JAK PRZYGOTOWAĆ SIĘ DO REMONTU – SUBIEKTYWNY PORADNIK REMONTOWY

Czy mi się to podoba czy nie w ciągu ostatnich miesięcy stałam się samozwańczym “specem” od remontów. No dobra, może nie wszystkich remontów, ale na tym naszym, konkretnym zjadłam zęby. Po raz kolejny okazuje się, że doświadczenie jest najlepszym nauczycielem i mocno wierzę w to, że przez działanie uczymy się najlepiej, ale z drugiej strony nie ma sensu powielać błędów innych, kiedy można ich uniknąć, prawda? Przygotowałam na dziś subiektywny poradnik remontowy, czyli moje życiowe dobre rady dla tych z was, którzy myślą o tym jak przygotować się do remontu!

KILKA SŁÓW O NASZYM REMONCIE

Przez ostatnie 5 remontowych miesięcy rodzinnego działania udało nam się opróżnić (nigdy nie opróżniane!) dwa piętra domu, odnowić pokój i łazienkę, które ostatnią renowację widziały pewnie w okolicach 1960 roku, zabrać się za remont równie leciwej kuchni na dole, zaprojektować od zera naszą kuchnię (która chwilowo czeka w kartonach na wolną chwilę, kiedy będziemy mogli się nią zająć), odmalować pokój pokryty wcześniej tapetami i kasetonami oraz to samo zrobić z pełnym zakamarków przedpokojem.

Pomimo mniejszych i większych spięć wszyscy żyjemy i mamy się dobrze, w remontowym międzyczasie tak jak każdy pracujemy, biegamy za swoimi sprawami, przemycamy czas na cieszenie się życiem i małymi przyjemnościami, które niosą ze sobą wiosna i lato.

→ Remontowe Rewolucje – za jaki remont się zabraliśmy?

JAK PRZYGOTOWAĆ SIĘ DO REMONTU?

Te kilka remontowych miesięcy nauczyło mnie dość dużo – stąd pomysł na subiektywny poradnik remontowy. Nie jestem specjalistą, nie znam się na wszystkim od A do Z, ale spokojnie – nie będę opowiadać wam o technicznych sprawach, wspomnę o tych życiowych, które sama chciałabym wiedzieć kilka miesięcy temu!

Zastanawiacie się jak przygotować się do remontu? Zapraszam do lektury!

1. ZAINWESTUJ W MATERIAŁY LEPSZEJ JAKOŚCI!

Nie jestem specjalistą do spraw remontu, ale … nasze remontowe przeboje nauczyły mnie jednego – na materiałach nie ma sensu oszczędzać!

W czasie zakupów w sklepach budowlanych nie sięgajcie po najtańsze pędzle, gąbki, folie, kleje i farby – być może oszczędzicie kilka złotych, ale będzie was to kosztować tonę dodatkowych nerwów i frustracji później.

Na początku uważaliśmy z Fabem, że za rzeczy, które i tak wyrzucimy nie ma sensu przepłacać. Kupiliśmy najtańsze folie i taśmy, wybraliśmy niedrogi wałek i pędzle do malowania. W efekcie folia była tak cienka i wiotka, że pokrycie nią podłogi graniczyło z cudem, taśma nie chciała trzymać się ściany (ale bez problemu kleiła się do folii!), a wałek po pomalowaniu jednego pokoju poleciał do kosza bo zaczął kręcić się dookoła własnej osi.

Jeśli remontujecie coś samodzielnie naprawdę nie ma sensu oszczędzać na sprzęcie i materiałach, a już na pewno nie róbcie tego kompletując farby, kleje i inne preparaty, które mają zostać z wami na dłużej i decydować o finalnym efekcie całego remontu!

Nasz dom ma naprawdę stare ściany, wykończane naprawdę starymi, chałupniczymi metodami. Daleko im do idealnie gładkiej tafli, którą znacie być może z nowoczesnego budownictwa. Do malowania tych ścian (z których wcześniej ściągnęliśmy dwie warstwy tapet) potrzebowaliśmy preparatów do zadań specjalnych. Nasze przygotowania do remontu zaczęliśmy od poszukiwań odpowiednich farb!

Do przygotowania starych ścian pokrytych resztkami tapet i wapienną zaprawą wybraliśmy Lateksową Emulsję Podkładową do Wnętrz od Śnieżki, która pięknie rozjaśniła i wyrównała kolor ścian, przygotowując je do dalszego malowania.

Po wyschnięciu gruntu malowaliśmy ściany białą Śnieżką Super Matt – idealnie matową, wizualnie wyrównującą nierówne, chropowate powierzchnie ścian. Już po pierwszej warstwie farby efekt wyrównania był widoczny gołym okiem, a dwie zapewniły świetne, równomierne krycie. Farba jest gęsta, nie kapie, łatwo nakłada się wałkiem i praca z nią idzie naprawdę szybko, a efekt cieszy oczy – nawet na naszych “ścianach po przejściach”.

Materiały dobrej jakości, dopasowane do miejsca i warunków w jakich będą stosowane być może są nieco droższe od ich zamienników z niższej półki, ale komfort pracy i jakość finalnego efektu powinny być tutaj na pierwszym miejscu. Tutaj nie ma sensu oszczędzać!

2. STARE BUDOWNICTWO? NASTAW SIĘ, ŻE BĘDZIE POD GÓRKĘ!

Jeśli remontujesz pomieszczenie zbudowane w tak zwanym “starym budownictwie” przygotuj się zawczasu na to, że będzie pod górkę.

Może w czasie remontu nie czekają cię tak ekstremalne sytuacje jak nas – w końcu nie każdy mieszka w domu – mozaice budowanym przez trzy pokolenia rodzinnych złotych rączek, ale i tak stare budynki niosą ze sobą więcej wyzwań i trzeba być na to gotowym, zarówno w głowie jak i w portfelu. Pomyśl o tym już podczas przygotowań do remontu.

Gdy myślimy o remoncie często skupiamy się na tym, że efekt końcowy ma być ładny i funkcjonalny. Myślimy jakie kolory farb wybrać, co poprzestawiać, co zmienić na nowsze – i wszystko pięknie, ale to myślenie często ogranicza się do zewnętrznej warstwy. Stare budynki lubią zaskakiwać nas tym, co pod powierzchnią.

Na oko proste ściany tak naprawdę w żadnym miejscu nie spotykają się pod kątem dziewięćdziesięciu stopni. Pomieszczenia mają tak dziwne, nieprzemyślane układy, że popularne rozwiązania meblowe nie wchodzą tutaj w grę. Za starą meblościanką odkryjesz cudowną farbę olejną w łososiowym kolorze, której trzeba będzie pozbyć się zanim w salonie zapanuje twoja wymarzona biel. Ot, stare budownictwo i jego niespodziewane niespodzianki 🙂

Z tym wszystkim trzeba się liczyć. W starym budownictwie często możesz zapomnieć o jakichkolwiek planach, szkicach, rysunkach i innych “pomocach naukowych” z których fajnie byłoby skorzystać podczas planowania remontu. Praca tutaj przypomina trochę archeologiczne wykopaliska – nie wiesz co przed tobą, dopóki się do tego nie dokopiesz. Właśnie między innymi dlatego…

3. REMONT ZAJMIE WIĘCEJ CZASU NIŻ MYŚLISZ

Zastanawiasz się jak przygotować się do remontu, planujesz z kalendarzem w ręku, liczysz dni i tygodnie? To od razu zaplanuj sobie, że remont na bank zajmie więcej czasu niż zakładasz. Nie słyszałam jeszcze remontowej historii, która zakończyłaby się przed czasem – jeśli taką znacie dajcie znać w komentarzu!

Moi rodzice, mimo że remontów mają już kilka za sobą za każdym razem optymistycznie zakładają, że skończymy “w tydzień”, “w 3 dni”, “w weekend”. Delikatne sugestie, że te różowe scenariusze mają się nijak do rzeczywistości rozpływają się w remontowych rozmowach podobnie jak wcześniej ustalone terminy zakończenia prac. Remont zajmie więcej czasu niż myślisz i już (zwłaszcza jeśli tak jak my, decydujesz się robić go samodzielnie!).

Dlaczego tak się dzieje? Planując remont trudno jest uwzględnić wszystko co może się po drodze wydarzyć. Czasem niespodzianki chowają się w ścianach (hello stare budownictwo!), czasem zabraknie farby na pomalowanie ostatniej ściany i czeka cię nieplanowana wyprawa do sklepu, czasem ktoś się po drodze rozchoruje, a czasem masz już tak dość, że musisz zrobić sobie przerwę i po prostu wyjść do ludzi, bo inaczej zwariujesz w tym remontowym rozgardiaszu.

Remont zajmie więcej czasu niż myślisz, dlatego już na etapie planowania warto jest spróbować zobaczyć go w całej okazałości. Daj sobie czas na planowanie remontu!

Wypisz wszystkie okołoremontowe rzeczy do zrobienia i rozbij je na papierze na jak najmniejsze kroki. Nagle okaże się, że punkt “pomalować ściany” na twojej liście to-do powinien składać się z co najmniej kilku małych kroków:

  • Wybrać kolor farb (a potem policzyć ile farby potrzebujesz, kupić grunt, kupić farbę, pędzle, wałki itp.)
  • Zabezpieczyć podłogę (tutaj – kupić folię, kupić taśmę, rozłożyć folię, przykleić …) ,
  • Zabezpieczyć okna, framugi i futryny (okleić taśmą i ewentualnie folią),
  • Ściągnąć kontakty, włączniki itp.
  • Wyczyścić ściany
  • Zagruntować ściany
  • Pomalować pierwszą warstwę (a potem kilka godzin odczekać, umyć pędzle itp.)
  • … i tak dalej …

Dopiero gdy zobaczysz ile niepozornych, małych czynności składa się na takie remontowe działania zrozumiesz jak to jest, że remont zawsze zajmuje więcej czasu niż myślisz. Jak przygotować się do remontu? Daj sobie ten czas na planowanie. Po pierwsze po to, żeby uniknąć nerwów i stresu, o który w trakcie remontu nie trudno a po drugie … aby móc odhaczyć następny punkt mojego subiektywnego poradnika remontowego!

4. ŚPIESZ SIĘ POWOLI!

Remont to proces, ciężko tutaj bez konsekwencji przeskoczyć z punktu A do Z. Oczywiście możesz iść na skróty i przyspieszać pewne sprawy, ale straci na tym jakość tego co robisz.

Farby mają określony czas schnięcia pomiędzy poszczególnymi warstwami po to, aby go przestrzegać. Dla jednych gruntowanie ścian to zawracanie głowy – my przekonaliśmy się, że grunt to świetny sposób na przygotowanie ścian do bezproblemowej aplikacji farby. Jasne, mogliśmy malować nasze ściany od razu białą farbą – byłoby szybciej, ale czy na dłuższą metę lepiej?

Wiesz już, że remont zajmie więcej czasu niż myślisz, dlatego jeśli coś robisz to … śpiesz się powoli i działaj dokładnie.

Zaprzyjaźnij się z miarką, a wymiary zapisuj – nie, nie zapamiętasz, uwierz mi. Gdy coś mieszasz odmierzaj proporcje specjalnymi miarkami, nie na oko. Gdy malujesz nie paćkaj farbą gdzie popadnie, ale działaj powoli, z głową tak aby przez przypadek nie zostać dumnym właścicielem przypadkowej ściany w paski. Gdy malujesz trudne powierzchnie (u nas były to panele na suficie w przedpokoju!) sprawdź najpierw na małym kawałku jak zachowuje się farba, co sprawdzi się lepiej – pędzel, czy wałek, ile czasu musisz zaplanować na schnięcie farby.

Śpiesz się powoli, daj sobie czas na planowanie tego co i jak robisz w trakcie remontu, na bycie dokładnym, na douczenie się tego, czego nie wiesz, na testowanie czy dana farba sprawdzi się na powierzchni, którą zamierzasz nią malować. W przypadku remontu pośpiech jest naprawdę najgorszym doradcą!

5. NIE TRAĆ Z OCZU CELU – INSPIRUJ SIĘ!

Remont trwa, momentami padasz już na nos i naprawdę masz dość, a tu ciągle dzieje się coś nowego i nie zawsze są to przyjemne niespodzianki. Jak w tym wszystkim nie stracić zapału i wytrwać do końca remontu z uśmiechem na ustach?

Mi pomaga Pinterest i inne miejsca gdzie mogę napatrzeć się na piękne, inspirujące zdjęcia oraz pomysły, które chciałabym z czasem przenieść do naszego domu.

Gdy końca remontowych zmagań nie widać, a ja kicham od kurzu i potykam się o puszki z farbą to mała przerwa na Pintereście lub ulubionych blogach wnętrzarskich potrafi zdziałać cuda. Znajduję tam mnóstwo inspiracji, oczami wyobraźni widzę już jak pewne rozwiązania będą wyglądać u nas, planuję przyszłe DIY (również takie, którymi będę mogła podzielić się z wami na blogu) i czuję, że znowu zaczyna napędzać mnie kreatywna energia.

Niektóre z inspiracji przydają się już w trakcie generalnych prac remontowych! Tak było na przykład ze ścianą, która wpadła mi w oko już jakiś czas temu na blogu dziewczyn z A Beautiful Mess. Zakochaliśmy się w szarych, chaotycznie rozrzuconych wzorkach i bardzo chcieliśmy przemycić je do naszego salonu, a malowanie ścian stworzyło do tego super okazję!

Wzorki namalowałam niewielkim pędzlem za pomocą farby Śnieżka Satynowa w kolorze Srebrzysty Blask – ten kolor jest piękny i pojawia się jeszcze w kilku miejscach w naszym domu. Takie freestylowe malowanie to była świetna zabawa i kreatywny relaks w czasie cięższych, remontowych prac!

Ulubione zdjęcia – takie jak to, które zainspirowało naszą ścianę – kolekcjonuję na tablicy, do której zaprosiłam również Faba. Dzięki temu nasze domowe inspiracje są w jednym miejscu. Czasem wieczorem, przed zaśnięciem zaglądamy do naszego Pinterestowego skarbca i kolejny remontowy dzień kończymy z uśmiechem – bo przecież wiemy po co to robimy i jaki efekt chcemy uzyskać!

6. FOTOGRAFUJ POSTĘPY W TRAKCIE PRACY!

Pewnie już wiecie, że mam małego fioła na punkcie dokumentowania codzienności. Robię zdjęcia, prowadzę zapiski, układam to wszystko w albumach ze wspomnieniami. To moja pasja, której nie odpuszczam nawet podczas remontu.

Ktoś mógłby zastanowić się po co? Po co mi zdjęcia remontowego bałaganu, po co kolekcjonować wspomnienia z tego przejściowego okresu gdzie wszystko (łącznie z nami!) pokryte jest kurzem i wygląda co najmniej nieciekawie? Po co zawracać sobie tym głowę?

Dlatego, że ten remont – z lepszymi i gorszymi momentami – to część naszej historii! Dlatego, że za kilka lat, gdy wspomnienia się zatrą, a my będziemy siedzieć w naszym wymarzonym domu fajnie będzie wrócić do zdjęć dokumentujących proces jego powstawania. Dlatego, że takie zdjęcia będziemy mogli kiedyś pokazać dzieciom, przyjaciołom, znajomym. Dlatego, że fotografowanie postępów pracy ma też dobre efekty tu i teraz – nie tylko kiedyś.

Gdy remont, którego się podjęłaś trwa długo, zajmuje większość twojego wolnego czasu i wydaje się niekończącym ciągiem pracy fajnie jest zatrzymać się na moment i spojrzeć na cały obrazek. Fajnie jest zobaczyć ile już za tobą, ile zrobiłaś, ile osiągnęłaś. To naprawdę dodaje energii do działania, postępy widoczne gołym okiem są najlepszą motywacją do dalszej remontowej drogi!

7. ODPUŚĆ PERFEKCJONIZM – NIE WSZYSTKO MUSI BYĆ IDEALNE!

Moja ostatnia remontowa porada ma się trochę na opak z poprzednimi, ale trudno, powiem to. O ile w trakcie remontu precyzja, dokładność i solidność są bardzo, bardzo ważne, to nadmierny perfekcjonizm może sprawić, że twój remont nigdy się nie skończy.

Wiadomo, że staramy się robić wszystko tak porządnie jak tylko możemy, ale … czasem trzeba wiedzieć kiedy odpuścić i iść na kompromis z samym sobą.

Przy szlifowaniu ścian po tapetach w pewnym momencie musieliśmy powiedzieć sobie “dość, wystarczy” w przeciwnym razie wyrównywalibyśmy je do Bożego Narodzenia.

Przy malowaniu przedpokoju mieliśmy do wyboru zrywanie pseudo drewnianych narożników, które mój tata przykleił na coś co za żadne skarby świata nie chciało puścić, a następnie odbudowywanie rogów pomieszczenia masą gipsową do idealnych kątów prostych, albo … zamalowanie całości na kolor ścian.

Przy projektowaniu kuchni mogliśmy stwierdzić, że nasza przestrzeń jest szalenie niewymiarowa i musimy zamawiać meble za miliony monet lub wybrać tańszą opcję wiedząc, że czeka nas trochę DIY.

Podczas remontu trzeba liczyć się z tym, że w niektórych miejscach będziemy musieli iść na kompromis. Ja już się z tym pogodziłam. Oczywiście, zależy mi na domu, który będzie estetyczny i porządny, ale chcę też zakończyć nasz remont przed emeryturą i przy okazji nie wypłukać się kompletnie z oszczędności. Rozsądne kompromisy połączone z odrobiną własnej inicjatywy i kreatywności w trakcie remontu są dużo lepsze niż nadmierny perfekcjonizm, zwłaszcza jeśli remont robicie samodzielnie!

Remont na pewno potrafi dać w kość, ale obserwowanie zmian, które stają się coraz bardziej widoczne w naszym domu dodaje motywacji i energii do dalszej pracy. Mam cichą nadzieję, że coraz bliżej przed nami jest już ta druga, przyjemniejsza część remontu czyli urządzanie się! Tak jak wspomniałam wcześniej, mój Pinterest pęka w szwach od kreatywnych pomysłów, które bardzo chciałabym już wprowadzić w życie!   

Ciągle uczymy się czegoś nowego, każdy etap remontu to nowe doświadczenia i umiejętności i to jest naprawdę bardzo fajne! Mam nadzieję, że rady, którymi podzieliłam się dziś z wami okażą się przydatne! A może macie ochotę dorzucić do nich coś od siebie? Podzielcie się koniecznie swoimi remontowymi historiami w komentarzach!

Zastanawiacie się jak przygotować się do remontu – dodajcie ten tekst do ulubionych, aby nie zginął w internetowych czeluściach:) A może znacie kogoś kto planuje remont? Podrzućcie mu ten artykuł koniecznie!

* Tekst powstał we współpracy z marką Śnieżka.