TU&TERAZ: kwiecień 2018

Siedzę z herbatą zaparzoną poprzedniego wieczora i patrzę przez okno na niebo, które robi się powolutku coraz bardziej różowe od wschodzącego słońca. Nie liczę już ile godzin udało mi się przespać w nocy, przymykam oczy na porozrzucane dookoła rzeczy i pranie, które kolejny dzień suszy się na suszarce, ignoruję migające powiadomienia i maile czekające na swoje pięć minut w skrzynce odbiorczej. Tak bardzo chcę skończyć ten tekst, który od kilku dni piszę na raty w przerwach między tuleniem, karmieniem, usypianiem, spacerami i przebieraniem. Jest kwiecień, jest wiosna, jest pięknie – a ja w tym kwietniowym tu i teraz chcę zatrzymać kilka chwil i wspomnień z naszych pierwszych tygodni we trójkę!

SŁUCHAM nałogowo, co rano (chociaż rano to ostatnio bardzo względna pora dnia, która rozciąga się pomiędzy 5, a 9 i jest dyktowana tym kiedy Kajtek zdecyduje się usnąć z tatą jednocześnie dając mi dwie godzinki „wolnego”) zaczynam dzień od SIA i ALIVE – ta piosenka daje mi takiego kopa i powera do działania, że hej! Do tego słowa, tak bardzo adekwatne w obecnej sytuacji 🙂

Jeśli znacie inne takie energetyczne kawałki na dobry poranek podrzućcie je tutaj – kompletuję sobie playlistę na poranny rozruch, może też skorzystacie?

Dzień kończymy z kolei z gitarową playlistą wygrzebaną na Youtubie – 3 godziny spokojnej, instrumentalnej muzyki czasem dają radę i wystarczają na wieczorne usypianie Kajtka. Chociaż prawdę mówiąc nie wiem kogo usypiają bardziej – mnie, czy jego.

CZUJĘ SIĘ zmęczona, pogubiona, bezradna, przytłoczona, wyprana z energii i często mocno zdezorientowana, a JEDNOCZEŚNIE niesamowicie szczęśliwa, zakochana po uszy w moich facetach i pełna spokoju, który pomaga mi się szybko pozbierać w słabszych momentach. Taki misz masz uczuć – wiecie, mówią, że kilka tygodni po porodzie to najzupełniej normalna sprawa. Jestem przyzwyczajona do realizowania, odhaczania, działania i twardego stąpania po ziemi, a w naszej nowej sytuacji momentami po prostu nie wiem CO ROBIĆ i jak się ogarnąć, stąd pewnie ta mieszanka wybuchowych uczuć na co dzień. Z drugiej strony, codziennie uczę się, że nie ma co z tym walczyć, wolę popłynąć i skupić się na chwili, która trwa.

CHCIAŁABYM żeby ktoś dał mi pewność, że to co robimy, robimy po prostu wystarczająco dobrze. Że jakimś głupim ruchem, złą decyzją, niedobrze dobranym ubrankiem na spacer czy innym kiepskim wyborem dokonanym w słabszym momencie nie „popsuję” swojego dziecka. Czasami chciałabym żeby noworodki przychodziły na świat z konkretną instrukcją obsługi, bez tych wszystkich „to zależy”, albo chociaż z wyłącznikiem, który pozwoliłby mi na godzinę lub dwie poczuć się jak „normalna” ja. Takie pobożne życzenia mamy dwutygodniowego Maluszka.

JESTEM WDZIĘCZNA ZA naszego Kajtka – za to, że po trochę przedłużonym pobycie w szpitalu oboje wróciliśmy do domu gdzie możemy na spokojnie i powolutku się poznawać.

Za Faba, który jest zaangażowany w kajtkowanie w 100% – mówienie, że pomaga lub wspiera byłoby kompletnym niedocenieniem tego co robi. Nie, my działamy tutaj razem, po równo, pół na pół. I czasem śmieję się, że gdyby ten mój mąż miał cycki do karmienia to byłby lepszą mamą ode mnie 🙂

Jestem wdzięczna za tę piękną wiosenną pogodę, za kwitnące drzewa i słońce, które codziennie rano zagląda do naszego mieszkania. To słońce w ogóle ma magiczną moc i świetnie rozjaśnia czas nawet po najsłabiej przespanej nocy.

No i za Was też jestem wdzięczna – za to, że zaglądacie na bloga, za to, że zostawiacie ciepłe słowa pełne wsparcia i zrozumienia na Instagramie i jesteście tutaj nawet wtedy kiedy nie ma mnie. Za to, że dzięki wam moja praca została po raz kolejny z rzędu wyróżniona miejscem w złotej dziesiątce w Share Week’u – nie spodziewałam się tego w ogóle! I tak bardzo dziękuję!

A za dziewczyny, które poświęciły swój czas i energię aby podzielić się wiedzą i inspiracjami w postach gościnnych, które od kilku tygodni się tutaj pojawiają to już w ogóle jestem wdzięczna jak bum cyk cyk! To głównie dzięki nim na blogu nadal dzieje się coś inspirującego i kreatywnego! Jeśli jeszcze nie czytaliście tych tekstów na serio warto je nadrobić!

→ Iza, o tym, jak dokumentować wspomnienia w formie video, 

→ Klaudia, o celebrowaniu zwykłych chwil i romantyczności na co dzień,

→ Monika, o szydełkowaniu i o tym jak krok po kroku zrobić uroczą zabawkę DIY,

→ Danusia i Ania o tym jak kreatywnie się uczyć tworząc wizualne notatki i mapy myśli, 

PRACUJĘ NAD oswajaniem naszej nowej codzienności. Budowaniem w sobie pokładów cierpliwości i spokoju. Otwieraniem się na to, co nowe. Umiejętnością proszenia o pomoc. Przymykaniem oczu na bałagan dookoła i śniadanie zjadane o 11. Pokonaniem lęku przed samodzielną wyprawą z wózkiem tramwajem. I całą masą innych drobiazgów, których muszę się jeszcze nauczyć jako świeżo upieczona mama.

CIESZĘ SIĘ codziennością z Kajtkiem. Nie oszukujmy się, tej codzienności daleko do Instagramowych obrazków- ale i tak jest pięknie. Nawet gdy padam na nos ze zmęczenia albo mam ochotę rwać sobie włosy z głowy bo nie mam pojęcia o co może naszemu Kajtkowi chodzić, to szukam w tym wszystkim pozytywów i powtarzam sobie, że żadna z tych chwil się już nie powtórzy, a nasz Maluszek lada moment urośnie i te momenty gdy przypomina małego koalę i najlepiej jest mu u mamy na rękach już nie wrócą.

UCZĘ SIĘ obsługi noworodka czyli codziennie czegoś nowego. To niesamowite jak jednego dnia przybijamy sobie z Fabem piątkę, bo wszystko poszło gładko i mamy takie poczucie, że rozgryźliśmy system i wiemy co i jak, tylko po to aby dzień później te wszystkie „sztuczki” okazały się nieskuteczne i poszły w odstawkę. Przerobiliśmy już lekcje pod tytułem karmienie (chociaż to temat na osobną historię!), obecnie na celowniku mamy bóle brzuszka, usypianie i niechęć do kąpieli. A za rogiem pewnie już czekają kolejne przygody..

CZYTAM zdecydowanie za dużo wygooglanych porad! Ktoś powinien założyć mi bana na internetowe wyszukiwarki, bo im więcej się naczytam tym bardziej się w tym wszystkim gubię. Obiecałam sobie, że teraz w czasie karmienia wracam do książek, a telefon idzie w odstawkę!

Przed samym porodem wpadła mi w ręce bardzo fajna, trzytomowa seria Rozdroża autorstwa Sabiny Waszut i teraz z przyjemnością do niej wracam. To takie zwykłe, „babskie” powieści o codzienności i dorastaniu w czasach wojny i zaraz po niej – czyta się szybko i przyjemnie, a przy okazji kontekst historyczny pomaga naprawdę docenić to spokojne życie, które mamy!

OGLĄDAM zamiast napisać co (bo tak naprawdę cały czas to samo!), napiszę jak – na raty! 😀 Odkąd Kajtek jest z nami jeszcze bardziej doceniamy Netflixa, który pozwala nam przerwać i zacząć  oglądanie ulubionego serialu w tym samym miejscu. Funkcja bardzo przydatna z noworodkiem w domu!

CZEKAM NA nic już nie czekam. Jestem tu i teraz i bardzo mi z tym dobrze.

blog-separator

Jak mija wasz kwiecień? Czy również pędzi jak szalony? Macie czas zatrzymać się i nacieszyć wiosną? Mam nadzieję, że tak! Trzymam kciuki, aby majówka była dla was wspaniała, aby pogoda dopisała, grille i wyjazdy się udały, a nastroje zawsze dopisywały – no właśnie, powiedzcie jakie macie majówkowe plany! A może mamy podpowiedzą co fajnego można zrobić w majówkę z kilkutygodniowym niemowlakiem? Jestem otwarta na fajne pomysły!

Dla nas ta wiosna jest zupełnie nowa, bejbikowa w 100%, cieszę się, że mogę cieszyć się chwilą wytchnienia i moim „urlopem macierzyńskim”, ale tak jak pisałam tutaj – mocno tęsknię też za dawną sobą działającą na pełnych obrotach!

Zobacz również

  • Jakbym czytała o sobie z małą Gabi (ktora teraz ma 6 lat). Modliłam się o to, żeby jej nie uszkodzić i żeby mieć jakąś instrukcję… z perspektywy widzę, że maluszka jest bardzo trudno uszkodzić i rodzice rzadko robią coś tak źle, żeby nie można tego było odkrecic. Ale mam też taką obserwację, że wraz z ciążą dostajemy w darze taki szósty zmysł, który każe wszystko przeżywać bardziej: bardziej się martwić i bać, ale też bardziej czuć i przeżywać radość z tych wszystkich drobnych momentów, które wcześniej wydawały się nieważne. Z tego powodu nigdy już pewnie nie obejrzę horroru, ale za to jeden uśmiech przekornie przekreconej glówki daje mi radość na pół dnia.

  • Mary Green

    Kasiu, gratuluje ☺️ pięknie wyglądasz a to juz duży sukces, ja przez pierwsze dwa miesiące wygladalam jak opuchnięte blade zombi 😉 pomysł z wpisami gościnnymi i ich dobór to był świetny pomysł i dobrze zorganizowany projekt. Chociaz co tu kryć na Twoje wpisy czekam najbardziej. Życzę Wam wszystkiego dobrego ☺️

  • Cześć,
    Gorące pozdrowienia dla całej rodziny! Mam nadzieję, że szybko przyzwyczaisz się do nowego życia, a maluch będzie rósł szybko i zdrowo 🙂
    Pozdrawiam,
    Kasia

  • pan sowa

    Jak wspominałaś, że coś piszesz to tak myślałam, że będzie to z serii „Tu i teraz” 🙂 powolutku się z Kajakiem dogadacie i jazda tramwajem nie będzie straszna 🙂 pięknie wyglądasz i widać, że jesteś szczęśliwa 🙂
    U nas dwa lata temu była taka wiosna, a teraz latem będziemy uczyć się życia w czwórkę i też będzie pięknie 🙂

    Jeśli wracasz do książek, a lubisz powieści z historią w tle to gorąco polecam serię „Siedem sióstr” Lucindy Reily 🙂 a ja się tak wciagnelam, że czekam z niecierpliwością na kolejny tom 🙂

  • Raquel

    To fajnie, że znalazłaś czas na napisanie paru słów od siebie w tym zwariowanym czasie i podzieliłaś się swoją codziennością. I dzięki za szczerość, za to, że piszesz o zmęczeniu i obawach, nie lukrujesz.
    Poza tym – bardzo trudno jest zepsuć noworodka, są wyjątkowo odporne! Gdzieś w jakiejś książce wyczytałam, że „niemowlęta nie są z chińskiej porcelany” i jakoś zapadło mi to w pamięć. Ale rozumiem oczywiście, pamiętam z autopsji te czasem i powiem Ci, że to wszystko mija jak ręką odjął przy drugim dziecku – wtedy człek ma niesamowitą pewność siebie, wszystko idzie jak z płatka i śmieje się sam z siebie, że taki był za pierwszym razem przydygany.
    Na Instagramie napisałaś coś, co przykuło moją uwagę – że inaczej wyobrażałaś sobie życie z takim maluszkiem. Myślałaś, że będzie łatwiej czy trudniej?
    Pozdrawiam
    PS. Kajtek jest boski.

  • U mnie też kwiecień z noworodkiem (dokładnie od pierwszego dnia miesiąca ;)) i koniecznie chcę sobie spisać swoje tu i teraz, tylko jakoś ciągle się nie składa. Niby drugie dziecko, a też jest trudno. Chyba spodziewałam się że tym razem jednak wydam na świat bardziej low need baby 😉 No i może dzięki doświadczeniu mam większy luz i pewność siebie ale są takie dni kiedy mam już dość a to dopiero początek. Ale później przychodzą właśnie takie chwile kiedy jest tak cudownie że o wszystkim zapominam czego i Tobie w jak największej ilości życzę.

  • Monika

    Kasiu, robisz to właśnie tak jak trzeba i idealnie, bo ty jesteś idealna dla Kajka i Faba, a Oni dla Ciebie.

  • Dobrze robisz! Jesteś jego mama więc kto jak nie ty.
    A już poważniej to mnie takie wątpliwości odpadają nawet przy drugim dziecku… Chyba do końca nigdy się nie pozbędziemy.

  • Pionierka

    Kasia, Kajtek ma instrukcję obsługi! Ona jest wbudowana w Ciebie, wszystko już wiesz. Tak jak kotka, która doskonale wie, jak ogarniać kocięta i to kilka jednocześnie 🙂 A poza tym niemowlęta się nie psują tak łatwo. Gdyby tak było, nasz gatunek już by nie istniał.
    A majówka z noworodkiem? Ja mam doświadczenie w czerwcówce tylko, bo poprzedni maj spędziłam z rozpychającym się Pionierzątkiem w brzuchu. Za to z maluszkiem w wózku dluuuugie spacery i korzystanie z pogody.

  • Olga | Ohmycraft.pl

    Cały czas pamietam te pierwsze tygodnie we trójkę chociaż minęły już prawie dwa lata. Ten miks przerażenia, zmęczenia i szczęścia można zrozumieć chyba dopiero jak się to przeżywa.
    Też walczyliśmy z problemami z brzuszkiem. Polecam takie delikatne dociskanie kolanek do brzuszka żeby zeszły gazy. I dicoflor. Polecony przez znajomą pediatrę. To jest probiotyk, który pomaga temu małemu brzuszkowi poznać nowe dobre bakterie.
    A co do googlowania to chyba już wszystko wpisywaliśmy w wyszukiwarkę i skoro znajdujemy tam odpowiedzi to chyba dużo osób tak robi. 😉 ja już trochę wyluzowałam, ale nie było łatwo. Wszystko przed Wami. Ściskam Was mocno – mama obudzona o 6 rano w pierwszy dzień urlopu

  • Beata

    Cześć Kasiu! Jestem mamą teraz już 5 miesięcznego Stasia. Pamiętam jak z naszym Stasiem mieliśmy nadzieję za tak zwane „rozgryzienie systemu”. Jak u Ciebie: jednego dnia działało, drugiego już nie. Pamiętam jednak jedno. Nasz Staś bardzo nie lubił się kąpać. Nie wiedzieliśmy dlaczego aż w końcu mój partner zapomniał termometru do kąpieli. Przez przypadek przygotował za gorącą wodę (teraz wiemy że to ok. 39-40 stopni). Płacz ustał a Staś spokojnie siedzi w wanience. Okazało się że idealna temperatura dla dziecka czyli 37stopni, w naszym przypadku była dla niego za niska – jak widać jest ciepłolubny po mamusi :). Teraz cieszymy się ze wspólnych chwil taplania. Mam nadzieję że i Wy rozgryziecie brzdąca. Pozdrawiam!

  • Życzę Wam jak najwięcej pięknych, słonecznej wiosny odkrywanej w poszerzonym gronie 🙂

  • Z zaciekawieniem czytam wpisy z początków macierzyństwa. Sama nie mam jeszcze dziecka i to dla mnie wszystko takie niezwykłe, nieznane:) Powodzenia!

  • DagmaraS

    Czytam twój wpis i przypomina mi się ja z 2 lat temu 🙂 zmęczona ale szczęśliwa, niepewna ale mogąca walczyć z całym światem. Jeśli znajdziesz tą odrobinkę czasu na czytanie, to zamiast googlowych porad polecam ci jedną, bardzo dobrą książkę : Księga Rodzicielstwa Bliskości M. W. Searsów. Nie masz pojęcia ile pewności siebie mi dała 🙂 Życzę Wam radości z cieszenia się sobą nawzajem. Czerpajcie z tego czasu jak najwięcej, drugi raz się już nie powtórzy 😉

  • Barbara Hauzińska

    Czuję jakbym czytała swoje myśli sprzed prawie siedmiu lat 🙂 Też czułam się zmęczona, ale bardzo szczęśliwa. Doskonale Cię rozumiem. Tak, jak piszesz czas szybko mija, nawet za szybko 🙂 Dacie radę. Najtrudniejsze są pierwsze miesiące, gdy człowiek za każdym razem, gdy dziecko płacze zastanawia się dlaczego i nie może znaleźć przyczyny. Życzę Wam dużo zdrówka :*

  • Kasia, muszę to napisać – NA PEWNO wszystko, wszystko robicie dobrze! I NA PEWNO znalazłoby się mnóstwo specjalistów, książek i, przede wszystkim, mam, wg których to wszystko powinniście zrobić kompletnie inaczej 🙂

    Na szczęście nic im do tego, to Wasz maluch, swoją drogą tak rozkosznie słodki, że tyję od samego patrzenia na niego 🙂 Przesyłam dużo siły na te początki, więcej Ci nie trzeba 🙂

  • Magdalena kozłowska

    wczoraj widziałam taki vlog i pomyślałam, że bardzo by mi pomógł gdy miałam niemowlaka:) https://www.youtube.com/watch?v=mpgv_crgF08
    napewno robisz wszystko dobrze, milość i ramiona matki są niezastąpione, go with the flow:)
    wydaje mi się, że teraz też wcześniej bym otoczyła się pozytywnymi mamami z innymi dziecmi, teraz mamy taką grupę, każdy ponosi chwilę czyjeś maleństwo, wszyscy sa niedospani, ale jest pięknie:) wszystkiego najlepszego! w podziekowaniu za wiedzę,ktrora dzielisz sie na swoim blogu!

  • Mira Jurecka

    Robicie dobrze! Najlepiej! Nikt nie zrobi za Was lepiej! Nauczycie się siebie na pewno! Trzymam kciuki aby jak najszybciej!