Jak zaplanować rok – mój system na worqshopowy rok pełen czarnych dziur!

Przede mną niesamowity rok – a może powinnam napisać rewolucja?

Mam jeszcze kilka miesięcy względnego luzu (chociaż momentami czuję, że siedzę na tykającej bombie zegarowej, która w każdej chwili może wybuchnąć), jednak na wiosnę to wszystko się zmieni – nasza rodzinka się powiększy, przybędzie obowiązków, hormony pewnie pomieszają w głowie i priorytety zmienią swoje miejsce. Długo zastanawiałam się jak zaplanować rok, w ogóle jak planować niewiadome, jak zorganizować sobie miesiące pełne czarnych dziur, nowych sytuacji i momentów nie do przewidzenia. Na co się nastawiać? Jak się z tym uporać? 

Czuję, że przed nami najpiękniejszy, a zarazem najtrudniejszy rok – w dzisiejszym tekście opowiem wam jak zamierzam się z nim zmierzyć. No tak – dzisiaj teoria, a co z tego wyjdzie życie pokaże i mam nadzieję, że za kilkanaście miesięcy sobie to na blogu zweryfikujemy!

PRZYGOTOWANIA DO PRACY NA MACIERZYŃSKIM – JAK ZAPLANOWAĆ SWÓJ ROK?

Zaplanowanie tego roku było dla mnie nie lada wyzwaniem – z jednej strony chcę rozwijać siebie, bloga i firmę, z drugiej wiem, że siłą rzeczy w pewnym momencie zwolnię, aby skupić się na najpiękniejszej roli, jaką mogłam sobie wymarzyć – będę mamą! Chcę się z tą myślą i nową sytuacją jak najlepiej oswoić i już od samego początku dać sobie czas i przestrzeń na budowanie jak najfajniejszej relacji z moim synkiem.

Z drugiej strony nie wyobrażam sobie siebie bez pracy, którą kocham. Nie zamierzam i nie chcę przedłużać przerwy od pracy i blogowania w nieskończoność. Rzeczywistość w której żyję jest taka jaka jest – firma musi się kręcić, a ja nie mogę sobie pozwolić na pełen urlop macierzyński (kto wie jakie wsparcie dostaje od państwa kobieta, która prowadzi DG od mniej niż 2 lat i jest na tzw. „niskim ZUSie”? no właśnie …). Przez kilka lat zasuwałam, aby być tu gdzie jestem i zwyczajnie, po ludzku nie chcę tego stracić. Dlatego zamiast chować głowę w piasek i martwić się na zapas przygotowuję się do zmian, które na mnie czekają.

Wiem, że dzięki temu pierwsze miesiące z Bejbikiem spędzę spokojnie, skupiając się na tym co ważne i czerpiąc prawdziwą frajdę z początków macierzyństwa.

Ponieważ zarówno życiowo jak i biznesowo-blogowo ten rok będzie dla mnie niezłym wyzwaniem jego planowanie zaczęłam już dobrych kilka tygodni temu. Dałam sobie czas na podsumowania i spokojne obmyślenie kolejnych kroków, zastanowienie się nad celami i rzeczami do zrobienia tylko po to, aby później … zrezygnować z połowy z nich! Czuję, że w obecnej sytuacji odpuszczanie to podstawa! A ponieważ odpuszczać jest mi zawsze trudno dałam sobie naprawdę dużo czasu, aby na spokojnie zastanowić się nad tym, które cele, projekty i zadania są dla mnie ważne (i będą źródłem korzyści!), a które to jakieś pierdoły niewarte uwagi.

Na początek jednak kilka słów o narzędziach, z których korzystam!

NARZĘDZIA Z KTÓRYCH KORZYSTAM PODCZAS PLANOWANIA

Zestaw narzędzi, z których korzystam przy planowaniu zmienia się u mnie dość często, mam jednak kilka takich pomocników do których lubię wracać. Zanim wam o nich opowiem chciałam tu tylko dodać, że nigdy nie traktuję moich narzędzi do planowania jak świętych ksiąg. Pracuję z nimi wybiórczo, korzystam z tego, czego akurat potrzebuję i co może mi się w obecnym czasie i sytuacji w życiu przydać!

Wybierając swój zestaw narzędzi do planowania, pamiętajcie, że to one mają służyć wam, a nie wy im i nie zawracajcie sobie głowy sprawami i pierdołami, które tak naprawdę nie mają dla was większego znaczenia!

WORQSHOP PLANER ROCZNY
pozwala mi spojrzeć na rok z lotu ptaka i zaplanować mocne i słabe okresy w życiu, blogowaniu i biznesie
>>kup planer roczny 2018<<

YOUR BEST YEAR – ZESZYT ĆWICZEŃ
korzystam z wersji PDF, bardzo pomógł mi w trakcie podsumowań i planowania roku –  na blogu Lisy Jacobs możecie znaleźć darmowe pytania, które fajnie pokazują jak zbudowane są ćwiczenia, a tutaj recenzja książki w formie video

KSIĄŻKA PANI SWOJEGO CZASU
mój ulubiony polskojęzyczny przewodnik po planowaniu – dużo konkretów o tym jak zacząć, jak pracować z nawykami, jak poznać swoje priorytety, jak radzić sobie z dużymi projektami i jak działać krok po kroku!
>> zobacz książkę! <<

PLANER PEŁEN CZASU
czyli oczywiście notes do planowania, przy którego powstawaniu brałam udział –  pisałam już na blogu dlaczego Planer Pełen Czasu wyróżnia się od innych planerów, więc jeśli nadal szukacie idealnego planera dla siebie zapraszam!
>> kup swój Planer Pełen Czasu <<

DŁUGOPISY, ZAKREŚLACZE I INNE KREATYWNE DODATKI
które nie są pozycją „obowiązkową”, ale bardzo uprzyjemniają mi planowanie i organizowanie tego co robię – o moich ulubieńcach poczytacie w tekście o tym, co przyda się do prowadzenia bullet journala!

Skoro narzędzia mamy już omówione pora na konkret – zapraszam Was do środka mojego planera, gdzie możecie podejrzeć strony uzupełnione o noworoczne cele i plany!

NIEDOKOŃCZONE SPRAWY

Pracę nad wyznaczaniem nowych celów i projektów do zrealizowania zaczynam od porządnego rachunku sumienia.

Zanim zacznę cokolwiek nowego ogarniać przeglądam strony mojego planera z ostatnich miesięcy i wyszukuję na nich wszystkich niedokończonych spraw i zadań.

Decyduję, które zadania nie są już dla mnie ważne i te od razu wykreślam. Druga grupa spraw to te, które jednak powinnam dokończyć – wpisuję je na listę niedokończonych spraw, którą zabieram ze sobą w Nowy Rok.

Dzięki temu wszystkie „zaległości” mam zebrane w jednym miejscu i znika to poczucie, że o czymś jeszcze muszę pamiętać, coś sprawdzić lub coś odszukać na stronach z minionych miesięcy. Z listy spraw niedokończonych wybieram te ważne i staram się uporać z nimi w pierwszej kolejności – najsprawniej wychodzi mi to gdy umieszczę je na mojej miesięcznej lub tygodniowej liście rzeczy do zrobienia.

RZUT OKA NA NADCHODZĄCE MIESIĄCE Z LOTU PTAKA

Druga sprawa – zanim zacznę cokolwiek planować, układać w mniej lub bardziej skomplikowane harmonogramy i listy rzeczy do zrobienia staram się spojrzeć na nadchodzące miesiące z lotu ptaka.

Nauczyłam się takiego działania dzięki ćwiczeniom z YBY2018 – ta książka uporządkowała mi w głowie różne sprawy i przypomniała prostą prawdę o tym, że życie każdego z nas składa się z mniej i bardziej intensywnych momentów. To była dla mnie bardzo ważna lekcja, szczególnie teraz, na początku roku w którym nasza rodzinka się powiększy!

Na początku określiłam sobie, które tygodnie czy miesiące w roku będą tymi „spokojnymi” – wykorzystałam do tego oczywiście worqshopowy planer roczny. Spokojne momenty to czas na urlop, przerwę, odpoczynek i ładowanie baterii. Dla mnie w tym roku to również czas w którym planuję przerwę związaną z pojawieniem się Bejbika!

Dopiero gdy zadbam o te spokojne momenty – czy jak lubię je nazywać „czarne dziury” na kalendarzu planuję to, czym chciałabym wypełnić pozostałe miesiące i tygodnie. Skupiam się na tym, co najbliżej mnie i zapełniam kalendarz akcjami, celami i projektami, które chciałabym zrealizować w ciągu najbliższych 2-3 miesięcy.

Bardziej odległe miesiące to raczej szkice i luźne pomysły niż konkretne, rozpisane plany. W tym roku szczególnie staram się nie planować za daleko do przodu, bo nie wiem jeszcze jaka ta nasza nowa rzeczywistość będzie i ile będę w stanie zrobić.

Takie spojrzenie na rok z lotu ptaka uspokaja i pozwala uporządkować pewne sprawy na papierze. Jestem jedną z tych osób, które biorą na siebie za dużo, a widząc jak praca rozkłada mi się w kolejnych tygodniach i miesiącach od razu mogę sprawdzić czy zadbałam o odpowiednią ilość czasowych buforów – czyli mniejszych i większych przerw na odpoczynek i ładowanie baterii. Patrząc na ten kalendarz również od razu wiem kiedy przesadziłam i co powinnam sobie odpuścić!

>> KUP WORQSHOP PLANNER <<

DUŻE CELE – CO CHCĘ OSIĄGNĄĆ W TYM ROKU?

Gdy uporam się z zaległościami i ogarnę „sprawy techniczne” związane z kalendarzem pora pomyśleć o celach.

Staram się działać tak, aby moje cele realizowały coś ekstra w życiu – oczywiście mam cele związane z blogiem i biznesem, ale dla równowagi dodaję te, które pomagają mi pracować nad sobą, nad relacjami i rozwojem. Człowiek to nie tylko praca i biznes, chcę się rozwijać holistycznie, na wielu płaszczyznach, budować relacje i wykorzystać cele aby stać się lepszym, bardziej szczęśliwym człowiekiem.

Co roku wybieram sobie nie więcej niż 6-8 celów, ale tym razem stawiam na plan minimum – mam „tylko” 4 cele. Mało jak na cały rok? Może tak. Ale chciałabym się do nich przyłożyć i realizować je z radością, ciesząc się z procesu i z samego działania, nie tylko z efektu. Nie chcę dokładać sobie presji i wiem, że jeśli uda mi się w jakimś stopniu zrealizować te 4 cele, to po prostu będę … szczęśliwym człowiekiem.

Cele dzielę sobie na kwartały i staram się skupić na jak najmniejszej ilości spraw w jednym kwartale – w tym roku będzie to jeden „aktywny” cel w kwartale! W myśl zasady big things happen one day at a time rozbijam duże cele na te całkiem małe, a małe cele na zadania w liście to-do lub nawyki, tak aby pracować z nimi systematycznie i codziennie stawiać malutkie kroczki w wymarzonym kierunku!

LISTA RZECZY DO ZROBIENIA W TYM KWARTALE

Ponieważ tak fajnie korzystało mi się z YBY2018 podczas robienia podsumowania zeszłego roku i planowania tego obecnego, w tym kwartale do porządkowania celów i rzeczy do zrobienia wykorzystuję kolejną strategię zaproponowaną przez Lisę. Sprawy, którymi chcę się zająć w ciągu najbliższych miesięcy uporządkowałam wg następującego klucza:

FINISH/SKOŃCZYĆ
do skończenia (tutaj lądują wybrane punkty z listy niedokończonych spraw)
DO/ZROBIĆ
do zrobienia (czyli bieżące projekty, zadania i sprawy do ogarnięcia)
CELEBRATE/ŚWIĘTOWAĆ
uroczystości, fajne okazje (to, co wyznacza kalendarz i to, co chcemy świętować my sami!)
STUDY/NAUCZYĆ SIĘ 
rozwój, nauka nowych rzeczy, praca nad sobą (fajnie jest wiedzieć czego i skąd chcemy się uczyć)
START/ZACZĄĆ
do rozpoczęcia (projekty i sprawy które fajnie byłoby zacząć ogarniać)

Dzięki takim porządkom w moich planach na najbliższe miesiące (a dokładniej, w tym wypadku na pierwszy kwartał 2018 roku) swoje miejsce znalazły zarówno najbardziej palące sprawy z listy spraw niedokończonych jak i te rzeczy, które dopiero chciałabym wprawić w ruch, jest tu przestrzeń na naukę i rozwój, na cieszenie się codziennością, oraz na projekty, które chciałabym na bieżąco realizować.

Dzięki takiej liście nie rozpraszam się rzeczami, które wiążą się z bardziej długofalowymi celami, nie przeraża mnie ilość spraw do ogarnięcia na raz i po prostu wiem na czym się skupiam, a co odpuszczam.

MAŁE CELE – PLAN NA KOLEJNE MIESIĄCE

Mimo że Małe Cele dobrze znacie z bloga – przez ostatnie dwa lata pisałam o nich niemal co miesiąc to tak naprawdę dopiero po dzisiejszym artykule widać, że te cele to sam wierzchołek góry lodowej. Każdy z nich wiąże się z czymś, co jest dla mnie ważne, co wynika z bardziej długoterminowych celów i planów.

Nic dobrego nie wychodzi z chaosu – dlatego ZANIM zacznę działać, porządkuję moje małe cele.

W ubiegłych latach rozbijałam duże cele na małe cele, dzięki temu czarno na białym wiedziałam od czego zacząć, gdzie jestem w danym momencie i jaki kolejny krok na mnie czeka. Brakowało mi tu jednak równowagi i często miałam wrażenie, że robię wszystko na raz, albo wręcz przeciwnie – skupiam się na jednym aspekcie życia, a inne leżą zapomniane.

Dlatego teraz pracuję z nieco zmienionym systemem, który również zainspirowany jest książką Lisy Jacobs. Swoje Małe Cele podzieliłam na pięć kategorii.

MENTAL – UMYSŁ
(nauka, rozwój, praca nad sobą, hobby, książki, podróże, poszerzanie horyzontów, wystawy, muzea)
SPIRITUAL – DUCHOWOŚĆ (+relaks i równowaga)
(medytacja, afirmacje, praca z narzędziami do czarowania codzienności, modlitwa)
RELATIONS – RELACJE
(związek, rodzina, macierzyństwo, przyjaciele, blogowa społeczność)
PHYSICAL – CIAŁO I RZECZY
(aktywność fizyczna, zdrowa dieta, mieszkanie i otoczenie, album, pamiątki)
FINANCIAL – PIENIĄDZE
(zarabianie, firma, współprace, biznes, blog, oszczędności, budżet domowy, edukacja w tym temacie i usprawnianie systemów z których korzystamy)

Lista rzeczy do zrobienia oraz lista Małych Celów na dany kwartał sprawiają, że kolejne kroki w planowaniu są już dla mnie dziecinnie proste – wybieram sprawy, którymi zajmę się w danym miesiącu, wpisuję je w planerze i co tydzień po prostu dbam o to, aby te zadania lądowały na moich bieżących listach to-do.

Ten system sprawdza się u mnie wyśmienicie, mam do niego duże zaufanie i wiele z pozoru ogromnych spraw rozbitych (i uporządkowanych!) na takie małe kroki udaje mi się zrealizować!

Tak jak widzicie planuję od ogółu do szczegółu i dbam o to, aby moje cele były reprezentowane w codziennym życiu, a nie pojawiały się w nim od święta.

Takie podejście pozwala na bieżąco sprawdzać i kontrolować „gdzie jestem” oraz daje spokój, ponieważ mogę naprawdę skupić się na tu i teraz, bez zastanawiania się co czeka mnie za miesiąc. Dzięki działaniu z taką uporządkowaną listą łatwiej jest mi też  … odmawiać. Wreszcie wiem jakie są moje priorytety i na czym powinnam się skupić, aby osiągnąć zamierzone cele.

Jak to wygląda u Was? Z jakich narzędzi korzystacie planując swój rok? Macie jakieś książki lub inne materiały do których lubicie wracać po wiedzę i inspiracje? No i oczywiście napiszcie coś koniecznie o celach, które stawiacie przed sobą w Nowym Roku!

PS. Konkretne, rozpisane cele na papierze są ekstra, ale … ja mam jeszcze jeden sposób na spełnianie noworocznych marzeń! Jeśli jakimś cudem przegapiliście tekst o czarowaniu codzienności to na serio warto go nadrobić!

ZOBACZ RÓWNIEŻ

  • Cześć,
    Czy już wiesz jak pogodzić macierzyństwo z pracą? Robisz teraz jak najwięcej, żeby mieć gotowe blogowe materiały na kilka pierwszych miesięcy?
    Pozdrawiam,
    Kasia

  • Bardzo fajnie to sobie rozplanowałaś, trzymam kciuki za wszystko 🙂
    Co do pogodzenia pracy z macierzyństwem ja mam plan na lulanie w chuście 🙂 Mam nadzieję, że w ten sposób będę mogła pisać, bo nie wyobrażam sobie rezygnacji z pracy i blogowania.
    Co do ZUS-u niestety dobrze wiem jak to wygląda (prowadzę firmę ponad 2 lata). Bardzo długo się czeka nawet na wypłatę zwolnienia i słyszałam, że podobny czas na macierzyński… Ale są i plusy 🙂 Dobrze, że można pracować na macierzyńskim 🙂

  • Mamy Chwile

    Świetny tekst!! Muszę go sobie jeszcze na spokojnie przetrawić i przyswoić! Natomiast jeśli chodzi o nową rolę to moje doświadczenie jest takie – z dzieckiem było i jest inaczej niż myślałam! 🙂 Bardzo bałam się początków. Fakt pierwszy miesiąc to było spokojne dochodzenie do siebie, ale wcale nie armagedon jak myślałam. Przez pierwsze tygodnie głównie… czytałam i oglądałam firmy karmiąc głodomora! Natomias schody zaczęły się około półrocza. Rąk do pomocy ubyło, a prawdziwe zmęczenie właśnoe wtedy dało w kość. Ale… piękno i szczęście, które na Was czeka jest jeszcze bardziej niewyobrażalne!

    • Dokładnie takie same mam odczucia jako mama 2jki :). Schody w tym samym miejscu : ). Co do wpisu to miałam nic nie planować bo u mnie czarnych dziur mnóstwo ale może się skuszę, tak to pięknie przedstawiłaś. Samo planowanie to pikuś, dla mnie realizacja to jest wyzwanie :). Dobrego roku Kasiu, będzie niezapomniany : ) i cudowny!

  • Aleksandra

    Co prawda nie mam w planach macierzyńskiego – moja dwójka wystarczy 🙂 – ale sposób rozpiski bardzo mi się podoba.Nie mogę się jakoś zabrać do tego w tym roku. W zeszłym roku plan roku układał się jasno : urodziny dzieci – komunia syna – wakacje – jesień i BN. Okazało się jednak, że znienacka jesienią właśnie zdecydowałam się na realizację jednego z marzeń tj. przeprowadzki tak by każde z dzieci miało swój pokój. A w tym roku nie mam pomysłu na spektakularne cele dlatego liczę że ktoś mnie popchnie 😀 W zeszłym roku każdy cel osobisto-rodzinny wiązał się z celem finansowym, w tym roku chciałabym odsapnąć finansowo, ale chyba się nie da. Może uda się znaleźć odwagę na szukanie innej pracy, co przy byciu jedynym zarabiającym w rodzinie brzmi jak herezja i ryzyko przez duże R .

  • Marta inz. Lifestyle

    Ja również jestem na podobnym etapie życia, może kilka tygodni do przodu. Nasz syn pojawi się na świecie już za miesiąc-półtora i również bardzo trudno było mi się zebrać do planowania tego roku. Mam to szczęście (lub nieszczęście), że jestem na zwolnieniu pracując normalnie na etacie, więc jest to dość komfortowe i mam dużo czasu. Jednak cały czas uczę się, jak go nie zmarnować – nie jest to proste!!!
    Dzięki Twojemu poleceniu zrobiłam podsumowanie zeszłego roku wg Lisy Jacobs i bardzo fajnie rozjaśniło mi to, na czym faktycznie chciałabym się skupić w 2018 roku. Obawiam się trochę stopnia mojego zaangażowania w dziecko – chciałabym jednak trochę siebie w tym wszystkim zachować i pielęgnować. Także planowanie i angażowanie małżonka to podstawa 🙂

  • Nie powinnam tego pisać, ale też miałam problem z zaplanowaniem tego roku. Wiem, że do pewnego momentu dam radę, ale potem będzie to jedną wielką niewiadomą. Podoba mi się Twoje określenie o czarnych dziurach. Wydaje mi się, że to właśnie one hamowały mnie w podjęciu planowania. Muszę zapisać sobie Twój wpis i usiąść jeszcze raz do spojrzenia na swój rok. Muszę wykorzystać czas, kiedy jeszcze wiem, co się dzieje i co będzie. Potem może być różnie.

  • Fajnie to wszystko rozpisałaś! Ja tego roku nie planuję jakoś bardzo. Skupiam się na nowej pracy i dostosowywaniu codzienności do etatu. W międzyczasie stawiam na troskę o siebie. Czyli jakieś cele mam 🙂

  • Kasiu świetny wpis! Sama w tym roku wdrożyłam praktykę – cele duże podzielone na cele mniejsze, na kwartały. Super mi się pracuje z taką listą! Zdecydowanie łatwiej też osiągać cele ponieważ robienie małych kroków tak nie przeraża, a ich wykonywanie przybliża nas do dużego celu. Super sprawa! Trzymam kciuki za Twój 2018 rok pełen nowości 🙂

  • Dagmara (Sztuka Codzienności)

    Czytając twój artykuł czuję się jak ja przed dwoma laty 😉 też zastanawiałam się jak to wszystko pogodzę, gdy na świecie pojawi się maluszek. Z perspektywy czasu wiem, że podejście, które przyjęłaś jest chyba jednym z najlepszych. Ja musiałam wszystkie swoje cele odłożyć właśnie przez to, że zaplanowałam za dużo,a mój kochany S. to było 100% high-need baby 😀 więc wyzwaniem okazywało się wzięcie prysznica, a po nocy z pobudkami co 1,5 godziny nie miałam na nic siły. Ale po roku wszystko się unormowało, a ja powoli zaczęłam wracać na swoje tory. Życzę Ci więc, byś czerpała jak najwięcej radości z tego czasu, gdy maluszek będzie już z wami. Pozdrawiam 🙂

  • Wszystko świetnie masz rozplanowane! Czytając Twoje teksty zahaczające o jakiekolwiek elementy organizacji i planowania, czuję, że jesteś moją bratnią duszą! 😀 Ja bez kalendarza czuję się jak bez ręki i ciężko mi się funkcjonuje, gdy nie zaplanuje odpowiednio swojego czasu 😉

  • Anna Komorowska

    Odpowiadając na Twoje pytanie o wsparcie Państwa – dostaniesz min. 1000 pln, bo to stawka minimalna, nawet dla bezrobotnych.

  • Jak zawsze wszystko pięknie masz rozplanowane i sama zaczęłam stosować w swoim planerze te strony i sprawdzają się rewelacyjnie 🙂