Małe cele na marzec

Nie chcę zaczynać dzisiejszego wpisu od banałów, ale inaczej się nie da – powiedzcie mi, kto ukradł luty? Robiąc zdjęcia, które ilustrują dzisiejszy tekst miałam przed oczami sesję z zeszłego miesiąca i nie wierzę, że to już 4 tygodnie! W takich chwilach jeszcze bardziej cieszę się z mojego albumu i instagrama, które sprawiają, że te drobne, codzienne momenty gdzieś zostają! Chociaż tyle! Cóż kochani, oficjalnie witam się z Wami w marcu – szaleństwo jakieś!

2 miesiące z małymi celami

Zanim przejdę do sedna, chciałam podzielić się z Wami kilkoma spostrzeżeniami apropo całego systemu małych celów i odpowiedzieć na pytanie, czy taki system działania w ogóle ma sens.

Na początku roku postanowiłam rozbić swoje większe postanowienia na małe kroki i pracować nad nimi kawałeczek po kawałeczku – melduję, że ta metoda się sprawdza i co więcej, przynosi fajne efekty. Przede wszystkim – pamiętam o swoich celach!

 

małe-cele-na-marzec1

 

Przyznajcie się, ile razy zdarzyło się Wam zerkać do notesu z postanowieniami na początku roku, potem coraz rzadziej i rzadziej, aż w końcu z paniką w oczach pod koniec roku okazywało się, że większa część listy jest już nie do zrealizowania? Nic przyjemnego.

Małe cele z kolei sprawiają, że co prawda powolutku, ale systematycznie DZIAŁAM. Nie odkładam, nie przeraża mnie wizja uporania się z celem – gigantem, tydzień po tygodniu robię swoje, a efekty widać jak na dłoni (patrz – kurs online, którego sprzedaż defacto rusza jutro rano!).

Widoczne efekty motywują, dodają pewności siebie i siłą rzeczy działam sprawniej bo po prostu cały czas pamiętam o tym co jest dla mnie ważne, jak to się teraz modnie mówi – wiem, co jest moim priorytetem, a co mogę sobie trochę odpuścić.

 

małe-cele-na-marzec4

 

Małe cele w marcu

Luty był u mnie bardzo, bardzo intensywny – i co tu dużo mówić – stresujący! Dawno nie chodziłam tak nakręcona mieszającymi się emocjami. Na szczęście w ciągu ostatnich kilku dni udało mi się sporo spraw uporządkować, dlatego w marcu – zwalniam odrobinę tempo, zwłaszcza w sensie psychicznym! Nadal chcę dużo robić, działać się i wykorzystać okazje, które się pojawiają, ale … z głową! W marcu zamierzam:

  • sprzedać i przeprowadzić kurs (się wie!)
  • kończyć pracę najpóźniej o 18.00 (no excuses!)
  • wrócić do blogowania 3 x w tygodniu (tęsknię za tym!)
  • edukować się na webinarach (x2) i podcastach (x4) (minimum!)
  • zająć się youtubem (tak, wiem!)
  • wybiegać kolejne 30 km (yay!)
  • ćwiczyć Skalpel 3 x w tygodniu (powiedziane – już nie ma odwrotu!)
  • ćwiczyć yogę 3 x w tygodniu (no problem babe!)
  • wypróbować sposób dr.lifestyle na pokonanie słodyczy (słowo się rzekło!)
  • codziennie wybyć na świeże powietrze (witamina D i te sprawy!)
  • przeżyć Książkę do przeżycia (już ją lubię!)
  • wysiać nasionka ziół i kolorowych marchewek (tak, poważnie!)
  • odświeżyć wiosenną capsule wardrobe (do dzieła!)
  • wybrać się na wycieczkę za miasto (nie mogę się doczekać!)
  • wprowadzić nowe wieczorne rytuały (I’m so excited!)

Jak widzicie, szykuję się do wiosennej zmiany warty i priorytety związane z pracą mam tylko trzy i dalej się nie rozdrabniam, zamiast tego – chcę się skupić trochę egoistycznie na sobie i innych sferach życia – zimą nie mam nic przeciwko spędzaniu dnia przy komputerze z ciepłą herbatką i grzejącym kaloryferkiem, ale wiosna to inna bajka – mówiłam, że zapach hiacyntów uderzył mi konkretnie do głowy!

 

małe-cele-na-marzec2

 

Dajcie znać w komentarzach czy próbowaliście kiedyś wyznaczyć sobie cele na konkretny miesiąc i obserwować jak Wam idzie praca nad nimi! A jeśli nie – to może warto spróbować? Marzec to fajny czas, zmiany czuć w powietrzu  (o właśnie, polecam idealną książkę na ten miesiąc!) może warto wykorzystać ewidentnie stymulujący zapach hiacyntów i DZIAŁAĆ? Jak myślicie? Dajcie znać! Ja idę te nadwyżki energii pożytecznie wykorzystać!

Zobacz również

  • Dla mnie miesiąc zupełnie nie działa – mimo wszystko widzę zbyt małą zmianę i potrzebuję większego kopa. Jak już coś, to kwartał. Widzę że mamy podobne cele na wiosnę (u mnie to 30 min. cardio 5x w tygodniu). Trzymam za Ciebie kciuki, koniecznie zrób fotki przed i po! 🙂

  • Czy ja już Ci pisałam, jak dużą inspiracją jesteś dla mnie? Czytam kolejny miesiąc u Ciebie o małych celach i dopiero dojrzewam, aby je wypróbować na sobie. Rocznych nie robię, bo wiem, że tego nie spełnię. Miesięczne jak do tej pory tez kulały, ale… Wiem, że sama jestem sobie winna. Mały cel na ten miesiąc – wyznaczyć cele i się ich trzymać.

    • Jolu dziękuję i powodzenia!! 🙂
      Ja też nie zawsze zrealizuję swoje cele w 100%, ale jednak dzięki nim działam, mam na radarze to na czym mi zależy, nie odpuszczam… warto spróbować:)

  • Kolorowe marchewki? A to się je? 😀

    • ahahahaha no tak 😀 na opakowaniu jest napisane, że są super do sałatek 😀

  • Barbara Hauzińska

    Podpatrzyłam u Ciebie i już drugi miesiąc planuję małe cele i odznaczam je kolorowym zakreślaczem po wykonaniu. Widzę, że ta metoda przynosi skutki😊

    • super! Ogromnie się cieszę, że działa też u Ciebie! 🙂 Co udało Ci się zrobić korzystając z takiego podejścia?:)

      • Barbara Hauzińska

        Np. słucham podcastów w języku angielskim (próbuję się podszkolić:), tzn. określam sobie jakąś liczbę, którą chcę wysłuchać i w lutym wypełniłam swoje założenie w 100 %.
        Uporządkowałam też kwestię zdjęć z zeszłych wakacji i skończyłam czytać książkę, przez którą nie mogłam przebrnąć w styczniu:)
        Dzięki temu widzę ile moich planów mi jeszcze zostało do wykonania.
        Pozdrawiam:)

  • Powodzenia! Chyba sama sobie zrobię listę celów na marzec 🙂

    • spróbuj! to fajny sposób na większą produktywność 🙂

      • Kasiu a czy mogłabyś zrobić wpis z podcastami i webinarami, które polecasz?

        • wrzucałam ostatnio kilka z nich w lutowym wpisie „Tu i Teraz” – zajrzyj do niego :):)

  • Sporo masz celów, ale faktycznie są małe i może to bardziej skuteczne? U mnie dzisiaj też cele na marzec – niezła synchronizacja 😉

    Piękne zdjęcia! <3

    • dziękuję :):) no takie maluchy są do zrobienia! 🙂 Widzę naprawdę swietne efekty tego podejścia do działania! 🙂

  • Agnieszka Chodkiewicz

    Już kilka celów ściągnęłam, reszta swoje i jest co robić w marcu! Jaki prześliczny kubek z Małym Księciem – g d z i e g o m o ż n a d o s t a ć?!

    • no to ekstra! 🙂
      a kubeczek jest moją pamiątką jeszcze z Turcji 🙂

  • Kasiu, fajnie widzieć taką energię do działania bijącą z Twoich małych celów 🙂 A jaką książkę na marzec polecasz?

    • Ania, no właśnie mam przed sobą „Książkę do przeżycia”, ale to raczej taka książka – nie książka, coś jakby zeszyt ćwiczeń – fajna, ale bez konkretnej fabuły 😉 A poza tym będę czytać Izę Makosz (to biznesowo) i „Mówi Warszawa”, kończę prawie „Elementarz Stylu” 🙂 takie plany..

  • Też myślę, że marzec powinien zadziałać bardzo, bardzo motywująco i pomóc swoją aurą w realizacji planów z którymi ja niestety jestem trochę do tyłu i to mnie łamie, bo zazdroszczę Ci Twoich małych celów. Zwłaszcza potrzeba mi powrotu do regularnego blogowanie i motywacji do ćwiczeń i ruchu w ogóle!

    • trzymam kciuki! u mnie z blogowaniem nie ma problemu, ale z ćwiczeniami to nie jest tak, że mam jakąś super fit motywację, o nie! Wiem jednak, że lepiej się czuję ćwicząc i będąc OK z dietą, więc stąd mam to w planach – żeby nie szukać wymówek i po prostu być ok wobec samej siebie 🙂

  • Joanna Rzońca

    Kasiu, piękny kubek! I piękne karty. Już sobie ściągnęłam te marcowe cacuszka z grupy na FB. Pisałam to wiele razy, ale napisze jeszcze – nie mogę się doczekać kursu 🙂
    Dzięki za polecenie książki – mam zamiar po nią sięgnąć! Pozdrawiam i trzymam kciuki za realizację marcowych planów 🙂

    • dziękuję!
      Ja też już odliczam dni do kursu! Zleci raz dwa!
      Ciekawa jestem, jaką będziesz miała opinię o książce:)

  • Zainspiruję się do tworzenia własnej listy! :*

  • Sporo tych postanowień na marzec, ale w końcu miesiąc jest dłuuugi 🙂 Pozdrawiam!

  • A ja ciągle jestem na etapie postanowienia zrobienia takiej listy… :-/

  • Ja tę metodę stosuję już od liceum i zauważyłam, że działa to dużo lepiej niż robienie listy „dużych postanowień”. A jaka jest później satysfakcja gdy odznaczę wszystko z tej listy. Ps. Fajny kubek 🙂

  • Marta Mikulska

    Bardzo ambitne cele! Trzymam kciuki! 🙂

  • O tak! Metoda malych kroczkow jest mi dobrze znana:) zdecydowanie łatwiej jest osiągnąć wtedy cel gigant! Świetny plan, ja też zamierzam trochę zwolnić, ale najpierw muszę sie uporać ze wszystkim co wiem że nie moze czekać..także priorytety też mam ustalone. Powodzenia!:)))

  • Uwielbiam kaizen, czyli metodę małych kroczków, bo choć człowiek drobi kroczki niczym gejsza, to finalnie dochodzi tam, gdzie zamierzał 😉 No i zmiany wprowadzane w ten sposób są mniej przerażające dla naszego mózgu i bardziej trwałe. Mimo wszystko widzę, że i tak poprzeczkę ustawiłaś sobie wysoko ;)))) Może to małe cele, ale jest ich całkiem sporo! 🙂 Trzymam kciuki za pozytywne efekty 🙂

  • Właśnie przed chwilą dodałam link do książki do zakładek. Kupię po wypłacie ;p A co do celów, to super sprawa. Też muszę sobie wyznaczyć jakieś na ten miesiąc 🙂

  • Bardzo się cieszę, że masz w planach nowe filmiki na youtube:) Mam nadzieję, że pojawią się także takie „behind the scenes”, tzn. może coś więcej o Waszym nowym mieszkaniu, organizacji codziennej pracy w domu, o zagospodarowaniu Twojego miejsca pracy…:) Pozdrawiam serdecznie!

    • zastanawiam się cały czas nad takimi filmami i mam je w planach, chociaż muszę doprecyzować sobie jaką mają mieć formę i jak ugryźć te tematy, aby nie było tak jak u większości youtuberek i z drugiej strony – aby mieć trochę swoją granicę prywatności :):) uwielbiam takie filmiki u innych i chciałabym zacząć wprowadzać je na nasz kanał 🙂

  • Kurde, to ja własnie stwierdzam, że ja to chyba leń jestem, że nie wyznaczam sobie miesiecznych celów. Twoja list ajest imponująca – tym bardziej płonę ze wstydu.
    No dobra, chyba też się skuszę na zrobienie listy TO DO : będę olejować włosy minimum raz w tygodniu, czytać minimum 50 stron książki dziennie, wypijać minimum 5 szklanek wody dziennie i ćwiczyć mój warsztat fotografii, który mocno kuleje.
    Uff,.. napisane, nie ma odwrotu!
    A Tobie, Kasiu, życzę powodzenia! Będę Cię sprawdzać, bo bloga zapisuję w ulubionych 😉
    Pozdrawiam serdecznie :*

  • No właśnie może wyznaczenie celów miesięcznie to lepszy pomysł od całorocznego? Łatwiej nad tym zapanować, można szybko wprowadzać zmiany i rozliczać się na bieżąco. Sporo ich sobie wyznaczyłaś, trzymam kciuki żeby wszystko się udało 😀 ja w lutym miałam piękne cele co do powrotu do ćwiczeń 3 x w tygodniu, ale wszystko legło w gruzach bo przyplątała się grypa 🙁 Mam nadzieje, że w marcu wszystko nadrobię! Pozdrawiam ciepło 😀

  • Życzę szybkiego i dokładnego zrealizowania wszystkich celów na marzec! Jeśli chodzi o mnie, to ciągle staram się małymi kroczkami realizować swoje plany. Jednak bez listy ani rusz! 🙂

  • Ja również zrobiłam sobie plany na marzec :). Mam nadzieję, że uda mi się je zrealizować. Umieściłam je sobie na blogu, ale również wydrukowałam i wiszą na mojej tablicy korkowej :).

  • Kasiu! Bardzo zaciekawiła mnie ta sprawa webinarów, jednak szukam po googlach i nie mogę znaleźć konkretnej strony gdzie mogę się zapisać na takie webinary… masz może jakąś stronę którą mogłabyś polecić? 🙂

    Ja też zrobiłam listę planów na marzec, z listami walczę już od dobrych paru lat i cały czas próbuję je doskonalić, póki co nie znalazłam jeszcze złotego środka ale staram się ile mogę!

    Pozdrawiam!

  • Ja planuję, ale często nic z tego nie wychodzi. Wstaję w poniedziałek rano – jestem pełna energii do działania, ale niestety muszę iść do pracy (znienawidzone korpo), po której jestem tak wyprana, że wszelkie plany z rana już nie mają sensu i chce mi się tylko spać:(. Jak to pokonać?