Tu&Teraz – listopad 2017

No i jest. Ostatni listopadowy piątek! Za moment grudzień, przedświąteczne odliczanie, zaraz potem sylwester i Nowy Rok – powiedzcie mi proszę, kiedy zleciało to ostatnie 11 miesięcy, co? W tym roku czuję jak czas pędzi jakoś tak bardziej, ale … nie narzekam. Staram się łapać dobre chwile, być tu i teraz i wykorzystywać codzienność do maksimum!

Zamiast weekendownika mam dzisiaj dla was listopadowe tu i teraz – nie chcę aby te myśli gdzieś uciekły, łapię je więc tutaj i wracam do pakowania mojej mikro walizki – jutro jedziemy na króciutkie wakacje!

SŁUCHAM gdy tylko mam do zrobienia coś świątecznego (a ostatnio takich projektów było sporo) włączam oczywiście odpowiednią muzykę –staram się jednak te grudniowe piosenki sobie dozować, tak aby przed świętami mi się kompletnie nie znudziły. Na co dzień w tle brzęczy nam radio, a dzisiaj poszalałam i odpaliłam włoską muzykę – w końcu już jutro kierunek Rzym, trzeba się powoli wczuć w klimat!

CZUJĘ SIĘ dobrze w 90%. Zmęczona, śpiąca, rozkojarzona, oszołomiona i mentalnie pokonana w pozostałych 10%.  Huśtawki nastrojów potrafią dać nam nieźle w kość, ale chwilowo przez większość czasu mam je pod jako taką kontrolą. Ciekawa jestem jak te proporcje będą się zmieniać w kolejnych miesiącach 🙂

Na razie jest naprawdę ok i spokojnie lewituję sobie między pracą, czasem wolnym, dbaniem o siebie i przygotowywaniami do świąt. Staram się nie szarżować i pamiętać o odpoczynku, a z drugiej strony robimy z Fabem dużo, aby jak najlepiej wykorzystać czas, który mamy jeszcze we dwoje – wiecie, tę naszą „fazę przejściową”. Lubię taki układ, a jasny podział dnia na pracę i relaks daje mi dużo spokoju i satysfakcji z drobnych rzeczy. Jest fajnie i czuję się fajnie!

CHCIAŁABYM zacząć w grudniu kompletować Bejbikową wyprawkę – jest to o tyle ciekawe, że chwilowo nie mam pojęcia co tak naprawdę powinniśmy kupić, a im bardziej zagłębiam się w temat, w tym większą wpadam panikę!

Z jednej strony nie chcę kupić miliona niepotrzebnych rzeczy, z drugiej strony kompletnie nie wiem co tak na serio przyda się naszej trójce na początku. W efekcie momentami czuję się jak jakaś maksymalnie nieogarnięta osoba i zaczynam się zastanawiać czy mi przypadkiem jakiegoś genu nie brakuje, bo na chwilę obecną, po konsultacjach z koleżankami i internetem wizja wyprawkowych zakupów równa się u mnie z jakimś wewnętrznym buntem przed zawaleniem mieszkania toną zbędnych gratów. Jakieś dobre rady w tym temacie?

JESTEM WDZIĘCZNA ZA pracę, którą mam! Za to, że codziennie mogę dopasować listę zadań do swojego samopoczucia i nie muszę rezygnować z pracy z powodu dojazdów, czy jakichś kiepskich warunków.

Nie wyobrażam sobie siedzenia w domu i nic nie robienia przez kolejne kilka miesięcy, jestem więc mega wdzięczna za moje domowe biuro i pracę, którą sobie w ciągu ostatnich kilku lat stworzyłam. Oczywiście nie zawsze jest idealnie, ale naprawdę nie mam na co narzekać 🙂

PRACUJĘ NAD jeśli czytacie bloga na bieżąco to dobrze wiecie, że już kilka tygodni temu wzięłam się za intensywne podsumowywanie roku i pracę nad działaniami, które będę chciała zrealizować w miarę możliwości w ciągu kolejnych miesięcy. Nad tym więc pracuję 🙂

Powstają wpisy na grudzień (tutaj staram się realizować wasze życzenia i zachcianki!) i styczeń, przygotowuję oferty współprac, organizuję moje własne produkty tak, aby jak najbardziej zautomatyzować związane z nimi działania i pracuję nad realizacją moich planów i strategii zbudowanych w oparciu o ćwiczenia z książki Your Best Year 2018!

CIESZĘ SIĘ z nowej baterii w telefonie – serio, to pierwsza rzecz, która przychodzi mi do głowy! Poza tym cieszę się z dobrego samopoczucia, cieszę się z tego, że jutro o tej porze będziemy spacerować po rzymskich uliczkach, cieszę się, że sezon na mandarynki zaczął się na dobre i mogę się nimi bezkarnie objadać, cieszę się, że nadal mieszczę się w moje ubrania i kompletowanie ciążowej capsule wardrobe mogę odłożyć na czas noworocznych wyprzedaży!

Może są to banalne sprawy, ale dawno już zrozumiałam, że zamiast czekać na fajerwerki od wielkiego dzwonu dużo lepiej codziennie wynajdować sobie małe radości i powody do szczęścia. 

UCZĘ SIĘ cierpliwości, dozowania sobie „atrakcji” na co dzień i … cały czas odpuszczania. Jest tyle rzeczy, które chciałabym zrobić, tyle projektów, które chciałabym zrealizować, tyle książek do przeczytania, tyle ciekawych propozycji współprac, eventów i warsztatów, a ja staram się wybierać z głową i pamiętać o swoich priorytetach. Widzę tutaj sporą zmianę – rok temu o tej porze raczej bym się zajechała niż coś odpuściła, teraz jest zupełnie inaczej i widzę jak wielki ma to wpływ na moje samopoczucie! 

CZYTAM dwie świetnie książki, które porządkują mi myśli w głowie zanim wpadnę w szał wyprawkowych zakupów, a jednocześnie … trochę mnie do nich zniechęcają. Wiem, że te zakupy zrobić muszę, ale nie wiem co kupić, a jak nie wiem co kupić to wyprawa do sklepu to jakaś porażka .. i tak w kółko. No ale – do rzeczy 🙂

Pierwsza książka to „Chcieć Mniej” Kasi Kędzierskiej, którą pewnie znacie z bloga Simplicite – naprawdę nie wiem czemu tak długo zwlekałam z lekturą tej książki, ale teraz czuję, że wpadła w moje ręce w odpowiednim momencie i bardzo się z tego cieszę. Bardzo podoba mi się to, że Kasia pisze o minimaliźmie szytym na miarę, a książka nie sprowadza się do powierzchownego opisu sprawy i kilku rzuconych na szybko wskazówek czego pozbyć się z domu tylko naprawdę skłania do wielu refleksji i przemyśleń o samym sobie, o swoim stosunku do rzeczy i posiadania w ogóle.

Druga książka, już typowo bejbikowa to „Dziecko bez kosztów”, która również na każdej stronie przekonuje mnie, że skompletowana z głową wyprawka to coś do zrobienia a nie mój wymysł z kosmosu. Teraz muszę „tylko” zrobić listę tego, co na serio będzie nam potrzebne – może ktoś ma gotowce na których mogłabym się wzorować?

Miałam w planach wypad na blogerskie spotkanie, ale dzisiejszy dzień przeczołgał mnie tak bardzo (hello NFZ!), że jedyny plan na wieczór, który obecnie ma sens to mięta, kanapa i święty spokój – cały czas uczę się odpuszczania, chociaż powiem Wam szczerze, że połówka ciąży jakoś bardzo ułatwia mi ostatnio ustawianie priorytetów w odpowiedniej kolejności. Najpierw bejbik i ja, potem cała reszta świata 🙂 Niech u Was też będzie przytulnie i spokojnie, a jeśli macie ochotę na chwilę internetowej lektury to na blogu czeka nowy wpis – link w bio! ⠀ •⠀⠀ •⠀⠀ •⠀⠀ •⠀⠀ •⠀⠀ #wieczornyrelaks#naluzie#odpuszczanie#polskablogerka#polishblogger#instamatki#mamawdwupaku#drugitrymestr#herbata#najlepiej#domowezacisze#domatorzy#wdomunajlepiej#odpoczynek#slowlife#listopad#półmetek#jesiennie#goodvibesonly

A post shared by Kasia Mistacoglu (@worqshop) on

OGLĄDAM tej jesieni wkręciłam się (ku wielkiej radości Faba) w trzy seriale, które powstały pod szyldem Marvel – Fab twierdzi, że to jego geny w moim brzuchu sprowadziły mnie na dobrą stronę mocy, zostawmy to bez dalszej dyskusji… 😉

Wspominałam już, że oglądamy Gifted – serial o grupie mutantów, którzy w podziemiu starają się walczyć z wyniszczającym ich systemem. Do Gifted dołączył ostatnio serial Inhumans – tym razem jest to historia o mutantach zamieszkujących księżyc, którzy z różnych powodów musieli zmierzyć się z rzeczywistością na ziemi. Trzeci serial, który Fab przemycił do naszej ramówki telewizyjnej to Agents of Shield – znowu tajemnice, super moce i niewyjaśnione zagadki rozwiązywane z pokładu wypasionego samolotu zespołu do zadań specjalnych.

Tak – ja też nie wierzę, że to piszę, ale na serio fajnie się te seriale wieczorami ogląda!

CZEKAM NA będę z wami w 100% szczera – mimo że staram się żyć bardzo „tu i teraz” to akurat w tym miesiącu na wyjątkowo wiele rzeczy czekam! Czekam na nasz wypad do Rzymu i cappucino wypite w promieniach słońca (jeśli macie jakieś podpowiedzi co w Rzymie warto zobaczyć i jakie miejscówki odwiedzić dajcie znać w komentarzach!). Czekam na grudzień, grudniownikowe szaleństwo, spacery po pięknie oświetlonym mieście z kubkiem gorącej chai tea latte i magię świąt. I tak sobie czekam, jednocześnie ciesząc się tym co jest.

Wcale nie jest taki zły ten listopad! Przepraszam was najmocniej jeśli czujecie, że listopadowe tu&teraz zostało zdominowane przez Bejbika, ale ten mały człowiek staje się z tygodnia na tydzień coraz bardziej prawdziwy i daje mi sporo do myślenia 🙂

Jak co miesiąc zapraszam was serdecznie do dzielenia się swoimi przemyśleniami z bieżącej chwili – możecie wykorzystać moje słowa-klucze na swoich blogach i stworzyć podobny post, możecie dać znać w komentarzach co słychać u was, możecie zrobić sobie takie podsumowanie w bullet journalu lub albumie – co kto lubi! 

ZOBACZ RÓWNIEŻ

  • Też będę kompletować wyprawkę. Drugi raz, więc rad mogę dać tysiące, ale chyba każdemu pasuje po prostu coś innego 🙂 Myślę że książka którą czytasz dobrze Cię naprowadzi bo moim zdaniem nie ma sensu kupować większości tych rzeczy które producenci próbują przedstawić nam jako niezbędne. W każdym razie wkrótce zabiorę się za wpis pt. Czego nie będzie w wyprawce mojego noworodka 😉 i parę innych tego typu.

  • Mamy Chwile

    W kwestii wyprawki doskonale Cię rozumiem!! Polecam serdecznie mój artykuł w tym temacie 🙂 http://mamychwile.pl/gadzety-dla-bobasa/

  • Świetnie z tym wyjazdem do Rzymu, życzę Wam cudnego wyjazdu 🙂 Będziecie mieli synka czy córkę
    ? U mnie w poniedziałek 33 tydzień, a mała nieźle daje o sobie znać. Pamiętam też, że przerażało mnie kompletowanie wyprawki, ale jakoś wspólnie małymi krokami daliśmy radę 🙂 Dużo fajnych ciuszków jest w Pepco i Newbie (nowa marka w Galerii Północnej) – polecam odwiedzić, można się zakochać w tych wszystkich małych legginasach i sweterkach 🙂 dziękuję za wzmiankę o książce, teraz właśnie szukam czegoś „rodzicielskiego” do naszej biblioteczki 🙂

  • Ha, to ja jako mama dwójki i specjalistka od zakupów dla dzieci się pomądrzę w temacie w wyprawkowym : )

    1. Na początku kup to, co niezbędne. Całą resztę zawsze zdążysz dokupić.
    To, co na pewno wykorzystasz to.
    – pajacyki, body, legginsy z miękkim pasem (takie komplety w H&M z bodziakami są) i ew. miękkie koszulki z bawełną i elastanem. Jeśli chodzi o ubranka, to zdecydowanie polecam Next, H&M i Kappahl. Są piękne, na promocjach można je upolować w super cenach. Nie ma nigdzie lepszego wyboru pajacyków niż na Next, a jakościowo te 3 sklepy biją inne na głowę. Później sprzedajesz ubranka jak nówki 🙂
    – 1 albo 2 niezbyt grube kocyki. U nas najlepiej sprawdziły się bawełniane tkane takie jak np. colorstories, ew. kocyki typu „light” z La Millou
    – jeśli chodzi o wózek to z perspektywy czasu wybierałabym go pod kątem 3 rzeczy: czy będziesz go znosić/wnosić nie tylko w domu ale np. po mieście przy jakiś przejściach itp./ czy masz miejsce, gdzie dziecko w gondoli będzie np. sobie spało / jak często będziesz wozić wózek autem. Generalnie wychodzę z założenia, że warto poszukać używanego, ale dobrego markowego. Jeśli ja miałabym decydować się 3 raz i wybierać taki wózek, który miałby mi posłużyć dłużej, to rozważałabym : Greentom | Mutsy Igo | Xlander X-cite. Albo opcja 2 – jakakikolwiek wózek głęboki, a potem sprzedać i spacerówkę ( i też te 2 typy)
    – fotelik sprawdźcie, żeby koniecznie miał testy ADAC min. 4 gwiazdki za bezpieczeństwo i rozważ jak często będziesz go wpinań/wypinać z auta. Jeśli często to warto kupić bazę isofix, gdzie się wpina tylko na klik i nie trzeba walczyć z pasami
    – standard czyli chusteczki, pampersy, ale też nie w ilości hurtowej. W pierwszych miesiącach radzę nie oszczędzać i wybrać pampers premium care te najmniejsze, unikniesz odparzeń. Nie warto kupować właśnie rzeczy na odparzenia itp., bo ja chyba w obu przypadkach dostałam małe opakowanie sudocremu w takiej paczce gratisów ze szpitala.
    – pieluszki muślinowe (nie tetrowe! )
    – łóżeczko do momentu, gdy dziecko nie siada stawiałabym chyba na chicco next2me, a potem zmieniła już na takie 70×140 z opcją tapczanika
    – frida albo inny „odciągacz do nosa”, espumisan w kroplach, inhalator i termometr, nad tym warto rozejrzeć się teraz, bo są w marketach w dobrych cenach, a to przy dziecku prędzej czy później się przyda
    – byłam mega zadowolona z wanienki na stelażu beaba i choć wiem, że jest droga, to warto poszukać używanej, naprawdę bije inne na głowe jakością i stabilnością
    – nie kupuj kosmetyków:P albo ew. jakiś emolient do kąpieli i tyle
    – jeśli przerzucisz się na butelkę, to życie ratował mi Beaba Bip Expresso
    – warto albo kupić albo mieć przygotowaną kasę na laktator, ja osobiście widziałam premierowy najnowszy model z LOVI i jeśli miałąbym wybierać to tylko ten.
    – butelki i smoczki LOVI niezawodne przy moich obu dziewczynach
    – smoczek do szpitala warto zabrać, bo dziecko ma mega potrzebę ssania, a jeśli na początku pokarmu jest mało to to może strasznie podrażnić piersi (wiem co mówię, niestety)
    – jeśli masz termin tak, że jeszcze potencjalnie będzie zimno, to dobry śpiworek i najlepiej w wersji od razu większej, żeby starczył też na kolejną zimę ( ja lubiłam La Millou i SkipHop)
    – jeśli nosidło./chusta na początek to podpisuję się wszystkimi kończynami pod Caboo elastic 🙂
    – elektryczna huśtawka. Nie leżaczek z wibracjami, a huśtawka, która delikatnie kołysze. To mój nr 1 na ewentualnej kolejnej liście wyprawkowej 🙂

    Na początek dla dziecka wiele więcej nie trzeba. I tak rodzinka, znajomi – każdy odwiedzi, każdy coś przyniesi ( proś o bony na ubranka :D:D).
    Mam nadzieję, że pomogłam, jak coś to pisz do mnie :*

  • Widzę, że nie tylko ja mam takie wrażenie, że czas ucieka między palcami! Ten rok to był jakiś kosmos, a dziś mam wrażenie, że powtarzam w kółko tylko: o, kolejny piątek…!
    Czytam i marzy mi się wyrwać z korpo i wskoczyć na głęboką wodę z moją firmą, ale póki co cisnę na dwa etaty! Takie posty masę motywacji mi dają 🙂
    Kurczę, fajnie z tą wyprawką! Ja już z niecierpliwością wyczekuje czasu, kiedy będę to samo robić, więc super jak się podzielisz swoimi radami potem na blogu!
    I gratulacje dla waszej dwójki! 🙂

  • Pionierka

    Moje Pionierzątko ma już pół roku i przed nią jej pierwsze święta 🙂 Jeśli chodzi o wyprawkę to mogę się podzielić radami. Najważniejsza to: z dystansem podchodź do wszystkich rad 🙂 Pomyśl, jak sobie wyobrażasz Wasze życie, jak żyjecie itp. I do tego dopasowuj wszystko, co jest niezbędne. Przykład? Od początku wiedziałam, że chcę karmić piersią, więc nie kupiłam ani jednej butelki – uznałam, że w razie awarii są w każdej aptece i zdążymy dokupić. W ogóle moja lista wyprawkowa to głównie lista rzeczy, których nie kupiliśmy 🙂

    Nie chciałam dawać smoczka, więc żadnego nie mieliśmy. Wiedziałam, że maluszek będzie z nami spał w łóżku, więc z listy „absolutnie niezbędnych” wyleciało łóżeczko. Pojawiło się miesiąc temu, głównie jako miejsce bezpiecznego leżenia w dzień. Nie mieliśmy żadnej chuśtawki, bujaczka, nic takiego – nie odczułam braku. Laktatora nie miałam i nie był potrzebny. Nie mieliśmy wanienki (dostaliśmy, ale okazała się niepraktyczna) – na początku panienka zażywała kąpieli w umywalce, teraz kąpie się w normalnej wannie. Z kosmetyków wystarcza nam olejek migdałowy i coś delikatnego do mycia – malucha nie trzeba kąpać i szorować codziennie. My też praktycznie nie używamy mokrych chusteczek, a pampersy tylko na noc – na co dzień ma pieluchy wielorazowe.

    Z ubranek to nie ma sensu szaleć z początkowym rozmiarem, bo szybko dziecko wyrasta, poza tym nie wiem jak Wy, ale my i tak często pierzemy, więc nie potrzebujemy dużo. Moja córka jest obecnie dumną posiadaczką niemowlęcej capsule wardrobe 😉 Od początku większość ubranek jest używana od znajomych.

    • Magda Kozlowska

      Też polecam patent używanych ciuszków co najmniej dwa pierwsze rozmiary (zwykle 56 i 62), bobasy tak szybko wyrastają że szkoda nowych. Jeżeli akurat nie masz znajomych czy rodziny, to zawsze jest olx albo grupy na fb (np. „Mama w Warszawie-kupię, sprzedam, zamienię…” czy jakoś tak). Resztę rzeczy to sobie zobaczysz na bieżąco i dokupisz. Co rodzina, to inny sposób. Ja np. używałam wielu rzeczy, których koleżanka z posta wyżej nie używała (wanienka, pampersy, łóżeczko itp.) a jest nas tu na razie dwie. Domyślam się, że takich komentarzy dostaniesz jeszcze sporo. Zresztą czas złotych rad już pewnie dla Ciebir nadszedł a to dopiero początek 😉 z bejbikowych rzeczy to ja polecam szkołę rodzenia, warsztaty Bezpieczny Maluch i zajęcia fitness dla kobiet w ciąży 🙂 powodzenia!

    • Ja też byłam antysmoczkowa i antybutelkowa, bez laktatora, a w razie czego można dokupić i dowieźć. Dziś byłaby gotowa od razu, bo w nocy nie dokupisz, a jak mąż z samego rana przyjechał dowieźć mi sprzęt do szpitala, to go położne nie chciały wpuścić na oddział, bo było za wcześnie. I stres przeżywaliśmy całą trójką. Dlatego akurat to teraz miałabym przy sobie 😉

      Co do wyprawki, to myślę, że to się czuje, choć można się zagubić od ilości gadżetów. Im mniej tym lepiej, ale warto się też ubezpieczyć na kryzysowe sytuacje 🙂

  • A ja czekam na odrobinę wolnego czasu, aby sobie zacząć kompletować grudniownik! 🙂 Ale już pracuję nad tym, aby tę chwilę znaleźć, więc nie jest źle 🙂

  • Ależ Wam zazdroszczę tego wypadu! 🙂 Też chętnie bym złapała włoskie słoneczko! 🙂 Ale tu też jest fajnie, ale za tydzień- w grudniu też będzie super! Buziaki! 🙂

  • Ach zazdroszczę Wam tego wypadu do Rzymu, kocham to miasto całym sercem :))
    Również dozuję sobie te świąteczne kawałki, ale wczoraj przepadłam, cały Michael Bouble w wersji święta przesłuchany 😉

  • turzyca

    Jedna rada w kwestii kupowania wyprawki: żyjemy w kapitalizmie, jeśli czegoś zabraknie to zazwyczaj w ciągu dwóch godzin da się to dokupić. To nie era naszych matek, gdy wyprawkę należało kompletować trzy lata wcześniej, bo potem nie było szansy na dokupienie wanienki. Kup minimum, zobacz jakie masz dziecko i wtedy reaguj. Bo może przez pierwsze trzy miesiące dziecko będzie tak nieodkładalne, że nie będziesz w stanie użyć wózka ani razu i cała zimowa wyprawa wózka okaże się bez sensu? Albo na odwrót dziecko będzie super odkładalne, o ile tylko Cię widzi, i okaże się, że leżaczek jest Waszym number one?
    Wyszukaj na zaś, zapisz, co Ci się podoba, zaznacz lokalizacje, gdzie daną rzecz można kupić 1. tanio, 2. szybko i albo będziesz domawiać albo wysyłać kogoś do sklepu stacjonarnego.

  • Marzy mi się Rzym, ale jeszcze troszkę i może spełnię to marzenie. Nie mogę doczekać się grudnia, ale do tego czasu muszę się zorganizować (wiem, mam mało czasu), nie chcę aby mi świąteczny miesiąc przeleciał tak szybko jak listopad =]

  • Katarzyna Mosińska

    Dziewczyny juz bardzo dużo a propo wyprawki napisały więc ja dodam tylko od siebie. Nie polecam żadnych kosmetyków, od pół roku używamy oleju ze słodkich migdałów i to tylko do kąpieli. Ze względu, że nasza mała urodziła się z dużą ilością włosów to później dokupiłam szampon i używamy go co drugą kąpiel. Obecnie mam jeszcze krem na buźkę balm balm ale tylko ze względu na zimno. Na podrażnienia przydaje się puder. A co do pieluch na początek polecam kupować małe paczki jeżeli się zdecydujesz na jednorazowe. My zmienialiśmy bardzo często bo małą odparzały, aż w końcu trafiliśmy na takie, które tego nie robią. No i oczywiście nie polecam chusteczek w razie co od wielkiego dzwonu polecam takie nasączone wodą. I jeżeli planujesz karmić piersia to tak jak któras z dziewczyn pisała na początek nie potrzebujesz laktatora, ale u mnie wybawieniem okazały sie silikonowe nakładki (warto się rozejrzeć sie wcześniej i wrazie czego wysłąć męża do sklepu). A laktator proponuje kupić w zestawie. Ja mam Philips AVENT ręczny ale super się sprawdza i miał w zestawie i butelki i pojemniki. Co do ciuszków to też się powtórze, polecam używane , lepiej zainwestować w jakieś milusie kocyki. Co do smoczka, ja nie używałam przez chyba 2 tygodnie ale potem wprowadzilismy, polecam Philips AVENT soothie symetryczne, imituja sutek, są duże i dość ciężkie ale bardzo pasują naszej małej. Polecam na spokojnie się zastanowić czego będziecie potrzebować i kupić tylko niezbędne rzeczy, reszte zawsze mozna dokupić 🙂

  • Na temat kompletowania wyprawki i tego, co warto kupić mogłabym napisać książkę 😀 Jest tyle zależności, wyjątków i „zależy”, że to istne szaleństwo. Gdybyś chciała to chętnie pogadam w tym temacie z Tobą, Kasiu, więc pisz śmiało 🙂
    To, czego nie można absolutnie pominąć to monitor oddechu. Nie ma nic ważniejszego na liście zakupów, tak naprawdę, niż to urządzenie. Nie pomińcie go w swoich zakupach, a ja życzę byście mieli po roku poczucie, że był to zakup niepotrzebny 😉
    A! Jeśli planujecie spać z dzieckiem to dobrze wybrać ten przypinany do pieluszki.

    • Pionierka

      ??? A dlaczego monitor oddechu ma być taki ważny? Serio pytam. Rozmawiałam o tym z położną w czasie szkoły rodzenia i mówiła, że to akurat jeden z przedmiotów, na który rodzice niepotrzebnie kasę wydają.

      • Moje doświadczenia różnią się od „klasycznego” macierzyństwa i pomijając konkretnie nasza sytuacje napatrzyłam i nasłuchałam się wielu historii, które w pierwszym roku życia się wydarzają. SIDS, czyli nagła śmierć łóżeczkowa oraz bezdechy są częstsze niż to się może wydawać. A to jedno urządzenie może uratować życie lub zdrowie takiego maluszka.
        To bardzo źle że położne odradzają kupno tych sprzętów. Bardzo źle 🙁

  • Niestety w kwestii bejbika nie powinnam się wypowiadać, bo puki co jeszcze nie mam dzieci, więc temat wyprawki jest mi obcy. Ale zgadzam się z tym aby za dużo rzeczy nie kupować, same najpotrzebniejsze rzeczy na start wystarczą a w razie czego są przecież sklepy i będzie można dokupić co potrzeba :). Ja to od zawsze lubiłam produkcje Marvela, więc The gifted jest w dużej części obejrzany a co do pozostałych to jak znajdę czas to na pewno obejrzę. Oczywiście na koniec zapraszam ciebie na mojego bloga gdzie pojawił się post tu i teraz 🙂 Mam nadzieję, że spodoba Ci się :).

  • Ja ze swojej strony bardzo polecam Ci Dared Devil i Punisher. Punisher wgniata w fotel i jak obierzesz go z tej całej brutalności widzisz tą straszną samotność i smutek głównej postaci. Z moim mężem oglądamy namiętnie. Jest dostępne na netflixie.
    Pozdrawiam.
    https://householdmistress.blogspot.com/

  • Wspaniały ten Twój listopad. Niezwykle ciepły i radosny. Czuję to, czytając ten wpis, więc domyślam się, że w rzeczywistości jest jeszcze lepiej. Mój listopad też był piękny i lepszy niż kiedykolwiek 🙂 po raz pierwszy polubiłam ten miesiąc tak po prostu. Całkiem zmieniłam swoje nastawienie i muszę przyznać, że dużo mi to dało 🙂
    Zapraszam na moje tu i teraz na bloga.
    Życzę Ci wspaniałego i magicznego grudnia!

  • Kasiu, cudownie się Ciebie czyta (jak zawsze), napiszę Ci maila apropos bejbikowej wyprawki minimalistki, może Ci się coś przyda z moich przemyśleń :). Wypatruj go pod koniec weekendu :). Przesyłam uściski!