam takie dni, na szczęście mogę sobie na nie pozwalać troszkę częściej. Mam nadzieję, że kiedy ich zakosztowałam to nigdy nie pozwolę ich sobie odebrać tzn. że nie będę musiała. Będę o nie walczyć, bo warto. Już ja znajdę sposób. :)

  • Ohhhh ile ja bym dała za taki weekend :) Ciesz się tą ciszą i spokojem i czasem tylko dla siebie :) Ja nawet jak się wyłączę internetowo to wciąż słyszę mama mama mama mama – Maja zaczęła chodzić, a to oznacza, że ja wciąż za nią biegam :) I kto powiedział, że nie uprawiam sportu. Mnie marzy się tylko jedno – wreszcie się wyspać! Od dwóch lat tego nie czyniłam 😛

  • Super spędzony czas, którego nikt Wam nie odbierze :) Dużo zdjęć, filmików na vloga i wspomnień – to coś pięknego. :) Jak zwykle kolejny filmik już obejrzałam, Mama razem ze mną :)

  • Od kiedy pracuję w domu i cały tydzień spędzam przy komputerze, weekendy jakoś samoczynnie są bardziej offline. I to mi się podoba :)

  • Właśnie mnie oświeciłaś, w jak łatwy sposób można się odciąć – tryb samolotowy w telefonie … Miewam czasami dysonans – widząc ludzi z nosem w telefonie zastanawiam się „jak oni tak mogą”, a za moment zdaje sobie sprawę, że i mnie się to zdarza :( Staram się unikać takich sytuacji i wiem już, że koniecznie muszę sobie robić takie dni offline :)

  • Oj ja tak spędziłam czas od czwartku do dziś. Skończyły mi się dane komórkowe, pojechałam na festiwal, gdzie wifi w ogóle nie łapało, a odkąd telefon spadł mi pod schodki sceny – przestałam go w ogóle nosić przy sobie. Święty detoks. Serio :)

  • Kasia Antosiewicz

    a ja właśnie tak spędzę następnych 60 godzin! już za 4,5 godziny – gorąca czekolada, nowa ksiażka, kocyk i totalny offline :) i nie musze nigdzie wychodzić przez cały weekend (jeśli uda mi się wszystko kupić, czego potrzebować będę w weekend) … już się nakręciłam

  • Twój blog jest świetny. Nie chcę Ci słodzić:), ale naprawdę bardzo miło spędza się tutaj czas. Gratuluje stworzenia tak świetnego miejsca.

    • Kasiu dziękuję ogromnie!
      Takie komentarze dodają skrzydeł i motywują do jeszcze lepszego blogowania! :)