JAK ZACZĄĆ OSZCZĘDZAĆ NA EMERYTURĘ?

Za kilka miesięcy skończę 30 lat. Trójka z przodu jakoś specjalnie mnie nie martwi, ostatnie dziesięć lat uważam za najfajniejsze lata mojego życia i czuję, że kolejne będą jeszcze lepsze, ale … ta sama trójka z przodu zobowiązuje również do tego, aby do pewnych spraw podejść trochę bardziej serio i na poważnie zastanowić się nad wyborami związanymi z przyszłością. Gdy tylko udało nam się zapanować nad domowym budżetem i bieżącymi oszczędnościami, zaczęliśmy myśleć jak zacząć oszczędzać na emeryturę.

10 lat – 3 kraje – co z emeryturą?

W ciągu ostatnich kilku lat mieszkaliśmy z Fabem w trzech różnych krajach. Pracowaliśmy w trzech różnych systemach, odprowadzaliśmy składki do trzech różnych skarbów państwa. Czy myśleliśmy wtedy o emeryturze? Oczywiście, że nie!

Mając dwadzieścia kilka lat zamiast planować przyszłość woleliśmy planować spontaniczne wyjazdy, zakupy, wieczory w miłych knajpkach i kawiarniane śniadania. Nie żałuję żadnej złotówki wydanej na te przyjemności, nie żałuję doświadczeń, które zdobyłam mieszkając i pracując w Stambule, nie żałuję odwiedzonych miejsc, żałuję tylko, że o tej emeryturze nie pomyślałam chociaż chwilkę wcześniej.

Emerytura z ZUSu?

Wspominałam już na blogu jak wielki wpływ na naszą finansową świadomość miała lektura książki Finansowy Ninja Michała Szafrańskiego. Michał w temacie emerytur jest bezlitosny i szczery do bólu – przedstawia liczby i dane, które działają jak przysłowiowy kubeł zimnej wody i naprawdę otwierają oczy.

Czy wiecie, że aż 63% Polaków jest nieświadoma tego jakiej wielkości emeryturę będzie dostawać? Na pozytywną niespodziankę mamy raczej nikłe szanse, jeśli już będzie to gorzkie rozczarowanie. Mamy niż demograficzny, wydłuża się średnia długość życia, wiele pracujących osób mieszka za granicą, w efekcie na nasze emerytury może po prostu zabraknąć pieniędzy, a na pewno będą one sporo niższe niż sobie to zakładamy.

Nie jest to fajna perspektywa, przypominam sobie o niej co miesiąc wysyłając składki do ZUS i myślę wtedy, że po raz kolejny sprawdza się powiedzenie “Umiesz liczyć? Licz na siebie”.

Wnioski po lekturze Finansowego Ninjy są jasne – na emeryturę musimy oszczędzić sami i trzeba zacząć to robić jak najwcześniej.

JAK OSZCZĘDZAĆ NA EMERYTURĘ?

Gdy podjęliśmy decyzję, że do naszego planu oszczędzania powinniśmy dołożyć kolejną kategorię zatytułowaną “emerytura” zaczęliśmy przyglądać się dostępnym na rynku opcjom i możliwościom.

Porównaliśmy specjalne konta emerytalne IKE i IKZE, konta oszczędnościowe, różne lokaty i fundusze. Wybór nie jest prosty, ostateczna decyzja nadal przed nami, ale rozeznanie w ofertach to zdecydowanie bardzo ważny krok w kierunku budowania oszczędności na emeryturę.

Pieniądze systematycznie odkładane na koncie typu IKE, które dodatkowo ochrania nasze oszczędności przed podatkiem Belki plus to, co dostaniemy z ZUSu po osiągnięciu wieku emerytalnego to już dobra podstawa finansowego bezpieczeństwa na emeryturze.

ZWIĘKSZAMY TEMPO OSZCZĘDZANIA

Zastanawiając się nad tym jak oszczędzać na emeryturę zaczęliśmy od … minimalizowania kosztów życia na co dzień już teraz. W końcu oszczędzać trzeba mieć z czego, prawda?

MIESZKANIE

Postanowiliśmy uniknąć wchodzenia w kredyt, przeprowadziliśmy się do domku, który będziemy dzielić z rodzicami. Dzięki temu możemy im pomagać i mieszkać razem, a jednocześnie – oszczędzać znacznie więcej niż dotychczas mimo remontów i związanych z nimi kosztów.

JEDZENIE

Oszczędzamy również na jedzeniu mimo że wcale nie zaczęliśmy jeść gorzej – wręcz przeciwnie. Moja nie-dieta składa się głównie z potraw robionych na dobrej jakości, świeżych składnikach, jemy sporo warzyw i owoców, a mimo to na jedzenie wydajemy mniej. Planowanie posiłków, robienie większych zakupów raz na jakiś czas, kontrolowanie stanu tego co mamy w domu i regularne wyjadanie zapasów sprawiło, że nie wyrzucamy żywności, a koszty związane z jedzeniem znacząco u nas spadły.

TRANSPORT

W minimalizowaniu codziennych kosztów życia pomaga również rozsądne przemieszczanie się po mieście. Jesienią i zimą staramy się łączyć wypady do centrum, spotkania i załatwianie różnych spraw tak, aby przejazdy odbywać na jednym bilecie. Wyjścia planujemy wcześniej i ograniczamy je do jednego – dwóch dni w tygodniu. To pomaga oszczędzać i czas i pieniądze.  Nie mamy też samochodu i wcale nam go nie brakuje – pracujemy zdalnie, nie musimy dojeżdżać nigdzie dalej, a Warszawa jest tak mała, że większość tras spokojnie pokrywamy na rowerach.

ZAKUPY

Kolejna kwestia na której udaje nam się sporo zaoszczędzić to zakupy. Nie pamiętam kiedy ostatnio bez celu wędrowałam po galerii handlowej. Wolę ten czas wykorzystać inaczej, a przy okazji nie wystawiam swojej silnej woli na próbę z kolejną bluzką w paski albo gadżetem do domu. Nie surfuję dla rozrywki po Aliexpress, biegam w modelu butów z przed kilku lat, a nie z najnowszej kolekcji, nie muszę mieć wszystkich czytelniczych nowości – mogę wypożyczyć je z biblioteki.

Daleko mi do bycia minimalistką, lubię swoje gadżety, lubię ładnie mieszkać, kupuję rzeczy związane z moim hobby, ale równocześnie szukam oszczędności i często przypominam sobie, że bardziej liczy się BYĆ niż MIEĆ.

ZIARNKO DO ZIARNKA UZBIERA SIĘ MIARKA

Gdybym mogła pogadać z młodszą wersją siebie mocno namawiałabym ją do pomyślenia o emeryturze troszkę wcześniej, gdzieś pomiędzy zwiedzaniem Londynu, odkładaniem na nową lustrzankę i planowaniem wakacji z deską w Newquay.

Czasu nie cofnę, ale mogę działać tu i teraz dlatego przed trzydziestką postanowiłam zdecydować o sposobie w jaki będziemy oszczędzać na emeryturę i podjąć w tym kierunku konkretne kroki. Jako fanka małych celów czuję, że to już w sumie ostatni dzwonek aby oszczędzać na emeryturę bez wielkiego stresu. Mam nadzieję, że coraz lepsze zarobki, dbanie o minimalizowanie kosztów życia oraz regularne oszczędzanie według założonego planu pomogą nam zabezpieczyć się na przyszłość.

Ciekawa jestem jakie jest wasze podejście do tego tematu? Macie jakieś dobre rady jak oszczędzać na emeryturę? Podzielcie się w komentarzach waszymi sposobami na minimalizowanie codziennych kosztów życia i pomysłami na to jak znaleźć trochę środków, które systematycznie odkładane już teraz pomagają zadbać o bezpieczną i stabilną przyszłość!

Wpis powstał we współpracy z witryną nntfi.pl.

Zobacz również

  • Przyznaję się bez bicia, a właściwie z biciem się w pierś, że nie zaczęłam jeszcze na poważnie myśleć o emeryturze i odkładaniu na ten cel pieniędzy. To się zmieni na pewno w najbliższym czasie. Nie chciałabym być w przyszłości zależna. Ani od ZUSu, ani od chwiejnego rynku pracy, ani od innych osób. Dlatego to najlepszy czas, żeby zainwestować w edukację finansową. Fajnie, że pokazujesz, że z pozoru wcale nie tak wielkie oszczędności, i styl życia, który nie jest nastawiony na rozrzutność, tak naprawdę zmieniają bardzo wiele.

    • Uwielbiam czytać Twoje komentarze, zawsze, ale to zawsze wnoszą coś super wartościowego do naszych blogowych pogawędek 🙂 Dziękuję za nie!
      Zmiana stylu życia i cięcie kosztów dały nam bardzo, bardzo dużo. Na pewno każdy sam musi zdecydować na ile komfortowo się z tym czuje i na jakie zmiany może sobie pozwolić, ale warto o tym pomyśleć.. 🙂

      • Kasiu, bardzo, bardzo miło mi to czytać!

  • Ciekawy wpis, ja dopiero zaczynam czytać tę książkę i muszę wymyślić jakiś plan na oszczędzanie, może nie na emeryturę ale tak ogólnie, aby mieć jakieś większe pieniądze 😀 Powodzenia !

    • Ewelina daj znać koniecznie jak wrażenia z lektury! Moja książka jest cała pozaznaczana i wracam do niej non stop, zwłaszcza teraz gdy przy remoncie czeka nas wiele finansowych decyzji. Niesamowite jest jednak to, jak wiele zmian na plus widzę odkąd zaczęłam wprowadzać w życie rady Michała 🙂

  • Rzeczywiście emerytura to nie jest pierwsza rzecz o jakiej myślą młodzi ludzie, bo przecież mam czas. Tak jest zawsze, kiedy coś jest bardzo odległe w czasie, a potem nagle robi się takie bliskie. Też wychodzę z założenia, że lepiej jednak to zabezpieczenie budować sobie samemu, bo wiadomo jak to czasami jest, kiedy zaczynamy liczyć tylko na innych w tym przypadku miasto. Zaczynając już teraz jesteśmy w stanie uzbierać naprawdę fajną sumkę i jakoś spokojniej to życie potem wieść. Więc dobrze, że piszesz o tym, bo myślę, że wielu ludzi odkłada ten temat na potem, bo jeszcze zdążę. 🙂

    • Milena wiesz, właśnie o to chodziło, żeby dotrzeć z tematem do młodszych osób, dlatego zdecydowałam się na poruszenie tego na blogu 🙂 bo nawet małe sumy regularnie odkładane robią różnicę, a w przypadku emerytury to naprawdę ważne, aby nie obudzić się z ręką w nocniku 🙂 zresztą oszczędności, na co by nie były dobrze jest mieć 🙂

  • My mamy już od kilku lat ustalony plan oszczędzania i wyznaczony konkretny cel. To bardzo pomaga ograniczać zakupy 🙂 Bardzo polecam również książkę „Bogaty Ojciec, Biedny Ojciec”.

    • Dzięki Marysiu, muszę wreszcie złapać tę książkę chociaż chwilowo odpoczywam od poradników.. 🙂 No i w 100% się zgadzam, że konkretny cel to super tarcza na zbędne zakupy!

      • To nie jest typowy poradnik, większość to historia, ale daje mocno do myślenia. Rozumiem Twój odpoczynek do poradników, też czasem tego potrzebuję. W tym roku jako lekką lekturę odkrywam na nowo przygody Pana Samochodzika 🙂

        • super, w takim razie koniecznie przeczytam 😀 dzięki Marysiu! 🙂 a Pan Samochodzik to mój wakacyjny hit z późniejszego dzieciństwa 🙂

  • W tym roku zaczęłam myśleć o emeryturze, jednym z impulsów też było przeczytanie ,,Finansowego ninja” 🙂 Założyłam IKE i chce na nim systematycznie oszczędzać i zwiększać dochody. ZUS to raczej emerytura niemożliwa 😉

    • super plan! No a o tym ZUSie niby wszyscy wiemy, a okazuje się, że nadal mnóstwo osób żyje w jakiejś sferze marzeń i ułudy o emeryturze na Kanarach z ZUSu 😉

  • Mój mąż jest racjonalistą i od dawna namawia mnie na odkładanie na emerytuę, a ja zawsze odpowiadam „mamy czas”. Ale ten czas ucieka w zatrważającym tempie i zaczyna do mnie docierać, że wcale nie mamy już czasu. Wszystko chciałoby się mieć teraz, bo po co myśleć o przyszłości. Kurczę, Kasia, no dałaś mi do myślenia.
    Chyba czas się z tym przespać, przyznać rację mojemu T. i ustalić konkretny plan działania. No i zdecydowanie w tym roku chcę przeczytać książkę Michała!
    Dzięki za ten wpis – bardzo pomocny.

    PS. Zdjęcia świetne, a ten bokeh i róże – miód malina <3

    • Jolu, książka Michała to moim zdaniem pozycja obowiązkowa, na pewno znajdziesz tam mnóstwo odpowiedzi na finansowe pytania:)
      U nas jest trochę na odwrót – Fab mówi, że jakoś to będzie, a ja się stresuję i go męczę, ale małe kroczki i widoczne efekty działają i powolutku to wszystko sobie układamy 🙂

  • Gazela

    Z jednej strony nie ma co liczyć na ZUS, ale z drugiej strony ujemny przyrost naturalny sprawia, że dziedziczymy więcej po przodkach i będzie to tendencja wzrostowa. Na jedno dziecko przypadają 2 mieszkania po dziadkach + mieszkanie po rodzicach + pewnie jeszcze spadki po innych bezdzietnych krewnych (dlatego np. nie inwestowałabym w nieruchomości). Mimo to warto odkładać na ten cel, ale bez przesady. Do grobu pieniędzy ze sobą nie zabierzesz..

    • Na pewno, dlatego tak jak piszę – cieszymy się codziennością, ale jednoczesnie myślimy o przyszłości.

      To co piszesz też ma sens, ale wydaje mi się, że moje pokolenie na tę tendencję wzrostową się nie załapuje (nie opieram tego na żadnych danych, zrobiłam tylko w głowie szybki przegląd znajomych i ich sytuacji). Jako dzieci w rodzinach 2+2, rodziców z modelu 2+2 (lub więcej) aż tak dużo tego nie będzie, wystarczy, że masz rodzeństwo, a Twoja mama lub tata również i oni mają dzieci – nagle nie wychodzą 2 mieszkania po dziadkach i mieszkanie po rodzicach na osobę 😉

      Dlatego wolę liczyć na siebie i własną zdolność do oszczędzania, a takie dziedziczone dobra traktować jako coś „ekstra” 🙂

      • Gazela

        Jasne, że trzeba coś odkładać, przydałoby się co najmniej 10% dochodów. Niestety większość znajomych mi osób nie odkłada zupełnie nic (często nie mają nawet zaskórniaków na niezapowiedziane wydatki). Ja mam już poduszkę finansową na dwa lata przeżycia bez żadnych dochodów, stety niestety tylko 20% z tego odłożyłam sama, większość kwoty pochodzi z innych źródeł (część kwoty ze sprzedaży mieszkania babci, starego samochodu, który jeszcze kupili mi rodzice, itp). Ja akurat jestem z małej rodziny i takich też mam znajomych. Prawda jest taka, że nie muszą odkładać, bo często nie mają rodzeństwa, więc na starość odziedziczą co najmniej dwa mieszkania, które będą mogli spieniężyć lub wynająć (o ile będzie to możliwe, bo rynek nieruchomości na pewno też będzie się zmieniał).

  • Kochana, wszystko super! I bardzo interesujące, muszę też się nad tym zastanowić.
    Ale biegać w butach sprzed kilku lat chyba nie można? Bo już amortyzacja stopy nie ta, też się zużywają 😉 No chyba że o bieganiu mówiłaś w przenośni – jako chodzenie w butach 🙂

    • Może nie wyraziłam się jasno – miałam na myśli to, że nie pędzę po buty z najnowszej kolekcji tylko kupuję starsze modele 🙂 Ale oczywiście na bieżąco je wymieniam, aby stawy i kości nie ucierpiały 🙂

  • Mnie utkwiło w pamięci stwierdzenie jednego z wykładowców na studiach – emerytura z ZUS-u ma nam wystarczyć na karmę dla kota lub psa, na resztę mamy sobie zaoszczędzić sami. I tego się będę trzymać.

    • Magda widzisz, a mi w sumie w liceum i na studiach później zabrakło osób, które tak by sprawę przedstawiały, moja edukacja chyba była trochę za mało życiowa 😉 Grunt, że teraz można to nadrobić na własną rękę 😉

  • Dominika

    Mam 20 lat i studjuję psychologię. W przyszłości chcę zostać psychoterapeutą, co oznacza, że będę musiała kontynuować naukę, a w tym przypadku jest ona zwykle bardzo kosztowna. Dlatego od października, czyli odkąd jestem na studiach, oszczędzam na ten cel. Założyłam konto oszczędnościowe i określiłam zasady. Mój cel to 10 tysięcy. Ciekawe czy się uda 🙂

    • Dominika świetny plan! Powodzenia w odkładaniu na spełnienie marzeń 🙂
      ja tak jak pisałam – żałuję troszkę, że nie pomyślałam o tym te 10 lat temu bo teraz byłoby po prostu łatwiej 🙂 brawo za zdrowe podejście!

  • Justyna

    Ja zaczęłam oszczędzać na emeryturę 10 lat temu. Ustaliłam wysokość składki jaką mogę co miesiąc odłożyć na mój rachunek oszczędnościowy. Składka jest jedną z pozycji mojego miesięcznego planu wydatków. Nie są to duże pieniądze, można nawet powiedzieć, że grosze ;). Ale ziarnko do ziarnka… 😉 Składka jest sztywna i nie podlega obniżce jeśli jest słabszy miesiąc. Traktuję ją tak, jak bym nie zapłaciła jakiegoś rachunku.
    Po pewnym czasie uzbierała się pewna suma, którą z pomocą „mojej” ukochanej pani z banku, umieszczam na różnych lokatach, żeby pieniądze dalej pracowały. To miłe uczucie, gdy się widzi swoje zabezpieczenie na starość;). Pozdrawiam.

    • Justyna na pewno przez 10 lat widzisz super efekty, zazdroszczę i stawiam sobie za wzór aby za 10 lat powiedzieć tak samo 🙂 BRAWO!
      I Pani z banku też zazdroszczę, takie osoby, które mądrze podpowiedzą i doradzą to skarb 🙂

  • Bardzo zdrowe podejście! 😉 Super! 🙂 Muszę to przemyśleć poważnie! Wiosna to dobry czas 🙂

    • super Aniu 🙂 wiosna jak każdy inny czas dobra, ale wiadomo, teraz jakoś bardziej chce się chcieć 😀 trzeba to wykorzystać 🙂 a ja idę do Ciebie zobaczyć na co warto do kina w tym tygodniu zajrzeć 😛

  • The Blond Travels

    Ja też od niedawna dopiero zaczęłam oszczędzać na emeryturę. Lepiej późno niż wcale. Moje życie jest nieco inne od twojego, ale też np. nie wydaje pieniędzy na rzeczy, których nie potrzebuję. Poza tym, nie lubię robić zakupów. Jedyna przyjemność na którą sobie pozwalam to wydanie nieco więcej na kosmetyki 🙂

  • U mnie książka Michała niestety czeka jeszcze w kolejce… Jak widzę zmiany u Was po lekturze tej pozycji tym bardziej nie mogę się doczekać! Kasiu, daj znać co ostatecznie wybrałaś IKE czy IKZE – jestem tego bardzo ciekawa 🙂

  • I tak szybko zaczynasz, ja sobie daje jeszcze rok, a różni nas prawie dekada ;-( W wieku 30 lat stwierdziłam, że czas szukać partnera, ale okazało się, że większość z nich była już zajęta, haha

  • ewa

    Wszystkie te zagadnienia sa bardzo wazne i trzeba wziasc je pod uwage. Niestety czasem ciezko, mimo rozsadku odkladac na emeryture, gdy w miedzyczasie nie ma sie opcji odziedziczenia mieszkania czy tez chocby mieszkania z rodzicami. Kiedy nie ma sie tez meza i przychody sa dwa. Mieszkanie i szczedzanie na nie to moja najwieksza bolaczka, wszystko to co opisalas powyzej stosuje od lat i wciaz to studnia bez dna. Do tego ciagle presja by inwestowac w siebie, miliony kursow, szkolen na ktore chcialoby sie pojsc i czlowiek juz dostaje kota od tego zamartwianai sie co wazniejsze – czy inwestycja w siebie, czy dalsze oszczedzanie na mieszkanie, czy emerytura..I co robic gdy nie da sie pogodzic wszystkiego mimo bardzo rozsadnego zycia, mimo starania sie o lepsze prace, gdy zarobki w jednoosobowym gospodarstwie domowym wciaz nie wystarczaja na wszystko?
    I czesto zazdrosc mnie bierze jak widze ile pieniedzy sa w stanie dziewczyny przepuszczac na tak zwane ‚glupoty’ (sorry za to wyrazenie ale jednak biorac pod uwage powyzsze dylematy to sa jednak tylko ‚glupoty’) na plannery, zeszyciki, pisaczki z gornej polki za kilkadziesiat czy nawet set zlotych, ja sie zadowalam Aldim i tego typu sklepami, bullet journal to zwykly zeszyt za 10zl i najzwyklejsze pisaki, ubrania z rozsadkiem, duzo z ciucholandow, przerobek, no rozsadek finansowy na kazdym kroku a jednak wciaz na wszystko malo..
    Ciezko czasem czytac rady ludzi ktorzy maja taka pomoc od rodziny, gdzie 2 osoby pracuja, gdzie to bardziej los warunkuje lepsza sytuacje finansowa niz wlasne starania…
    Ja niestety na rodzine liczyc w zadnym wypadku nie moge, nawet by pomieszkac bo jej zwyczajnie nie mam…Meza tez jakos nie udalo sie poznac..
    Ciezko mi wiele z tych rad wiec stosowac do siebie, bo jednak mozliwosc mieszkania za free to jeden z najwiekszych zyciowych wydatkow z glowy. Cala reszta juz pozniej jest naprawde do ogarniecia i nie wymaga az tak wielkiej gimnastyki.
    Ci ktorzy nie maja takiego startu w zyciu, mimo tych wszystkich zlotych rad, sa dalej ze tak brzydko powiem ‚w czarnej d**ie’ ;(

  • Ja mam prawie 40-tkę, a o emeryturze zaczęłam myśleć dopiero w ubiegłym roku. Jednak najpierw muszę pospłacać karty i kredyty, wtedy będę mogła zacząć myśleć o prawdziwym oszczędzaniu na jesień życia. Co ni zmienia faktu, że pewnie przyjdzie nam pracować do 80-tki.

  • My ostatnio zaczęliśmy sobie odkładać na takie konto na 12 lat, później pewnie to przedłużymy, albo przeniesiemy. Trzeba zadbać o siebie bo na emeryturke z zusu nie ma co liczyć 😉

  • Kasia, dałaś do myślenia. Książkę Michała mam i bardzo doceniam – świetne i rzetelne wyjaśnienie wielu tematów finansowych. W tym momencie jesteśmy na rozdziale dot. kredytu hipotecznego i nad tym zastanawiamy się najbardziej. I przyznam, że oszczędzanie na emeryturę w jego kontekście u mnie jeszcze nie istnieje. Dzięki, że poruszyłaś ten temat i przypomniałaś mi o tym, że już czas (jesteśmy rówieśniczkami).

  • Matko, to temat, który zawsze przeraża mnie na śmierć, kiedy tylko o nim pomyślę… Chyba nie ma niczego, co wywołuje u mnie gorszą gęsią skórkę 🙂 Na pierwszy rzut oka mój mózg przeczytał ,,konto oszczędnościowe w IKEI” i myślę sobie Ooo, to wreszcie coś dla mnie 😀