Codzienność w kwadratach – kreowana, czy udawana?

Piątek, zebrało mi się na pogaduchy. Zaglądając ostatnio w moje ulubione internetowe miejsca natknęłam się na sporo artykułów związanych z instagramem (kilka polecałam Wam we wpisie o kreatywności!). Poza fajnymi poradnikami i inspirującymi tekstami wpadło mi też w oko kilka ciekawych dyskusji mocno krytykujących instagram. Tak się składa, że dla mnie to jedno z ulubionych mediów społecznościowych, a przeczytane artykuły sprawiły, że nie chciałam już siedzieć cicho…

KREOWANIE CODZIENNOŚCI

Czy nam się to podoba czy nie, żyjemy w czasach w których informacje zalewają nas z każdej strony. Media społecznościowe i tradycyjne, reklamy, specjalne oferty, magazyny – każdy pokazuje nam jak żyć, co jest modne i co wybierać. Możliwość wyboru jest tu zasadnicza. Codziennie doceniam to, że mogę wybrać sposób w jaki chcę spędzić dzień. Nie mam na myśli tego czy pójdę do szkoły, do pracy czy pojadę do Australii – skupiam się raczej na codziennych drobiazgach, małych sprawach i detalach, które mogą nawet szary i bury dzień odmienić w fajny, albo chociaż – znośny.

Codziennie mogę zdecydować, czy chcę otaczać się pięknem, kreatywnością, estetycznymi przedmiotami. Czy zależy mi aby nauczyć się czegoś nowego, zjeść porządny posiłek, wyjść na trochę na świeże powietrze. Na to wszystko naprawdę mamy wpływ, a decydując- stajemy się kuratorami naszej codzienności. Tak jak kurator w muzeum decyduje co znajdzie się na danej wystawie, tak my mamy wpływ na to, co pojawi się w naszym życiu każdego dnia.

Zrzut ekranu 2016-01-25 o 17.45.48

CODZIENNE WYBORY

To od nas zależy jakimi przedmiotami zdecydujemy otaczać się na co dzień, ile estetyki i piękna dodamy do swojego życia. Nie rozumiem osób zbierających rzeczy na „specjalne okazje”. Wyjątkowa filiżanka, piękny talerzyk czy ulubione buty powinny być tym po co sięgamy na co dzień, przecież w żaden sposób nie dodają one wartości naszej codzienności leżąc w szafce i czekając na lepsze jutro, na gości czy super okazje.

Wierzę w to, że lepiej jest mieć mniej rzeczy (i mniej jest tu pojęciem bardzo względnym, zależnym od danej osoby), ale takich, z których mamy naprawdę możliwość korzystać, a to korzystanie sprawia nam satysfakcję i daje radość. Łatwiej o uśmiech na twarzy, gdy przestrzeń dookoła nas jest ładna, a dbając o estetyczną zastawę, fajnie skomponowane ubrania na co dzień czy piękny notes sprawiamy, że życie samo w sobie też staje się przyjemniejsze.

Dodam jeszcze tylko tak oczywistą rzecz, że ładne nie musi znaczyć drogie. Ładne rzeczy można upolować na promocji, na bazarku, targu staroci czy w ciuchlandzie. Można je też całkiem sprawnie zrobić samemu – trzeba się rozejrzeć, poszukać i ruszyć trochę głową.

zycie_w_kwadracie_post_instagram_1

ŻYCIE JAK Z OBRAZKA?

Ostatnio w sieci natknęłam się na kilka artykułów i komentarzy bardzo mocno krytykujących instagramowe zdjęcia i życie jak z obrazka. Przewijały się w nich zarzuty, że wycinki życia pokazane na zdjęciach nie są autentyczne, że to zbiór upiększonych owsianek z idealnie ułożonymi owocami, kawiarnianej codzienności i przeglądu najnowszych rzeczy z Ikei, które kreują sztuczne potrzeby i napędzają porównywanie się z innymi i konsumpcję.

Na pewno jest w tym ziarnko prawdy, ale brakuje też sporo dystansu. Dla wielu osób instagram to narzędzie promocji, reklamy i budowania marki. Instagramowe gwiazdy i celebryci sami śmieją się z siebie pokazując nieidealną rzeczywistość za kulisami instagrama. Jeśli pojawia się tak wielka fala krytyki profili, gdzie zdjęcia są wystylizowane i dopieszczone, powiedzcie- czemu to właśnie one mają największą liczbę followersów? Możemy marudzić i narzekać, ale podświadomie ciągnie nas do estetyki, pięknych miejsc i rzeczy i tak odruchowo jakoś łatwo kliknąć serduszko przy zdjęciach, które prezentują sobą jakiś styl i poziom.

Zrzut ekranu 2016-01-25 o 17.46.14

MÓJ INSTAGRAM

Jak ja podchodzę do instagrama? Traktuję go trochę jak miejsce, gdzie mogę pokazać Wam więcej niż na blogu, czy na facebooku. Jest to małe okienko na moją codzienność, na sposób w jaki z Fabem żyjemy, jak spędzamy czas. Dla mnie to miejsce, w którym mogę zebrać wspomnienia na zdjęciach (które później bardzo chętnie wykorzystuję w albumie) i wracać do nich od czasu do czasu. Przewijanie „feedu” i zaglądanie do fotografii z wyjazdów, z wakacji, ze spotkań z przyjaciółmi, czy po prostu z naszej codzienności to przyjemność, której nie umiałabym już sobie odmówić.

Czy ulegam instagramowym modom? Pewnie tak. A może raczej, uczę się razem z nim, próbuję różnych rzeczy i ewoluuję w wybranym kierunku. Wystarczy zajrzeć do zdjęć z przed roku czy dwóch, aby zobaczyć, że zmienił się nie tylko ich temat, ale i styl, użycie filtrów (kto pamięta dodawanie ramek i edytowanie zdjęć z filtrem earlybird?:) i dodatkowych aplikacji. Wiecie co- to też jest forma dokumentowania wspomnień, tego jak zmienia się nasza codzienność i życie, tego jak się uczymy i rozwijamy.

2016
Zrzut ekranu 2016-01-25 o 06.38.47

2015

Zrzut ekranu 2016-01-25 o 17.25.43

2014

Zrzut ekranu 2016-01-25 o 17.27.37

2013

Zrzut ekranu 2016-01-25 o 17.29.28

2012

Zrzut ekranu 2016-01-25 o 17.31.24

2011

Zrzut ekranu 2016-01-25 o 17.34.10

Zauważyłam też, że instagram (i prowadzenie bloga w ogóle) sprawił, że bardziej chce mi się „chcieć”. Codzienne robienie zdjęć pozwala wyczulić oko na szczegóły i detale. Zauważamy więcej, szukamy kreatywnych rozwiązań, kombinujemy jak zrobić coś po raz kolejny (w końcu mówimy tu o codziennych zdjęciach, a czy nam się to podoba czy nie- dla większości osób codzienność to powtarzalna rutyna) podobnie, ale w nieco inny sposób.

Możecie się śmiać, ale posunę się do stwierdzenia, że dzięki codziennemu pstrykaniu fotek na bloga i instagram dbam dużo bardziej o przestrzeń dookoła siebie. Posprzątane biurko, świeże kwiaty, poduszki ułożone na kanapie, od czasu do czasu nowe dodatki do mieszkania pomagają mi w spontanicznym robieniu zdjęć, a przy okazji – motywują bardziej do pracy. Małe zakupy to często fajna nagroda za osiągnięcie celów, a utrzymanie przestrzeni w porządku sprawia, że nagle mam więcej czasu na wieczorną lekturę i odpoczynek.

 

Instagram traktuję trochę jak mieszkanie do którego zapraszam gości. Zaglądacie do mnie na ploteczki, pogaduchy, a czasem wpadacie tylko na chwilę. Wrzucając zdjęcie do aplikacji zapraszam Was do siebie. I tak jak w realnym życiu nie zaprosiłabym gości do brudnego mieszkania ponieważ czułabym się z tym co najmniej niekomfortowo, tak samo na instagramie zapraszam Was do podglądania zdjęć, które wpisują się w moje poczucie estetyki oraz w granice prywatności, które sama sobie na bieżąco wyznaczam.

Nie usuwam starszych zdjęć, nie robię sesji na zapas, nie ograniczam się do jednej, narzuconej sobie kompozycji czy perspektywy – w ten sposób buduję autentyczny i prawdziwy profil, który spełnia dla mnie rolę miejsca, w którym mogę kolekcjonować wspomnienia. Jak widzę takie podejście podoba się i Wam:)

blog-separator

Ciekawa jestem jakie jest Wasze podejście do tematu instagrama- korzystacie? Jakie profile lubicie tam podglądać? Pełne spontanicznych, nieustawianych zdjęć, czy wręcz przeciwnie – inspirujące, wystylizowane i urzekające kompozycją? A może udało Wam się znaleźć złoty środek? Ciekawa jestem Waszego zdania, zapraszam do dyskusji!

 

Zobacz również

  • Ja podchodzę do Instagrama i ładnych zdjęć tak – to, że ktoś je robi i są ładne oznacza, że umie robić ładne zdjęcia – kompozycje, kadry, operować światłem. Wiadomo, że niczyje życie nie wygląda w 100% tak, jak na IG lub Pintereście. Ale czemu nie upiększać szarej codzienności pięknymi kadrami? To trochę taka sztuka dostępna dla wszystkich :)

  • Lubię Instagrama, bo cieszy oko :) Ale sama dziwię się jak między pracą, uczelnią, sprzątaniem mieszkania ktoś znajduje czas na takie piękne ujęcia idealnie ułożonych malin na kawałku organicznego ciastka bez cukru z nasionami chia 😀 Potem przypominam sobie, że dla niektórych blogowanie jest też pracą, bo social media może być pracą. Także Instagram czasami mnie zawstydza i wzbudza we mnie taką sztuczną potrzebę posiadania idealnie wysprzątanego mieszkania, idealnych naczyń, idealnych posiłków. Na szczęście jest to chwilowe uczucie i mija wraz z scrollowaniem kolejnych fotek :) Trzeba do tego podchodzić, jak do wszystkiego, z głową- racjonalnie! Pozdrawiam ciepło :)

  • podoba mi się porównanie z zapraszaniem gości do siebie :) często dziwiły mnie komentarze dziewczyn (i facetów w sumie też), że to wszystko na pokaz – ten porządek, ład, białe biurko i kwiatek. a poza kadrem syf i mogiła.. brrr, no na pewno nie u mnie! nie rozumiem, jak można przyjmować bałagan i nieporządek za cos oczywistego i normalnego w kazdym domu.

    a z Twoim Kasia postem zgadzam się w 100%! dobrze jest się otaczać pięknem, nie tylko w rzeczach i przedmiotach, ale tez w ludziach i naturze.

    • Ula

      Wiesz to już nie chodzi , że syfi i mogiła, bo to mocne uproszczenie, nie no może ktoś tam i ma ten syf, czy bałagan ale to jego sprawa, równie dobrze można by się czepiać o to, ze mieszkanie które stylizuje stylistka, jest zawalone po brzegi gadżetami do sesji i stertami sprzętu foto, a na kadrze tego nie widać a mieszkanko jak z obrazka… a jak wiadomo, podczas sesji w takim fotografowanym mieszkaniu jest istny Pekin. Z drugiej strony można się czepiać , że przecież na zdjęciu czy to zrobionym obiektywem 70/200 czy makro 50, mamy w tle piękny efekt bokeh ze światełek choinkowych za głównym fotografowanym obiektem , taki jak Ty czy ja – lubimy najbardziej, a w rzeczywistości nie ma żadnego takiego efektu, ot patrzymy na ten sam kubek i ciastko, a w tle wyraźnie żarzą się zwyczajne lampki i daleko temu obrazowi do tego jakim go kreujemy za pomocą magicznych obiektywów i rodzaju naświetlenia :)

  • „Zauważyłam też, że instagram (i prowadzenie bloga w ogóle) sprawił, że bardziej chce mi się „chcieć”. Codzienne robienie zdjęć pozwala wyczulić oko na szczegóły i detale” – podpisuje się pod tymi słowami. Ja również dzięki temu zaczęłam bardziej dbać o swoją przestrzeń, otaczające mnie przedmioty codziennego użytku. To nie jest na pokaz, bo to się dzieje, poza wszystkimi social mediami. Jeżeli chodzi o instagramowe konta, to bardziej lubię te artystyczne, z piękną kompozycją. Kocham fotografię, więc szukam na instagramie takich zdjęć, które mnie zainspirują, nacieszą moje oczy i poczucie estetyki. Aczkolwiek, obserwuje również konta, gdzie jest pełno zdjęć nieustawionych, spontanicznych. Trzeba w tym wszystkim znaleźć balans.

  • Ja nie korzystam z Instagrama, ale myślę, że takie formy istnienia w mediach mogą nas motywować do robienia fajnych rzeczy, nauki nowych narzędzi i wpływać bardzo pozytywnie na nasze życie. Poza tym wiele zdjęć przypomina nam o tym jak wiele piękna można dostrzec we wszystkim, jeśli tylko będziemy uważni i spojrzymy na to z miłością. Pozdrawiam :)

  • Oczywiście, że wszyscy szukają pięknych zdjęć idealnych kadrów i wszystkiego co ładne, a potem krytykują, że to nierealne życie. :) Ludziom trudno jest dogodzić zawsze znajdą się tacy, którym nie będzie się to podobać. :) Ale jeśli komuś się nie podoba nie śledzi to działa w tak prosty sposób, że łatwiej się już nie da. :) Ale jak się jest do czego przyczepić to czemu nie. Ja osobiście lubię piękne zdjęcia, ładne ujęcia, a co za tym idzie cudowne wspomnienia. Szukam dzięki temu inspiracji, rozwijam się, dostrzegam więcej. :)

  • Dyskusje na temat Instagrama mogłyby równie dobrze dotyczyć fotografii w ogóle. Tak jak w fotografii jest i ta reportażowa, i ta kreacyjna, tak na IG są ludzie, którzy dokumentują i ci, którzy kreują. IG to tylko medium. Co więcej, medium, w którym mieszają się amatorzy, profesjonaliści, firmy i prywatni użytkownicy.

    Faktycznie, są profile lifestylowe, za którymi nie wiadomo ile kryje się kreacji, a ile rzeczywistości. Tylko jakie to ma znaczenie? Jeśli kogoś bardzo boli cudzy wymuskany profil powinien zastanowić się, co tak naprawdę mu w duszy gra i budzi takie silne emocje? Czy to jest kwestia tego, że też chciałby robić takie zdjęcia? Czy może czuje się gorszy, bo nie ma chemexa i kinfolk table na ławie przed telewizorem? Tyle, że to są jego uczucia. Denerwujące jest, kiedy zaczyna przypisywać innym intencje, które sam sobie wyobraził. Czy ktoś jeszcze krytykuje hollywoodzkie produkcje za nierealną wizję prawdziwego życia? Rzadko. Oglądamy, bo nam się podoba, albo nie oglądamy, bo się nie podoba. Bierzemy z tego ile uważamy za stosowne.

    Dużo bardziej dyskusyjna jest kwestia produkt placementu na IG, płatnych wpisów, do których jedni się przyznają, inni połowicznie, jeszcze inni wcale. W TV czy gazetach kwestia reklam jest jasna, ale współpraca z osobami prywatnymi staje się szarą strefą, gdzie granice są rozmyte. Tutaj faktycznie obserwator może czuć się oszukiwany i manipulowany, bo intencja marki jest jasna.

  • J.

    Na początku byłam sceptycznie nastawiona, ale szybko zmieniłam zdanie, znalazłam mnóstwo świetnych profili, które mi odpowiadają estetycznie, niektóre są „wymuskane i aranżowane” inne bardziej surowe w tzw. „klimacie”. To, czego się nie spodziewałam to to ze chyba właśnie dzięki IG (oglądaniu niektórych naprawdę niezwykłych zdjęć prac) wróciła mi ochota na rysowanie, co uważam za bardzo pozytywne. Obserwuję również parę osób zza naszej wschodniej granicy, więc ćwiczę też czytanie cyrylicy, (co prawda to zazwyczaj 2-3 zdania, ale zawsze coś:)

    Widząc super zdjęcie nie czuje zazdrości tylko przyjemność z oglądania go :)

  • Oglądam chętnie zarówno te wystylizowane, jak i te spontaniczne:) każde cenię sobie za coś innego. Gdzieś w środku tęsknię za tym uporządkowaniem przestrzeni wokół, a z drugiej uwielbiam spontaniczność. Instagram traktuję, jako coś bardziej bieżącego niż mój blog, czasami łączę go z fb, ale przeważnie blog/fb/insta/twitter wzajemnie się uzupełniają i ktoś z zewnątrz może sobie w ten sposób poskładać mnie samą.. chociaż też nie do końca, bo pomimo że odkrywam trochę swojej prywatności, to z drugiej strony chowam ją będąc po drugiej stronie obiektywu.

  • Jak to ostatnio uznałyśmy z Kasią z bloga Droga do minimalizmu: nie ma co dziadować. To akurat dotyczyło tego, że w imię minimalizmu możnaby się pozbyć maselniczki i jeść masło z papierka, ale… po co? Ładne rzeczy (szczególnie w kuchni) jakoś tak pozytywnie mnie nastrajają każdego poranka. To my kreujemy nasze życie, a mamy tylko jedno, dlaczego więc nie mamy włożyć minimalnych starań, by wokół nas było estetycznie?

  • Ula

    Tak sobie biegam po Waszych blogach i już nie pamiętam czy od Ciebie trafiłam do Magdy Mizery, czy odwrotnie J ostatnio Magda napisała o Alinie,
    tam też jest morze inspiracji, podczytuje ją od jakiegoś czasu, od kogoś
    jeszcze trafiłam do Niebałaganki i zaczął się nowy etap w naszym domowym życiu
    – porządkowanie, systematyczność, planowanie, zarządzanie czasem, project life
    i kilka innych zmian, mam nadzieję nauczyć się od Was wielu rzeczy,
    bo jesteście bardzo inspirującymi dziewczynami. Do czego zmierzam , ano właśnie
    do wyborów, tych wyborów, które powodują, że w naszym życiu coś się zmienia na
    lepsze, nieco inne, być może skuteczniejsze, rozwijające, motywujące, prowadzące niekiedy do wielkich zmian.
    Jest takie powiedzenie ,,Jeśli robisz coś tak samo i sądzisz, że skutek będzie
    inny, znaczy że jesteś i….ą
    Albert Einstein J
    Mocno powiedziane, ale coś w tym jest, nasze
    wybory, nasze widzenie świata, nasze jego upiększanie, nawet tego przydomowego,
    nie jest niczym złym. Skoro zachwycamy się pięknymi aranżacjami w magazynach
    wnętrzarskich, pięknymi kobietami w magazynach kobiecych, pięknymi przedmiotami
    we wnętrzach, to wiadomym jest, że to powstaje na potrzeby sesji i KU INSPIRACJI,
    jeśli przenosimy to na grunt domowy, staramy się, by nasze śniadanie
    ładnie wyglądało, nasze biurko, poranna kawa, czy cokolwiek innego, to oznacza, że inspiracja odniosła pozytywny skutek, a my mając możliwość
    zmiany na lepsze skorzystaliśmy z niej :)

    Jestem fotografem od niedawna od kilku lat, mój maż jest nim od 30,
    wiele widzieliśmy, jak powstają sesje wszelakie od podszewki, jak maluje się kobiety
    by były jeszcze piękniejsze, jak czaruje się przestrzenie przedmiotami, by były klimatyczne, nic złego w tym nie ma :), możemy z każdego zdjęcia wziąć kawałek dla siebie i zagospodarować na własnym podwórku.

    Mnie IG zachwyca od niedawna, a konkretnie od czasu zmiany
    telefonu… który daje mi możliwość szybkiego uchwycenia chwili, nie wymagającej podejścia do aparatu, zmiany obiektywu, czy innych czynności, a owa chwila niekiedy krótkotrwała, umyka w tym czasie :)
    Owszem, są na IG zdjęcia aranżowane, ale one tak samo są inspirujące
    i pokazujące, że tak można też, ładniej, lepiej , bardziej kolorowo… to jest kwestia podejścia, jednym ciągle źle i szklanka z wodą dla nich jest wiecznie
    do połowy pusta i będą ujadać na instagram photoshop, światło, owsiankę z
    malinami, kawę z bitą śmietanką i inne przydatne do zdjęć i miłego życia gadżety, a inni zobaczą a tym coś nowego, dobrego godnego naśladowania, by umilić, upiększyć, udoskonalić. No bo dlaczego nie?? Czyż zarówno prostota niewykreowana jak i kreowanie rzeczywistości nas nie zachwyca? Zachwyca.
    Każdemu wolno, zarówno ponarzekać jak i zrobić coś odwrotnego, ja z tych odwrotnych jestem 😉

    Dziewczyny, piszcie, uczcie, inspirujcie, nie przejmujcie się narzekaczami
    na wszystko.

    Pozdrawiam!

  • Zgadzam się z Tobą całkowicie, zwłaszcza, że masz bardzo zbalansowane podejście. Sama też już kiedyś pisałam na ten temat, gdy do sieci trafił link: http://www.boredpanda.com/truth-behind-instagram-photos-cropping-chompoo-baritone/, na który swoją drogą niedawno powoływała się też Monika Kamińska http://blackdresses.pl/2016/01/13/instagram-vs-rzeczywistosc-to-bzdura/ – mam wrażenie, że fala nagonki na Instagram rośnie w oczach. I o ile kiedyś zastanawiałam się, jak to jest, że nikt nie czepia się zdjęć kulinarnych w książkach kucharskich, wymuskanych stylizacji w magazynach, podczas gdy tak bardzo krytykowana jest działalność instagramowa, tak po pewnym czasie doszłam do wniosku, że ludzie którzy blogują, czy publikują w social mediach, są bardziej „w zasięgu”. Nie dzieli ich ściana marki / agencji / redakcji, są normalnymi ludźmi, którzy… i tu jest ten punkt – najwyraźniej wzbudzają zazdrość wśród tej samej grupy, do której się zaliczają. Bo jak to jest, że dziewczyna X, która nie jest nikim szczególnym, ot, przeciętną studentką, publikuje zdjęcia jak z magazynu, podczas gdy codzienność dziewczyny Y, będącej w zasadzie na tym samym poziomie, jest diametralnie inna. „Nie może być! To na pewno ściema.” Tak łatwo zapominamy, że niektórzy wraz z kreacją zdjęć, kreują także własną rzeczywistość.

  • Nie korzystam (jeszcze?) z Instagrama, ale przez zdjęcia takie jak Twoje nabieram na niego coraz większej ochoty :) A co do tematu, który poruszasz: staram się w swoim życiu działać w oparciu o triadę: Prawda, Dobro, Piękno. Chcę, aby moje wszelkie aktywności, z tymi internetowymi włącznie odpowiadały zawsze chociaż jednej z tych trzech wartości. Czyli jeśli coś pokazuję to jest to albo jakaś Prawda (o mnie, o świecie, o życiu widzianym moimi oczyma), albo jakieś Dobro (coś co mnie cieszy, inspiruje, ubogaca i chcę się tym podzielić z innymi), albo jakieś Piękno (coś co mnie zachwyca lub jest przeze mnie tworzone ku zachwytowi innych). Czasami udaje się pokazać coś, co jest jednocześnie piękne, dobre i prawdziwe, ale nie zawsze tak musi być. Tej triady, albo jej wartości szukam w tym, co pokazują w sieci inni. Zdjęcie wysprzątanego białego biurka z kwiatkiem jest dla mnie piękne i dobre (porządek jest piękny i dobry :)) i to mi wystarczy- nie wnikam czy pokazuje całą prawdę o mieszkaniu i życiu autora (nie zastanawiam się czy poza kadrem nie leżą skarpetki i stos naczyń). Nie wiem jakie to ma znaczenie dla mojego odbioru tego konkretnego zdjęcia?
    Nie oczekuję, że ludzie będą dzielić się ze mną w sieci wszystkim, dlatego jeśli ktoś dzieli się czymś ładnym- przyjmuję to z wdzięcznością, to jest tyle i to, czym ktoś chciał się podzielić. Nie wiem czemu niby miałabym oczekiwać czegoś innego? :)
    Tobie, Kasiu, dziękuję za to, że wszystko czym się dzielisz na swoim blogu i w innych miejscach jest tak optymistyczne, jasne i pogodne. I nie, wcale nie uważam, że takie i tylko takie jest Twoje życie (choć oczywiście życzę Ci tego z całego serca :), domyślam się, że masz swoje problemy i trudności, o których masz prawo w swoim kawałku internetu nawet nie wspominać. I to nie czyni Cię „nieprawdziwą”, a tego miejsca „udawanym”. Internet to „okno”, o którego otwarciu i zamknięciu decydujemy my sami- to nasze prawo otworzyć okno wtedy, gdy mamy akurat porządek na biurku 😉 Pozdrawiam!

  • Kiedyś byłam wielką fanką tej aplikacji, a teraz muszę przyznać, że moje zainteresowanie nią mocno podupadło… Chyba pogubiłam się tam trochę :). Polubiłam Instagram jako nieco inne medium, pełne spontanicznych, nieidealnych zdjęć codzienności, wrzucanych na bieżąco. Sama też do zamieszczania takich fotek je wykorzystywałam. Z czasem jednak Instagram zaczął się zmieniać i iść w kierunku pięknej, wystylizowanej fotografii, w czym oczywiście nie ma nic złego. Tylko że jak ja chcę pooglądać te wystylizowane fotografie to wchodzę na blogi albo na Pinterest. W pewnym momencie w sieci zaczęły pojawiać się liczne artykuły jak nadać charakter i styl swojemu profilowi na Instagramie, jakie to wszystko powinno być piękne i kreatywne… Zaczęłam też dostrzegać, że ja z moimi fotkami odstaję. I przestało mnie to wszystko kręcić. Teraz rzadko oglądam i rzadko coś dodaję… Ale kto wie, może jeszcze odzyskam serce do tej aplikacji :).
    P.S. A czemu nie ma Cię już na snapku? :(

  • Kocham i nienawidzę Instagram. Nie przeszkadzają mi wystylizowane zdjęcia, takie idealne. Na każde zdjęcie staram się patrzeć, od tej technicznej strony. Bardziej załamuje się, że nie umiem robić ich tak pięknych. Nie tym, że moje otoczenie nie wygląda jak ze zdjęcia. Może czasami bym chciała, ale… Na Instagramie poszukuję inspiracji. Te piękne zdjęcia sprawiają, że właśnie chce się nauczyć robić podobne. Dostaje takiego kopa do działania. Sama tez nie lubię tylko jednej perspektywy, jednej kolorystyki. Choć czasami wpadają mi w oko przemyślanie profile i nie wioną nudą, mimo że zdjęcia są bardzo podobne.

  • Dla mnie instagram jest też szukaniem pozytywów każdego dnia – bo zawsze się coś znajdzie. Nie lubię idealizować, czasem pojawi się też coś smutnego, ale wolę się skupić na czymś optymistycznym. Poza tym dzięki wielu inspiracjom tam znalezionym sama mam ochotę bardziej zadbać o dom, podnosić swoje zdolności np. fotograficzne itd… I masz rację – my sami kreujemy swoją rzeczywistość…

  • Całkowicie się zgadzam! Dodam, że instagram to jedna z moich ulubionych aplikacji, lubię ją chyba bardziej niż facebooka 😉

  • Sama bardzo polubiłam instagram. Zauważam też, że samo blogowanie wpływa na moją kreatywność, co mnie bardzo cieszy. Popieram Twoje zdanie, choć nie mam tak pięknego Instagrama jak Twój :-)

  • Moim skromnym zdaniem Twój instagram jest bardzo autentycznym miejscem! Robisz piękne zdjęcia, wydaje się, że są upiększane, ale w wielu z nich przebija naturalność i spontaniczność. I poruszyłaś pewną ważną kwestię – jak to się dzieje, że zarzucamy komuś sztuczne upiększanie swoje świata, a obserwujemy tę osobę? Przecież nikt do niczego nie zmusza, prawda? Dopóki to, co pokazujemy jest ułamkiem naszego życia, z radością obserwuję piękne zdjęcia! :)

  • Przeglądając Instagrama zastanawiam się, ile z tych pięknych idealnych profili jest robionych zupełnie na siłę, tak bez radości z obecnej chwili, a jedynie pod fotki… I wtedy nie zachwycam się tak bardzo tymi ujęciami, bo widzę, że za nimi jest drugie dno, głębokie, z którego ciężko się wydostać. (mam tu na myśli życie całkowicie podporządkowane zdjęciom, pod publikę, szkoda mi tych ludzi)
    Najbardziej cenię zdjęcia krajobrazów, nietypowe kadry, to mnie zachwyca :)
    Dobry tekst!!

  • Sama ostatnio napisałam dość krytycznie na temat Insta w jednym z blogów ale nie było to zwykle hejtowsnie tylko własnej opini. Każdy z nas jest inny i ma inne poglądy na dany temat😊 sama Lubie instagram, ale troche drażnią mnie te wymuskane nierealne zdjecia stołu czy innych przedmiotów 😜ładne to nie znaczy przerysowane😊 pozdrawiam 😉

  • Uwielbiam instagram! Niektóre rzeczy mnie męczą, owsianki ułożone od linijki stanowczo mi się przejadły. Chce oglądać ładne posiłki, ale jednocześnie normalne, takie, które możemy spotkać na stole przeciętnego Kowalskiego, tylko w wersji estetycznej. :)

  • Ja jestem ogromna fanka Instagrama. Traktuje go jako miejsce pelne inspiracji i nie doszukuje sie glebszych teorii dlaczego ludzie to robia. Uwielbiam podgladac czyjesc mieszkania, sposob w jaki podaja rozne dania i potem probowac zrobic cos takiego sama w domu. Jak z wszystkim w zyciu trzeba miec zdrowy rozsadek i po prostu cieszyc sie zyciem :)

  • Ja dopiero zaczynam przygodę z instagramem blogowym (mój prywatny ma trochę więcej wpisów), na razie dodaję zdjęcia, które uważam za ciekawe i choć trochę pokazujące moje życie. Może nie są one upiększane, ale szczere. Myślę, że z czasem będą coraz piekniejsze i ciekawsze :)

  • Dla mnie instagram to sposób na ekspresję, a że jestem ultra chaotyczna, niepoukładana i nieprzewidywalna – takie jest też moje konto. Trochę żulerskie. Umieszczam tam zawsze to co akurat gra mi w duszy albo siedzi w głowie. Ale. To konto prywatne. Zablokowane dla niepożądanych gości. I nie jest powiązane z blogiem. Także pewnie to jest kompletnie inna historia.

    • ahaha no to dobre określenie – konto żulerskie 😀 też tak sobie myślę, że prywatne konta to inna bajka.. chociaż nie wiem, kurczę, tak wiele zależy od osoby i tego jak żyjesz i z czym czujesz się dobrze :)

  • Podoba mi się Twoje podejście to „specjalnych rzeczy”. Przyznaję, że kiedyś bardzo oszczędzałam ulubione ubrania, sukienki, nowe buty czy zeszyty z pięknymi okładkami na później, na ważną okazję, ulubiony przedmiot w szkole, bo było mi żal. Myślałam sobie „a co jak się zniszczy?”. Ale ostatnimi czasy zaczęłam podchodzić to tego inaczej. Lubię wyglądać na co dzień fajnie, czuć się dobrze, a kiedy mam na sobie ulubioną sukienkę od razu mam lepszy humor, więc czemu by nie mieć „wyjątkowego dnia” codziennie? Powoli walczę z sentymentalnym podejściem i oszczędzaniem rzeczy „na lepsze czasy”, bo miałam kilka razy taką sytuację, że ulubione rzeczy albo robiły się za małe/za duże lub przestawały mi się podobać, a były prawie nie wykorzystane, co nie miało to sensu, bo nie zdążyłam się nimi nacieszyć.
    A co do Instagrama, bo trochę odbiegłam od głównego wątku posta – lubię go, chyba ostatnimi czasy nawet bardziej od FB. Zauważyłam, że kiedy chcę wrzucić zdjęcie, pochwalić się czymś przywiązuję większą wagę to mojego otoczenia czy do wyglądu zdjęcia, uczę się małymi krokami fotografii, inspiruję pięknymi zdjęciami. Fakt momentami ma się dość idealnych owsianek, wnętrz czy selfie, ale jest też masa bardzo ciekawych ujęć, miłych momentów z życia własnego czy znajomych. Uwielbiam patrzeć na piękne zdjęcia i myślę sobie „też tak chcę, więc czemu by nie?”. Chętnie odglądam zdjęcia rysowników czy ilustratorów wrzucających fotki swoich prac, a także zdjęcia z różnych stron świata – motywacja do działania i zastrzyk kreatywnej energii murowany! :)

    • co do „specjalnych rzeczy” to zgadzam się w 100% :)
      No niestety, lifestylowy instagram sprowadził się do idealnych owsianek i wnętrz w pojęciu wielu osób, ale tak jak piszesz – jest tego dużo więcej przecież:) Też z przyjemnością zaglądam za kulisy działania firm, do szkicowników czy na profile fit dziewczyn. Dla mnie taka wizualna motywacja jest mega ważna i pomocna!

  • Mimo tego, że może i wiem, że nie do końca ta cała cudowna rzeczywistość tak wygląda, ale i tak lubię oglądać te piękne zdjęcia. Momentami mam wrażenie, że to one wyrabiają we mnie zmysł estetyczny, uwrażliwiają na naturalność i urodę otoczenia. Poza tym tak jak mówisz – często jest to kopniakiem do zmiany własnego otoczenia.

    • trochę tak… kiedyś ten zmysł estetyczny o którym piszesz wyrabiała sztuka przez duże S, dzisiaj mamy możliwość łatwiejszego dostępu i filtrowania wartościowych treści- fajne to jest i warto korzystać :)