Październik 2017 – Małe Cele

Październikowe małe cele dzieją się dosłownie tu i teraz. Siedzę w kawiarni, piję (pierwszy raz od dość dawna!) pyszną kawę, czasem zaczepiam Faba, który pracuje nad swoimi sprawami i zerkam do mojego Planera Pełnego Czasu w którym już jakiś czas temu wypisałam listę rzeczy do zrobienia w tym miesiącu. I piszę. Piszę, piszę, piszę. I jestem naprawdę szczęśliwa! 

Idea Małych Celów jest prosta – to moja osobista lista rzeczy do zrobienia w danym miesiącu. Czasem są to okruszki, małe fragmenty, które są częścią większego obrazka i pomagają mi realizować moje super ważne, życiowe cele. Czasem są to rzeczy i sprawy, które po prostu chciałabym zrobić. Czasem są to zachcianki i małe kaprysy, które dodają kolorów codzienności. 

Rozpoczęcie miesiąca z listą Małych Celów sprawia, że nabiera on jakiejś formy i struktury, a ja wiem na czym mam się skupić. Małe Cele pomagają mi pamiętać o tym, że życie to nie tylko praca, a w wolnym czasie mogę zrobić dużo fajniejszych rzeczy niż przeglądanie Instagrama na komórce. Małe Cele to taki fajny system działania, który już prawie dwa lata pomaga mi ogarniać codzienność i realizować moje mniejsze i większe marzenia.

MAŁE CELE WE WRZEŚNIU – JAK MI POSZŁO?

Zanim opowiem wam na czym chciałabym skupić się w październiku dwa słowa podsumowania odnośnie września (pełne podsumowanie Małych Celów z ostatniego miesiąca możecie podejrzeć tutaj).

Czy to był dobry miesiąc jeśli chodzi o realizację moich celów? Tak! Mimo że nie zrealizowałam ich w 100% (prawdę mówiąc to nigdy nie wychodzi!) to wiem, że bez tych Małych Celów zrobiłabym dużo, dużo mniej bo po prostu miałabym chwile w których NIE WIEDZIAŁABYM CO miałabym robić.

Uwierzcie mi, miałam we wrześniu duuuużo wymówek, ale mimo to nawet w słabszych momentach brałam się w garść i starałam się po prostu, po troszeczku DZIAŁAĆ.

Druga sprawa – którą chciałabym kontynuować w październiku – obiecałam wam zdawanie w miarę na bieżąco realizacji z postępów w pracy nad małymi celami w mediach społecznościowych, zwłaszcza na Insta Stories. Bardzo chciałabym nabrać nawyku regularnego dodawania tam treści, dlatego jeśli chcecie śledzić moje Małe Cele zapraszam was gorąco do regularnego zaglądania do IG Stories właśnie!

W październiku chciałabym …

ZADBAĆ O REGULARNOŚĆ PUBLIKACJI NA BLOGU I YT

Czyli ogarnąć temat, który troszkę zawaliłam w zeszłym miesiącu – mimo pisania godziny dziennie i pracowania z kalendarzem postów blogowych nie udało mi się zrealizować blogowego planu na wrzesień (mam za to napisane całkiem sporo tekstów „na zapas”), chciałabym to nadrobić w październiku.

Plan na ten miesiąc jest taki: 9 nowych wpisów, 3 filmy na kanale. Trzymajcie kciuki!

REALIZACJA MOJEGO PLANU SOCIAL MEDIA W 75%

Należę do tej grupy osób, która działania w blogowych mediach społecznościowych planuje. Chciałabym wierzyć, że to co wrzucam na Instagram i Facebooka daje wam jakąś wartość – motywuje, inspiruje, edukuje lub po prostu – wywołuje uśmiech na twarzy.

Chciałabym w tym miesiącu zrealizować mój plan social media w conajmniej 75%. Wiadomo, że będą dni kiedy coś się zmieni, sypnie lub pójdzie nie do końca po mojej myśli, ale myślę, że to 75% jest do zrobienia!

PROMOCJA PLANERA PEŁNEGO CZASU!

Jeśli Pani Swojego Czasu pisze, że Planer Pełen Czasu to jej dziecko, to ja się tutaj czuję bardzo mocno zaangażowaną matką chrzestną!

Skoro już miałam szansę dodać swoje 3 grosze do tego genialnego Planera stworzonego przez Olę i przez ostatnie tygodnie korzystam z niego na co dzień, najwyższa pora pokazać go wam!

→ ZOBACZ CZYM PLANER PEŁEN CZASU RÓŻNI SIĘ OD INNYCH „NOTESÓW W KROPECZKI”

Planer możecie zamawiać w przedsprzedaży cena za pakiet: planer+ebook+szabony wynosi 89 zł. W okresie przedsprzedaży Planer Pełen Czasu wysyłany jest do was za darmo, a gratis dostajecie również fajny plakat z motywującym cytatemWysyłka startuje 13 listopada (wtedy również poleci do was dołączony do planera e-book!)

Październik na blogu upłynie pod znakiem planerowych treści, a dla tych, którzy chcą jeszcze więcej kreatywnego planowania mam super niespodziankę!

ZAPISZ SIĘ NA SPECJALNĄ LISTĘ: KREATYWNE PLANOWANIE! 

Poza całą masą inspiracji i pomysłów, które czekają na zapisane osoby przygotowałam jeszcze coś – kreatywne wyzwanie planerowe, które startuje już całkiem, całkiem niedługo!

Zapisać można się tutaj – zapisując się nie przegapicie żadnej ważnej planerowej informacji ode mnie!

DALSZE WYKAŃCZANIE MIESZKANIA

Domowe małe cele z września będziemy kontynuować w październiku, tak aby z jak największą ilością zadań wyrobić się jeszcze przed świętami.

Przed nami kilka drobiazgów do zrobienia w kuchni – powieszenie karniszy i uszycie zasłonek lub firanek. Fab będzie kończył schody na poddasze na których trzeba jeszcze zamontować półki. Ja chciałabym wyciągnąć maszynę do szycia i zrobić nam duże poduchy na łóżko oraz może poduszki na krzesła. Poza tym czekam na dostawę biurka i będę pełną parą urządzać się w moim domowym biurze. Roboty jest sporo 🙂

PORZĄDKI NA STRYCHU

Nie jest to najbardziej „sexy” czynność na mojej liście rzeczy do zrobienia, ale musimy się z tymi porządkami uporać zanim zrobi się naprawdę zimno. Nasz strych jest zawalony rupieciami i ciężko się tam odnaleźć. Wiecie, to takie miejsce gdzie najłatwiej wynieść graty, które potem niezauważenie rosną w utrudniające życie sterty i stosy.

Chciałabym poświęcić na porządki kilka godzin tygodniowo, tak aby uporać się z nimi przed końcem miesiąca.

WYPRÓBOWAĆ (kolejne!) 5 NOWYCH PRZEPISÓW

Kuchenne eksperymenty we wrześniu spodobały mi się tak bardzo, że w październiku postanowiłam je kontynuować! Miesiąc ledwie się zaczął, a ja już mam na swoim koncie chocolate chip cookies z nowego przepisu (wyszły super!), a w ten weekend chciałabym zrobić domowe bajgle. Jesień tak bardzo sprzyja kuchennym eksperymentom, trzeba to wykorzystać!

20-30 MINUT KREATYWNOŚCI DZIENNIE

Pomimo, że staram się prowadzić całkiem kreatywny styl życia i przemycać kreatywność do tego co robię na co dzień marzy mi się 20-30 minut codziennie, najlepiej wieczorem na takie niczym nie krępowane (i nie dyktowane!) kreatywne zabawy. Wiecie, taki czas na rysowanie, bawienie się brush penami, uzupełnianie art journala, robienie zdjęć, malowanie, czas na eksperymenty, które jeśli wyjdą to super, a jak nie – to też super!

„KAWIARNIANIA RANDKA” RAZ W TYGODNIU

Randka to tutaj słowo trochę na wyrost, ale … w październiku chcielibyśmy conajmniej raz w tygodniu z Fabem zabrać laptopy i wyskoczyć z pracą do kawiarni. W końcu nie po to decydowaliśmy się na możliwość pracy zdalnej, aby non stop siedzieć w domu!

Oboje jesteśmy leniwcami-domatorami i świetnie czujemy się w naszych czterech ścianach więc mam nadzieję, że ten punkt będzie dobrą motywacją do częstszego wychodzenia do ludzi.

Poza tym … pisanie w kawiarni jest świetne, a brak domowych rozpraszaczy pozwala naprawdę szybko ogarnąć się z pracą i listą rzeczy do zrobienia!

ODHACZYĆ 8 PUNKTÓW Z JESIENNEJ LISTY RZECZY DO ZROBIENIA!

Jeśli regularnie zaglądacie do działu FREEBIES (albo czytacie worqshopowy newsletter) wiecie pewnie, że od kilku tygodni czeka tam na was Jesienna Lista Rzeczy Do Zrobienia! Ja również z niej korzystam i w październiku chciałabym odhaczyć kolejne 8 punktów. Nie wiem jeszcze dokładnie CO to będzie, ale na pewno regularne korzystanie z listy pomoże mi skupić się na pozytywnych aspektach tej kapryśnej, ale przecież mimo wszystko kolorowej pory roku!

YOGA 4-5 RAZY W TYGODNIU

Uwielbiam domową praktykę yogi, do tej pory ćwiczyłam głównie rano, ale ostatnio bardzo lubię spędzać czas na macie również przed snem. Nie obiecuję sobie, że będę ćwiczyć codziennie, ale 4-5 razy w tygodniu jest dla mnie wykonalne. Regularne ćwiczenia yogi nie tylko są przyjemnością samą w sobie, ale pozwalają mi też wyciszyć pędzące w głowie myśli i uporać się chociaż trochę z powracającym bólem pleców dlatego zależy mi na solidnej realizacji tego punktu!

ZADBAĆ O SIEBIE – FRYZJER I DENTYSTA

Mój kalendarz od kilku dni przypomina mi, że czas wybrać się na kontrolę do dentysty, a odbicie w lustrze namawia do wizyty u fryzjera, obie te sprawy mam więc do odhaczenia w październiku. W ogóle myślę, że październik to dobry miesiąc aby zadbać o siebie, o swoje zdrowie, wygląd i samopoczucie i zrobić taki „przegląd” organizmu po lecie 🙂

No i to by było na tyle z październikowych planów.

Jeśli chcecie zobaczyć jak mi idzie zapraszam was na Insta Stories! 

Jeśli październikowe Małe Cele zainspirują was do stworzenia swojej własnej listy planów na najbliższe tygodnie koniecznie dajcie znać o tym w komentarzu! Takie listy to super motywacja aby działać – powoli, codziennie po troszku, w swoim tempie, ale cały czas pomalutku iść do przodu! Dajcie znać w komentarzach co planujecie na ten miesiąc! Co fajnego wydarzy się u was? Napiszcie!

Zobacz również

  • Aleksandra H

    Kasiu, rozumiem, że brałaś czynny udział w projektowaniu Planera, i jako matka chrzestna masz do niego osobisty stosunek, ale czy mogłabym prosić o rozwinięcie, co takiego jest w nim genialnego? Pytam bez złośliwości, po prostu z tego, co widzę na blogu Oli, to ładnie zaprojektowany polskiej produkcji notes w kropki na papierze bardzo dobrej jakości ze spisem treści i spisem miesięcy… I polska produkcja, i super papier jest jak najbardziej wart swojej ceny (uwielbiam porządnej jakości papier!), i mając do wyboru Leuchtturm i PPC na pewno wybrałabym to drugie, ale… koniec końców to notes w kropki. Po prostu BuJo. Nic przełomowego, odkrywczego – więc czym tak naprawdę różni się codzienne planowanie w tych genialnych kropkach od planowania w tych leuchtturmowych? 😉 Oprócz czysto estetycznej przyjemności obcowania z fajnym papierem?

    Sposób promocji i mówienia o tym planerze strasznie zgrzyta mi z produktem finalnym i odstrasza mnie jako potencjalnego nabywcę. Więc gdybyś była zupełnie niezwiązana z planerem, gdyby nie stała za nim popularna blogerka, czym tak naprawdę by się bronił…?

    • Michalina Skonieczna

      Mam dokładnie identyczne odczucia, z tym, że nie pokusiłabym się jednak na Planer Pełen Czasu… Przez jego cenę. Zrobiłam tak kiedyś z planerem od Design Your Life – leży w szufladzie, nieużywany. Ale planer od Aliny różni się od planeru PSC. Pokłóciłabym się również z niektórymi sformułowaniami, których Ola użyła w poście.
      Wiem też, że drukowanie czegokolwiek na papierze wysokiej jakości jest drogie, ale dla mnie Planer Pełen Czasu nie zapowiada się dobrze, bo tak, jak zauważyła Aleksandra powyżej, promowanie produktu jest tak odstraszające… Dodatkowo, o ile podoba mi się pomysł szablonów, tak e-book uważam za strasznie przekombinowany graficznie.

      • Ola ma swój sposób promocji i to są jej decyzje jak tę promocję komunikuje 🙂
        A cena… cena jest za paczkę 3 rzeczy: jest tu planer + szablony + e-book, plus takie drobiazgi jak podatek, dobra jakość papieru, produkacja w Polsce, a nie w Chinach … i to już mega indywidualna kwestia czy uznamy to, że jest za wysoka czy nie 🙂 Jak pokazywałam na blogu Leuchtturmy też słyszałam, że 50-60zł to za dużo jak na notes, ja patrzę na to trochę inaczej bo nie wydaję już wtedy kasy na inne planery i notesy no i ta kwota rozkładała się na kilka miesięcy codziennego korzystania i ułatwiania życia 🙂

    • Ola, bullet journal to system planowania, nie produkt fizyczny – w sumie przecież bujo można prowadzić w czymkolwiek, nie musi być kropek itp, więc tutaj chciałam to tylko zaznaczyć, że nie można za bardzo mówić, że ten planer to bujo.

      Ponieważ planuję w ten sposób już dłuuuugo dla mnie rzeczywiście poza tym o czym piszesz (czyli jakość, polska produkcja, świetny papier i detale) nie ma zbyt wielu różnic. Jedna (znacząca z mojej perspektywy!) to format – w notesie B5 z taką ilością stron mam zamiar zmieścić cały rok, co oznacza mniej przepisywania niektórych kolekcji i większy porządek w notatkach.

      Z perspektywy kogoś, kto nie korzystał jeszcze z takiego elastycznego systemu planowania PPC to jednak inna bajka – jest ebook, w którym razem z planerem taka nie znająca tematu osoba dostaje mnóstwo opisanych i pokazanych na fotach pomysłów i rozwiązań od ręki. Są szablony, które ułatwiają życie i rysowanie tabelek pod siebie. Czyli w cenie planera jest cała paczka produktów fizycznych i digitalowych, które pomagają zacząć planować i tak warto na to patrzeć..

      Kupując sam notes, LT, Moleskina czy jakikolwiek inny notes polskiej albo zagranicznej produkcji tego nie ma 🙂 Dlatego ośmielamy się to nazywać PPC, a nie notesem w kropki i dlatego dla mnie to rozwiązanie jest genialne – gdyby coś takiego było dostępne jak sama zaczynałam kupiłabym z przyjemnością, wiedziałabym od czego zacząć i co sprawdza się u innych 🙂

      Na obecnym etapie kupiłabym pewnie ze względu na polską produkcję, format (to B5 o którym pisałam), jakość i estetykę wykonania oraz żeby wesprzeć osobę (Olę) z której wiedzy i darmowych treści bardzo dużo wyniosłam i korzystam na co dzień 🙂

      • Aleksandra H

        Oczywiscie, ze BuJo to system i mozna go prowadzic w czymkolwiek – wlasnie o to mi chodzi, ze Ola swoim produktem nie wprowadza zadnego nowego, autorskiego systemu. Serce jej produktu to puste 250 stron notesu, ktorego wlasciciel bedzie planowal w systemie BuJo, i zadna ilosc dodatkow tego nie zmieni, bo sa tylko tym, dodatkami, a nie integralna czescia planera. To tak, jakbym sprzedawala… no nie wiem, porzadny dobowy stol, dodala do niego ladny obrus i swieczniki i ksiazke, jak zaaranzowac nakrycia. I nazwala moj produkt unikatowym i genialnym. Czy dostaje produkt wysokiej jakosci? Jak najbardziej. Czy fajnie miec w pakiecie kilka uzytecznych dodatkow? Na pewno wiele osob skorzysta. Ale w dalszym ciagu to dla mnie za malo, by uznac, ze rzecz jest warta hype’u. Myslalam, ze moze cos przeoczylam, ale widze, ze to po prostu kwestia perspektywy. Bo wracajac do mojego porownania, obrus moge sobie kupic sama, aranzacji stolu dostepnych na internecie tez jest multum.

        Tak czy siak, dziekuje za odpowiedz, jak najbardziej rozumiem Twoje argumenty i jestem pewna, ze wielu osobom PPC sie przyda 🙂

  • Masz dużo fajnych i pomysłowych celów w tym miesiącu 🙂 Trzymam kciuki żeby jak najwięcej się udało 🙂 A co do moich planów nie ma ich aż tak dużo. Chciałabym dalej pracować tak jak przez lato i dążyć do ustalonych celów! By w końcu zaowocowało coś nad czym pracuje 😉

    • Pszelko trzymam w takim razie mocno kciuki aby wszystko poszło po Twojej myśli 🙂

  • Marzy mi się pójść do kawiarni i rozsiąść się z laptopem ale dopóki mi bateria nie trzyma mogę sobie pomarzyć. Poza tym w mojej okolicy nie ma kawiarni i musiałabym jechać do centrum – ah… 😛
    Moje małe cele też już wiszą na blogu, teraz czas się za nie zabrać =]

    • my też do kawiarni wyprawiamy się do centrum, ale to taka miła odmiana 🙂 A problem z baterią znam z autopsji, teraz mam chyba jeszcze gorzej – kompletnie rozwaliła mi się bateria w telefonie i bez power banka nie da rady 🙁

      • Oh, biedna jesteś z tą baterią, nie wyobrażam sobie ciągle biegać z power bankiem 🙁
        Czas ma nowy telefon, ja też zaczynam myślę o czymś nowym bo mój to jakaś tragedia. Zmieniam też producenta, bo mam dość wyciskania się na obecnego =]

  • Uwielbiam Twoje posty z celami na najbliższy czas, są takie inspirujące. 🙂
    No i przyznaję, że nie mogę się już doczekać nowego szablonu bloga u Ciebie! 🙂

  • Zdradzisz przepis na ciasteczka, bo wyglądają przepysznie 😉

  • No sporo tego masz! 🙂 Ale to tylko motywuje, żeby rozszerzyć swoją listę! 🙂 U mnie też będzie intensywnie! Szczególnie weekendy zapowiadają się szalone! 🙂 ps. Super świeczka!

  • Zosia – modnedamy.blogspot.com

    Ja mam jedno, moż nieco odbiegające pytanie: skąd jest ta przepiękna świeczka?;)
    Małe cele tworze zainspirowana od dawna twoimi, a z tego posta dorzucam do swoich pracę w kawiarni, odhaczenia Jesiennej Listy i wypróbowywanie przepisów!;))

    • W innym poście Kasia pisała, że z TK Maxx 🙂

    • tak, dokładnie z TK Maxx! Bardzo ją lubię bo mimo dość intensywnego zapachu nie jest on taki bardzo męczący i uciążliwy 🙂
      Cieszę sie Zosiu, że znalazłaś tu inspiracje, powodzenia w realizacji planów! 🙂

  • Praca w kawiarni to bardzo fajna sprawa, sama lubię się tak oderwać raz na jakiś czas:) U mnie październik jeszcze nie rozpisany w bujo, ciągle brak czasu i chyba poprzestanę na wydrukowanej rozpisce miesiaca 😀

    • Czasem mniej znaczy więcej 🙂 też mam takie dni czy całe tygodnie, że zamiast rozpisywać robię szybką listę to do i z nią po prostu działam 🙂