ROMANTYCZNOŚĆ W SPÓDNICY

Przyroda budzi się do życia, a wiosna wreszcie potraktowała nas łaskawie – za oknem robi się coraz piękniej, coraz cieplej, coraz bardziej zielono – warto tę nową energię wykorzystać i zrobić dla siebie coś fajnego! Na blogu często namawiam was do celebrowania codzienności, cieszenia się małymi rzeczami, wynajdywania na co dzień okazji do sprawienia sobie przyjemności. To może być coś naprawdę małego – spacer, chwila z książką, lody z ulubionej lodziarni, miłe spotkanie, albo … zadbanie o siebie czy zafundowanie sobie małej rewolucji – na przykład w szafie! W tym roku do mojej wiosennej capsule wardrobe postanowiłam zaprosić spódnicę lub dwie – czuję, że świetnie sprawdzą się na wiosenno-letnich spacerach z wózkiem, a ja poczuję się w nich dużo bardziej „ogarnięta”. A na blogu o spódnicach, kobiecości, pewnym odważnym projekcie i cieszeniu się romantyczną stroną codzienności opowiem wam dzisiaj Klaudia! 

Cześć! Bardzo dziękuję Kasi za użyczenie łam jej bloga. Na początek chciałabym się przedstawić. Nazywam się Klaudia Halz, ale w internecie wszyscy mówią na mnie Hauka (a niektórzy także i w realu!). Trochę jak „chałka”, ale istnieje też podobne słowo po fińsku i oznacza ziewanie. To cała ja! Mam w sobie słodycz i trochę rozleniwienia – jak sobotni poranek ze śniadaniem w łóżku. Jestem romantyczką, dlatego nazywam swój blog najbardziej romantycznym miejscem w sieci.

Wierzę, że życie, mimo wszelkich problemów, ma w sobie ogromną magię. Staram się promować celebrowanie codzienności w swojej działalności internetowej i inspirować do tego podejścia inne kobiety. Dlatego szybko znalazłyśmy z Kasią punkty wspólne! Bo choć nasze “lajfstajle” nie są identyczne, to obie staramy się wyduszać życie niby cytrynę – brać z niego wszystko, co najlepsze.

Projekt 365 dni #wspódnicy

Brzmi szalenie? A jednak tak właśnie wygląda moje życie – i to dużo dłużej!

Kiedy ponad półtora roku temu postanowiłam porzucić noszenie spodni i zachęcić do tego inne kobiety, nie sądziłam, że z przypadkowego wpisu na blogu wytworzy się społeczność. Społeczność kobiet pełna życzliwego wsparcia, inspiracji i motywacji (nie tylko do noszenia spódnic). Ale zacznijmy od początku.

To nie jest tak, że mam coś do spodni. Pewnie większość z nas kształtuje swój styl ubierania, zmienia go, inspiruje się, szuka nowych rozwiązań. Moje decyzje modowe coraz silniej zmierzały w stronę szeroko pojętej kobiecości i romantyczności. Dla niektórych to może być zbyt słodkie – dla mnie jest w sam raz. W mojej szafie pojawiało się coraz więcej spódnic i sukienek, coraz rzadziej sięgałam po spodnie… Pomyślałam sobie – dlaczego nie spróbować? Taki rodzaj zakładu z samą sobą. Modne są najróżniejsze wyzwania (zresztą nawet na takie z nienoszeniem spodni ktoś już wcześniej wpadł). A że w grupie raźniej – postanowiłam ogłosić to na blogu.

W najśmielszych marzeniach nie podejrzewałam nawet, że tak to się rozwinie! Liczyłam na góra kilkaset osób i właśnie z myślą o nich założyłam we wrześniu 2016 roku grupę na Facebooku.

Zwykła grupa na FB…

Założenie było takie, że będzie to miejsce do pokazywania swoich codziennych stylizacji spódnicowych, rozmawianie o nich, radzenie się, inspirowanie. Ot, takie miejsce, gdzie można zadać pytanie “jakie dobrać buty”. Nie spodziewałam, że stanie się Czymś Więcej – duże litery są tu absolutnie uzasadnione, bo ta przestrzeń wystrzeliła w kosmos!

→ DOŁĄCZ DO GRUPY: 365 DNI #WSPÓDNICY

Obecnie grupa liczy już prawie 6000 kobiet i wciąż jest społecznością pełną życzliwości, inspiracji i girl power. Od rozmów o ciuchach i poszukiwaniu stylu przeszłyśmy do poważniejszych, głębszych, zaczęłyśmy być sobie coraz bardziej bliskie. Grupa stała się przestrzenią kobiecego wsparcia i miejscem nawiązywania niezwykłych relacji. Dziewczyny z grupy spotykają się, zaprzyjaźniają, piszą do siebie listy, pomagają sobie i tworzą wspólne biznesy. Rozmowy, które toczymy, często dotyczą trudnych i ważnych tematów. Każda uczestniczka może się podzielić swoimi radościami czy smutkami i uzyska wsparcie. Projekt trwa już półtora roku, a ja wciąż jestem zafascynowana, jak świetne i mądre rozmowy potrafią tam się toczyć.

Oczywiście, zdarzają się gorsze chwile, spory i kłótnie. Dzięki moim zaufanym moderatorkom udaje mi się czuwać nad sytuacją i zazwyczaj dusić konflikty w zarodku. Chcę, aby grupa pozostała przyjazną przestrzenią i wierzę, że uczestniczkom również na tym zależy!

Takie miejsca są szczególnie potrzebne – aby celebrować swoją kobiecość i móc pogadać o wszystkim: od cieni do powiek po problemy w związku. Pocieszamy się po rozstaniach, kibicujemy w pracy i na studiach, cieszymy się z narodzin dzieci. Osobiście wierzę w pozytywne myślenie i tak właśnie staram się kierować grupą.

Romantyczność na co dzień

Prowadzenie grupy sprawia, że więcej myślę nad swoją codziennością – nie tylko nad stylem ubierania się, ale nad całą otoczką życia. Nad celebrowaniem codzienności. To dla mnie bardzo ważne hasło i trochę myśl przewodnia! Uważam, że każdy dzień to nowa przygoda. Nawet gdy mamy gorsze chwile, gdy przeżywamy naprawdę ciężki czas – taki “nawyk” robienia czegoś dobrego, choć drobnej przyjemności, potrafi pomóc przetrwać trudne sytuacje.

Częścią dbania o swoją codzienność jest dla mnie dbanie o swój strój.

Po prostu – lepiej ubrana mam więcej energii do działania. Co nie znaczy, że czasem nie robię sobie dnia ziemniaka – chodzi o ogólną zasadę! Jak pisałam wcześniej, podstawą mojego stylu, który nazywam romantycznym, jest dla mnie spódnica. Ubieranie ich podkreśla moją romantyczną naturę.

Ideą projektu było sprawdzenie, czy spódnica nadaje się do stworzenia spójnej garderoby. Chciałam udowodnić, że spódnica czy sukienka nie musi być wkładana tylko na większe okazje, ale może być noszona na co dzień. W swoich wpisach na grupie czy blogu (w cyklu Fashion Diary) pokazywałam, jak komponuję swoje spódnicowe stylizacje.

Założeniem było, żeby dało się robić wszystko #wspódnicy. Bo tak właśnie żyję!

Nie chcę nikogo przekonywać, że to jedyna słuszna droga. Chcę jedynie pokazać, że warto spróbować. Na grupie bardzo często wypowiadają się uczestniczki, które “oswoiły” spódnice, wprowadziły je szerzej do swojej garderoby, znalazły nowe zastosowania. I o takie poszerzanie myślenia o stylu chodzi!

Absolutnie nie utożsamiam kobiecości z noszeniem spódnic czy sukienek. Ja tak mam, ma tak wiele znanych mi dziewczyn – ale nie jest to obiektywna reguła. W związku z projektem i osobistymi upodobaniami ubieram się w ten sposób i staram się nieco “odczarować” taki strój. Bywa on postrzegany jako bardzo formalny, elegancki, czy wyjściowy. A uczestniczki projektu w spódnicach uprawiają sporty (wiadomo, nie wszystkie), chodzą po górach, biegają za dziećmi, prowadzą aktywny tryb życia.

Jedna spódnica na trzy sposoby

Uwielbiam przygotowywać kolaże z inspiracjami, dzięki którym łatwiej można sobie zwizualizować daną stylizację. I to właśnie chciałam wam zaprezentować w tym wpisie. Co więcej, zestawienia te mają pokazać, że wcale nie trzeba mieć wielu spódnic, że czasem wystarczy jedna, która może być wielofunkcyjna. Zazwyczaj, gdy myśli się o “basicowej” spódnicy, przychodzi do głowy, ciemna, w jednolitym kolorze. Na przekór temu wybrałam wesołą i kolorową, która idealnie pasuje na nadchodzący sezon wiosenno-letni. Osobiście kocham spódnice w kwiaty! Nie mogło więc takiej tutaj zabraknąć. Jednak tak naprawdę każda wasza ulubiona spódnica może zostać ograna na wiele sposobów.

W tych trzech kolażach chciałam pokazać spódnicę w różnych odsłonach, przeznaczoną na różne okazje. Z różnymi dodatkami, odmiennym obuwiem, przedstawia się całkowicie inaczej.

WERSJA CODZIENNA

Na początek wersja codzienna – czyli najbardziej pojemna. Do pracy, na uczelnię, na spotkanie towarzyskie… Spódnica jest dobra na każdą okazję!

1.Różowa bluzka 2.Dżinsowa kurteczka 3.Spódnica w kwiaty 4.Torebka 5.Brązowe buty

 

ZESTAW SPORTOWY

Drugi zestaw nazwałabym sportowym – choć wiadomo, że nie o strój do fitnessu chodzi. Stylizacja dobra na dłuższy spacer, na miejską wycieczkę rowerową, na piknik połączony z zabawami ruchowymi… A może po prostu stworzona dla kogoś, kto ceni sobie nieformalny styl?

1. Biały top   2.Bandana  3.Spódnica  4.Plecak Szary  5.Trampki

WERSJA ELEGANCKA

I trzeci kolaż, może najbardziej oczywisty, ale nadal uroczy. Spódnica w wersji eleganckiej, klasycznie, ze szpilkami i dyskretną biżuterią. Idealna na większe wyjście, na przykład na wiosenną randkę!

1.Czerwony płaszcz  2. Biała bluzka 3. Kolczyki 4. Spódnica 5. Czółenka


Sama mam wiele takich wielofunkcyjnych spódnic. Projekt bynajmniej nie sprawił, że moja szafa pęka w szwach. Nadal stawiam na jakość, na wyselekcjonowane, ulubione rzeczy, które noszę często i z przyjemnością. Większość rzeczy z kolaży mogłabym z powodzeniem włożyć. Szczegóły na temat konkretnych produktów znajdują się w linkach (niektóre z nich są afiliacyjne).

Romantyczny styl życia

Czy chcę z wszystkich kobiet uczynić romantyczki w spódnicach i kwiatach? Oczywiście, że nie. Różnorodność jest piękna. Uczę się tego każdego dnia w mojej grupie.

Dziewczyny prezentują najrozmaitsze style, czasem bardzo odważne czy trochę szalone. Każdego dnia potrafią mnie zaskakiwać swoimi stylizacjami i pomysłami. I absolutnie nie jest tak, że wszystkie z nich są romantyczne czy z romantycznością się utożsamiają.

Siłą mojego projektu jest jednak uczenie się od siebie.

I tak jak ja inspiruję się czasem do śmielszych połączeń modowych (albo ogólnie do zrobienia czegoś bardziej szalonego w życiu!), tak w drugą stronę – chcę pokazywać, że romantyczność nie musi być mdła i nudna.

Wspomniałam już o celebrowaniu codzienności.  Sama staram się kreować swoją rzeczywistość, aby była choć trochę romantyczna. I robię to naprawdę, a nie tylko do zdjęć w social mediach. Doceniam drobne przyjemności, otaczam się pięknymi przedmiotami – nie czekam z tym na jakąś specjalną okazję. Ona może się nie trafić. Nie warto czekać z życiem pełnią życia, również w tych małych, codziennych przejawach.

Jestem przekonana, że z romantyczności każda kobieta może zaczerpnąć coś dla siebie. To nie tylko zwiewny i lekki styl ubierania czy zamiłowanie do poezji. To nie jest poprzestawanie na słodkich rojeniach i myśleniu o niebieskich migdałach. Romantyczność to dla mnie także odwaga w realizowaniu marzeń – jakie by nie były!

To sprawianie, aby codzienność choć trochę przypominała piękne sny. To czynienie świata odrobinę lepszym miejscem. Oczywiście, wizualne, zewnętrzne aspekty są dla mnie ważne. Zawsze będę kochać kwiaty i kapelusze, lekkość i zwiewność. Ale przy tym chcę być także świadoma własnej kobiecości, dążąca do własnych celów i pewna siebie. Moja romantyczność mi w tym pomaga! Pomysł na siebie, jasny, określony, pasujący do mnie – pozwala mi lepiej działać. A także inspirować inne kobiety!

Co sądzicie o takim pomyśle? Czy któraś z Was zdecydowałaby się podjąć takie wyzwanie i porzucić noszenie spodni? A może macie w swoich szafach takie zwiewne romantyczne spódnice, ale nie wiecie, jak je nosić ?

Jeśli chcesz się do tego przyłączyć – zapraszam cię na mój blog haukotella.com oraz do grupy projekt 365 dni #wspódnicy <3 

Znajdziesz mnie również na Instagramie i na Facebooku!

Zobacz również

  • Cześć,
    Romantycznym spodnicą mówię stanowcze tak!
    A co z sukienkami? One również są ekstra!
    Pozdrawiam,
    Kasia

    • sukienki są cudowne, ja częściej spódnice noszę jesienią i zimą, a wiosną i latem królują u mnie zdecydowanie sukienki 🙂

      Pozdrawiam :*

  • Dominika

    Jak wspaniale zobaczyć tu nagle „znajomą” twarz:) Do grupy 365 dni w spódnicy dołączyłam latem, wczesną jesienią „porzuciłam” spodnie;) Od tego czasu zdarzyło mi się może 2-3 dni „spodniowych” dni;) Inaczej teraz myślę o dobieraniu swojego ubioru i co najciekawsze – jest mi wygodniej! Ze względu na budowę ciała spodnie zawsze zsuwały się, musiałam je poprawiać, pomimo pasków, zmiany fasonu itp. W spódnicach i sukienkach ten problem dla mnie nie istnieje:) Grupa zainspirowała mnie także do kupienia maszyny i nauki szycia!

  • Potwierdzam. Ta grupa to chyba najmilsze miejsce w sieci. Ja również jakiś czas temu pożegnałam się ze spodniami. W spódnicy jeżdżę na rowerze, chodzę w góry i nawet ćwiczę (ma specjalną sportową spódnicę ze spodenkami pod spodem) To, że staram się w miarę elegancko, kobieco wyglądać sprawia że czuję się lepiej na co dzień. Od chodzę w spódnicach i sukienkach moje życie bardzo zmieniło się na plus.

    • Jeju, ale mi miło 🙂
      Wspaniale czytać takie komentarze :*

  • Całe życie śmigam w spódnicach i sukienkach, spodnie wybieram tylko do stylizacji na luzie:) Ciekawy wpis i wspaniała inicjatywa.

    • Dziękuję :*

      to podobnie jak ja, chociaż teraz właściwie już w ogóle nie noszę spodni 🙂

  • Aneta

    Robiłam projekt #365 dni i…nie ustałam na 365 dniach 😀 Nie licząc siłownię to praktycznie cały czas nosiłam spódnicę i cieszę się, bo przełamałam swoją niechęć do spódnic. Najbardziej podoba mi się Twoja kwiecista spódnica stylizowana pod lata 50. <3

  • Julia T.

    Z każdym zdaniem zachwycałam się Twoim wpisem Droga Hauko!
    Mam wrażenie, że tracimy swoją kobiecość, chcemy być „twarde”. A przecież można być „twardą babką” w romantycznej spódnicy! 🙂
    Sama ostatnio zaczęłam malować usta pomadką – tylu komplementów dawno nie dostałam!
    Popieram i trzymam kciuki (a sama klikam „Lubię to” na Twoim blogu!)

    Kasiu,
    Super pomysł z tymi „gościnnymi” występami 🙂

  • Hej bardzo ciekawe podejście! Brałam kiedyś udział w akcji 100 dni bez spodni i przyznam szczerze, że to było ciężkie zadanie którego nie ukończyłam w 100%, niestety.

    Obecnie zmagam się z poszukiwaniami własnego stylu, z poszukiwaniem kobiecości a także walczę ze wstydem, że ładnie wyglądam, że wyglądam kobieco. Być może brzmi to jak jakiś jeden wielki paradoks bo uważam się za atrakcyjną kobietę ale jednocześnie czuję, że czasami to nie właściwe przykuwać wzrok innych.

    Chętnie odwiedzę grupę, dołączę i poszukam inspitacji bo totalnie się na tym nie znam. Dla przykładu, dla mnie wersja druga z pozoru jest nie do przyjęcia, bo ja w takich brązowych butahc (nawet nie wiem jak się one fachowo nazywają) wyglądałabym jak krasnal ogrodowy, bo jestem niska. Cieszę się, że miałam okazję przeczytać ten wpis. Pozdrawiam! :-)))