Małe Cele na czerwiec

Małe cele na czerwiec przypominają mi jak nic o tym jak szybko pędzi czas i że za parę tygodni połowa roku będzie już za nami! Dla mnie co roku ten moment to był taki kubeł zimnej wody wylany na głowę – zdawałam sobie sprawę ile rzeczy nie zrobiłam, ile mam do ogarnięcia, jakie zaległości nazbierały mi się od początku roku. Tym razem jest inaczej i ośmielam się twierdzić, że moje Małe Cele mocno się do tego przyczyniły! 

male-cele-czerwiec5

CO TO SĄ MAŁE CELE?

To nic innego jak zadania nawiązujące (i pomagające mi w realizacji!) do moich większych, całorocznych planów i postanowień. Od dawna już słucham, że słonia nie da się zjeść w całości, za to kawałek po kawałku, kęs po kęsie owszem – teoria i wiedza to jedno, wprowadzenie tego w życie to drugie. Bardzo często wiemy co jest dla nas dobre, a i tak robimy na opak – sama byłam tego idealnym przykładem. Od stycznia powiedziałam sobie jednak basta i działam z planem, do którego co miesiąc dopisuję kolejne małe kroczki – właśnie Małe Cele – na drodze do osiągnięcia większych postanowień.

W efekcie Małe Cele pomagają mi lepiej wybierać codzienne priorytety, organizować swój czas i zadania oraz działać bardziej produktywnie. Dzięki nim co kilka tygodni (a tak naprawdę to co parę dni!) zerkam do swoich większych postanowień, widzę jak mi idzie i mogę na bieżąco śledzić postępy lub … wracać na dobrą stronę mocy jeśli gdzieś po drodze podwinęła mi się noga.

Małe Cele to też świetna okazja do przemycenia do dość zapracowanego dnia przyjemnych, codziennych rytuałów, nowych nawyków, atrakcji i przyjemności!

male-cele-czerwiec3

MAŁE CELE – PODSUMOWANIE MAJA

Moim głównym celem w maju było skupienie się na blogu i na firmie. Wiele czasu przeznaczyłam na burze mózgów, rozpisywanie planów działania i opracowywaniem zmian. Przyznam się, że zapędziłam się w tym tak bardzo, że pod koniec miesiąca byłam … chodzącym kłębkiem nerwów, bo nagle zaczęło mi się wydawać, że to co robię jest beznadziejne i muszę zmienić WSZYSTKO! Żadna frajda.

W związku z tym niemal z dnia na dzień zdecydowaliśmy się na mały urlop, który świetnie połączył się w czasie z zaplanowanym wyjazdem na Podlasie. Kilka dni intensywnej jazdy na rowerach, dużo przestrzeni, przyrody i czasu offline sprawiły, że wróciłam do Warszawy zresetowana, wypoczęta i z dużo lepszym nastawieniem. Majówkę podzieliłam pomiędzy słodkie nic nie robienie, czas spędzony z rodziną i … okrojenie wcześniejszych planów, wybranie priorytetów i konkretne kroki do wykonania!

male-cele-czerwiec8

A poza tym… mam porządek w dokumentach jak nigdy dotąd, bullet journal stał się moją organizacyjną prawą ręką, wiosenna lista rzeczy do zrobienia jest systematycznie realizowana, nasz balkon jest w 100% gotowy na wieczorne chwile relaksu, a rower śmiga aż miło! W sprawie porządków Fab zgłosił się na ochotnika, więc działamy tu systematycznie razem.

male-cele-czerwiec2

Małe cele w czerwcu

  • kurs online – Projekt Lato – czyli dokumentowanie wakacyjnych wspomnień w pigułce!
  • inbox zero – muszę wreszcie uporać się z mailami!
  • post o bullet journal na blogu – czyli coś o co często prosicie!
  • 4 nowe filmy na youtubie – trochę Warszawy, trochę wyjazdów i trochę kreatywnych spraw!
  • regularna aktywność fizyczna – mam świetny plan ułożony pode mnie i dużo, dużo motywacji!
  • wypróbować 4 nowe przepisy na zielone sałatki – znacie coś fajnego?
  • zakupy warzywno – owocowe na bazarku,
  • zaplanować wypad rowerowy w okolice Warszawy (może Kampinos?)
  • zorganizować rodzinne ognisko i piknik – może moje urodziny sprawdzą się jako dobry pretekst?:)

male-cele-czerwiec7

5 miesięcy z Małymi Celami nauczyło mnie, że mimo iż są one małe to … potrafią zająć całkiem sporo czasu, dlatego w czerwcu moim priorytetem jest kurs – w sam raz dla tych z Was, które marzą o kreatywnym dokumentowaniu wspomnień, ale nie bardzo czują się na siłach zaczynać duży album Project Life!

Mam kilka planów blogowo – firmowych, a poza tym … dużo czasu na świeżym powietrzu, sport, kuchenne eksperymenty i cieszenie się latem z najbliższymi! Czy ja już mówiłam, że czerwiec to mój ulubiony miesiąc? A może mówię tak co miesiąc? :)

blog-separator

Dajcie znać jak idzie Wam realizacja celów, które obraliście sobie jakiś czas temu! Czy są wśród Was osoby, które na myśl o noworocznych postanowieniach dostają gęsiej skórki? Czerwiec to świetna pora aby je odkopać, zrewidować i … zacząć działać, albo … odpuścić sobie i zastanowić się czym zająć się w kolejne miesiące!

Zobacz również

  • Powodzenia w realizowaniu celów! Ja miałam zamiar biegać codziennie, tak jak mi się to udawało przez ostatni czas, ale niestety właśnie wróciłam ze szpitala z nogą w gipsie… :/

    • o nie… a to kontuzja z powodu biegania? trzymam kciuki, aby wszystko się szybko zrosło :(

      • Nie z powodu biegania… Grałam w siatkówkę i gdy skoczyłam do bloku źle wylądowałam… Taka głupia sytuacja :/

  • Co do zielonych sałatek mam dwie ulubione. Pierwsza to rukola z pieczonym burakiem i kozim serem (względnie serem niebieskim pleśniowym) w sosie z miodu, cytryny, oliwy i octu jabłkowego, a druga to szpinak z truskawkami, ogórkiem i serem mozzarella, z podobnym sosem, tyle że z octu balsamicznego, a nie jabłkowego. Polecam i życzę powodzenia w dalszej realizacji zaplanowanych celów.

    • obie brzmią przepysznie!! a Twoje przepisy na sosy zapisuję – bo już zwykłe połączenie balsamico i oliwa trochę mi się przejadło :)

  • Co zielonych sałatek to polecam taką z rukolą, pomidorami, mozzarellą, prażonym słonecznikiem i sosem winegret. Moje cele na czerwiec (są one bardzo, bardzo duże) to skończenie projektu inżynierskiego, obrona i wolny czas, który wreszcie będę mogła poświęcić na rozwój bloga i siebie 😉

    • trzymam kciuki za realizację Twoich projektów! Dużo roboty, ale dla chcącego nic trudnego :) a przepis na sałatkę brzmi bardzo podobnie do jednego z naszych ulubionych :)

  • Małe cele są w dechę 😉 Co prawda są trudne (sic!) do wdrożenia dla osób, które są bardzo niecierpliwe i zniechęcają się, gdy widzą spektakularnych efektów, jednak uczą cierpliwości i doceniania postępów na drodze do celu. Jak pracuję ze Zmieniaczami to na propozycję, żeby zacząć od mini-nawyków często słyszę od nich coś w rodzaju: „Że co? Mam czekać tyle czasu na efekt? Mam robić takie pierdoły?”. Wtedy pytam, jak daleko udało im się zajechać z dużymi celami i dużymi zmianami – na ile czasu starczyło im motywacji, samokontroli i siły woli. No i gdzie są z nimi teraz 😉 Zwykle okazuje się, że są w ciemnej d… ;)))) Dopiero jak sobie uświadomią, że ten czas mogli poświęcić na wdrożenie mini-nawyków i dziś byliby już w tym miejscu, w którym chcieli być, to dociera do nich, jaka szansa kryje się w mini-nawykach. Także trzymam kciuki za Twoje małe cele, fajnie że świadomie korzystasz z tej techniki :)

    • Też znam z autopsji początkowe zniechęcenie do działania małymi krokami. Mamy gdzieś zakorzenione przekonanie, że „wszystko albo nic” i potem ciężko się przestawić na docenianie właśnie działań krok po kroku. Ale, wszystko jest do zrobienia! :)

    • oj tak, świadomość zmarnowanego czasu to genialny kubeł zimnej wody na otrzeźwienie i wyprostowanie nie do końca trafnych przekonań 😉

  • Jesteś zodiakalnym raczkiem? :)

  • Kasia! Bardzo się cieszę, że nabrałaś sił i Wasz mały „urlop” od codzienności przyniósł tak wiele dobrego. Czasem po prostu stawiamy sobie zbyt wysoko poprzeczkę, a niestety jak jest za wysoko to ciężko do niej sięgnąć, już nie wspominając o przeskoczeniu. Trzeba odpuścić i dokładnie tak, jak napisałaś „zresetować się”..

    Moje Małe Cele to zwykle długa, długa lista… Taka do analizy, dyskusji i skracania 😉
    Analizujemy, dyskutujemy i skracamy. Wtedy jest łatwiej 😀 No i motywacja rośnie :)

    Podlasie jest teraz piękne, szczególnie to nieznane :), więc wcale się nie dziwię, że Was uspokoiło :)

    • dzięki Kasiu! :)
      Podlasie, czas bez komputera i wieczory na rynku nie tylko nas uspokoiły, ale tak na serio wciągnęły! Marzy mi się więcej takich wyjazdów :)

  • Jakbym czytała o sobie. Kiedy planuję wprowadzić jakieś zmiany, zapętlam się w tym tak bardzo, że wydaje mi się, że dotychczasowa praca wykonana przeze mnie jest do wyrzucenia. Dobrze, że są małe cele, które mogą pomóc mi skupić się na najważniejszych rzeczach :).

    • no tak, a przecież ta praca ma być punktem wyjścia. Czasem też tych planów i zmian jest tak dużo, że już w pewnym momencie nie wiadomo za co się brać. Mi pomaga burza mózgów na papierze i wyrzucenie wszystkiego z głowy, a potem wybranie najważniejszych spraw i odłożenie innych na później 😉

  • Nie wiem czy się przydam z tą sałatką, bo jest banalnie prosta i w sumie traktuję ją bardziej jak surówkę niż jak pełnoprawną sałatkę, ale jem to kilka razy w tygodniu (z ewentualnymi modyfikacjami, jeśli czegoś nie mam pod ręką) od kilku miesięcy i jeszcze mi się nie znudziło.

    – Mix sałat z Biedry 😀
    – Czerwona papryka
    – Ogórek
    – Kukurydza
    – Słonecznik (prażony albo „surowy” – ja lubię „surowy” ;))
    – Pieprz
    – Sos sojowy
    – Oliwa

    Można to dowolnie modyfikować. Pomidorów raczej nie, bo puszczają wodę za mocno (chociaż już z twardymi koktajlowymi można próbować), ale jadłam to już w wersji ze szczypiorkiem, kiełkami, pieczoną cukinią (bo mi z czegoś została), pestkami dyni… I tak dalej. :)

    • brzmi jak pyszna sałatkowa baza :) ja lubię mieć w sałatce coś treściwego – ser, kurczaka, wędzoną rybkę :) tak, żeby się nią porządnie najeść :)

      • dlatego u mnie to bardziej sałatka np. do jajka sadzonego 😉

  • U mnie także na celowniku totalne inbox zero, jedną skrzynkę mailową (a mam dwie) nawet już posprzątałam i teraz panuje w niej względny porządek :)
    Powodzenia z Twoimi planami na najbliższy czas!

    • Gosia ja mam takiego maila – potwora na którego schodzą wszystkie przekierowania, rejestracje, newslettery – cały czas zastanawiam się jak go ogarnąć, tam są tysiiiiiąąąąąąące maili!

  • Spodobał mi się ten pomysł na podsumowanie miesiąca i planowanie kolejnego, spróbowałam i lubię to! Najprzyjemniejsze jest myślenie, co fajnego mogę zrobić w kolejnych 39 dniach. Na czerwie na przykład wymyśliłam sobie, że odświeżę swoją przygodę z origami, które kiedyś uwielbiałam, a całkiem zarzuciłam:)

    • Ula, a czemu w 39 dniach? tak przez ciekawość pytam 😀 zaintrygowałaś mnie tą liczbą :)

      • Tak szczerze to dlatego, że… omsknął mi się palec na klawiaturze:D miało być 30 dni, ale przemyśle, czy to nie jest jakaś freudowska pomyłka 😉

  • Tak na dobrą sprawę, zaczęłam realizację mojego pomysłu w zeszłym tygodniu, od poniedziałku – chodzi mi o moją nową stronę :) Jeszcze nie urządziłam jej do końca 😀 ale jestem z siebie dumna że w końcu rozpoczęłam 😛 Małe cele i listy wszystkiego stosuję od zawsze – chyba już od podstawówki 😀 ciągle wszędzie miałam listy z kwadracikami do skreślania 😀 na studiach, zwłaszcza jak miałam dwa kierunki i pracę, nigdy bym się nie połapała bez tego ….

    • te kwadraciki do skreślenia :) też je uwielbiam! :)
      A zakładanie bloga czy budowanie strony to właśnie świetny przykład takiego projektu – słonia, którego trudno przełknąć w całości za to małymi krokami można się z tym fajnie uporać :)

  • Kasiu, świetnie że oswoiłaś zjadanie słonia i wypracowałaś własną metodę na cele! Gratulacje :)
    U mnie tak wiele wydarzyło się na przestrzeni ostatnich 6 miesięcy, że aż trudno mi to ogarnąć 😉 I najważniejszym powodem, dla którego tak wiele dobrego się zadziało, poza „chceniem się” ;), jest właśnie rozkładanie wielkich spraw na małe, codzienne czynności – u mnie są one ułożone w ramach celów tygodnia.
    Tak wiele osób lekceważy taki tryb działania w oczekiwaniu na jakieś wielkie „tajemnice” produktywnych osób, a one sprawdzają się po prostu do codziennego wykonywania czasem bardzo mało „sexy” czynności 😀 😉

    • oj to prawda, święte słowa :)
      to systematyczne działanie, małe kroczki, robienie mimo „niechcenia się” i samodyscyplina są podstawą pozytywnych zmian.. chociaż pewnie też są wśród nas osoby, które potrafią zrywami, na hip hip hurra realizować wielkie projekty – mnie chyba stres by zjadł 😛

      • Na takie hip hip hurra zrywy jestem już zdecydowanie za stara 😀 😉

        • hahaha no tak to nie na nasze, babcine nerwy 😛 przecież ja jestem tylko rok młodsza od Ciebie haha :)

          • Kasia, to nie są żarty – to ostatni rok! To tak pół żartem, pół serio, oczywiście 😉
            Mentalnie czuję się jakbym miała jakieś 23, no może max 25 lat więc ta 30-stka trochę się ze mną gryzie 😀

  • Jeszcze nie jest za późno, muszę swoje cele zapisać na kartce. W zeszłym miesiącu coś mnie od tego odciągnęło i teraz uświadomiłam sobie, ilu nie zrealizowałam. Koniecznie muszę to zmienić. U mnie na ten miesiąc, skończenie kursów, na które się zapisałam. Muszę to nadrobić.

    • Jolu no to koniecznie, zapisać, od razu wyznaczyć pierwszy krok, działać i ustawić sobie przypomnienie, aby co kilka dni do nich zaglądać i kontrolować realizację :) bo też wiesz – samo zapisanie niewiele da jak zajrzysz do nich pod koniec miesiąca.

  • Zachęciłaś mnie – chyba sobie spiszę coś takiego. Może bardziej w formie wyzwania, ale zawsze 😉

    Czym się będzie różnił ten kurs od KnC? :)

    • więcej praktyki niż teorii – praca na konkretnych materiałach, nad konkretnym projektem plus dużo inspiracji skupionych wokół wyjazdów, pamiątek z podróży, lata i wakacji :) No i wychodzimy troszkę poza kieszonki, będzie bardziej różnorodnie :) Plus wszystko mocno skondensowane :) to tak w skrócie :):)

  • Też muszę przygotować swoje! Koniecznie! 😉

    • Do dzieła w takim razie :):) Czas ucieka, zegar tyka, nie ma na co czekać :)

  • Też uwielbiam czerwiec, ten miesiąc jest niesamowity! ^-^
    Dałaś mi dodatkową motywację do spisania swoich celów i planów i realizowania ich. Dzięki!
    Z niecierpliwością czekam na post o bullet journal – ostatnio się tym zafascynowałam i nie mogę przestać przeglądać pinteresta, tyle tam pomysłów… 😀

    • Weronika, to nie przeglądaj a złap notes, długopis i rób swój! Nie ma co tracić czasu na przyglądanie się co i jak, bullet journal (jak każdy kreatywny projekt:) ma sens gdy wprowadzasz go w życie! Do dzieła :):)

  • A już myślałam, że tylko ja mam takie koszmarny problem ze skrzynką mailową. Firmową mam względnie ogarniętą, chociaż mogłoby być lepiej, ale prywatna to istny koszmar, do którego boję się podejść, choć coraz bardziej mnie irytuje :(
    Trzymam kciuki za realizację czerwcowych celów :)

    • dzięki Natalia! No trzeba byka chwycić za rogi i zrobić w mailach porządki :):)

  • Kasiu motywujesz rewelacyjnie! Ja ostatnio przewracając kartę kalendarza zdałam sobie sprawę, że już czerwiec, a część moich planów na ten rok wciąż leżakuje. Koniecznie muszę wprowadzić w życie Twoją metodę małych celów! :)
    PS. Do zobaczenia na #BCPoznan :)

    • hej Agnieszka! No tak nieskromnie, ja też się w tych zdjęciach zakochałam – ostatnio moje ulubione, kwintesencja lata :):)
      Czerwiec to IDEALNA pora aby zabrać się za te plany lub je po prostu zmodyfikować, zastanowić się czemu do tej pory nie „zaskoczyły” :) Trzymam kciuki! No i mam nadzieję, że do zobaczenia w Poznaniu :)

  • Małe cele to najlepszy sposób na wdrożenie dużych zmian w swoim życiu lub ciele, super wpis! :)

  • Vess

    A tak z innej beczki… czekam na Czerwcowe karty do albumu ;^; Błagam o nie!