Podsumowanie roku 2017 – najfajniejsze wspomnienia, sukcesy i porażki, które są najlepszą lekcją na Nowy Rok!

Kolejne 365 dni za nami! Zawsze gdy przychodzi moment na chwilę refleksji i podsumowanie tego, co było przypomina mi się piosenka, którą co wieczór śpiewaliśmy przy ognisku na obozach harcerskich (chociaż nam wychodziło to dużo, dużo bardziej klimatycznie) – jaki był ten dzień, co darował co wziął, czy mnie wyniósł pod niebo, czy rzucił na dno?

Lubię to moje blogowanie, bo daje mi ono możliwość refleksji. Często w codziennym pędzie jesteśmy tak zajęci i zagonieni, że nie znajdujemy nawet chwili na małą pauzę i zastanowienie się nad tym, co w ostatnich miesiącach zaklikało, co się udało, co sprawiło nam frajdę, a co mogło pójść zdecydowanie lepiej. Koniec roku i czekający tuż za rogiem nowy początek to fajny moment na chwilę refleksji.

Fajnie jest móc zerknąć wstecz i zobaczyć, gdzie byliśmy rok temu. Podsumowania to dla mnie niesamowita możliwość ponownego przeżycia najfajniejszych momentów i zastanowienia się nad tymi mniej ciekawymi, to okazja do wyciągnięcia lekcji na przyszłość i kolejne „narzędzie”, które świetnie sprawdza się przy czarowaniu codzienności!

To co, kończymy wspólnie 2017 rok?

PLANY, WIZJE I MARZENIA – JAKI MIAŁ BYĆ TEN ROK?

Rok temu o tej porze stanęliśmy przed wieloma decyzjami z serii „co dalej”.

Rok 2016 był dla nas czasem ciężkiej pracy, rozwoju i szukania swojego miejsca w nowej rzeczywistości po przeprowadzce do Polski. Z drugiej strony, gdy teraz patrzymy na te miesiące dobrze wiemy z Fabem, że to był taki rok „życiowego przeczekania”, w którym postawiliśmy na pracę, a odpuściliśmy myślenie o jakichś dalszych planach, życiowo byliśmy w 100% skupieni na „tu i teraz”.

Gdy pod koniec roku stało się jasne, że czeka nas kolejna przeprowadzka nie do końca wiedzieliśmy co robić – w końcu, po wielu rozmowach (tak, również tych bardziej „burzliwych”), naradach i analizach z notesem i ołówkiem w ręku postanowiliśmy przenieść się do mojego rodzinnego domu i … zostać tu na stałe. O naszych doświadczeniach po roku mieszkania w wielopokoleniowym domu opowiem wam więcej już w styczniu, teraz tylko zdradzę, że dla nas była to najlepsza decyzja jaką mogliśmy podjąć i oboje bardzo się z niej cieszymy!

Rok temu siedziałam więc na walizkach i planowałam kolejne miesiące, które wtedy były wielką niewiadomą. Korzystałam z tych samych narzędzi, o których możecie poczytać w tekście o czarowaniu codzienności – była więc visionboard, było słówko na nowy rok oraz rozmarzona wizja tego, jak ten 2017 ma być!

2017 – JAKI ROK SOBIE WYMARZYŁAM?

Kilka dni temu pisałam na blogu, że marzenia się spełniają. Nazwijcie to jak chcecie – prawo przyciągania, moc pozytywnego myślenia, czarowanie codzienności – to tak naprawdę nieważne. Grunt, że działa!

Dowód? Proszę bardzo! Wyżej wrzucam wam zdjęcie mojej wizji napisanej koślawym angielskim ponad rok temu – sama nie wierzę, że te luźno naszkicowane marzenia w ciągu 12 miesięcy stały się naszą nową rzeczywistością!

Nie mówię, że wszystko, w 100% się tutaj sprawdziło, ale generalnie jest tak, jak sobie wymarzyłam. A teraz pora na kilka konkretów!

WORQSHOP W 2017 ROKU

W 2017 roku na blogu pojawiło się całkiem sporo nowych wpisów.

Eksperymentowałam z nowymi formatami, kontynuowałam sprawdzone serie i często pozwalałam sobie na pisanie o tym, co mi w duszy gra! Wpisy, które w tym roku sprawiły mi najwięcej radości oraz spotkały się z waszym najcieplejszym przyjęciem to:

1. FAZA PRZEJŚCIOWA – dobra wiadomość i kilka rozmyślań o tym, jak cieszyć się tym co mamy tu i teraz
2. MOJA DROGA MŁODSZA JA – list do młodszej mnie na 30te urodziny
3. 5 RZECZY FAB LUBI O MIEŚKAĆ W WARSZAWIE – czyli tekst Faba, który podbił wasze serducha!
4. JAK OSZCZĘDZAĆ NA EMERYTURĘ – o naszych sposobach na domowy budżet i mądre oszczędzanie
5. WEEKENDOWNIKI – które pod koniec roku gdzieś mi uciekły, ale i tak stały się fajną kolekcją dobrych wspomnień i najciekawszych tekstów z blogosfery!

Gdy pytam was – worqshopowych Czytelników o to, co na blogu lubicie czytać najbardziej na czołówkę wysuwają się tematy związane z kreatywnym planowaniem, stylem życia i rozwojem – zresztą widać to również w wynikach ankiety blogowej (którą nadal możecie wypełnić tutaj!)

Statystyki również to potwierdzają – według nich najchętniej czytane przez was wpisy w tym roku to:

  1. HABIT TRACKER – jak śledzić nawyki i codzienne czynności w bullet journalu
  2. JAK ZROBIĆ BULLET JOURNAL NA NOWY ROK?
  3. 5 MOICH ULUBIONYCH STRON W BULLET JOURNALU
  4. PLANOWANIE POSIŁKÓW KROK PO KROKU – jak przygotować tygodniowy jadłospis
  5. PLANER PEŁEN CZASU – czym różni się od innych planerów?

WORQSHOP W MEDIACH SPOŁECZNOŚCIOWYCH

Ostatnie 12 miesięcy to u mnie prawdziwa love-hate relationship z mediami społecznościowymi! Serio, raz czułam się tu jak ryba w wodzie, a za moment miałam ochotę uciekać gdzie pieprz rośnie.

Fajnym wyzwaniem było zmierzenie się z opcją spotkań na żywo z wami na Facebooku (kto pamięta worqshopowe qulisy?) oraz nowe możliwości Instagrama, które pojawiły się wraz z rozwojem Insta Stories!

Na worqshopowym Instagramie najbardziej podobało się wam w tym roku te 9 zdjęć! Już na pierwszy rzut oka widać, że lubicie tam najbardziej planerowe strony, światełka, bokehy i nasze uśmiechnięte twarze oraz rosnący brzuszek – to mega miłe!

WIĘCEJ NIŻ BLOGOWANIE

Zawsze powtarzam, że worqshop to kreatywny blog lifestylowy – czyli blog o stylu życia, w którym stworzyliśmy sobie z Fabem miejsce na codzienną kreatywność i na działanie „po naszemu”, blog, który ma inspirować do działania, podrzucać ciekawe pomysły i rozwiązania, edukować i podpowiadać w strefach, w których czuję, że mam coś wartościowego do powiedzenia.

Blog o stylu życia ma to do siebie, że jego tematyka będzie się zmieniać i ewoluować razem z nami, z naszymi zainteresowaniami i tym, co aktualnie się u nas dzieje. W tym roku takich zmian było kilka, w przyszłym będzie pewnie jeszcze więcej, chociaż to, co jest worqshopowym fundamentem – inspirowanie do bardziej kreatywnego życia po swojemu – nigdy się tutaj nie zmieni. 

A skoro o życiu, to pozwólcie, że na samym początku życiowego podsumowania zaserwuję wam najfajniejsze wspomnienia z ostatnich 12 miesięcy.

NASZE ULUBIONE WSPOMNIENIA Z 2017 ROKU

  • każda wolna chwila spędzona na świeżym powietrzu – na rowerze z Fabem, w ogrodzie na kocyku, w parku na spacerze, na lodach, na mieście, na pogaduchach z mamą, na porannym bieganiu lub łazikowaniu z podcastem w uszach!
  • śnieg w Zakopanem i przesiadywanie godzinami przy kominku, 

  • pierwsza noc spędzona w naszym nowym, wymarzonym łóżku (po spaniu kilka miesięcy na kanapie i dmuchanym materacu!)
  • moje 30te urodziny, film z życzeniami od bliskich osób i świętowanie na całego!
  • malowanie naszej freestylowej ściany w ciapki w salonie i wszystkie remontowe DIY, które w tym roku zrobiliśmy!

  • dwie kreski na teście ciążowym i każde kolejne USG na którym mogliśmy podejrzeć Bejbika,
  • podglądanie Faba, który świetnie odnalazł się w remontowym zamieszaniu i całą masę rzeczy zrobił sam, własnymi rękoma,
  • gofry nad morzem (nawet podpleśniałe malinki nie zepsuły tej radochy!),

  • pierwsze śniadanie przygotowane w pachnącej świeżością, naprawdę NASZEJ i wymarzonej, bielutko-drewnianej, jasnej kuchni,
  • odkrywanie warszawskich kawiarni i wyjście z pracą na miasto,

  • pierwsze ubrankowe zakupy dla Bejbika,
  • odkrycie, że Bejbik jest chłopcem!
  • pizza na śniadanie, obiad i kolację w Rzymie,
  • totalnie wyluzowane Święta, piżamowe śniadania i wspólne planowanie Nowego Roku

PORAŻKI

Żeby nie było cały czas tak różowo, pora na chwilę prawdy i kilka szczerych słów dotyczących tego, co poszło nie tak.

Porażki, potknięcia i upadki wpisane są w codzienność każdego z nas – ja miałam ich w tym roku sporo! Mimo wszystko myślę, że to dobre lekcje i okazja do wyciągnięcia wniosków na przyszłość. Wiecie, tylko ten kto nic nie robi nie popełnia błędów!

  • Najpierw mówię, potem myślę – to chyba był mój największy problem w tym roku. Zapaliłam się do całego mnóstwa pomysłów (konsultacje, qulisy, moje własne projekty) tak bardzo, że zaczęłam o nich trąbić na prawo i lewo ZANIM tak naprawdę zastanowiłam się czy mam na nie czas i miejsce w życiu. A potem miałam wyrzuty sumienia – przed wami, że nawalam i przed sobą, że się nie wyrabiam z tym, co chciałabym zrobić.
  • Działanie bez strategii – czyli trochę nawiązanie do tego, o czym pisałam wyżej. Gdy miałam słabszy moment bardzo często zamiast wrócić do planów i strategii starałam się iść na żywioł i na szybko łatać dziury. Ani nie dodało mi to energii, ani satysfakcji z tego co robię, namacalnych efektów też jakoś nie było widać. Najbardziej odczułam to podczas zamieszania związanego z remontem i na początku ciąży gdy na serio miałam wrażenie, że momentami kręcę się jak chomik w kołowrotku.
  • Niedokończone sprawy, które nadal się za mną ciągną – przede wszystkim zmiana wyglądu bloga. Wiele mogłabym o tym napisać, ale generalnie to najcięższy kamień w kieszeni z którym wchodzę w Nowy Rok i wcale jakoś rewelacyjnie się z tym nie czuję.

  • Mój tegoroczny album ze wspomnieniami, który nadal czeka na uzupełnienie. Remont, bałagan w przydasiach pochowanych w pudełkach po całym mieszkaniu i wieczne „coś ważnego do zrobienia” to tylko część powodów, które sprawiły, że trochę odsunęłam się od Project Life. Druga sprawa – ze swojej pasji zrobiłam pracę i po jakimś czasie ta pasja przestała mnie już tak bardzo cieszyć, a uzupełnianie albumu stało się obowiązkiem, kolejną rzeczą do odhaczenia, a nie przyjemnością. Bardzo chcę dokończyć nasz tegoroczny album i zabrać się za nowy, do którego podejdę już dużo bardziej na luzie.
  • Największa porażka to chyba jednak brak konsekwencji we wprowadzaniu i utrzymywaniu zdrowych nawyków. Co prawda cały czas towarzyszy mi joga i rozciąganie, całą wiosnę i lato przejeździłam na rowerze i starałam się dużo spacerować, ale zabrakło tutaj rutyny, samodyscypliny i takiego uczucia, że na serio pracuję nad sobą. Mieszkanie z rodzicami, brak własnej kuchni i ciążowe zachcianki również sprawiły, że na naszych talerzach zadziała się rewolucja i wiele pozytywnych zmian, które wprowadziliśmy wcześniej jakoś tak się rozmyło pomiędzy codziennymi obowiązkami.

 

SUKCESY!

Porażki to coś, co trzeba wziąć na klatę – przemyśleć, zastanowić się co z nimi zrobić (kompletnie odpuścić? opracować plan naprawczy? przesunąć w czasie) i działać dalej. Z kolei mniejsze i większe sukcesy… to coś o czym warto trąbić, chwalić się i przypominać sobie o nich gdy tylko czujemy, że potrzeba nam pozytywnego pstryczka do działania! Jeśli my same nie potrafimy docenić siebie i swoich osiągnięć jakim prawem oczekujemy, że zrobią to inni, co?
Nasze najfajniejsze tegoroczne sukcesy poniżej, a ja jeszcze powiem, że dopisałabym do tej listy każde fajne wspomnienie z minionego roku, każdy fajnie przeżyty dzień i każdą małą radochę, którą przynosiła codzienność!

  • Remont naszego mieszkania! Fakt, że zrobiliśmy go z Fabem w 90% sami (kto jeszcze pamięta naszą przygodę z fachowcem od kuchni?), jednocześnie pracując i starając się znaleźć czas na takie zwykłe, codzienne cieszenie się życiem to coś co będę zawsze traktować jako ogromny sukces! Wiecie, nie sztuką jest pięknie urządzić się w nowoczesnym mieszkanku za miliony monet – nam udało się totalnie odgracić i zmienić wnętrze do którego się wprowadziliśmy stawiając na kreatywne rozwiązania, ciekawe DIY i naprawdę niskie koszta!

  • Czas wolny! Mimo pracy, remontu i wielu nowych obowiązków mieliśmy go w tym roku więcej niż wcześniej i myślę, że wykorzystaliśmy go naprawdę fajnie! Moje ulubione wspomnienia to wiosenne wycieczki rowerowe, długie spacery i wypady na lody, drzemki w ciągu dnia (również te w ogrodzie na kocyku!), czas spędzony z rodziną i znajomymi, ciekawe spotkania, długie rozmowy z Fabem, czas z książką, pogaduchy z mamą, wspólne śniadania na mieście z moim bratem i jego żoną, kawowe randki z Fabem, oglądanie seriali, wczesne wieczory z ciekawą lekturą w łóżku i ogólnie „downtime” dla mnie i dla nas!
  • Podróże! Pomimo tego że wiele razy wydawało nam się to niemożliwe w tym roku udało nam się troszkę pojeździć – może nie były to Malediwy i Tajlandia, ale odwiedziliśmy Stambuł, spędziliśmy cudnie zimowy tydzień w Zakopanem, zajrzeliśmy nad nasze polskie morze i całkiem niedawno wróciliśmy z Rzymu, gdzie pod znakiem pizzy spędziliśmy baby moon czyli ostatnie wakacje naprawdę tylko we dwoje! Obiecałam sobie w tym roku 2 tygodnie urlopu i wyszło tego w sumie dużo więcej! Fajnie 🙂

  • Oszczędności! Tak, pomimo remontu i podróży uczepiliśmy się naszego planu oszczędzania, który wypracowałam po zeszłorocznej lekturze Finansowego Ninja! Z każdych zarobionych pieniędzy 30% wędrowało na różne konta oszczędnościowe, a nam udało się zbudować całkiem puchatą poduszkę finansową, zadbać o budżet na podróże i małe przyjemności oraz przede wszystkim przygotować się na wydatki związane z powiększeniem rodziny!
  • Jestem w ciąży! I na serio zastanawiałam się czy wpisywać to w kategorię „sukcesy”, ale tak, Bejbik zasługuje na to, aby tu się pojawić. Wiem, że o takich rzeczach często głośno się nie mówi, ale dojście do momentu w którym mogliśmy zacząć na serio myśleć o powiększeniu rodzinki zajęło nam ponad rok. Dużo było tu spraw, z którymi po drodze musieliśmy zrobić porządek – moje zdrowie wymagało dopieszczenia u endokrynologa, musieliśmy zdecydować co z mieszkaniem, ustabilizować trochę finanse i pracę i poczuć się na tyle bezpiecznie we dwoje, aby świadomie zaprosić kolejną osobę do naszego teamu 🙂

  • Blogowe sukcesy! Blogowo udało mi się osiągnąć to, co sobie założyłam – worqshop pojawił się w dwóch największych polskich blogowych rankingach (w Share Week‚u na pierwszym miejscu i w kategorii Wschodzące Gwiazdy Blogosfery u Jasona Hunta), podwoiłam swoje zeszłoroczne statystyki, napisałam teksty z których jestem naprawdę dumna, uporządkowałam swój rytm pracy na blogu, brałam udział w kilku ciekawych kampaniach z markami, a blog stał się fajnym źródłem zarobków. Na tle wszystkich współprac najbardziej szczególna dla mnie to ta planerowa, do której zaprosiła mnie Ola – Pani Swojego Czasu. To zawsze będzie moja wisienka na blogowym torcie minionego roku!

LEKCJE NA 2017 ROK

Podsumowanie ma sens wtedy, gdy na koniec wyciągniemy z niego jakieś wnioski dla siebie. Ja wchodzę w Nowy Rok z poniższymi lekcjami do odrobienia:

  • Odpuszczanie, to najlepsze co mogę dla siebie zrobić. Nie uda mi się zrobić wszystkiego i być wszędzie, ciągle uczę się mądrze wybierać i decydować, odpuszczać bez żalu i zgrzytania zębami. Jeśli też macie z tym problem polecam świetny tekst o rezygnacji Agnieszki – znajdziecie w nim jedno pytanie i garść przykładów, które pomagają troszkę oswoić się z tematem odpuszczania!
  • Samo planowanie nic nie da – nawet najlepszy plan jest do kitu jeśli to niego regularnie nie wracamy. W planowaniu potrzebny (może nie każdemu, ale mi na pewno) jest czas na regularne sprawdzanie jak nam idzie, refleksję, podsumowania i ewentualną korektę lub zmianę kursu.
  • Najpierw myśl, potem działaj – kreatywni ludzie mają to do siebie, że nowe pomysły pojawiają się u nich jak grzyby po deszczu, ale to jeszcze nie oznacza, aby rzucać się na wszystko co tylko wpadnie nam do głowy. W tym roku będę działać z listą długofalowych pomysłów. Nie da się zrobić wszystkiego na raz i już.
  • Działanie bez strategii i planu to najczęściej strata czasu i energii. Zamiast gasić pożary i wpadać po uszy w codzienne drobiazgi lepiej wykorzystać czas na spokojne, systematyczne dokładanie kolejnych elementów układanki do większego obrazka.
  • Śpieszmy się kochać ludzi – tak szybko odchodzą. Zawsze jest coś JESZCZE do zrobienia, do napisania, do wysłania, do zorganizowania, do przygotowania, trzeba jednak pamiętać PO CO to robimy. Gadanie, że pracuję na swoim bo chcę mieć więcej czasu dla bliskich osób to tylko gadanie dopóki nie towarzyszą mu czyny.
  • Aby być dla innych najpierw musze być dla siebie. Aby być lepszą żoną, córką, przyjaciółką, siostrą, blogerką i niedługo mamą muszę pamiętać przede wszystkim o sobie, dać sobie czas, przestrzeń i możliwość na zadbanie o siebie zanim wpadnę w wir działania dla innych. W końcu moje baterie nie są „wieczne”.

COŚ NA KONIEC – ZRÓB SWOJE PODSUMOWANIE!

Przygotowując swoje podsumowanie roku korzystałam z darmowego wyzwania na blogu Marketing Creativity, które bardzo fajnie pomogło mi poukładać w głowie i na papierze najważniejsze sprawy.

Przez cały grudzień odpowiadałam sobie również na pytania z wyzwania u Boho Berry, które nieco bardziej zgłębiają temat podsumowania starego roku.

Listę ciekawych pytań do podsumowań znajdziecie również na blogu Asi Glogazy (tutaj pytania przetłumaczone są już na język polski) oraz u Aliny z Design Your Life.

Kochani, tym dłuuuuugim postem żegnam się ze starym rokiem jednocześnie witając się z wami w tym wyczekiwanym, nowym roku!

Zróbcie tak, aby był on dla was jak najlepszy – spełniajcie marzenia, nie bójcie się sięgać po to, co jest dla was ważne, realizujcie się na płaszczyznach, które kochacie, odpuszczajcie to, co niepotrzebnie zawraca wam głowy, bądźcie sobą i przede wszystkim nie bójcie się marzyć i działać! 

Jeśli macie ochotę podzielić się swoimi refleksjami o ostatnich miesiącach jak zawsze czekam na wasze głosy w komentarzach! Dajcie znać co się udało i co sprawiło, że zawsze będziecie wracać z uśmiechem do zeszłorocznych wspomnień! Z jakimi nowymi lekcjami i doświadczeniami wchodzicie w 2018 rok? A może chcecie podzielić się swoim blogowym podsumowaniem – śmiało, zapraszam 🙂

Przy okazji –  jeszcze raz przypomnę wam o blogowej ankiecie, która czeka na wypełnienie!

Niech to będzie dla nas wszystkich RE-WE-LA-CYJ-NY rok!

Zobacz również

  • Pięknie to wszystko opisałaś! :))) Supcio! Cudowny rok, ale myślę, że najlepsze dopiero przed Wami! :))

  • Nikola Nikolewska

    Piękny chłopiec będzie! Czekałam w zniecierpliwieniu, kiedy powiesz nam, kto tam siedzi „w Tobie” no i jest! Samych radości wN owym Roku życzę <3

    • Dziękujemy 🙂 Jakoś nie było okazji na blogu, wygadałam się na Insta parę dni temu 🙂

  • Ja uwielbiam czytać dłuuuuugie posty! Mamy kilka wspólnych sukcesów w tym roku – rower czy poduszka inspirowana Michałem Szafrańskim 🙂 Gratuluję Ci przede wszystkim zbudowania bardzo zaangażowanej (czemu daję przykład właśnie :p) społeczności – Share Week to potwierdził.

    Skoro śmiało, zapraszasz to wrzucam też link do swojego-polecajkowego podsumowania:
    https://rychtyg.pl/podsumowanie-roku-2017/

    Swoją drogą dziękuję za polecenie książek Lisy Jacobs, DYY pozwoliło mi dobrze „przepracować” planowanie roku 🙂

    • Bardzo się cieszę, że praca z książką Ci się spodobała 😀 Dziękuję za ciepłe słowa i gratuluję sukcesów – tych „wspólnych” i tych z zupełnie innej beczki 😀

  • sfera intymnosci

    Hej, chciałbym Wam bardzo polecić moją nową stronę 🙂

    http://www.sferaintymnosci.pl

    Pozdrawiam 🙂

  • ,,Jaki był ten dzień?” ❤ Nasza ukochana piosenka od czasów gimnazjum i harcerskiego biwaku. Ma w sobie magię, klimat podsumowań.
    Dla nas ten rok był czasem wyzwań, rozkręcenia sobie I działalności, podróży, nowych kursów.
    Wszystkiego dobrego dla Waszej trójki w Nowym roku!

    • dziękujemy! A piosenka rzeczywiście jest magiczna jeśli ktoś poczuł jej klimat przy wieczornym ognisku albo na jakiejś dłuższej wędrówce z plecakiem … 🙂

  • Razem z Tobą cofnęłam się do wydarzeń tego minionego już roku. Oj, przygoda z budowlańcem i Wasze zimowe Zakopane – dobrze to pamiętam 😉 Zdecydowanie warto robić takie podsumowania, nawet jeżeli nie jesteśmy blogerami, nie mamy swoich firm. Bo każdy przez ten rok wypracuje, przeżyje, doświadczy czegoś, co warto zapamiętać i wpleść do ogólnego obrazu tych 365 dni.
    Ja swoje podsumowanie tak „na poważnie”, świadomie, robiłam po raz pierwszy właśnie teraz. Wzięłam pod lupę swoje słowo na 2017 rok, to co mnie nakręcało do działania, ale również sytuacje, które wystawiły mnie i moją sentymentalność na próbę. Zmian nagromadziło się u mnie całkiem sporo, ale dałam radę i czuję spokój, a to jest w tym wszystkim najważniejsze 🙂

    Wedle zaproszenia, również podrzucę swoje życiowo-scrapowe podsumowanie 2017: http://martushkowo.blogspot.com/2017/12/podsumowanie-2017-ulubiency.html

    Dobrego roku dla Was!

    • Spokój i stabilizacja to coś czego wiele osób nie docenia, a przecież są tak niesamowicie ważne! Cieszę się ogromnie Marta, że ten rok Ci go przyniósł i trzymam kciuki za spełnione marzenia w najbliższych miesiącach!

  • Bardzo miło czyta się Twoje podsumowanie! Zwłaszcza w połączeniu z tą wizją zapisaną w notatniku. Serdecznie Ci gratuluje spełnienia marzeń w tym roku i życzę wszystkiego najlepszego na przyszłość! Domyślam się, że to będzie dla Was rok inny niż wszystkie i pełen wyzwań. Mocno Wam kibicuję! Oby w nowym roku rosła lista sukcesów. A co do listy porażek, to sama nie wiem co życzyć. Niby powinno się życzyć życia bez porażek, ale to w końcu porażki wskazują na to, że działamy, szukamy, to one dają nam cenne lekcję na przyszłość 🙂 Na pewno życzę zamknięcia niedokończonych spraw i dużo zdrowia!
    Z niecierpliwością czekam na post o życiu w wielopokoleniowym domu! Bardzo mnie ten temat ciekawi, chociaż nic nie wskazuje na to, żeby w najbliższej przyszłości miał mnie dotyczyć bezpośrednio 🙂

    • Dziękujeeeeemy!
      Muszę wyciągnąć ten tekst ze szkiców i go dokończyć, w końcu za moment minie już rok odkąd tak mieszkamy, a na wiosnę dołączy do kompletu pokolenie nr 4!

  • Kasiu, za Wami naprawdę wspaniały rok, ale jestem przekonana, że ten który właśnie się rozpoczął będzie niepowtarzalny! Tego Ci z całego serca życzę. ♥

    Czytałam Twoje podsumowanie z szerokim uśmiechem na buzi i właśnie za tę energię, pozytywne fluidy lubię zaglądać na Twojego bloga. A na Waszego chłopczyka czeka już spora gromadka blogowych cioć i z pewnością kibicuje, aby urodził się zdrowy i rósł szczęśliwie. 🙂

    Wszelkiej pomyślności w 2018 roku!

    • Dzięki Olu!! Ja też ciekawa jestem co ten rok przyniesie 🙂 A fajne ciocie zawsze „w cenie” – niby to tylko internetowe znajomości, ale takie wsparcie, podpowiedzi i dobre myśli są super, nieważne czy online czy w realu! 🙂

  • Rzeczywiście piękny rok za Tobą. Gratuluję Ci wszystkich sukcesów 🙂 Powtarzam to cały czas, ale 2018 będzie dla mnie na pewno wyjątkowy: trzy ważne zmiany, wakacje życia i kilka pomniejszych rzeczy, które na pewno dopełnią cały obraz 🙂 Powoli domykam sprawy z 2017 roku i działam dalej! Największym chyba jednak wyzwaniem będzie dla mnie generalna selekcja rzeczy, które uzbieraliśmy w mieszkaniu – czas się za to zabrać.

    • Asiu, Alina na Design Your Life miała serię postów o oczyszczaniu przestrzeni – może znajdziesz tam inspirację i pstryczek do działania?
      Będę śledzić co się dzieje u Ciebie, te wakacje życia szczególnie mnie ciekawią! 😀

      • Alina m.in. przekonała mnie do tego, że trzeba zacząć ogarniać moją przestrzeń 🙂
        Moje wakacje życia to 15 dniowy wyjazd po m.in. Rumunii, Węgrzech i Chorwacji. Sama myśl powoduje, że mam ciarki na plecach 🙂

  • Po prostu uwielbiam tego typu posty! Połączenie zadumy nad tym co było plus wnioski na to co będzie – kocham 🙂
    Jestem bardzo ciekawa jak będzie wyglądało Wasze życie, kiedy będziecie już we trójkę. Pamiętam, że ja nie miałam kompletnie czasu na nic, no ale to było 12 lat temu 😉 teraz jestem zupełnie inną osobą, nie wykluczone, że wyglądałoby to inaczej! Tak czy siak, mam nadzieję, że Wasze Maleństwo pozwoli na to, by na blogu nadal dużo się działo 😉

    Ja w ramach podsumowań napisałam o 24 miejscach, które odwiedziliśmy w 2017 roku (nie miałam pojęcia, że aż tyle tego było!) http://jaautentyczne.blogspot.com/2017/12/24-miejsca-ktore-odwiedzilismy-w-2017.html
    oraz o 7 pytaniach, które zadaję sobie na koniec roku http://jaautentyczne.blogspot.com/2017/12/7-podstawowych-pytan-na-podsumowanie.html

    Wszystkiego dobrego na cały 2018 rok dla Was i wszystkich Czytelników!!! 🙂

    • Aneta, dzięki za linki do Twoich podsumowań! Zerknę w wolnej chwili, te odwiedzone miejsca mnie bardzo interesują! 🙂

  • Uwielbiam Twoje posty, szczególnie takie długie 🙂
    Miniony rok był dla Ciebie na prawdę piękny, pełen ciepła, chwil z ukochanymi osobami, cudownych chwil. Bije z tego posta tylko to co pozytywne 🙂

    • ojej dziękuję! Ja się zawsze obawiam zanim nacisnę „publikuj” przy długim poście, że nikt tego nie przeczyta 😀

  • Bardzo lubię czytać takie podsumowania! Przypominam sobie o tym, jak ważne jest cieszenie się z małych rzeczy, jak spacer, wyjście do kina, spotkanie z kimś z kim się dobrze czujemy, czy fakt, że miło natłoku obowiązków potrafiliśmy znaleźć czas dla siebie!
    Ja długoterminowe planowanie zaczęłam od tego roku, ale patrząc z pespektywy czasu i na luźne zapiski w notesie, myślę, że większość planów na 2017 została zrealizowana! Przedemną bardzo pracowity rok poprzedzający grudniową przeprowadzkę się do Rzymu, więc jeśli jeszcze kiedyś będziecie, to zapraszam na espresso : )

  • Super! Uwielbiam takie długie wpisy, a z tego aż kipiała radość i duma z osiągniętych sukcesów. Gratulacje! A co to porażek, uważam dokładnie tak samo, wyciągnąć lekcję i do przodu 🙂 Zapraszam do siebie na podsumowanie 2017 roku 🙂 https://przekladnamiare.wordpress.com/2017/12/30/wielkie-podsumowanie-2017-roku/

  • Ale pięknie! Uwielbiam towarzyszyć ludziom w takich podróżach przez wspomnienia i fajnie, że zdecydowałaś się na podsumowanie 🙂 Piękny czas, oby 2018 był jeszcze fajniejszy dla Was (już niebawem) trojga!

  • Irena

    Uwielbiam czytać twoje posty (ok, oglądać vlogi również) jesteś bardzo pozytywną osobą i bije od ciebie strasznie dużo ciepła 🙂
    Myślę, że warto się na chwilę zatrzymać i spojrzeć na miniony czas, zobaczyć ile się zrobiło i wyciągnąć wnioski na przyszłość. Wydaje mi się, że mój rok był takim rokiem przeczekania, ponieważ w tym roku nie wybrałam się na żaden nawet króciutki urlop (nie zdobyłam nowego szczytu – uwielbiam góry, nie odkryłam nowego miejsca), ale był to rok spędzony z bliskimi, pełen radości, zwyczajnych wyjątkowych chwil, lekcją odpuszczania, intensywną pracą nad własnym rozwojem. Jestem wdzięczna za miniony rok, wyciągam wnioski i w tym roku znowu śmiało wyciągam rękę po marzenia. Wam życzę powodzenia w realizacji planów, niech nowa rola przeniesie ci mnóstwo radości i spełnienia :* i zdrówka dla ciebie i Bejbika :*

  • Biję się z myślami, czy robić takie podsumowanie na blogu, ale masz rację, że fajnie jest spojrzeć na to, gdzie byliśmy rok temu. Dużo się u Was działo, a skoro team się powiększa, to pewnie w 2018 będzie działo się jeszcze więcej 🙂 Wszystkiego dobrego!

  • Uwielbiam na twoim blogu tego typu posty, bo bardzo inspirują :). Piękny był u ciebie miniony rok i oby nadchodzący 2018 był tak samo udany i oczywiście, żeby bejbik nie dał za bardzo wam w kość i oczywiście życzę wam, żeby wszystko dobrze było :).
    Dziękuję Ci za codzienną dawkę natchnienia 🙂