Tu & Teraz: Marzec 2018

Marzec to naprawdę dziwny miesiąc – zawsze czekam na niego cała w skowronkach licząc na szybkie pojawienie się wiosny za oknem i zawsze zapominam o tym, że Polska to nie Turcja i wiosna przychodzi tutaj nie zgodnie z kalendarzem, ale wtedy kiedy ma na to ochotę 🙂 Rok temu o tej porze śmigaliśmy po Warszawie w lekkich sweterkach i najczęściej na rowerach (przypomniałam sobie o tym gdy zaczęliśmy z Fabem przeglądać zeszłoroczny album!), a teraz za oknem leżą resztki śniegu – no cóż, w końcu nie bez powodu mówi się, że w marcu jak w garncu! Zobaczcie sami jak wiosennie było w ubiegłych latach!

 >> Tu&Teraz – marzec 2016  >> Tu&Teraz – marzec 2017  >>

Serio, mam nadzieję, że to ostatnie podrygi zimy i za moment zrobi się u nas pięknie i wiosennie – a póki co zapraszam was na marcowe tu&teraz! 

SŁUCHAM naszło mnie ostatnio na powroty do ulubionych piosenek, które zawsze poprawiają humor i dodają energii, tworzę więc sobie taką moją playlistę działającą jak najlepszy motywator do życia z uśmiechem na twarzy. Wrzucam na nią piosenki z filmów i musicali, z którymi wiążą się fajne wspomnienia, są tu kawałki z którymi biegałam wzdłuż morza mieszkając w Stambule i takie, które oboje lubimy z Fabem puszczać w ciągu dnia podczas pracy w domu czy przygotowywania posiłków. Wiecie, ja słucham muzyki w „patologiczny” sposób – jeśli jakaś piosenka mi się spodoba może lecieć w kółko do znudzenia i kompletnie mi to nie przeszkadza, więc taka playlista z ulubieńcami to gwarantowany poprawiacz humoru na słabsze dni!

CZUJĘ SIĘ totalnie „pomiędzy”! Pomiędzy kończeniem różnych zobowiązań związanych z pracą i blogiem (które miałam skończyć już jakiś czas temu, a one jak na złość ciągną się jak gumka w majtkach!), a coraz bardziej niecierpliwym oczekiwaniem na Kajtka. Pomiędzy zimą (której mam już na serio dość!), a wiosną (której z kolei nie mogę się doczekać!). Pomiędzy ciążowymi kilogramami, palcami spuchniętymi jak serdelki i ciągle tym samym zestawem ubrań, a marzeniami o powrocie do bardziej aktywnego stylu życia, do większej ilości ruchu i mojej starej, sprawdzonej szafy. Nie lubię siedzieć w zawieszeniu więc staram się cały czas po troszku działać i COŚ robić, a z drugiej strony ciężko mi cokolwiek planować i wybiegać myślami w przyszłość. I tak kółko „pomiędzy” się zamyka.

CHCIAŁABYM wskoczyć na rower – nie mogę się tego doczekać i kilka razy miałam już łzy w oczach widząc ludzi śmigających po mieście na swoich jednośladach! Ostatnio śniła mi się rowerowa przejażdżka do naszego osiedlowego Lidla po jakieś drobne zakupy – nie wiedziałam, że tak bardzo będę tęsknić za takimi codziennymi, życiowymi pierdołami 🙂 Chciałabym też przetestować Kajtkowy wózek na pierwszym wspólnym spacerze i chciałabym żeby było wtedy ciepło, pięknie i słonecznie! No i chciałabym zjeść dobre sushi i zacząć grillowanie w ogródku – ale na to ostatnie trzeba jeszcze będzie trochę poczekać 🙂 Ogródkiem w sumie też chciałabym się zająć – w zeszłym roku wiosnę i lato zdominowały nam remonty w domu, w tym roku chcemy troszkę ogarnąć przestrzeń dookoła niego!

JESTEM WDZIĘCZNA ZA dobre – jak na obecną sytuację – samopoczucie. Naprawdę nie powinnam narzekać, tylko dziękować za to, że ta ciąża (poza kilkoma mini przebojami…) nie dała mi się jakoś bardzo we znaki. Jestem wdzięczna za to, że przez ostatnie 8 miesięcy mogłam nadal pracować, realizować się w tym co kocham najbardziej, śmigać po mieście, spotykać się ze znajomymi, odwiedzić przepiękny Rzym i cieszyć codziennością. Wiem, że bezproblemowa ciąża to nie jest taka oczywista sprawa, dlatego teraz, gdy jestem już na samej końcówce tej brzuszkowej przygody jestem ogromnie wdzięczna za to jak gładko wszystko poszło!

PRACUJĘ NAD pozytywnym nastawieniem się do porodu, pobytu w szpitalu i początków macierzyństwa. Ostatnio dużo myślałam o tym jak to teraz będzie, a swoimi obawami dzieliłam się z wami w oddzielnym tekście. Wierzę w moc pozytywnego myślenia – w końcu afirmacje, medytacja i takie trochę magiczne zaklinanie codzienności są mi bliskie od dość dawna – codziennie więc poświęcam trochę czasu na relaksację, ćwiczenie różnych technik oddechowych, wizualizacje i aktywne skupianie się na pozytywach naszej nowej sytuacji. Na mnie to działa dużo lepiej niż mądre poradniki i nakręcanie się cudzymi problemami na różnych forach w sieci.

CIESZĘ SIĘ słońcem za oknem i coraz dłuższymi dniami. Gdy otwieram rano oczy i widzę słoneczne światło wpadające do sypialni to czuję, że to będzie dobry dzień – niesamowite jest jak bardzo ta długaśna zima wyczerpała w tym roku moje zapasy energii! Cieszę się, że ta prawdziwa wiosna z kwitnącymi jabłoniami, z bzem, z temperaturami na plusie i z chrupiącymi rzodkiewkami czeka już gdzieś za rogiem – bo czeka, prawda?

UCZĘ SIĘ aktualnie niczego się nie uczę! Czuję, że już za parę dni każdy dzień, ba – każda minuta – będzie jakąś nową lekcją, teraz więc daję sobie wolne i odpuszczam uczenie się nowych rzeczy. Staram się raczej wyciszyć i oczyścić głowę niż ładować do niej kolejne informacje 🙂

CZYTAM prawdę mówiąc ostatnio … niewiele. Kilka tygodni temu miałam fazę na czytanie dzieciowych poradników, ale szybko mi przeszło. Stwierdziłam, że nie chcę faszerować się informacjami o możliwych chorobach, teoriami o tym jak wychowywać, jak usypiać, jak karmić, jak nosić, jak przewijać i jak ubierać oraz kompletnie sprzecznymi ze sobą podejściami i stylami wychowania. Wrócę do tych książek jak będzie taka potrzeba, na razie odpuszczam i obkupiłam się w moje ulubione magazyny – to był strzał w dziesiątkę! Fajny wywiad, reportaż z podróży czy przewrotny felieton przeczytany przed snem to najlepsze co mogę dla siebie zrobić. Dobrą powieścią też bym nie pogardziła, więc jeśli macie jakieś ciekawe tytuły do polecenia dajcie znać!

View this post on Instagram

Dawno nie widziałam tak pięknie i super estetycznie wydanej książki – a nie oszukujmy się, książki "kucharskie" na ogół tak czy siak po prostu są piękne i estetyczne! 📚😍Jednak zdjęcia, grafiki i układ treści w 28 Dni do Bikini Body od @kayla_itsines to wyższy poziom wtajemniczenia i prawdziwa uczta dla oczu, zachwycam się każdą kolejną stroną, a moja dusza estetki unosi się nad ziemią!🎀💛 Co ciekawe, Kaylę "poznałam" wiele lat temu – jeszcze w Stambule ćwiczyliśmy z jej programem #bikinibodyguide i jedliśmy według wytycznych z e-booków i w sumie to były nasze najbardziej "fit" czasy ever 🙃😅 Samo jedzonko przepyszne, dużo warzyw i śródziemnomorskich inspiracji – zabieram się za testowanie przepisów z książki przy najbliższym planowaniu posiłków, menu w sam raz na początek wiosny 💛

A post shared by Kasia Mistacoglu (@worqshop) on

OGLĄDAM nadal The Crown, z powrotem Wikingów, a z nowości The God Town oraz seriale dokumentalne na Netflixie – niektóre są naprawdę bardzo ciekawe, do naszych ulubieńców należy ostatnio Rotten (super seria o jedzeniu) i Tales by Light (dokument o fotografach)

CZEKAM NA Kajtka! No bo przecież … co innego mogę napisać w dziewiątym miesiącu ciąży, co?

Jak wygląda wasza końcówka marca i to wiosenno-zimowe tu i teraz? Również tak niecierpliwie odliczacie czas do prawdziwej wiosny i staracie się jakoś przetrwać końcówkę zimy z uśmiechem na twarzy? A może macie na to jakieś swoje sprawdzone sposoby, co? Dajcie znać w komentarzach, ciekawa jestem jak poprawiacie sobie humor w takie szare dni jak dziś! 

Zobacz również

  • Joanna Kolanowska

    Ja z kolei czekam na Antka! Został nam miesiąc, a jego tata ciągle przytula się do brzuszka i mowi, żeby już chciał, by syn był z nami, a potem szybko się reflektuje i dodaje, żeby jeszcze troche posiedział u mnie, bo przecież to za wcześnie na narodziny. To niesamowite jak ojcowie czekają z niecierpliwością na swoje pociechy 😍 w życiu nie widziałam tyle miłości ile teraz wokół siebie roztaczamy w tym oczekiwaniu. A co dopiero będzie potem! ❤️

  • !!!! Jesteś taka pozytywna! UWIELBIAM! 🙂

  • Alina Wilczyńska

    Każdy Twój wpis to dla mnie dawka pozytywnej energii 🙂
    SŁUCHAM także playlisty, którą sobie stworzyłam w trakcie ostatnich ciążowych miesięcy.
    CZUJĘ SIĘ szczęśliwa, że za niecałe 8 tygodni będę tulić moją Kruszynkę <3
    CHCIAŁABYM żeby wiosna zawitała już na dobre, żebym mogła łapać promienie słońca. Chciałabym również wypróbować już wózek i zabrać moją Kruszynkę na pierwszy spacer 🙂
    JESTEM WDZIĘCZNA ZA każdego małego kopniaka, który serwuje mi Emilka. Cieszę się, że "zaraz" będę mogła ucałować te małe nóżki i rączki.
    PRACUJĘ NAD dekoracjami na moje BABY SHOWER. W ten sposób staram się kreatywnie spędzać czas i sprawia mi to dużą przyjemność. Należę do osób, którym nuda bardzo szkodzi, więc nie pozwalam sobie na nią.
    UCZĘ SIĘ poruszać w przestrzeni, którą zaczynają wypełniać rzeczy Emilki – łóżeczko, do którego co chwilę zaglądam, komoda pełna malutkich ubranek i niemowlęcych akcesoriów. To sprawia, że czuję się coraz bardziej przygotowana na życie w powiększonej drużynie 🙂
    CZYTAM Twojego bloga 🙂 oraz kilka książek niezwiązanych z macierzyństwem co pozwala zachować mi równowagę.
    OGLĄDAM Netflix'a – tu zawsze znajdę coś na wieczór z mężem lub leniwe południe z kawą i ciastkiem 🙂
    CZEKAM na Emilkę <3

  • Basia Sze

    W Hamburgu tez jakos wiosna przyspala, choc juz widac krokusy i przebisniegi. Ja ciesze sie juz za kilka dni lotem do Polski a potem sloncem w Maroko.
    Zycze cierpliwosci w oczekiwaniu na wiosne i Kajtka.

    Pozdrawiam
    https://fallowmylife.wordpress.com/

  • Cześć
    Uwielbiam Twoje posty. Są takie optymistyczne.
    Mocno trzymam kciuki, żeby Kajtek przyszedł na świat szybko i bez problemów 🙂
    Pozdrawiam,
    Kasia

  • Miejmy nadzieję, że już niebawem zawita do nas prawdziwa wiosna i będzie z dnia na dzień coraz cieplej :). Życzę szybkiego przyjścia na świat twojego synka, ale pewnie nim się obejrzysz będzie już z wami 🙂