BULLET JOURNAL W GRUDNIU – MOJE STRONY I INSPIRACJE

Grudzień to z jednej strony miesiąc, który upływa na przygotowaniach do świąt i cieszeniu się tą ciepła, cudowną atmosferą. Z drugiej strony to miesiąc podsumowań, planowania i wyznaczania nowych celów. Oba te aspekty znajdziecie w moim Planerze Pełnym Czasu oraz na blogu! Zaczynamy od planerowych stron, które będą pomagać mi ogarniać rzeczywistość w najbliższych dniach i tygodniach!

Zanim jednak przeskoczymy do tego jak przygotowałam planer na ten miesiąc bardzo chciałabym odnieść się do komentarza, który jakiś czas temu pojawił się na blogu pod postem o bullet journalu na listopad.

Jeśli was to nie interesuje szybciutko przeskoczcie do następnego akapitu!

Na początku miałam zostawić te słowa bez odpowiedzi – bo tak naprawdę, jaka odpowiedź jest tutaj prawidłowa?

Mam tłumaczyć, że praca w domu może być duuuuużo bardziej obciążająca czasowo i psychicznie niż praca na etacie, bo „z etatu” się wychodzi co miesiąc z pewną pensją na koncie, a będąc na swoim ta praca cały czas gdzieś w podświadomości siedzi bo i odpowiedzialność za wszystko jest inna?

Mam próbować odpowiadać na zarzut, że „zajmuję się tylko planowaniem” i wyliczać rzeczy, które z samego planowania się nie wzięły? Fajnie by było, ale jednak plany trzeba realizować – gdybym zajmowała się tylko planowaniem, to efekty tego byłyby raczej kiepskie.

Mam czuć się winna dlatego, że ogarnęłam swoją codzienność, obowiązki i inne sprawy na tyle, że ośmielam się mieć czas na „pierdoły”? Czy może powinnam dyplomatycznie odpowiadać na złośliwości schowane pod hasłem „tryb życia zwykłego śmiertelnika”?

Powiem wam szczerze … nie chce mi się. Nie chce mi się po raz kolejny brać udziału w takiej internetowej licytacji „kto ma gorzej”, nie chce mi się przekonywać, nie chce mi się tłumaczyć.

Tyle razy wspominałam o tym, że jestem akurat w takim momencie życia, że mogę sobie pozwolić na planowanie tak jak lubię, że nie wiem jak będzie za kilka miesięcy, ale póki mogę to z tego korzystam. A jak przyjdzie czas na zmiany, to wezmę je na klatę i jakoś się w nowej sytuacji ogarnę.

Na pewno nie zamierzam jednak dogadywać wtedy tym, którzy będą mieli więcej czasu dla siebie, zamiast tego wolałabym te kilka minut w ciągu dnia poświęcić na swoje własne „pierdoły”, aby jednak na zupełnie daleki plan nie zeszły… 

Z CZEGO KORZYSTAM PRZY PLANOWANIU?

No dobra, napisałam to co mi na sercu leżało – pora na konkrety!

Tworząc moje grudniowe strony i rozkładówki wróciłam do ulubionych narzędzi i sprawdzonych rozwiązań – mam wiele pisadeł, ale powiem wam z ręką na sercu, że to zestaw minimum sprawdza się w moim planowaniu najlepiej. Nie lubię gdy jest zbyt pstrokato, trzymam się zasady „less is more” i na ogół dobrze na tym wychodzę! 

W tym miesiącu przy planowaniu korzystałam z:

Jakiś czas temu napisałam również całkiem obszerny artykuł o narzędziach do planowania, z których korzystam:

→ ZOBACZ Z CZEGO KORZYSTAM W TRAKCIE PLANOWANIA!

GRUDZIEŃ – MÓJ PLANER NA TEN MIESIĄC

Na początku pokażę wam strony, które dokładniej opisywałam w zeszłym miesiącu. Mam taki swój zestaw rozpisek związany głównie z pracą i codziennymi sprawami do którego stale wracam. Są to tabelki i rozwiązania, które idealnie się u mnie sprawdzają i nie czuję przy nich żadnej potrzeby dalszego kombinowania i dłubania – dzięki temu oszczędzam sporo czasu i energii tworząc rozkładówki na kolejne miesiące!

WSZYSTKIE GRUDNIOWE STRONY MOŻECIE PODEJRZEĆ RÓWNIEŻ NA FILMIE

>> PLANOWANIE NA EKRANIE  – GRUDZIEŃ 2017 <<

Moje ulubione strony to:
– plan miesiąca, a tuż obok niego Małe Cele;
– plan wpisów w mediach społecznościowych,
– Codziennik oraz
– Dziękuję za…

Jak co miesiąc nie wyobrażam sobie również funkcjonowania bez strony z zapiskami związanymi z moją firmą – naprawdę ułatwia mi ona życie!

Poza tym w grudniu w moim Planerze Pełnym Czasu zagości kilka dodatkowych stron dla których zaklepałam miejsce na samym początku miesiąca – wiem, że będę do nich często zaglądać i takie rozwiązanie jest dla mnie bardzo czytelne!

X-MAS BRAIN DUMP

Czyli miejsce na wszystkie przedświąteczne zapiski, burze mózgów i spisywanie szybkich planów zakupowo-wypiekowo-dekoracyjno-życiowych. Nie silę się tu na żadne tabelki, układy i kategorie, ale wiem, że w przedświątecznym zamieszaniu takie dwie strony na szybkie przewietrzenie głowy i uporządkowanie zadań bardzo mi się przydadzą!

Na filmie możecie podejrzeć jeszcze listopadowe strony na których zaczęłam przygotowania do świąt. Mam tu wypisane rzeczy do zrobienia przed świętami, pomysły na dekoracje (które kolekcjonuję na Pinterest), listę zakupów do zrobienia stacjonarnie i online oraz kilka pomysłów na tegoroczny grudniownik.

BEST OF 2017

Czyli najlepsze wspomnienia z tego roku! Pod koniec grudnia lub na początku stycznia chciałabym przygotować wpis podobny do tego z ubiegłego roku i na tych stronach zamierzam wypisać najfajniejsze chwile i wspomnienia z ostatnich 12 miesięcy. Na pewno tworząc szkic do tego tekstu wrócę do zapisków z Codzienników oraz do mojego albumu ze wspomnieniami.

Wpis pojawi się na blogu a w moim Planerze Pełnym Czasu zawsze będę mogła wrócić do tych najfajniejszych, bliskich mojemu serduchu wspomnień!

WYPRAWKA

W grudniu (albo na samym początku stycznia, gdy tylko rozpoczną się wyprzedaże) zamierzam uporać się z Bejbikową wyprawką. Pisałam już jak bardzo mnie ten temat przeraża, postanowiłam więc wszystko sobie rozpisać i w miarę możliwości zaplanować. Zamierzam zajrzeć na kilka blogów (może polecicie mi jakieś ciekawe?) i przygotować listę tego co potrzebne z rozmiarami dopasowanymi do pór roku, aby ułatwić sobie zakupy. Na pewno pokażę wam jak to wszystko wygląda jak tylko uporam się z wyprawkowymi stronami!

Z CZEGO REZYGNUJĘ W GRUDNIU?

Podobnie jak miesiąc temu, w grudniu w moim planerze nie zobaczycie habit trackera, nie będzie również trackera nastrojów – w listopadzie wcale mi ich nie brakowało, nie będę więc tworzyć tych tabelek tutaj na siłę.

Postanowiłam również nie szaleć z ozdabianiem i przerostem formy nad treścią. W grudniu kreatywnie będę działać w grudniowniku, a nadmiernie ozdobne strony (takie jak w moim zeszłorocznym grudniowym bullet journalu) kompletnie się u mnie nie sprawdzają.

Jedyny dekoracyjny element w tym miesiącu to kilka moich ulubionych, świątecznych cytatów lub fragmentów z piosenek zapisanych kursywą na wybranych stronach – więcej mi tutaj naprawdę nie potrzeba!

NAD CZYM SIĘ ZASTANAWIAM?

Cały czas zastanawiam się nad podsumowaniem roku w moim Planerze Pełnym Czasu – być może wezmę udział w wyzwaniu Lisy Jacobs (jeśli pojawi się ono również w tym roku, tutaj link do zeszłorocznego), albo wykorzystam hasła Boho Berry -zobaczymy, jeszcze nie zdecydowałam się tutaj na nic w 100%.

Bardzo się cieszę na ten grudzień i tak jak wspomniałam na początku zamierzam wykorzystać go na delektowanie się świętami, zakończenie roku z uśmiechem i spokojne przygotowanie się do świeżego startu. 

Ciekawa jestem jak wy planujecie grudzień?

Jak zamierzacie wykorzystać najbliższe tygodnie, na czym chcecie się w pierwszej kolejności skupić? Wspomagacie się w tym przedświątecznym zamieszaniu jakimiś specjalnymi listami, kolekcjami i miejscem na zapiski czy działacie spontanicznie? Planujecie świąteczne zakupy, wypieki i atrakcje na papierze czy macie do tego inne, sprawdzone narzędzia?

Dajcie znać i podzielcie się swoim doświadczeniem i pomysłami w komentarzu pod wpisem!

Zobacz również

  • Marta Król

    Wow, jestem pod wrażeniem szczerości z Twojej strony. Nie boisz się krytyki i umiesz sobie z nią bardzo konstruktywnie poradzić.
    Twój blog traktuję jako wskazówki, a nie coś, co mam dokładnie kopiować. Też prowadzę dzięki Twoim radom bujo i jest ono mega minimalistyczne, nie spędzam nad nim sporo czasu, ale bardzo pomaga mi w planowaniu i organizowaniu życia. Dzięki niemu sprawniej ogarniam codzienność i mam czas na to, co lubię. 🙂 Dzięki za inspiracje:)

    • Marta dzięki!
      Oczywiście, że blog ma być jakąś inspiracją, pomysłem, punktem wyjścia – to byłoby dziwne, gdyby każdemu pasowało to samo, zresztą jeśli ktoś inaczej pracuje po co mu social mediowe tabelki itp? 🙂

  • marta

    Kasiu, bardzo chętnie podglądam Twoje strony w BuJo, choć sama planuję w zupełnie inny sposób. Natomiast niezrozumiałe są dla mnie komentarze, jak ten, który pokazałaś w tekście – niech każdy organizuje się tak, jak mu wygodnie. Ja zdecydowanie uważam, że poświęcenie tych 10 minut dziennie na wypełnienie plannera/kalendarza czy poukładanie i zrobienie listy spraw do załatwienia skutkuje tym, że o wszystkim pamiętam, robię wszystko sprawniej i tym samym zaoszczędzam więcej czasu, niż zajęło mi samo planowanie.

    • To prawda, ta zasada, że 15 minut poświęcone na planowanie oszczędza z godzinkę czasu na działanie na serio działa! trzeba tylko na sobie spróbować, przetestować, pokombinować, dopasować to planowanie do siebie 🙂

  • Powiem tak, miałam w wakacje pracę, która wymagała ode mnie długich dojazdów, spędzałam w trasie 3 godziny dziennie. Planowałam, że tyle rzeczy wieczorem porobię, poszyję, poczytam, poćwiczę. Ale w rzeczywistości nie miałam na to siły, więc w moim BuJo znalazły się rzeczy, które będę musiała zrobić. Nie było też rysunków, szlaczków. Nie miałam na nie siły i ochoty. I wiem, że jak będę mieć dzieci, własny dom, pracę itd., to tym bardziej będę potrzebowała zapisać, co mam do zrobienia, żeby to wszystko ogarnąć. Może nie będę miała czasu na robienie Bujo, to nic, kupię gotowy kalendarz albo będę pisać na kartkach. Może nie będę mieć tyle czasu na hobby, ale może dzięki temu, że zaplanuję obowiązki znajdę choć trochę czasu dla siebie.

    • Ahhh ta Beyonce 😉 Czytałam ostatnio u kogoś fajny artykuł o tym, nie pamiętam teraz gdzie 😉 No, ale Beyonce ma sztab ludzi za sobą, więc ta jej doba jakaś dłuższa się robi.. 😉 A ja też pamiętam jak pracowałam w Turcji i tak bardzo zazdrościłam osobom, które miały czas na wszystko, mogły rozwijać blogi, firmy, robić zdjęcia i ciągle coś tworzyć… ja wtedy siedziałam za biurkiem i robiłam różne dziwne rzeczy.. i tak jak piszesz – nie ma sensu się porównywać, każdy jest w innej sytuacji i powinien działać po swojemu, wg swoich kryteriów i możliwości 🙂

      • Nie wiem właśnie czemu w tak wielu artykułach o planowaniu i wykorzystaniu efektywnie czasu używa się jej przykładu, ciekawe

  • Marta

    Kasiu, nie mogłam znaleźć miejsca, w którym ten wpis się pojawił. W każdym razie, ponieważ jestem Twoją stałą „klientką” pozwalam sobie napisać.
    Pracuję w trzech miejscach, mam kłopoty zdrowotne i wymagające dziecko. Oraz po 40-stce :). Zwykle padam na twarz po powrocie z nerwowej i wyczerpującej pracy. Kolejne zadania zawodowe muszę jeszcze wykonać w domu. Nigdy nie „schodzę” z etatu.
    I bawię się w bullet journal.
    Bo:
    – lubię i sprawia mi to przyjemność
    – bo zawsze lubiłam mieć wszystko zaplanowane
    – bo mam tak dużo obowiązków w różnych miejscach, że dopiero ogarniam je po rozrysowaniu tabelek tematycznych i miejscowych oraz rozpiski tygodniowej i miesięcznej
    – bo to rysowanie (choć nie ozdabiam bo nie mam zdolności, ale chciałabym) mnie uspokaja i wycisza, jak szydełkowanie
    Tak, kolorowe notatniki, szlaczki, wymyślne tabelki to niepotrzebne i wydumane bzdury. Jasne. Oczywiście. Ale jeśli ktoś to lubi??? A Kasia ma na to wszystko czas i to jest również rodzaj jej aktywności zawodowej. Więc o co halo? Jak ktoś nie lubi bzdur niech nie czyta…
    Pozdrowienia dla wszystkich wielbicieli tego miłego i ciepłego miejsca 🙂

    • Marta dziękuję za ten komentarz! 🙂
      Strasznie się cieszę, że pokazałaś jak sprawa wygląda z perspektywy osoby w zupełnie innej sytuacji i miejscu w życiu 🙂 Kolejny przykład, że jak się chce to można! Chociaż, tak sobie myślę, że nie każdy musi chcieć tak działać i to jest jak najbardziej ok! Po co tylko ta cała frustracja…

  • Nie przejmuj się tak, nie warto 🙂 Olej! Bardzo ładne strony – ja cały czas zastanawiam się nad tabelką social media. Kilka razy mi się już nie sprawdziła, ale chciałabym do niej wrócić, bo naprawdę ogarniam dużo projektów i czuję, że potrzebuję mieć ją też na papierze no i tak ze sobą walczę :). Twoja bardzo mi się podoba – fajnie jest mieć kilka rzeczy na dwóch stronach, więc może stworzę coś podobnego u siebie 🙂 Jeśli chodzi o listę wyprawki do szpitala – to ja już ją wczoraj zrobiłam. Rozpisałam sobie wszystko na jednej stronie z podziałem na kategorię (pokażę to na blogu). Co do zakupów to C&A ma teraz dużo świetnych ciuszków dla niemowląt 🙂 (Ja już wybrałam piżamę, bo szukam najładniejszej 🙂 Jeśli chodzi o planowanie – to mam kilka list: np. lista małych przyjemności grudniowych, muszę jeszcze dopisać co będę gotować w grudniu na święta. Mam już prawie gotową listę prezentową.

    • Gosiu, tak jak napisałam wyżej – nie przejmuję się, bo po prostu mi się nie chce, ale nie zamierzam też przechodzić nad takimi komentarzami do porządku dziennego 🙂
      Z tą tabelką pewnie trzeba pokombinować, mi się ten układ sprawdza, chociaż już gdzieś pisałam, że to nie jest tak, że się go sztywno w 100% trzymam – to raczej miejsce na pomysły i szkic tego, co się zadzieje 🙂 Plus fajnie jest mieć taką ściągę np. sprzed roku i inspirować się własnymi pomysłami 🙂
      O C&A to dobry trop, kupiłam tam ostatnio spodnie i te H&Mowe mogą się przy nich schować – super wygodne! 😀

      • O w C&A ja kupiłam (chyba z miesiąc temu) takie spodnie ciążowe. Na początku byłam przeciwna, bo wiesz, rodzę w styczniu, to tam bym dała radę w zwykłych pochodzić (yhym, ależ uparta jestem!) Powiem Ci, że w takie normalne jeansy rurki (rozmiar 44) już ledwo włażę 😉 Ale generalnie uległam Łukaszowi, który mnie namawiał na ciążowe spodnie i poweim Ci, że są świetne i luźne. Dodatkowo w zimie – dziecko ma taki „otulacz” na brzuchu, choć szew w tych spodniach trochę mnie „gryzie” 😉 Dodam do tego opuchnięte stopy. Nie wiem jak jest u Ciebie, ale dla mnie osobiście III trymestr to tragedia + opuchnięte dłonie. Stopy mam tak spuchnięte, że po całym dniu ciężko mi nawet przejść kawałek. Lekarz powiedział, że to normalka i że po porodzie wszystko wróci do normy 😉

  • Olga | Ohmycraft.pl

    Ja bardzo Ci zazdroszczę tego, że ogarnęłaś się jeszcze przed dzieckiem. Ja dopiero w ciąży odkryłam blogi (w tym Twój) i próbuję z pomocą BJ ogarniać swoją rzeczywistość. Teraz mój Syn ma 15 miesięcy, a ja pracuje na pełny etat, to planowanie sprawiło, że mam czas na rodzinę, na hobby, na pracę i umiem zrezygnować z jednych rzeczy, by mieć czas na inne. Oczywiście, że z Małym Człowiekiem świat się zmienia, ale nie wierz w to, że „teraz to zobaczysz jakie jest życie i Ci wylecą z głowy te pierdoły”. To wszystko zależy od naszego podejścia. Każdy organizuje (lub nie organizuje) się tak jak Mu wygodnie.

    A w sprawie wyprawki pozwolę sobie napisać do Ciebie maila. I tak muszę w końcu spisać swoje wnioski dla siebie, pewnie się jeszcze przydadzą w przyszłości 😉

    • Super Olga, dziękuję i z niecierpliwością czekam na maila! 😀 Zbieram i porównuję wszystkie listy, inspiracje itp i szukam wyprawkowych punktów wspólnych 😀
      A co do planowania – bardzo ważne jest to co napisałaś, że umiesz rezygnować z jednych rzeczy by mieć czas na inne 🙂

  • Aurelia

    Ja się cieszę, że odkryłam Twojego bloga, bo dzięki BJ w końcu zaczęłam ogarniać swoje chaotyczne życie z 3-miesięcznym dzieckiem 🙂 I mam zamiar z tego korzystać tak długo jak da radę – czyli podobnie jak Ty. Co do wyprawki to radzę porównać różne listy i wybrać z nich wspólne rzeczy. Od siebie dodam tylko, że zakup laktatora jednak nie byłby na wyrost przed porodem (miałam odmienne zdanie i zamawiałam go 2 dni po porodzie). Malutkie dziecko naprawdę nie potrzebuje wiele poza Wami i ciepłem 🙂 Ogarniecie to, my większość miesiąc przed porodem robiliśmy na luzie, tj. Łóżeczko, fotelik, pranie ciuszków 🙂 nie ma sensu szybciej, bo się kurzy niepotrzebnie.
    Wracając do BJ, czekam na Twoje inspiracje na podsumowanie roku!

    • No co Ty… ogarniać życie z 3 miesięcznym dzieckiem? To tak się daaaaa? 😀 Bo ja ostatnio ciągle słucham, że jak się Bejbik pojawi to wszystko runie i się skończy rumakowanie 😉 nie no żartuję 😉 Cieszę się, że znalazłaś tu jakieś pomysły i inspiracje Aurelia! 🙂
      Też zostawimy chyba te większe zakupy na styczeń/luty – liczę na jakieś wyprzedaże 🙂 Z kolei część rzeczy chcemy kupić z drugiej ręki (np. łóżeczko do odnowienia), więc tutaj będę rozglądać się wcześniej 🙂

      • Aurelia

        Trochę się zmieniło, oczywiście, hehe! Dzisiaj na przykład w połowie obiadu musiałam iść lulać młodą, nie ma zmiłuj. 😉 Niezaprzeczalnie ma się mniej czasu dla siebie. Najgorszy jest pierwszy miesiąc, bo się poznajecie i wszystko jest takie nowe dla Was i dziecka – potem wchodzi się w swój rytm. 🙂 Dorabiam sobie na razie w domu, na tyle na ile mogę. A zaczęłam prowadzić BJ, bo nie ogarniałam już domu – teraz mam wszystkie spisane i odhaczam z list. 🙂 Świetna sprawa, naprawdę! Czegoś nie zrobię, trudno, ale nie zapomnę i zrobię w następnej kolejności.

        My mamy większość rzeczy od rodziny – właśnie łóżeczko, ciuszki, wanienkę, zabawki. Bardzo dużo zaoszczędziliśmy. Co będziecie mieli? 🙂

      • Dopóki dziecko nie jest mobilne i dobrze śpi, da się ogarniać rzeczywistość. Natomiast jak zaczyna chodzić i nie ma się pomocy, plus bunt dwulatka to bywa trudno. Ale dzieci są tak różne, że nie można przyjmować cudzego scenariusza. Ważny jest team. Jeśli rodzice sobie pomagają, dzielą się obowiązkami, to da się ten etap przejściowy przeżyć;) Na pewno dacie sobie radę. I nim się obejrzycie, dziecko będzie szło do przedszkola…

  • Kasia zawsze znajdzie się ktoś kto musi z siebie wylać gorycz w jakiś sposób. Dla równowagi powiem Ci, że bardzo mnie Twój filmik zainspirował, wzięłam zeszyt i stworzyłam coś podobnego, bo wciąż się z planowaniem miotam i szukam czegoś dla siebie 🙂

    • Kamila bardzo się cieszę, ciekawe jak sprawdzi się to u Ciebie! Takie planowanie jest fajne właśnie przez to, że wystarczy pierwszy z brzegu zeszyt, długopis i można działać! 😀
      Też tak myślę, że takie komentarze to trochę przejaw zachowania – „nazbierało mi się po całym dniu to sobie w necie na kogoś całą gorycz wyleję, a co tam…”

  • Gdy otrzymuję takie komentarze jak ten, który pokazałaś, zastanawiam się, skąd ludzie biorą czas na ich pisanie i – co więcej – na czytanie rzeczy, które dla nich są bzdurą. Ja, by mieć czas na takie „fanaberie” jak blogowanie, czy planowanie, rezygnuję marnowania czasu, a za marnowanie czasu uważam spędzanie czasu na stronach internetowych, które nie mają na moje życie wpływu. Myślę, że autorka komentarza miałaby czas na planowanie, gdyby nie marnowała go na pisanie takich destruktywnych komentarzy 🙂

    Wracając do pozostałej części wpisu – szukam idealnej metody planowania i Twój blog jest dla mnie ogromną inspiracją. Dziękuję, że to robisz 🙂

  • jak się pojawia dziecko to wcale nie przechodzi ochota i można znaleźć czas na te „pierdoły” 😉 mówię to jako matka pracująca w domu z czteromiesięcznym dzieckiem
    ja bardzo zazdroszczę ludziom na etacie też własnie tego, że mogą wyjść i zostawić pracę za sobą, a ja żyję tym cały dzień i nigdy nie wiadomo ile akurat w tym miesiącu zarobię ( a zus opłacić trzeba)
    a tak co do wyprawki, ja się nasłuchałam i naczytałam, że nie ma sensu kupować dziecku ubrań mniejszych niż 62… i jakbym się posłuchała to moja córka przez 4 miesiące nie miałaby w czym chodzić, bo urodziła się maleńka 😉

    • No właśnie, ta przewidywalność etatu ma swoje plusy 🙂 Często z Fabem rozmawiamy, że pracując na etacie pracowaliśmy mniej (chociaż ten czas siedzenia za biurkiem był często zmarnowany na głupotach i ogarnianiu czyjegoś widzimisię, to też druga strona medalu…), a teraz ta praca w sumie nigdy się nie kończy, logistyka planowania wydatków i oszczędzania też jest zupełnie inna, no, ale „zwykli śmiertelnicy” nie mają o tym przecież pojęcia 😀
      Właśnie też tak czytam, żeby nie kupować 56, a przecież to na dwoje babka wróżyła 😉 Najwyżej później je komuś oddamy 🙂

      • Marta

        Kasiu, ja osobiście już dawno jestem po rozmiarze 56 :), teraz kupuję już w zbliżającym się do 170… Ale w sobotę kupowałam takie ciuszki dla dziecka w rodzinie. Właśnie dlatego, że uważali, że się nie opłaca. A chłopczyk urodził się dość drobny i „pływa” we wszystkim co mają. Więc ciocia dokupiła ten brakujący rozmiar. Widać, nigdy nic nie wiadomo.

        • naszą przez miesiąc ubieraliśmy w rozmiar 50, a i tak były nieco za duże 🙂 dobrze, że mama mnie uprzedziła, że ja też się malutka urodziłam i byliśmy trochę przygotowani 😀

        • Aurelia

          Z tym rozmiarem to u mnie 4 miesiące i dopiero niedawno spakowałam te maleńkie! Kto by pomyślał, że jak się rodziła ze wzrostem 57 będzie tyle w tym chodziła. Bite 3 miesiące. 🙂 Nigdy się niestety nie przewidzi.

  • Ewa

    Podobnie jak dziewczyny poniżej chciałabym napisać Ci, że też nie rozumiem osób, które piszą komentarze w stylu o którym pisałaś… skoro ktoś nie ma czasu , ochoty, zdolności do robienia pewnych rzeczy, to nie ma prawa komentować kogoś kto ma czas, ochotę i zdolność do tego typu robienia. Pięknie powiedziałaś na tema planowania przy okazji webinarium prowadzonego wspólnie z Olą. Nie chodzi o kwiatki, tabelki, a o to by to co planujemy na papierze, miało odzwierciedleniu w życiu, w czynach. Od i tyle.

    U mnie grudzień ( oprócz standardu jak u wszyskich związanego ze Mikołajkami, Świętami i Sylwestrem) jest też miesiącem moich urodzin i imienin. Także planowania jest więcej 🙂 Wracam na pewno do tych sprawdzonych rytuałów i wyjątkowo chciałabym aby ten szczególny miesiąc nie było pod HASŁEM- trzeba… zrobić 12 potrwa, polerować srebra itd. Chce się skupić na tym co ważne, więc przy okazji rozpoczętego adwentu , oprócz odmówienia sobie słodkości planuje wypisać sobie najważniejsze sprawy na ten miesiąc ( randka z mężem w moje urodziny, występ świąteczny dziewczyn, wyjście na łyżwy w mikołajki itd…)

    Ciekawi mnie tylko jedno, czy uda Ci się ( zważywszy na Twój stan) przygotowac pomysły na ZIMĘ, tak jak robiłaś to w poprzednie pory roku.

    • Ewa, lista pomysłów jest w dziale Freebies, nie będę jej zmieniać, bo w sumie to te pomysły są zawsze podobne, takie sezonowo-tradycyjne 🙂 Ale można ją stamtąd pobrać i korzystać 😀
      Szykuje się u Ciebie piękny grudzień – tyle fajnych okazji do świętowania 😀 Łyżw zazdroszczę – w zeszłym roku się nauczyłam jeździć i to chyba jedyny sport w którym jestem lepsza od Faba 😀 No, ale wiadomo teraz nie mogę.. może za rok 😀

  • Klau Dia

    Dzień dobry, zacznę od tego, że codziennie ogromnie mnie inspirujesz, choć nasze tryby życia zupełnie się różnią. Zaczęłam planowanie w zeszłym roku, a od miesiąca w bullet journal 😉 Chciałam odnieść się do wstępu, ponieważ też pracuję na pełen etat, również w weekendy, czasem po 12 godzin, mam dziecko i cały dom na głowie, a jednak dziwnym trafem znajduję codziennie chociaż pół godzinki na planowanie , które pomaga mi ogarnąć codzienność , a poza tym jest to dla mnie ogromna przyjemność i relaks 😍 Dlatego uważam, że ktoś kto tego nie lubi nie powinien tego nawet komentować 😊 Ogromną sztuką jest umiejetność planowania i organizowania, ale efektywnego. Ty robisz to wyśmienicie , tak trzymaj i dziękuję za wszystkie pomysły i inspiracje ❤️

    • Klaudia dziękuję za ten komentarz! 🙂 Spada mi kamień z serca jak czytam takie słowa, bo świetnie pokazują, że nie wszystko jest czarno-białe i jeśli ktoś chce (chociaż wcale chcieć nie musi, w tym też nie ma nic złego przecież), to może 🙂

  • Ania G.

    Napiszę szczerze, że próbowałam planować swoją rzeczywistość w BJ, ale totalnie się u mnie nie sprawdziło. Mam bardzo ograniczony czas w ciągu dnia (tak, tak, pracuję na pełen etat, dojazdy do pracy codziennie zajmują mi trzy godziny, jestem mamą 5-latki) i pomimo, że mam pomoc w partnerze to i tak czasem 15 minut dla mnie to luksus. Ale… jak tak sobie myślę to wiele rzeczy zostało we mnie z BJ. (listy, planowanie posiłków, planowanie m-c, tygodnia, dnia, kilka słów za co jestem wdzięczna). Po prostu nie rysuje, nie tworzę tabelek, wystarczy zwykły kalendarz, zeszyt, długopis i dobra wola. Już wcześniej zanim urodziłam córeczkę planowanie uważałam za podstawę funkcjonowania. Każdy dzień zaczynam od listy, co należy zrobić, każde wydarzenie (święta, urodziny, spotkania, lekarzy) planuję z wyprzedzeniem, szczegółowo i skrupulatnie, aby chaos nie wkradł się w nasze zabiegane życie. Dlatego planowanie uważam za część moich obowiązków, bez tego nie zaczynam dnia. Kasiu, właśnie dlatego codziennie zaglądam na bloga, poszukując inspiracji, nie z wszystkiego korzystam, ale jak coś zakiełkuje to później moje życie jest łatwiejsze. Dlatego dziękuję Ci za to co robisz 🙂

  • Ja też uwielbiam planować i jakoś nie przeszkadza mi w tym praca 😀 No ale wiesz Kasiu, wszystkim nie dogodzisz 🙂 Też muszę usiąść w weekend i zaplanować swój grudzień 🙂

  • Osobiście dzieciaków jeszcze nie mam i póki co tylko studiuję, ale… mam takie poczucie, że jeśli któregoś dnia nie będę umiał wygospodarować czasu na własne przyjemności, zwane przez autorkę komentarza „pierdołami” to trochę tak jakbym przegrała swoje życie. Funkcjonowanie tylko dla obowiązków pozbawia codzienność większego sensu… Po za tym obserwując swoją mamę i znane mi kobiety pracujące i wychowujące dochodzę do wniosku, że to tylko kwestia dobrej organizacji. Jeśli komuś zależy to znajdzie czas na małe przyjemności. Stając się pracownikiem i matką nie przestajemy być odrębną jednostką z własnymi potrzebami.

  • Monika

    Kasiu, mam 3 Dzieci (12, 11 i 4 lata), pracuję na etat plus jestem freelancerem tłumaczem i… jupi! organizuje się w bullet journallu i robię tabelki. MAM CZAS. pozdrawiam gorąco. Monika

  • Michalina Skonieczna

    Prawdę powiedziawszy, rozdrażnił mnie ten komentarz. Osobiście uwielbiam ludzi (oczywiście ironicznie), którzy mówią mi, co powinnam robić. Albo takich, którzy lubią się czegoś uczepić. Mój ulubiony przykład – po wieczornej zmianie w pracy, kiedy już wszyscy wyszliśmy, wywiązała się rozmowa odnośnie kupowania produktów, na których są grafiki artystów; konkretniej chodziło o Lisie Sprawy Beaty Smugaj. Zostałam wtedy mocno skrytykowana słowami: „Ja nie wiem, Ty nie masz co z pieniędzmi zrobić? Oddaj bezdomnym albo zacznij wychowywać dzieci, a nie zajmujesz się głupotami”.
    Otóż, sprawa pierwsza – nie lubię, jak mi się w portfel zagląda.
    Sprawa druga – moje pieniądze, moje wydatki, MOJA SPRAWA.
    Co też powiedziałam, dosyć dobitnie.
    A jeśli autorka komentarza jest tak zabiegana, że nie ma na nic czasu, polecam odłączyć telewizję, internet, wyłączyć telefon – i nagle się okaże, że czasu jest masa. <3

  • Maya

    Jestem pierwszy raz na Twoim blogu i muszę przyznać że będę tu częściej zaglądać… 🙂
    Jeśli chodzi o planowanie to wychodzi mi całkiem nieźle ale gorzej z wykonywaniem zadań i dotrwaniem do końca miesiąca i brakiem motywacji.

  • Joanna

    Kasiu Twój blog jest bardzo inspirujący. Mam małe dziecko, jestem na urlopie macierzyńskim a bujo sprawdza się u mnie doskonale. Inspiruje się Twoim blogiem pomimo tego że nasze notesy różnią się diametralnie. W sumie gdyby nie Ty to nawet bym nie wiedziała że jest bujo i pl. A tworzę jedno i drugie, ale każde po swojemu i to jest super! Jak chodzi o wyprawkę to mój maluch ma 7 msc i jesteśmy przy rozmiarze 74-80. Dzidziuś urodził się też na wiosnę, mieliśmy sporo ubranek od mojej siostry i dobrze bo połowa rozmiaru 56 była za mała. Letnie ubranka kupowalismy na bieżąco bo rozmiary zmieniały się co chwila 😉

  • Kasia, kompletnie się nie przejmuj takimi głupimi komentarzami. Człowiek, który ma czas na dyskusje w Internecie, ale kompletny brak czasu dla siebie? To już mówi samo za siebie, prawda?
    Wypuszczając plakaty po raz kolejny dowiedziałam sie, że są ludzie – fanatycy, którzy swoje opinie uznają za fakty i kolejny raz zrozumiałam, że żal mi na nich życia. Olewam i dalej robię swoje i to chyba jedyna słuszna droga.

    I nie przejmuj się, jak się sobie na własne życzenie nie wywraca życia do góry nogami, gdy rodzi się dziecko, to spokojnie można znaleźć czas i na godzinę pracy i na chwilę dla siebie. Dzieci sypiają w dzień, wieczorami śpią wcześniej niż my. Najpierw często leżąc w leżaczku, a potem bawiąc obok Ciebie klockami też się zajmą sobą chwilę i można wypić kawę, odpisać na maile, obrobić kilka zdjęć czy poplanować.
    Owszem, bywają dni, kiedy jest armagedon i nie wiesz w co ręce włożyć ale to kilka-kilkanaście dni w roku. Owszem, jest więcej sprzątania i roboty ogólnie przy dziecku, ale znów nie tyle, by nie mieć czasu kompletnie na nic, bo wtedy serio – szwankuje organizacja, albo podjęliśmy złe decyzje i próbujemy dokonac niemożliwego, nie przeanalizowaliśmy sytuacji dokładnie (np. mamy niby 8 godzin pracy, ale z dojazdami robi się z tego 11 + liczymy ile zarabiamy, a nie odliczamy kasy za żłobek i paliwo etc.)

    Ludzie dziś strasznie płytko myślą, życie przecieka im przez palce właśnie z tego powodu, ale oni nadal będą szukać winy w innym. Ja się nauczyłam, że minuty mojego życia są zbyt cenne na dyskusje z takimi ludźmi z kategorii „w dupie mam twoje argumenty”

    Miłego dekorowania, u nas kalendarz już wisi, pierwsze ozdoby dzisiaj, jutro pieczemy ciastka dla Mikołaja, we wtorek wieczorem choinka <3

  • Miśka

    Pracuję na etacie w systemie dwu zmianowym,czasem i po 10 godzin zwłaszcza w okresie przedświątecznym i wiecie co, mam czas na planowanie! Tak, od kiedy zaczęłam rozpisywać swoje zadania i w miarę jakoś uporządkowywać swoje zadania, cele, ogólnie mówiąc życie to mam czas, tak ja jako ten zwykły śmiertelnik mam czas na te swoje „pierdoły”, które ułatwiają mi funkcjonowanie. Dla chcącego nie ma nic trudnego. Uważam, że jeśli ma ktoś zgryzoty nie powinien wyładowywać się tego typu komentarzami na innych a może zacząć zastanawiać się nad tym jak sobie pomóc w tym życiu aby był czas na wszystko, zarówno na pracę, życie i na przyjemności.
    Dziękuję Kasiu za kolejny wpis, uwielbiam jak piszesz o tych cudownych „pierdołach”, które potrafią łączyć i inspirować wielu ludzi 🙂
    Pozdrawiam!

  • To nastawianie, że praca w domu, to nie praca. Mnie ostatnio najbardziej wkurzyło, że skoro pracuje w dom, mogę w minucie zmienić plany. Cały dzień się wtedy sypie, ale przecież ja pracuję w domu więc to nic takiego.
    A teraz coś z milszych rzeczy. Oglądałam Twój film na YouTube, ale wtedy jeszcze mnie nie oświeciło. Od dłuższego czasu koniecznie muszę coś w plannerze zapisywać i podpowiedziałaś mi rozwiązanie swoim miesięcznym układem. W grudniu muszę jednak przemęczyć się z tym, co już mam rozrysowane. Co zabawne, rysowałam to po Twoim filmiku i wtedy jeszcze byłam mało przytomna. Grudzień to luźniejszy miesiąc z pracą, chyba się sprawdzi mój układ.

  • Lilia18

    Kasiu jak zawsze bardzo inspirujesz,a ten komentarz jest po prostu smutny i widać jak na dłoni, że wynika z frustracji tej osoby. Mam nadzieję, że ta osoba ogarnie swoją rzeczywistość i nie będzie czuła potrzeby wylewania swoich żalów na inne osoby. I po prostu poczuje się lepiej w swoim codziennym życiu.

  • Viola Oczkowska

    Chętnie się odniosę to tej „łyżeczki dziegciu”. Pracuję na pełen etat, dojazd zajmuje mi minimum 3 godziny dziennie. I też mam.obowiązki zwykłego śmiertelnika. I właśnie to planowanie pomaga mi to udźwignąć. A tabelki i kolorowe długopisy? Tym zajmuję się w weekendy w ramach relaksu, nikt nie mówi, że trzeba rysować codziennie. Dzięki za inspiracje Kasiu ❤

  • Od kilku lat staram się łączyć etat, prowadzenie bloga oraz własnej firmy. Parę miesięcy temu do tego wszystkiego doszło jeszcze dziecko;-) I to był pierwszy moment kiedy zaczęłam cokolwiek planować.. Bo do tej pory mogłam czasem nie spać do 3 i kończyć projekt dla klienta. Po pracy mogłam się spotkać z koleżanką, wystarczyło, że w ciągu dnia napisałam do nie smsa. Teraz wszystko muszę starannie planować, tak żeby nie tracić w ciągu dnia nawet 15 minut. To co robisz dla mnie ma przede wszystkim wartość edukacyjną – pokazujesz jak/ kiedy/ dlaczego planować swoje życie. Oczywiście czasem szlag trafia planowanie, ale myślę, że warto wiedzieć dokąd się zmierza. Nawet jeśli np. przez chorobę dziecka coś będziemy musieli zrobić później. Ale w wolnej chwili zawsze można rzucić okiem na listę i zrobić to co się da / albo chociaż zdelegować 😀 Jedynie co ja robię „inaczej” to planowanie digitalowe. Wolę mieć mój plan przy sobie np. w telefonie. Przeglądam i uzupełniam go np. kiedy usypiam dziecko (konkretnie w czasie wielogodzinnych przemarszów po mieszkaniu z dzieckiem na rękach). Jak tylko młoda zaśnie, mogę od razu zabrać się za kolejne „pozycje” z listy.

  • Kasiu, zainspirowałaś mnie do planowania i planera jako takiego. Uwielbiam Twoje filmiki na YouTube, jestem u Ciebie od niedawna i dzielnie biegam na bieżni oglądając jak sobie zorganizować planer. W tym roku grudniownik raczej mi nie wyjdzie, ale w przyszłym kto wie. Na razie tylko czytam:)

  • Uważam że Twoje planowanie jest ogromnie inspirujące ♥
    Sama szczerze mówiąc nie miałabym na to czasu, jednak nie krytykuję zajęć innych ludzi, a wręcz je podziwiam 🙂 Każdy ma prawo spędzać wolny czas na swój, kreatywny sposób.

    To że nie prowadzę BUJO, nie znaczy jednak że nie planuję. Mam kalendarz miesięczny w którym robię zapiski na każdy dzień. Ponadto wieszam sobie mini karteczki ze sprawami na już oraz większe kartki ze szczegółową rozpiską dnia. Ja tak zwyczajnie lubię i nie dałabym radę co dzień przeglądać zeszytu Bullet Journalu, ani go prowadzić 😉
    Pozdrawiam ♥

  • Kasia Mikołajczyk

    Kasiu 🙂
    komentarzami znudzonych osób to się zupełnie nie przejmuj 🙂
    osobiście nie mam jeszcze dzieci, ale regularnie czytam: https://mamaginekolog.pl; wyprawki chyba nie było, ale na pewno było o torbie do porodu i dużo innych ciążowych informacji, z moim zdaniem pewnego źródła
    a jeśli chodzi o BuJo, to jesteś dla mnie mega inspiracją… np. przekonałam się dzięki Tobie, że nieważna moda, ja potrzebuję czegoś bardziej na kształt kalendarza niż planera, bo w pracy muszę rozpisać co ile czasu robiłam, a nie co sobie zaplanowałam do zrobienia 😀
    a planer powoli się kształtuje do wykorzystania przy innych aktywnościach niż podstawowa praca