Małe Cele – Maj 2018

To dopiero niecały miesiąc z niemowlakiem w domu, a ja już konkretnie stęskniłam się za porządkiem, jako taką rutyną i przewidywalnością. Nie wiem co męczy mnie bardziej – nieprzespane noce, czy brak możliwości zaplanowania czegokolwiek i poczucie, że siedzę sobie trochę na takiej (prawie!) bezludnej wyspie mlekiem płynącej, zapomniana przez świat i podglądająca życie innych na InstaStories 🙂 Wiem, że to minie, na taki stan rzeczy szykowałam się psychicznie przez ostatnie miesiące, ale i tak momentami jest delikatnie mówiąc ciężko.

Wiecie co w takiej sytuacji można zrobić? Mi przychodzą do głowy w tym momencie dwie rzeczy. Odpuścić i popłynąć z nurtem spraw, albo … wziąć sprawy w swoje ręce i spróbować coś zmienić.

W sytuacji gdy mam pod swoją opieką dość wymagającego Bejbika te zmiany na pewno nie będą ogromne, ale jak to mówią na bezrybiu i rak ryba. Na maj zaplanowaliśmy kilka drobnych spraw – jeśli uda się je zrealizować i odhaczyć to super, jeśli nie to trudno. Sama świadomość, że mam taką listę małych celów dodaje mi energii, poprawia humor i sprawia, że czuję się trochę bardziej jak dawna, przedkajtkowa ja!

MAJ 2018 – MAŁE CELE

→ Przejrzenie, uporządkowanie i wydrukowanie kwietniowych zdjęć 

Moja galeria zdjęć w telefonie zrobiła się ostatnio mocno Kajtkowa – wśród wielu świetnych, zabawnych i uroczych ujęć mam też jednak całe mnóstwo kalafiorów, które nikomu nie są do szczęścia potrzebne. Przy takiej ilości zdjęć jaką w dzisiejszych czasach robimy systematyczność to podstawa, dlatego zanim zrobi się tego wszystkiego za dużo zabieram się za porządki, wywalenie tego co zbędne i wydrukowanie zdjęć do kwietniowych stron w naszym albumie. Przy okazji wydrukuję też kilka fotek Kajtka dla dziadków i prababci – wiadomo, że wywołane zdjęcia mają moc i to na nie zerkamy najczęściej!

→ Codzienne szczotkowanie ciała i regularna pielęgnacja

W ciąży nazbierało mi się nadprogramowe 20kg, prawie 4 tygodnie po porodzie nadal mam 6 kg na plusie i najwyższa pora się z nimi powolutku rozprawić. Cały czas czekam na zielone światło na powrót do aktywności fizycznej, zaczynam więc od zadbania o swoje ciało w inny, sprawdzony sposób czyli wracam do regularnego szczotkowania na sucho. Ten prosty zabieg daje niesamowite efekty, a poza tym relaksuje, odpręża i pozwala się na chwilkę wyłączyć. W maju będę więc pracować nad nawykiem codziennego szczotkowania ciała, a jak czasu i energii starczy połączę to z jakimiś bardziej fafaraśnymi zabiegami pielęgnacyjnymi – wiecie, maseczki, oliwki i inne masaże pójdą w ruch! 

→ Spotkania ze znajomymi

Strasznie brakuje mi kontaktu z ludźmi. Mam nadzieję, że w maju uda nam się troszkę wrócić do spotkań ze znajomymi – wiem, że nie jest to teraz logistycznie najprostsze do ogarnięcia, wiem, że chwilowo o wypadzie do ulubionej kawiarni mogę pomarzyć ale czuję, że takie pogadanie o głupotach, spacer po okolicy, czy nawet kawka w ogrodzie to coś, czego teraz naprawdę potrzebuję. Mówiąc kompletnie wprost – o kupach, kolkach, skokach rozwojowych, otulaniu i innych takich non stop gadamy z Fabem, a ja chcę usiąść z drugą dorosłą osobą, która nie jest moim mężem albo mamą i porozmawiać o życiu po prostu:) Mam nadzieję, że w maju uda nam się coś zorganizować, a ja przestanę się czuć jakbym siedziała na jakiejś zapomnianej bezludnej wyspie.

Jeśli ktoś z moich „realowych” znajomych to czyta, to tak – to dobry moment, aby zacząć się wpraszać na oglądanie Kajtka – zapraszamy! A jeśli ktoś z moich drogich czytelników również ma w planach odwiedzenie jakiejś świeżo powiększonej rodzinki podrzucam genialny tekst Mataji o tym, jak do takich odwiedzin się przygotować!

→ Wspólne wyjście z Kajtkiem „gdzieś dalej”

Kolejna sprawa, którą chcemy z Fabem zacząć powolutku oswajać i testować to dalsze wycieczki z Kajtkiem. Wiecie, nie mówię tu zaraz o wyprawie do centrum i wielogodzinnym szopingu w Złotych Tarasach, ale może uda nam się ruszyć gdzieś z naszego Bemowa, odkryć jakiś nowy park, albo wybrać na jakieś zorganizowane spotkanie dla mam. Chcemy zacząć powolutku wychodzić z naszej strefy komfortu, przejechać kilka przystanków tramwajem, albo odważyć się na dłuższą wycieczkę na której będziemy musieli uporać się z karmieniem i zmienianiem pieluszki poza domem. Czuję, że im wcześniej zaczniemy tym łatwiej będzie nam później.

→ Nauka chustowania

W czasie majówki (albo bardziej obrazowo: w czasie mini kryzysu podczas którego Kajtek przez dłuuuugie godziny stawał się coraz bardziej zmęczony, ale za żadne skarby świata nie chciał usnąć;) wyciągnęłam elastyczną chustę, którą dostaliśmy jakiś czas temu w prezencie, zamotałam ją według podejrzanych na youtubie instrukcji i … w ten sposób sprezentowałam nam 2 godziny spokoju, ciszy i przytulańców w ogrodzie. W maju koniecznie chcemy ogarnąć temat chustowania – mamy już umówione spotkanie z doradcą, będziemy dobierać chustę tkaną, a dzięki waszym podpowiedziom na Insta Stories udało mi się też znaleźć lokalne „grupy wsparcia” dla chustujących mam. Ten chustowy cel cieszy mnie w maju chyba najbardziej, bo jest też jakąś obietnicą względnej „wolności” za którą co tu dużo ukrywać – tęsknię!

→ Mini rutyna z Fabem

Powolutku układamy sobie plan dnia na nowo. Na razie działa to na zasadzie krok do przodu, dwa do tyłu, ale jakoś idzie! Baaaaardzo tęsknię za regularnym pisaniem i czuję, że do pełni szczęścia potrzebuję tych kilku godzin w tygodniu kiedy mogę skupić się na blogu, zdjęciach i innych drobnych zajęciach związanych z moją pracą. Postanowiliśmy więc z Fabem zacząć dzielić się obowiązkami zamiast robić wszystko razem i powolutku wypracowujemy sobie nowy plan dnia i tygodnia, w którym każde z nas ma trochę czasu dla siebie i mnóstwo wartościowo spędzonego czasu z Kajutkiem. W maju będziemy tutaj nadal eksperymentować i testować rozwiązania najlepsze dla naszej trójki.

→ 4 nowe (sezonowe!) przepisy

Na naszym bazarku pojawia się coraz więcej nowalijek, kuszą szparagi i botwinka, widziałam już młode ziemniaczki i rabarbar, z dnia na dzień będzie tego coraz więcej i bardzo chciałabym z tego wyjątkowego kulinarnie czasu skorzystać na maksa! W związku z tym w planie na maj mam wypróbowanie conajmniej 4 nowych przepisów, najchętniej takich jak najbardziej sezonowych! Jeśli macie jakieś perełki warte uwagi podrzucajcie w komentarzach!

→ Więcej czasu na świeżym powietrzu i zadbanie o nasz ogródek

W tych pierwszych tygodniach z niemowlakiem jedyną okazją aby wyskoczyć na świeże powietrze były dla mnie codzienne spacery. Chciałabym jednak wykorzystać ten piękny maj, który w tym roku wyjątkowo rozpieszcza nas pogodą i spędzać więcej czasu na świeżym powietrzu, dlatego będziemy próbować przenosić się częściej do ogrodu. Mam nadzieję, że chusta dodatkowo w tym pomoże i uda mi się połączyć przyjemne z pożytecznym, a czas na świeżym powietrzu wykorzystam na pracę, relaks albo dbanie o ogrodowe zioła i roślinki! W końcu sezon na truskawki tuż, tuż!

A jak tam wasze plany na maj? Co ciekawego planujecie zrobić w tym miesiącu? Jak chcecie wykorzystać piękną pogodę i to lato, które zaskoczyło nas tej wiosny? Może planujecie jakieś fajne podróże, albo coś typowo sezonowego, co?

Dajcie znać w komentarzach – mimo że ostatnio brakuje mi doby aby na nie odpisywać zawsze wszystkie czytam i ładuję baterie pozytywną energią, którą w nich zostawiacie!

Zobacz również

  • Magda

    Polecam bliższe i dalsze wycieczki z maluchem 🙂 Im młodszy, tym łatwiej 😉 Karmieniem się nie przejmuj, wbrew temu co można wyczytać w internecie, ludzie bardzo życzliwie odnoszą się do karmiących mam. Jeśli nie czujesz się komfortowo karmiąc na widoku (mi kilka miesięcy zajęło nabranie takiej wprawy, żeby móc karmić naprawdę dyskretnie) to po prostu proś o udostępnienie ustronnego miejsca – biura w kawiarni, zaplecza w muzeum. Nikt mi nigdy nie odmówił 🙂

  • Wyglądacie przesłodko! Nie mam jeszcze dzieci, ale chyba miałabym te same obawy, właśnie o moją rutynę i brak możliwosci zaplanowania czegokolwiek:) Powodzenia!

  • Super jest podgladac, co u Was. Na pewno z czasem uda się wypracować większą rutynę, chociaż nie będę ściemniać, że ja do dzisiaj marzę o kilku spokojnych godzinach przy kompie;).
    Za to dzieci z czasem sa coraz bardziej ogarnięte i slodkie :). No i w końcu uczą się, że w nocy się spi ( jak to kiedyś usłyszałam w radiu „jedna mała dekadka” i dziecka do 12 w poludnie nie dobudzisz;)).

  • Julia T.

    Jak wspaniałe, że piszesz! Ty tęsknisz za światem zewnętrznym a mi tęskno do Twojego pisania!!

    Ja mamowanie mam jeszcze przed sobą – narazie cieszymy się naszym młodym małżeństwem, wijemy gniazdko… fajnie poczytac jak to wyglada w kolejnym kroku i, chociaż to może dla zabrzmi, cieszę się że piszesz szczerze a nie pastelowo. Trzymam kciuki i czekam na kolejny wpis!

  • Bardzo fajne cele 🙂 Spokojnie, dacie radę 🙂 Co do wycieczki, to tak z własnego, małego doświadczenia polecamy: szukać pokoików dla rodziców (jeśli planujecie wypady do galerii handlowych na dłużej). Fajnie jest w Galerii Północnej – mega fajny pokoik dla rodziców. Nam to wiele razy ułatwiło podróżowanie z małą 🙂 Bardzo ładne zdjęcia z Kajtkiem! 🙂 Wygląda cudnie! U mnie plany na maj są takie, że czas upływa mi głównie na przygotowaniu do III edycji naszego rajdu motoryzacyjnego. Ostatnio strasznie lubimy z mężem brać koc z domu i iść do parku polenić się na dłużej z dzieckiem 🙂 To fajna sprawa!

    • Super już mieć maluszka w takim piknikowym wieku 😀 Ja akurat za galeriami jakoś nie tęsknię, wcześniej też dużo czasu w nich nie spędzałam, ale dobrze wiedzieć, które miejsca są warte uwagi! 😀

      • Galeria Północna

        Kasiu zapraszamy! 🙂

    • Galeria Północna

      Cieszymy się bardzo, że pokój dla rodziców z dzieckiem się Państwu podobał! 🙂 Zapraszamy do nas serdecznie!

  • Kinga Augustyniak

    Kasiu! Wycieczki koniecznie! Trochę logistyki i wszystko pójdzie świetnie. Pamiętam, ze my na początku braliśmy ze sobą mnóstwo rzeczy, potrzebnych lub mniej. Ale wszystkiego można sie nauczyć w praniu. Z chłopcami już jeździmy bliżej i dalej, a moj młodszy Bartuś i Twój Kajtek to prawie rówieśnicy 😉 Także śmiało zaczynajcie! Planujcie i realizujcie. Czas zupełnie inaczej leci 🙂 oby pogoda była nadal taka super.

    • też trzymam kciuki za pogodę 😀 no i też na głupi spacer do parku targam ze sobą całą torbę różności więc pewnie u każdego na początku tak to wygląda 😛

  • Aleksandra

    Pierwsze tygodnie i miesiące z maleństwem to wyzwanie. Ale czym byłoby życie bez wyzwań? Okropną nudą! Od zawsze nie mam auta i poruszam się po mieście mpk – da się to zrobić! Z chustą o wiele prościej niż z wózkiem. Choć można się narazić na komentarze starszych ludzi : czy pani nie robi dziecku krzywdy? Fabowi powinno się spodobać chustowanie.
    Jak tak piszesz o zmianie pieluchy w terenie przypomniała mi się jedna z pierwszych wizyt z pierworodnym u pediatry. Byłam sama i miałam wszystko z wyjątkiem chusteczek do obtarcia dziecka a młody postanowił pobrudzić stół na którym leżał u lekarki. Wstydu się najadłam za wszystkie czasy. Ale potem to był już żelazny punkt w torbie 😉 Na szczęście lekarka to wyrozumiała kobieta była:)
    W maju u nas rządzą dokumenty i sprawy urzędowe oraz spotkanie rodzinne z okazji rocznicy komunii syna, na szczęście w wąskim rodzinnym gronie.

    • U nas też podłoga i przewijak u położnej już zostały zalane, ale mamy super położną więc tylko się z nami śmiała z tego 😀
      A z perspektywy podróżowania komunikacją, myślisz, że z chustą jest prościej, ale też bezpieczniej? Czy już niekoniecznie? Na razie Kajtek na szczęście uwielbia swoją gondolę, ale na dłuższe wycieczki chciałabym mieć też chustę pod ręką, żeby w razie czego mieć go obok siebie 🙂

      • Aleksandra

        We Wrocławiu długo nie było niskopodłogowych tramwajów, teraz też nie wszystkie, już prędzej autobusy. Wsiadanie z gondolą do takiego wysokiego autobusu czy tramwaju zawsze wymaga pomocy kogoś innego, a nie zawsze trafisz na odpowiednio silnych i stabilnych współpasażerów. Nie ma opcji żeby kobieta sama to wniosła, dziecko może sie przesunąć, zawsze miałam serce w gardle jak musiałam tak wkładać wózek. Hamulce w wózku też różnie działają. Ja wolałam chustę : dziecko koło mnie, nikogo prosić nie muszę o pomoc. Na oferowane siedzenie odmawiałam, bo wygodniej mi się stało i o tym jak stabilne jest to stanie decyduję ja a nie koła wózka czy hamulce. W komunikacji różnie zapełnione są tabory – wsiadanie z wózkiem to czasem element ryzyka : wcisnę się czy nie? przesuną się czy nie? Przy córce (młodszej) miałam wolną rekę by podać kilkulatkowi, moje gondole nie dawały się prowadzić jedną ręką.
        Im starsze dziecko tym większa możliwość, że powie nie gondoli. Chuście też może powiedzieć nie, ale ile stamtąd widzi! Jak były takie momenty buntu na gondolę na spacerze myślisz że pchanie tego wózka i równoczesne niesienie dziecka to był komfort? To była ekwilibrystyka.

      • Pionierka

        Ja mam chustę i kilka razy używałam, ale z kilku powodów u nas to się nie do końca sprawdziło. Za to z wózkiem nigdy nie miałam problemów w komunikacji. Autobusy są niskopodłogowe, tramwaje częściowo też, a jak nie to zawsze ktoś pomoże.

  • Moje plany na maj to kompletowanie wyprawki 😁 Chusta ratowała mi życie przy starszym synku, dlatego tym razem mam zamiar kupić kilka 😉 Podejrzewam, że we wrześniu sama będę tworzyć podobną listę małych rzeczy do ogarnięcia 😉

    • a z jakiej chusty korzystałaś, z tkanej czy elastycznej? 😀 ja się już nie mogę doczekać spotkania z doradcą i chustowania na całego 🙂

  • Ależ bym się z Tobą wybrała na ten spacer pogadać o życiu właśnie <3 Ja choć dzieci mam już starsze, to czasem dość dotkliwie odczuwam, że niespecjalnie mam tu w Gdańsku właśnie wyrwać się z kimś na kawę 🙂

    Co do dalszych wyjść – śmiało, to tylko tak strasznie wygląda 😉 Macie gondolę, na zewnątrz jest ciepło, przewijanie spokojnie ogarniesz po prostu w wózku, a jeśli chodzi o karmienie, to są takie fajne chusty, które możesz nosić jak lekki szalik a w razie czego się zakryć – na pewno SkipHop ma takie coś, nie wiem czy w LaMillou też przypadkiem nie było 🙂
    Odnośnie nosidła to pisałam Ci już na stories, że polecam bardzo Close Caboo – jest jak elastyczna chusta, tylko nie trzeba jej motać <3 To mój must have, jeśli kiedyś zdecydujemy się na bejbi nr 3 🙂

    Ściskam ciepło i powodzenia w realizacji planów :*

    • Monika jeśli kiedys będziecie w Warszawie, albo my w trójmieście to kawa i pogaduchy na bank 😀

      Fajne te szaliki SkipHopowe, na razie świetnie sprawdzają się bambusowe otulacze i dajemy radę 😀 nosidło też jest ekstra, chociaż mam nadzieję, że damy radę z chustą, elastyczna idzie coraz lepiej więc po spotkaniu z doradcą zobaczymy co dalej 😀 dobrze mieć opcje!

  • Pionierka

    Kasia, w każdy piątek spotykamy się chustowo na Sadach Żoliborskich – z Bemowa masz rzut beretem. To znaczy są chustomamy, ale i wózkowe, bardzo miło jest.Zajrzyj na Chustujący rodzice – wsparcie i chusty Bielany, Żoliborz i okolice na fb to wszystko będziesz miała na bieżąco. A z pieluszką pomożemy jak coś 🙂

    • Dzięki – pieluszka to tutaj najmniejszy stres 😀 Już dziewczyny na IG dały mi na te grupy namiary, w piątek przychodzi do nas doradca chustowy i potem może się odważę 😀 chociaż widziałam, że bliżej w okolicy też się dziewczyny spotykają, krok po kroku się rozkręcę 🙂

  • Cudownie się czyta co u Was! 🙂 Podziwiam naprawdę Twoje podejście do życia z Kajtkiem- bez pośpiechu, na spokojnie. Wiem, że będzie to dla mnie inspiracją w przyszłości 🙂

    • Ania dziękuję! Tutaj chyba się nie da z pośpiechem, im bardziej się śpieszę tym gorzej wychodzi i na nas wszystkich to się odbija niestety 😉

  • Magda K.

    Bardzo chciałam iść na Festiwal Roślin Owadożernych i dziś nam się udało, a mieszkanie stało się bogatsze o dzbanecznik, kapturnicę i oryginalnego storczyka 😀 Mąż bardzo lubi akwarystykę więc prawdopodobnie też się na taką wystawę wybierzemy. Myślałam o jednodniowym wypadzie do Zamościa ale to jest pewne na może 25% 😉 no i rzecz najważniejsza do zrobienia: złożyć dokumenty o wydanie karty pobytu (i niestety podejrzewam, że przez nią całe wakacje będziemy „uziemieni” w Warszawie ale może też dzięki temu ruszymy gdzieś w Polskę, a Turcja gdzieś dopiero późną jesienią 🙁 )
    Pozdrowienia dla Was, Kai jest przeuroczym Brzdącem 🙂

    • a czemu martwisz się, że będziecie musieli być w Warszawie? My nie mogliśmy jeździć za granicę bo o nową kartę zawsze staraliśmy się jak stara już była na wyczerpaniu, ale po Polsce jak najbardziej 🙂 Polska taka piękna, ja na lato z całego serducha polecam Podlasie, a jeśli lubicie na rowerach to już w ogóle! No i w Warszawie też tyyyyle się dzieje latem 😀

      • Magda

        No właśnie mam w planach pojeździć po Polsce 😉 I Podlasie znajduje się wysoko na liście (dodatkowo zainspirowaliście mnie żeby zabrać tam rowery ;)) tyle już się naczytałam, że muszę tam pojechać. A jeżeli chodzi o Warszawę to w miarę regularnie staram się wypatrywać jakichś ciekawych wydarzeń 😉
        W ogóle dzięki Tobie i blogowi „spłynęło” na mnie trochę inspiracji i pomysłów, że powinnam Ci postawić podwójne latte i szarlotkę z lodami 😀

  • Mira Jurecka

    Niech Wam się ziści każdy jeden mały cel!!!!

  • Kasiu, jak dobrze, że piszesz! Wyczuwam w Twoich słowach (i doskonale pamiętam) zmęczenie poplątane z nieokreślonym szczęściem w pierwszych tygodniach. Cieszę się jednak, że nic nie tracisz na swojej szczerości w tekstach. 🙂

    Jak już sama się zorientowałaś to dość burzliwy czas. Nie będę Ci pisać, że to minie, że trzeba to przetrwać i inne farmazony, o których Ty dobrze wiesz, a które w niczym nie pomagają. Dlatego napiszę, że koniecznie spotkaj się na pogaduchy – nawet jeśli ktoś miałby tylko zajrzeć do Was, a Ty nadal nigdzie nie wyjdziesz. To i tak dużo! Kawa, zwykła rozmowa…

    Przypomniałaś mi, że na mnie czeka już całkiem spory stosik wydrukowanych zdjęć, a kolejna kolekcja gromadzi się na kartach pamięci… Tylko kiedy ja to ogarnę, gdy mamy taki piękny maj?! 😀

  • Ewelina

    Twoje małe cele to moje duże 😂

  • Gosia

    No lista całkiem konkretną! A do tego szczotkowania jakąś konkretną szczotkę możesz polecić? No i jak to się robi?:)

  • malowane dni

    Pięknie wyglądasz 🙂 Macierzyństwo bardzo Ci służy

  • Ja też mam niemowlaka i też ogarniam temat chusty. Co do wychodzenia to na początku jest stres a potem przy kolejnych dzieciach się myśli: jak to możliwe że z jednym dzieckiem tak mało się wychodziło. My teraz z trójką więcej wychodzimy niż z jednym. Dziś byliśmy na kilkugodzinnej wycieczce. Karmienie poza domem wydaje się z czasem coraz naturalniejsze (i jakie wygodne).