Tu i Teraz – styczeń 2016

Cykl postów Tu & Teraz pojawił się na moim dawnym blogu w styczniu 2013 roku. Przygotowałam listę słów-kluczy, które co miesiąc rozwijałam, skupiając się na bieżących wydarzeniach w moim życiu, odczuciach i przemyśleniach. Był to bardzo fajny punkt wyjścia do przyjrzenia się codzienności z szerszej perspektywy oraz uporządkowaniu tego co dzieje się dookoła mnie.

Takie notatki to również sposób dokumentowania codzienności w kreatywny sposób – tym razem w formie pisanej. Jeśli przymierzacie się do stworzenia swojego albumu Project Life czy innej formy dokumentowania wspomnień pomyślcie o podobnym projekcie, który zmotywuje Was do regularnego zapisywania tego co siedzi Wam w głowach i dzieje się w życiu.

Tu_i_teraz_styczen_2016_BANNER

SŁUCHAM swoich ulubionych playlist na Spotify. O poranku wygrywają kawiarnianie klimaty, albo wręcz przeciwnie – wesołe i energetyczne piosenki do śpiewania pod prysznicem. W stronę popołudnia i wieczoru przełączam się na spokojniejszą muzykę, a dzień coraz częściej kończę na muzyce klasycznej. Czytanie książki i słuchanie Bethovena, Mozarta lub Vivaldiego jest naprawdę niesamowicie relaksującym sposobem na wieczorne wyłączenie się.

CZUJĘ SIĘ naprawdę bardzo zmotywowana do działania. Nie wiem, czy to magia początku roku, nowego mieszkania, jasno określonych celów, zbalansowanego planu dnia, gdzie znajduję czas zarówno na pracę jak i na konkretny relaks czy czegoś innego, ale dawno nie czułam takiego flow. Więc korzystam – pracuję, planuję i działam na zupełnie nowych dla mnie płaszczyznach.

CHCIAŁABYM aby konkretna zima z mrozem, padającym śniegiem i puchem skrzypiącym pod stopami jeszcze nas nie opuszczała, chciałabym wybrać się do pobliskiego lasu na sesję foto i pojechać z Fabem na weekend w góry!

POTRZEBUJĘ wrócić do ćwiczeń fizycznych dających wycisk. Yoga jest super i uwielbiam codzienne chwile na macie, ale brakuje mi trochę potu cieknącego po plecach i zakwasów dzień po! Chcę wrócić do biegania i programu BBG, czyli w skrócie do fitplanu jaki miałam ułożony na wiosnę zeszłego roku.

MYŚLĘ o tym jaką siłę mają marzenia. Nie takie snucie rozmyślań o niebieskich migdałach, ale marzenia, które są naszą siłą napędową, motywują do działania i dzień po dniu stają się rzeczywistością. Takie rzeczy najlepiej widać z perspektywy czasu. Gdy podsumowywałam swój miniony rok ze zdumieniem zauważyłam ile naszych marzeń naprawdę się spełniło. W tym roku poszłam o krok dalej i to o czym marzę umieściłam na visionboard – marzeniom trzeba pomagać!

CIESZĘ SIĘ tym, że oboje z Fabem pracujemy z domu! Możemy razem spokojnie jeść śniadania,wychodzić na spacery, robić sobie wspólne przerwy na lunch – to świetna sprawa! Taki system, mimo że pracujemy naprawdę dużo sprawdza się u nas znakomicie, a elastyczność i możliwość dopasowywania planu dnia do tego na co mamy ochotę jest nie do pobicia! To wielka zmiana na plus dla nas obojga z której codziennie naprawdę bardzo, bardzo się cieszymy.

UCZĘ SIĘ pochłaniają mnie webinary i podcasty o efektywności, motywacji, blogowaniu, biznesie online – nie ma tygodnia, żebym nie spędziła wieczoru przed ekranem komputera z notesem w ręku. Pisałam już Wam o tym w poście o rzeczach, których chciałabym się nauczyć – wiedza dostępna na wyciągnięcie ręki dla każdego to ogromny skarb naszych czasów i wstydem byłoby nie korzystać.

CZYTAM dużo więcej niż w ciągu ostatnich miesięcy! Codziennie 30 min. poświęcam na rozwijającą lekturę – obecnie jest to „Getting Things Done”. Mam ten czas zaklepany w planie dnia, dzięki temu widzę postępy i zakładkę przesuwającą się w książce coraz dalej! Poza tym wieczory spędzam na pochłanianiu kolejnych tomów Jeżycjady! Dozuję sobie przyjemność, uwielbiam te książki!

UŻYWAM bardzo fajnej aplikacji na telefonie, która pozwala mi codziennie nagrywać krótkie, 1 sekundowe filmy, a następnie składać je w większy projekt. Wszystko jest bardzo łatwe i intuicyjne i to kolejny ciekawy sposób na kreatywne dokumentowanie wspomnień i łapanie codzienności – tym razem w wersji filmowej.

CZEKAM NA wiecie co… chyba na nic tak naprawdę nie czekam. Cieszę się chwilą i codziennością. Każdego dnia pracuję po trochu nad większymi projektami i w związku z tym czuję, że zamiast po prostu czekać przybliżam się do swoich celów. To świetna sprawa!

blog-separator

Ciekawa jestem co myślicie o takim sposobie na łapanie codziennych chwil? Próbowałyście kiedyś? Dajcie znać!

Zapraszam Was również do przyłączenia się do comiesięcznych zapisków Tu i Teraz na Waszych blogach – koniecznie w komentarzu zostawcie linki do Waszych postów, bardzo chciałabym je przeczytać!

Zobacz również

  • Ja też ostatnio czuję się bardzo zmotywowana do działania. Początek roku tak na nas wpływa, ale trzymam kciuki żeby nam to nie minęło ;))

    • dokładnie, dlatego tym bardziej trzeba sobie wybudować rutynę i małe nawyki, aby taki flow utrzymać!:)

  • Świetna sprawa! Takie refleksyjne przyjrzenie się codzienności wydaje się być fajnym sposobem z jednej strony na kontrolowanie tego w którą stronę zmierza nasze życie, a z drugiej strony na delektowanie i zatrzymanie się w chwili 🙂
    Może też spróbuję?

    • polecam 🙂 to całkiem przyjemne usiąść i napisać kilka zdań o tym co siedzi nam w głowie akurat 🙂

  • Ale świetny pomysł z tym jednosekundowym filmikiem każdego dnia! Muszę koniecznie wypróbować 🙂

  • A ja szukam, jak się tu zmotywować do działania. Widzę, że ja jestem kiepska w tym. Jedyne co mam to rytuał na wieczorne oczyszczenie umysłu z myśli. Czas wprowadzić te 30 minut codziennie na dane rzeczy. 🙂

    • no to grunt, że już coś masz! Buduj powolutku, cegiełka po cegiełce 🙂 Nagradzaj się za małe sukcesy i na pewno powoli da radę 🙂

  • Fajnie czasami przystanac na chwile i pomyslec o tym co sprawia nam przyjemnosc, czego chcemy i sie na tym skupic. W codziennym biegu zapominamy o malych przyjemnosciach.
    Chetnie spisze podobne podsumowanie 🙂

    • Angelika podziel się nim koniecznie! Ciekawa jestem Twoich przemyśleń, no i bardzo lubie Cię czytać:)

      • Ostatnio nie wiem w co ręce włożyć tyle mam zaległości. Mam nadzieję, że w weekend uda mi się coś napisać.

        Strasznie mi miło to od Ciebie słyszeć! Dziękuję 🙂

  • Faktycznie, masz powody do radości! Możliwość jedzenia współnych, niespiesznych posiłków i spacery w sprzyjającym świetle (a nie poranna gonitwa na pociąg czy powrót do domu o 19, by po prostu zjeść cokolwiek, obejrzeć serial i pójść spać) muszą sprzyjać Waszem związkowi 🙂

    • jasne, chociaż przez kilka lat pracowaliśmy tak, że powrót do domu o 19 był marzeniem, a dojazdy w obrębie 1 miasta zajmowały ponad godzinę w 1 stronę i też było dobrze- nie mówię, że generalnie, ze wszystkim w zyciu, ale ze związkiem jak najbardziej 🙂

      • Znam te późne powroty i godzinne dojazdy doskonale. Ale wierzę, że wystarczyć CHCIEĆ i SŁUCHAĆ, i można sobie poradzić w każdych „warunkach” 🙂

  • Jak nazywa się ta aplikacja, o której pisałaś wspominając o jednosekundowych filmikach? 🙂

  • Świetny pomysł na chwilowe zatrzymanie się i uświadomienie co nam daje radość, co smuci, co chcemy zmienić, w czym się jeszcze rozwinąć i za co jesteśmy wdzięczni. To sprawia, że doceniamy bardziej to co dzieje się w tytułowym tu i teraz. Wybieganie w przyszłość i marzenia są fajne,ale tylko pod warunkiem, że doceniamy teraźniejszość. Coraz więcej tego typu tekstów podsumowujących miesiąc widzę w blogosferze i to dobrze. Dzięki temu uczymy się łapać chwilę i na dodatek ją doceniać! 🙂

    • dokładnie 🙂 plany są fajne i ważne, ale na co dzień jesteśmy tu i teraz i tym również trzeba się cieszyć! 🙂

  • Kasia! Jesteś „cool baba”, powiedziałaby moja siostrzenica. Ja się do tego dołączam

  • Jestem ogromną zwolenniczką notowania. W tym roku planuję powrót do porannych stron – trzech stron zapisanych tuż po przebudzeniu przy użyciu strumienia świadomości. Niesamowicie oczyszczają umysł i pozwalają w dalszej części dnia zająć się tym, czym chcemy, bez zbędnego myślenia o rzeczach, które już z głowy o poranku wydostaliśmy. Były niesamowite i koniecznie muszę wrócić do nawyku ich pisania :). Widziałam także zeszyty, w których można zapisywać jedno zdanie jednego dnia, przez 5 lat, tworząc tym samym własną, intensywną historię :). Przedstawiona przez Ciebie forma także jest bardzo ciekawa, każda forma, która pozwala nam wejść w lepszy kontakt ze samym sobą jest warta wypróbowania :).

    • to codzienne pisanie jest pomysłem z książki o której kiedyś rozmawiałyśmy w komentarzach, prawda? Powiedz mi, takie przyziemne pytanie, ale jednak… czy nie boli Cię ręka? Bo mi wysiada strasznie szybko i piszę zaciskając zęby z bólu…

      • A czym piszesz? Podejrzewam, że długopisem. Jak pisałam długopisem to nadgarstek mi wysiadał, jednak pióro wieczne wymaga dużo mniejszego nacisku (podejrzewam, że kulkowe też) – śmiga po papierze jak trzeba i jest dużo, dużo prościej po prostu się nie zmęczyć :).

        • a mogłabyś polecić jakieś pióro wieczne? Bo przyznam, że często się im przyglądam, ale nie wiem co wybrać i rzeczywiście- wracam do długopisu:)

          • Ja mam jednego Parker, prezent na 13-ste urodziny od taty (maniaka piór wiecznych), pisałam nim całe gimnazjum i jednego Watermana – prezent komunijny od chrzestnego (w mojej rodzice prawie każde dziecko dostało pióro na komunię, taka można powiedzieć tradycja), chciałam nim napisać maturę, ale przez szybkie notowanie w liceum przyzwyczaiłam się do długopisu i pióro kompletnie mi nie leżało. Teraz robiąc własne zapiski na nowo przyzwyczajam się do pióra i uwielbiam nim pisać! 🙂 Polecam wybrać model z tłoczkiem, a nie na naboje, fakt trzeba go wtedy ręcznie napełniać i łatwo się przy tym pobrudzić, ale to jednak coś zupełnie innego! 🙂

          • dziękuję! na pewno uwzględnię Twoje podpowiedzi szukając pióra dla siebie 🙂

          • Cieszę się, że pomogłam 🙂

          • Powiem Ci szczerze, że oprócz Stabilo w podstawówce pisałam wyłącznie piórem Watermana, które dostałam od przyjaciółek w osiemnastkowym prezencie. Podejrzewam, ze zarówno Waterman, jak i Parker, czyli produkty z tradycją i z górnej półki z pewnością dadzą radę :). Myślę też, że pióra kulkowe albo długopisy żelowe mogą pomóc. Jednak przy wszystkich wyżej wymienionych trzeba pamiętać, że łatwo się rozmazują, co może utrudniać pracę i psuć estetykę, szczególnie osobom leworęcznym.

          • jasne! Już upatrzyłam sobie pióro, muszę tylko rozejrzeć się za nim stacjonarnie, aby zobaczyć jak leży w ręku:)

  • Napisałam! 😀 dumna z siebie jestem, zapraszam, gdyby ktoś coś 😉

    http://epokadumania.blogspot.com/2016/01/tu-i-teraz-w-styczniu.html

    pozdrawiam!

  • Pani Komoda

    Oj chciałabym mieć na to jeszcze czas.

  • Bardzo fajny pomysł na dokumentowanie swojego życia 🙂 Ja jestem za formą starego pamiętnika. Mam więc cudowny dziennin Reginy i czasem w nim coś zapisuję – ale tak naprawdę to zdjęcia, zdjęcia i blog są moim zapisem wspomnień.
    Cudownie, że z mężem pracujecie w domu. Ohhhh sama do tego dążę 🙂
    A muzyka…. kurcze kiedyś była nieodłączną częścią mojego życia – a w ciąży, coś mi tam hormony z mózgiem zrobiły i kocham ciszę. Muzyka mnie rozprasza i sprawia, że nie mogę zaznać spokoju. Tęsknię za nią. Ale póki co muszę, po prostu muszę mieć spokój i ciszę 🙂
    Też marzę o prawdziwej zimie. Takiej, jaką miałyśmy w dzieciństwie. Ze śniegiem, mrozem. Spacerami po parku lub lesie, skrzypieniem śniegu pod nogami. Tak bardzo chciałabym zabrać Maję na jej pierwsze sanki i ulepić z nią bałwana!

    • mam nadzieję, że takiej zimy się jeszcze doczekamy!
      Ja też kocham „analogowe” pisanie- notesy, pamiętniki, kalendarze 🙂 Zauważyłam ostatnio jak bardzo odzwyczaiła się ręka od pisania- kiedyś normą było pisanie rozprawek, wypracowań na kilka stron a4 w liceum, a teraz boli mnie ręka po jednej stronie a5… ach technologia.. 🙂

      • Absolutnie się z Tobą zgadzam. Co więcej, widać to niestety po małych dzieciach, którym zamiast kredek w rękę daje się tableta – mają problemy z manualnością 🙁

  • carrantuohill

    dzięki za ten wspis, postanowiłam raz w miesiącu sobie spisac moje mysli ciekawe jak ten rok mi minie i co się zmienie ;-), a pisanie tego jest bardzo relaksujące

    • cieszę się! powodzenia, trzymam kciuki, aby zmieniało się tylko na lepsze:)

  • Zainspirowałaś mnie, więc oto jest post 🙂
    http://uszatazwiedzaswiat.blogspot.com/2016/01/tu-styczen-2016.html