Sierpień 2017 – Tu&Teraz

Po napisaniu (i ponownym przeczytaniu!) sierpniowego tu & teraz lojalnie ostrzegam moi drodzy, że szanse na to, że znajdziecie tu dziś inspiracje/motywację/energię do działania są mocno marne.

Po remoncie wpadłam w jakiś rozmemłany okres w swoim życiu i chociaż bardzo próbuję się ogarnąć, pozbierać i poukładać idzie mi to delikatnie mówiąc marnie. Lista rzeczy do zrobienia straszy, plany na jesień coraz konkretniejsze, a ja najchętniej wyciągnęłabym się na łóżku, jadła maliny i czytała książki.

Nie siłuję się z samą sobą i z tym jak się czuję, robię to co najważniejsze, a resztę odkładam w czasie i liczę na to, że powolutku dojdę do siebie i wszystko z powrotem zaklika. Nie chcę sprzedawać wam polukrowanego obrazka rzeczywistości, w którym wszystko zawsze wychodzi zapraszam więc dzisiaj na bardzo rozmemłane i do bólu prawdziwe sierpniowe tu & teraz.

SŁUCHAM … no dobra, przyznam się wam do mojego guilty pleasure ostatnich tygodni – nałogowo słucham piosenek z Glee. Fab ma już mnie chyba dość bo coraz częściej widzę go maszerującego po domu w słuchawkach 😉 a ja cieszę się na nowo musicalowo – coverowymi wykonaniami piosenek z mojego ulubionego serialu ever! Zastrzyk energii i masa fajnych wspomnień gwarantowane! 

CZUJĘ SIĘ totalnie jak nie ja 🙂 Rozwinę tę myśl szybko, bez zbędnego marudzenia, ale … zrobiłam się obrazowo mówiąc „rozlazła jak ameba”, ciągle mam problem z tym aby skupić się na jakimś zadaniu na dłużej niż pół godzinki, myśli uciekają i najchętniej spędzałabym czas w pozycji horyzontalnej zajęta słodkim nic nie robieniem i kontemplowaniem bieli sufitu.

CHCIAŁABYM wyrwać się z tego stanu powyżej. Wrócić do mojego uporządkowanego, przedremontowego stylu życia, zacząć działać zgodnie z planem, który sobie wyznaczam, a nie tak jak dzień mi się potoczy. Chciałabym złapać trochę dodatkowej energii, albo po prostu lepiej wykorzystać tę, którą mam. Chciałabym odhaczać trochę więcej rzeczy na liście to-do. Chciałabym się po prostu trochę ogarnąć – najwyższa pora!

JESTEM WDZIĘCZNA ZA piękną końcówkę lata! Lipiec był taki sobie, na szczęście sierpień rozpieszcza nas piękną pogodą. Fajnie, że słońce sobie o nas przypomniało, fajnie, że jest ciepło i możemy jeszcze troszkę pocieszyć się latem. Co prawda w powietrzu czuć już jesień – zdałam sobie z tego sprawę w tym tygodniu, gdy po wstaniu z łóżka zaczęłam rozglądać się za swetrem i kapciami, ale to babie lato jest piękne i jestem za nie mega, mega wdzięczna!

PRACUJĘ NAD kompletnie nowymi bullet journalowymi tematami na bloga (czyli coś tam jednak za kulisami się dzieje)! Na jesieni przeskakuję do nowego planera (zmieniam format mojego bujowania!) i w związku z tym na blogu pojawi się dużo nowych treści związanych z kreatywnym planowaniem, myślę też nad zorganizowaniem jakiegoś fajnego wyzwania w tym temacie! Poza tym tak jak pisałam w małych celach, ustalam sobie jesienno-zimową ramówkę tego co na blogu się zadzieje, przygotowuję się do wznowienia Qulis, mam nadzieję, że wraz z nowym wyglądem bloga wreszcie ruszymy z konsultacjami i liczę na powrót do żywych po tym remontowo-wakacyjnym rozmemłaniu.

CIESZĘ SIĘ z naszej kuchni! Zostało nam jeszcze kilka kosmetycznych rzeczy do wykończenia, musimy zamontować relingi i dodatkowe półki, posprzątać kable, przyczepić cokoły pod szafkami, pomyśleć o jakichś firankach i organizacji rzeczy w szufladach, ale generalnie – kuchnia jest i można z niej korzystać! Wracamy do planowania posiłków i pieczenia domowego chlebka! Uwielbiam gotować i czas spędzony w kuchni jest dla mnie zawsze świetną formą relaksu, a po remoncie wiecie jak jest – nawet zmywanie garów jest przyjemnością! 

UCZĘ SIĘ niczego. Serio. Przełom lipca i sierpnia to u mnie okropnie mało produktywne miesiące, nie dość, że nie pracowałam jakoś bardzo dużo to jeszcze niewiele zrobiłam w kierunku rozwoju swojej skromnej osoby. Zwalam to na ciągnące się remonty, na ogólne zmęczenie materiału, na focha za brak wakacyjnych planów i jakieś takie znudzenie i znużenie codziennością. Powoli wracam do siebie, od czasu do czasu odpalę jakiś podcast albo przeczytam „branżowy” artykuł, ale czuję, że do konkretnej nauki nowych rzeczy i wprowadzania ich w życie wrócę na dobre we wrześniu.

CZYTAM Ponieważ ostatnio spędzam zdecydowanie za dużo czasu w kolejkach do różnych lekarzy wykorzystuję go na czytanie książek. Rekord pobiłam chyba w środę, gdy w kolejce do endo siedziałam … 4 godziny!

Miałam wtedy na szczęście ze sobą Ósme życie (dla Brilki) (które zresztą polecaliście mi na IG!). To rewelacyjna książka dla osób, które lubią rodzinne opowieści z historią w tle – jest tu dużo miłości i dużo rodzinnych tragedii opisanych na tle zmian, które toczyły się w Rosji i Gruzji w XX wieku. Wciągnęłam się w Ósme życie (dla Brilki) tak bardzo, że trochę z żalem wchodziłam do gabinetu lekarza!

Teraz jestem już zapisana w bibliotecznej kolejce na drugi tom powieści, a w międzyczasie wpadło mi w ręce kilka fajnych książek, które czekają w kolejce do przeczytania – bardzo dobrze, będę miała co polecać wam na blogu i na insta! 

OGLĄDAM miesiąc temu prosiłam was o nowe, serialowe rekomendacje. Wybraliśmy z Fabem te najciekawsze, zrobiliśmy sobie „pilot night” i … wpadliśmy po uszy w Orphan Black!

Nie pamiętam już kto polecił nam ten serial, ale wysyłam tej osobie mega ogromną wirtualną kawę! Historia w Orphan Black jest genialna (klony, genetyka, próba stworzenia idealnego człowieka), ale nas najbardziej zachwyca gra aktorki Tatiany Maslany. Tatiana w tym serialu wcieliła się w role sklonowanych sióstr i stworzyła nie jedną, ale kilka świetnych postaci. Każda z nich ma swój charakter, klony różnią się od siebie kompletnie, a w wielu scenach pojawiają się razem – niesamowita sprawa z punktu widzenia budowania postaci! Obejrzyjcie koniecznie!

blog-separator

No i tyle z tego sierpnia u nas 🙂 Mówiłam, że będzie maaaaało motywacyjnie, ale cóż – w życiu czasem też tak jest i trzeba takie momenty po prostu brać na klatę. Mam nadzieję, że wasz sierpień upływa w bardziej dynamicznym rytmie i czerpiecie z niego pełnymi garściami! Trzymam kciuki za to, aby końcówka wakacji u każdego była taka jak sobie wymarzycie!

 

Cykl postów Tu & Teraz pojawił się na moim dawnym blogu w styczniu 2013 roku. Przygotowałam listę słów-kluczy, które co miesiąc rozwijałam, skupiając się na bieżących wydarzeniach w moim życiu, odczuciach i przemyśleniach. Przyłącz się jeśli masz ochotę!

STYCZEŃ 2016LUTY 2016MARZEC 2016, KWIECIEŃ 2016MAJ 2016CZERWIEC 2016, LIPIEC 2016SIERPIEŃ 2016, WRZESIEŃ 2016, PAŹDZIERNIK 2016, LISTOPAD 2016, GRUDZIEŃ 2016, STYCZEŃ 2017, LUTY 2017, MARZEC 2017, KWIECIEŃ 2017, MAJ 2017, LIPIEC 2017

Zobacz również

  • Zosia

    Kasiu, nie przejmuj się, chyba każdy ma taki okres w swoim życiu i ja też tak miałam, póki nie wyjechałam sobie na 2 tyg. z dala od zwykłej codzienności, (oczywiście ona też jest fajna, ale takie oderwanie jest potrzebne😉) z dala od bullet journala, tylko z książką, malinami i lakierami do paznokci;)). I taki reset był super! Po za tym zmiana bujowania brzmi interesująco i nie mogę się doczekać…!;)

    • No ja się tym jakoś za bardzo nie przejmuję, piszę jak jest 🙂 A oderwanie się od codzienności na bank jest potrzebne, nawet jeśli ta codzienność jest super fajna 😉

  • Okresy rozmemłania są w życiu też potrzebne! To wtedy przychodzi czas na regeneracje, łapanie nowych inspiracji, odpoczynek dla ciała i umysłu 🙂 Zwłaszcza, kiedy prowadzi się taki tryb życia, w którym nie zamyka się pracy za sobą za drzwiami biura o godzinie 16.00, ale tak naprawdę życie zawodowe jest z nami mniej lub bardziej przez cały dzień. Bo nawet leżąc na trawie, odpoczywając i jedząc maliny umysł wędruje w rejony okołozawodowe, gdzie rodzą się nowe pomysły do działania. Oczywiście nie twierdzę, że tak jest u Was, ale podejrzewam, że może tak być 😀

  • Każdy czasem potrzebuje takiego rozlazłego czasu. też tak miałam przed urlopem. Ale odpoczęłam i wróciłam z nową mocą! 🙂

  • A ja myślę, że Twoje prawdziwe, sierpniowe tu i teraz nawet w takiej formie jest dużą wartością, także motywacyjną. 😉 Bo przecież czasem potrzebujemy impulsu do tego, by zwolnić – takiego kopa w tyłek za to, że nawet kiedy nasz organizm woła o wolne, to my ciśniemy. Więc cieszę się, że napisałaś takie prawdziwe tu i teraz. 🙂 Widać nie tylko ja bywam czasem wyczerpana i niezdolna do niczego poza leżeniem i czytaniem. 😉

  • Haha, przyznam szczerze, że takie „rozmemłane” podsumowania potrafią być również pokrzepiające – wiem przynajmniej, że ludzie, od których czerpię inspiracje, także mają gorsze dni 🙂

  • Też tak właśnie się czuję, a chciałabym zaplanować rozkład dni żeby zrobić biznesplan i zacząć działać coś na własną rękę 🙂 Ale jeszcze chyba długa droga 😛 Trzymaj się:)

  • Sylwia Paradowska Kolorystka

    A już się zastanawiałam Kasiu, co u Ciebie. Cieszę się, że odpoczywasz. To rozmemłanie, to taki bunt organizmu. I jego słowa – A teraz, chcesz, czy nie i tak będziesz odpoczywać 😉 Spokojnego, chillout. Miłego odpoczywania.

  • Marta Ostaszewska

    Hej! Przybijam wirtualną piateczkę, bo wiem co to za radość mieć nareszcie kuchnię w mieszkaniu 🙂 moja jest gotowa od niecałego tygodnia i kilka pyszności już powstało. Jeśli chodzi o organizację szuflad to wzięłam to na intuicję, powkładałam bez większego zastanowienia, a teraz modyfikuje co trzeba.
    I Kasia, wielkie dzięki za szczerość. Trzymam kciuki w dalszym remontowaniu się! My teraz poszukujemy kanapy i jest to niczym mission impossible, może jakieś rekomendacje? 🙂

    • Co do kanapy mamy upatrzoną w IKEA z serii nordstrrrom (czy jakoś tak, te ich nazwy mnie dobijają :D), bo musi być mała u nas, a ta jest i ładna i wygodna bo już na niej posiedzieliśmy troszkę 🙂
      No ja mniej więcej wiem co i jak chcę w tych szufladach mieć, muszę tylko zaopatrzyć się w pojemniczki 😀 bo na razie rzeczy w torebkach mnie dobijają i robią bałagan.. 😉

  • creepywallet

    Oj ja po mega intensywnym lipcu gdzie miałam cztery obozy do zorganizowania a w piątym brałam udział, teraz od dwóch tygodni też nie robię nic innego oprócz leżenia, czytania lub oglądania 😂 ja za to zobaczyłam Stranger Things. A za Orhpan Black mam zamiar sie zabrać 🙂

    • my czekamy na drugi sezon Stranger Things! Pierwszy oglądaliśmy w zeszłe wakacje, wieczorami, na ciemnym balkonie – do tej pory mam ciarki 😀

  • Czuje się tak samo, jak Ty. Fajne porównanie do ameby. Nie wiem, jak się zorganizować, a już było tak dobrze. Nie dość, że pogoda to jeszcze leki nie chcą być obojętne dla samopoczucia.

    • haha no ta ameba tak trafnie wyszła 😀 Jolu trzymam w takim razie kciuki za nas obie, żebyśmy się szybko ogarnęły i działały na pełnej parze 🙂

  • Wiola

    Haha dzięki za wirtualną kawę ;P fajnie, że serial się podoba jak mnie 🙂 i nie mogę się doczekać co tam wykombinowałaś fajnego z bujo 🙂

    • ha Wiola czyli to Ty jesteś winna naszej nowej obsesji!? 😀 Wysyłam kawkę!
      Serial jest FENOMENALNY!!! Oczywiście w międzyczasie oglądamy jego bloopersy, a Fab chodzi po domu i mówi „How are you sestra?” 😀

  • Okresy życiowego rozmemłania uczą mnie, że czasem po prostu trzeba odpuścić i nie robić nic na siłę, bo to jeszcze bardziej demotywuje. Super, że mimo wszystko pracujesz nad ciekawymi pomysłami! Nie mogę doczekać się zwłaszcza tych dotyczących bujo! 🙂

    • Karolina to prawda – mieszanka odpuszczania i robienia tego co w danej chwili czujemy może dać dużo, dużo więcej niż zmuszanie się do działania 🙂 Z bullet journalem będzie sporo nowego, przede wszystkim zmiana formatu i wiele nowych możliwości, które idą z tym w parze plus wyzwanie dla początkujących już na jesieni 🙂

  • To bardzo fajnie z Twojej strony, że pokazujesz realne życie, tego mi bardzo w sieci brakuje.. Każdy z nas ma różne momenty, to naturalne, a niektórzy niestety kreują siebie na ludzi idealnych, których życie jest perfekcyjne. Oby więcej takich ludzi jak Ty w Internecie:)

    • oj, nawet nie wiesz jak miło jest przeczytać takie słowa zwłaszcza w tym trochę gorszym blogowo momencie 🙂 Dziękuję z całego serducha!

  • U mnie podobnie. Mam nadzieję, że szybko minie 🙂 właśnie szukam po świetnym Sense8 nowego serialu do oglądania i chyba dziś skorzystam z Twojego polecenia 🙂 Pozdrawiam!

    • kurczę, muszę obejrzeć jeszcze raz pilot Sense8 – jak oglądaliśmy jakiś czas temu nie zaklikał ze mną, może trzeba mu dać drugą szansę… 🙂

  • Mrugacza

    To rozmemłanie to pewnie z powodu OGROMU rzeczy, które w tym roku wzięłaś sobie na głowę. Przeprowadzka, remont, prowadzenie własnego biznesu, pisanie bloga, kursy online. Do tego wszystkiego brak konkretnych wakacji. Musisz trochę wyluzować, organizm daje znać że został nieco przeciążony 😉 Trzymam kciuki, wypoczywaj!

    • No tak, na bank nie wzięło się to z próżni 😀 Na szczęście solidny odpoczynek potrafi zdziałać cuda 😀

  • Niestety czasem nawet najlepszym zdarzają się dni leniwe i nic najchętniej by się nie robiło. Ten stan szybko minie i wrócisz z powrotem do działania. Zazdroszczę, że w Warszawie jest ładna pogoda i praktycznie w ogóle nie pada, ja niestety jestem z Podlasia i tutaj dzień w dzień deszczowo jest i aż odechciewa się cokolwiek robić w takie pogody. Cieszę się, że remont idzie bezproblemowo, nim się obejrzycie na pewno będzie już po remoncie.
    Pozdrawiam i zapraszam 🙂

  • Karolina przerwanaprace.pl

    Zaden człowiek nie jest supermanem, a bycie naturalnym to jest coś, co czytelnicy cenią najbardziej. Każdego od czasu do czasu dopada kompletna „niemoc”. Jedni potrafią się z niej otrząsnąć, inni trwają w niej wiecznie 🙂 Pozdrawiam

  • Od dawna lubię czytać Twoje tu i teraz, a dziś sama dołączyłam do grona tworzących tę serię. Dziękuję za inspirację! 🙂
    Pozdrawiam serdecznie 🙂