Czarowanie codzienności – o noworocznych planach trochę inaczej!

W worqshopowym świecie rządzą dwie Kasie – jedna to racjonalna, poukładana i zorganizowana szefowa, ta druga jest za to artystyczną duszą – wiecznie rozmarzoną, kreatywną i bujającą w obłokach.  Pierwsza Kasia dobrze wie, że bez pracy nie ma kołaczy dlatego skrupulatnie określa swoje cele i porządkuje je według mądrych zasad, które kiedyś gdzieś tam wyczytała. Ta poukładana Kasia skupia się na konkretach, rozbija cele na małe kroki, tworzy listy zadań i harmonogramy i podchodzi do sprawy planowania bez większych emocji. Z nią spotkacie się po świętach, a chwilowo oddajmy głos Kasi numer dwa! 

Dzisiaj blog należy do tej części mnie, która wierzy w przyciąganie dobrych spraw, czarowanie codzienności za pomocą podświadomości oraz w moc pozytywnego nastawienia! 

Pod koniec roku w internecie pojawia się mnóstwo tekstów o celach, planowaniu i ogarnianiu rzeczywistości, a ja dostrzegam wiele sceptycznych głosów na temat takiego „duchowego” podejścia do tematu. I wiecie co, ja doskonale rozumiem, że praktyczne podejście obrane z magii i duchowej otoczki jest bardzo życiowe i „marodajne”, ale mimo to jakaś część mnie mocno się tutaj buntuje.

Może dlatego, że przekonałam się na własnej skórze, że spokojny wieczór z notesem i możliwością spisania myśli to najlepsza gwarancja na to, że przez kolejne miesiące będę realizować cele, które są naprawdę MOJE? A może dlatego, że kolejny raz patrzę wstecz na moje One Little Word i widzę jak naprawdę wiele ma ono wspólnego z minionym rokiem? Może dlatego, że wierzę w życie z jakąś wizją, intencją i marzeniami?

Nie wiem. Ale z roku na rok przekonuję się, że „coś w tym jest” i takie bardziej duchowe nastawienie się do planowania i późniejszego działania po prostu świetnie się u mnie sprawdza. 

Oczywiście żadne z „narzędzi” o których wam opowiem nie zrealizuje planów za was. Tutaj nie ma dyskusji – żeby coś osiągnąć trzeba ruszyć cztery litery i po prostu działać. Wizje, słówka i inspirujące tablice mogą pomóc w budowaniu nastawienia, ale nic nie zadzieje się od samego wpatrywania się w nawet najbardziej inspirujące obrazki.

Myślę jednak, że nie ma sensu popadać w skrajności i od razu przekreślać trochę bardziej duchowego budowania nastawienia do realizacji planów i pomysłów – w końcu człowiek to nie tylko ciało, rozum i logika. W naszej codzienności ogromną rolę odgrywają też uczucia, emocje i nastroje i właśnie ta trochę bardziej duchowa, magiczna część planowania może z nimi świetnie współgrać!

CZUCIE I WIARA… TROCHĘ INACZEJ O NOWOROCZNYM PLANOWANIU

Nowy Rok to dla mnie magiczna granica – świeże rozdanie, nowy początek, moment na podsumowanie i wyznaczenie sobie celów. Lubię takie wyjątkowe daty, jak nic motywują mnie do działania i dają zastrzyk dodatkowej energii.

Pozwalam działać noworocznej magii, marzeniom i snuciu wizji na kolejne miesiące – skoro dają mi tak wiele, to dlaczego nie? Wystarczy jeden spokojny wieczór, pyszna herbata, kilka świec, muzyka i poluzowanie sztywnych granic, które my – śmiertelnie poważni i zabiegani dorośli – na co dzień sami sobie stawiamy.

Konkretami zajęłam się już jakiś czas temu, zanim jednak opowiem wam na blogu o mniejszych i większych planach na kolejne miesiące chciałabym podzielić się tutaj kilkoma bardziej duchowymi „narzędziami”, które zawsze o tej porze roku wprawiam w ruch!

JEDNO MAŁE SŁOWO

Projekt One Little Word towarzyszy mi już od kilku dobrych lat – odkryłam go (jak zresztą wiele dobrych, kreatywnych spraw w moim życiu!) dzięki Ali Edwards i z roku na rok lubimy się z nim coraz bardziej. Moje słówka pojawiają się coraz wcześniej i coraz wyraźniej manifestują swoją obecność w codziennych sytuacjach. 

Na przestrzeni lat wybierałam dla siebie różne słowa (i zawsze są to słowa po angielsku – nie pytajcie dlaczego, sama nie wiem!), które miały być dla mnie przewodnikiem na kolejne miesiące. W moim życiu towarzyszył mi już balance, thrive, explore i grow w tym roku pora na…

CHOOSE

Przed nami rok wielu wyborów – jako świeżo upieczeni rodzice na bank będziemy często stawać przed różnymi znakami zapytania.

Chcę pamiętać, że wybór (i jego konsekwencje) należą do mnie.
Chcę świadomie podejmować decyzje dotyczące mojej pracy, relacji, rodziny i czasu wolnego.
Chcę, aby moje słówko na ten rok przypominało mi o tym, że mam naprawdę ogromny wpływ na to jak wygląda nasze życie, że nie warto tracić czasu na działanie na autopilocie.
Chcę pamiętać o tym, że jestem odpowiedzialna za swój nastrój i mogę różnie reagować na różne sytuacje.
Chcę pamiętać, że nawet w sytuacjach pozornie bez wyjścia mamy mniejszy lub większy wybór.

No i przede wszystkim chcę wybierać – świadomie, z głową, nie zapominając o sobie, swoich planach, celach i marzeniach. 

→ MOJE SŁÓWKO NA ROK 2017 – GROW – inspiracje 

POZYTYWNE AFIRMACJE

No dobra, może nie jest to temat stricte związany z Nowym Rokiem, ale skoro już jesteśmy przy duchowej stronie działania nie mogę nie wspomnieć o afirmacjach!

Przyznam się wam, że bardzo długo nie rozumiałam o co chodzi w afirmacjach – tak naprawdę, przekonałam się do nich gdy przestałam wgłębiać się w teorię, a zaczęłam je stosować. Wszystko zaczęło się od mojej przygody z Miracle Morning, w międzyczasie afirmacje ewoluowały u mnie w coś zupełnie innego, w coś co pomaga mi uporać się z wieloma codziennymi stresami i niepokojami.

Mój ulubiony przykład: proste słowa – nie przejmuję się sprawami na które tu i teraz nie mam wpływupowtarzane w trudnych momentach sprawiają, że potrafię w kilka chwil ogarnąć się i wrócić do pracy albo uspokoić myśli rozbiegane w środku nocy. 

Nie korzystam tutaj z żadnych gotowców, sama układam sobie mantry i pozytywne afirmacje i takie moje własne, często niedoskonałe zlepki słów i myśli sprawdzają się u mnie najlepiej. Moje afirmacje najczęściej są odpowiedzią na potrzeby codziennego życia i do tego codziennego życia również są dostosowane – nie spędzam długich godzin na macie do jogi powtarzając sobie w myślach wybrane słowa, staram się raczej wracać do nich w różnych momentach w ciągu dnia.

Mam kilka afirmacji do których wracam regularnie (jak ta, którą przytoczyłam wyżej), wiele z nich powstaje jednak na potrzeby konkretnych sytuacji i momentów w życiu. Afirmacje pomogły mi spokojnie przejść początek ciąży, a teraz razem z nimi przygotowuję się do porodu i powitania Bejbika w naszej rodzinie, afirmacje uspokajały mnie w czasie remontu i podczas stresujących sytuacji związanych z pracą, często też pomagały szybko ogarnąć się w czasie sprzeczek i kłótni.

Nie uwierzyłabym, że tyle dobra może schować się w kilku słowach dopóki sama tego nie przetestowałam na sobie! Do każdego celu staram się stworzyć sobie jakąś małą, pozytywną formułkę – taką afirmację, która przypomina mi o nim w codziennych sytuacjach.

VISIONBOARD

Visionboard, czyli kreatywna mapa marzeń i celów to taki wizualny sposób na przedstawienie tego, co chcielibyśmy osiągnąć.

Za co ją lubię i dlaczego co roku tworzę swoją visionboard? Ano za to, że to taka estetyczna i subtelna przypominajka o tym, co jest dla mnie ważne.

Nie wyobrażam sobie obwieszenia mojego miejsca pracy afirmacjami, celami i innymi bajerami związanymi z tym co chciałabym osiągnąć (te rzeczy mieszkają w oddzielnym segregatorze). Wiem, że na co dzień okropnie by mnie to wszystko rozpraszało, nie chciałabym też, aby każdy mógł poznać moje wszystkie plany i marzenia – nie oszukujmy się, często są to mocno osobiste sprawy!

Z drugiej strony przekonałam się już na własnej skórze, że realizacja celów idzie mi lepiej gdy COŚ mi o nich przypomina. Zorganizowana Kasia robi podsumowania i co jakiś czas rozlicza się z efektów, za to ta artystyczna „ja” bardzo lubi mieć pod ręką kreatywną mapę marzeń w formie visionboard!

Do stworzenia visonboard wykorzystuję własne zdjęcia, obrazki znalezione w Internecie, fajne cytaty i inspirujące grafiki. Wszystko to układam w minimalistyczny kolaż, który następnie drukuję w dwóch formatach. Większy ląduje w ramce – dla postronnego obserwatora jest to po prostu fajny plakat, dla mnie jest to przypominajka o tym, co ważne. Druga visionboard mieszka w moim planerze – dzięki temu mam ją zawsze pod ręką, takie rozwiązanie świetnie sprawdza się podczas robienia podsumowań, w podróży czy w czasie praktyki Miracle Morning.

O visonboard jest już na blogu cały osobny post – tam znajdziecie szczegóły oraz dodatkowe namiary na źródła, które pomogą wam stworzyć naprawdę spójną i przemyślaną tablicę inspiracji!

→ DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ O VISIONBOARD!

WIZJA

Na początku dzisiejszego tekstu pisałam o czarowaniu codzienności, odrobinie magii i sile pozytywnego przyciągania – najlepsze zostawiłam więc na koniec. I już na wstępie dodam, że do całego tego ćwiczenia z opisywaniem swojej wizji kolejnego roku podchodziłam baaaaardzo sceptycznie do czasu gdy rok temu nie przeczytałam swoich zapisek. To niesamowite ile z tych zapisanych marzeń się spełniło!

Od tej pory zawsze gdy myślę o „wizji” staje mi przed oczami fragment wiersza Jonasza Kofty

Żeby coś się zdarzyło,
Żeby mogło się zdarzyć,
(i zjawiła się miłość),
trzeba marzyć!

Marzenia mają moc. Koniec kropka. Ja wiem, że to takie oklepane i dziecinne, ja wiem, że nic nie dzieje się samo i mimochodem, ale …  po raz kolejny w tym roku siadam z otwartą buzią nad słowami, które zapisałam rok temu w moim granatowym Leuchtturmie. Historia lubi się powtarzać!

Rok temu zaczęłam od zdania „Pod koniec 2017 roku będę…” (pisałam więcej o tym tutaj, sami się przekonajcie!) i dalej pozwoliłam popłynąć marzeniom dopóki ręka nie rozbolała mnie od pisania 🙂

Opisałam jak będzie wyglądał nasz dom, opisałam co uda mi się osiągnąć w pracy, opisałam w jakim momencie blogowania będę, opisałam nasze relacje, pisałam o tym, że będziemy czekać na Bejbika, że uda nam się podróżować i wiecie co – to wszystko w mniejszym lub większym stopniu się spełniło! Nie było tutaj konkretów, nie było tutaj celów, które można zmierzyć, były za to dość odważnie naszkicowane marzenia. 

I tak, dobrze wiem, że sama zapracowałam sobie na to co mam. Jednak ilość tych pasujących detali, które w tej zeszłorocznej wizji opisałam i obecne uczucia, które tak idealnie odpowiadają tym zapisanym na papierze sprawiają, że wierzę w moc tego ćwiczenia!

W tym roku odważę się marzyć jeszcze bardziej, wszystkie te marzenia zapiszę w planerze i będę do nich często wracać, a za rok dam wam znać czy moja marzycielska wizja sprawdza się po raz trzeci z rzędu!

W planowaniu i realizowaniu naszych projektów ważne są konkrety, samodyscyplina i działanie – wiadomo. Ale dla mnie tak samo ważne jest … nastawienie.

Poukładanie w głowie różnych spraw, podsumowanie tego, co było i zrobienie sobie gruntu i podłoża do realizowania kolejnych planów. Cele towarzyszą mi od kilku dobrych lat, różnie jednak było z ich realizacją. Odkąd ustalanie celów zaczynam od takiego bardziej wewnętrznego spotkania z samą sobą wszystko dzieje się jakoś tak … lepiej i sprawniej – po prostu. 

Jeśli pomiędzy świątecznym piernikiem, a przygotowaniam do sylwestrowych szaleństw znajdziecie moment aby zrobić coś dla siebie złapcie notes i długopis i dajcie sobie chwilę na marzenia! Takie spotkanie z samą sobą, chwila na bujanie w obłokach i zastanowienie się nad tym, co naprawdę jest dla nas ważne może być bardziej wartościowe niż czytanie kolejnego mądrego tekstu o wyznaczaniu mądrych celów. Nie jesteśmy jakimiś robotami zaprogramowanymi w systemie zero-jedynkowym i warto od czasu do czasu pozwolić dojść do głosu tej bardziej duchowej części nas – kiedy lepiej to zrobić niż w święta, co?

Macie już jakieś doświadczenia z narzędziami o których dzisiaj pisałam? Działacie czasem w taki bardziej „duchowy” sposób, czy raczej stawiacie na logikę i konkret? A może ktoś z was próbował afirmacji, visionboard i chcielibyście w komentarzu dać znać jak się one u was sprawdziły? No i koniecznie dajcie znać czy macie już swoje słówko na Nowy Rok!

Zobacz również

  • Dla mnie też początek nowego roku to rodzaj czystej karty, która daje mi świeżą motywację do działania. Zawsze wtedy jest więcej energii i zapału. Afirmacje też stosuje w trudnych chwilach i często pomagają 🙂 Pozdrowienia i szczęśliwego Nowego Roku, niech będzie super udany!

    • No właśnie, w tym „świeżym rozdaniu” jest coś motywującego, jak na kogoś to działa to warto skorzystać! Super, że afirmacje sprawdzają się u Ciebie! 🙂 Również życzę cudnego Nowego Roku 🙂

  • U mnie nowy rok to w pewnym sensie nowe życie.
    Ze słowem kluczem miałam już do czynienia. Sporo, nie tylko na plus, zmieniło się u mnie dzięki niemu w 2015 roku. Wydaje mi się jednak, że jeszcze większą siłę oddziaływania miało w 2017. Niestety, na minus z przesłaniem, ale… Idzie nowe i można dużo zmienić. Na słowem się zastanawiam i chyba mnie zainspirowałaś, co powinnam wybrać. Muszę tylko sobie to rozpisać. W ciemno lepiej już roku ze słowem nie przeżywać.

    • Jola, ciekawa jestem jakie słowo wybierzesz w tym roku! No i rzeczywiście, rozpisanie pomaga uporządkować myśli i doprecyzować w głowie temat 🙂 Powodzenia!

  • Agnieszka

    Kasiu, błagam popraw tego ortografia na początku. Rządzą.

  • Od kilku tygodni dumam konkretnie nad słowem na 2018 rok i patrząc na to, ile sprawdziło się w tym roku, mam ochotę je powtórzyć! 😀 Jednak myślę nad czymś nowym i miałam już w głowie jakiś plan, ale… mi uciekł i muszę go znów znaleźć 😉

    • Marta, na spokojnie na pewno plan się znajdzie, może nawet w jakiejś lepszej, fajniejszej wersji?:) Niektóre pomysły muszą się „przegryźć” 😀

  • Kasia, zainspirowałaś mnie! Dziś tworzę visionboard! <3

  • Aleksandra Raszka

    Kasiu, mnie również zainspirowałaś do ruszenia się po tym świątecznym lenistwie. Dziękuję Ci!

  • Moje słówko, ktore mi przyszło to: future. Sama wole papier od elektroniki, choc panuje w nim drobny chaos, ktory trzeba uporządkować 🙈👍🏻wszystkiego najlepszego pod ten Nowy Rok🥂

    • Kasiu nawzajem! Super słówko – mam nadzieję, że w tym roku będzie u Ciebie sprawnie „działać”!

      • Dzieki, tez mam nadzieje że wszystko sie poukłada 😉

  • Kiedy myślę o roku 2018 to przede wszystkim marzy mi się wolność. Wolność od zobowiązań finansowych, od konieczności zrobienia, ogarnięcia wielu spraw, które wynikły w roku 2017. Odruchowo więc chciałam postanowić, że słowo na nowy rok to ta wolność właśnie, ale dotarło do mnie, że hej! Wolność to będzie w 2019 w efekcie tego, że zmobilizuję wszystkie siły by w nadchodzącym roku wypracować sobie wymarzone uczucie spokoju ducha. Toteż rok 2018 to PRACA 😀

    • Baaaaardzo mądre podejście! No i po takim roku z PRACĄ zobaczysz jak cudnie będzie ta WOLNOŚĆ smakować 🙂 A kto wie, może uda Ci się trochę jej przemycić w ciągu najbliższych miesięcy 🙂

  • Ja po raz pierwszy będę mieć swoje słowo kluczowe i będzie nim „podstawy” (od „back to basics”). Czuję, że gdzieś się w tym wszystkim (życie, blog, rodzina) pogubiłam i potrzebuję to uporządkować i zacząć właśnie od tych najbardziej podstawowych kwestii. Choć pisząc te słowa przyszło mi do głowy, że może słowo „porządki” byłoby jeszcze bardziej adekwatne 😉

    • Magda, oba słówka są super i chyba świetnie definiują to, czego potrzebujesz 🙂 Chociaż w porządkach jakoś tak więcej jest działania, podstawy trochę bardziej kierują w stronę wartości i priorytetów 🙂 Oba świetne!

  • Sandra Nowicka-Nowak

    Ale mnie mega zainspirowałaś!!! Biorę się do pracy! A raczej do marzeń!

  • Ania G.

    U mnie afirmacje towarzyszą mi każdego dnia. Wielokrotnie pomogły w dolegliwościach, ponieważ niestety z naszych negatywnych myśli powstają różne fizyczne problemy z naszym organizmem.
    A na ten rok, potrzebuję przystanku STOP. Zawsze gdzieś biegnę, zawsze przed sobą trzymam cele i plany. A brakuje mi codzienności, dlatego w tym roku postanowiłam nie ustalać konkretnych planów i celów, po prostu od czasu do czasu będę zapisywać moje drobne marzenia, inspiracje… a każdego dnia chce się nacieszyć tym co mam! Wdzięczność – to jest to hasło na 2018!

    • Wiesz Ania, Twoje STOP dało mi dużo do myślenia – to świetne słowo. Parę lat temu widziałam u kogoś ENOUGH i też ma takie podobne brzmienie do stop, tak skłania do tego, aby cieszyć się tym co tu i teraz. Trzymam kciuki, aby Tobie się w tym roku udało! 🙂

  • Katarzyna Lichtańska

    Kocham Worqshop! 🙂 bardzo inspirujące i motywujące wpisy. Dziś biorę się za visionboard i myślę nad słówkiem na 2018 rok. Na pierwszy plan wysuwa się „ROZWÓJ” – chciałabym motywować się do pracy nad sobą.

  • Kochana Kasiu, zrobiłaś mi dzień tym tekstem! Do tej pory działałam tak, jak opisałaś – inspirowałam się planami innych, jak planować, jak rozpisywać cele, w końcu schudnę, będę biegać, zostanę świetnym specem w swoim zawodzie itd. Na głos nie powiem, ile z tym dalekosiężnych planów zostało zrealizowanych. Bo może właśnie o to chodzi, że te cele może i były mi „po drodze”, ale nie były moje. Bo może warto usiąść z zeszytem, długopisem i kolorowym flamastrem i spisać wszystko, co mózg dyktuje. Może warto posłuchać siebie samej, choć raz niż krzyczeć do siebie monologi byle tylko nie słyszeć, co własny organizm i umysł ma do zakomunikowania.
    A co do słówka, od razu mi przyszło odpowiednie do głowy – sprzątanie. Mam bałagan mentalny i fizyczny. W głowie milion celi (ów?) do zrobienia, stolik obok zawalony papierami, książkami, gazetami, notatkami, skrzynka odbiorcza zawalona tysiącem maili z newsletterami, które są „przydatne”, tryliard polubionych zakładek, zachomikowane góry gazet i wszelkich pierdół i całą piwnicę do wysprzątania na wyraźne życzenie taty. Tak, to słowo jest idealne. I naprawdę nie musiałam się nad nim specjalnie zastanawiać.
    Afirmacji czy visionboard też spróbuję. Dziękuję za taki inny plan na planowanie 🙂

    • Kurczę, zgadzam się z każdym słowem, które napisałaś. Rozwój i bycie „lepszą wersją siebie” jest teraz tak na czasie, że łatwo się w tym wszystkim pogubić i zamiast skupić na sobie i na tym czego my POTRZEBUJEMY zająć się całą masą innych spraw i rzeczy, które dyktują nam inni. Takie porządki w głowie i dookoła nas to coś, co każdy powinien sobie regularnie fundować! Trzymam kciuki 🙂

  • Powoli zaczęłam spisywać moje postanowienia na przyszły rok – taki realne i możliwe do zrealizowania. Lubię ten moment. Własnie szukam swojego słówka na ten rok i chyba zdecydowanie będą to „zmiany”. 2018 rok wywróci moje życie do góry nogami i już nie mogę się doczekać! Pozytywne afirmacje to metoda, którą też stosuję 🙂 Powtarzanie pewnych sformułowań pozwala mi wrócić do równowagi 🙂

    • Asiu, trzymam kciuki, aby te wszystkie zmiany były jak najbardziej na plus! A jeśli szykuje się ich u Ciebie dużo to polecam książkę „Kto zabrał mój ser” – bardzo fajnie podchodzi do tematu 🙂

  • Monika

    Kasiu, czy w akapicie, gdzie piszesz „pod koniec 2017 roku będę…” miał być link? Jeśli tak to nie działa.

  • Piękna porcja inspiracji i na pewno z tych dobrodziejstw skorzystam. Dzięki tobie pokochałam Bujo i wszelką formę dumentowania wspomnień, więc i z tego skorzystam w najbliższym roku ☺. Serdecznie dziękuję za to, że jesteś i inspirujesz mnie 😊

    • Kamila cieszę się ogromnie – zawsze chciałam tworzyć miejsce, w którym z wielu inspiracji każdy będzie mógł wybrać coś dla siebie i takie komentarze utwierdzają mnie w przekonaniu, że to jest to! 🙂

      • Każdy bloger chciałby tworzyć takie swoje miejsce, sama staram się budować tak wspaniały blog jak twój. Widać, że jesteś Kasiu wspaniałą osobą i bardzo się cieszę, że odkryłam twojego bloga 🙂

  • Uwielbiam takie posty, są bardzo inspirujące 🙂 VisionBoard planowałam zrobić rok temu, ale styczeń to dla mnie zawsze tak intensywny czas, że w końcu wyleciało mi to z głowy. Pamiętam tylko, że zaczęłam tworzyć sobie folder ze zdjęciami do wydrukowania i było tam zdjęcie czerwonej budki telefonicznej. Krótko po zapisaniu go kupiłam bilety do Londynu :D.
    Miałam plan również wybrać One Little Word, ale długo nie mogłam się zdecydować, na jakie słowo postawić i w końcu nie wybrałam żadnego… #Całaja…
    Mam nadzieję, że w tym roku uda mi się lepiej ogarnąć ten początek roku 😀

    • No to ja czekam na Twoją visionboard i słówko i będę się regularnie dopytywać 😀

  • Kilka dni temu właśnie, po raz pierwszy zaplanowałam cały 2018 rok 🙂 Do tej pory nigdy nie wybiegałam tak daleko w przyszłość, tydzień, miesiąc do przodu góra. Cieszę się, że to zrobiłam, bo mam teraz bardzo przejrzystą wizję tego, co chcę osiągnąć w przyszłym roku. Btw…uwielbiam Koftę i ten fragment to moje życiowe motto od jakiegoś czasu 🙂 Pozdrawiam i życzę samych sukcesów w nadchodzącym roku 🙂

    • Ja też często wracam do tego wiersza 🙂 A jeśli chodzi o plany – takie dalekosiężne są fajne bo układają wiele spraw, a przecież zawsze można coś zmienić, przestawić, zrewidować – nic nie jest tutaj wykute w betonie 🙂

  • Agata Dżugalik

    idealnie 🙂 Kasiu, w poście sprzed 2 lat pisałaś, że będzie tutorial jak zrobić Vision board w Photoshopie. Szukałam u Ciebie na blogu, niestety nieznalazłam 🙁
    Jestem mega zainspirowana. Mam już masę pomysłów i marzeń, które od wielu lat chciałam zrealizować, ale brakowało mi motywacji 🙂 Teraz jak stworzę swoją mapę marzeń i ustawię w widocznym miejscu będzie mi przypominać każdego dnia o co chcę walczyć w życiu 🙂 Szukam tylko jeszcze idealnego słowa na 2018.
    Jeszcze pytanie mam. Czy Vision bord tworzy się tylko na dany rok czy ogólnie na kilka lat 🙂 Na czym się skupić? Myślę o stworzeniu dwóch map. Jedną na rok 2018 i jedną na taką przyszłość dalszą 🙂
    Dziękuję Kasiu za inspiracje 🙂

    • Agata, ten post niestety nigdy się nie pojawił – moja wina, ale Karolina pisała o tym u siebie, był nawet szablon do pobrania: http://thecarolinasbook.net/vision-board 🙂

      Myślę, że możesz zrobić mapę marzeń na ten rok, możesz zrobić na dłużej – ważne, aby do niej wracać, zerkać, myśleć jak możesz te marzenia realizować na co dzień 🙂 Bo samo to się niestety nic nie zrobi, to ma być taka wizualna przypominajka, której będzie towarzyszyć działanie 🙂

  • Bardzo podobają mi się Twoje pomysły i choć ja mam visionboard w formie tabelki w excelu (ale spokojnie, bez cyferek), to również uważam, że odrobina magii może bardzo pomóc. Dlatego już teraz myślę nad słowem przewodnim (kluczowym?) na 2018 rok 🙂

    • Marcin i co, udało Ci się coś wymyśleć? Ciekawa jestem jak wygląda Twoja excelowa visionboard, pokazywałeś gdzieś może?

      • Udało mi się, chociaż tutaj hasła nie będę ujawniał – jest zrozumiałe tylko dla mnie 😉 . Visionboard to pewnie za dużo powiedziane, to tabelka, w której zebrałem swoje marzenie/cele długoterminowe, tzn. te rzeczy, po których poznam, że osiągnąłem już to, czego chciałem 🙂

  • Ja na przekór niczego w tym roku nie planuję. Wole dać ponieść się nadarzającym okazją i przede wszystkim postawić na totalny luz. AFIRMACJE – super sprawa, dziękuję za inspirację.

    • To też jest fajne podejście! Najważniejsze, aby znaleźć coś co jest zgodne z nami 🙂

  • Magda

    fantastyczny post Kasiu! Ciesze sie ze trafilam na Twojego bloga. Biore sie za szukanie mojego slowa, tak jak Ty wkrotce bede mama, wiec mysle nad patience, balance czy explore…
    i tez mam zamiar spisac marzenia na ten rok, super pomysl! bardzo dziekuje!
    powodzenia w Twoich marzeniach i szczesliwego Nowego Roku!!!

    • Magda bardzo się cieszę, że dołączyłaś do worqshopowej rodzinki 😀
      No i powodzenia w poszukiwaniu słówka, dużo zdrówka dla Ciebie i Maluszka 🙂

  • Bardzo fajnie się czyta ten post! Zainspirowałaś mnie do znalezienia słowa na ten rok! 🙂 Zastanawiam się nad słowem „create” jako symbol wytrwałości w dążęniu do kreowania swojego życia, po swojemu.

    • Monika, trzymam kciuki, aby to słówko dało Ci wiele pozytywnych okazji do tworzenia swojej codzienności!

  • Daga

    Kasiu, napiszesz proszę jak tworzyć visionboard? Bo wyszukałam, że miał być post o tym, a chyba się jeszcze nie pojawił. Byłabym bardzo wdzięczna 🙂

  • Daria

    Kasiu, jak radzisz sobie z zaplanowaniem roku 2018 mając w perspektywie to, że już wkrótce zostaniesz mamą? Obecnie rozpoczynam 8 miesiąc ciąży i od tygodnia biję się z myślami dotyczącymi moich planów na 2018 rok. Od kilku lat wyznaczałam sobie cele na każdy nowy rok i do tej pory sporo z nich udawało mi się realizować, a teraz, kiedy myślę o tym, że za chwilę pojawi się w naszym życiu bobas mam wrażenie, że planowanie tego roku nie ma sensu, bo przecież nie mam pojęcia jak to będzie z dzieckiem u boku. Zaczynam odczuwać z tego powodu odrobinę frustracji, bo lubię wiedzieć na czym stoję i mieć jakiś plan na życie. Nie chciałabym zmarnować tego roku. Ratunku! Próbuję sobie tłumaczyć, że jakoś sobie poradzę, że pewnie pierwsze tygodnie będą trudne, ale z czasem wypracuję jakąś rutynę i mimo małego dziecka w domu znajdę czas na realizację innych zadań. Tylko jakoś ciężko trzymać mi się tego „pozytywnego” myślenia i boję się, że cały rok przesiedzę w pieluchach. Dodam jeszcze tylko, że prowadzę własną firmę (branża kreatywna) i ciężko pogodzić mi się z tym, że mogę nie być w stanie w nadchodzącym roku zbyt wiele osiągnąć zawodowo.

    • Hej Daria!
      Będzie trochę o tym w poście, który pojawi się po weekendzie (o planowaniu roku) – też miałam problem jak ugryźć ten temat, bo to, że wiele się zmieni to fakt niezaprzeczalny… na razie zrobiłam tak, że zaplanowałam dużo „czarnych dziur”, czyli takiego czasu, w którym zawodowo oczekuję od siebie nic lub minimum. No i skupiłam się na celach bardziej życiowych, związanych z naszą rodziną, z relacjami, ze mną. Zobaczymy jak to wyjdzie w praniu, życie pewnie wiele zweryfikuje, więc staram się nie nastawiać na jakiś hurra optymizm i przenoszenie gór, raczej na przyciśnięcie teraz (mam jeszcze 3 miesiące) aby jak najwięcej zrobić do przodu i systematyczną pracę w minimalnych odcinkach czasu później… zobaczymy 🙂

      • Sylwia

        Drogie przyszłe Mamy 🙂 Nie martwcie się na zapas. Też się nasłuchałam o tym jak dziecko zmienia wszystko, ogranicza, przewraca życie do gory nogami i wiecie co? Tak chyba wcale nie musi być 🙂 Nie pamiętam już jak to było nie mieć synka i zupełnie sobie tego nie wyobrażam. Moje życie wciąż jest tak samo fajne, a nawet fajniejsze, dużo podróżujemy, z pierwszy rok jego życia był pod tym wzgledem rekordowy, bo byłam na rocznym urlopie macierzyńskim, a mąż duzo wyjeżdżał służbowo i tak sie cudownie składało, ze akurat do Trójmiasta, które kocham, więc jeździliśmy razem z nim, w wakacje też nie próżnowaliśmy, a oprócz dziecka był jeszcze pies i kot 🙂 Chyba tak jest, że jak ktoś chce znaleźć problem to znajdzie w każdych okolicznościach 😉 A ja się po prostu cieszyłam moim dzieckiem, a dziecku często udzielają się nastroje i emocje mamy 🙂 To będzie dla Was niezapomniany, wyjątkowy rok I cieszcie się po prostu każdą chwilką. A bycie z maluszkiem wcale nie musi oznaczać rezygnacji z siebie. Na długich spacerach słuchałam dziesiątków audiobooków i ulubionej muzyki, wieczorami gdy mąż usypiał synka wymykałam się na zumbę, a chłopaki mieli czas żeby się lepiej poznać. Fajnie było i fajnie jest (niedługo będziemy swiętować 5 urodziny) 🙂 Bycie mama jest super i tego się trzymajcie 🙂

  • Pojęcia nie mam jak trafiłam dzisiaj na ten post ☺ Przeczytałam, podążyłam linkami do kolejnych w temacie i przepadłam.
    Początek roku dla mnie zawsze był ważny ale nigdy nie wychodziło mi planowanie i trzymanie się tych planów. Teraz widzę, że nie były przemyślane ani dopasowane do mnie i mojego życia. Podsumowania były mało efektywne i nic z nich nie wyciągnęłam.
    Dzisiaj siadłam z kartką, długopisem i zadałam sobie Twoje pytania podsumowujące miniony rok ( z któregoś z pozostałych postów, które pochłonęłam) i napisałam jaka będę pod koniec 2018 roku.
    Zainspirowalas mnie i dałaś motywacyjnego kopa.
    Dziękuję 😚 Czuję, że teraz w końcu jestem na dobrej drodze.

    • Jeeeej bardzo się cieszę! To teraz pamiętaj tylko, żeby do tych notatek od czasu do czasu zaglądać, sprawdzać gdzie jesteś, rewidować cele i marzenia 🙂 Żeby ta motywacja się gdzieś w codziennym zabieganiu nie rozpłynęła! Trzymam kciuki za spełnione marzenia!

  • Basia

    Hej Kasiu,
    kiedys siostra powiedziala mi o Twoim blogu i tak sobie podpatruje, w sprawie afirmacji to fajna sprawa sama staram sie z nich korzystac, w Twojej afirmacji uzywasz slowa nie, z moich reserchow wiem ze nasz mozg nie bardzo lubi to slowo wiec moze wieksza moc bedzie miala afirmacja pozytywna 🙂 ‚obojetne sa mi sprawy na które tu i teraz nie mam wpływu’
    Jestes mega pozytywna osoba, oby wiecej takich w Polsce 🙂
    Co do Visonboard tez juz sie tworzy, narazie w glowie i na plikach ale w koncu bedzie:) . Po Twoim poscie o liscie do 30 latki sama chvialam napisac list na kolejny rok. Weekend wolny wiec biore sie do przelania wszystkiego na papier.

    Selamlar
    Basia

    https://fallowmylife.wordpress.com/

  • Dzierżanka

    Cześć Kasiu, zainspirowałaś mnie i wybrałam sobie słowo na 2018 r.
    Moje słowo to „hope”.
    Po pierwsze pięknie brzmi, po drugie jest silniejsze niż „nadzieja”, więcej w nim wiary, że to czego pragnę nadejdzie 🙂

  • Uwielbiam czytać takie wpisy i wiedzieć, że ktoś ma tak jak ja 🙂 Kiedy 3 lata temu dostałam do ręki mój pierwszy Passion Planner i zaczęłam za jego pierwszej stronie wypisywać moją wish listę na kolejny rok, nie wiedziałam, że aż tak bardzo zmieni to moje życie i moje nastawienie. Dzięki temu widzę, jak dużo osiągnęłam i jak daleko zaszłam. Dzisiaj wierzę w prawo przyciągania i w prawo podświadomości i wiem, że jeśli czegoś bardzo chcesz i działasz w kierunku zdobycia tego, to cały Wszechświat robi wszystko, żeby pomóc ci to osiągnąć.
    Jestem w trakcie poszukiwania słowa na ten rok. Zeszłoroczne słowo miało taką moc, że wywróciło nie tylko moje życie do góry nogami, ale też całej rodziny 😉

  • One little word i visionboard mnie przekonują. Wydaje mi się, że dosyć mocno oddziałują na naszą podświadomość, o ile często do nich wracamy, a najlepiej jak umieścimy w widocznym miejscu. Patrząc na mapę marzeń i celów pobudzamy nasze pragnienie ich osiągnięcia i zwiększa się prawdopodobieństwo, że zrobimy coś w tym kierunku. A dzięki filtrom percepcyjnym wychwytujemy z otoczenia wszystko, co może nas przybliżyć do celu. Pozytywne afirmacje i wizja trochę mniej mnie przekonują, chociaż nie uważam, że są złe. Ale chyba za dużo skojarzeń z „Sekretem”. Post poleciłam u siebie:)

  • Aga

    Kasiu może w wolnej chwili zrobisz tutorial jak wykonać w PS VISIONBOARD .