7 dobrych nawyków, które staram się wprowadzić do mojego życia

Nawyki to chyba najmniejsze z małych kroczków, które mogą nam pomóc zrealizować plany, które codziennie przybliżają nas do osiągnięcia celów i ułatwiają regularną pracę nad sobą. Bardzo lubię eksperymentować z nawykami, lubię o nich czytać i od czasu do czasu staram się dodać coś nowego do mojego nawykowego miksu. 7 dobrych nawyków, które staram się wprowadzić obecnie do mojego życia wynika z celów i planów na ten rok – świadomość, że codziennie pracuję nad elementem większej układanki jest ekstra i świetnie motywuje do pracy nad sobą! 

Big things happen one day at a time

Jeśli lubicie na bieżąco widzieć jak wam idzie i śledzić swoje nawyki warto pomóc sobie narzędziem, które pokaże ten postęp w wizualny sposób! Być może któraś z tych opcji przypadnie wam do gustu:

Habit Tracker – wszystko o systemie śledzenia nawyków w bullet journal
Łańcuch Produktywności – „wizualne” budowanie nawyków + gotowa strona z tabelką do wydrukowania

Jeśli zastanawiacie się jakie nawyki będą dobre dla was najlepiej zacząć od zastanowienia się nad tym co chcecie w życiu poprawić, co zmienić, nad czym popracować – najlepsze nawyki to te, wynikające z waszych potrzeb!

W ramach inspiracji podrzucam 7 dobrych nawyków, które staram się wprowadzić do mojego życia!

1. PORANKI I WIECZORY OFFLINE

Blog i maile, newlettery z ciekawotkami do przeczytania, podcasty, rozmowy w grupach dyskusyjnych na Facebooku i w komentarzach na Instagramie – to wszystko, plus nie oszukujmy się, trochę bezmyślne przeglądanie mediów społecznościowych sprawiło, że coraz więcej czasu spędzamy z telefonem w ręku.

Zauważyłam, że często zaczynam i kończę swój dzień przeglądając Instagram. Nie byłoby w tym niczego złego gdybym jednocześnie nie narzekała na brak czasu na czytanie książek, na rozwój, odpoczynek i naukę nowych rzeczy. Wprowadziłam więc u siebie jasną zasadę – poranki i wieczory spędzam w trybie „offline”.

O 21.00 przełączam telefon i komputer w tryb samolotowy, a wracam do świata online ok 9.00 rano – dzięki temu wieczorem mogę się wyciszyć, poczytać książkę czy uspokoić myśli medytacją, a rano bez wymówek mam czas na aktywność fizyczną, prysznic, pielęgnację, zrobienie pysznego śniadanka i fajne, spokojne przygotowanie się do rozpoczęcia dnia.

2. JEDEN DZIEŃ W TYGODNIU CAŁKOWICIE OFFLINE

To kolejny krok w kierunku większej równowagi między życiem tu i teraz, a życiem w internetowym świecie. Raz w tygodniu planuję sobie dzień kompletnie offline. „Planuję” to tutaj słowo klucz – już w poniedziałek wiem, kiedy taki dzień sobie zorganizuję i mogę się do niego spokojnie przygotować ogarniając wcześniej wszystkie ważne sprawy i zadania, tak aby nic nie przyciągało mnie w tym dniu do Internetu.

Podczas dnia offline mój telefon i komputer są odłączone od sieci, a ja staram zająć się jak najbardziej „realnymi” sprawami – czytam, szaleję w kuchni, porządkuję, planuję, organizuję, spędzam czas z najbliższymi, spaceruję albo po prostu leżę (coraz większym!) brzuchem do góry i odpoczywam!

ZOBACZ WIĘCEJ:
→ Weekend offline – wrażenia z pewnego offline’owego weekendu
Miracle Morning – czyli zestaw nawyków na mocny początek dnia!

3. SYSTEMATYCZNA PRACA NAD BLOGIEM

Regularne, systematyczne działanie daje więcej niż wielkie zrywy od okazji do okazji – to już wiemy. Ta zasada świetnie sprawdza się u mnie również w przypadku blogowania, dlatego od poniedziałku do piątku staram się codziennie poświęcić 1-2 godziny na systematyczną, regularną pracę nad blogiem.

W tym czasie przez godzinę piszę szkice nowych tekstów i artykuły na bloga. Dzięki systematycznemu pisaniu jestem w stanie przygotować lepsze i ciekawsze teksty oraz zadbać o to, aby na blogu regularnie pojawiało się coś nowego. Drugą godzinę spędzam na innych sprawach związanych z blogowaniem – tworzę treści do newsletterów, przygotowuję propozycje projektów, planuję i robię zdjęcia albo zajmuję się mediami społecznościowymi bloga.

ZOBACZ WIĘCEJ:
Blogowy workflow – jak powstają wpisy na worqshop?
O czym pisać? – jak mieć zawsze pomysły na nowe teksty na bloga + zestaw ćwiczeń do druku

4. REGULARNE ZAPISYWANIE WYDATKÓW

Regularne zapisywanie i kontrolowanie wydatków to klucz do płynności w naszym domowym budżecie. Zasada jest prosta – po każdych zakupach spisujemy z paragonów wydatki w arkuszu Google Docs, do którego dostęp z każdego urządzenia mam zarówno ja jak i Fab.

Dzięki temu łatwo jest nam na bieżąco kontrolować ile wydajemy oraz trzymać rękę na pulsie i reagować, gdy te wydatki są zbyt duże. Z drugiej strony wracając do arkuszy z przeszłości możemy z łatwością oszacować ile wynoszą nasze stałe koszta i na co powinniśmy się w danym miesiącu przygotować.

ZOBACZ WIĘCEJ:
→ Jak oszczędzamy na emeryturę? – życiowe sposoby na budowanie poduszki finansowej
Jak zacząć oszczędzać – pomysły na to jak poskromić domowy budżet
Książka Finansowy Ninja – najlepsza książka do nauki zarządzania osobistymi finansami!

5. CODZIENNE „OGARNIĘCIE” SIEBIE

Czasem zazdroszczę osobom, które codziennie muszą wstać, wyszykować się i wyjść do pracy! Pracowanie z domu jest wspaniałe, ale nie oszukujmy się potrafi nieźle rozleniwić – również w temacie dbania o siebie. Wstyd się przyznać, ale przed świętami zauważyłam, że w dni, w które nie muszę „wychodzić do ludzi” mogłabym pół dnia spędzić w piżamie, w mocno nieogarniętym stanie. Niby działałam wtedy jak zawsze, ale nie czułam się z samą sobą dobrze.

Do moich nawyków dorzuciłam więc codzienne uporządkowanie siebie – prysznic z samego rana, kropla ulubionych perfum, lekki makijaż i schludne, wygodne ubranie (tutaj musiałam zrobić małe zakupy bo okazało się, że mój domowy styl „na żula” był trochę efektem tego, że mieszczę się w coraz mniej ulubionych ciuchów…) to gwarancja lepszego samopoczucia w ciągu dnia.

Powtarzam sobie, że jeśli nad tym nawykiem nie popracuję teraz to za kilka miesięcy, z noworodkiem na ręku będę miała jeszcze więcej wymówek aby sobie odpuszczać, a baaaaardzo chciałabym tego uniknąć!

ZOBACZ WIĘCEJ:
Capsule wardrobe – zalety minimalistycznej szafy

6. CODZIENNA AKTYWNOŚĆ FIZYCZNA

No dobra, powiem szczerze – czasami tak bardzo mi się nie chce! Czasami budzę się na serio zmęczona i wyciągnięcie rano maty do jogi jest jak wspinaczka na Mont Everest. Czasami za oknem jest tak ponuro, że spacer to ostatnia rzecz na którą mam ochotę. ALE jak pomyślę sobie o tym ile plusów ma nawet najmniejsza porcja aktywności fizycznej dziennie to jestem w stanie namówić ten głos w swojej głowie aby zacząć. A jak już zacznę to na serio jest z górki.

Wiadomo, w ciąży nie liczę na nie wiadomo jakie efekty, skupiam się na tym, aby rozruszać ciało, przynieść ulgę plecom, pobudzić trochę krążenie i rozciągnąć mięśnie. Bardzo lubię zacząć dzień od yogi, ćwiczeń rozciągających lub takich wykonywanych na dmuchanej piłce. Kilka razy w tygodniu łapię również moje niewielkie, „babskie” hantelki i ćwiczę plecy i ramiona.

Poza tym, gdy tylko sytuacja za oknem na to pozwala (i raczej nie mam na myśli pogody, a ohydny smog!) wyskakujemy z Fabem na spacer. Wiadomo, wiosną byłoby fajniej, ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma!

I wiecie co – mam świadomość, że nawet „zmuszając się” do codziennej aktywności fizycznej robię coś dobrego dla siebie i Bejbika, energii jakby więcej i samopoczucie lepsze. Zaczynam siódmy miesiąc ciąży i widzę, że mimo kilku kilogramów na plusie moje ciało jest w dobrej formie, mogę spacerować szybkim krokiem bez zadyszki i wyginać się w różne pozycje – wiem, że przyda mi się to przy porodzie i później, gdy będę wracać do formy!

ZOBACZ WIĘCEJ:
Fit plan na wiosnę – codzienne pomysły na aktywność fizyczną
→ 5 pomysłów na to, jak polubić aktywność fizyczną – z perspektywy osoby, która od ćwiczeń zawsze wymigiwała się zwolnieniem z w-f 😉

7. CODZIENNE ĆWICZENIA MIĘŚNI KEGLA

Ostatnia sprawa, która wylądowała na mojej liście dobrych nawyków to ćwiczenie mięśni Kegla. Kiedyś myślałam, że ćwiczyć powinny je tylko kobiety w ciąży, ale ostatnio wiele osób wyprowadziło mnie z błędu. Jasne, świadomość i umiejętność pracy z mięśniami Kegla przyda się przy porodzie, ale zdaniem mojego lekarza praca z nimi powinna być elementem życia każdej kobiety, która chciałaby uniknąć mało przyjemnych infekcji pęcherza czy problemów z nietrzymaniem moczu.

Zabierałam się za te ćwiczenia już od kilku dobrych miesięcy, niestety zawsze po kilku dniach odpuszczałam i po prostu o nich zapominałam. Teraz korzystam z aplikacji KPFE (to jedyna aplikacja w moim telefonie, która ma aktywne powiadomienia, dzięki nim pamiętam o ćwiczeniach!) i razem z nią kilka razy w ciągu dnia pracuję nad mięśniami Kegla, jednocześnie ćwicząc głębokie oddychanie. Znowu – świadomość, że robię coś dobrego dla siebie jest tutaj nie do przebicia!

KSIĄŻKI O NAWYKACH

Jeśli chciałybyście w tym roku zagłębić się trochę bardziej w temat nawyków podrzucam tutaj kilku moich książkowych ulubieńców! Znajdziecie w nich dokładnie opisane sposoby budowania nowych nawyków, mnóstwo fajnych przykładów, psychologicznie uzasadnione rozwiązania, strategie testowane w praktyce oraz sporo porad dotyczących organizacji i w ogóle zarządzania swoim życiem!

 Lepiej. 21 strategii by osiągnąć szczęście //Jak zostać Panią Swojego Czasu //
Ograć Nawyki // Fenomen Poranka // Siła Nawyku 

A może znacie jakieś inne książki o nawykach, którymi warto się zainteresować? Dajcie znać w komentarzu!

Praca z nawykami może być bardzo przyjemna! Wybierając nawyki nad którymi chcecie popracować warto pamiętać o równowadze – wiadomo, wszyscy chcemy się rozwijać, coś w naszej codzienności poprawiać, iść do przodu, ale … trzeba tu też znaleźć miejsce i czas na małe przyjemności, na relaks, zabawę i odpoczynek! Fab w swoim habit trackerze obok kilku spraw związanych z pracą nad sobą ma kategorię … „gaming”, która odnosi się do gry na PS3. Uwierzcie mi, że Fab jest naprawdę szczęśliwym i spełnionym człowiekiem, gdy każdego dnia może obok tej kategorii postawić kropeczkę 😉

Jakie nawyki są dla was ważne? Nad czym obecnie pracujecie? Wprowadziłyście z początkiem roku jakieś nowe nawyki do swojej codzienności? Dajcie znać w komentarzach! No i koniecznie napiszcie czy korzystacie z jakichś narzędzi do budowania i śledzenia nawyków, oraz pochwalcie się, jeśli jakiś nawyk macie już odhaczony! 

Zobacz również

  • super, że ćwiczysz w ciąży! Też tak robiłam i mimo, że bywały dni, że kilka głębszych wdechów i machnięć ręką wykańczało mnie totalnie, to super się wtedy czułam i szczerze wierze, że z tego powodu mój poród był tak szybki.
    Pozdrawiam! :))

  • Podoba mi się to podejście 🙂 ja cały czas próbuję wyrobić sobie nawyk nitkowania zębów, najnudniejsza rzecz na świecie 😉

  • O ćwiczeniu mięśni Kegla i dobroci płynącej z regularności tej aktywności słyszę ostatnio po raz kolejny. Chyba sama muszę zacząć. A co do książek o nawykach to znam jeszcze „7 nawyków skutecznego działania” Coveya.

  • Cześć,
    Bardzo bardzo mądry wpis. Sama staram się stosować do punktu 3 i 6. Niestety zawsze jak zaczynam regularnie ćwiczyć, to w przeciągu tygodnia robię się chora i muszę przestać (tak jak teraz). Ale potem wracam i staram się walczyć dalej.
    Pozdrawiam,
    Kasia

  • U mnie na tapecie podobnie: aktywność fizyczna, więcej czasu offline, ale też picie odpowiedniej ilości wody, regularna publikacja na fb i instagramie, codzienne ogarnianie kuchni wieczorem i tworzenie porannej rutyny. To chyba wszystko 🙂 Aaa książka „Lepiej” – polecam wszystkim bardzo bardzo, zaraz po „sile nawyku” 🙂 Miracle morning za to był według mnie zmarnowanym czasem. Książka, która mogła mieć 20 stron miała, nie pamiętam ile, ale tak amerykańsko przegadana, że nie mogłam znieść. No i niestety sama praktyka miracle morning u mnie nie zadziałała, choć mocno próbowałam.

  • 1 dzień offline to cudowna sprawa, spróbuję to wprowadzić. Akurat nie mam problemów z telefonem, bo nie mam smartfona, a operuję 2-3 smsami na dzień 😉

  • Alcia

    Muszę zdecydowanie wprowadzić dzień offline, a jak się nie uda to chociaż poranki 🙂

  • Muszę sobie od Ciebie ściągnąć wprowadzanie nawyku z czasem offline. Zdecydowanie za dużo spędzam w sieci, a wszystko właśnie przez telefon.

  • Książką „Lepiej” Gretchen Rubin jest rewelacyjna i bardzo pomaga we wprowadzeniu nowych nawyków i zmianie tych starych.
    Co do samych nawyków – myślę, że każdemu przydałby się taki jeden dzień offline.
    Ja staram się pracować nad tym, żeby ostatnią rzeczą jaką trzymam w ręce przed zaśnięciem była książka. Chciałabym też popracować nad wcześniejszym wstawaniem i rozpoczynaniem dnia z książką. Myślę, że taki początek dnia może przynieść dużo dobrego 🙂

  • Gorąco polecam książkę „Filozofia Kaizen”. Głównie o tym, jak ZACZĄĆ budować nawyk:)

  • Uwielbiam budowanie nowych zdrowych nawyków!
    Wraz z nowym rokiem są to tak jak u Ciebie więcej czasu offline, więcej ruchu, spacerów, aktywności fizycznej. Poza tym chciałabym każdy dzień kończyć z książką w ręku, a nie z telefonem, czyli wdrożyć wieczory offline.
    Kusi mnie książka „Lepiej” 🙂

  • Ja się zawsze śmieję, że to są moje mięśnie dna miednicy a Pan Kegel niech sobie swoim nazwiskiem nazywa jakieś swoje mięśnie..

  • Książkę „Siła nawyku” kupiłam już baaardzo dawno temu i nawet zaczęłam ją wtedy czytać, ale szybko porzuciłam lekturę. Teraz ją odgrzebałam i mam zamiar zrobić podejście nr 2.
    Jeśli chodzi o codzienny ruch – ja w 30 tc tempo spacerowania mam raczej przeciętne, ale też staram się codziennie rozciągać i wyjść na dwór choć na pół godzinki. I naprawdę czuję różnicę w samopoczuciu i poziomie energii. No i przy okazji jest motywacja do ogarnięcia siebie, bo jak siedzę w domu, to też często przeważa styl piżamowy i brak makijażu 😉

  • Na którąś książkę z twojej listy na pewno się skuszę i bardzo ciekawe masz nawyki z których szczerze skorzystam jak chociażby poranki i wieczory offline. Dobrze mi zrobi taka przerwa od internetu. Przynajmniej mózg lepiej będzie pracował i znikną bóle głowy 🙂