Tu i teraz w maju

To będzie bardzo, bardzo sztampowy początek, ale proszę, powiedzcie mi – kiedy ten maj zleciał, co? Na przełomie kilku tygodni zima zamieniła się miejscami z latem, zrobiło się zielono, ogródki na mieście zapełniły się ludźmi, a my już za moment przywitamy mój ulubiony miesiąc w roku czyli czerwiec! 

Maj był u mnie taki trochę „pod górkę”. Wiecie jak to jest gdy ciśniecie do przodu, ale jakoś bez wielkiego przekonania, plany się rozłażą, a wy macie wrażenie, że jedziecie na końcówce baterii? Tak czułam się w maju, a w każdym razie na jego początku. Teraz jest już lepiej.

Siedzę w ogródku, powoli dopijam czarną kawę, patrzę na błękitne jak niebo niezapominajki i daję sobie chwilę na to, co pod koniec miesiąca lubię najbardziej czyli podsumowanie. Zbieram myśli, piszę tu i teraz i ładuję baterie. Jest dobrze!

SŁUCHAM zarażona pomysłem przez jedną z moich Czytelniczek zaczęłam w czasie pracy słuchać muzyki instrumentalnej.

Przez bardzo długi czas byłam pewna, że to jaka muzyka leci w tle nie ma dla mnie wielkiego znaczenia, a słowa piosenek niespecjalnie mnie rozpraszają, ale okazuje się, że byłam w błędzie! Przy muzyce instrumentalnej pracuje mi się po prostu wydajniej, nie rozpraszam się tak łatwo, nie odpływam, myśli nie uciekają.

Na ogół otwieram playlistę na Spotify, dużo kawałków bez tekstu przy których fajnie mi się pracuje znajduję w kategorii Sleep. Jeśli jeszcze nie próbowaliście pracować przy muzyce instrumentalnej – polecam!

CZUJĘ SIĘ wreszcie trochę bardziej ogarnięta. O co chodzi?

Koniec kwietnia i początek maja były dla nas mocno zakręcone – wyjazd do Zakopanego, majówka, różne rodzinne okazje i uroczystości, początek remontu w salonie. W efekcie nazbierało mi się sporo zleceń, zaległości i własnych projektów, które odkładałam z dnia na dzień i ciężko było mi się zabrać do pracy.

Ostatnie dwa tygodnie spędziłam na powolnym ogarnianiu, nadganianiu i oddawaniu tego, co miałam do oddania dzięki czemu powolutku czuję, że wychodzę na prostą. Bardzo ciężko pracuje mi się gdy wiem, że mam za sobą takie ciągnące się ogony, dlatego cieszę się, że powolutku z powrotem przejmuję kontrolę i zaczynam ogarniać to co robię na swoich zasadach.

CHCIAŁABYM zaplanować i zrealizować zadania związane z blogiem mocno do przodu.

Mam zaplanowane teksty praktycznie do końca wakacji (o tym jak planuję treści na bloga napisałam oddzielny artykuł), poustawiałam swój plan dnia tak, aby to właśnie pisanie tekstów na najbliższe tygodnie stało się priorytetem każdego dnia.

Chciałabym zacząć lato z poczuciem, że najważniejsze sprawy, które są sercem tego co robię – czyli przygotowywanie wartościowych treści – mam uporządkowane i zorganizowane.

Wiem, że takie poczucie pewności da mi więcej swobody, będę miała czas i możliwości na przygotowanie nowych projektów oraz na … spontaniczne, rowerowe wagary i wypady nad Wisłę bez wyrzutów sumienia!

Jak dobrze, że to już czwartek! O 11.00 widzimy się na szybkich Qulisach na fanpage'u, a zaraz potem jedziemy z Fabem do Łodzi!🚊 To będzie fajny dzień!💛⠀ PS. W tym tygodniu w bullet journalu dorzuciłam kilka foto nalepek od @socialdruk – są przesłodkie i przypominają mi o pięknych wspomnieniach i o tym co ważne w życiu!📸😍💛⠀ ⚡️⚡️Składając zamówienie w socialdruk na hasło worQshop dostaniecie 10% zniżki na kwadratowe odbitki, memoprinty i magnesiki – to świetny pomysł na prezent, na przykład na Dzień Mamy!⚡️⚡️⠀ ⠀ #worqshoppl#socialdruk#naklejki#fotonaklejki#nalepki#worqshop#zdjęcia#wywołanezdjęcia#piorowieczne#naukapisania#handlettering#notesy#wspomnienia#leuchtturm1917#bulletjournalpolska#bulletjournaljunkies#bujocommunity#notebooks#notes#notatnik#tombowusa#codziennik#wdziecznosc#kreatywnienacodzien#girlboss#tuiteraz#projektlato#notekastore

A post shared by Kasia Mistacoglu (@worqshop) on

JESTEM WDZIĘCZNA ZA odświeżony salon, czyli maleńki kamień milowy w trakcie naszego remontu!

Pisałam już wiele razy w weekendownikach, że remont robimy własnymi siłami z Fabem oraz z pomocą najbliższych. Trochę dlatego, że chcemy spróbować i zobaczyć jak to jest. Trochę dlatego, że rzeczy do zrobienia jest sporo, a ja nie bardzo chcę przez dłuższy czas „współmieszkać” z ekipą remontową. Trochę też dlatego, że tak jest po prostu dużo, dużo taniej – nie oszukujmy się.

Pierwszy etap remontu – czyli odnowienie salonu – już niemal za nami, a ja jestem strasznie wdzięczna za tę nową przestrzeń do pracy i odpoczynku! Uwielbiam zaczynać tutaj dzień na macie do jogi, pracować w miejscu, które za jakiś czas przerobimy na moje wymarzone, domowe biuro, a wieczorem odpoczywać z książką i kubkiem owocowej herbaty.

PRACUJĘ NAD tak jak wspomniałam wcześniej, obecnie priorytetami jest przygotowanie blogowych treści na lato. Poza tym przede mną gorący okres – zbliża się promocja i sprzedaż wakacyjnego kursu online Projekt Lato, podczas którego uczę jak zachować wakacyjne wspomnienia na dłużej w kieszonkowym albumie do Project Life.

Jeśli jesteście zainteresowani kursem, tutaj znajdziecie więcej informacji na jego temat.

W czerwcu będę miała przyjemność poprowadzić też pokaz albumowy na X Zlocie Scrapbookingowym w Warszawie, a na blogu i na youtubie szykuje się kilka ciekawych współprac!

CIESZĘ SIĘ pogodą i wiosną! Codziennie rano wstaję z bananem na twarzy na myśl o kolejnym ciepłym, słonecznym dniu. Wychodzę biegać i zachwycam się pięknym światłem, zielonymi ścieżkami w parku, kwitnącymi mleczami i wszechobecnym bzem.

Nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo, bardzo tęskniłam za słońcem!

Staramy się korzystać z uroków tej spóźnionej wiosny ile tylko się da – rowery są w ruchu niemal codziennie, przerwy w pracy spędzamy w ogrodzie, a w weekendy leżakuję z książką na słońcu – jest cudnie!

UCZĘ SIĘ odpuszczania. Tak jak wspomniałam, początek maja nie był dla mnie najłatwiejszy. Moja lista rzeczy do zrobienia była niemal zawsze pełna, a ja budziłam się nad ranem z gonitwą myśli o rzeczach, które jeszcze muszę zrobić. To nie było ani fajne, ani zdrowe.

Dlatego uczę się odpuszczania, o czym opowiadałam wam już w weekendowniku. Kończę pracę o określonej godzinie, nawet gdy jeszcze zostało coś do zrobienia. Priorytetyzuję samą siebie. Codziennie znajduję czas na czytanie, na zrobienie dla siebie czegoś miłego, na pielęgnację, sport i zdrowe odżywianie. Codziennie powtarzam sobie, że jestem tutaj najważniejszym trybikiem i po prostu muszę o siebie dbać dla dobra całego mechanizmu. To bardzo trudne, ale zarazem mega przyjemne uczenie się 🙂

Pomajówkowe hello 🤗 kto też wraca dzisiaj do pracy? Ja już ogarniam ten krótki tydzień i właśnie za to kocham mój bullet journal! Nie ma tu gotowych tabelek, schematów i rubryk, w które muszę się zmieścić, mogę sobie zaplanować to co chcę i tak jak chcę! Idealne narzędzie do powrotu do rzeczywistości po majówce! Ps. A pod spodem mój bujo równo z przed roku – taki #throwbackthursday 😂 #bulletjournalpolska#bujojunkies#bujolover#bulletjournalcommunity#bulletjournalpoland#blogowanie#biznesonline#polskablogerka#worqshoppl#planowanie#organizacjazadan#listazadan#priorytety#zarzadzanieczasem#tuiteraz#likemonday#tbt#bujo#planer#kalendarz#organizacja#tombow#brushpen#leuchtturm1917#flatlay#onthetableproject

A post shared by Kasia Mistacoglu (@worqshop) on

CZYTAM Majowe popołudnia spędziłam na kocu w ogrodzie z książką, na którą czekałam od lutego. Czytam Londyn – niesamowitą powieść z historią w tle autorstwa Edwarda Rutherfurda, o której pisałam już wam w tym weekendowniku.

Ta wspaniała książka opowiada rewelacyjne historie, przenosi mnie w czasie, pozwala odkrywać coraz to nowe londyńskie smaczki i codziennie na nowo zachwyca. Czytam i nie mogę się oderwać, dobrze, że ta książka jest przyjemnie grubaśna i zapewnia tyle chwil przemiłej lektury!

OGLĄDAM wiecie, że w maju nie pojawiło się u nas nic nowego w temacie seriali? Tak to już jest, jak Fab znajduje fajny serial, który ma 10 sezonów i całe mnóstwo odcinków – nadal oglądamy How I Met Your Mother i jest nam z tym bardzo dobrze!

CZEKAM NA polskie truskawki i maliny z krzaczka oraz sezon na piwonie, które tak pięknie prezentują się na zdjęciach i w domowych bukietach! Poza tym w ogródku zasialiśmy całe mnóstwo zieleniny – będzie rzodkiewka z grządki, będą kolorowe marchewki, groszek i najróżniejsze pomidory, jak co roku więc czekam na pierwsze „plony”! No i na nowe odcinki Gry o Tron czekamy!

blog-separator

Maj podsumowany, mogę powoli szykować się na czerwiec! Czuję w kościach, że to dopiero będzie fantastyczny miesiąc!
A was oczywiście gorąco zapraszam do przygotowania swojego majowego tu i teraz – to cudny sposób na zebranie myśli w jednym miejscu oraz świetna forma dokumentowania wspomnień! 

PS. Przypominam też o konkursie z marką Westwing, w którym do wygrania jest bon na zakupy w ich sklepie internetowym!

Cykl postów Tu & Teraz pojawił się na moim dawnym blogu w styczniu 2013 roku. Przygotowałam listę słów-kluczy, które co miesiąc rozwijałam, skupiając się na bieżących wydarzeniach w moim życiu, odczuciach i przemyśleniach. Przyłącz się jeśli masz ochotę!

STYCZEŃ 2016LUTY 2016MARZEC 2016, KWIECIEŃ 2016MAJ 2016CZERWIEC 2016, LIPIEC 2016SIERPIEŃ 2016, WRZESIEŃ 2016, PAŹDZIERNIK 2016, LISTOPAD 2016, GRUDZIEŃ 2016, STYCZEŃ 2017, LUTY 2017, MARZEC 2017, KWIECIEŃ 2017

Zobacz również

  • Kasiu, uwielbiam zaglądać do Ciebie, bo ta chwila spędzona tu daje mi taką pozytywną energię i budzi się we mnie zapał do działania. 😁
    Za mną i przede mna trudny czas – nowy, szalenie praco- i czasochłonny projekt, który (mam ogromną nadzieję) zaznaczy się w polskiej blogosferze. Ponadto za dwa dni powrót do pracy po rocznym urlopie. Te słoneczne chwile trochę koją zmęczenie. 😉
    Jestem zachwycona serią Tu i Teraz, dlatego w przyszłym tygodniu, z delikatnym poślizgiem pojawi się u mnie majowy, a tym samym premierowy wpis z tego cyklu. 😊

  • Muzyka instrumentalna również towarzyszy mi w pracy oraz przy czytaniu książki, lepsza koncentracja od razu 🙂
    Zaś to co najbardziej przykuło moją uwagę to nauka odpuszczania. Sama ostatnio musiałam przystopować, bo wszystko w pośpiechu, byle jak najwięcej i jak najszybciej. Tak jak piszesz, trzeba o siebie dbać dla dobra całego mechanizmu 🙂

  • Ja też podłapałam Tu i teraz 💚 nie spodziewałam się, że tak fajnie się robi te wpisy 🙂
    Kasiu, powiedz mi jak się ma u Ciebie zaplanowanie postów z późniejszą weną na pisanie? Czasem sobie wybiorę tematy, a totalnie nie mam natchnienia, żeby o tym pisać…

  • Podobno ciężko w tym roku będzie o truskawki 🙁 🙁 Ale pogoda rzeczywiście świetna! 🙂 Trzeba korzystać!!! 😉

  • Kasia, nie wiem jak to robisz, ale chyba znowu kupię Twój kurs, mimo, że w ogóle nie czuję PL 😀
    A poza tym – też czekam na Grę o tron. Nie uważasz, że wypuszczenie trailera na 2 miesiące przed premierą jest okrutne?! 🙂
    Pozdrawiam 🙂

  • Ja też najbardziej cieszę się taką piękną pogodą i staram się z niej korzystać jak tylko się da 🙂
    Ja w tym miesiącu wciągnęłam się w serial 13 powodów, na prawdę daje do myślenia!

  • Ja też nie wiedziałam, jak bardzo brakuje mi słońca. Polskie truskawki zaś od kilku dni są już u mnie w warzywniakach <3 Życzę powodzenia z planami i remontem 🙂

  • Z seriali może „Anne”? Słyszałam, że jest już w Polsce. Ja nieodmiennie polecam. I wcale nie dlatego, że kanadyjski 😉 Albo przynajmniej nie tylko dlatego.
    Serdeczności i łączę się w odpuszczaniu

    • Estera Mańkowska

      Masz namyśli ten o Ani z Zielonego wzgórza? Jeżeli tak to ja widziałam na Netflixie ostatnio pierwszy odcinek i jestem nim zachwycona! Będę kontynuowała oglądanie ^^

      • Tak, tak właśnie ten „Anne” with an e (czyli Ania, nie Andzia).
        Serial, a zwłaszcza postacie są obłędne.
        Bardzo dobry przykład promocji nie tylko książki, ale i kraju – w tym roku Kanada ma 150 urodziny. Serdeczności z Vancouver !

  • Bardzo lubię Twoje podsumowania i te fotografie są takie pięlne 🙂 Co do odpuszczania, dobrze, że o tym piszesz, mnie też jest to potrzebne. Bo jakoś się pogubiłam i znów zapomniałam o sobie. Dzięki;)

  • Estera Mańkowska

    Hej Kasiu, dziękuję Ci za tę serię! Zainspirowana nią stworzyłam u siebie na blogu pierwszego posta zainspirowanego tą serią, zmieniłam tylko niektóre słowa klucze 🙂 Pamiętam już jak w transmisji ostatnio mówiłaś o odpuszczaniu. Ja też ciągle się tego uczę bo jestem perfekcjonistką i chciałabym zawsze żeby wszystko było na cacy, a nie zawsze jest to możliwe. Uczę się od Ciebie tego planowania postów, podziwiam Cię za to! Też chciałabym mieć tyle tekstów do przodu napisanych jak Ty. Staram się skrupulatnie poświęcać każdego dnia trochę czasu na pisanie 🙂 Z filmów ostatnio u mnie wygrał „Siedem minut po północy” niezwykle piękny film, z całego serca polecam, jeżeli chcesz sobie dostarczyć głębokich wzruszeń i emocji 🙂

  • Odpuszczanie to trudna sztuka. Tez ostatnio narzucilam na siebie zbyt dużo zadań i obowiązków i niestety odchorowałam to. W najbliższym czasie stawiam siebie na pierwszym miejscu, a że coś bedzie nie skończone? Trudno, jutro też jest dzień 🙂 tak jak napisałaś, my tu jesteśmy najważniejszymi trybikami.
    I też z niecierpliwścią czekam na niwy sezon Gry o tron 😉

  • Kasiu, bardzo lubie czytac te Twoje Tu i Teraz, chyba juz rozpropagowalas na nie mode w calej blogosferze. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • Oj, odpuszczanie – jak ja nie wiem, co to jest 😉 Rzeczywiście jest to bardzo trudne – podobnie jak nauka zachowania dystansu do pewnych spraw 🙂

    Ja też się cieszę na tę piękną pogodę (mimo że mój organizm bardzo szybko się przegrzewa, gdy jest więcej, niż 25 stopni, a ja posiedzę dłużej na słońcu) – rower non stop jest wyciągany na dwór, a mój wyhodowany z nasionek pomidor wypuścił pierwszy owoc <3 Czekam jeszcze na paprykę. Rzodkiewka niestety odchorowała tę wiosenną zimę i poszła w liście. Chyba muszę posadzić jeszcze raz 🙂 I nie mogę się doczekać, aż truskawki urosną na tyle, by wypuścić owoce! Jak dobrze jest mieć duży balkon 🙂