Jak przestać się martwić i marudzić?

Chciałabym przestać się martwić na zapas i marudzić na wyrost.

Wiecie jak to jest- kiedy wszystko gra, wszystko się układa i sprawnie idzie do przodu, a gdzieś w środku czujecie lekki stresik i niepokój o to co będzie dalej? Kiedy wszyscy dookoła mówią, że jest ok, ba, że jest super, z uśmiechem na twarzy dziękujecie za pochwały i komplementy, snujecie odważne plany na przyszłość, myślicie o zmianach, a chwilę później czujecie napływ paniki- co będzie jak nie pójdzie po mojej myśli, a co będzie jak się nie uda, co będzie jak wszystko stracę? Może lepiej zostać tu gdzie jestem?

Ja trochę tak mam- potrafię nakręcić się na martwienie, skupiać podświadomie na negatywnych scenariuszach, szukać problemów tam gdzie ich jeszcze nie ma, zafiksować na pesymistycznych myślach. Nie jest to fajna cecha, wysysa energię z człowieka i z otoczenia, dlatego pracuję nad sobą i takie pochmurne myśli na wyrost towarzyszą mi na szczęście coraz rzadziej, a jak już się pojawią to szukam sposobów na to jak się z nimi uporać.

Jak radzę sobie z negatywnymi myślami i popędzam je gdzie pieprz rośnie jeśli się pojawią? Jak przestać się martwić i marudzić?

JAK PRZESTAĆ SIĘ MARTWIĆ 1

WYOBRAŹ SOBIE NAJGORSZY SCENARIUSZ TEGO CO MOŻE SIĘ WYDARZYĆ

Wyobrażam sobie najgorszy możliwy scenariusz tego co może się wydarzyć. Taki naprawdę najczarniejszy z czarnych i wiecie co- w każdym z nich nadal żyję, oddycham, nadal mam dwie ręce i nogi, dach nad głową, mam co jeść, mam osoby, które mnie wspierają. Buduję w sobie przekonanie, że jestem dorosła, odpowiedzialna za siebie i swoje decyzje, że przez ostatnie 28 lat zbierałam kapitał wiedzy i umiejętności, które doprowadziły mnie tu gdzie jestem teraz, więc czemu miałyby nie zagwarantować mi tego po raz kolejny?

JAK PRZESTAĆ SIĘ MARTWIĆ 2

WYCIĄGNIJ NAUCZKĘ Z PRZESZŁOŚCI

Wracam myślami do sytuacji w przeszłości gdzie wyolbrzymiałam problemy, myślę o godzinach przegadanych z Fabem o szefie, który dawał mi popalić, myślę o tym ile martwiłam się o oszczędności, o tym jak bez sensu stresowałam się rzeczami na, które nie miałam wpływu, o tym ile razy chlipałam dlatego, że wyobrażałam sobie czarne scenariusze na wyrost. Teraz już wiem, z perspektywy czasu, że nie było warto. Dlatego, gdy zaczynam martwić się na zapas, wracam myślami do tych momentów i staram się wyciągnąć mądre wnioski i nauczkę z przeszłości.

JAK PRZESTAĆ SIĘ MARTWIĆ 3

POWIEDZ „NIE” NUDZIE

Najlepszą przyjaciółką marudzenia i gderania jest nuda, dlatego nie pozwalam sobie na nią tak często jak kiedyś, staram się czymś zająć. Wiecie, że mózg nie potrafi skupić się na dwóch trudnych zadaniach jednocześnie- nie da rady martwić się i pisać blogowego tekstu w tym samym czasie. Wypełniam swoje dni pracą, uczę się nowych rzeczy, czytam fajne książki, wymyślam różne DIY do domu, produkuję endorfiny podczas uprawiania sportu, a wolne chwile staram się spędzać kreatywnie, aktywnie i w fajnym towarzystwie- to naprawdę pomaga, daje kopa, dodaje wiary w siebie. Jak czuję, że chmura zmartwień i czarnych myśli nadciąga, staram się czymś zająć, a jak przegapię ten moment i zacznę się nakręcać, przerywam to tak szybko jak tylko dam radę. Ostatnio mamy z Fabem taka regułę, jak zacznę marudzić czeka mnie 12 przysiadów tu i teraz- wolę ugryźć się w język i policzyć do 5 niż błaznować na środku ulicy:)

JAK PRZESTAĆ SIĘ MARTWIĆ 4

POŻEGNAJ SIĘ Z NEGATYWNYMI OSOBAMI W TWOIM OTOCZENIU

Otaczam się pozytywnymi osobami. Prawdziwych przyjaciół mogę policzyć na palcach jednej ręki. Wykreśliłam ze swojego życia wiele osób, które mnie negatywnie nakręcały, które nie wnosiły nic poza marudzeniem i stękaniem o tym jak jest ciężko i źle i że nic nie jest możliwe i generalnie próba zmian to strata czasu. Nie wiem czy zdażyło wam się rozmawiać kiedyś z kimś takim, kto na każdy pomysł i propozycję miał gotowe pięć różnych nie- wysysa to z człowieka całą pozytywną energię, nieraz po takiej kawie z koleżankami wracałam do domu i sama zaczynałam narzekać bez przerwy, dlatego powiedziałam temu dość. Jeśli ktoś przy mnie wkręci się w marudzenie i nie reaguje na delikatne aluzje, że nie jest to najfajniejszy temat do rozmów to przełączam się na tryb “jednym uchem wpuszczam, drugim wypuszczam”, bo wiecie, mogę wysłuchać, potrzymać za rękę, spróbować pomóc szukać rozwiązań, ale jeśli jest to takie narzekanie dla narzekania, to serdecznie dziękuję. Otaczam się osobami, które wnoszą do mojego życia radość, których energia mnie inspiruje, które są przykładem tego jak wiele można osiągnąć, których obecność jest motywująca i relaksująca- jeśli macie w swoim życiu takie perełki to dbajcie o nie, bo są naprawdę na wagę złota.

JAK PRZESTAĆ SIĘ MARTWIĆ 5

KOLEKCJONUJ WARTOŚCIOWE CHWILE

Szukam pozytywów dookoła mnie, celebruję małe chwile szczęścia, a do tych większych wracam i ładuję się pozytywną energią, która z nich płynie. Szukam piękna, odwiedzam galerie, spaceruję w fajnych miejscach, piję dobra kawę, mówię nie bylejakości. Oglądam ciekawe filmy, czytam dobre książki, poznaję nowe miejsca i inwestuję w siebie, w swój związek i w relacje z najbliższymi. Jestem wyrozumiała dla swoich gorszych dni, pozwalam sobie na drzemkę w środku dnia i pyszne lody na spacerze. Codziennie powtarzam sobie, że jestem osobą wartą szacunku, że mam marzenia w które warto wierzyć, że marudzeniem marnuję czas, swoje zdrowie i energię. Buduję kapitał dobrych chwil, fajnych wspomnień, ciekawych przygód- dzięki temu gdy zacznę wyolbrzymiać problemy mam coś co szybko sprowadza mnie na ziemię.

Samorozwój, samodoskonalenie, samoświadomość- te pojęcia zaczynają coś znaczyć dopiero w momencie, kiedy zmiany wprowadzimy w swoje życie, wypełnimy nimi codzienność i powoli, krok po kroku idziemy w wybranym kierunku. Każdy z nas ma w sobie wielki kapitał, możliwość kreowania tego jak chcemy żyć, ważne aby zacząć działać i powolutku zmierzać do celu. A jak ktoś tu zamierza zacząć stękać lub marudzić, to robi szybcikiem 12 przysiadów- tu i teraz! Może macie swoje sposoby na pokonanie wewnętrznego marudy i histeryka? Co robicie jak w głowie zapala się czerwona lampka i macie ochotę zacząć gderać i stękać? :)

Zobacz również

  • Ja na razie jeszcze nie mam na to sposobu, staram się doceniać to co mam i pomyśleć, że „heeej! mogłam trafić gorzej!, jak to nie pomaga to chyba muszę pobyć trochę sama lub posłuchać jakiejś mega pozytwnej muzyki :) Ale Twój pomysł z przysiadami jest genialny! Chyba musiałabym też powiadomić Dawida, żeby coś takiego na mnie zastosował, choć nie wiem czy to nie będzie samobójstwo w moim wypadku 😀 Ale przynajmniej trochę schudnę i wyrobię komdycję.
    Za to najgorszy scenariusz na mnie nie działa – przeważnie jest za bardzo przesadzony 😉
    No i chyba się muszę wziąć za moją własną capsule wardrobe i pozbyć się problemu z „nie mam co na siebie włożyć!”

    • coś Ty, 12 przysiadów jeszcze chyba nikogo nie zabiło 😀 wytocz ciężką amunicję i postanów sobie burpees ha!
      muzyka to też świetne lekarstwo na marudzenie, niesamowite jaką pozytywne piosenki mają moc!
      a co do capsule wardrobe- ja już planuję na lato! 😀 spróbuj, to takie mega ułatwienie na co dzień!

  • Ha, jak przestać marudzić to dobre pytanie. Na mojej liście znalazł się ten nawyk. :) Martwiłam się kiedyś wszystkim bardzo, ale ostatnio odpuściłam troszkę. Doszłam do wniosku, że bez sensu jest non stop myśleć „Co by było gdyby…” i staram się żyć tym, co mnie spotyka teraz. :) W sumie, gdy mam ochotę zacząć gderać to albo idę poczytać książkę albo uprawiam sport. Pomaga!

    • tu i teraz powinno być najważniejsze, racja! A poza tym to rzeczywiście ważne aby przerwać błędne kółko marudzenia zanim się na dobre rozkręci- sport to dodatkowe endorfiny, super sprawa :)

  • Hehheh uważaj na to wymyślanie czarnych scenariuszy – lepiej tego unikaj – też tak kiedyś robiłam i tylko czekałam aż doniczka spadnie mi na głowę. Doskonale wiem, o czym mówisz. Jak człowiek jest szczęśliwy to wyczuwa gdzieś tam podstęp. Węszy najgorszego. Z drugiej strony przecież całe życie super się nie układa. Zawsze są schody, kłody pod nogami, przykre okoliczności, z których trzeba się jakoś wykaraskać.
    A 12 przysiadów – dobry patent :) hehehe

    ps. zdradzisz mi, jak robisz takie piękne kolaże ze zdjęć z tekstami?

    • Właśnie, ja też chciałabym wiedzieć, jak to robisz, bo ja się dopiero uczę:-) Będę Ci wdzięczna za rozjaśnienie mi mroków kolaży:-)

      • M. z Head Full of Ideas

        Nie wiem gdzie Kasia zrobiła swoje, ale kolaże można zrobić szybko i łatwo w Picmonkey, który jest dostępny online :) Korzysta z niego na pewno spora część blogosfery 😉

        • hejka!
          do takich prostych kolaży ze zdjęciem korzystam z photoshopa, gdy chcę zrobić coś z większą ilością grafiki z illustratora :) chcę rozgryźć te programy dlatego staram się ich używać tak często jak się da…

          tak jak Head Full of Ideas powyżej napisała- w necie można znaleźć fajne strony gdzie można robić kolaże online- poza wspomnianą Picmonkey zajrzyjcie na https://www.canva.com/ :)

    • ha, ale ten czarny scenariusz ma właśnie pokazać, że naprawdę mało prawdopodobne jest, że będzie aż tak źle aby się tym zawczasu zamartwiać :)

  • M. z Head Full of Ideas

    U mnie to samo! Cały czas martwię się na zapas… o dosłownie wszystko… Nawet rodzina w kółko mi powtarza, że znowu „to samo”, a chłopak widząc moją zatroskaną minę mówi „a Ty znowu się czymś martwisz?” Ciężko jest sie tego pozbyć, ale Twoje rady są trafione w 10. Trzeba nad tym po prostu popracować. Dzięki za ten wpis :)

    • powodzenia! na pewno nie jest to łatwe, dużo samokontroli się przyda, ale warto sobie tych wymyślonych nerwów zaoszczędzić :)

  • Ja ostatnio trafiłam na takie „motto”… i staram się stosować 😉

    • oj prawda! świetne motto, w ilu sytuacjach można by je zastosować!

  • O tak! ja też z tym walczę 😉 Dzięki za rady!

    • powodzenia! lato idzie, szkoda czasu na marudzenie :)

  • Powiem Ci, że mam bardzo podobne przemyślenia i podejście do tych spraw jak Ty:). Dość niedawno tez stwierdziłam, że muszę się odciąć od pewnego typu ludzi. Np. od koleżanki do której przychodzę, a ona jeszcze za nim zdążyła powiedzieć mi cześć naskoczyła na mnie: koniecznie musisz coś zrobić z tymi brwiami, są straszne. A ja własnie wracałam zadowolona od kosmetyczki z pięknymi brewkami:). I tak było w kółko. Tak więc tego typu „ciocie dobra rada” oraz osoby wiecznie marudzące jak to im źle, ale totalnie nic nie robiące w kierunku poprawy swojego smętnego bytu zostały przeze mnie wykreślone. Może to i straszna metoda, ale co tam. Też zostało mi nieliczne grono, ale za to jakie! Wiadomo, że każdy ma swoje problemy i nie chodzi 24h uśmiechnięty od ucha do ucha, ale można mieć do pewnych sytuacji odpowiednie nastawienie. Otaczam się teraz osobami mądrymi, twórczymi, ambitnymi, kreatywnymi, nie krytykującymi i nie podcinającymi skrzydeł, które dają mi kopa do działania i fajnego życia. A ja chciałam zaprosić Cię wraz z Twoim artykułem dzisiaj na moje Linkowe Party. To świetna okazja, żeby zaprezentować swój blog szerszej publiczności, a także na poznanie ciekawych osób i przeczytanie interesujących artykułów. Będzie mi miło jak wpadniesz:).

    • niesamowite jest jak często nawet nie zdajemy sobie sprawy jak bardzo pozwalamy innym ciągnąć się w dół. Na dodatek-co jeszcze bardziej mnie chyba dziwi- to właśnie to, że jak zdecydujemy że dość i urywamy kontakt, to otoczenie określa to jako straszne… no halo, halo, ale jakoś mało to logiczne.. :) Nadrobię linki z Twojego party w weekend bo parę tekstów wrzuciłam sobie do getpocket na później :)

      • Może to trochę drastyczna metoda, ale jestem przekonana, że najlepsza. Wiem, że nie pomogłaby rozmowa, ani żadne wyjaśnienia, sytuacja by się tylko zaostrzyła, więc lepiej tak wymknąć się po angielsku bez słowa;).

  • Zgadzam się z każdym Twoim słowem, sama też mam „pewne” problemy z marudzeniem, mam nadzieję, że Twoje sposoby pomogą mi je zwalczyć. 😉
    ps. Ja Twojego bloga też chyba będę nadrabiać w weekend, bo wpadłam po uszy 😉

    • hej Nina, mam nadzieję, że chociaż część da radę, rób przysiady ha! :)
      a na bloga zapraszam! :):)

  • Iza

    Najważniejsze to zdać sobie sprawę z własnych słabości i odważyć się na krok ku zmianie. Nie wiem czy marudzę. Wydaje mi się, że więcej duszę w sobie i zamartwiam się w pojedynkę, ale wszystkiego porady biorę sobie do serca. Dzięki. :)

    • cieszę się Iza, że znalazłaś coś dla siebie :)

  • Kasia Makarska

    Zgadzam się z Tobą.
    Wartościowe chwile – mega ważne w naszym życiu. :)

    • dokładnie, warto zawsze o nich pamiętać :)

  • Kasiu super to ujęłaś, mnie jeszcze czeka pożegnanie „przyjaciół” niektórych :)

    • może nie najłatwiejsza sprawa, ale jak się już uporasz z tym to na pewno docenisz :)

  • Milena Adamczyk

    Dokładnie jak się ma za dużo wolnego czasu, to zaczynają przychodzić do głowy takie myśli, że się nie uda. Zajęcie jest wtedy najlepsze, bo w innym razie to się można niepotrzebnie sfrustrować. Bardzo mądry artykuł. :) Pozdrawiam. 😉

    • dzięki Milena! dużo osób mówi, że im więcej zajęć tym są bardziej produktywni, lepiej zorganizowani no i chyba właśnie mniej sfrustrowani :)

  • Ewa

    Bardzo fajnie sobie radzisz! A przysiady za narzekanie to REWELACJA!

    • no tak działają i na psychikę i na inne partie hmmm osoby 😉

  • Agnieszka Głaz-Fedak

    Fajny, ciekawy tekst:)

  • zamiastburzy

    Ja bym dodała jeszcze… pisz pozytywnego bloga! :)
    Pozdrawiam słonecznie :)

  • Kasia Skotnicka-Nowak stykówka

    Jestem za! Sama mam podobne sposoby i.. działają! :)

  • Wydajesz się być bardzo pozytywną osobą :) Jak widać nawet optymiści czasem muszą walczyć ze złymi myślami. Mój ulubiony sposób to myślenie o tym, że przecież ZAWSZE może być gorzej i że moje problemy to nic w porównaniu do tego co mają inni. Takie porównywanie w dół zawsze mi pomaga :)

  • Nuda jest najgorszym wyzwalaczem marudzenia- odkąd jestem niezwykle aktywna nie mam czasu na czarne myśli. Aktywność jest najlepszym sposobem! Jeśli czuję że zaczynam popadać w marudzenie i negatywizm idę na spacer, bloguję, albo ćwiczę taniec brzucha. Największy problem mam z negatywnymi osobami- kiedyś byłam jak gąbka i przejmowałam się wszystkim. Teraz o wiele mniej, ale wciąż muszę sobie przypominać pewne rzeczy. Czasami najlepiej odciąć się na jakiś czas i pojechać samemu na samotne wakacje.

  • Pozytywnie nakręcający tekst. Oto coś, czego brakuje 70% naszej społeczności. Chyba najlepsze sposoby to pozbycie się negatywnych osób z najbliższego otoczenia oraz walka z nudą – w moim przypadku jest to chaimaille, mogę dziergać przez kilka godzin, by w końcu z wielką satysfakcją wyprostować się i stwierdzić „skończyłam, oto moje niepowtarzalne małe dziełko, jedyne na cały ten świat” 😀

  • Znam ten stan bardzo dobrze – potrafi zepsuć nawet największe chęci… Tak samo z tym walczę i moją metodą przy wyobrażaniu sobie najczarniejszego scenariusza jest właśnie pytanie siebie samej: czy to tak naprawdę mnie skrzywdzi? Może sprawić mi przykrość, narobić wstydu, ale właśnie – będę żyła :)

  • Doti Melodia

    Jesteś niesamowita. Niestety dużo u mnie takich myśli i staram się jak mogę, po przeczytaniu tego tekstu inaczej będę patrzeć jak będę chciała marudzić, choć jest ciężko…