Rok z capsule wardrobe – moje przemyślenia!

Mniej więcej rok temu wspomniałam na blogu o zmianach, które planuję w swojej szafie i o próbach zorganizowania jej w stylu Capsule Wardrobe (będę się posługiwać angielską wersją, bo spolszczona kapsułkowa szafa jakoś nie bardzo do mnie przemawia). Wiosna 2015 to był moment, w którym poprzestawiałam wiele spraw do góry nogami – przede wszystkim odeszłam z pracy, która kręciła się non stop dookoła ubrań – pamiętam, że miałam wtedy serdecznie dość rozmów o trendach, zakupów kilka razy w tygodniu i śledzenia modowych nowinek. Z ulgą zabierałam swoje rzeczy z biura i cieszyłam się na myśl, że mogę działać na nowych frontach, bez myślenia o ciuchach 24 godziny na dobę!

MOJA PRACA W MODOWYM BIZNESIE

Pytania o moją pracę w Turcji wracają jak bumerang – nie ma tygodnia, w którym ktoś nie zapyta o to w mailu czy w prywatnej wiadomości, a ja w sumie nigdy na nie nie odpowiedziałam – nie było okazji, nie wiedziałam jak ugryźć temat. Jak sami zobaczycie, ta historia mocno wiąże się z moim obecnym podejściem do Capsule Wardrobe, warto więc dzisiaj o niej wspomnieć!

jak-zaczac-capsule-wardrobe93

Mieszkając w Turcji przez 2 lata pracowałam w sektorze odzieżowym, a dokładniej – byłam asystentką Dyrektora Kreatywnego dużej, prężnie działającej marki pozycjonującej się jako ta z wyższej półki, której butiki można znaleźć również w Polsce. Przygotowywaliśmy 4 kolekcje w roku, każda kolekcja to około 1000 rzeczy – ubrań, butów, toreb, dodatków. Co tam robiłam? Praktycznie wszystko:) Często pytacie, jak dostałam taką pracę – nie będę czarować, byłam we właściwym czasie i miejscu, gdy taka propozycja się pojawiła – po prostu zgodziłam się myśląc o nowych doświadczeniach. Nie kończyłam żadnej szkoły, nie wiem jak wygląda typowa rekrutacja – zresztą w mojej pracy nic nie było typowe 😉

jak-zaczac-capsule-wardrobe91

Wracając do pytania co robiłam – przede wszystkim na bieżąco śledziłam trendy korzystając z serwisów przewidujących co będzie modne na kilka sezonów do przodu, oglądałam pokazy i wyłapywałam powtarzające się na nich tendencje, chodziłam po sklepach w poszukiwaniu ciekawych technik i modeli bazowych ciuchów. Tworzyłam moodboardy, tablice inspiracyjne, śledziłam przygotowanie kolekcji, jeździłam na spotkania z producentami i podwykonawcami, tak, aby na koniec moja Szefowa mogła dodać swoje poprawki i uwagi. Druga strona medalu to działania z agencją – organizacja sesji zdjęciowych, firmowych eventów, przygotowanie otwarcia naszego showroomu i działania związane z promocją i obecnością marki w internecie.

jak-zaczac-capsule-wardrobe9

Mimo swojej wysokiej pozycji na rynku, firma działała na swoich własnych zasadach – kiedyś powiedziałabym po prostu „po turecku”, dziś użyłabym innych przymiotników. Byłam jedyną osobą w firmie, która mówiła po angielsku, siłą rzeczy spadało na mnie sporo zadań. Na pewno dzięki temu nauczyłam się bardzo, bardzo dużo i w ciągu 2 lat zdobyłam wiedzę i doświadczenie, które inne osoby nabywały dużo dłużej. Pracowałam też z niesamowitą Kobietą – kreatywną, elegancką, mądrą i wyważoną – wspominam to wspaniale, nadal traktuję ją jak starszą siostrę i dobrą przyjaciółkę. Co nawaliło? Turecki system pracy w którym nadgodziny nie istnieją, a pracuje się do skutku, zmieniające się non stop pomysły, ogromne tempo i nie zawsze idealne warunki sprawiły, że mimo wielu doświadczeń i nowych umiejętności z ulgą zbierałam stamtąd manatki, a przy okazji – miałam po dziurki w nosie mody, trendów i zakupów.

jak-zaczac-capsule-wardrobe92

Odchodząc z pracy znałam na pamięć kolekcje większości marek dostępnych w Turcji zaczynając od Zary, przez popularne, europejskie brandy na światowych gigantach mody kończąc. Mogłam iść do sklepu i po omacku trafić do rzeczy, których szukałam, a system pojawiania się w sklepach nowości miałam w małym palcu. Znałam też drugą stronę medalu – współpracując z producentami doskonale wiedziałam ile kosztuje metr materiału, ile suwaki, a ile metr podszewki i mogłam zestawić to z wielką marżą nakładaną na skończony produkt w sklepie. Oglądając kolekcje projektantów w butikach w Paryżu, Londynie i Mediolanie szybko rozpoznawałam kogo w danym sezonie kopiują popularne sieciówki. Śledząc branżowe biuletyny, newslettery i nowości wiedziałam w jakich warunkach pracują osoby produkujące dla nas koszulki w cenie niższej niż kawa na mieście. I uwierzcie na słowo – miałam dość.

jak-zaczac-capsule-wardrobe5

DLACZEGO WYBRAŁAM CAPSULE WARDROBE?

Capsule wardrobe była w tym momencie moim wybawieniem i gwarancją spokoju. Zainteresowałam się całym konceptem slow fashion i przemyślanych zakupów już sporo wcześniej, a doświadczenie na własnej skórze jak fajnie jest mieć mniej rzeczy i naprawdę z nich korzystać tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że to coś dla mnie.

OSZCZĘDNOŚĆ CZASU

Capsule Wardrobe to dla mnie przede wszystkim oszczędność czasu i energii. Wiem co mam w swojej szafie, codzienne zestawy wybieram szybko i bez większego zastanowienia, bez przebierania w dodatkach i robienia bałaganu na pół sypialni. Oszczędzam czas na zakupach – bo po prostu ich unikam. Centra handlowe i butiki, witryny online sklepów, które kiedyś znałam na pamięć mogłyby przestać dla mnie istnieć – pojawiam się tam gdy muszę. Czas, który oszczędzam spędzam na rozwoju swoich pasji i zainteresowań, na czytaniu i relaksie!

jak-zaczac-capsule-wardrobe1

OSZCZĘDNOŚĆ MIEJSCA

Wybór minimalistycznej szafy to też oszczędność miejsca – przekonałam się o tym przygotowując się do naszej przeprowadzki. Udało nam się przenieść ze Stambułu do Warszawy w kilku walizkach, z czego ciuchy zajmowały 1/3 z nich. Tak samo łatwo przenieśliśmy się od rodziców do wynajmowanego mieszkania, gdzie udało nam się rozpakować w kilka chwil, a ubrania bez problemu zmieściły się w szafie i szufladach. Pożegnałam się na dobre z pudłami, torbami i pakunkami pełnymi ciuchów, poutykanymi gdzie się da.

OSZCZĘDNOŚĆ PIENIĘDZY

O oszczędności pieniędzy chyba nie muszę mówić? Od przyjazdu do Polski prowadzimy regularną kontrolę wydatków i widzę czarno na białym, że na ubrania nie wydajemy praktycznie nic a nic. Jeśli już wydatki się pojawią, to są zaplanowane i przemyślane, umiejscowione w naszym domowym budżecie. Nie kupuję rzeczy „przy okazji” wizyty w centrum handlowym, dzięki temu, planując zmiany w szafie na nowy sezon mogę sobie pozwolić na kilka wymarzonych dodatków bez zbytniego odczucia tego w portfelu.

UBRANIOWY ŚWIĘTY SPOKÓJ

Jest jedna rzecz, którą zawdzięczam mojej Capsule Wardrobe i nie mogę przeliczyć jej na godziny, metry kwadratowe lub złotówki – jest to święty spokój! Świadomość tego, że w szafie czekają na mnie ulubione rzeczy, zestawienie ich w spójne kombinacje zajmie mi parę chwil, a na dodatek będę w nich dobrze wyglądać i czuć się komfortowo jest wspaniała. Przez ponad rok ubierania się w ten sposób wiem, że znalazłam swój sposób na ubrania, który mi odpowiada i szczerze mówiąc – cieszę się, że nie muszę już więcej eksperymentować. Mogę w tym czasie zająć się innymi sprawami – poczytać, iść na rower, obejrzeć dobry film, uzupełnić album. Nie ciągnie mnie do przeglądania magazynów, wpatrywania się w zakupowe haule, śledzenia trendów i podglądania celebrytów, aby wiedzieć co jest na topie. Mam święty spokój!

jak-zaczac-capsule-wardrobe8

MODOWE NOWINKI – KOGO CZYTAM?

Z drugiej strony – z przyjemnością czytam o modzie. O jej historii, o tym jak kształtuje społeczeństwo, o tym jak się zmienia, o etycznych problemach modowego biznesu. Lubię od czasu do czasu zajrzeć do Kameralnej i poczytać o slow fashion w jej wydaniu. Lubię obejrzeć filmik Radzki, a jej seria Ikony jest moją ulubioną na youtubie. Lubię zajrzeć do Kasi Tusk, podejrzeć jej piękne zdjęcia i styl, który ogromnie mi się podoba (książkę też w końcu przeczytałam – z dużą przyjemnością!). Lubię odwiedzać bloga Asi Styledigger, gdzie zawsze znajdę lifestylowo – modowy miks na poziomie, rozwijający mnie jako osobę. A jak już o rozwoju mowa – moje ulubione miejsca, które odwiedzam mimo ucięcia kontaktów z modowym biznesem to strona BOF i newsletter z EDITED – genialne źródła rzetelnych informacji. Lubię zbierać modowe inspiracje na dany sezon na pinterest – nie szukam tam trendów i nowinek, ale kreatywnego zestawienia ubrań, podobnych do tych, które mam i w których jest mi dobrze.

jak-zaczac-capsule-wardrobe3

CAPSULE WARDROBE – CO SPRAWIA PROBLEMY?

Na pewno początki! Przyznanie się przed samą sobą, że to już pora na zakupowo – modowe oprzytomnienie i krytyczne spojrzenie na swoją szafę, styl i przyzwyczajenia. Jeśli pamiętacie, ja za Capsule Wardrobe zabierałam się partiami – w końcu  nie od razu Kraków zbudowano. W internecie (chociażby na blogach, które wymieniłam powyżej) znajdziecie całą masę wskazówek jak zacząć walczyć o minimalistyczną, spójną szafę – ja od siebie dodam tylko, że od samego czytania nic się nie zmieni. Trzeba działać! Najmniejsze kroczki będą bardziej efektywne niż odkładanie porządków w szafie na wieczne jutro.

MAŁE PRANIE, DUŻY KŁOPOT

Kolejna trudna sprawa, z którą spotkałam się przy mojej Capsule Wardrobe – pranie! Wiecie jak ciężko jest robić efektywne pranie, gdy mieszkamy we dwójkę, a ubrań jest dosłownie garstka, w tym część takich, które trzeba prać oddzielnie (wełniane sweterki, granatowe jeansy). Ja się jeszcze z tym nie uporałam – nie udało mi się zorganizować systemu mądrego prania przy małej ilości rzeczy, więc jeśli macie jakieś porady w tym temacie – piszcie w komentarzach!

jak-zaczac-capsule-wardrobe6

ZAKUPOWE ROZTERKI

Największy problem przy korzystaniu z Capsule Wardrobe z jakim zmierzyłam się w ciągu tego roku to … zakupy! Tak jak pisałam wcześniej – unikam ich, wiadomo jednak, że od czasu do czasu muszę uzupełnić braki w garderobie lub wymienić zużyte rzeczy. Wchodzę do ulubionych sklepów, sprawdzam metki, fasony i kolory i na ogół wychodzę średnio zadowolona. Stosunek jakości do ceny rzadko jest zadowalający, często rezygnuję z powodu kiepskiego materiału, źle wykończonej rzeczy czy koloru, który wiem, że byłby dla mnie kompromisem. Świadome zakupy wbrew pozorom nie są takie proste, minimalistyczna szafa nie oznacza wcale, że staną się łatwiejsze – moje doświadczenia pokazują, że działa to wprost przeciwnie!

blog-separator

Ciekawa jestem jakie są Wasze doświadczenia z minimalizowaniem zawartości szafy i całym konceptem Capsule Wardrobe. Pod zeszłorocznym postem wiele osób okazało zainteresowanie tematem, a sam post nadal jest jednym z najchętniej odwiedzanych przez Czytelniczki bloga – między innymi dlatego odświeżam temat i serwuję Wam mały update z mojej szafy. Próbowałyście zminimalizować zawartość szafy? Jak Wam poszło? Może macie jakieś złote rady, którymi chciałybyście podzielić się w komentarzach? No i oczywiście dajcie znać (i lajka!) jeśli mam ciągnąć ten ubraniowy temat!

Zobacz również

  • Ale piękny post! Tak w nim dużo slow i przemyśleń i tyle inspiracji. Ja do swojej kapsułki powoli dochodzę, na pewno zminimalizowałam ilość kolorów i fasonów. To mi uprościło życie i skutecznie oduczyło zakupów w afekcie:)odkryłam niedawno Twojego bloga i zostaję na dłużej.
    Pozdrawiam serdecznie.

  • Anna

    Zaczęłam od wczoraj, więc niesamowicie się cieszę, że akurat dziś poruszyłaś ten temat! Wydrukowałam już planner od unfancy (oczywiście przez Twoje polecenie) i siedzę przeglądając szafę. Ubrań mam za dużo, a niestety ciężko jest mi się pozbyć większości z nich myśląc, że na pewno mi się jeszcze przydadzą.
    Póki co próbuję spokojnie ułożyć sobie wszystko w głowie tworząc „swoją własną wersję cw”, dostosowując wszelkie porady do siebie (niektóre lekko naginając). W końcu ma to służyć mi i mnie cieszyć 😉
    Twój blog jest pełen cudownych inspiracji, Ty sama też jesteś niezwykłą inspiracją (zaczęłam PL! także w swojej wersji i staram się spędzać czas zdecydowanie bardziej kreatywnie, ale i zdrowo). Dziękuję Ci za to!

    Ślę milion uścisków!

  • U mnie jest tak samo:) Ostatnio byłam na kupnie wiosennej kurtki, byłam w gigantycznej krakowskiej Bonarce i tylko w jednym sklepie znalazłam kurtkę, która chociaż w 90% mi odpowiadała. Reszta była zbyt krótka, brzydko wykończona, nie wygodna, albo po prostu 3 x za droga:( Koszmar zakupowy trwa, bo nadal szukam butów:(

  • Ja lubię moje ubrania, dobrze się w nich czuję, mogę tworzyć dowolne zestawy. Choć zdecydowanie nie wpisuję się w typowo minimalistyczny trend ubraniowy, bo pewnie mam trochę więcej ciuchów, ale nic u mnie nie leży nienoszone. Ale za zakupami nie przepadam. Szczególnie od kiedy zwracam uwagę na skład, trudno jest mi znaleźć w sklepach coś, co sprosta moim wymaganiom; szczególnie, że dokładnie wiem, czego potrzebuję i tak sobie chodzę po sklepach z projektem idealnej sukienki czy płaszcza, który istnieje tylko w mojej głowie… 😉

  • Barbara Hauzińska

    Jestem właśnie w trakcie porządkowania mojej szafy. Wyrzuciłam część rzeczy jesienno-zimowych, które mi nie pasowały albo nie nadawały się już do noszenia. Teraz czas na porządki w lżejszych ubraniach😊 Na razie jestem zadowolona. Póki co kupuję bazowe ubrania i klasyczne dodatki. Właśnie dzięki Twojemu wpisowi o capsule wardrobe oraz książce Kasi Tusk podjęłam decyzję o tych zmianach😊
    Pozdrawiam

    • cieszę się, że mój wpis przyczynił się do zmian i generalnych porządków 🙂 zauważyłaś w książce Kasi, że mimo iż jej szafa raczej nie jest capsule, to ona rzeczywiście w stylizacjach często powtarza te same rzeczy? Camelowy płaszczyk – marynarka pojawił się na wielu fotkach, za każdym razem wyglądając ciekawie! 🙂

      • Barbara Hauzińska

        To mi się właśnie podoba, że Kasia potrafi wybrać ubrania, które pasują do wielu innych. Ja właśnie pracuję nad tym, żeby się tego nauczyć. Mi szczególnie spodobała się granatowa marynarka z Massimo Dutti, która jest na kilku zdjęciach w książce, ale trochę za droga jak na moją kieszeń…

  • U mnie też już chwilę trwa ograniczenie ubrań. Co ciekawe zakupy to teraz w sumie dla mnie wyzwanie, choć nadal osobiście lubię chodzić po sklepach 🙂 tylko praktycznie nic nie kupuję. Za to od czasu ograniczenia ilości ubrań zaczęłam szyć dla siebie i co ciekawe to właśnie te ubrania najczęściej noszę. Chciałabym jeszcze zminimalizować resztę rzeczy, które posiadam np. przydasie do scrapbookingu, tylko motywacji trochę brak

    • Przydasie możesz wystawić na bazarku na FB – tam dziewczyny chętnie kupują drobiazgi, a Tobie wpadnie gotówka i zrobi się luźniej 🙂
      bardzo chciałabym nauczyć się szyć, ale nie wiem czy się przekonam – po kilku próbach dochodzę do wniosku, że po prostu nie lubię…

      • To jest super pomysł z tym wystawieniem rzeczy na bazarku 🙂 Dzięki!
        A jeśli chodzi o szycie, to mi też się tak wydawało, że do tego mam dwie lewe ręce, a się okazuje, że trochę lżejszego podejścia np. szyjąc jakąś rzecz, która już mam i ją tylko odwzorowując, okazało się, że jest to całkiem przyjemna sprawa. No ale fakt faktem nie da się też lubić wszystkiego

  • Ja się zabieram za porządki i porzucam temat i tak w kółko, niby nie mam wielu rzeczy ale jednak nie za mało a i tak nie do końca takie jak bym chciała, a przynajmniej część, a jak bym wyrzuciła to co mi nie odpowiada na 100%, to bym musiała chodzić co najmniej pół nago bo zanim znajdę odpowiednie to minie chyba wieczność. No ale nie załamuję rąk powoli i do przodu jak to mówią, oby się sprawdziło, pozdrawiam 🙂

    • tak, taka rewolucja w szafie wcale nie jest łatwa do zrobienia – ja też przestawiałam się małymi krokami i dojście do swojej sprawdzonej CW zajęło mi ponad rok – mimo wszystko warto! Zwłaszcza zakupowy detox to super doświadczenie 🙂

  • Dosia

    Zawsze mam problem z zakupami! Odkąd zaczęłam czytać Styledigger staram się nie kupować poliestrowych koszulek, bluzek czy akrylowych swetrów. Ale jest ogromny problem z rzeczami dobrej jakości :/ w dodatku z rozsądną ceną to już marzenie! A dodatkowo już wcześniej miałam problem z zakupami.

    • no tak pozostają second handy, dokładne sprawdzanie metek i polowanie na wypatrzone modele na wyprzedażach lub przy okazji ofert specjalnych i pojawiających się zniżek 🙂

  • Uśmiechnęłam się jak przeczytałam o tych tureckich zasadach pracy, bo przypomniały mi się czasy jak pracowałam w tureckiej firmie (w Polsce) i jako jedyna polskojęzyczna osoba w biurze też byłam od wszystkiego 🙂 ale faktem jest, że w takim… ekhm… bałaganie, dużo można się nauczyć i Ty ze swojej pracy też na pewno wyniosłaś mnóstwo życiowych umiejętności :). Co do capsule wardrobe – nie wiem czy dałabym radę, cały czas się nad tym zastanawiam. Ja też nie znoszę zakupów, w zasadzie nie uznaję sieciówek, preferuję second handy… Mam słabość jedynie do ubrań sportowych (niekoniecznie takich na fitness, tylko po prostu wygodnych). I co prawda ciągle dążę do tego, aby ubrań w mojej szafie było coraz mniej, a nie więcej… Ale capsule wardrobe kojarzy mi się ze stonowanym, klasycznym stylem, a ja lubię kupować też rzeczy średnio uniwersalne, szczególnie na lato. No nic, może do tego trzeba dojrzeć a u mnie to jeszcze nie jest ten moment 🙂

    • Najważniejsze, że masz system, który działa u Ciebie 🙂 Cała CW zrobiła się modna wraz z minimalizmem i chyba przez to wszystkie inspiracyjne obrazki i zestawienia są utrzymane w takiej konwencji.. ale np Styledigger pisała, że minimalizm (odnośnie ilości rzeczy w szafie i budowania zestawów) jak najbardziej jest też dla osób, które lubią kolor, bardziej zwariowane fasony czy styl 🙂
      PS. Ja sportowych ciuchów nie wliczam do CW – te do biegania, na yogę i rower to inna bajka 🙂 też je uwielbiam i zawsze mnie do nich ciągnie!
      PS2. Masz jakieś fajne lumpki w Warszawie godne polecenia?

      • No tak, może faktycznie sportowe ciuchy powinny być poza kategorią :D. Co do lumpków to nie mam żadnych ulubionych, chodzę tam gdzie akurat bywam np. na jodze, a to południe Warszawy, więc zupełnie nie Twoje okolice 🙂

  • Dorota

    Na małe prania polecam pralkę slim 😉 Na początku ciężko mi było się przestawić z normalnej pralki na slim. Obecnie nadal denerwuję się, że zamiast jednego prania muszę robić dwa. Ja od baardzo dawna mam małą garderobę. Nienawidzę kupować ubrań. Mam kilka sprawdzonych zestawów ubrań a jak kupuję nowe to zawsze biorę pod uwagę to, by pasowało do przynajmniej 3-4 stylizacji.

    • pralka slim to dobry pomysł, ale myśląc w szerszej perspektywie (wynajmowane mieszkanie obecnie, dzieci w przyszłości) w naszym przypadku mało realny 🙂

  • Kurdupel

    Hmm… Pewnie Ci to nie pomoże, ale ja budując moją CW brałam pod uwagę głównie pranie. Większość blogerek narzucało jakąś konkretną ilość ubrań (np 50 sztuk odzieży), ale w moim przypadku to bezsens, bo wiedziałam że po pierwsze mieszkając z rodziną, gdzie pranie jest raz w tygodniu (a delikatne tkaniny raz na dwa tygodnie) zaraz będę musiała chodzić nago, albo w nieskończoność będę czekać aż zbierze się wystarczająca ilość ubrań w konkretnym kolorze. Dlatego mam akurat tyle, żeby wystarczyło do prania +2 dni.

    Z kolei jeśli chodzi o stosunek jakości do ceny, to fakt, w sieciówkach ciężko coś znaleźć. Szczególnie ze swetrami miałam koszmarny problem 🙂 Ja pogodziłam się z faktem że muszę nauczyć się robić na drutach, resztę rzeczy „nie do zdobycia” szyję sama 🙂

    • Naprawdę sama szyjesz, czy masz na myśli to, że zlecasz krawcowej? Ja mam nawet maszynę, ale szyć nie bardzo lubię… 🙁
      no i święte słowa, trzeba cw planować pod siebie, pod swój styl życia i możliwości, a nie dostosowywać się do numerków i szablonów, które porponują inni 🙂

  • Ja akurat CW mam w tym roku trochę przymusowo. Ze względu na ciążę nie kupuję wielu nowych ubrań i mam zaledwie 10 bluzek, 1 parę spodni (teraz kupiłam kolejną, ale w większym rozmiarze). Sweterka to nawet żadnego nie kupiłam – kilka lat temu miałam fazę na takie dłuższe i szersze, które teraz idealnie maskują brzuszek. Nie ukrywam – taka prostota bardzo mi się spodobała i jestem ciekawa czy będę w stanie utrzymać ten stan po ciąży :).

    • Gratuluję brzuszkowego stanu! Takie życiowe zmiany to fajny moment również na zmiany w szafie 🙂

  • Joanna Rzońca

    Kasiu, dziękuję za ten post! Jesteś fantastyczną osobą – ujęły mnie Twoje dylematy etyczne! (naprawdę)

    • oj, bardzo dziękuję! zawsze mam stresa przed takimi większymi i bardziej osobistymi wpisami, ale one najlepiej rezonują z Czytelniczkami :):)

  • A mogłabyś dodać, w jaki sposób praktycznie organizujesz capsule wardrobe? To znaczy, stawiasz sobie jakiś limit, określona liczba sztuk? Czy po prostu praktykujesz modę w wersji slow?

    Ja wolę to drugie: udało mi się (dzięki Styledigger!) ograniczyć swoją szafę i zacząć robić naprawdę mądre zakupy. Cenne jest też szycie miarowe! Ale trzymanie się określonej liczby sztuk to nie dla mnie chyba.

    • tak jasne! napiszę o tym szerzej w kolejnej części, ale generalnie działam bez limitów w stosunku do ilości sztuk – zauważyłam, że mając taki limit czasem na siłę szukam rzeczy, aby go wypełnić. Po przeprowadzkach mam mało rzeczy i tak 🙂 Skupiam się raczej na nie kupowaniu już kolejnych i ograniczeniu zakupów, wybieraniu z głową. Muszę w sumie policzyć to co mam w szafie teraz 😀

  • Techniki związane z capsule wardrobe są mi znane nie od dziś. Sama praktykuję ten system, lubię takie rozwiązania i zgodzę się ze wszystkim co napisałaś! Zaczynając od „świętego spokoju”, oszczędności miejsca i pieniędzy, kończąc po rozterki związane z praniem 🙂

  • ja już zapomniałam, że Ty tak pracowałaś! takie doświadczenia są super, a potem bardzo procentują na własnym polu biznesowym 🙂
    ja swoją szafę odchudziłam podczas tych wszystkich przeprowadzek (3 w ciągu 12 miesięcy!) i jest mi z tym tak dobrze jak nigdy. w końcu nie mam problemu z wyborem rzeczy do pracy/na kurs/do ludzi 🙂 Bardzo pomógł mi w tym też blog Kasi z Simplicite.pl i jej Szafa Minimalistki. Jest dla mnie absolutnym wzorem (choć pewnie i tak niedoścignionym, bo od czasu do czasu lubię coś sobie dokupić czy zmienić małą rzecz w szafie).
    PS. Tęsknię za moją szafą 😀 😀 Tu nie mamy takich luksusów – jest dwa razy mniej miejsca!

    • Mówiłam, że to ułatwia życie 🙂 a takie mieszkanie na walizkach ma swoje plusy i też dużo uczy – mówię to z 7 lat doświadczeń śmigania z jednego końca Europy na drugi i z powrotem 😉 Kasi blog jest świetny i konkretny, to prawda :):)

  • Przyznam, że sama byłam ciekawa Twojej pracy w Turcji i nie dziwię się, że masz teraz mody po uszy – sama bym czuła przesyt 😉 Co do szafy – moja wygląda już o wiele lepiej nż parę lat temu, bo staram się robić świadome zakupy. Pięknie masz poukładane ubrania w komodzie <3

    Mam jeszcze pytanie z innej beczki – jak się nazywa czcionka i gdzie ją znaleźć – chodzi o tą, którą używasz do tytułowych zdjęć itp. Dzięki za odpowiedź 😉

    • dzięki! mam mniej rzeczy, więc staram się o nie dbać i układać je jak należy 🙂

      czcionkę kupiłam w paczce kaligraficznej (chyba) na Creative Market, nazywa się Matilda 🙂

  • Och wreszcie post, na który tyle czekałam. Naprawdę byłam bardzo ciekawa tego co tam dokładniej robisz i jak to wszystko wygląda. Chciałabym mieć tak poukładane rzeczy w swojej szafie jak ty, uwierz mi haha 🙂

    • problem w tym, że ciężko mi w kilku słowach napisać co tam robiłam, bo… sporo tego było jak widać 🙂 No i też, to jest jeden przykład, na dodatek turecki – nie jestem w stanie powiedzieć czy tak samo wygląda taka praca w Polsce (mam nadzieję, że jednak jest bardziej poukładana!) czy gdzie indziej na świecie 🙂

  • Praca moich marzeń 😀

  • Stwierdzam, że muszę poważnie przemyśleć mój styl!

  • Kasiu, Twoja historia jest świetna. Dzięki, że się nią podzieliłaś.

    W Capsule Wardrobe najbardziej podoba mi się założenie, że ubrania mają być spójne i konsekwentnie w jednym stylu. Ja miałam latami z tym gigantyczny problem, bo moda była bardzo daleko od moich zainteresowań, a ukochane szarości, czernie i biele wydawały mi się nieodpowiednie, bo często słyszałam, że powinnam się kolorowo ubierać. Odkrycie, że istnieje ktoś taki jak Capucine Safyurtlu i Ona nosi to wszystko co mi się podoba i w czym najlepiej się czuję, a zajmuje się paryskim Vogue było jedną wielką ulgą i utwierdzeniem się w przekonaniu, że mam prawo zostać przy mojej nudnej, ale jak klasycznej palecie barw.

    Najtrudniej jest mi pozbyć się ciuchów, które nagromadziłam przez lata, prowadząc też trochę inne, korporacyjne życie, a które często było chybionymi wyborami. Wyrzucić 80% swojej szafy to ciągle dla mnie problem. Czasem czuję się zobligowana nosić coś, w czym nie do końca dobrze się czuję, bo kiedyś to kupiłam. To mój największy problem, bo sama nie wiem jak to wypośrodkować.

  • W moim przypadku stworzenie Capsule Wardrobe było skutkiem czystego lenistwa! Oczywiście miałam także na uwadze etyczną i rozsądną modę. Jednak przede wszystkim uwielbiam praktykę. Na co dzień wyczerpuję wszystkie pokłady kreatywności- szkoda mi ich na poranne ‚w co mogę się ubrać’. Teraz ten problem w żadnym stopniu mnie nie dotyczy. Oszczędność czasu to jedno. Najbardziej podoba mi się to, że jasno określiłam mój styl. Codziennie czuję się ‚ubrana’, nigdy zaś ‚przebrana’.

  • Bardzo mi miło, że do mnie wpadasz! 🙂 Podziwiam osoby, które potrafią wytrwać przy Capsule Wardrobe przez rok, to jest spore wyzwanie, ale też uczy wykorzystywać ubrania, które mamy w szafie, zwiększa kreatywność i, tak jak napisałaś, daje święty spokój z dobieraniem ubrań. Ja jednak lubię od czasu do czasu dodać coś nowego i chyba ciężko byłoby mi wytrwać z określoną liczbą ubrań przez tak długi czas. Pozdrawiam! 🙂

  • Normalnie nie czytam artykułów dot. capsule wardrobe, ale skusiłam się, bo lubię podsumowania. No i jestem oczarowana! Super podeszłaś do tematu! Bardzo konkretnie, a w dodatku otrzymaliśmy intrygującą historię w bonusie. Nie sądziłam, że branża modowa w Turcji to orka. Myślałam, że jest luźniej, gdyż z luzem kojarzy mi się ten kraj. Czyli w PL nie będziesz szukała zleceń modowych?

  • W kwietniu mam zamiar rozpocząć swoje układanie capsule wardrobe i ten post był przeze mnie wyczekiwany.

  • To prawda, w sklepach bardzo trudno jest znaleźć to idealne ubranie. Niekiedy pozostaje spojrzeć łaskawszym okiem na to, co już mam i odkryć jego zalety :-). Tak mi się udało z dżinsami.
    Planuję utworzyć swój zestaw na wiosnę. Trzymaj za mnie kciuki!

    • dokładnie – ja w zeszłym roku trochę schudłam i jeansy sterczały mi w różnych miejscach, ale je nadal lubiłam no i były dobre – zabrałam do krawca 3 pary spodni i po przeróbkach wszystko idealnie pasowało 😉
      teraz powinnam jedne z nich wymienić i poszukiwania jeansów idealnych idą mi mocno pod górkę, więc może jeszcze jeden sezon będę męczyć swoje 🙂

  • Przyznam, że na capsule wardrobe trafiłam przede wszystkim u Ciebie i od razu zaczęłam się zastanawiać, jak wdrożyć to w mojej szafie. W pewnym momencie zeszłego roku zrobiłam garderobiane czystki, a kolejnym krokiem mogłaby być CW właśnie. Utknęłam na liście zakupów, bo …nie mogłam znaleźć zwykłych t-shirtów szytych najlepiej w Polsce z dobrej jakości bawełny za sprawiedliwą cenę i BEZ NADRUKÓW. Moja szafa nadal jest niedoskonała. Mam w niej ewidentne braki, które przykrywam po prostu tym, co mam. Ale niech i tak na razie będzie. Mam w co się ubrać, więc dramatu nie ma. Jeśli jednak znasz marki, które możesz polecić, chętnie skorzystam.

  • U mnie tez juz od dawna minimalistycznie w szafie, choc brakuje mi jeansowej koszuli, ale poki co nie znalazlam tej swojej. Praca w branzy odziezowej jest ciezka. Sama w listopadzie po prawie 7 latach spedzonych w jednym z wiekszych i dosc znanych retail w UK odeszlam, bo juz mialam dosc.

  • power girls

    Zaskoczyłaś mnie z tą pracą w Turcji, nie miałam pojęcia! A co do capsule wardrobe- podoba mi się idea, świetne argumenty za, mała ilość argumentów przeciw, ale nie wyobrażam sobie prowadzić (o ile mogę tak to określić ;)) tak swojej garderoby. Uwielbiam robić zakupy, ubierać się raz na czarno, raz kolorowo, mieć w szafie ubrania na wszystkie okazje (z tym trochę ciężko, ze względu na moje zamiłowanie do koszulek, których jest 3 razy więcej niż całej reszty :P), a ostatnio nawet eksperymentować (to chyba ta wiosna mi się tak udziela :D). Chociaż faktycznie- na co dzień ubieram się raczej zwyczajnie. Może jak postanowię się kiedyś zorganizować, w pewnym sensie ogarnąć to postawię na capsule wardrobe, ale jeszcze nie teraz :).

  • Ma Bi

    To może ja odnośnie prania 😉 Ja obrałam system, że wszystkie kolory świata wrzucam razem na 30 stopni. Nie pracuję przecież w kopalni, więc chodzi o odświeżenie i ‚odkurzenie’. Na plamy na ubrankach Małego Człowieka używam Amway Prewash Spray 😉 i rzadko zdarza się, że coś sie nie dopierze. Podobnie robię z czarnymi / ciemnymi rzeczami. Delikatne rzeczy piorę ze wszystkim tylko w tych ‚firankowych’ workach do prania :). Ostatecznie jeśli coś musi być wyprane na wczoraj lub naprawdę osobno, to piorę na krótkim programie 20 min. No!:)

  • ola

    Właśnie zaczęłam moją przygodę z capsule wordrobe i moją główną obawą jest to, że przyjdzie taki dzień, w którym nie będę miała się w co ubrać, bo będzie to jakaś specjalna okazja a u mnie w szafie zostaną tylko zwykłe casualowe zestawy. Myślę tu nie tylko o weselach i tego typu eventach, ale na przykład wycieczkach na grzyby czy tygodniowy spływ kajakowy lub wyjazd na narty, działkę, prace w ogródku, o uprawianiu różnych sportów nie wspominając.