Jak planować w bullet journal?

Planowanie i organizowanie to podstawa mojego działania. Bardzo długo uczyłam się sposobów, które sprawdzą się u mnie, przy stylu życia jaki prowadzę i zadaniach, z którymi na co dzień muszę się uporać. Testowałam wiele gotowych planerów i organizerów, niektóre z nich sprawdzały się świetnie, ale nadal szukałam czegoś, co będzie w 100% dopasowane do mnie. Po kilku miesiącach spędzonych z bujo zrozumiałam gdzie tkwił problem – zadania których się podejmuję są tak zmienne i dynamiczne, że ciężko jest umieścić je w konkretnych, skrojonych na miarę tabelkach. Mój system planowania musi być elastyczny i zmieniać się razem ze mną i tym co aktualnie robię. Zapraszam Was na post pełen konkretnych porad o tym jak planować w bullet journal – zróbcie sobie kubek herbaty, bo mam dla Was dziś sporo informacji, pomysłów, przemyśleń i inspiracji!

5 MIESIĘCY Z BULLET JOURNALEM

Zanim powiem Wam co w ciągu ostatnich 5 miesięcy (a tak naprawdę to od początku roku) sprawdziło się w moim bujo, a co nie zapraszam Was na film w którym pokazuję jak zmieniał się mój planner na przestrzeni ostatnich miesięcy. Już sam film to świetna odpowiedź na pytanie, które często zadajecie mi w mailach i komentarzach!

→ BULLET JOURNAL – DOWIEDZ SIĘ CO TO JEST
→ BULLET JOURNAL – KOLEKCJE KROK PO KROKU! 

Jak planować w bullet journal? Najlepiej – po swojemu! A jak dojść do tego momentu w którym będzie po Waszemu? Testować, sprawdzać, eksperymentować i wprowadzać w życie! Ja po ostatnich miesiącach mogę śmiało powiedzieć o tym co w moim planerze działało, a co nie 🙂

co-to-jest-habit-tracker-w-bullet-journal

CO SPRAWDZIŁO SIĘ W MOIM BULLET JOURNALU?

→ elastyczność i wolność – to zaleta numer jeden systemu planowania w bullet journal! Fakt, że mogę sobie przeznaczyć na codzienne notatki tak dużo (lub mało!) miejsca jak potrzebuję, świadomość tego, że nic mnie nie ogranicza i nie jestem wpakowana w jakieś tabelki i systemy na kolejne miesiące jest dla mnie świetna!

→ planowanie miesiąca – podział kalendarza na zadania związane z konkretną datą, widok na nadchodzące posty do publikacji oraz zbliżające się deadliny, pomagają mi ogarniać cały miesiąc – testowałam to już długo z moim planerem na ścianę i wiem, że to coś co po prostu działa!

planowanie aktualizacji w mediach społecznościowych – mogę sobie zrobić tutaj burzę mózgów i zdecydować co kiedy umieszczać na fanpagew grupie o Project Life, na scrapkowym Instagramie oraz czasami na moim Instagramie,

→ planowanie tygodnia – a w nim mini kalendarz na nadchodzący tydzień, priorytety na każdy dzień i lista zadań do wykonania do której wracam planując poszczególne dni tygodnia,

→ planowanie codzienne – czyli po prostu codzienne listy rzeczy do zrobienia, mikro kroczki na drodze do osiągnięcia większych celów, projekty rozłożone na części pierwsze, słonie zjadane kęś po kęsie,

kolekcje – o nich pisałam już więcej w poście o pomysłach na kolekcje w bullet journalu, zainteresowanych odsyłam do niego!

cele na dany miesiąc – lubię mieć je zawsze pod ręką, dzięki temu częściej do nich zaglądam i lepiej je kontroluję,

habit tracker – przypomina o nawykach nad którymi pracuję, działa mobilizująco i pomaga wytrwać – trochę na zasadzie łańcucha produktywności,

→ Codziennik i Dziękuję za – czyli dwie strony „dla mnie”, na których zapisuję kilka zdań o tym co się wydarzyło danego dnia oraz za co jestem szczególnie wdzięczna – obie te listy to świetny wstęp do dokumentowania wspomnień i ćwiczenia uważności, pomagają mi również ogromnie w uzupełnianiu albumu Project Life.

Wszystkie te strony możecie podejrzeć w filmie, który linkowałam wyżej – wiem, że jest długaśny, ale to sam konkret i warto poświęcić te kilkanaście minut jeśli myślicie o rozpoczęciu swojej przygody z bullet journalem!

jak-planowac-w-bullet-journal

CO NIE ZDAŁO EGZAMINU?

→ skupianie się na pierdołach – zaczynając prowadzić swój bullet journal z szałem w oczach zaglądałam na pinterest i instagram i myślałam, czego ja w tym notesie nie umieszczę, w ilu wyzwaniach wezmę udział, jak bardzo ozdobię swoje strony. Rzeczywistość jest jednak zupełnie inna i tak naprawdę korzystam z bujo w mocno minimalistyczny sposób, do mojego bullet journala podchodzę bardzo funkcjonalnie, zależy mi przede wszystkim na tym, aby był narzędziem do planowania i organizacji, a nie pamiętnikiem czy szkicownikiem

→ nadmierne ozdabianie i dekorowanie bullet journala – nie sprawdza się u mnie w ogóle ozdabianie naklejkami, kolorowanie, rysowanie, doodlowanie, wklejanie biletów i pamiątek. Po pierwsze tak jak pisałam wyżej, wychodzę z założenia, że planer to planer. Po drugie – do kreatywnego ozdabiania mam mój Project Life – tutaj naprawdę mogę się twórczo wyżyć!

→ chaos w notatkach – nie sprawdziło się u mnie mieszanie stron przeznaczonych na planowanie ze stronami, na których miałam prowadzić różne kolekcje oraz notatki, rozpisywać projekty i robić burze mózgów – ten chaos przeszkadzał mi ogromnie i sprawiał, że planowanie było dużo mniej skuteczne bo ciągle rozpraszałam się kolejnymi „przerywnikami” w bujo.

male-cele-w-bullet-journal-jak-planowac

JAK PLANOWAĆ W BULLET JOURNAL – MÓJ SYSTEM

Ilość zalet korzystania z bullet journala zdecydowanie przewyższała to, co się u mnie nie sprawdzało dlatego od kilku tygodni szukałam sposobu na to jak planować w bullet journal i pozbyć się największego problemu – chaosu, który po kilku tygodniach codziennego planowania w bujo wkradał się do mojego notesu.

Potrzebowałam rozwiązania, które pozwoli mi nadal prowadzić bullet journal (w szytym notesie, nie lubię tych na spirali) i jednocześnie uporządkować rozmaite codzienne sprawy i notatki do których często sięgam. Zastanawiałam się nad tym, myślałam jak planować w bullet journal aby zdawało to u mnie egzamin no i szukałam sposobu idealnego. Z pomocą przyszedł Projekt Planner i ich nowość – wkłady do planerów w kropeczki, idealnie wpisujące się w ducha bullet journal! Dobrałam do nich pasującą, miętową okładkę formatu a5 i zaczęłam wprowadzać zmiany do mojego planera!

moj-duet-idealny-bujo

JAK PODZIELIĆ BULLET JOURNAL?

Mój nowy system to nadal „work in progress”, ale na tym chyba polega cała idea bullet journal – zmieniam, przekładam i kombinuję z układem stron do momentu w którym będę z niego zadowolona. Na chwilę obecną podzieliłam mój bujo w następujący sposób:

 Leuchturm1917  w kropki – mój tradycyjny bullet journal – część kalendarzowa (widok na miesiąc, tydzień i codzienne listy zadań) oraz listy związane z bieżącym miesiącem. Z tego planera korzystam na co dzień, zabieram go wszędzie ze sobą i pracuję z nim praktycznie non stop.

Miętowy planer od Projekt Planner z wkładem w kropki – narzędzie do generalnej organizacji, planuję tutaj zadania bardziej odległe, rozpisuję kolejne projekty, śledzę postępy, przechowuję ważne notatki i pomysły. Korzystam z niego kilka razy w tygodniu, podczas pracy w domu RAZEM z moim tradycyjnym bullet journalem. Od niedawna jest to moja główna stacja dowodzenia!

Takie rozbicie bullet journala na dwa planery pozwala mi zachować ład i porządek w tradycyjnym bujo, nie zaśmiecam go mało istotnymi notatkami i zapiskami, dzięki temu notes służy mi jeszcze dłużej. Planer z kolei świetnie sprawdza się do organizacji notatek i projektów, mogę tutaj spokojnie przekładać strony, zmieniać kolejność, eksperymentować z układem, dodawać kartki i działać dużo bardziej elastycznie.

jak-zrobic-swoj-planer

JAK PLANOWAĆ W BULLET JOURNAL – UKŁAD NOWEGO PLANERA

W tym momencie mój planer zawiera 6 kategorii, niektóre z nich dzielą się na mniejsze podkategorie. Opiszę Wam je dzisiaj w skrócie, a jeśli chcecie dowiedzieć się o nich więcej lub macie jakieś pytania – dajcie znać w komentarzach!

1. FUTURE LOG – zawiera w sobie kolejne miesiące, mam tu miejsce na notatki i łapanie myśli, wpinanie dodatkowych materiałów referencyjnych, zapisywanie bardziej odległych (ale już ustalonych) terminów i notowanie pomysłów.

2. PROJEKTY – to bardzo ważna część w moim planerze, właściwie jego “serce”. To miejsce, w którym gromadzę cele i zadania bez przypisanego czasu – z nich buduję kolejne projekty, wybieram Małe Cele, ustalam priorytety na kolejne miesiące i tygodnie.

Ta kategoria podzielona jest na dodatkowe podkategorie:
a) Blog i Youtube
b) Firma
c) Osobiste
d) Dom

Każda kategoria zawiera w sobie listę rzeczy, którymi chciałabym się zająć oraz kolejne, już bardziej szczegółowo rozplanowane listy projektów i pomysłów na realizację tych celów.

bullet-journal-planowanie

3. NOTATKI – to moje miejsce na różne notatki i zapiski, które do tej pory lądowały na luźnych kartkach i przez to bardzo rzadko do nich wracałam.
Notatki podzieliłam na kilka podkategorii:

a) brain dump, który potem kategoryzuję sobie do poszczególnych list z działu PROJEKTY.
b) Webinary
c) Podcasty
d) Książki

Jak wiecie słucham wielu podcastów i w ogóle lubię uczyć się nowych rzeczy, ale nie chcę aby była to sztuka dla sztuki dlatego w planerze mam swój system, który pozwala mi kontrolować efekty wprowadzania wiedzy w życie – dajcie znać jeśli chcecie dowiedzieć się o tym więcej!

jak-wykorzystac-bullet-journal

4. MEAL PLAN– to oczywiście plan posiłków – jestem fanką planowania domowego menu już od dawna, chciałam jednak przemycić to do mojego bullet journala.

Teraz mam miejsce na listę naszych ulubionych potraw na każdą porę roku oraz menu na poszczególne dni, miejsce na notatki, oraz listę zakupów. Uwielbiam eksperymentować w kuchni, ale prawda jest taka, że często wracamy do ulubionych jadłospisów – to świetna oszczędność czasu!

5. JA– ostatnia część planera jest najbardziej osobista, związana ze mną, z moim ciałem, samopoczuciem i pracą nad sobą. Na chwilę obecną mam tu dwie listy.

a) Zdrowie  – śledzenie wizyt u lekarzy, wyników badań i dawki zażywanych leków – przyznam, że już po kilku tygodniach leczenia się w związku z tarczycą ilość tych badań mnie rozłożyła na łopatki i z przyjemnością uporządkowałam je w jednym miejscu!
b) Waga – nie jestem na wiecznej diecie, ale trochę w związku z hashimoto i zmianami żywieniowymi, które powoli wprowadzam interesuje mnie śledzenie wagi i wymiarów – w tabelce mam to wszystko uporządkowane.bullet-journal-dla-zdrowia

Planuję – dodać tu również wydrukowane strony z Dziennika Obserwacji Organizmu Agnieszki, oraz bardziej samorozwojowe notatki z przeczytanych książek i kursów w których biorę udział, ale pewnie zrobię to dopiero w listopadzie, bo październik szykuje się u nas dość szalony i nie chcę zabierać się z motyką na słońce..

6. KOLEKCJE – docelowo w tym planerze wylądują również wszystkie moje kolekcje z bullet journala, ale na razie nie miałam jeszcze czasu, aby się tym na spokojnie zająć – przeniosę je pewnie tutaj gdy skończę swój obecny notatnik z bujo.

bujo-podziel-sie

Tak jak wspomniałam na początku – od kilku tygodni testuję ten system i jak na razie sprawdza się świetnie! Sama uczę się jak planować w bullet journal, ale już teraz doceniam mój planer za ład i porządek, za oddzielenie notatek i projektów od „tu i teraz”, za możliwość przekładania kartek i dowolnego organizowania treści.

blog-separator

Pamiętajcie, że bullet journal ma przede wszystkim służyć Wam, pomagać w realizacji celów, które przed sobą stawiacie i ułatwiać codzienne życie. Jeśli zastanawiacie się jak planować w bullet journal mam kilka rad na koniec. Nie chodzi tutaj o perfekcję, idealnie wykaligrafowane nagłówki, najpiękniejsze rysunki i rozpiski – to dodatek, ładny, miły i estetyczny, ale jednak nadal tylko dodatek. Warto próbować i eksperymentować, szukać swojej drogi i sprawdzać co działa u Was, a co nie.

jak-zrobic-swoj-wlasny-bullet-journal

Pamiętajcie, że to co sprawdza się u innych nie musi działać u Was! Jeśli ten system planowania i organizacji Wam się spodobał to po prostu zacznijcie z nim pracować – na początek wystarczy kartka papieru i długopis! Samo zbieranie i przeglądanie inspiracji nie wystarczy, najlepiej uczymy się w działaniu – to złota myśl, którą mogłabym kończyć każdy kreatywny post na blogu!

Jeśli macie jakieś pytania na temat bujo – dajcie znać w komentarzach! Zapraszam Was również na kanał na youtubie, gdzie możecie obejrzeć już dwa bujo filmiki, a dla dziewczyn z Warszawy mam niespodziankę – już w listopadzie poprowadzę warsztat z kreatywnego planowania w bullet journalu, niedługo ogłoszenie o nim pojawi się na facebooku i w newsletterze, ale już teraz zapraszam gorąco!

  • Fajny, inspirujący wpis. Mam pytanie – co to za śliczne pióro? 🙂 Ostatnio gdzieś zgubiłam swojego Parkera i szukam czegoś ładnego, nowego, a uwielbiam błękit 🙂

  • Kasiu jak Ty kusisz BJ! A ja cały czas myślę, że się do tego nie nadaję 🙁

    • Do tego się nie można nie nadawać – chyba że ktoś zdecydowanie jest anty kartkom i długopisowy, bo BJ może być w dowolnej wybranej przez ciebie formie, rozmiarze, wyglądzie i służyć dowolnym celom 🙂

  • PrettyLittle Librarians

    Jestem totalnie zakochana w tym miętowym plannerze, mam nadzieję, że niedługo będzie mój. Muszę tylko komuś zasugerować, co chcę na urodziny 😉 Właśnie tworzę Bujo na październik, postanowiłam spróbować codziennika, zobaczę czy mi się spodoba. To właśnie jest najlepsze w tym systemie: możliwość zmian, wypróbowywania nowych rozwiązań i dostosowywania plannera do bieżących potrzeb.

    I przybijam piąteczkę: też mam Hashimoto.

    I napisz proszę, skąd jest ta śliczna filiżanka?

  • Ten system wygląda kusząco – wydaje mi się, że mógłby i u mnie zdać egzamin. Trzeba tylko znaleźć jakiś atrakcyjny planer z ringami 🙂

    • ponoć Projekt Planner szykuje nowości, dziewczyny w grupie BuJo Polska wrzucały też fajne linki na aliexpress 🙂

  • Świetny post i świetny filmik, taki śliczny (a ja rzadko filmiki oglądam, więc tym bardziej!). Mnie też zachwyca ta wolność – mogę zrobić długą przerwę i nie mam poczucia zmarnowanych stron, jak w kalendarzu. Nie wiem zresztą, czy prowadzę bujo, to raczej taki notes z różnymi zapiskami, taki mały ogarniacz chaosu.

    Ciekawi mnie Twój kod kolorystyczny – ja z kolei zastanawiam się nad takim do rożnych działów życia, ale sama jeszcze nie wiem.

    • Planuję filmik lub post o tym kodzie kolorystycznym wtedy wytłumacze co i jak po kolei 😀

  • Baaardzo przydatny wpis! Bardzo podoba mi się Twój sposób prowadzenia BJ. Przejrzysty, prosty i bez żadnych zbędnych udziwnień 🙂

    • super, cieszę się 🙂 no i podsumowałaś go tak jak ja widzę mój bujo właśnie 😀

  • Michalina Skonieczna

    Uwielbiam sposób, w jaki prowadzisz BJ i wiem, że jeśli w końcu się na niego zdecyduję, to z pewnością właśnie Twój BJ będzie dla mnie inspiracją. W zbyt wielu miejscach widzę przeładowane słodkimi rysunkami, maziajami, taśmami i naklejkami BJ, które chyba tworzone są tylko pod kątem lajków na facebooku i instagramie.

    • Pewnie trochę tak jest, a z drugiej strony wiele osób traktuje bujo bardziej niż taki hm pamietnik niż planer – dla nich ozdabianie pewnie ma sens 😉
      ja tak jak pisałam wyżej – do ozdabiania mam project life ;D

  • Justyna Olszak

    Bardzo podobają mi się Twoje spolszczenia: dziękuję za, codziennik i dobre nawyki. Chętnie je sobie użyje kiedy wreszcie spróbuje bujo – zamierzam dokończyć obecny planer. Ciekawy jest tez kod kokorystyczny na zadaniach, wygląda prosto i praktycznie. Dodatkowo zwiększa zawsze wydawało mi się, że mieszanie listy zadań i kolekcji jest nieczytelne. Cieszę się, że potwierdzasz moje podejrzenia 😃

    • może wielu osobom to nie przeszkadza, ja jednak wolę mieć je oddzielnie 🙂
      Ja też lubię te spolszczenia u siebie 😀 jakoś tak mi pasują 😉

  • Ciekawi mnie co jest w tych nawykach bo bardzo ich dużo 🙂

    • wrzucałam kiedyś na insta ich listę 😉 wiele takich, które już od dawna, dawna sobie śledzę – poranne wstawanie, sport, yoga, ostatnio dieta bez nabiału, czytanie, koniec pracy o konkretnej godzinie 😉

  • Ja dopiero niedawno zaczęłam prowadzić bullet journal, jednak już przepadłam na jego punkcie. Na razie mam tylko tygodniówki, habit tracker oraz spis seriali które oglądam. Koniecznie muszę stworzyć kolekcje, oraz książki i filmy które chcę przeczytać. To świetna sprawa 🙂

    • super, małymi kroczkami zbudujesz sobie bujo w sam raz dopasowany dla Ciebie 🙂 tak jest najlepiej 🙂

  • Aleksandra

    Uwielbiam czytać u Ciebie o BuJo:) Ja już swój 4 miesiąc prowadzę, choć na początku wątpiłam, że wytrwam. Dla mnie największą zaletę tego system jest to, że nic mnie nie organiczna i cały czas mogę zmieniać to co mi nie odpowiada. Ja też na początku wierzyłam, że będę bardziej „artystyczna”, ale dla mnie to jednak zbyt czasochłonne.

    • oj tak, zdecydowanie elastyczność to chyba największa zaleta bujo 🙂

  • Ja też uwielbiam czytać u Ciebie o BuJo. Po raz pierwszy przeczytałam o tym na Twoim IG i zaczęłam szukać informacji, co to w ogóle jest. Ponieważ nie lubię wydawać kasy na coś, czego nie znam, zaczęłam w gładkim zeszycie. Teraz, dwa zeszyty później, czuję, jak bym po latach odnalazła coś, czego ciągle szukałam 😉 choć po części od dawna posiłkowałam się podobnym systemem, choć nie był tak zorganizowany i nazwany. Za każdym razem kiedy wrzucasz coś o BuJo, od razu to oglądam – i za każdym razem kiedy zadajesz pytanie „czy chciałybyście, żebym powiedziała o…” myślę: TAAAK ;). Wciąż szukam sposobu, żeby ogarnąć na papierze życie nowej siebie – szydełkującej i blogującej mamy, której dziecko staje się coraz bardziej ruchliwe… i czuję, że gdybym nie odnalazła w porę BuJo, to bym zginęła ;).

    • Monika dzięki za tyle miłych słów! 😀 W chwilach zwątpienia, czy to co robię ma sens będę sobie powtarzać to Twoje „TAAAAK! ” :):)
      Bujo naprawdę może być świetnym pomocnikiem w ogarnianiu codzienności, trzeba tylko uważnie obserwować co działa, a co nie i korzystać z tego co w tym systemie najlepsze czyli dopasowywać go do siebie 🙂

  • Bardzo przypadtny dla mnie wpis, bo właśnie planuję spróbować BuJo 😉 Wezmę sobie Twoje rady do serca! 😉

  • bbika

    O bujo usłyszałam ok 2013, za sprawą społeczności studyblr, chyba niedługo po jego powstaniu. Najpierw spróbowałam, ale nie potrzebowałam dziennego logu, kalendarz miałam osobny, niewiele w życiu mi się działo. Ale ideę zapamietałam. Nastęnego roku zakupiłam kalendarz moleskine z układem tydzień – notatki, więc planowałam sobie tylko tygodniowe zadania. No i miałam gotowe daty. W tym roku znowu zakupiłam kalendarz o takim układzie, nie powiem, naszukałam się go. Znalazłam tańszy, używałam głównie fukncji kalendarza i to niezbyt długo. Trafił do szuflady, a wyciągnęłam notes, który w 2013 miał być bujo. Stworzyłam sobie kilka list i dzienne zadania. W końcu kupiłam większy notes, z ponumerowanymi stronami, niestety, w kratkę, kropek nie mieli. Przepisałam listy, ozdobiłam tytuły, zrobiłam miesięczny kalendarz, habit tracker i w końcu codzienne zadania. I wolność, która towarzyszy tworzeniu jest świetna. Przez tydzień mogę nic nie planować i nie zostanie żadna pusta kartka. Jednak nie chcę w kolejnym miesiącu czegoś śledzić i nie muszę. Z początku (także zainspirowana pinterestem) chciałam wszystko pięknie kolorować, wykorzystać wszystkie długopisy kolorowe, które kiedyś kupiłam. Nie wytrzymałam nawet miesiąca. Kolejne już zostały czarne, ze sporadycznie używanym różowym akcentem. Uwielbiam prostotę z którą mogę się posługiwać całością.

    Na początku chciałam napisać, że dwa notesy to zaprzeczenie idei bujo. A potem zrozumiałam, że to jest właśnie wolność, możliwość zmieniania systemu, idei. W końcu najważniejsze, by wszystko było zaplanowane 🙂

    • bbika super historia!
      Fajnie wiedzieć, że takich osób, które dochodzą do „swojego” bujo metodą prób i błędów jest więcej 🙂
      I tak, wiem, że dwa notesy to o jeden za dużo, ale … jakoś się tym nie przejmuję, skoro to się u mnie sprawdza i unikam bałaganu to mogę działać wbrew ideom 😉

  • Kasiu jesteś nieoceniona! Nigdy nie używałam tradycyjnych plannerów, bo mojego życia codziennego nie da się wpasować w sztywne ramki. BuJo będzie dla mnie idealnym rozwiązaniem, bo właśnie jest elastyczny, kreatywny, motywujący i przede wszystkim ogarniający… co przyznaję się bez bicia potrzebne mi jest na wczoraj. Zabieram się do pracy! Chociaż chyba u mnie bardziej sprawdzi się stworzenie szablonów i drukowanie ich, ponieważ obawiam się, że jak zacznę robić te wszystkie tabelki i piękne literki co tydzień to pochłonie mnie to bez kresu i to co miało w teorii pomagać w organizacji to stanie się kolejnym rozpraszaczem. 😛
    Podkradam niektóre Twoje pomysły i dzielę się tym postem dalej, bo podejrzewam, że jeszcze wielu osobom może się ta idea spodobać. Pozdrawiam serdecznie :*

    • Basiu fajnie, że postanowiłaś spróbować tego systemu – elastyczność to jego ogromna zaleta 😀 A jeśli drukowanie szablonów ma Ci pomóc no to kurczę, rób tak, aby sprawdzało się u Ciebie! :):) Powodzenia!

  • Sprawdziłam jurnal na sobie, jednak okazuje się, że kalendarz, który ma całą stronę A5 dla jednego dnia sprawdza się u mnie najlepiej . Jeśli zaś mam konkretne cele, lub rzeczy do zrobienia w danym miesiącu muszę mieć to spisane na osobnej kartce i umieszczone przed oczami (najlepiej większą część dnia).

    Fajna jest idea bullet jurnalu, jednak nie jest ona dla mnie. Chociaż niesamowicie podziwiam te małe twory.

    • Ola z tym całym planowaniem i organizowaniem chodzi o to, aby znaleźć to co się sprawdza u Ciebie, w aktualnej sytuacji, w Twoim życiu – jeśli masz coś co działa, to zgadzam się w 100% nie ma sensu wymyślać koła na nowo 🙂

  • Aleksandra

    Podczas jesiennych porządków w ramach wyzwania Niebałaganki znalazłam swój stary organizer z ringami. Dobrze, że zostawiłam go – dzięki Tobie wiem, co tam będzie 🙂 Muszę tylko znaleźć dobre, pasujące wkłady. Codzienną organizację mam w komórce w Todoist i to działa, ale brakuje mi właśnie takiego spojrzenia szerszego – co muszę a co chcę załatwić w jakimś terminie konkretnym albo nawet bez. Umyka to z głowy błyskawicznie, zwłaszcza przy częstym „mamooooo”

    • Wyobrażam sobie! Fajnie, że znalazłaś pomysł na wykorzystanie organizera na nowo :):):)

  • Tak mnie zachcęciłaś, że muszę spróbować 🙂

  • Hander

    Właśnie rozpoczynam swoją przygodę z bullet journal i jesteś dla mnie jedną z największych inspiracji!
    Dlatego będę baaaaardzo szczęśliwa, jeśli w którymś momencie pokażesz w jaki sposób zawarłaś w swoim bujo planowanie posiłków. Od kilku miesięcy to dla mnie bardzo ważny element organizacji i nie wyobrażam sobie, że mogłoby go zabraknąć w moim dzienniku, jednak ciągle szukam inspiracji jak to zrobić.
    Także na ten element Twojego planera będę czekać z niecierpliwością!

  • Magda K.

    Jestem na etapie „bycia zainspirowaną i coraz bardziej entuzjastycznie nastawioną” do Bujo… Za mną już stan: „fajne, ale… na cholerę mi to! Kolejna rzecz do odhaczenia, kolejny obowiązek do zrealizowania”. Następne były wahania: „Magda (mówię sobie ja sama do siebie), patrz jakie ładne zdjęcie…, albo ta notatka – gdzie ją wpiąć żeby nie zgubić? cholera, muszę to zrobić najpóźniej do… – jak to zapamiętać, gdzie zapisać? przydałoby się jedno miejsce gdzie bym to umieszczała!”. I dziś ostatecznie orzekłam, ze taki bullet journal to coś stworzonego dla mnie tylko ja jeszcze nie dość dojrzałam!. Więc zrobię próbę – jak radzisz. Ale pozostaje mi ostatnia wątpliwość: jak znaleźć w tych notatnikach, zeszytach, planerach poszczególne działy – jak szybko znaleźć listę książek czy inną kolekcję, jak wyrysować kalendarz by nie zajmował ani za dużo ani za mało miejsca i jak znaleźć potem jego odpowiednią kartę? No nie ogarniam tego organizacyjnie, technicznie, ze tak powiem. Czytam i czytam i… wyobraźni ne starcza, blokuje mnie to 🙂

  • Magda K.

    Ostatnia wątpliwość – nie radzę sobie z częścią „planowanie tygodnia” i planowanie codzienne. NIe wiem jak to zorganizować, jak to rozrysować – co wpisywać w tabelę tygodniową, co rozpisywać w „planowaniu codziennym”, żeby nie powtarzać tego co w tabeli. Na razie mam tylko tygodniową tabelę, ale się w niej nie mieszczę. Czy jest mi w ogóle potrzebna? Może tak. Proszę o podpowiedzi, inspirację 🙂

  • Jestem u Ciebie na blogu chyba pierwszy raz (obserwuję na Ig, ale nie wpadłam na to, by zajrzeć na blog). Totalnie zauroczył mnie Twój styl! Będę miała co czytać rano do śniadania, a jest tego mnóstwo 🙂 I te piękne pastelowe dodatki <3