7 KROKÓW DO OSZCZĘDNOŚCI I POSKROMIENIA DOMOWEGO BUDŻETU

Domowy budżet, oszczędzanie, finanse i wydatki – to zawsze były dla mnie tematy, które bardzo umiejętnie spychałam w najdalsze obszary podświadomości i starałam się o nich za bardzo nie myśleć.

Dlaczego? Nie miałam o nich pojęcia! Nie wiedziałam czym różni się lokata od konta oszczędnościowego, jak działają kredyty, jak lepiej planować i kontrolować wydatki. A skoro wszystko i tak się jakoś kręciło, to po co zawracać sobie głowę?

DOMOWE FINANSE – JAK TO U NAS WYGLĄDAŁO

Jakoś żyliśmy od pierwszego do pierwszego, coś tam udało nam się odłożyć, a Fab pocieszał nas historiami o znajomych z agencji, którzy mimo zarabiania grubych kokosów pod koniec miesiąca wcinali w pracy simity (tureckie obwarzanki) bo stan środków na koncie wskazywał okrągłe zero. No, przecież z nami nie było AŻ tak źle!

Do czasu gdy nie wpadliśmy na genialny pomysł pracowania na swoim! Wtedy bardzo szybko okazało się, że aby taka sytuacja mogła trwać musimy coś zmienić. Kasa topniała szybciej niż wpływała na konto, nasze oszczędności jakoś dziwnie się ulatniały, a to wszystko przy nieregularnych i nie bardzo wysokich dochodach.

jak-zaczac-oszczedzac-oszczedzanie-w-nowym-roku-loteria-paragonowa-budzet-domowy

Od przyjazdu do Polski (czyli przez ostatnie 15 miesięcy!) spisywaliśmy wszystkie nasze mniejsze i większe wydatki. Tak naprawdę działało to jednak w czasie przeszłym, pozwalało śledzić tylko gdzie pieniądze uciekały i nie dawało żadnej kontroli nad tym co możemy zmienić lub zaoszczędzić.

Musieliśmy coś zmienić, dlatego od listopada działamy z głową, poświęcamy naszym finansom dużo więcej uwagi i wreszcie widzę, że coś w tym temacie drgnęło!

1. EDUKACJA FINANSOWA

Bardzo, bardzo, bardzo chciałabym cofnąć się w czasie i obudzić się w liceum w którym zamiast wkuwania funkcji, rozrysowywania abstrakcyjnych wykresów na tablicy i obliczania pól przeróżnych figur geometrycznych ktoś wytłumaczyłby mi jak działa kalkulator finansowy, co to jest procent składany i dlaczego karta kredytowa nie zawsze jest złem wcielonym. Czasu nie cofnę, ale jako dorosła osoba mogę wziąć sprawy w swoje ręce!

Edukacja finansowa to podstawa jeśli chodzi o pilnowanie domowego budżetu, a książką która zapoczątkowała naszą maszynę zmian był „Finansowy Ninja” Michała Szafrańskiego. Polecam tę książkę ogromnie jeśli również czujecie, że musicie się tego i owego douczyć i po prostu, po ludzku – brakuje wam finansowych fundamentów.

2. ZAPISYWANIE WYDATKÓW

Jeśli jeszcze nie prowadzicie domowego budżetu warto wyrobić w sobie nawyk zbierania paragonów i spisywania codziennych wydatków. Wiem, że na początku może to być mocno uciążliwe, ale uwierzcie mi – z czasem wchodzi w krew 😉

Ważne, aby do prowadzenia budżetu (albo chociaż zbierania paragonów) zaangażować również osoby z którymi dzielicie gospodarstwo domowe. Nas jest dwoje, obydwoje mamy dostęp do arkusza w google sheets w którym Fab zrobił tabelki z naszym domowym budżetem. Lubię to rozwiązanie, bo dzięki korzystaniu z narzędzia online mamy do niego dostęp z każdego miejsca i urządzenia.

Przy zapisywaniu wydatków najważniejsza jest regularność – nic nie demotywuje bardziej niż góra paragonów do spisania z kilku tygodni! My na bieżąco spisujemy swoje wydatki, a umownym deadlinem jest sobota. Nawet w najbardziej zakręcone tygodnie staramy się mieć wszystko spisane od soboty do soboty.

pomysly-na-oszczednosci-jak-zrobic-budzet-domowy-worqshop-blog

Przy okazji, skoro już zbieracie paragony i zapisujecie wydatki dlaczego nie iść o krok dalej i nie spróbować szczęścia w Loterii Paragonowej?

Zgłaszając swoje paragony za zakupy wyższe niż 10 zł do udziału w loterii co miesiąc bierzecie udział w losowaniu samochodu oraz sprzętu elektronicznego, a jeśli nie chce wam się wpisywać ręcznie wszystkich danych spróbujcie wykorzystać do tego aplikację, za pomocą której bardzo łatwo wprowadzicie dane paragonu do systemu. Aplikacja jest dostępna w systemach operacyjnych Android i iOS i cieszy się dużą popularnością. Poznacie ją po logo loterii.

3. DOMOWY BUDŻET

Spisując wydatki z paragonów dzielimy je na kategorie. W naszym domowym budżecie znajdują się te, które najlepiej obrazują nasz styl życia – rachunki (wynajem mieszkania, telefon, internet), zakupy jedzeniowe (podzielone na zdrowe jedzenie i śmieciowe jedzenie), transport (bilety, taksówki, uber), wydatki na rozrywkę (kino, koncerty, eventy), na hobby (książki, artykuły kreatywne), na ubrania (z oddzielną kategorią na ciuchy sportowe) i tak dalej.

Dobra rada – zaczynając prowadzenie budżetu domowego skupcie się na kilku kluczowych kategoriach, starajcie się maksymalnie upraszczać i z czasem dodawajcie kolejne podkategorie.

Warto też w jednym miejscu spisać co ląduje w której kategorii. Taka notatka w której umówicie się sami z sobą gdzie zapiszecie drobiazgi, które od czasu do czasu pojawiają się na liście zakupów i ciężko umieścić je w konkretnej kategorii naprawdę pomaga uniknąć zamieszania podczas spisywania wydatków!

4. REGULARNA KONTROLA WYDATKÓW

Powiem wam szczerze – to najważniejszy dla nas punkt, dzięki wprowadzeniu go w życie zauważyliśmy najwięcej zmian na plus! Zaplanowanie czasu na regularną kontrolę wydatków pozwoliło nam w końcu mieć kontrolę nad domowym budżetem!

W każdą sobotę robimy sobie dobrą kawę, siadamy przed komputerem i … razem analizujemy nasze dotychczasowe wydatki. Nie wymaga to wielkiej filozofii, nie zabiera wiele czasu, ale pozwala trzymać rękę na finansowym pulsie.

Na bieżąco, czarno na białym widzimy, gdzie robią nam się dziury w finansach. Kontrolujemy sytuację i jesteśmy w stanie zmienić nasze plany, dopasować się do stanu środków na koncie, inaczej zorganizować tygodniowy jadłospis, zrezygnować z kawy na mieście albo wręcz przeciwnie – nagrodzić się pysznym sushi, lub dodatkowym przelewem na konto oszczędnościowe.

Oczywiście działa to też na większą skalę. Dzięki temu, że co tydzień poświęcamy chwilę na przyjrzenie się finansom zaczęliśmy określać ile chcemy wydać w danym miesiącu w każdej kategorii. Zaczęliśmy szukać miejsc w których możemy łatwo zaoszczędzić. Zaczęliśmy aktywnie myśleć o domowych finansach, a co za tym idzie … oszczędzać!

loteria-paragonowa-jak-grac-aplikacja-paragony-fiskalne-budzet-domowy-jak-oszczedzac

5. OSZCZĘDZANIE!

Gdy dwie osoby pracują „na swoim” i dochód zmienia się z miesiąca na miesiąc ciężko jest planować oszczędzanie. Właściwie cały zeszły rok powtarzaliśmy sobie, że musimy skupić się na tu i teraz i nie jest to dobry czas na oszczędzanie, no bo jeśli nie wiem ile zarobię to jak mam wiedzieć ile oszczędzić?

Nie będę mówić jak głupie jest to założenie, powiem wam raczej co zrobiliśmy, aby w końcu zacząć oszczędzać!

Zaczęło się niewinnie. Od każdej zarobionej kwoty zaczęliśmy odkładać 10% na oddzielne konto oszczędnościowe. Niby nic, a jednak po kilku miesiącach na własnej skórze przekonaliśmy się, że w powiedzonku „ziarnko do ziarnka uzbiera się miarka” jest dużo prawdy i bez większego kombinowania mogliśmy kupić bilety na planowany wyjazd.

Od listopada postanowiliśmy oszczędzać jeszcze więcej. Nie wisi nad nami żaden kredyt ani większe zobowiązania finansowe, na razie jest nas dwoje – to idealny moment na oszczędzanie. W chwili obecnej na konta oszczędnościowe (podzielone na różne kategorie) odkładamy w sumie 40% tego, co zarabiamy.

Czy jest to odczuwalne? Jasne, że tak. Wiemy jednak PO CO oszczędzamy, więc ewentualne zrezygnowanie z jakichś przyjemności nie jest wielką męczarnią. Zresztą, dzięki planowaniu tego, co chcielibyśmy w danym miesiącu zrobić wcale nie prowadzimy jakiegoś pustelniczego trybu życia.

6. PLANOWANIE WYDATKÓW NA PRZYJEMNOŚCI

Wiele osób powie, że planowanie odpoczynku, przyjemności i rozrywki jest bez sensu. No bo jak to? A gdzie miejsce na spontaniczność? Jak można planować odpoczynek? Ano właśnie – można, a przy naszym stylu życia – trzeba.

Pracując z domu, dla siebie i w dodatku po prostu lubiąc to co się robi baaaaardzo łatwo jest zasiedzieć się przed ekranem komputera. Dorzućmy do tego nieregularne zlecenia, często sprawy wykluwające się w ostatniej chwili, poprawki do projektów i nagle okazuje się, że pracujemy non stop.

Planując odpoczynek, rozrywkę, różne „atrakcje” takie jak wyjście do kina lub do teatru, jedzenie na mieście, mniejsze i większe podróże, udział w warsztatach i szkoleniach gwarantujemy sobie, że mimo wielkiego zabiegania znajdziemy na nie czas. Czekamy na nie z niecierpliwością i cieszymy się już tym samym czekaniem. No i rzecz jasna – łatwiej jest nam znaleźć fundusze na te atrakcje i przyjemności!

Gdy wiem, że cały tydzień jemy zgodnie z zaplanowanymi, przygotowanymi w domu posiłkami, to wyjście do fajnej knajpki w weekend jest zaplanowaną przyjemnością – a nie podyktowaną napadem głodu koniecznością płacenia za śmieciowe jedzenie w fast foodzie.

W planowaniu wydatków na przyjemności pomaga zapisywanie tego, gdzie chcielibyśmy iść, co zobaczyć, co kupić – wishlisty sprawdzają się tu na medal. Dzięki temu w każdym tygodniu lub miesiącu możemy wybrać coś miłego z gotowej listy, którą mamy pod ręką i uwzględnić te pozycje w domowym budżecie.

loteria-paragonowa-worqshop-jak-oszczedzac-budzet-domowy-blog-kreatywny

7. EFEKT TO SUMA MAŁYCH KROKÓW I CODZIENNYCH WYBORÓW

Po kilku miesiącach bardziej świadomego i uważnego kontrolowania domowych wydatków widzę, że na efekty na koncie najbardziej przekładają się małe kroki i codzienne wybory.

Planowanie posiłków i przemyślane zakupy pozwalają oszczędzić na jedzeniu i dodatkowo – zdrowiej się odżywiać. Wypożyczanie książek z biblioteki sprawia, że nie tylko oszczędzamy pieniądze, ale też miejsce w domu. Przejście dwóch przystanków na pieszo lub jazda rowerem to kolejne oszczędności. Unikanie centrów handlowych, wyprzedaży i super „okazji” sprawia, że nie tylko więcej gotówki zostaje nam w portfelu, ale również mamy czas dla siebie – na rozwój, czytanie, dobry film lub inne małe przyjemności.

Codzienne wybory i przyjrzenie się rzeczom, które robimy rutynowo, kontrolowanie wydatków i regularne zaglądanie do domowego budżetu oraz świadome oszczędzanie sprawiły, że mimo bardzo nieregularnych zarobków dajemy radę!

Odrobina samodyscypliny i chęć do zmienienia starych nawyków sprawiła, że w ciągu kilku miesięcy udało nam się oszczędzić więcej niż przez cały zeszły rok – to naprawdę dodaje skrzydeł i sprawia, że myślimy dwa razy przed każdymi spontanicznymi zakupami.

Loteria Paragonowa to dodatkowa motywacja i zachęta do tego, aby zabierać ze sobą paragony po zakupach, zwłaszcza że wprowadzanie danych za pomocą aplikacji zajmuje tylko chwilkę, a daje nam szansę wygrania naprawdę wartościowych nagród.

blog-separator

Ciekawa jestem jakie jest wasze podejście do finansów? Prowadzicie domowe budżety, śledzicie swoje wydatki, czy zabieracie ze sobą paragony fiskalne po zakupach, czy je analizujecie, czy pomagają Wam przy zarządzaniu Waszym budżetem? Macie jakieś sztuczki lub sekrety, które pomogły wam opanować domowe budżety i mogłyby stanowić inspirację dla innych? Podzielcie się nimi koniecznie w komentarzach!

 

Zobacz również

  • kejt_kejt2

    Kasiu, masz jakieś sprawdzone tabelki, szablony do nich, które ułatwiają Wam pilnowanie tych finansów? Podchodziłam do tego kilka razy, ale nigdy nie potrafiłam w pełni dostosować do swoich potrzeb. 🙁

    • Może zajrzyj do INSPIbudżetu? 🙂 Ja jestem z niego bardzo zadowolona, póki co jest to teraz moja ulubiona forma do wpisywania wydatków 😉

    • Tak, my korzystamy z arkusza google sheets – znajdziesz go tutaj https://www.google.com/sheets/about/?usp=about_products, mamy ustawiony monthly budget z dostępem dla 2 osób 🙂 i tutaj działamy, jest prosty i nam wystarcza.

      Przez parę miesięcy korzystaliśmy też z arkusza od Michała Szafrańskiego z bloga jakoszczedzacpieniadze.pl ale niestety okazał się dla nas wtedy zbyt skomplikowany w obsłudze – za dużo tego wszystkiego tam było 🙂

      • Weronika Stryczek

        Czy mogłabyś opisać jak ustawić na dysku google taki monthly budget?
        To jakiś gotowy arkusz czy stworzyliście go sami? Bo dla mnie ten od Michała również jest zbyt złożony jak na moje potrzeby.

    • Michał Szafrański z Jak oszczędzać pieniądze ostatnio publikował szablon w excelu do budżetu domowego. Korzystaliśmy z takiego przeznaczonego na 2016 w tamtym roku i dzięki temu mogliśmy pozwolić sobie na wakacyjny wyjazd 🙂 Bardzo polecam 🙂

  • Beata Karon

    też powoli uczę się oszczędzania 🙂 mam już jeden sprawdzony sposób – na koniec każdego dnia sprawdzam w portfelu czy mam „wolne” 5zł, jeżeli takie się znajdzie wrzucam do skarbonki. Efekt? całkiem niezła suma w skarbonce – kiedyś nie wytrzymałam i policzyłam 🙂

    • super! wiem, że niektóre banki oferują taką opcję przy płatności kartą, że pobrana suma zostaje zaokrąglona i końcówka ląduje na koncie oszczędnościowym 🙂

  • Zbieram paragony. Mamy do tego formularz w Excelu, bo jakoś nie lubię wrzucać takich danych w czeluści internetu. Co jakiś czas robimy sobie na tej podstawie zestawienia według kategorii i planujemy. Co do „Finansowego ninja”, to szwagierka postanowiła zostać ninja level hardcore i kupiłyśmy jedną książkę na 3 osoby ;), wiec wlasnie na nią czekam.

    • Monika, moja książka też teraz wędruje po rodzinie 😀
      ja w sumie nie mam problemu z wrzucaniem danych z paragonu „w chmurę” bo jest nam tak dużo wygodniej, a nie notujemy tam żadnych haseł ani bardziej wrażliwych informacji :):)

      • Masz racje, jest to wygodniejsze, na pewno szybciej bym wszystko wpisywala, gdybym mogla przez telefon, ale trochę mnie denerwuje, ze Google już i tak wie o mnie więcej niż ja sama;).

  • yoasia

    Też polecam tę książkę, jest genialna 🙂
    Moje sposoby na oszczędzanie pojawiły się jeszcze przed przeczytaniem tej książki, ale po przeczytaniu urozmaiciłam swój system i mimo, że jest dość skomplikowany to doskonale się w nim odnajduję 🙂

    Mamy z mężem prace na etat, ale oprócz tego mąż prowadzi 2 osobne biznesy, więc wpływy na konto są zarówno regularne i do przewidzenia (etaty) jak i absolutnie nieregularne i nie do przewidzenia (dodatkowe biznesy).
    Z wypłat etatowych robię najważniejsze terminowe opłaty, bo gdybym ich nie opłaciła czekałaby mnie kara + odsetki, więc to jest absolutnie priorytet. Mowa o czynszu, podatkach, karcie kredytowej itd. Resztę tego co zostaje wpłacam automatycznie na konto oszczędnościowe a zakupy robię przez kartę kredytową.

    Reszta opłat, które czekają na mnie w miesiącu (nieoprocentowana pożyczka od rodziców, opłaty dla współpracowników biznesowych męża i kilka innych opłat) opłacam właśnie z biznesów męża, nie mam tutaj żadnych goniących terminów, więc po prostu z tego co na bieżąco zarobi mąż odkładam gotówkę i jeśli uzbieram wymaganą kwotę, to od razu spłacam wszystkie zaległości. Czasami zdarza się, że zrobię to już w pierwszym tygodniu miesiąca a czasami muszę poczekać nawet do drugiej połowy miesiąca. Tak czy inaczej, po spłaceniu każda kolejna zarobiona złotówka idzie na konto oszczędnościowe. Kwota robi się już ładna, bo wpłata na oszczędnościówkę jest robiona 2 razy w miesiącu.

    Wszystkie zakupy (spożywcze, ubraniowe, paliwo, chemia itp. są płacone kredytówką a ponieważ spłacamy ją regularnie nigdy nie mamy długów w postaci odsetek. Co więcej, jesteśmy dzięki tej karcie w programie Wizzair i zbieramy punkty na loty- już kilka razy skorzystaliśmy z tej opcji kupując bilety lotnicze za malutkie kwoty.

    A co z zachciankami? Tutaj jesteśmy bardzo, baaaardzo ostrożni i zazwyczaj przemyślimy zakup 10 razy niż kupimy coś z automatu.
    Mamy co miesiąc listę priorytetów i zawsze odkładamy na to pieniądze miesiąc wcześniej. Mowa tutaj o jakimś bardzo drogim kosmetyku, albo wyposażeniu do domu. Lista jest zaplanowana na pół roku i co miesiąc kupujemy coś z tej listy.

    Jedyne na co nie żałujemy to chodzenie do knajpek coś zjeść. Czasami wybierzemy drogą restaurację a czasami jakąś niedrogą knajpkę. Nie robimy tego jednak częściej niż 3-4 razy w miesiącu.

    Zakupy spożywcze robię jak Ty- planuję tydzień i zakupy robię online 🙂 Unikamy centrów handlowych jak ognia.

    Jest jeszcze jedna kwestia- mianowicie wydatki nieprzewidziane, o dziwo w 80% dotyczą one auta eh 😉 Tutaj zazwyczaj robimy tak, że albo bierzemy kasę z konta oszczędnościowego (w ostateczności), albo z pieniędzy które mamy odłożone na opłaty biznesowe, bo tak jak wspomniałam nie mamy żadnych sztywnych terminów kiedy musimy je opłacić i czasami sięgamy do nich własnie w takich momentach.
    Jest to nasza mała dziura, którą chcemy odrobić po przeczytaniu Finansowego Ninja. Powoli zaczniemy odkładać pieniądze na nieprzewidziane wydatki kłopot zniknie 🙂

    Pozdrawiam!

    • yoasiu, dzięki za tak super wartościowy komentarz! Fajnie, że poświęciłaś chwilkę aby opisać jak to u Was wygląda, takie porady z czyjegoś podwórka zawsze mają wielką wartość!

      my też planujemy założyć kartę kredytową – tak jak piszesz, często można ugrać dzięki niej dodatkowe korzyści, plus to co Michał wspomniał w książce i podkreślał – karta buduje wiarygodność kredytową, co może się kiedyś przydać 🙂

      • yoasia

        Dziękuję 🙂 A wiesz, kiedy sięgnęłam po tą książkę? Po Twojej i Styledigger rekomendacji! Co więcej, udało mi się ją wypożyczyć z biblioteki, nie musiałam kupować, ha 😉

        I gdyby nie Twój wpis o zakupach online, nigdy bym nie zaczęła ich robić. Mój mąż całuje mnie po stopach za to, że nie musi biegać po sklepie i spędzać tam kilku godzin.

        Ja ze swojej strony bardzo polecam kartę kredytową, bo dla kogoś kto rozsądnie wydaje pieniądze to żadne ryzyko i, tak jak piszesz, buduje wiarygodność kredytową a nam przed kupnem mieszkania bardzo się to przyda. No i jeśli się zdecydujecie to polecam bank, który ma program Wizzair (nie będę reklamować:P), bo my co roku przeznaczamy punkty zdobyte dzięki karcie na bilety lotnicze i dzięki temu kupujemy je o kilkaset złotych taniej a raz nawet ze względu na nagłą śmierć w rodzinie musieliśmy z wakacji wrócić z dnia na dzień i okazało się, że gdyby nie zgromadzone punkty, to byśmy musieli zapłacić naprawdę sporą kwotę za bilet…

        • ewa

          ja na szczęście mam już etap spisywania paragonów za sobą. Po latach doświadczeń teraz wiem ile pieniędzy potrzebuję miesięcznie. Budżet podzieliłam na opłaty te stałe i drugą część. Opłaty stałe płacę przelewami z konta na początku miesiąca ustalając datę ich wykonania .Dzięki temu mam spokojną głowę ,że nie zapomniałam . Resztę pieniędzy na jedzenie paliwo rozrywki zachcianki itp. wypłacam z konta i płacę gotówką . Pozwala to kontrolować bardziej wydatki niż przy płaceniu kartą. Staram się trzymać wydania zaplanowanych kwot z konkretnej dziedziny. Czasem przenoszę pieniądze z jednej dziedziny na inną np. jak mi braknie na kino z wydatków na rozrywkę to biorę i działki na imieniny czy urodziny bliskich osób bo akurat w tym miesiącu nikt nie ma urodzin itd.. Staram się nie brać więcej pieniędzy z konta niż na początku miesiąca. Jeśli wydam całą kwotę z danej dziedziny to ok jeśli nie przechodzi ona na poczet następnego miesiąca itd. na koncie trzymam określoną rezerwę awaryjną a z reszty robię lokaty itp. Ten system od lat mi się sprawdza i polecam go szczególnie tym , którzy mają stałe dochody.

  • Ja zaplanowałam w grudniu że jak wpłyną mi pewne środki (które przyszły dziś) to kupie tę książkę 😉 i trochę poczekałam a teraz szybko zamawiam.

  • Ja na szczęscie od wielu wielu lat kontroluję swoje wydatki. Chodzi po prostu o to, żeby mieć władzę nad tym, a nie odmawiać sobie wszystkiego 😉

  • Magdalena Jurczyk

    Kurcze, czekałam na ten wpis, bo siedzę w temacie od roku i fajnie przeczytać jak to jest u innych zwykłych ludzi, a nie freaków oszczędzania. Budżetujemy od prawie roku, trochę nam trudno zrezygnować np. z prywatnego przedszkola i żłobka, a to byłyby mega oszczędności, ale staram się gotować do pracy i żłobka i nie wydawać na zbędne, jak się zwykle po fakcie okazuje, zachcianki. Po 2 pierwszych tygodniach miesiąca patrzymy na stan finansów i albo zaciskamy pasa albo szalejemy, np. idąc na kawę i ciacho całą rodziną. I najważniejsze: najpierw przelewam oszczędności! Potem płacę rachunki, a na końcu wydajemy na jedzenie, ubrania, itd. Ciągle walczę z okazjami, jeśli chodzi o scrapbooking, ale i tak wydaję na hobby duuużo mniej niż kiedyś.

  • Dorota Kowalczyk

    Oszczędzam od 2 lat „piątki” – każda taka moneta do słoiczka – efekt zeszłego roku? – 1600zł od września do czerwca, w sam raz na wakacyjne wydatki. W tym roku trochę piatek dokłąda mąż, bo zdziwił się, że ta metoda działa. W tym roku nawet moja mama się zaraziła. Efekt juz widze lepszy niz rok temu. Od wrzesnia też korzystam z aplikacji budżetowej, która fajnie się sprawdza ( dobre opcje darmowe, to 3 konta, karta kredytowa i możliwość przelewania z konta na konto, więc mało roboty, by wprowadzić wszystkie dzienne operacje, wiem ile mam na jakim koncie ( firmowe, prywatne, portfel). Ponadto spory podział kategorii plus możliwość dodatkowych opisów i dodanie włąsnych kategorii pomaga ogarnąc podsumowania – wykresy, kategorie itd – na bierząco widzę, ile gdzie poszło.
    Od stycznia mam też ściągnięty budżet od Michała Szafrańskiego. Fajna rzecz, na pewno pokorzystam długo i jednocześnie z apką mobilną. Co do Loterii, chyba dziś na nią zerknę i pewnie się skuszę 🙂 Szczęściu trzeba pomagać 😉

  • chciałabym przeczytać tę książkę, choć z oszczędzaniem u mnie całkiem ok – odkłądam na konkretny cel, tak samo ustaloną wcześniej część przychodów z danego miesiąca. W tym roku zaczęłam dostrzegać też plusy planowania menu z wyprzedzeniem – to rownież pozwala niwelować przypadkowe wydatki na jedzenie:)

  • To jest temat w naszym domu niesamowicie żywy 🙂 od 2014 prowadzimy excela ze wszystkimi naszymi wydatkami. Teraz jest już bardzo zaawansowany – mąż jest analitykiem 😉 Dzięki temu np. mamy prognozy naszych zarobków i znamy nasze zwyczaje konsumpcyjne co pozwala na podejmowanie dużo lepszych finansowych decyzji. Taka wiedza przydaje się przede wszystkim przy planowaniu większych wydatków jak wakacje, samochód czy wzięcie kredytu na mieszkanie. Super, że też tak dbacie o wydatki, ja uważam, że to daje największy spokój w życiu. Finansowy Ninja u nas też w trakcie 🙂

  • Aleksandra

    Wiecie gdzie byłabym gdyby nie budżet? W czarnej dziurze. Razem z dziećmi. Mąż jest strasznym rozrzutnikiem, nie chce rozmawiać o pieniądzach, wiecznie ich nie ma. Ma tez różne kłopoty finansowe na głowie. Takie, że musiałam zrobić rozdzielność finansową. Obecnie jest bardzo chory i nie pracuje więc cały dom na mojej głowie. Spisywanie i próby budżetowania robiłam już w 2014 roku trochę na złość jemu „ja ci pokaże i uświadomię ile dom kosztuje” ale on nie chce słuchać. Zawsze pilnowałam pieniędzy tak „na oko” i jakoś zawsze trafiałam na facetów niepilnujących. Tabelki mnie uspokajają. Jak obiecam synkowi gazetkę to wiem, że mam z czego to pokryć. Dzieci to wyczuwają – nigdy nie zdarzyło się, żeby poszły do ojca „kup mi gazetkę”.

  • Moja edukacja finansowa została przeze mnie poważnie zaniedbana 😉 I mam mocne postanowienie poprawy w tym zakresie. Nie wiem jak teraz jest w szkołach, ale z perspektywy lat, szkoda czasu spędzonego na szczegółowej nauce budowy jakiegoś mikroorganizmu czy wkuwania tabelek z cyferkami. I to faktycznie jest problem, że edukacja nastolatków skupia ( a przynajmniej skupiała się te kilka, kilkanaście lat temu) nie do końca w tym obszarze, który jest potem potrzebny w życiu. Mam nadzieję jeszcze w tym roku wygospodarować trochę kwalifikowanego czasu na to, żeby moimi finansami zacząć zarządzać w sposób racjonalny i doedukować się w tym zakresie.

  • ewa

    Ja korzystam z arkusza michała. Mam już trzeci z kolei 🙂 Zaczęłam w połowie 2015 roku. Dzięki temu, że mam już arkusz z jednym pełnym rokiem (w tym jeden pełny rok po zakupie samochodu i przygarnieciu zwierzaków 😉 ) Mam jasny pogląd na wiele wydatkow. Oczywiście musiałam arkusz dostosować pod siebie, tak więc mam na dany miesiąc: arkusz dla mnie, arkusz dla chłopaka i wspólny, który sam zlicza kwoty z arkuszy indywidualnych. Dodatkowo mam podsumowanie roku dla każdego z nas i wspólne. Tak mi wygodniej, bo łatwo wyłapać kto odpływa na przykład z wydatkami na kosmetyki i ubrania, jak się nie przypilnuje 😉 Mam oddzielne konta, za większość rzeczy płacimy na zmianę i taki system sprawdza się najlepiej. Możemy dodatkowo śledzić jak idzie oszczędzeanie każdemu z nas. Mamy jedno konto wspólne z określonymi celami (w ing można coś takiego założyć), gdize odkładamy na wakacje, wydatki związane z samochodem itp, a dodatkowo każde z nas buduje własną poduszkę finansową. Dodatkowo w zasadzie nie korzystamy z gotówki, więc bardzo łatwo jest siąść do wydatków raz w miesiącu – spisujemy je po prostu z konta. Wówczas zbieram paragony tylko wtedy, gdy robię duże mieszane zakupy raz w tygodniu, żeby oddzielić np. chemię od jedzenia.
    Nawyk spisywania wydatków wszedł mi w krew bardzo szybko. Jednak kontrola nad tym, planowanie oszczędzania i pilnowanie się, żeby plan pokrywał się z rzeczywistością, to zupełnie inna bajka… Ale idzie coraz lepiej. No i finansowego ninja też czytam 😀 Jak już będziemy mieć takie poduszki, jak potrzebujemy, bieżemy się za budowanie emerytury 😉
    Z loterią paragonową bardzo szybko daliśmy sobie spokój. Nie wprowadzaliśmy danych na bieżąco, a robienie tego raz na 7-14 dni było już zbyt czasochłonne. Niestety za dużo niepotrzebnych danych wymagają :/

  • KaŚ

    Też trafiłam na ideę budżetu domowego u Michała Szafrańskiego i, mimo że chodzi mi po głowie to jeszcze nie wprowadziłam go w życie:/ Ale jak widzę, że to działa to postaram się wdrożyć jak najszybciej 🙂

  • Tatiana Niemczyk

    super wpis,ja korzystam z kilku kont bezpłatnych i kart do nich i w ten sposób mam podzielone wydatki na jedzenie, rachunki stałe i wydatki na przyjemności i rozwój-wyjazd na konferencje,szkolenia,kupno kursów…
    wyciągi z kont przeglądam regularnie ,zaczynałam tez od paragonów tak z ciekawości aby wiedzieć ile kupujemy maśła,mleka itp. i wiedzieć ile potrzebuję na jedzenie w tygodniu,miesiącu…

  • Kasia

    U nas również najlepiej sprawdza zapisywanie się wydatków a najbardziej nastawiamy się na oszczędzanie, gdy mamy jakiś cel.

  • Esencja Kobiecości

    Ja od dawien dawna stosuję zasady, które wymieniłaś. Efekt? Zero zmarnowanego jedzenia, kosmetyki kupione na czas, nie marnuje czasu na bieganie do sklepu osiedlowego, bo czegoś zabrakło.

  • Od pewnego czasu przymierzam się do prowadzenia domowego budżetu, ale przeraża mnie co zobaczę, kiedy zrobię listę rzeczy, na które wydaję pieniądze :). A tak na serio, wydaje mi się, że mimo braku pełnej kontroli nad finansami nie jest u nas tak źle z odkładaniem pieniędzy, mimo prowadzenia dwóch działalności. Jednak jestem przekonana, że przy prowadzeniu domowego budżetu nasze oszczędności będą rosły w szybszym tempie :).

  • Nie słyszałam wcześniej o Loterii Paragonowej. A dzięki Tobie ściągnęłam już aplikację na telefon 🙂 W styczniu zaczęliśmy też zbierać paragony, zobaczymy na co wydajemy tyle kasy :)))

  • Wow, super, że co tydzień siadacie razem nad arkuszem wydatków, żeby je wspólnie przejrzeć i przeanalizować! Ja swoimi finansami zarządzam w bardzo podobny sposób do tego opisanego przez Ciebie, z tą tylko różnicą, że zawsze na początku miesiąca staram się oszacować, ile wydam na daną kategorię (np. dom, żywność, zdrowie itd.) i potem staram się trzymać określonych kwot – to jeszcze bardziej pomaga mi w kontrolowaniu wydatków i dzięki temu naprawdę sporo oszczędzam. 🙂 Pozdrawiam!
    IS

  • Ewelina

    Do książki jeszcze nie dotarłam, ale domowy budżet ogarniałam z przerwami od półtorej roku (mniej więcej od momentu, gdy rzuciłam swoje uporządkowane życie i przeprowadziłam w jeden weekend do obcego miasta). Od jesieni 2016r. nad finansami przysiadłam mocniej (trochę po to, żeby udowodnić mojemu mężowi, że kasa nie spada z nieba i rozchodzi się szybciej, niż mu się wydaje). Pierwsze kilka miesięcy męczyłam się nad arkuszami wypełnianymi ręcznie i podliczanymi raz na 2 tygodnie, paragony piętrzyły się w stosiki i demotywowały do działania, kategorii było kilkanaście, więc wysupływanie z paragonów poszczególnych kwot było pracochłonne. Od stycznia przesiadłam się na mojego kochanego Excela, na stworzenie tabelki idealnej poświęciłam mniej niż godzinę (a poprzednie trzy na szukanie gotowych szablonów, aplikacji i programów, gdzie żaden nie pasował mi w 100%), a codzienne wpisywanie wydatków zajmuje mniej niż 5 minut. Kategorii też jest dużo mniej, wydatki są przejrzyste, mam pięknie pokazane, ile jeszcze mogę w danym miesiącu zagospodarować swobodnie pieniędzy.
    Zapanowanie nad finansami, to trudna sztuka. Na razie sprawdzam, gdzie kasa nam umyka, ale liczę, że najpóźniej od kwietnia będę w stanie również zaplanować, gdzie i na czym oszczędzić. Jedno jest pewne: takie kontrolowanie wydatków zwiększa świadomość, ile naszych ciężko zarobionych pieniędzy ucieka nam niepotrzebnie oraz motywuje do bardziej uważnego życia. Jasne, nadal najbardziej spuchniętą kategorią jest ta, w której mieszczą się wydatki na nasze hobby, książki, wyjścia do kina oraz inwestycje w samorozwój.

    Z przyjemnością czytałam Twojego posta. Widzę, że zdarza nam się myśleć podobnie 😉

    Pozdrawiam!
    e.

  • Dorota Adam

    Postanowiłam przeczytać ten artykuł i przyznać się, że u nas temat leży rozłożony na łopatki. Nawet nie wiem od czego miałabym zacząć i kto miał się tym zająć – szczerze mówiąc mamy taki natłok obowiązków przy pracy zawodowej, moim hobby i 2 chorowitych maluchów, że często brakuje czasu na sen. Od lipca tak chorują, mają astmę, że apteka zjada nam wszystkie oszczędności. Już mam nawyk spisywania leków i kontrolowania ich, chodzę z listą leków do lekarza i nic nie kupujemy takiego w aptece co jest nadwyżką. Do kina nie chodzimy, do restauracji czy kawiarni raz na kilka miesięcy… Nie mam pomysłu jak zacząć oszczędzać.

    • Dorota Adam

      Oszczędzam jeszcze 5ki i 2ki w skarbonce 😉

  • Ja nie analizuję codziennych wydatków czy zakupów żywnościowych robionych raz w tygodniu. Za to staram się oszczędzać na tym, co mogę, obecnie są to bardziej przemyślane zakupy kosmetyczne. Zanim coś kupię najpierw myślę, czy jest mi to na pewno potrzebne. Jeśli odpowiedź brzmi „nie” to po prostu rezygnuję z zakupu. Moim problemem jest to, że często jak coś zobaczę muszę to mieć natychmiast, teraz, od razu. Niestety często potem taka rzecz leży miesiącami nieużywana. Zdecydowanie muszę myśleć więcej nad wydawaniem, bo choć potrafię mimo wszystko sporo oszczędzić, to jednak gdybym nauczyła się mniej wydawać, mogłabym automatycznie oszczędzać więcej, a wakacje raz w roku nie byłyby jakimś wielkim poświęceniem.