Jak działać w social media – pomysły na naturalne rozkręcenie mediów społecznościowych

Prowadzisz firmę, rozkręcasz bloga, tworzysz coś fajnego i chciałabyś pokazać to światu? Dobra wiadomość – w dzisiejszych czasach jest to naprawdę łatwiejsze niż kiedykolwiek wcześniej. Media społecznościowe można kochać lub nienawidzieć, ale prawda jest taka, że jeśli wiesz jak działać w social mediach promocja tego co robisz może być świetną przygodą i dobrą zabawą. 

Kreatywne blogowanie to nie tylko dobry plan, świetne posty i piękne zdjęcia – to również (a może przede wszystkim!) promocja tego co robisz. Pisanie w próżnię nie jest niczym fajnym, a mądrze prowadzone social media pomagają ten problem rozwiązać. Dlatego dzisiaj wracamy do podstaw, podpowiem wam jak działać w social media z głową i pomysłem i podrzucę garść rad, które świetnie sprawdzają się u mnie.

KILKA SŁÓW O MEDIACH SPOŁECZNOŚCIOWYCH

Pamiętam jak jakoś rok temu Fab namówił mnie do wspólnego oglądania Przyjaciół. Nigdy nie rozumiałam zachwytów nad tym serialem, nie znosiłam sitcomów i nie miałam zamiaru zacząć ich oglądać, ale wiecie jak to jest jak wszystkie ulubione seriale znikają na wiosenną przerwę – w chwili słabości dałam się złamać.

Pierwsze odcinki i totalny szok – przecież ten serial nie jest AŻ tak stary, a ludzie zachowują się w nim zupełnie inaczej!

Rozmawiają, żartują, spotykają się w domu i na mieście. Patrzą na siebie, a nie w ekrany telefonów. No tak, w czasach Przyjaciół nie było smartfonów, nie było Facebooka i nikt nie robił słit foci kawie i jedzeniu (zresztą nie wiem czy Joey by na to pozwolił). Wkręciłam się w Przyjaciół właśnie dlatego, że frajdę sprawiało mi oglądanie tak bliskiej, a zarazem zupełnie innej codzienności.

Media społecznościowe, cały świat w kieszeni i bycie dostępnym 24 godziny na dobę to zdecydowanie wynalazek naszych czasów.

Działając w Internecie, prowadząc bloga, kanał na youtube czy własną firmę obecność w mediach społecznościowych jest praktycznie obowiązkowa. To świetne narzędzie, które pozwala zaoszczędzić na reklamie, dotrzeć do ogromnej grupy potencjalnych odbiorców, budować relacje i zaufanie oraz promować swoje produkty.

Dzisiejszy post z serii Kreatywny Blog to trochę taki powrót do podstaw funkcjonowania w Internecie i moja odpowiedź na pytanie jak działać w social media. Przyda się każdej osobie, która próbuje rozkręcać media społecznościowe, budować społeczność i mieć przy okazji z tego wszystkiego frajdę, codzienną radochę, satysfakcję i efekty. To co, jedziemy?

JAK DZIAŁAĆ W SOCIAL MEDIA? ZACZNIJ Z GŁOWĄ!

Facebook, Instagram, Pinterest, Twitter, Snapchat, Vine, Periscope … do tej listy można dopisać jeszcze dużo, dużo więcej nazw. Media społecznościowe pojawiają się jak grzyby po deszczu, jedne umierają, drugie powstają i zostają z nami na dłużej.

Pamiętaj, że tak ogromny wybór mediów społecznościowych wcale nie oznacza, że musisz być wszędzie! Wręcz przeciwnie – bądź tam, gdzie jest twój odbiorca.

Zastanów się nad tym z których mediów społecznościowych korzystają osoby do których ty chcesz dotrzeć (a jeszcze lepiej – po prostu o to zapytaj!) i bądź tam dla nich. Nie musisz i wcale nie powinnaś być wszędzie. Media społecznościowe to tylko narzędzie, nie pozwól, aby aktualizacje, statusy i pikające powiadomienia zdominowały cały twój czas.

Druga sprawa – korzystaj z tych mediów społecznościowych z których korzystanie sprawia ci przyjemność. Nigdy nie miałam Twittera bo go po prostu nie lubię – zdecydowanie wolę dużo bardziej „wizualny” Instagram i Facebooka, który pozwala mi pisać więcej i wdawać się z wami w miłe pogawędki w komentarzach.

Moja przygoda ze Snapchatem skończyła się po kilku tygodniach, bo nieziemsko zapychał mi telefon. Pozbyłam się go bez żalu, tym bardziej, że chwilę później wskoczyłam na Insta Stories, które stało się świetnym miejscem do przemycania codzienności i tego co robimy w wolnych chwilach.

Nie próbuj być wszędzie, działaj tam gdzie czeka twój odbiorca i rób to tak, aby mieć z tego przyjemność – to mój fundament jeśli chodzi o sprawnie działające media społecznościowe.

JAK DZIAŁAĆ W SOCIAL MEDIA – MOJE ZŁOTE ZASADY

No dobra, jedziemy dalej! Pora na konkret. Przygotowałam dla was zestaw pięciu złotych zasad, którymi kieruję się na co dzień pracując w mediach społecznościowych. Zastanawiacie się jak działać w social media? Ten tekst pomoże!

Na pewno nie jet to uniwersalna regułka na sukces, na takich mi prawdę mówiąc nie zależy. Chcę po prostu podzielić się z wami czymś co działa u mnie i jednocześnie sprawia, że budowanie worqshopowej społeczności jest fajne i przyjemne!

1.BĄDŹ SYSTEMATYCZNA

Chcesz żeby twoje posty docierały do zainteresowanych osób, treści się klikały, a zdjęcia zbierały serduszka? Postaw na regularność i systematyczne działanie. Nic tak nie szkodzi słynnym algorytmom jak działanie z doskoku.

Nawet najfajniejsze posty, najlepiej napisane statusy i najpiękniejsze fotki śniadania nie podbiją Internetu jeśli nie dotrą do twojej społeczności – a nie dotrą, jeśli będziesz aktualizować swoje media społecznościowe wtedy, kiedy akurat ci się o tym przypomni.

Spróbuj zaplanować swoje posty na najbliższe kilka dni do przodu. Pomyśl jakie wartościowe treści możesz przekazać swoim odbiorcom, zajrzyj do listy z pomysłami na fajne aktualizacje w mediach społecznościowych (świetną listę pomysłów na posty przygotowała ostatnio Natalia na blogu Jest Rudo!), pomyśl o swoich postach, które możesz udostępnić (nie tylko tych nowych – zajrzyj do archiwum bloga, na pewno znajdziesz tam mnóstwo perełek, które warto podrzucić czytelnikom!) i zamiast działać trzy po trzy przygotuj swój plan gry!

Do planowania polecam oczywiście worqshopowe planery, które możecie kupić o 33% taniej wpisując hasło PLANER przy składaniu zamówienia!

Możesz też iść krok do przodu i posty zaplanować z wyprzedzeniem, tak aby automatycznie publikowały się na Facebooku (ja korzystam z funkcji planowania bezpośrednio na fanpage’u) i na Instagramie (tutaj nie ma możliwości 100% automatyzacji publikacji, ale bardzo lubię aplikację Later, która pozwala mi opublikować wcześniej przygotowane posty za pomocą kilku prostych kliknięć na telefonie).

2. O CO CHODZI Z TYMI WARTOŚCIOWYMI TREŚCIAMI?

Ile razy słyszałaś, że treści w Internecie muszą być mega wartościowe, a jeśli nie masz nic godnego uwagi do powiedzenia to weź się w ogóle nie odzywaj? Pewnie dużo. Nie będę mówić, że się z tym w 100% nie zgadzam, ale … trzeba zdefiniować tutaj co to “wartościowe” znaczy.

Bo wiesz, “wartościowe” to oczywiście edukacyjne, natychające, motywujące, dające do myślenia, poszerzające horyzonty i dodające skrzydeł. Ale “wartościowe” może być też po prostu zabawne. Albo inspirujące. Albo dające chwilę wytchnienia po długim dniu. Albo ładne.

Nie namawiam cię do publikowania kocich filmików (chociaż w sumie… dlaczego nie? Jeśli masz kota tak uroczego jak Magda to wrzucaj koty!), zastanów się raczej nad wartością, jaką chcesz dać swoim odbiorcom.

Przykład z worqshopowego podwórka – w poniedziałki rano lubię wrzucić na fanpage fajne zdjęcie z życzeniami miłego tygodnia. Czy jest to wartościowe w tradycyjnym znaczeniu tego słowa? Nie. Czy poprawia humor, sprawia, że podrzucam coś jasnego, kolorowego, pastelowego i zarażam od rana odrobiną optymizmu. Tak. Dla mnie to jest wartość.

W 2 odcinku WorqshopQulisy podrzucałam 3 pomysły na wartościowe posty na Insta, ale Facebook też je polubi! OBEJRZYJ ODCINEK!

3. NIE BÓJ SIĘ DZIELIĆ

Planując swoje posty w mediach społecznościowych pamiętaj o powiedzeniu sharing is caring.

Przeczytałaś fajny post na blogu koleżanki i czujesz, że spodobałby się też twoim czytelniczkom? Udostępnij! Znalazłaś super przepis, genialną piosenkę, wciągającą książkę? Podziel się tym!

Nie traktuj swojego facebooka jak tablicy ogłoszeń z najnowszymi postami tylko z twojego bloga – to tak nie działa! Pokaż swoim czytelnikom, że nie masz problemu z puszczaniem dalej w świat fajnych treści, inspiruj i podrzucaj smaczne kąski. Czytelnicy to docenią, a jak oni docenią to algorytm również!

4. STAWIAJ NA INTERAKCJE!

Wartościowe posty zaplanowane? Super! Pamiętaj jednak, że media społecznościowe wymyślono po to, aby ludzie mogli się ze sobą komunikować – rozmawiać, dyskutować, dzielić się informacjami, ustalać różne sprawy, wymieniać zdanie i opinię.

Działanie cały czas z automatu nie sprawdzi się, bo zabraknie interakcji z drugim człowiekiem. Wiem, że nie chcesz spędzić życia z telefonem w ręku i masz ważniejsze sprawy do ogarnięcia, ale jeśli zależy ci na sprawnie działających mediach społecznościowych musisz się tam od czasu do czasu pojawiać.

Komentuj, rozmawiaj, pytaj, odpowiadaj na komentarze innych, udzielaj się – po prostu, bądź człowiekiem, po ludzku buduj relacje, zainteresuj się osobą z drugiej strony ekranu, pomóż, podpowiedz, pochwal – niby podstawy, a działają jak magia.

Skąd wiem? Bo namawiałam do tego dziewczyny podczas pierwszego Qulisowego spotkania i wiele z nich jest zachwycona efektami!

OBEJRZY ODCINEK Qulis w którym opowiadałam o tym jak rozkręciłam swój Instagram i zbudowałam na nim społeczność w 10 min dziennie – da się? Da się!

Nie masz na to wszystko czasu? No to ja tylko podrzucę znane powiedzonko Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie.

Powiedz mi, skoro ty nie masz czasu udostępnić, skomentować, odpowiedzieć na podstawie czego zakładasz, że ktoś inny go znajdzie, co? Daj dobry przykład, rób to systematycznie i zobaczysz, że karma wraca (to taka mała tajemnica worqshopowego sukcesu, ale ciii nie mów nikomu)

5. DBAJ O “NETYKIETĘ” NA POSZCZEGÓLNYCH KANAŁACH

Na samym początku rozmawiałyśmy o tym, że wcale nie musisz od razu być wszędzie. Daj sobie czas, aby poznać kanał, który wybierasz i zapoznać się z jego “zasadami” – po to, aby wszystko pięknie śmigało, ale również z szacunku dla twojego odbiorcy.

Nie maszeruj na skróty. Nie ustawiaj automatycznego połączenia Instagrama z Facebookiem i nie zaśmiecaj swojej osi czasu zdjęciami z opisami pełnymi hashtagów i nieaktywnych oznaczeń. Nie szalej z ilością – postaw na jakość.

Nie baw się w follow4follow czy inne like4like na Instagramie. Nie bombarduj zdawkowymi, pełnymi emotikonek komentarzami. Nie śledź maniakalnie statystyk i nie rwij sobie włosów z głowy bo ktoś cię polubił, aby dwa dni później “odlubić” – to jego problem (i strata czasu!) nie twój.

Poznaj dobrze miejsca w których działasz, pytaj jeśli czegoś nie wiesz (zachęcam do tego w każdych Qulisach!), sprawdzaj nowe pomysły i teorie na swoim własnym podwórku i nie bój się być sobą, a szybko przekonasz się, że te media społecznościowe to nie taka straszna sprawa!

Zapraszam was serdecznie na blogowy fanpage – w każdy czwartek, punkt 11.00 spotykamy się tam na żywo na worqshopowych Qulisach podczas których opowiadam trochę o tym co się na blogu dzieje oraz serwuję blogowo – social mediowo – internetową pigułkę wiedzy 🙂 Nagrania poprzednich odcinków możecie obejrzeć w sekcji video!

Tyle ode mnie! Teraz kolej na was – możecie zrobić jedną z trzech rzeczy 🙂

1. Zapisać się na newsletter serii Kreatywny Blog! Maile wysyłam w każdy piątek, znajdziecie w nich link do nagranego odcinka Qulis oraz dodatkowe treści związane z kreatywnym blogowaniem i mediami społecznościowymi.

2. Udostępnić ten post na swoim blogu lub fanpage – będzie mi szalenie miło jeśli puścicie ten tekst w świat. Warto! Dlaczego? Patrz punkt 3 z listy złotych zasad. Sharing is caring 🙂

3. Napisać w komentarzu jaki jest wasz stosunek do mediów społecznościowych! Blogujecie? Napiszcie co lubicie, a czego nie w social media! Korzystacie z nich prywatnie – tym bardziej napiszcie co lubicie, a co was w mediach społecznościowych wkurza 🙂

Zobacz również

  • U-wiel-biam instagram. Przeglądam codziennie. Przypinam piny dzieńi noc 🙂
    A facebook?…. Od pewnego czasu zaglądam głównie na grupy. Jakoś tak… męczy mnie „bycie na bieżąco”. Tak jak i na tweeterze – ludzie zabierają głos głównie po to aby obwieścić swoją „najmojszą” rację. Dyskursanci nie mają w sobie ani odrobiny gotowości do bycia przekonanym. ehhhhh

    • no niestety w każdym miejscu zdarzą się osoby o których piszesz, tacy najmądrzejsi na każdy temat, a Internet to jeszcze trochę bardziej umożliwia i wyolbrzymia.. 😉

  • Agnieszka Maciejewska

    Bardzo przydatny artykuł. Wiem z autopsji jak ważna jest regularność w mediach społecznościowych. Wtedy naprawdę można się wybić.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie!

    • hej Agnieszka, to prawda, takie ziarnko do ziarnka daje fajne efekty 🙂

  • Tekst petarda! 😁 Wszystko jasno podane, taki kurs social mediów w pigułce, który powinien być podsyłany każdemu poczatkujacemu blogerowi.
    Ja wciąż walczę z systematycznością, pomaga w tym planowanie postów na Facebooku. Niestety nie rozgryzałam jeszcze jak zrobić to na Instagramie. 🙂
    Do zobaczenia w czwartek o 11! ❤😁

    • Ola super, cieszę się, że tak odbierasz tekst, miód na moje serce 😀
      a na Insta polecam Later – u mnie sprawdza się świetnie 🙂

      • Dziękuję, Kasiu! Zaraz sprawdzę. 😊

  • Często zwłaszcza wśród kobiet pokutuje „dobre wychowanie” rozumiane jako „nie pchaj się drzwiami i oknami”. Znam to z autopsji, bo mam swoją stronę na Facebooku, ale reklamowanie jej, podsyłanie znajomym, czy nawet regularne odświeżanie (choćbym i miała super rzeczy do pokazania) idzie mi jak po grudzie. To nie wstyd (bo i czego się wstydzić?!), nie lęk, ale… wdrukowana skromność? I pewnie dlatego nigdy nie zostanę rekinem biznesu :))

    • Ojtam! Nigdy nie mów nigdy. 😉 Dokładnie wiem, o czym mówisz. Ale myślę, że trzeba znaleźć jakiś złoty środek. Przecież nie będziemy każdego posta z fanpage’a udostępniać na własnym profilu. Jednak przypomnienie się od czasu do czasu jest OK. Podpowiedź: zastanów się, jakie działania promocyjne tych właśnie znajomych są dla Ciebie drażniące, a które wręcz przeciwnie.
      Ja np wczoraj – dość spontanicznie – podziękowałam u siebie na profilu znajomym za lajkowanie i komentowanie na fanpage’u. Napisałam im, jakie to dla mnie ważne i dlaczego. Przecież wiele osób nie ma o tym pojęcia!

      • Emilia, super rada, aby zastanowić się czego nie lubimy u innych i uważać z tymi zachowaniami u siebie 🙂
        Dziewczyny, pamiętajcie też, że facebookowy algorytm nie wyświetla postów wszystkim – to, że o czymś przypominacie, informujecie, powtarzacie od czasu do czasu wcale nie znaczy, że będziecie kłuć swoich znajomych/fanów w oczy. Wiadomo, wszędzie potrzeba rozsądku i zdrowego podejścia, ale też nie można samemu się blokować 🙂

    • Ewa Szczepańska

      Rozumiem Cię. Ja w ogóle nie poinformowałam znajomych, że mam takie a takie hobby/zajęcie i dla niego osobny fanpage. Nie chcę pchać się na siłę. Ci którzy mnie odnaleźli przez przypadek chwalą, komplementują i jest pretekst do rozmowy. Ale chyba to kwestia osobowości żeby potrafić tak otwarcie przyznać- halo, ja tu jestem, robię to świetnie więc zobaczcie.

      • Mam tak samo. Nikt nie wie o blogu. Na razie to tajemnica. Myślałam że pokręciło mnie ale widzę że nie tylko ja tak zrobiłam. Pzdr Katarzyna!

        • Ewa Szczepańska

          Część z moich znajomych już wie ale sporo z nich dowiedziało się przez przypadek wędrując pp internetach.
          Pozdrawiam ciepło.

          • Właśnie tak bym chciała aby się dowiedzieli by później szczerze powiedzieli o stronie zanim doczytali kto prowadzi.

          • dziewczyny, ale przecież to co robicie jest dobre i wartościowe, może warto pomyśleć o tym od drugiej strony – to co robicie może komuś pomóc, poprawić humor, zainspirować, doedukować 🙂 W sensie – nie „wpycham się na czyjegoś walla”, ale „mam dla Ciebie coś fajnego, skorzystaj jeśli chcesz” 🙂
            a ze znajomymi ja też jakoś się nigdy nie chwaliłam, a teraz dostaję sporo pytań „o co chodzi z tym blogiem” 🙂 kto ma znaleźć, znajdzie 🙂

          • Ale mnie podbudowałaś 🙂 I też tak uważam – kto ma znaleźć – ten znajdzie. Pzdr Kasia

          • Właśnie oglądając Twojego live’a zauważyłam, że mówienie językiem korzyści jest dla Ciebie takie naturalne.
            Chciałabym dojść do tego etapu, chociaż często, kiedy słyszę, jak ktoś tak mówi, to myślę, aha! chce na tym zarobić. ;).

  • Kasia, tekst jak zawsze na wysokim poziomie! Jak Ty to kobieto robisz? 😉
    U mnie oczywiście regularność kuleje. Ubolewam nad tym strasznie.

    Ściskam!

  • W kreowaniu wizerunku eksperta pomaga z kolei LinkedIn – niedoceniony, bo przez wielu traktowany po prostu jako wirtualne CV… Do mnie samej dopiero niedawno dotarło, że to doskonałe narzędzie do tworzenia wizerunku specjalisty i promowania własnej marki.

    • to prawda, że LinkedIn ma mnóstwo opcji o których nie mówi się zbyt wiele 🙂

  • Ech… Ja zupełnie nie potrafię zaktywizować odbiorców. 😯Jeśli mi się trafi jeden komentarz (najczęściej kogoś znajomego), to już mogę świętować… Pewnie za mało pytań i zachęt do dyskusji. Może też buduję zbyt duży dystans? Ale też boję się sytuacji, że zadam pytanie i ono pozostanie bez odpowiedzi. 😛 Serio. Zdarzyło mi się to ostatnio na fanpage’u fundacji. Poprosiłam: „Dajcie mi znać koniecznie, jak Wam się podobał pomysł na prezent w newsletterze.” Bardzo mi zależało na opiniach. I nikt nie zareagował. 😦 Potem się modliłam, żeby ten post jak najszybciej zleciał na dół – no bo jak to wygląda?!

    • Emilia, a jesteś pewna, że osoby na fanpage i z newslettera to ta sama grupa i że otrzymały prezent? Może spytaj w newsletterze i poproś o odpowiedź tam 🙂

      • Uuups… No, fakt. Częściowo to są te same osoby, ale tylko częściowo. W newsletterze nie zapytam, bo u nas nie bardzo jest miejsce na to – nie zakładamy, że ktoś będzie nam odpisywał. Ale dzięki za zwrócenie uwagi na błąd pomylenia kanałów. 😉
        Ps.: Wszystkiego dobrego na Święta! 🙂

        • Emilia możesz też spróbować z Facebook Pixelem – to sposób (co prawda płatny, bo przez reklamę) na dotarcie do osób, które dostają Twój newsletter i są na fejsie 🙂 Tobie również Wesołych Świąt!

  • Super tekst! Ja to jestem taka niezdecydowana. Najbardziej z social mediów lubię chyba Instagram, bo ma najmniej narzucającą się dla mnie formę. Aha zaznaczę, że używam social mediów prywatnie, nie mam fanpage’a ani niczego innego. Facebook do prywatnego korzystania to dla mnie porażka. Już jakiś czas temu wykasowałam sobie całego walla, bo miałam dość czytania o polityce czy oglądania prywatnych zdjęć. I o dziwo teraz mi bardzo dobrze na facebooku. Wyświetlają mi się tylko informacje z ulubionych fanpage’ów oraz grup facebookowych. O właśnie grupy to jest ta zaleta fejsa dla mnie. Snapchat mi się nawet podoba, ale chyba mam za poważnych znajomych hehe i udało mi się do niego przekonać tylko kilka osób 🙂 za to blogi i youtubowe kanały uwielbiam!

    • Grupy są super, można tam znaleźć mnóstwo przydatnych informacji i fajnych osób nadających na tych samych falach 🙂

  • Jak zawsze niezastąpione rady, które oczywiście wylądowały w notatniku aby ich nie zapomnieć, i aby zacząć je stosować. ^-^
    Najbardziej uwielbiam Instagram, te wszystkie niesamowite zdjęcia i stories które jest „pod ręką”. Facebook służy mi tylko do fanpage ale też muszę tam przyjąć inną strategię publikowania wpisów. Prywatny FB, jest dla mnie już tylko tłem, nie publikuję nic, nawet niczego nie przeglądam na wallu. Snapchata mam tylko do oglądania innych (gdyby się przenieśli na Insta, to bym nawet go usunęła :D), nie lubię tej aplikacji. Za to Twittera kocham – bo kocham wylewać swoje krótkie myśli ^-^

    • Weronika, a wrzucisz zdjęcie notatek?:D Ja mam fioła na punkcie podglądania notatek innych 🙂
      to ciekawe, że coraz więcej osób ucieka z prywatnego facebooka, kolejny raz czytam taki komentarz 🙂 Pytanie – kto wtedy przegląda nasze biedne fanpage 😀

      • Ojejjjjjciuuu to ja muszę, ten teges no, przepisać to ładnie na czysto 😀
        Sama się zastanawiam nad tym pytaniem, kto wchodzi na fanpage 😀

        • to jak przepiszesz i chciałabyś się podzielić to możesz mi fotkę wysłać :):)

  • Emilia Maciejewska

    Bloguję, ale nie mam fanpage. Na razie udoskonalam stronę, bo jeszcze nie włożyłam w nią tyle pracy by nie zachwyciła. Ćwiczę się też w systematyczności pisania i idzie mi coraz lepiej. Niebawem więc pewnie założę fanpage. I właśnie dlatego, że chciałabym przekazywać realną wartość – a dla mnie jest ona tożsama z przekazywaniem wiedzy – dotychczas się na to nie zdecydowałam. Nie lubię w sm tego, że zalewa je wiele treści, które często nie są warte naszego czasu. Dlatego cieszę się, że dzięki Share Week znalazłam wiele wartościowych blogów – w tym Twój. zabieram się do pracy, bo mam jej sporo. Dziękuję za kolejną porcję wiedzy 🙂

    • Emilia, a o czym jest Twój blog? 🙂
      Fajnie, że tak wszystko to sobie rozplanowałaś i działasz krok po kroczku 🙂 ten nadmiar w sm o którym piszesz to jak najbardziej realny „problem”, dobrze jest sobie te treści filtrować i kontrolować się, czy to co robimy w social mediach coś nam daje, czy raczej zabiera 😉

      • Emilia Maciejewska

        Kasia,
        No właśnie o wielu rzeczach: o mojej pasji do sportu, drodze do minimalizmu, kulturze. Sfery zawodowej póki co tam nie ma, ale jest niezły misz-masz. Teraz powoli tworzę artykuły tak by złączyć tę całość pod wspólnych hasłem „życie na opak” i bardziej pokazać siebie w tym wszystkim (strona o mnie jeszcze w budowie, nie jest łatwo zdecydować jakie informacje tam zamieścić :|). Mam zapał, różnie niestety z czasem. ale powoli do przodu. Bardzo mi się podobał newsletter o specjalizowaniu – piszesz w nim coś, co utwierdza mnie w moim pomyśle na to czym ma być mój blog 🙂

        • Emilia, super, że newsletter był przydatny, bardzo się cieszę! Dodaj link do swojego bloga w disqus, tak aby można było trafić do Ciebie z tej platformy 🙂 a stronę o mnie opublikuj – zawsze możesz coś zmienić, dodać, poprawić – wiesz, zrobione lepsze od doskonałego 🙂 powodzenia!

          • Emilia Maciejewska

            O opcji z dodaniem do Disqus nie wiedziałam 🙂 A stronę o mnie mam, ale może być lepsza wiec dlatego nad ni pracuję (nie mam np. zdjęcia czy szerszego opisu o czym piszę)

  • Nareszcie przeczytałem poradnik w którym nie nakazuje się być na wszystkich portalach społecznościowych 🙂 Zgadzam się zupełnie, że portale trzeba dobrać pod siebie, pod własne zainteresowanie i publikowanie tam treści nam też powinno sprawiać radość, a nie być tylko mozolnym odwalaniem pańszczyzny. Ja się bardzo powoli przekonuję do mediów społecznościowych, tak naprawdę działam wyłącznie na FB, czasami zaglądam na Pinteresta, ale do końca go nie rozumiem, więc czuję się obco.

    • Dawid dzięki, cieszę się, że myślimy na ten temat podobnie!
      Ciekawa jestem czy (i jak, i kiedy!) Pinterest naprawdę „zaskoczy” w Polsce – to bardzo fajne sm, które w sumie u nas nadal jest niewykorzystane w 100% 🙂

  • Kasia Spałek

    Moim głównym problemem jest niesystematyczność i myśl o opinii innych. Jestem pewna, że gdybym działała systematycznie, to miałabym o wiele większy zasięg na blogu i więcej osób chciałoby czytać to co tworzę. Druga sprawa – jakbym nie przejmowała się tym co pomyślą znajomi jeśli założę fanpage bloga to z pewnością statystyki również by wzrosły. Może kiedyś dorosnę do tego, aby go założyć. Wierzę w to :). Póki co muszę skupić się w takim razie na systematyczności 🙂

    • Kasia, o czym jest Twój blog? Piszesz o jakichś mocno prywatnych sprawach, że martwisz się opinią znajomych? Tak pytam z ciekawości, bo w sumie w Internecie zawsze jest szansa, że coś „wypłynie” i fanpage nie ma tu aż tak wiele do rzeczy 🙂

      • Kasia Spałek

        Nie nie, tu zupełnie nie chodzi o tematykę bloga. Mam przeświadczenie, że fp zakładają osoby, które są znane, chociaż kojarzone. I boję się, że zostanę oceniona jako taka, która chce być popularna czy może uważam się za jakąś nie wiadomo jaką wspaniałą… Wiem, że tak nie jest, bo fanpage zakładają też osoby, które chcą dotrzeć do większej liczby czytelników, albo chcą dzielić się ze znajomymi swoimi treściami i wiem też, że zupełnie nie powinnam interesować się tym co mówią o mnie inni. Ale osoby które potencjalnie mogłyby mnie źle oceniać są ze środowiska, z którym mam kontakt non stop. Tego się trochę boję.

        • Kasia fanpage przede wszystkim pozwoli Ci dotrzeć do osób, które Twoimi znajomymi nie są 🙂 Możesz też założyć grupę na którą, będą wchodzić tylko osoby, które zaprosisz – no, ale wtedy funkcja dotarcia do nowych osób trochę się kurczy, masz tylko platformę komunikacji 🙂

  • Malessia85

    Ja używam jak na razie social media tylko prywatnie. Dodatkowo częściej obserwuje innych niż sama udostępniam np zdjęcia na Instagramie. Staram się lepiej zrozumieć instagrama i udostępniam raczej na spontana. Media uważam za coś co dobrze wykorzystane może łączyć ludzi i poszerzać horyzonty 😊

    • no i ekstra, takie było w sumie założenie u podstaw sm – łączenie ludzi 🙂

  • Ja od początku roku staram się regularnie publikować na Instagramie i
    powoli zaczynam widzieć efekty, choć może nie tak znaczące jakbym
    chciała 🙂 A z fb to jakoś ciężko idzie. W każdym bądź razie bardzo
    przydatny tekst i oczywiście zapisuję się na newsletter 🙂 Pozdrawiam

    • Justyna, jaki masz piękny dom na insta! Obserwuj co u Ciebie działa lepiej, a co ciut gorzej i szukaj wzorów – może godzina publikacji, może hashtagi, może stylistyka zdjęcia 🙂 Zobaczysz, że ruszy!

  • Moja regularność kuleje, bo mam swój „etat” w szkole, daleko od domu. Moja egzystencja w internecie opiera się głównie na zdjęciach, na które trzeba mieć jednak czas i warunki. Trochę mnie to kuje :/

    • Wiktoria, doskonale znam ten ból ze zdjęciami z czasów gdy pracowałam na etacie, po kilkanaście godzin dziennie z sobotą włącznie 🙂 sprawdzało się wtedy robienie fotek w weekend „na zapas” 🙂 No i realne cele – bo regularnie na szczęście nie znaczy codziennie 🙂

      • U mnie robienie zdjęć na zapas nigdy się nie sprawdzało, bo później wszystkie były bardzo podobne, o ile nie jednakowe. Ale jednak próbuję i nie poddaję się 🙂

        • powodzenia w takim razie! 🙂 Oczywiście taka sesja na zapas to też kupa roboty żeby uniknąć tego o czym piszesz, ale zawsze to jakieś rozwiązanie 🙂

  • Super świetne rady! 🙂 U mnie ta sfera kuleje, chociaż i tak jest dużo lepiej :))))

  • Właśnie kupiłam planery 🙂 Nie mogę się doczekać planowania 🙂 Uwielbiam je i korzystam już chyba dobry rok 🙂 Dzięki, że je stworzyłaś 🙂 Są świetne!

    • Gosiu niech Ci super służą i sprawdzają się jak najlepiej! Pamiętam, że byłaś jedną z pierwszych osób, która od początku je pobierała (a to już będą 2 lata za moment!) DZIĘKI!

      • To już 2 lata? A no tak! Ale mam sklerozę! Dzięki 🙂

  • Świetne rady Kasiu! Prowadzę bloga od prawie 8 miesięcy i niestety statystyki są średnie 🙁 Jestem na Facebooku, Instagramie i Pinterescie (chociaż to raczej dla samej siebie) i wciąż rozkręca się to bardzo powoli. Dziękuję za te podpowiedzi, na pewno z nich skorzystam 🙂

    • Asia, statystyki to nie wszystko 🙂 A co do bloga – zastanów się co możesz zrobić z nim takiego, aby wyróżnić się wśród innych książkowych blogów, dodać troszkę siebie 🙂

  • o rany, a co to za post dziękczynny 😀

  • Magda, wiesz to właśnie testowanie i sprawdzanie jest najlepsze 🙂 to, że coś zadziałało u mnie nie znaczy, że sprawdzi się u kogoś innego, ALE możesz zawsze spróbować i zobaczyć, wybrać to co „zaskoczy” u Ciebie 🙂 powodzenia!

  • Kasiu, mam podobnie Snaptchata porzucalam kilkakrotnie. Niby pozwał mi na komunikowanie z koleżankami z pracy, ale w końcu umówiłysmy się na stary dobry Instagram. A tu też podobnie jak Ty używam Later. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • Ja właśnie z początku miałam problem z tym działaniem z doskoku. Nie publikowałam codziennie. Głównie wtedy, gdy miał się pojawić post na blogu. Teraz staram się planować wszystko i rzeczywiście łatwiej zadbać o jakość treści na fp. Muszę to wprowadzić jeszcze w życie na Instagramie, bo tam raczej podchodzę do publikowania bardziej spontanicznie 😉

    Mam do Ciebie też, Kasiu, pytanie – ile Twoim zdaniem postów tygodniowo na Facebooku można publikować, by miało to jakiś efekt? 🙂

  • Masz rację korzystanie z każdych profili społecznościowych to bezsens. Ja mam małe kłopoty ze systematycznością 🙁

  • Bardzo wartościowy wpis 🙂 szczególnie punkt 5, sporo osób idzie na łatwiznę niestety, a to wcale im nie przysparza czytających lub klientów.