Co jest potrzebne do planowania w bullet journal?

Co jest potrzebne do planowania w bullet journal? Tak naprawdę … niewiele! Notes i długopis spokojnie wystarczą do tego, aby przetestować czy ten system sprawdzi się też u was. Ja sama zaczynałam swoją przygodę z bullet journalem z materiałami, które akurat miałam w domu, pod ręką – moje początki prowadzenia bullet journala pokazywałam już na youtubie, do tego filmu odsyłam was również dzisiaj.

No dobra, ale co jeśli wciągnięcie się w bullet journalowanie i macie ochotę na więcej? Jeśli cierpicie na syndrom uzależnienia od papierniczych przydasi (skąd ja to znam!), kochacie kolorowe cienkopisy i zakreślacze, a otaczanie się pięknymi drobiazgami motywuje was do działania z czasem wasza kolekcja narzędzi i przyborów do prowadzenia bullet journala będzie się powiększać.

Jak wybrać najfajniejsze rzeczy do wykorzystania w swoim planerze?

Co jest potrzebne do planowania w bullet journalu? Jak nie pogubić się w gąszczu kolorów, firm i produktów, zwłaszcza teraz, w gorącym okresie „back to school”, kiedy w każdym sklepie czekają fajne, papiernicze drobiazgi?

Mam dla was dzisiaj mój bardzo subiektywny poradnik w którym opowiadam co jest potrzebne do planowania w bullet journal i z czego ja najchętniej na co dzień korzystam.

Jeśli również prowadzicie swój bullet journal lub inny kreatywny planer i chcecie coś dopisać do tej listy zróbcie to śmiało w komentarzach – ciekawa jestem z czego najlepiej się wam korzysta!

CO JEST POTRZEBNE DO PLANOWANIA W BULLET JOURNAL?

Na początek – notes i długopis! Serio! Zajrzyjcie do filmu, w którym twórca bullet journala pokazuje, że te dwa drobiazgi w zupełności wystarczą do skutecznego planowania. A gdy notes i długopis przestają wystarczać lista możliwość jest długa i kusząca … oto moi bullet journalowi ulubieńcy! 

NOTES – LEUCHTTURM 1917

W chwili obecnej do planowania wykorzystuję chyba najbardziej popularny bullet journalowy notes, czyli Leuchtturm 1917.

Żółty, z którego teraz korzystam to trzeci notes tej firmy w którym prowadzę swój bullet journal. Jestem zadowolona ze stosunku ceny do jakości, z kropkowanych i numerowanych stron, naprawdę szerokiej gamy kolorów okładek oraz z przyjemności codziennego korzystania z tego notesu.

Leuchtturm 1917 sprawdza się u mnie super, ale … czas na zmiany! Za kilka tygodni przenoszę się ze swoim planowaniem do zupełnie nowego notesu, w którego powstawaniu biorę udział już od kilku miesięcy i mocno wierzę, że stanie się moim nowym hitem!

Mowa oczywiście o Planerze Pełnym CzasuZaczynam wielkie testowanie w prototypie i na bieżąco będą dawać wam znać jak ten nowy wynalazek i fajny, większy format się u mnie sprawdzają!

→ CO WYRÓŻNIA PLANER PEŁEN CZASU NA TLE INNYCH NOTESÓW W KROPECZKI?  

CZARNE CIENKOPISY

Czarne, wodoodporne cienkopisy wykorzystuję w moim bullet journalu do rysowania tabelek oraz do zapisywania codziennych list zadań i rzeczy do zrobienia, z ich pomocą tworzę też tytuły i nagłówki posługując się metodą oszukanej kaligrafii.

Lubię czarne, wodoodporne cienkopisy za to, że nie rozmazują się w kontakcie z zakreślaczami – to dla mnie bardzo ważne, bo z zakreślaczy korzystam codziennie podczas migracji zadań.

Moje ulubione cienkopisy to te firmy Micron – lubię je, bo starczają mi naprawdę na długo oraz szybko wysychają więc nie muszę martwić się o mało estetyczne, rozmazane napisy.

Chętnie sięgam też po cienkopisy firm Faber Castell i uniPin, chociaż ich żywotność jest u mnie zdecydowanie krótsza 🙂

PIÓRO WIECZNE

Pamiętam, że jeszcze jakiś czas temu trudno było mi pisać dłuższe teksty w bullet journalu bo po kilku minutach bardzo bolały mnie ręce (syndrom pisania wszystkiego na komputerze naprawdę daje się we znaki!). Rozwiązaniem okazało się zastąpienie cienkopisów piórem wiecznym!

Od kilku miesięcy korzystam z pióra wiecznego Kaweco, które kupiłam w sklepiku Noteka (bardzo polecam fankom pięknych artykułów papierniczych!), a do mojej kolekcji niedawno dołączyły również bardzo kolorowe pióra Stabilo.

To niesamowite jak bardzo wygodnie pisze się piórem! Podczas pisania piórem ręka naprawdę dużo mniej się męczy, a napisany tekst jest dużo, dużo ładniejszy!

Nie znalazłam jeszcze niestety naboi do pióra z wodoodpornym atramentem, z pióra korzystam więc tylko do pisania tekstów, których nie będę potem zaznaczać zakreślaczami.

BRUSH PEN TOMBOW FUDENOSUKE

Ten czarny, niepozorny flamaster to mój ulubiony brush pen! Dostałam go jakiś czas temu od Kasi jako brush pen dobry na początek przygody z brush letteringiem i rzeczywiście, świetnie się u mnie sprawdza!

Tombow fudenosuke jest na tyle mały, że bez problemu mogę pisać nim w bullet journalu – bardzo lubię tworzyć z jego pomocą nazwy dni tygodnia w mojej tygodniówce, a twarda końcówka jest łatwa do ogarnięcia nawet dla osób, które stawiają pierwsze kroki w brush letteringu.

Ten flamaster, oraz wiele innych akcesoriów do nauki pięknego pisania jak również pyszne kawy znajdziecie w sklepiku Franny’s.

BRUSH PENY TOMBOW DUAL BRUSH PEN

Kolorowe brush peny Tombow zaczęłam kolekcjonować kilka miesięcy temu – kupuję je na allegro na sztuki, dzięki temu mogę kompletować swoją wymarzoną paletę kolorów i co miesiąc wzbogacać ją o kilka nowych odcieni.

Do czego wykorzystuję brush peny w moim bullet journalu? Tworzę nimi ozdobne nagłówki, wypełniam trackery, czasem korzystam z nich przy migracji zadań i generalnie brush peny służą mi do dodania odrobiny koloru w moim planerze.

Tombowy lubię za ogromny wybór odcieni, nie przebijanie i naprawdę dużą uniwersalność jeśli chodzi o ich zastosowanie – w internecie znajdziecie całą masę tutoriali i pomysłów na to jak kreatywnie można wykorzystać te flamastry.

ZAKREŚLACZE PASTEL MILDLINER

Zanim zaczęłam kolekcjonować brush peny przez kilka lat w planerach korzystałam z zakreślaczy Zebra Mildliner. Służyły mi praktycznie do tego samego, do czego teraz wykorzystuję moje kolorowe Tombowy.

Niestety zakreślacze Mildliner są trudno dostępne w Polsce, bez problemu za to dostaniecie ich zamiennik DONG-A Twinliner.

Moje Mildlinery powolutku dożywają swoich dni – po 4 latach niemal codziennego korzystania zaczynają wysychać, ale i tak uwielbiam je za piękne, niespotykane, pastelowe kolory oraz za dwie końcówki, które pozwalają korzystać z tych flamastrów na naprawdę wiele ciekawych sposobów.

CIENKOPISY STABILO

Z kolorowych cienkopisów STABILO korzystam od jakiegoś czasu, ale bardzo lubię je za to jak fajnie urozmaicają mój bullet journal!

Uwielbiam je przede wszystkim za ogromną gamę odcieni, która pozwala mi stworzyć wymarzone połączenia kolorystyczne w moich tygodniówkach, tabelkach i rozpiskach. Dzięki bajkowym kolorom STABILO w tworzeniu moich wpisów ogranicza mnie tylko wyobraźnia, a wiele odcieni tego samego koloru sprawia, że nawet minimalistyczne układy stron mogę mieć dopracowane tak jak lubię!

Moje ostatnie odkrycia to oczywiście przepiękna seria pastelowa, kolory neonowe, które świetnie sprawdziły się latem oraz zestaw utrzymany w morsko-niebieskich kolorach!

INNE DROBIAZGI

Inne drobiazgi, które lubię mieć pod ręką w czasie planowania w bullet journalu to: karteczki post-it, spinacze biurowe oraz taśma washi oraz oczywiście ołówek, gumka i linijka. 

Samoprzylepne karteczki pozwalają mi coś szybko zanotować, zaznaczyć ważne miejsca w bullet journalu, oraz zaplanować układ na dany miesiąc.

Spinacze biurowe sprawiają, że w moim bullet journalu panuje porządek. Zaznaczam nimi ważne miejsca oraz pilnuję aby luźne notatki, recepty i inne kawałki papieru znajdowały się tam, gdzie powinny. Bardzo lubię kolorowe spinacze w zabawnych kształtach i z takich korzystam najchętniej.

Taśma washi w moim bullet journalu spełnia tak naprawdę jedną rolę – z jej pomocą zaznaczam początek każdego miesiąca – dzięki temu bez problemu odnajduję się w moim notesie i nie muszę za każdym razem zaglądać do indeksu.

Oczywiście ta lista nie wyczerpuje tematu w 100%! Każdy ma swoich ulubieńców, dziewczyny, które robią super kreatywne rozkładówki na pewno inaczej odpowiedziałyby na pytanie co jest potrzebne do planowania w bullet journal, inaczej odpowie też ktoś kto stawia na minimalizm. Mam nadzieję, że moja lista ulubieńców pomoże wam jednak w zakupach i pokaże trochę z czego fajnie jest korzystać planując swoje bujo zakupy! 

Ciekawa jestem z jakich narzędzi wy najchętniej korzystacie podczas planowania? Co jest wam potrzebne do planowania w bullet journal? Bez czego nie wyobrażacie sobie prowadzenia bullet journala lub planera? Macie dużo papierniczych przydasiów, czy raczej stawiacie na oszczędność i minimalizm?

Dajcie znać w komentarzach, jestem bardzo ciekawa z czego korzystacie najchętniej!

Zobacz również

  • Ja dochodzę do wniosku, że jedyne co mi jest potrzebne do bullet journala to notes i cienkopis/pióro, ewentualnie zakreślacz. Mam kilka taśm washi ale używam ich jakoś rzadko, nie sprawdziły się (bardziej mi się sprawdzają do project life), kolorowe cienkopisy mnie kuszą ale wiem, że nie będę ich używać. Kupiłabym sobie również jakiś brush pen, ale też się boję, że się nie sprawdzi… Naklejki, rysunki… to nie dla mnie. Ja wolę minimalistycznie 🙂

    • no i ekstra, minimalistycznie też jest super! ja lubię bawić się kolorem, stąd tyle pisadeł, ale układ mam praktycznie co miesiąc taki sam, też nie robię wyklejanek i rysunków 😀

  • Milena Sarna

    Kasiu, gdzie kupujesz swoje spinacze biurowe w różnych kształtach? 😊

  • Mega przydatny post! Rozpoczęcie przygody z bujo jeszcze przede mną, ale zgłębiam temat już od dawna. Super!:)

    • Angela super, cieszę się, że post Ci się podoba i powodzenia w bujowaniu!

  • Zosia

    Kasiu, po pierwsze – wielkie DZIĘKUJĘ! To dzięki Tobie zaczęłam prowadzić bullet journal – i nie wiesz nawet ile spraw w moim życiu się uporządkowało. Dzięki Tobie kompletnie zmieniłam swój styl życia i to w 100% na dobre;))! Ja korzystam z cienkopisów rystor, od niedawna także z markera stabilo, a powoli przymierzam się do zakupu tobow’a fuendosuke i jednego kolorowego;). A planer PSC to po prostu notes w kropki, czy coś jeszcze?;)

    • Zosiu cieszę się ogromnie, że bullet journalowanie tak fajnie się u Ciebie sprawdza! Trzymam kciuki, aby było coraz lepiej! 🙂
      Planer PSC to trochę więcej niż notes w kropki :):):) Na pewno w niedalekiej przyszłości będziemy go dokładnie pokazywać! 🙂

  • Raaaany, ile sprzętu! Ja odkąd odkryłam bujo to mam pretekst, dla którego te wszystkie maziaki kupuję 😀 (już wcale nie dlatego, że są po prostu takie piękne i wołają do mnie, żebym je zabrała do domu). Ale z samym bujo mam jeszcze problem, nie umiem się w nim zorganizować, nie potrafię go dobrze dobrać do swoich potrzeb. Na razie wróciłam do kalendarza, ale ciągle kombinuję z której strony go ugryźć.

    • Aga, a widziałaś ten post?
      http://worqshop.pl/zrobic-bullet-journal-nowy/
      od wielu osób słyszałam, że pomógł im bardzo zorganizować się w bullet journalu 🙂 Może na początek spróbuj łączyć bujo z kalendarzem, np w bujo kolekcje, plany, listy itp a kalendarz i tak pod ręką żebyś miała wszystko ważne pod kontrolą 🙂

  • U mnie podstawą jest czarny i jeden kolorowy cienkopis, notes, zakładki indeksujące oraz karteczki samoprzylepne 🙂

    • Właśnie, zakładki indeksujące to też super drobiazg – przypomniałaś mi o nich, skończyłam swoje i kompletenie wyleciały mi z głowy, muszę rozejrzeć się za jakimś zestawem! 🙂

  • U mnie poskramianie przydasi jakoś działa. Może dlatego, że w sumie korzystam tylko z trzech kolorów – pastelowy róż i niebieski oraz szary. Cokolwiek kupuję to zawsze w takim zestawie, ale że Brushpeny od Winsor & Newton lubią przebijać, to czaję się na Tombow 😀 niedługo pewnie ulegnę! Do tego korzystam z czarnego długopisu żelowego i pióra, ale one niestety lubią się rozmazywać, więc szukam i szukam (i znaleźć nie mogę) czegoś na zastępstwo. Do tego oczywiście na mojej liście jest notes, ale LT kompletnie się u mnie nie spisuje i już nie mogę się doczekać aż go zmęczę i przeniosę się do czegoś nowego. Tak to czasami korzystam z naklejek i washi ale to zazwyczaj do sklejania kartek, którym coś dolega 😉 Po Twoim poście wiem, że muszę uzbroić się w Microny (myślę o nich już od dłuższego czasu) i tego tombow fudenosuke. Wcześniej jakoś umknął przed moim okiem. Wyczuwam drobne zakupy ;D

    • Marta jeśli masz problem z rozmazywaniem się to Microny powinny pomóc – ja używam cienkiego (0.1) do pisania i grubszych (0.3, 0.4) do tabelek, nagłówków i oszukanej kaligrafii 🙂
      A co nie sprawdzało się u Ciebie w LT? Ciekawa jestem, bo dla mnie to chwilowo zeszyt idealny 🙂

      • o to już zdecydowanie mnie przekonałaś, że warto się wyposażyć w Microny 🙂 jeśli chodzi o LT to zauważyłam, że tylko w nim tak wszystko się marze, np. w zwykłych zeszytach nie i kilku innych notesach również, a tu jak dotknę nawet po kilku tygodniach to potrafi mi się rozmazać, przez co pierwsze miesiące wyglądają strasznie. Do tego zdecydowanie potrzebuję czegoś o większej gramaturze. Jestem nim tak bardzo rozczarowana, bo kiedyś korzystałam do notatek z większego formatu tej firmy i papier, jakkolwiek jest to pozbawione sensu, był lepszy. Byłam przekonana, że w standardowej wielkości będzie mi się pracowało równie dobrze, a tu coś tu mi po prostu nie działa i jakoś tak niewygodnie pisze. Zeszyt po prostu nie dla mnie 😉

  • Jejku jejku! Ile cudownych akcesoriów! 🙂

  • U mnie wszystko zależy od nastroju i tego, co mam pod ręką. Na biurku mam cały zestaw kubków z różnymi kolorowymi pisadłami, zrobiłam sobie w tym porządek ostatnio, co mi też oczywiście teraz ułatwia sprawę. Ale jeśli nie mam nic pod ręką oprócz długopisu, jest ok. Natomiast jeszcze się nie wdrożyłam w regularność. Cały lipiec prowadziłam sleep tracker i habit tracker, ale w sierpniu mi się to rozmyło (jak zresztą wszystkie aktywności, tak to czasem bywa w depresji). Ale na pewno wrócę od września albo od jutra. 😉 Bo mi się to bardzo sprawdziło i uporządkowało obserwacje moich zachowań i nawyków, było też pomocne podczas wizyty u psychiatry! (Taki mały skutek uboczny, o którym raczej się nie mówi w kontekście bullet journalu, ale mojej psychiatrze bardzo pomogło precyzyjne rozpisanie przeze mnie godzin snu i moich nawyków w podjęciu odpowiednich decyzji co do dalszego leczenia depresji.)

    A od Ciebie zaraziłam się miłością do pastelowych kolorów w notesie 😀 Wcześniej nie wiedziałam nawet, że takie są dostępne, a wyglądają ślicznie.

    • Asiu, to prawda, że bullet journal może pomóc przy bardziej osobistych, specyficznych problemach zdrowotnych! Dlatego właśnie to jest taki fajny system! Możesz zapisywać i śledzić w nim to, co niezbędne dla Ciebie, to co ma wpływ na Twoje życie i samopoczucie 🙂 Ja też mam kilka stron zdrowotnych, których jakoś na blogu nie pokazuję bo to jednak za dużo prywaty do upubliczniania, ale sprawdzają się świetnie przy spotkaniach z ginem lub endokrynologiem 🙂

      • O, dokładnie! W sumie to by było ciekawe, zebrać różne pomysły, jakie rzeczy różne osoby zapisują w tej kategorii, przykładowo. Oczywiście bez podawania konkretnych, prywatnych danych. To by na pewno pomogło wielu osobom.

  • Pisze piórem od wielu lat i naprawdę polecam 😀 Te od Stabilo są śliczne. Mam już jedno o klasycznym wyglądzie, więc czas na coś bardziej szalonego. Cienkopisy to też moja konieczność w codziennej pracy, podobnie zakreślacze, więc mam ich mnóstwo. Na brush peny się oglądam, no ale nie wiem… Gdyby to wszystko nie było takie drogie! Szczególnie, gdy wydaję jeszcze sporo monet na zeszyty z odpowiednio dobrym papierem, i koniecznie w linie, na kolorowe przydasie nie starcza i muszę robić wielkie polowania w biedronce, żeby dostać coś ciekawego.
    Nigdy nie spotkałam się z wodoodpornymi nabojami do piór, niestety. Rozwiązuję to tak, że zakreślaczem tylko podkreślam wyrazy, albo zakreślam w kółko.

    • Ja zauważyłam, że ta „wodoodporność” (no dobra, fakt czy pióro się rozmaże czy nie pod zakreślaczem) zależy też od papieru! Na leuchtturmowym się rozmazuje, a na przykład na moim papierze do drukarki już nie. Kolejny aspekt do przebadania 😀
      To prawda, że ceny tych gadżetów mogą zwalić z nóg, dlatego ja na przykład kupuję sobie tombowy na sztuki, po kilka w miesiącu – w ten sposób kolekcja rośnie, a ja nie czuję tego aż tak bardzo 🙂

  • Ale miło, że frannisowy sklepik pojawił się w tym świetnym poście! Merci 🙂 No i brawo za żółte dodatki! Ten kolor bardzo radośnie wpływa na zdjęcia 🙂 Też używam pióra od Stabilo i jestem zachwycona tym, że nie przerywa i od razu można nim pisać (nie zasycha). Kaweco też mnie kusi, ale nie mogę się zdecydować między nim a Lamy 😀

    • Kasia ja mam w ogóle „żółto fazę” i w przydasiach i w domowych dodatkach 🙂 Uwielbiam jak się ten kolor łączy z innymi, neutralnymi odcieniami 🙂
      Frannisowy sklepik musiał się tu pojawić 😀 a pióro Lamy też rozważam w przyszłości, mam ochotę naładować każde pióro innym atramentem i sobie na kolorowo pisać 😀

      • No proszę! Ja też tak zrobiłam z piórami, ale kupowałam chińskie Jinhao 🙂 Tylko te pióra przestały pisać 😛

      • Magda

        Ja mam każdą moją Lamę zatankowaną innym atramentem i sprawdza się to super. Co ważne – tym piórem można nie pisać nawet 2-3 tygodnie i po przerwie startuje bez problemu 🙂

  • Ja postawiłam na kredki, nawet do zakreślania. Mam też raczej zwykły długopis. Z bullet journale i tak polubiłam się, dopiero kiedy zaczęłam go bardzo ozdabiać i używać jednego koloru. Taki kolor przewodni. Chyba rysowanie i kredki mnie przekonały, ale i tak czekam na planner Pani Swojego Czasu. Na pewno kupię mimo miłości do rysowania obecnie. 🙂

  • Mój pierwszy BuJo jest bardzo „ubogi”, bo teraz mam ograniczony dostęp do różnego rodzaju dóbr papierniczych, ale po powrocie do Polski na pewno zaopatrzę się w różne przybory, więc dzięki za wskazówki! 🙂

  • Ale mnóstwo świetnych, papierniczych drobiazgów! Ja używam czarnych cienkopisów 0.8, brashpenów Maped i kolorowych cienkopisów:) Do tego oczywiście jakieś naklejki i ciekawe spinacze. Ostatnio przepadłam w biedronkowej ofercie back to school 😉

  • Milena Sarna

    Kasiu, gdzie kupujesz spinacze biurowe, te w różnych kształtach?

  • Wiktoria Kwaśnik

    Gdzie można kupić takie cudowne spinacze ? Szukam i nigdy nie mogę niczego znaleźć 🙁

  • Ja na starcie użyłam zwykłego zeszytu w kratkę i podstawowego zestawu cienkopisów. Małymi krokami staram się próbować swoich sił bo uważam, że bullet journal ma ogromny potencjał. Dzięki za dobre rady, pozdrawiam! 🙂

  • Wiktoria Kwaśnik

    Czy macie jakieś swoje ulubione sklepy, gdzie kupujecie akcesoria biurowe typu ładne złote spinacze, jakieś notesy, przybory do pisania ? Szukam tego w internecie i nie mogę znaleźć niczego ciekawego 🙁 a może jakieś sklepy stacjonarne ? :))

  • Super zestawienie 🙂 Ja też uwielbiam przydasie od Stabilo 🙂 Ciekawi mnie to pióro, chyba już mam prezent dla siebie na urodziny i wyślę mojemu Łukaszowi 😉 Cudny kolor, mój ulubiony! 🙂 Jestem trochę w szoku, że Mildlinery Ci tyle wytrzymały, naprawdę wow! 🙂 Tombowy mnie ciekawią od dawna, ale teraz mam tyle pisadeł, że chyba muszę przystopować z zakupami 😉 😉 (mhm…. pewnie do następnego razu ;)))

  • Ten wpis zachęcił mnie do zagłębienia się w tematykę bullet journal 🙂. Od jakiegoś czasu już o tym słyszałam i z twojego bloga wiem, że to coś totalnie dla mnie 😄. Uwielbiam ręczne pisanie, notatniki, listy, planowanie, zdjęcia, cienkopisy stabilo 🙂. Będę musiała tylko zastanowić się czy dam radę wcisnąć to zajęcie w mój napięty grafik 😅. Z moim narzeczonym przygotowywaliśmy sobie ozdobne zeszyty ze zdjeciami, listą zrobionych rzeczy, odwiedzonych miejsc itp. na rocznice i to było tak samo świetne, więc bullet journal na pewno kiedyś mnie skusi ostatecznie. Na razie muszę spróbować pisania piórem. Aż wstyd, że mam ich w domu kilka, a leżą w pudełkach tak jak je dostałam 🙈.

  • Kasiu, jak miło! Dziękujemy o wzmiankę o naszym miętowym Kaweco! 🙂 Bardzo mnie cieszy, że tak chętnie z niego korzystasz! 🙂

  • Kocham Twoje wpisy o BuJo!

  • creepywallet

    Ja się trochę frustruję, bo nakupiłam sobie pięknych notesów w TK Maxx ale mają za cienki papier, wydawało mi się że będzie fajnie a nie niestety prawie wszystko mi przebija 🙁

  • Hej, mam pytanie – czy korzystasz z zakreślaczy pastelowych? Chodzi mi o efekt zakreślacza dużo delikatniejszego 😉 Ja chwilowo korzystam z zeszytu w gładkie kartki ale planuję zakupić rollsnote lub devangari 😀
    Łapa <3

  • Małgosia

    Oh, tego właśnie szukałam ! 🙂

  • creepywallet

    Czy te długopisy Micron nie przebijają Ci an drugą stronę? Właśnie zakupiłam notes i wypróbowałam kilka różnych długopisów i każdy przebija 🙁