Co chcę zrobić NAŁ – lista rzeczy, które chcę zrobić jeszcze przed trzydziestką!

W jednym z ostatnich tekstów na blogu wspominałam wam, że za parę tygodni czeka mnie zmiana pierwszej cyfry na liczniku – trzydziestka zbliża się wielkimi krokami. Pisałam też o prezencie-projekcie, który “rozpakowuję” już teraz, bez czekania na urodziny, a jako że o niego pytałyście – najwyższa pora ten temat nieco rozwinąć!

Trzydziestka to taka magiczna granica. Pierwsza naprawdę “poważna”, okrągła, urodzinowa okazja. Z dwudziestki trochę presji zdejmuje jeszcze świeża osiemnastka, ale trzydziestka to ten moment w którym często zerkamy do tyłu, patrzymy na nasze dotychczasowe osiągnięcia, na to co wyszło i na to co nie do końca poszło po naszej myśli.

DWUDZIESTKA NOWYCH DOŚWIADCZEŃ

Ostatnie dziesięć lat mojego życia było najwspanialszym, najbardziej zakręconym i inspirującym czasem, jaki mogłam sobie wymarzyć.

Zakochałam się głupio i na amen i z dziurą w sercu zostawiłam studia, Warszawę i świetną pracę w teatrze. Postanowiłam wyjechać.

Opiekowałam się dwójką uroczych angielskich brzdąców, pracowałam w najlepszej kawiarni pod słońcem, poznałam swojego męża. Zakochałam się na amen i z happy endem.

Z Anglii przenieśliśmy się do Stambułu i miałam okazję poznać to miasto od podszewki, nauczyć się tureckiego, utrzymywać się z dawania korków z angielskiego i pieczenia fafaraśnych babeczek, robić zakupy na prawdziwym tureckim bazarze, pracować przy projektowaniu ubrań i w końcu – założyć tego bloga! Wzięliśmy ślub i postanowiliśmy – Turcja, to nie jest kraj, w którym chcemy zakładać rodzinę.

Przenieśliśmy się do Polski. Przed trzydziestką nauczyłam się robić dobre zdjęcia, wróciłam do pisania, które zawsze kochałam, otworzyłam swoją firmę, zaczęłam uczyć innych łapania codziennych chwil i dokumentowania wspomnień na kursach online, pokazałam, że na kreatywnej pasji również można budować biznes.

To było genialne dziesięć lat, które nauczyło mnie bardzo dużo, wszystkie te lekcje prowadzą jednak do tej, jednej, najważniejszej.

MAGIA SCHOWANA JEST W TU I TERAZ

Liczy się tu i teraz. Jasne, planowanie i marzenia są super ważne. Jasne, widzenie “dużego obrazu” też jest ważne. Ale sprowadzając rzeczy do ich sedna – to, co tak naprawdę mamy to właśnie tu i teraz

Tu i teraz możemy działać, tu i teraz możemy kształtować naszą rzeczywistość.

Nie ma sensu odkładać wielkich marzeń na później, tak samo jak nie ma sensu odkładać na później drobnych, codziennych spraw. Moja energia bierze się z działania, dlatego odkąd pamiętam – działam.

DWUDZIESTKA (NIE)SPEŁNIONYCH MARZEŃ

Gdy miałam dwadzieścia lat wydawało mi się, że do trzydziestki to jeszcze masa czasu – ha, ja tak myślałam jeszcze dwa lata temu, świętując okrągłe urodziny kolejnych znajomych i przyjaciół!

Byłam pewna, że przed trzydziestką na pewno skończę studia, będę mamą, będę miała swoje własne mieszkanie i kredyt na karku, zdam egzamin na prawo jazdy, odłożę na koncie konkretną sumą, polatam trochę po świecie (a do Rzymu z Fabem to na bank pojadę!), mój biceps będzie się godnie prezentował latem, a waga to w ogóle pokaże piątkę z przodu – przecież mam na to wszystko tyyyyle czasu!

Zapisywałam kolejne cele, wyklejałam moodboardy, ustałam z samą sobą deadline’y, a potem przychodziła ona … codzienność! Codzienność podczas której tyle się dzieje! Codzienność na którą składają się kolejka na poczcie, niespodziewane wydatki, wyniki badań odległe od tych wymarzonych, wiza, która nie została wydana na czas.

Może i powinnam była odpuścić i tak jak wiele osób zacząć psioczyć na codzienność, zrobić z niej sobie wygodną wymówkę i zasłonkę moich mniejszych i większych niepowodzeń w ciągu ostatnich 10 lat. Może.

ZAKOCHAĆ SIĘ W CODZIENNOŚCI

Ale wiecie co – ja zamiast tego pokochałam tę moją codzienność, zakochałam się w każdej jej fajnej sekundzie, a z czasem nauczyłam się żyć we względnej zgodzie z jej wadami. Zaczęłam szukać sposobów na to, aby to właśnie tu i teraz liczyło się w naszym życiu najbardziej. Kombinowałam jak to zrobić, aby małe kroki i drobne zmiany na które w danym momencie mogliśmy sobie pozwolić dawały całe morze codziennych radości, a przy okazji były jak takie nasionka, które zasiane i pielęgnowane wyrosną z czasem na piękne rośliny.

Gdy nasi znajomi oznaczali się na wakacyjnych zdjęciach w coraz to bardziej egzotycznych miejscach, a my mogliśmy sobie tylko pozwolić na wakacje u rodziców Faba wrzucaliśmy koc do samochodu i jechaliśmy na nocny piknik na plaży.

Gdy moje stambulskie koleżanki spotykały się na wspólne marudzenie, ja po pewnym czasie odpuściłam i wolałam w tym czasie rozwijać swoje pasje.

Gdy nie byłam w stanie przebiec 5 minut bez zadyszki, a z jakiegoś dziwnego powodu bardzo chciałam zacząć biegać ułożyłam sobie playlistę z ulubionymi musicalowymi piosenkami, odpalałam aplikację i tak powoli, słowo po słowie, doszłam od marszu do moich pierwszych 5 kilometrów.

Wiem, że jest wiele rzeczy, które chciałam zrobić i w ciągu najbliższych dwóch tygodni już ich raczej nie zrobię – dziecka nie urodzę, kaloryfera na brzuchu nie wyrzeźbię, prawka też raczej nie zdam, ale wiecie co – tak naprawdę to wszystko wcale nie jest dla mnie mega ważne!

TO, CO WAŻNE DZIEJE SIĘ TU I TERAZ

Ostatnie dziesięć lat nauczyło mnie, że to małe rzeczy i niepozorne sprawy – codzienne wybory, to co możemy zrobić dla siebie i bliskich tu i teraz, na spontanie, bez wielkich planów – tak naprawdę mają największe znaczenie i wpływ na nasze życie.

Nie warto odkładać rzeczy na później, jeśli na czymś naprawdę nam zależy to zamiast w nieskończoność planować, rozpisywać i zaznaczać warto zrobić – albo przynajmniej ZACZĄĆ to robić – tu i teraz, NAŁ!

Kilka dni temu wspomniałam wam na blogu o projekcie, który robię dla samej siebie w (przed)urodzinowym prezencie.

Opowiadałam o tym, że każdego dnia przed urodzinami chcę zrobić dla siebie coś fajnego – i wcale nie są to wielkie rzeczy, zakupy, podróże na koniec świata.

Stawiam na drobiazgi, które mogę zrobić tu i teraz, na spontanie, NAŁ!

ZRÓB TO NAŁ – CO CHCĘ ZROBIĆ PRZED TRZYDZIESTKĄ?

Cały pomysł na projekt świetnie zgrał się w czasie z trwającą właśnie kampanią Nałęczowianki – Zrób to NAŁ!, której hasło przewodnie jest mi bardzo, bardzo bliskie i ogromnie się cieszę, że mogę wam o nim opowiedzieć!  

Akcja Zrób to Nał namawia do tego, aby nie odkładać rzeczy na później.

Na pewne zmiany zawsze jest dobry czas, a jeśli mają one dotyczyć poprawy stylu i jakości naszego życia, dbania o siebie, o swoje ciało i duszę, to tym bardziej warto się za nie po prostu zabrać od razu!

Tym razem nie chciałam bujać w obłokach o tym, jak moje życie zmieni się po trzydziestce, otworzyłam bullet journal na najbliższej wolnej stronie i zamiast rozpisywać małe cele na czerwiec zapisałam kilka pomysłów na to, co fajnego mogłabym zrobić dla siebie już teraz!

Nie zależało mi na tworzeniu długaśnej listy, skupiłam się za to na sprawach, które czuję w sercu, że po prostu dadzą mi radość i będą dla mnie zwyczajnie, po ludzku dobre!

MOJA LISTA ZRÓB TO NAŁ!

1. Całodniowa wycieczka rowerowa za miasto
Marzymy o niej z Fabem od kilku tygodni, ale wiecie jak jest – zawsze COŚ! Remont, praca, zlecenie na już, a jak w końcu na taką porządną wycieczkę mamy czas to pogoda się psuje! Nie może tak być! Mamy rowery, pakujemy wodę, lekkie przekąski i psikadło na komary i znikamy na cały dzień do Kampinosu!

2. Uporządkowanie rytmu dnia podczas pracy w domu

Oboje z Fabem pracujemy z domu, a w związku z tym sami sobie szefujemy i generalnie to jest świetne! Zimą nasz system działał bez zarzutu, ale latem ten ustalony plan dnia lubi się rozjeżdżać. Chciałabym na nowo poustawiać swój dzień, tak aby praca szła sprawnie i produktywnie, a dobry humor i energia dopisywały – na pewno podzielę się z wami niedługo na blogu pomysłami na to co zrobić, aby mieć lepszy dzień!

3. Przebiegnięcie 30 kilometrów do urodzin

Wiem, że dla niektórych to pewnie niewiele, ale dla mnie w tym momencie to dość ambitny cel. Nie pamiętam, kiedy był ostatni miesiąc w którym przebiegłabym więcej niż 20 kilometrów, więc NAŁ to dobry moment aby dobić do trzydziestki! Bieganie daje mi mnóstwo radości, zauważyłam, że w dni kiedy wyjdę nawet na krótki bieg po osiedlu czuję się lepiej, piję więcej wody, mam więcej energii i generalnie lepsze nastawienie do samej siebie.

4. Odrobienie zaległych wizyt u lekarzy
W myśl zasady, że lepiej zapobiegać niż leczyć. Generalnie staram się być na bieżąco ze sprawami związanymi ze zdrowiem, ale nazbierało mi się kilka wizyt, które odwlekałam w czasie – czas się z nimi rozprawić! W kolejce endokrynolog, ginekolog, dentysta i okulista oraz podstawowe badania krwi i moczu – przyznajcie się, kiedy je ostatnio robiliście? Takich spraw nie ma sensu odkładać, warto zająć się nimi jak najszybciej! W końcu dobrze wiedzieć, że w organizmie wszystko gra i możemy żyć tak aktywnie jak tylko chcemy!

5. Popołudnie w rytmie “slow” z najbliższymi
Marzy mi się takie super wyluzowane popołudnie z najbliższymi – wiecie, takie trochę rodem z Pinteresta – w ogrodzie, na piknikowym kocu, z fajnymi przekąskami, z wodą ze świeżymi owocami, z planszówkami i długaśnymi rozmowami. Takie gdzie nikt się nie spieszy, nikt nie pędzi oglądać wiadomości i nikt nie wgapia się w ekran telefonu. Takie podczas którego będziemy mogli po prostu być razem.

6. Dzień dla mnie – wagary od codzienności!
Ten punkt jest chyba najfajniejszy i mam ochotę po prostu go zrobić już, teraz, natychmiast! Wymarzyłam sobie wagary od codzienności – wiecie, butelka wody do torby, wygodne buty na nogi i cały dzień, od rana do wieczora poza domem! Warunek jest jeden – ten dzień ma być wypchany przyjemnościami, nie obowiązkami! Moglibyśmy wtedy pozwiedzać miasto i wreszcie wybrać się na Pragę, zjeść truskawki nad Wisłą, korzystać z miejskich rowerów, żeby nie martwić się o swoje, zajrzeć do muzeum i skończyć gdzieś na pysznych lodach. Czuję, że to będzie wisienka na torcie całego mojego projektu!

Pomiędzy rzeczy z listy nadal zamierzam wplatać codzienne robienie czegoś dobrego dla siebie – w końcu to podstawa mojego urodzinowego projektu! Przyznam się wam zresztą, że czuję iż ten projekt zostanie ze mną na dużo dłużej niż tylko do trzydziestki. W końcu każdy dzień jest dobrą okazją, aby o siebie zadbać i warto to zrobić NAŁ, bez czekania na magiczne daty i inne rocznice tylko dzisiaj, teraz – nie za rok, dwa lub pięć!

Pamiętajcie, że małe przyjemności i dbanie o siebie są tak naprawdę na wyciągnięcie ręki – nasze codzienne życie może być różne, ale każdy przeżywa wzloty i upadki, każdy ma na koncie niespełnione marzenia, ogony, które mogą ciągnąć nas w dół – nie dajcie się im!

Wykorzystujcie codzienne tu i teraz, aby o siebie zadbać i zrobić dla siebie coś DOBREGO i fajnego! Niech pogoda, kolejka w sklepie, korek czy kiepska sytuacja nie będą wymówką – często maleńka zmiana potrafi wywołać lawinę pozytywnych wydarzeń, trzeba tylko zacząć działać!

Napiszcie koniecznie jak wy dzisiaj zadbacie o siebie! Co dobrego zrobicie dla siebie? Jakie malutkie marzenie spełnicie? Jak weźmiecie stery w swoje ręce i zaczniecie żyć bardziej aktywnie? Dajcie znać!

 

*wpis powstał we współpracy z marką Nałęczowianka w ramach kampanii “Zrób to NAŁ!”

Zobacz również

  • pani Mondro

    muszę przyznać, że masz imponujące osiągnięcia jak na te niecałe 30 lat… i, co za ironia, ja u siebie ogarniam temat zbliżającej się 40 😀 i choć ze smutkiem przyznaję, że wielu rzeczy nie zrobiłam i strasznie żałuję, to jednocześnie staram się myśleć, że moja 40-tka to taka przedłużona 30, bo na kolejne 10 lat mam mnóstwo planów… co zaś tyczy się dzieci i prawka, to swoje drugie urodziłam w wieku 38 lat, a prawko zrobiłam nieco wcześniej 😉

  • Ja ostatnio obchodziłam swoje 20 urodziny i jakoś przeszły mi bezrefleksyjnie, bo miałam wtedy dużo na głowie. Po Twoim wpisie czuję potrzebę do zrobienia małego podsumowania i wyznaczenia celów na najbliższy czas – siadam do pisania! 😉

  • Dziękuję za ten wpis i za wszystkie inne, które właśnie to Tu i Teraz wychwalają. Trafiłam na nie w świetnym momencie życia, z którego chcę korzystać, cieszyć się i zapamiętać jak najwięcej. Trzymaj tak dalej!

  • O, to teraz post co poradziłabyś 20stkom? Albo z doświadczenia 30stki 😆

  • Bardzo przyjemnie czyta się takie posty. Zawsze jestem pod wrażeniem, kiedy ktoś tak po prost i, zwyczajnie potrafi powiedzieć, że jest dobrze. Że codzienność jest dobra. Że miał plany, niektóre nie wyszły, ale to co, bo inne tak, a w między czasie pojawiły się spontaniczne, które tak dobrze wpłynęły na życie. Trzymam kciuki za Twoje NAŁ, moje jest całkiem podobne. Zaraz zbieram się sprzed komputera i poświęcę trochę czasu sobie 🙂

  • Linda Sławek

    Kochana,
    Twojego bloga czytam od naprawdę dawna. Masz w sobie taką siłę napędową do życia 🙂 Jesteś jedną z takich osób, które warto mieć wśród swoich znajomych.
    Czytam wpisy na bloga, oglądam przepiękne zdjęcia oraz fimly na ig, zerkam na fb. Dzielisz się swoimi planami, marzeniami, czasem wątpliwościami i wpadkami. Często mam wrażenie jakbym rozmawiała z przyjaciółką, choć się nigdy nie widziałyśmy. Naprawdę dziwne uczucie, ale to świadczy o tym jak pozytywna aura od Ciebie bije i to że jesteś autentyczna.

    Pracuje w dwóch miejscach, więc czasu wolnego mam naprawdę mało. Gdy postanowiłam prowadzić swój album PL, zaczęłam wyłapywać każdego dnia więcej tych pozytywnych drobiazgów, które sprawiają mi radość, po to by je sfotografować. Dzięki temu stałam się szczęśliwszym człowiekiem, a za tym idzie wiele innym zmian w moim życiu. Wiem, że ta ja podjęłam to wyzwanie i to wszystko ja zrobiłam, ale to Ty byłaś tym impulsem by ruszyć, tą inspiracją gdzie
    złapałam bakcyla. Dlatego dziękuję, że obudziłaś we mnie tę chęć do życia tu.i teraz i próbowania nowych rzeczy!

    Osiągnięć masz już sporo na swoim koncie, ale życzę Ci kolejnych 😀 Trzymaj się ciepło :*

    Bardzo osobisty ten komentarz i zaczęłam się wahać czy go tu zostawić, ale zasługujesz na niego! Myślę, że sprawi Ci wiele radości 🙂 Będzie on takim małym prezentem odmnie dla Ciebie przed Twoja 30-tką.

  • Teraz zdałam sobie sprawę, że mam jeszcze trochę czasu do tej zmiany cyfry. Zaskoczyło mnie to, że udało mi się pewne rzeczy zrobić wcześniej. Jeszcze trochę i będę się oficjalnie chwalić, w podsumowaniu czerwca. Przestałam czekać. Szkoda, że przed 30 tak mnie, moje zdrowie rozczarowało, ale w tej kwestii już nic nie zmienię. Ciężko ozdrowieć, można się tylko pogodzić.

  • Świetny post, taki od serca i bardzo inspirujący :). Ja kocham życie po trzydziestce, bo weszłam w ten wiek mając już poukładane w głowie i umiejąc doceniać właśnie tę codzienność, o której piszesz. To całkowicie zmienia spojrzenie na własne życie.

  • Daga

    Pięknie,bardzo inspirująco 🙂 dałaś mi dużo do myślenia powiem szczerze.
    Jestem już po trzydziestce, jednak nic nie stoi na przeszkodzie abym zrobiła to teraz,w tym momencie.Pozdrawiam

  • Twój wpis jest bliski moim ostatnim refleksjom 🙂 Kiedyś wydawało mi się, że 30stka to premiera do emerytury! :)) Teraz mam wrażenie, że życie dopiero się zaczyna – poznajesz siebie, swoją wartość, czujesz się dobrze we własnej skórze.. To dopiero świetny czas! 🙂

  • Fantastyczny post! Ja trzydziestkę skończyłam 4 miesiące temu i chociaż nie czuję jakiejś wielkiej różnicy w swoim życiu, bo w sumie nic się nie zmieniło, to jednak gdzieś tam kołacze mi się po głowie, że rozpoczynam kolejną dekadę życia… Nie robię żadnych spektakularnych rzeczy, też nauczyłam się doceniać to co mam na co dzień. Bardzo podoba mi się podejście, aby robić to co kocham już teraz, zacząć działać i nie odkładać marzeń na nie-wiadomo-kiedy. To bardzo wpisuje się w mój coraz bardziej dojrzewający pomysł na wzięcie życia zawodowego w swoje ręce 🙂 Wiem, że będzie ciężko, że to nie jest takie proste, ale jak nie teraz to kiedy? Dziękuję Kasiu za ten mega pozytywny i energetyczny post 🙂

  • Pamiętam jak 13 miesięcy temu kończyłam 30 lat, jak ja to przeżywałam i rozliczałam co zrobiłam, czego nie, a co mogłam zrobić inaczej itd. Jak patrze na to teraz z perspektywy czasu, to wiem jakie to było idiotyczne 🙂 Teraz wychodzę z założenia, że było minęło i nie ma co rozpamiętywać, lepiej cieszyć się z tego co mamy i tak jak piszesz żyć tu i teraz. Staram się celebrować codzienność i nią cieszyć, to o wiele lepiej wpływa na mnie niż ciągłe zamartwianie się i rozmyślanie. Na pewne rzeczy nie mamy po prostu wpływu, a z innymi trzeba się pogodzić i tyle 🙂 Życzę Ci wszystkiego najlepszego na te 30-te urodziny! 😀

  • MadamePolyglot

    Bardzo dobry tekst, daje do myślenia. Umiesz zrobić coś, czego często nie potrafią o wiele starsze do Ciebie osoby. Super, że doceniasz, to co masz. Nie wiem jak to wygląda z Twojej perspektywy, ale patrząc z zewnątrz, jesteś osobą, która osiągnęła mega dużo 🙂 :*

  • Zainspirowałaś mnie pomysłem na całodzienną wycieczkę rowerową – uwielbiam jeździć rowerem i wizja tego, że na cały dzień mogłabym oderwać się od komputera brzmi naprawdę niezwykle.

    Do trzydziestki jeszcze trochę mi brakuje, ale wiek nigdy nie miał dla mnie zbyt dużego znaczenia. Znam czterdziestolatków, którzy zachowują się jak gimnazjaliści i gimnazjalistów, którzy śmiało mogliby zastąpić osoby decyzyjne w naszym kraju. Staram się żyć codziennością dopóki na drodze nie staje mi… codzienność 🙂 Wiem jednak, że docenianie tego, co tu i teraz jest najważniejsze – zbyt łatwo można przeżyć życie czekając na lepszą chwilę i lepsze dni.

  • Genialne podejście! 🙂 Z każdym wpisem przekonuję się, że dużo można się od Ciebie nauczyć! :)))))))))))) A lista rzeczy fajna, podkradam :*

  • Mnie do trzydziestki został jeszcze rok i 3 miesiące, ale już się nie mogę doczekać aż przekroczę tę magiczną liczbę. Wiele osób stresuje się na samą myśl o tak poważnym wieku, a ja uważam, że to będzie coś wspaniałego. Między 20 a 30 udało mi się zrobić wiele rzeczy. Niektóre z nich planowałam, na niektóre ciężko pracowałam, a niektóre wyszły całkiem spontanicznie. Oczywiście, że są rzeczy, których nie udało mi się zrobić i pewnie w ciągu tego roku też nie uda mi się ich nadrobić. Ale czy mam się tym przejmować? NIE!
    Tak jak napisałaś, nie warto zastanawiać się i przeżywać tego co nie wyszło. Trzeba cieszyć się z tego mamy, co nam się udało osiągnąć do tej pory. Cieszmy się z tu i teraz i planujmy kolejne dni tak, abyśmy każde kolejne urodziny celebrowały z uśmiechem na twarzy i z poczuciem radości i spełnienia.
    Wszystkiego dobrego i udanej wycieczki rowerowej 🙂
    A za 30 km trzymam mocno kciuki!

  • Bardzo dużo osiągnęłaś! ^-^
    Ja muszę zacząć przestać odkładać rzeczy na później i zacząć cieszyć się każdym dniem, tego chcę się nauczyć – będzie mi lepiej na duchu kiedy nie będę ciągle myśleć „gdyby”, „co jeśli”. A tą listą zainspirowałaś mnie do stworzenia własnej. Moja 30 za niecałe dwa lata, ale ten czas szybko minie, więc muszę zacząć działać. Właściwie… może już zaczęłam tylko tego nie dostrzegam, tak się zastanawiając – to w tym roku tyle się dzieje, tyle nowego, ciągle czegoś próbuje, że może naprawdę podświadomie korzystam z życia. Chyba muszę większą uwagę przykładać do dostrzegania „tu i teraz” ^-^

  • nie pospolicie

    Kasiu po przeczytaniu samego początku wpisu pomyślałam, że zazdroszczę Ci odwagi. Po przeczytaniu tekstu do końca zazdroszczę Ci umiejętności doceniania małych rzeczy 🙂 Jesteś bardzo pozytywną osobą 🙂

  • Właśnie cieszę się tymi naaajdłuższymi wakacjami w życiu, tymi pomaturalnymi, za jakieś siedem miesięcy stuknie mi 20, tak więc to wejście w nowy etap rozumiem doskonale. Za 2 tygodnie wyniki matur, za 3 tygodnie rekrutacja na studia i z jednej strony jest panika, a z drugiej… no właśnie pomału uczę się że życie samo wie o czym dla nas marzy. Kiedy pomyślę o sobie jak o takim 13 letnim dziecku widzę jak bardzo odbiegła ta wizja mnie na początku dorosłości od tego co mam dziś, ale na zdecydowany plus. Ludzie mniej lub bardziej świadomie wywierają na nas presje, starają się nas jakoś „nakierować” i tak się pomija to piękno codzienności na rzecz biegu do jakiegoś wyimaginowanego celu. A ja chyba nie chce tak żyć… tak od punktu do punktu, chce łapać z życia ile wlezie dlatego chylę przed Tobą czoło, bo jesteś prawdziwą inspiracją w tym temacie :))

  • Kasiu kochana! Powiem Ci, że się wzruszyłam, mega bardzo <3 Dziękuję Ci za autentyczność, którą tu pokazałaś. Ja cały czas wyłażę z tej mojej strefy komfortu, żeby pokazywać siebie i nie jest to łatwe. Do trzydziestki mam już rzut beretem, i mimo, że też chciałabym mieć mniej na wadze, przebiec 20km (szacun dla Ciebie!), i wiele innych rzeczy to przychodzi codzienność, która przypomina mi miejsce gdzie jestem. I tak jak piszesz, postanowiłam te moje dni polubić, to że nie wiem, gdzie chcę pracować, że się boję, że próbuję i koślawo wychodzi. Liczę, że działanie samo poprowadzi dobrą drogą.
    U siebie na blogu pisałam niedawno 30 pomysłów jak zrobić dla siebie coś dobrego (jeśli masz ochotę to zajrzyj :)) Mam rok odpuszczania i bycia dla siebie dobrą – to chyba najlepsze co przed 30stką mogę dla siebie zrobić.
    Ściskam Cię Kasiu, dziękuję za ten wpis, szczery i inspirujący! I kończę już, bo się łezka w oku zakręciła 🙂

  • Myślę, że jeśli nie każda z nas to i wiele z nas ma podobne refleksje. I czasem sobie myśle, że to dobrze że w naszym zyciu są takie „magiczne” daty bo dzięki nim w pewien sposób się budzimy, przypominamy sobie o czymś, wprowadzamy jakieś zmiany, ulepszenia, albo bardziej świadomie zdajemy sobie sprawę, że coś nam jest nie do końca potrzebne 🙂 Tak jak mówisz, ważne jest :”to co tu i teraz i tym trzeba żyć”.

  • Dawno już nie przeczytałam na żadnym blogu takiego po prostu mądrego wpisu. Sama niedługo kończę 29 lat i zaczynam myśleć, o tym co będzie się działo w mojej głowie jak stuknie już ta mityczna trzydziestka… Ostatnich parę lat minęło mi tak szybko, że to zapewne nastąpi nim zdążę zauważyć. Po przeczytaniu Twojego wpisu pomyślałam, że najlepsze dla mnie będzie po prostu systematyczne robienie listy rzeczy, które udało mi się osiągnąć do tej 30stki. Będę sobie na nią patrzeć i myśleć, że może jednak wcale nie jest tak fatalnie ;)))

  • Ja przed trzydziestką miałam plan urodzić dziecko, rzutem na taśmę się udało 🙂 Zainspirowałaś mnie i też stworzyłam swoją listę rzeczy do zrobienia przed kolejnymi urodzinami 🙂

  • Jestem w tym wieku, że do 30 mam jeszcze 9 lat… (chyba) 😛
    Jednakże to co, staram się robić dla siebie na co dzień to przede wszystkim jeść zdrowo i nie porównywać się do innych, staram się wyluzować, bo na wszystko przyjdzie czas. Czuję lekką presję kariery, że muszę to muszę tamto.. ale gdybym tak wszystko robiła pod cudze dyktando – a zdarza mi się, to długo bym nie wytrzymała.

    Co do wycieczki rowerowej to mnie i mojemu chłopakowi, w końcu udało się przejechać rowerem 50 km w dwie strony do najbliższego miasta i było bardzo fajnie, chociaż obawiałam się, że nie dam rady!
    Stawianie sobie wyzwań – myslę, że to jest częscią sensu życia.
    Pozdrawiam.

  • Witam wszystkich, bardzo zainteresował mnie ten artykuł chociaż w tym roku to stuknął mi licznik już na 31 😉 Czytałem bardzo uważnie i bardzo wiele poruszanych w życiu również założyłem. Tak jak Ty życie zacząłem porządkować i się nim cieszyć. Twoją listę mógłby uznać za swoją i powiem szczerze plany planami ale było ciężko na początku nawet bardzo ale warto przebrnąć pierwsze problemy, pierwsze „nie”….. Oczywiście wszystkiego najlepszego z okazji urodzinek 😉