Wyzwanie fotograficzne Hour by Hour – grudzień 2017

Grudniowe wyzwanie fotograficzne to zabawa, do której zapraszamy was po raz kolejny wspólnie z Kasią – Antilight. Co kilka miesięcy chwytamy za aparaty i dokumentujemy nasze codzienne życie godzina po godzinie – niby nic, a jednak takie zdjęcia zebrane w całość robią wrażenie, zwłaszcza gdy wrócimy do nich po kilku latach!

Na czym dokładnie polega wyzwanie? Jak się przyłączyć i wziąć udział w grudniowym wyzwaniu fotograficznym?

Potrzebny wam będzie aparat (może być też ten w telefonie!), przyda się zegarek, dużo dobrych chęci i pozytywnego nastawienia! Wybierzcie jeden dzień w grudniu i postarajcie się co godzinę dokumentować go na zdjęciu. Nie chodzi tutaj o tworzenie sztucznych kompozycji i idealnych sytuacji – wręcz przeciwnie, starajcie się złapać codzienne chwile z ich wszystkimi drobnymi niedoskonałościami! Bądźcie szczere i autentyczne, nie martwcie się zdjęciami, którym daleko do ideału, łapcie chwile tu i teraz. Pamiętajcie, że grudniowe wyzwanie fotograficzne to nie jest konkurs na najlepsze technicznie zdjęcie ani zbieranie materiałów do portfolio – to zabawa, która ma wam pomóc złapać na zdjęciach codzienność!

Jeśli macie ochotę podzielić się swoim zestawieniem zdjęć na blogu na końcu wpisu czeka na Was specjalne miejsce, w którym możecie podlinkować efekty swojego udziału w grudniowym wyzwaniu fotograficznym! 

Po inspiracje zajrzyjcie koniecznie do Kasi, która w tegorocznym grudniowym wyzwaniu fotograficznym złapała na zdjęciach trochę zimy i codziennych chwil z życia pracującej mamy oraz do postów z poprzednich edycji wyzwania:

wyzwanie fotograficzne: wiosna 2016

wyzwanie fotograficzne: zima 2016 

wyzwanie fotograficzne: wiosna 2017

Pod każdym z tych tekstów znajdziecie również linki do miejsc, w których wyzwanie realizowały Czytelniczki bloga – uwielbiam zaglądać do ich podsumowań i podglądać jak każda z nas żyje „od kuchni”!

MÓJ DZIEŃ W ZDJĘCIACH – CZWARTEK, 7 GRUDNIA 2017

7.15 Najlepszy sposób na pobudkę w chłodny, zimowy poranek? Kubek ciepłej, pachnącej herbaty! Zaparzam taką zaraz po wyskoczeniu z łóżka i zapach mango lub karmelu zaczyna ze mną dzień!

8.00 Po rozruchu z herbatą w dłoni zajmuję się poranną toaletą, medytuję, wskakuję na matę do jogi, planuję dzień, ogarniam drobne sprawy lub po prostu czytam książkę. Lubię zacząć dzień spokojnie i bez pośpiechu i doceniam fakt, że mogę to zrobić!

9.00 Czas na śniadanie! Raz w tygodniu, niekoniecznie w weeekend pozwalamy sobie na małą rozpustę i robimy domowe pankejki. Na ogół korzystam z przepisów z bloga Kwestia Smaku, ale ponieważ w czwartek miałam ogromną ochotę na tosty francuskie eksperymentowałam z przepisem wynalezionym na Pinterest. Efekt był taki sobie, ale co tam – fura owoców i domowy dżem mojej mamy uratowały te pankejki!

10.30 Po śniadaniu zabieramy się do pracy. Staram się wykorzystać te poranne godziny najlepiej jak mogę, działam więc z listą rzeczy do zrobienia rozpisaną w Planerze Pełnym Czasu i pracuję w krótkich blokach czasowych. Zauważyłam, że ostatnio coraz trudniej jest mi się skupić dłużej na jednej rzeczy, królują więc priorytety i mądre planowanie!

11.58 Ponieważ dzień zaczął się u nas dość późno nie traciliśmy już rano czasu na otwieranie kalendarza adwentowego i zrobiliśmy to w czasie przerwy w pracy. Codziennie pokazuję nasz kalendarz na insta stories więc jeśli jesteście ciekawi co kryje się w środku koniecznie regularnie tam zaglądajcie! Po małej przerwie wracam do pracy!

12.30 Fab przygotował nam przekąskę – domowe nachosy zrobione z tortilli. Jem przed komputerem i cały czas pracuję, ponieważ muszę dzisiaj wcześniej skończyć i uporać się z jeszcze kilkoma sprawami przed popołudniowym wyjściem.

13.30 Jeszcze wcześnie, ale zauważyłam, że mój umysł powolutku zaczął odpływać – to pewnie efekt kiepskiego spania w nocy. Skończyłam więc pracę i postanowiłam odpocząć chwilę z książką.

14.15 Pora zrobić obiad! Dzisiaj w planie posiłków mamy domowe risotto z pieczarkami i zielonym groszkiem. Podczas gdy obiad się gotuje ja szybko ogarniam kuchnię i szykuję się do wyjścia.

16.00 Chwila dla mnie! Uwielbiam odwiedzać moją fryzjerkę (mimo że na ogół siedzę tam grubo ponad 3 godziny!) – dzisiaj robimy kolor i mocno skracamy włosy! Nie mogę się już doczekać efektu końcowego!

17.30 Cały czas w salonie fryzjerskim! Panuje tutaj super świąteczny klimat, a ja czekam aż kolor złapie w międzyczasie popijając kawę i ogarniając Instagrama.

19.00 Powrót do domu trochę mi się wydłużył – zapomniałam o remontach ulic i objazdach i pojechałam trochę naokoło. Iście listopadowa pogoda aż się prosiła o czarno białe zdjęcie!

20.15 Wróciłam do domu nieźle zmarznięta, postanowiłam więc zrobić sobie pachnącą kąpiel. W ruch poszły gadżety kąpielowe z Lush, które przywiozłam z Rzymu. Nie pomyślałam tylko o tym, że po takiej kąpieli cała będę w brokacie! Co tam, mamy grudzień, kiedy błyszczeć jak nie teraz!

21.00 To nie jest dobra godzina na robienie zdjęć, ale jednak było warto! Złapałam aparat i zrobiłam sobie  w kuchni kilka „selfie z ręki”, które po szybkiej obróbce stały się moimi ulubionymi fotami!

21.30 Fab wskoczył pod prysznic, ja robię herbatę (moją ulubioną, pachnącą mango i mieszanką aromatycznych, indyjskich przypraw!) i wskakujemy pod kocyk na serialowy wieczór. Zbliżamy się do końca pierwszego sezonu Agetnts of S.H.I.E.L.D i sprawy zrobiły się tutaj mocno ekscytujące!

23.15 Sama nie wierzę, że idę spać o tak późnej porze! Chociaż pewnie i tak obudzę się o 3.00 i będę kilka godzin kręcić się z boku na bok w łóżku – ciąża ma naprawdę dziwny wpływ na człowieka! Uciekam jednak spać, tym bardziej, że przede mną dość intensywne kilka dni i na serio chciałabym trochę odpocząć!

I tak to wygląda – niby zwykły dzień, ale wiem, że za jakiś czas fajnie będzie wrócić do tych codziennych detali, na nowo przejrzeć zdjęcia i zobaczyć „jak to było kiedyś”. Jeśli również macie ochotę dołączyć do wyzwania – zapraszam! Skorzystajcie z inlinkza i koniecznie pochwalcie się jak wygląda u was taki zwykły, grudniowy dzień!

 

Zobacz również

  • U mnie tegoroczny, zwykły, grudniowy dzień to praca etatowca, 8h na pełnych obrotach, ale za to staram się z weekendów wyciągnąć jak najwięcej – poczytać, wyjść gdzieś, zaplanować, napisać wpis. Po pracy, gdy ma się cele, też da się zorganizować. Nie zawsze, nie dzień w dzień, bo może źle się to skończyć dla zdrowia, ale jakoś działam 🙂 I obowiązkowo śledzę moje ulubione blogi, zwłaszcza w tym okresie świątecznym, bo jakoś tak podnoszą na duchu, motywują i uśmiechają. Fajnie, że jesteście! 🙂

  • Ale fajne to wyzwanie! 🙂 Lubię tak podglądać jak to wygląda u kogoś ale myślę, że fajnie by było zrobić coś takiego dla samej siebie 🙂

  • Świetne jest takie wyzwanie, a dzień z życia ujęty w zdjęciach na pewno świetnie będzie wyglądał w albumie. Planuję zrobić taki w ten weekend – wybieramy się na Jarmark. Na pewno będzie fajna pamiątka 🙂

  • W najbliższym czasie wykorzystam te wyzwanie bo jak dla mnie jest to ciekawe dokumentowanie wspomnień 🙂

  • Joanna

    Wspaniały pomysł! Wyzwanie będzie idealne do mojego pl! Kasiu jak zwykle inspirujesz 😉