TU&TERAZ: WRZESIEŃ 2018

Plan był taki, aby ten wpis pojawił się na blogu podczas naszych wakacji. Chciałam złapać w nim ostatnie podrygi lata, tureckie klimaty i nadmorskie nastroje, ale … nie wyszło. Prawda jest taka, że niestety na tym wyjeździe wiele rzeczy nie wyszło tak jak miało wyjść i w sumie cieszę się, że odpuściłam pisanie na siłę, bo czuję, że pojawiłoby się tu coś bardzo depresyjnego, albo … bardzo nieszczerego. Wyjazdowy wpis został w szkicach, może kiedyś do niego wrócę, może znajdę w nim początek czegoś dobrego – czas pokaże 🙂

Cieszę się, że ten wyjazd mamy za sobą, ale jeszcze bardziej cieszę się, że przed nami jesień w domu, w mojej kochanej Warszawie! Ładujemy baterie, leczymy resztki przeziębienia zmieniamy klimat, odświeżamy jesienną garderobę i jedziemy z tym koksem!

SŁUCHAM ostatnio Radia Kolor! Wpadło mi w ucho gdy przed wakacjami jeździliśmy autem znajomych, którzy mieli ustawioną akurat tę stację i tak już zostało!

CZUJĘ SIĘ totalnie pomiędzy. Nasz wakacyjny wyjazd dał mi w kość i stał się kropelką, która przeważyła szalę i zmusiła mnie do skonfrontowania się z problemami, które od kilku miesięcy noszę w sobie. Brzmi kiepsko, w rzeczywistości jest raz lepiej, raz gorzej ale i tak muszę tej jesieni zająć się sobą i zabrać się za porządki w głowie i w serduchu.

View this post on Instagram

Kocham wodę i morze!🏊‍♀️ Nasz Bałtyk jest piękny, ale dla mnie do pływania stworzone jest to tutejsze morze, z czystą wodą, ciepłe i słone! To tutaj Fab nauczył mnie pływać z fajką i maską a potem nurkować, tutaj pierwszy raz bez oporów wypłynęłam na naprawdę głęboką wodę, tutaj skakałam do wody z pomostów, skałek i łódki, tutaj podglądałam ryby, zbierałam muszelki z dna morza i uczyłam się nurkowania z butlą.🐡🦈🐟 Kocham to morze całym sercem i nigdy nie przestanę go kochać, nigdy nie przestanę na nie czekać. Policzyliśmy, że to już 8 lat odkąd spędzamy tutaj wakacje! W tym roku pływania jest mniej, ale relaksuje bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Jak już wejdę do wody to znika dla mnie calutki świat, cały hałas dookoła, cała rodzina, cały bałagan w głowie, pomyślcie sobie o mnie co chcecie, ale znika też Kai, macierzyństwo i odpowiedzialność. Jestem ja i woda. I tak mi z tym cholernie dobrze, że żal będzie wyjeżdżać! ○ ○ ○ ○ ○ #worqshoobejbi #wakacje #wakacjewturcji#wakacjezniemowlakiem #tuiteraz#latolato #plażing #turcja2018#summermodeon #summervibes #naplaży#snorkel #instamatki #nurkowanie #decathlonpolska #decathlon #gopro #underwaterphoto #underthesea #matkapolka#marmaris #summerholiday#instamateczki #instamama#polskablogerka #familygoals #marmaris

A post shared by Kasia Mistacoglu (@worqshop) on

CHCIAŁABYM wprowadzić trochę zmian w mieszkaniu! W wolnych chwilach odgracamy (to jeden z wrześniowych małych celów) i zabezpieczamy przestrzeń tak, aby była bezpieczna dla Kajtka. Gdy już się z tym uporamy mamy w planach drobne, kosmetyczne zmiany w salonie i sypialni. Marzy mi się więcej zdjęć na ścianach i na półkach, zmiana plakatów, więcej roślin, wymiana doniczek i nowe poduchy na kanapie!

JESTEM WDZIĘCZNA ZA wsparcie Faba. Wydaje mi się, że odkąd jest nas troje piszę to co miesiąc, ale taka jest prawda – nie wyobrażam sobie bycia mamą solo, nie wyobrażam sobie, aby go z nami tak po prostu, na co dzień nie było.

PRACUJĘ NAD powrotem do naszego przedwakacyjnego rytmu i powrotem do regularnej pracy nad blogiem. Staram się działać na tyle na ile mogę – na tyle na ile pozwala mi Kajtek i moje raz lepsze, raz gorsze samopoczucie. Mam milion nowych pomysłów – na wpisy, na zmiany na blogu, na nowe projekty, ale niestety czasu na to wszystko nadal jak na lekarstwo. Wybieram więc to co najważniejsze, a resztę staram się oddelegować innym lub odłożyć na później. Chciałabym tej jesieni wrócić do bardziej regularnych publikacji i chciałabym aby światło dzienne ujrzał produkt, który od jakiegoś czasu siedzi mi w głowie. Jeśli czasu starczy chciałabym odświeżyć wygląd bloga. Zobaczymy, bo w międzyczasie na horyzoncie pojawiła się u nas też możliwość fantastycznej i bardzo kreatywnej współpracy i w nią też chciałabym włożyć kawał serca! Dużo tego „chciałabym”, a czasu ciągle tyle samo..

CIESZĘ SIĘ bo jestem już w domu i mamy jesień! Tak po prostu. Lubię wyjazdy, ale powroty są i tak fajniejsze! Dobrze być u siebie, dobrze nie musieć się prosić, dobrze być niezależną, mieć swoją kuchnię i Lidla za rogiem. Z przyjemnością chodzimy na długie spacery i odkrywamy na nowo ulubione zakamarki osiedla, herbata z ulubionego kubka smakuje lepiej niż kiedykolwiek wcześniej, jesienna pogoda jest stworzona do chustowania, a perspektywa spotkania z dawno niewidzianymi znajomymi cieszy jak nigdy wcześniej! Dobrze być u siebie!

View this post on Instagram

Kiedyś tak wyglądała większość moich poniedziałków (a właściwie to większość poranków!)-wysprzątane biurko, kawa, planer i cała ta magiczna otoczka motywująca do pracy i działania 😅🤫 Teraz rozkładam się z pracą tam, gdzie akurat mogę i cieszę się jak codziennie uda mi się popchnąć chociaż część spraw do przodu. Łatwo nie jest, mam wrażenie że wszystkiego uczę się od nowa, ale … wiem, że za kilka lat będę znowu siedzieć przy swoim wysprzątanym biurku i te survivalowe poranki będą tylko wspomnieniem, za którym pewnie jeszcze nie raz za tęsknię 😅😎 Morał taki – w tym tygodniu cieszmy się tym co mamy 💛🍁 ○ ○ ○ ○ #domowebiuro #planowanie #planer #planowanienamacierzynskim #urlopmacierzynski #macierzynski #mamanaswoim #pracujacamama #tuiteraz #bulletjournal #bulletjournalpolska #polskablogerka #blogowanie #mojapraca #freelancerka #pracazdalna #nabiurku #najpierwkawa #sukulenty #notesy #wrzosy #planowanie #organizacja #biurko #minimalizm #scandistyle #olympuspen #planerpełenczasu #homeoffice #officegoals

A post shared by Kasia Mistacoglu (@worqshop) on

UCZĘ SIĘ wszystkiego co ważne o … rozszerzaniu diety niemowlaka! Tak, tak już za moment wchodzimy w świat warzyw, owoców, kaszek, zupek i innych takich, a ja staram się przygotować do tego najlepiej jak mogę (chociaż i tak wiem, że potem i tak życie napisze swój scenariusz 😉 i zweryfikować ludowe mądrości i dobre rady z rzetelną, naukową wiedzą. Skłaniamy się ku BLW więc dokształcam się w tym temacie korzystając z kursu „BLW online (super sprawa, bo filmy z poszczególnych lekcji mogę oglądać „w międzyczasie”, na przykład podczas gotowania!), a fundamenty dotyczące samego wprowadzania jedzenia do jadłospisu niemowlaka zbudowałam na e-booku „Ugryź to! od MamaLekarz. Bardzo ciekawa jestem jak Kajtkowi spodoba się przygoda z jedzeniem!

CZYTAM Powolutku kończę lektury, które zabrałam ze sobą na wakacje. Zabrałam ze sobą dwie papierowe książki licząc, że przeczytam je na plaży (o ja naiwna!), a resztę miałam na telefonie, w aplikacji Legimi.

  • „Mocno mnie przytul”chyba najlepsza książka o rodzicielstwie i wychowaniu jaką do tej pory przeczytałam! Jest fantastyczna, ciepła, napisana z humorem i niezłą dawką zdrowego sarkazmu, a jednocześnie oparta na badaniach, nawiązaniach do ewolucji i faktach. Gonzalez obala w niej wiele współczesnych mitów dotyczących rodzicielstwa, broni dzieci i ich prawa do … bycia dziećmi, do szacunku, zainteresowania i miłości. Czytając tę książkę wiele razy robiło mi się ciepło na sercu, żadna książka nawiązująca do RB nie spodobała mi się tak bardzo jak ta!
  • „Bądź online” świetne kompedium wiedzy dla osób, które chciałyby zaistnieć w wirtualnym świecie ze swoim blogiem lub stroną internetową. Ola Gościniak krok po kroku prowadzi czytelnika za rękę zdradzając mu jak stworzyć swoje własne miejsce online – są tu porady dla początkujących, sprytne sztuczki i hacki dla bardziej doświadczonych, fajnie opisane przykłady i ciekawe opinie ekspertów. Całość jest lekka i przyjemna, wzbogacona wieloma ilustracjami, sketchnotkami i ciekawymi grafikami!
  • „Do wszystkich chłopców, których kochałam” – moja książka wakacji 2018! Podczas naszego wyjazdu potrzebowałam się wyłączyć i odciąć od rzeczywistości, a ta książka sprawdziła się do tego celu idealnie! Jest świeża, zaskakująca, wesoła i co fajne – nieoczywista! Licealne romanse, tajemnice, listy miłosne, przyjaźnie i dużo smakołyków w tle – przeczytałam w dwa wieczory, żałuję, że tak szybko!

W kolejce do przeczytania czeka „Self-Reg”, kolejna książka Gonzaleza pt. „Moje dziecko nie chce jeść”, oraz kilka pozycji dotyczących pedagogiki Montessori, która wydaje mi się coraz ciekawsza i coraz bardziej warta uwagi 😉

View this post on Instagram

#drugiegotakiegolataniebedzie ☀️💛 "Wakacje z niemowlakiem" to taki sam oksymoron jak "urlop macierzyński", ale powiem Wam zupełnie szczerze, że z dnia na dzień jest coraz lepiej i coraz fajniej 😉 Kajtek świetnie daje sobie radę w upałach, nie marudzi na plaży a kąpiel w morzu polubił już tak całkiem serio – to my musieliśmy się ogarnąć, wskoczyć w nowy rytm i dojść do tego, że czasem z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach i zacząć spędzać swój urlop po swojemu 🤦‍♀️😅🤣 Więcej wakacyjnego spamu na InstaStories kochani 😘 ○ ○ ○ ○ ○ #worqshoobejbi #wakacje #wakacjewturcji #wakacjezniemowlakiem #tuiteraz #latolato #plażing #turcja2018 #summermodeon #summervibes #naplaży #niemowlak #instamatki #matkapolka #marmaris #summerholiday #instamateczki #instamama #polskablogerka #familygoals #marmaris

A post shared by Kasia Mistacoglu (@worqshop) on

OGLĄDAM mało u nas ostatnio oglądania, a jak już siadamy do czegoś wieczorem to nadrabiamy zaległe odcinki z ulubionych seriali lub wybieramy jakiś ciekawy dokument z Netflixa. Ja z kolei w tak zwanym „międzyczasie” (czyli najczęściej podczas gotowania) oglądam nagrania video do kursów online, które już od jakiegoś czasu czekają na swoją kolej. O „BLW online” już wspomniałam, poza tym wracam do kursu „Przyjazna i rozwojowa przestrzeń od urodzenia” Kasi z kukumag.pl oraz do „Mama Ma Czas” od Pani Swojego Czasu.

CZEKAM NA powiem wam z ręką na sercu, że odkąd jestem w domu to już na nic nie czekam. Jest mi tutaj tak dobrze, tak bardzo doceniam to co mam, ten spokój i świadomość, że jestem u siebie, z moimi najważniejszymi chłopakami że nie potrzebuję nic więcej do szczęścia!

blog-separatorufff.. dobrze jest tak wyrzucić z siebie myśli i wrócić tutaj chociaż na chwilkę! Dajcie znać co jesiennego słychać u Was, czuć już w powietrzu zmianę pory roku? Zaczęliście sezon na litrowe kubki herbaty, książki, kocyki i grube skarpety? Cieszycie się na jesień, czy już powoli tęsknicie za latem?

Zobacz również

  • Mamoooo…. tak bardzo rozumiem co masz na myśli pisząc o burzy pomysłów w głowie i braku czasu. Ja mam istną niagarę w mózgu. I rzeczy tu i teraz do zrobienia które nijak nie przystają do tej głowy 😀 Ściskam kciuki za Ciebie, ściśnij za mnie!

  • Nie wiem, jak to jest być mamą, ale ja na wakacjach u rodziny nigdy nie potrafiłam odpocząć. Wolę jednak pojechać do hostelu, bo choć jest może drożej i mniej przytulnie, to przynajmniej może być tak, jak chcę (chcemy). Pozdrawiam 🙂

  • Pimposhka

    Hmm. Tyle psioczysz na tą swoją Turecką rodzinę, że chyba musisz nam to teraz trochę wyjaśnić. Ja mam męża Anglika i dwie córki co mają po dwa paszporty. I na szczęście nie mam takich odczuć jak Ty.

    • Ola Id

      Pimposhka, myślę, że Kasia naprawdę nic nie „musi”. A już na pewno nie musi zaspokajać Twojego apetytu na rodzinne ploteczki. Sygnalizuje dokładnie tyle, ile chce.
      Swoje potrzeby łatwo zaspokoisz. Od tego są odpowiednie portale w internecie. Tam też można poczytać o tym, kto źle się ubrał, poszedł na odwyk albo zasłynął rozwodem .
      Tego typu zgryźliwe komentarze naprawdę wprawiają mnie w zdumienie.

      • Pimposhka

        Kasia nie musi się tłumaczyć ze swojej niechęci do teściów, jak mi się nie podoba to ja nie muszę czytać jej psioczenia i nie muszę zostawiać zgryźliwych komentarzy a Ty nie musisz być jej adwokatką. Czasami robimy to czego nie musimy.

  • Joanna

    Kasiu, nie wiem co się wydarzyło w Turcji, ale ja z moim mężem podczas pierwszego roku życia naszego synka zawsze mieliśmy nerwa, jak jechaliśmy do teściów, bo niestety nie było tam poszanowania do tego, że dziecko potrzebuje ciszy, gdy śpi i spokoju. W zamian za to był hałas, krzyki nad wózkiem, w którym zasypia maluch i głośne rozmowy. A mówię tu tylko o wyjazdach na popołudniową kawę czy obiad. Na nocowanie do dziś dnia się nie odważyliśmy, bo mimo, że synek ma 2 lata i 3 miesiące nikt nie zrozumie, że dziecko ma drzemki w ciągu dnia i potrzebuje w ten czas ciszy. My bardzo rozumiemy potrzeby, jakie ma dziecko w tym wieku i jesteśmy pełni szacunku dla nich. A niestety teściowie twierdzą, że to TYLKO dziecko i nie ma tyle praw, na ile rzeczywiście zasługuje…

  • Znam to uczucie miliona pomysłów przy braku czasu. I w drugą stronę – pustki w głowie, kiedy jest go dużo 😉 Wrzesień mija mi na przyzwyczajaniu się od nowa do szkolnego rytmu życia po wakacjach, lekkim oderwaniu się od życia w social media i radości z czasu, który mam 😊 Poza tym zaczynam wkręcać się w musicale – to świetna sprawa!
    Pozdrawiam serdecznie <3

  • Raquel

    Niestety, prawda jest taka, że na wakacjach z dzieckiem raczej się nie odpoczywa – można fajnie spędzić czas, robić razem wiele ciekawych rzeczy, ale nie ma to nic wspólnego z relaksem. Ja mam dwójkę i zawsze dużo wyjeżdżaliśmy. Kiedy byli zupełnie mali, z każdych wakacji wracałam skonana i wielką ulgą zasiadałam z biurkiem w korpo. Teraz są starsi, chodzą już do szkoły, ale nadal o wypoczynku można zapomnieć, owszem zwiedzamy, spacerujemy, itd., ale o chwili ciszy i spokoju można pomarzyć. Kiedyś znana amerykańska blogerka zapytała na swoim funpage’u, kiedy następuje ten moment, gdy wakacje z dziećmi stają się relaksujące i jedna z mam dorosłych już dzieci (19 i 21 lat) – odpowiedziała: „Nigdy! Jak jestem na wakacjach ze swoimi, to cały czas słyszę mamo to, mamo tamto, można oszaleć” 🙂 🙂 🙂
    A propos organizacji Twojej pracy, myślę, że przełom u Ciebie nastąpi, gdy syn pójdzie do przedszkola w wieku lat trzech (chyba, że wcześniej go poślesz np. do przedszkola prywatnego) – zyskasz te kilka niezmąconych niczym godzin pracy pod rząd.