3 miesiące z Kajtkiem – nasi ulubieńcy, zabawki i gadżety

Czwarty trymestr – tak często nazywa się pierwsze 3 miesiące życia niemowlaka „po tej stronie brzucha”. Dla każdej rodziny te pierwsze wspólne miesiące to niezła rewolucja i weryfikacja wielu wcześniejszych wyobrażeń, oczekiwań i przekonań.

Gdybym miała teraz kompletować naszą wyprawkę zabrałabym się za to trochę inaczej. To czego maluszek w tym czasie potrzebuje najbardziej to zdecydowanie rodzice, ich dotyk, obecność i zaangażowanie we wspólnie spędzany czas.

Świat dziecięcych zabawek i gadżetów to dla mnie czarna magia i chwilę zajęło zanim się w nim trochę odnalazłam. Wychodzimy z założenia, że wolimy mieć mniej rzeczy, ale chcemy aby były świetnej jakości, cieszyły oko i naprawdę sprawdzały się w codziennym życiu. Mamy na swoim koncie parę niewypałów i kilka gadżetów, które przydały się u nas już na początku, a im Kajtek jest starszy tym pojawia się ich więcej – dzisiaj chciałabym pokazać wam kilka mniejszych i większych rzeczy, które zdecydowanie uprzyjemniły i ułatwiły nam te pierwsze wspólne tygodnie!

CHUSTA (a właściwie to chusty!)

Nie wyobrażam sobie bez niej życia, a porządną chustę tkaną (+konsultację z doradczynią chustonoszenia!) teraz traktowałabym jako podstawowy element wyprawki – na punkcie motania mocno nam odbiło!

Kajtek jest chuścioszkiem od 4 tygodnia życia – nie wierzyłam własnym oczom gdy po pierwszym, bardzo nieudolnym zamotaniu w chustę elastyczną odpłynął w swoją najdłuższą drzemkę ever, a ja mogłam usiąść w ogrodzie, porozmawiać z rodzicami i spokojnie wypić kawę. Poczułam się wtedy znowu jak człowiek!

Nasze chusty – od góry: szary cube Little Frog, żółciutka Zara Elleville, błękitna Fidella (tutaj różowa w fajnej cenie) oraz nasza pierwsza chusta-beżowy pasiak z Lidla!

Po spotkaniu z doradczynią przerzuciliśmy się na chustę tkaną, a ja przepadłam na dobre! Nasz stosik liczy 4 piękne chusty, motamy się codziennie, a odkąd Kajutek ma bunt na wózek chusta stała się cudownym narzędziem dzięki któremu możemy wyjść na spacer i w tym samym czasie cieszyć się latem i bliskością.

Jeśli temat chustowania was interesuje zajrzyjcie koniecznie do Pauliny, która pokazała nam jak wiązać kangurka – na jej blogu domowa.tv znajdziecie całą masę chustowych informacji, a na kanale możecie obejrzeć jak wiązać chustę.

ŁÓŻECZKO CHICCO NEXT TO ME

Pożyczone od przyjaciółki, służy nam od pierwszych dni i nie wyobrażam sobie innego rozwiązania do bezstresowego przesypiania nocy z Kajtkiem.

Na początku łóżeczko wędrowało z nami po mieszkaniu, ponieważ chciałam mieć naszego maluszka zawsze na oku. W ciągu dnia Chicco Next To Me stało w salonie i do niego odkładaliśmy Kajtka na krótkie „drzemki”. W nocy łóżeczko pełniło funkcję dostawki – lądowało tuż obok naszego łóżka i dzięki niemu miałam mojego noworodzia cały czas pod ręką. Teraz Kajtek usypia w naszej sypialni w łóżeczku Chicco, które mimo że robi się dla niego powolutku przyciasne mam nadzieję posłuży nam jeszcze trochę!

POKOIK!

To taki trochę nietypowy ulubieniec, ale muszę o nim napisać. Po 3 miesiącach z niemowlakiem przekonałam się, że decyzja o remoncie i urządzenie pokoiku jeszcze zanim Kajtek pojawił się na świecie była strzałem w dziesiątkę.

W pokoiku spędzamy naprawdę dużo czasu – tutaj stoi przewijak na którym odbywa się cała pielęgnacja naszego maluszka, tutaj jest jego łóżeczko w którym w ciągu dnia często się bawimy. W pokoiku trzymamy również rzeczy Kajtka, wszystko ma swoje miejsce i dzięki temu w naszym domu panuje względny porządek.

Bardzo się cieszę, że udało nam się przygotować tak fajną, funkcjonalną i estetyczną przestrzeń dla dziecka. Wiadomo, że ten pokoik będzie się zmieniał i rósł razem z nim, ale generalny remont i urządzanie pokoiku są już za nami, teraz możemy tylko żonglować detalami!

ZOBACZ JAK ZMIENIAŁ SIĘ TEN POKOIK:

→ metamorfoza pokoiku Kajtka – przed i po!
jak samodzielnie pomalować ścianę we wzory
→ jak spójnie urządzić pokoik dla Maluszka (i nie tylko!)

LAKTATOR LOVI

Gdy jeszcze przed porodem wspomniałam, że w naszej torbie do szpitala na bank pojawi się laktator posypały się na mnie gromy – jak to? po co? chcesz karmić piersią to po co ci laktator? A ja tłumaczyłam, że lubię być przygotowana na każdą ewentualność i to gwarantuje mi spokój, daje komfort psychiczny. Że w sytuacji awaryjnej nie chcę prosić się o pomoc. Że tak jak na wakacje zabieram ze sobą parasolkę tak samo do szpitala wezmę laktator.

I dobrze zrobiłam! W szpitalu zostaliśmy dłużej niż było to w planach (o początkach naszej mlecznej drogi możecie poczytać tutaj), laktator przydał mi się podczas pierwszego nawału, przez ostatnie trzy miesiące często korzystałam z niego też w domu i dzięki temu mamy już w zamrażarce niezły zapas mleka na czarną godzinę.

Laktator LOVI Expert sprawdził się u mnie rewelacyjnie, jest cichy, szybki, skuteczny i „bezbolesny” w obsłudze. W ramach eksperymentu porównałam sobie działanie wersji ręcznej z elektryczną i z ręką na sercu powiem, że ta pierwsza może się schować, a dobry laktator elektryczny jest wart każdych pieniędzy.

TULIK

Tulik okazał się dla nas świetnym sposobem na lepsze przesypianie nocy. Ten sprytny kokonik zrobiony z mięciutkiej i elastycznej bawełny pomógł Kajtkowi wyciszyć nieco odruch moro, który potrafił co kilkanaście minut wybudzać go ze snu. Oczywiście próbowaliśmy też tradycyjnego otulania pieluszką, ale wszyscy bardzo się przy tym niecierpliwiliśmy – zapinany na suwak Tulik zdecydowanie lepiej sobie u nas dawał radę!

Z Tulika korzystaliśmy tylko przez kilka godzin każdej nocy. Kajtek zasypiał bez niego, po pierwszym karmieniu układaliśmy go do snu w kokoniku i przesypiał w nim kolejne parę godzin. Teraz, gdy noworodkowe odruchy stopniowo się wyciszają powoli rezygnujemy z Tulika, ale ten sprytny otulacz towarzyszył nam przez 2 miesiące i szczerze żałuję, że nie kupiłam go wcześniej.

BAMBUSOWY KOCYK

Gdy kompletując Kajtkową wyprawkę czytałam o bambusowych kocykach i otulaczach myślałam, że to takie trochę naciąganie i robienie w butelkę. Teraz wiem, że zamiast kupować dużo tańszych, kiepskiej jakości kocyków lepiej mieć mniej, ale wybrać porządne. Bambusowe kocyki są mięciutkie i niesamowicie miłe w dotyku, a ich lekko śliski, mięsisty i lejący się materiał sprawia, że w upały kocyki przyjemnie chłodzą i naprawdę pomagają regulować temperaturę.

Nasz ulubiony kocyk z bambusem to szara panterka Dots of Fauna z Elodie Details. Kocyk jest doskonałej jakości, korzystamy z niego codziennie, świetnie znosi pranie i w ogóle nie widać po nim śladów użytkowania. Bardzo lubię też jego wzór – neutralny i dyskretny, fajnie maskujący zabrudzenia, idealnie dopasowany do naszej wyprawki.

MATA EDUKACYJNA WESOŁE PODWÓRKO

Mata edukacyjna pojawiła się w naszym domu gdy Kajtek skończył 6 tygodni i powiem wam szczerze, że gdybym nie trafiła na serię Wesołe Podwórko SKIPHOP jest szansa, że maty nie mielibyśmy w ogóle. Dlaczego? Bo żadna nie wpadła mi w oko. Jestem estetką, zależy mi, aby rzeczy, którymi się otaczamy były ładne, ciekawe i inspirujące.

Mata edukacyjna Wesołe Podwórko jest świetnie zaprojektowana, zajmuje Kajtka na dłuższą chwilę i nie straszy milionem dźwięków, kolorów i krzykliwych grafik. Wszystko jest tutaj stonowane i wyważone, a jednocześnie interesujące dla małych oczek i rączek. My również z przyjemnością zerkamy na matę doceniając jej kolorystykę i fajne, spójne ilustracje, które pojawiają się jako temat przewodni na różnych zabawkach z serii.

Kajtek zakochał się w tej macie od samego początku! Na początku hitem były pałąki i kolorowe, migające światełka, teraz nasz Bejbik uwielbia sięgać po zabawki (kotek ze zdjęcia był pierwszą zabawką, którą Kajto sam złapał!), które zawieszamy na łukach maty oraz obserwować ilustracje podczas leżenia na brzuszku.

ZAJĄC SKIPHOP WESOŁE PODWÓRKO

Nie mogę nie wspomnieć w tym zestawieniu o ulubionej zabawce Kajtka z ostatnich 3 miesięcy. Co prawda dużo ich nie mamy, ale i tak zdecydowanym faworytem, który potrafi zająć naszego malucha na dobre kilkanaście minut jest Królik z serii Wesołe Podwórko – tej samej co nasza mata edukacyjna.

Zając ma fajny, interaktywny brzuszek – gdy wieszamy go na macie Kajtek ciągnie za sznureczek zakończony gryzakiem w kształcie chmurki i obserwuje wirujące koło na brzuchu królika, śmieje się przy tym i gada, jest cały w skowronkach. Hitem są również szeleszczące uszy króliczka oraz kolorowe tasiemki – idealne do chwytania małymi paluszkami.

Nie spodziewałam się, że ta zabawka stanie się u nas aż takim hitem, to była naprawdę pozytywna niespodzianka!

Listę sklepów w których kupicie produkty Skip Hop znajdziecie tutaj.

LEŻACZEK BUJACZEK BABYBJORN

Za bujaczkiem dla Kajtka zaczęłam rozglądać się dość wcześnie – nasz maluch praktycznie nie spał w ciągu dnia, a my nie bardzo mieliśmy pomysł co ciekawego z nim robić. Szukając bujaczka dla Kajtka stawialiśmy na model, który można zacząć używać dość wcześnie, chcieliśmy też uniknąć zbędnych gadżetów i bajerów – nie zależało mi na grającej muzyce, wibracjach, wstrząsach i  zabawkach. Chcieliśmy leżaczek prosty, który da się wprawić w ruch najmniejszym bujnięciem – wybór padł na bujaczek BabyBjorn.

Początkowo korzystaliśmy z bujaczka przez kilka minut dziennie, teraz ten czas stopniowo się wydłuża. Bujaczek świetnie sprawdza się gdy chcemy aby Kajtek był blisko nas podczas posiłków, zabieramy go często do ogrodu i na dół, do moich rodziców. Zmiana pozycji, możliwość przyglądania się otoczeniu i złapania bliskiego kontaktu z ludźmi sprawiły, że nasz maluch z leżaczkiem bardzo się polubili, a ja zastanawiam się nawet nad zabraniem go z nami na wrześniowe wakacje!

Nasz bujaczek pochodzi ze sklepu Scandinavian Baby – znajdziecie tutaj również dodatkowe tapicerki (ta siateczkowa jest wymarzona na lato!) oraz dedykowane zabawki na pałąku, które można przyczepić do leżaczka.

ŻYRAFKA FISHERPRICE

Drzemki w ciągu dnia wychodzą nam średnio, smoczek Kajtek lubi tak sobie, spacery w wózku jeszcze mniej ALE jedną rzecz mamy (jak na razie!) po tych trzech miesiącach rozpracowaną – mowa o wieczornym usypianiu! Od pierwszych tygodni budowaliśmy nasz mały, wieczorny rytuał, a jego stałym elementem jest spokojna, wyciszająca muzyka.

Zależało mi na pozytywce, która poza miłym dla uch brzmieniem będzie też mała i poręczna (chcę zabrać ją z nami na wakacje). Na swój pierwszy dzień dziecka Kajtek dostał żyrafkę z pozytywką Fisher Price, która od tej pory jest towarzyszem usypiania – nie tylko wieczorami.

Pozytywka ma wgrane melodie najpopularniejszych kołysanek, dwa rodzaje szumu oraz odgłosy natury. Fajne jest to, że w zależności od potrzeb można na niej regulować głośność odtwarzania muzyki. Samo urządzenie jest niewielkie i bardzo poręczne, można je wszędzie ze sobą zabrać. Kołysanki towarzyszą nam wieczorem, a odgłosy natury podczas drzemek w ciągu dnia – są tak skuteczne, że ja też przy nich odpływam!

UBRANKA: ŚPIOSZKI, BODY, SPODENKI

Ubranka w naszej wyprawce to temat na oddzielny wpis – kompletowałam ją z głową i bez pośpiechu, dzięki temu za naprawdę niewielkie pieniądze udało mi się przygotować zestaw fajnych, pasujących do siebie i wygodnych ubranek. Wyszła z tego taka capsule wardrobe dla niemowlaka – dajcie znać czy macie na taki wyprawkowy wpis macie ochotę! Dzisiaj krótko tylko powiem o trzech rodzajach pierwszych ubranek, które sprawdziły się u nas najlepiej na początku. W naszej wyprawce hitem były śpioszki, body i spodenki.

Rozpinane śpioszki były pierwszym i zdecydowanie najwygodniejszym do założenia ubrankiem Kajtka. Korzystaliśmy z nich w szpitalu oraz w domu przez pierwsze dwa, trzy tygodnie – nam było łatwo a maluszek nie męczył się długimi manewrami przy guziczkach i wciskaniem body przez główkę.

Gdy nabraliśmy trochę wprawy w „obsłudze” Kajtka przeszliśmy na system, w którym śpioszki zakładaliśmy na noc (jako wygodną piżamkę), a body i spodenki na dzień, jak normalne ubranie. Wiem, że niemowlakowi jest pewnie wszystko jedno w co jest ubrany, ale nam taki podział na dzień i noc bardzo się spodobał i  wierzę, że pomógł się trochę ogarnąć i wprowadzić porządek oraz jako taki rytm dnia.

Zawsze powtarzałam sobie, że gdy Kajtek już pojawi się na świecie nie odbije mi na punkcie gadżetów dla malucha, że do zakupów będę podchodzić z głową, a nasze mieszkanie nie zamieni się w magazyn grających, gwarantujących oczopląs zabawek. Staram się tego trzymać i wybierać fajne, estetyczne, ciekawie zaprojektowane i dostosowane do etapu rozwoju dziecka drobiazgi, które umilą nam wspólnie spędzany czas.

Warto pamiętać, że każde dziecko jest inne, to co u jednych jest hitem u innych może się kompletnie nie sprawdzić, dlatego warto próbować, szukać i eksperymentować na własnym podwórku. Napiszcie koniecznie co sprawdziło się u was na początku! Jakie zabawki spodobały się maluszkom, co pomogło wam złapać oddech i zrobić sobie małą przerwę w ciągu dnia? A może są jakieś gadżety, które polecacie na kolejne miesiące (ja już kompletuję listę nowych hiciorów!)? Dajcie znać!

Zobacz również

  • Piękne te wszystkie rzeczy z wyprawki! Super, że pokazujesz, że można nie zwariować i nie kupować tych zabawek w okropnych kolorach i dobtego oezyorawiajacych o ból głowy dźwiękami… Jak będę kiedyś szykować wyprawkę na pewno tu wrócę!

  • Pimposhka

    Podoba mi się Twoja lista, taka nieprzekombinowana. Moim osobistym absolutnym musthave jest krzesełko TrippTrapp z nadstawką dla noworodka. Genialna rzecz! Dziecko jest na fajnej wysokości, może ‚siedzieć’ z nami przy stole albo patrzeć co tam mama robi w kuchni itd. Pamiętam jak w końcówce ciąży nagle zapragnęłam to krzesło i się ogromnie cieszę, że kupiliśmy je właśnie wtedy. Teraz dzieciaki są starsze i obie mają TrippTrappa to jest absolutnie najlepsze krzesło do karmienia!!!!!

  • Nie ukrywam, że czekałam na taki wpis od Ciebie. Niedługo bowiem mi się przyda 🙂

  • Justyna Aneta Rutkowska

    Ta żyrafa jest po prostu przeurocza 🙂 Bardzo fajny kształt pozytywki, zresztą wpis podsunął mi parę pomysłów co kupić dla malca mojej kuzynki 😉
    Justyna z Sukienkiinietylko

  • Joanna

    Pieluszki bambusowe to i u nas był hit, używamy ich nawet teraz kiedy nasz maluszek ma 15 miesięcy. Ze swojej strony mogę polecić żyrafkę Sophie, jak Adaś miał ok 3 miesiące to okazała się naprawdę fajna do chwytania i obracania we wszystkie strony, nic innego się tak u nas nie sprawdziło przy nauce używania rączek.

  • Ida

    A macie jakieś rzeczy, które totalnie Wam się nie sprawdziły i były zbędne? U mnie to był miś szumis 😉

  • Ola do dziś śpi z szumisiem (ma już 1,5 roku – kiedy to zleciało?) i to jest u nas absolutny hit! W dniu kiedy go kupiłam moje życie z dzieckiem zostało odmienione 🙂 Co zabawne, teraz wydaje mi się czasem to ja bardziej potrzebuję go do spokojnego zasypiania niż ona! Zdarzyło mi się powiedzieć w nocy do Maćka „włącz mi szumisia” 😀 Także ten…

  • Chusta uratowała moje rodzicielstwo, kiedy moje dziecko zbuntowało się na wózek. Z zabawek na początek to pałąk z Ikei (ten drewniany) i miękka książeczka. Szumisia miałam, jednak teraz uznaję, że to był zbędny wydatek, stary telefon z aplikacją White Noise sprawdzał się dużo lepiej 😉 A, i piłka gimnastyczna! Przeskakaliśmy na niej pierwsze miesiące 😉

    Z kitów – kosz Mojżesza. Nie byłam w stanie odkładać tam dziecka w nocy na początku, a potem już przywykło do spania z nami.

    Ps. Czy tylko mnie irytują reklamy z serii „antidotum na biedę”? Fajny wpis na fajnym blogu, a na koniec czyjś tyłek i jakieś idiotyczne hasełka…

  • Agata

    Tak jak piszesz każde dziecko inne. Przy córce często używałam aplikacji na telefon z różnymi szumami Odplywala przy tym w sekundę. Natomiast syna to w ogóle nie rusza 🙂 Co do późniejszych gadżetów to krzesełko do karmienia z Ikei! Nie zajmuje dużo miejsca, na upartego można go poskładać i zabrać na urlop.