Bullet journal – czy da się zrobić planer idealny?

Notesy, notesiki, zapiśniki, planery, kalendarze – to moja malutka miłość. Podobnie jak listy i notowanie rzeczy do zrobienia. Lubię wiedzieć, że nowe pomysły i ważne projekty mam pod kontrolą i łatwo mogę do nich wrócić. Niestety kilka różnych notesów i sto milionów pomysłów tworzyło raczej bałagan niż spójny system organizacji. Szukając rozwiązania problemu trafiłam na bullet journal i przepadłam – wreszcie znalazłam coś, co sprawdza się u mnie idealnie!

CO TO JEST BULLET JOURNAL

Bullet journal to system prowadzenia notesu z zapiskami opracowany przez Ryder Caroll. Sam autor mówi, że ten notes ma po prostu dobrze Wam służyć – ma być funkcjonalny, ma ułatwiać życie.

bujo-warsztat-cover-photo

Siła bullet journalingu tkwi w prostocie – żeby zacząć potrzebny jest papier i długopis, nic poza tym. Sama decydując się na prowadzenie bullet journala zdecydowałam się na polecany przez wiele osób notes Leuchtturm1917 ze stronami w kropki i kilka podstawowych drobiazgów.

bullet-journal-jakie-materialy-kupic

 |  notes Leuchtturm1917 turkusowy (gładkie strony) || notes Leuchtturm1917 różowy (strony w kropki) || notes Leuchtturm1917 czerwony (strony w kropki)|| czarne cienkopisy (nie rozmazują się!) || ołówek automatyczny z gumką || zakreślacze pastelowe – miętowy, różowy, niebieski, żółty|| kolorowe cienkopisy || dwustronne zakreślacze || kredki – zakreślacze |

Powyższe linki są linkami afiliacyjnymi – kupując coś za ich pomocą niewielka prowizja od sprzedaży trafia również do mnie.

Od kilku tygodni pokazuję Wam pojedyńcze strony z mojego notesu na instagramie i snapchacie (tak, snapuję sobie troszeczkę jako @worqshop!) – każde takie zdjęcie to wiele pytań i próśb o więcej, ale wiecie co – ja dopiero zaczynam i nie czuję się jakąś specjalistką w temacie.

Umówmy się, że powiem Wam dziś w skrócie jak to u mnie wygląda, a jeśli temat się spodoba (dajcie znać w komentarzach!) pociągniemy go razem dalej, ok?:)

MÓJ SPOSÓB NA BULLET JOURNAL

Mój bujo to takie moje małe centrum życiowo – blogowego dowodzenia dzięki któremu czuję, że coraz lepiej ogarniam to, co dzieje się dookoła mnie. Wiele tam prywatnych spraw, zapisków i notatek, którymi raczej nie będę się dzielić. W internecie, zwłaszcza na instagramie znajdziecie całe mnóstwo pięknych zdjęć (no dobra, moje też są piękne, bo lubię ładne rzeczy – wolno mi!) pokazujących szczegółówy plan dnia, miesiąca i życia ich autorów – jeśli dla kogoś jest to inspiracją, proszę bardzo. Dla mnie planer to prywatna przestrzeń i taką niech sobie zostanie :)

jak-prowadzic-kolekcje-w-bullet-journal

KOLEKCJE W BULLET JOURNAL

Moja przygoda z bullet journalem zaczęła się na początku roku, paradoksalnie nie od planera, a od systemu zbierania pomysłów i inspiracji czyli tak zwanych kolekcji!

→ OBEJRZYJ JAK ZMIENIAŁ SIĘ MÓJ BULLET JOURNAL (film)

Czułam wielką potrzebę uporządkowania piętrzących się dookoła mnie notesów, zapisków i karteczek z pomysłami i buszując po internecie trafiłam do Kary z Boho Berry (która jest moją największą bujo inspiracją, polecam serdecznie!). Poczytałam trochę o bullet journalu i doszłam do wniosku, że kolekcje, czyli po prostu listy uporządkowane pod spójnymi nagłówkami to coś co pomoże mi rozwiązać problem chaosu w notatkach.

kolekcje-w-bullet-journal

W ten sposób uporządkowałam sobie listę książek i filmów, listę przepisów do wypróbowania, pomysły na wspólne spędzanie wolnego czasu, miejsca, które chcemy odwiedzić, blogowe i biznesowe projekty, listę zakupów i wiele innych.

Od kilku miesięcy na bieżąco dopisuję tu nowe pozycje, wykreślam starsze i widzę, że taki uporządkowany system bardzo pomaga mi ogarniać codzienność, oszczędzać podczas zakupów i sprawniej planować posiłki.

jak-organizowac-listy-pomyslow

Dajcie znać, jeśli chcecie poczytać coś więcej o kolekcjach i o tym jak udaje mi się systematycznie z nimi pracować!

BULLET JOURNAL JAKO PLANER

Temat bullet journal zainteresował mnie na tyle, że zaczęłam śledzić go w internecie i pod koniec kwietnia, gdy mój ukochany planner od Aliny zapełnił się po brzegi postanowiłam skoczyć na głęboką wodę i spróbować planowania z bujo.

checklista-dla-blofera-w-bullet-journal

Czy miałam obawy? No jasne! Przede wszystkim bałam się, że rozrysowywanie miesięcznych, tygodniowych i dziennych rozkładówek zajmie mi zbyt wiele czasu i szybko się do tego zniechęcę. Bałam się chaosu, bałam się tego, że utknę gdzieś z zadaniami, bałam się, że taka swoboda i brak szablonu będą mnie paradoksalnie paraliżować. Wiecie, kocham piękne, estetyczne rzeczy, ale …  planer ma być planerem. Nie chciałam go przekombinować i zmienić w art journal czy inny super kreatywny projekt.

Postanowiłam, że jeśli bujo ma się u mnie sprawdzić potrzebuję określonego czasu kiedy mogę go “tworzyć”. Połączyłam przyjemne z pożytecznym i rysowanie tabelek, ozdabianie nagłówków i inne kreatywno – kolorowankowe zabawy odbywają się gdy oglądamy filmy lub seriale (a  oglądamy ich sporo więc jest i wilk syty i owca cała).

W czasie przeznaczonym na pracę – pracuję. W czasie przeznaczonym na planowanie (rano lub wieczorem) planuję. A w czasie, który mam na relaks i rozrywkę – rysuję i tabelkuję.

bullet-journal-codzienne-to-do-listy

PLANOWANIE Z BULLET JOURNAL

Mój planer w bullet journalu to obecnie trzy kategorie – miesięczna i tygodniowa rozpiska oraz codzienne listy zadań.

bullet-journal-plan-na-miesiac

PLANOWANIE MIESIĄCA

Strona z miesięczną rozpiską to moje centrum dowodzenia. Mam tu miejsce na dostosowany do mojego rytmu pracy kalendarz, cele (które częściowo znacie z Małych Celów!) i projekty nad którymi obecnie pracuję. To taki widok na cały miesiąc z lotu ptaka, odwołuję się do niego planując kolejne tygodnie. Polubiłam go tak bardzo, że powolutku rozważam zrezygnowanie z worqshopplanera na rzecz tych miesięcznych rozpisek – zobaczymy!

bullet-journal-plan-tygodnia

PLANOWANIE TYGODNIA

Strony na których planuję swój tydzień to taki zoom z miesięcznego kalendarza. Ta rozpiska cały czas ewoluuje i nadal szukam takiej, która sprawdzi się u mnie idealnie. Chwilowo mam tu miejsce na wycinek kalendarza, bardzo ważne dla mnie priorytety i hasłowe zaplanowanie tygodnia. Pracuję z domu, na blogu mogliście poczytać trochę o moich codziennych rytuałach i o tym jak organizuję swój dzień.

Jeśli chcecie taki oddzielny tekst w kontekście KONKRETNEGO planowania zadań i rozbijania projektów na mniejsze kroki w bujo – dajcie znać!

Na stronach z rozpiską tygodnia zapisuję również inne, często bieżące sprawy do zrobienia i załatwienia, które lubią wyskakiwać w tak zwanym międzyczasie oraz śledzę moje aktywności w mediach społecznościowych.

codzienna-lista-rzeczy-do-zrobienia-w-bullet-journal

PLANOWANIE CODZIENNE

Codzienne listy rzeczy do zrobienia, to po prostu … listy rzeczy do zrobienia. Staram się, aby trafiały tu przede wszystkim zadania, które mogę zrealizować za jednym razem, nie wpisuję na te listy ogromnych projektów.

To co zrobię wykreślam, a jeśli coś zostanie … nie przepisuję tego na kolejny dzień, tylko planując go zastanawiam się czy dane zadanie jest nadal ważne. Jeśli tak – po prostu je robię. Jeśli nie – zostawiam. Nie cierpię przepisywać zadań z dnia na dzień. Często jest tak, że pod koniec tygodnia zajmuję się tymi drobnymi sprawami, które nie były moimi priorytetami, ale kiedyś zrobić je trzeba – i po krzyku.

rozpiski-tygodniowe-w-bullet-journal

DOKUMENTOWANIE WSPOMNIEŃ W BULLET JOURNALU

Nie byłabym sobą gdybym do mojego bujo nie przemyciła odrobiny tego, co kocham najbardziej, czyli dokumentowania wspomnień. Mam tutaj dwie specjalne strony, na jednej z nich zapisuję hasłowo co wydarzyło się danego dnia, a na drugiej za co jestem tego dnia wdzięczna. Spotkałam się z komentarzami, że to takie amerykańskie i dziwne, ale wiecie co – ja wolę praktykować wdzięczność niż marudzenie. Krótka piłka :)

Te strony sprawdzają się idealnie jeśli dopadną mnie zaległości w Project Life – jeden rzut oka i wiem co działo się w danym tygodniu. Dla mnie to rozwiązanie, które bardzo ułatwia życie!

blog-separator

Tak jak wspominałam na początku – cały czas testuję bujo na sobie, bardzo chętnie podzielę się swoimi doświadczeniami więc jeśli macie jakieś pytania – śmiało, piszcie w komentarzach! Dajcie znać co myślicie o takim notatniku – to coś dla Was, czy raczej nie bardzo?

Zobacz również

  • Fajnie popatrzeć jak Ty prowadzisz swój bujo :) Ja tymczasem jestem już na 8 miesiącu z moim, zaczęłam właśnie kolejny zeszyt i muszę zaktualizować na blogu co mi się sprawdziło a co nie :)
    A jako że już zaglądnęłam w Twoje zapiski (najlepsza część podglądania cudzych bujo :D) – też mam w planach The Night Manager! I też oglądam seriale i filmy jednym okiem, a drugim robię bujo 😀

  • Małgorzata

    Bardzo fajnie Ci to wychodzi, sama się zastanawiam nad takim plannerem :)

    • dziękuję! jeśli czujesz, że może się sprawdzić u Ciebie to próbuj koniecznie :)

  • Świetna sprawa! :) W planach mam rozpoczęcie prowadzenia plannera, bo należę chyba do najbardziej niezorganizowanych osób na Ziemi. :)

    • Paulina, to może na początek łatwiej Ci będzie zacząć od jakiegoś gotowca, żebyś nie wpadła w pułapkę planowania zamiast działania :)

  • Aleksandra

    Dla mnie wpis bardzo na czasie – właśnie wczoraj założyłam swój bujo. Urzekła mnie w nim ta prostota – wszystko może wyglądać jak z obrazka, ale może przypominać też zwykły notes.
    Od paru dniu szukam inspiracji w internecie i choć czasem mnie przerażają te idealne plannery z cudnymi rysunkami, to najbardziej przekonał mnie prosty filmik pomysłodawcy bujo. Tak więc jestem łasa na wszystkie pomysły, szczególnie ciekawa jestem wszystkich list, mam do nich po prostu słabość:)

    • Dla mnie też ten planer to przede wszystkim narzędzie. Oczywiście zależy mi na tym, aby był estetyczny, ale nie zdecydowałabym się na bujo taki w stylu „sztuka dla sztuki”. Nie mam też na taki czasu, ale popatrzeć w necie na ładne obrazki lubię :)

  • Rok temu, a może to już dwa – czas tak szybko leci. Dostałam notes, w którym jedna strona była pokryta kropkami, druga czysta. Zakochałam się w tych kropkach, znacznie łatwiej mi się tak prowadzi wszelkie notatki. Muszę sobie chyba już nowy sprawić i przestać swój oszczędzać. Niewiele wolnych kartek mi zostało.

    • Jola ja też pokochałam kropeczki! Są świetne! Na początku myślałam, że to taki dziwny wynalazek, ale cudnie się na nich pisze, rysuje – super sprawa :)

  • Super sprawa! Ja ostatnio też zaczęłam. Na razie wychodzi mi trochę pokracznie, ale jest przy tym masa zabawy. Te kolorowe długopisy, zakreślacze.. zrobiłam nawet swoje prywatne naklejki 😀

    • To prawda, fajnie, że do planowania można przemycić trochę kreatywnej zabawy. Według mnie, tak długo jak realizujesz to co zaplanowane to nie ma w kolorowym i szalonym planerze nic złego :)

  • Zdecydowanie należy praktykować wdzięczność a nie marudzenie! Racja! Piękny taki osobisty planer :))

  • Prześlicznie wygląda Twój journal Kasiu :))) Ale tak się zastanawiam czy nie ogromnie dużo czasu Ci on zajmuje. Tak z ciekawości, to czemu nie korzystasz z już stworzonych planerów?

    • Magda, wiesz co, ciężko było mi trafić na planer w sam raz dla mnie. No i cena takich planerów też potrafiła uderzyć po kieszeni, a jak zostawało mi wiele niewykorzystanych stron (bo np korzystałam tylko z część do planowania tygodnia, a strony pomiędzy zostawały puste) to czułam, że to kasa wyrzucona w błoto.
      A kwestia czasu – tak jak pisałam, tabelki rysuję sobie podczas oglądania serialów z Fabem – i tak wieczorami uwielbiamy je oglądać, więc mam przyjemne z pożytecznym :) A planowanie to stały element mojego dnia, czy we własnoręcznie robionym planerze, czy w kupionym :)

  • Piękny jest Twój bujo :)

    Ja swój zaczęłam od maja i powoli się rozkręcam. To dla mnie idealne rozwiązanie, bo w każdym poprzednim organizerze było czegoś za dużo lub za mało… teraz mogę sama sobie zaplanować co ma się tam znajdować i w dodatku sama to ozdobić 😀

    • Edyta zgadzam się w 100%. Mi też zawsze coś przeszkadzało – a to układ, a to kolor, a to sprężyna, która trzymała wszystko w ryzach – a tutaj – pełna dowolność i swoboda działania :)

  • Bardzo mi się podoba koncept i na pewno spróbuję! Bardzo mi się podoba 100% wolność planowania:)

  • Dominika

    Super sprawa :) przy moim trybie pracy napewno by się sprawdził

    • ekstra! to trzymam kciuki za Twój bujo jeśli zdecydujesz się spróbować :)

  • Jakie to piękne :) Jak póki co notuję niekończące się listy i plany – ale staram się to systematyzować i upiększać :)

    Masz jakiś spis treści na początku? Jak nie gubisz się w kolejności list?

    I oczywiście, pożądam jak największej liczby postów o bujo :)

    • Tak, mam indeks na początku – zapomniałam o nim! Ten notes Leuchtturm ma numerowane strony i miejsce na spis treści na początku. Poza tym listy prowadzę na końcu notesu – dzięki temu łatwiej mi je namierzyć :)

  • Ja się pokochałam z tym systemem. Choc u mnie póki co to wygląda jak codzinnik rzeczy „do zrobienia”, ale powoli dorastam do uzupełnienia go o strony z miesiącem czy tygodniem. Bo na początku zupełnie nie były mi potrzebne.
    Wciąż jednak jest to dla mnie odciążająca głowę lista, a nie jak powiedziałaś „art journal”, choć kusi mnie, żeby poświęcić czas na malowanie w nim 😉 Więc u mnie wygląda „ubogo”, ale i tak jest o wiele lepszy niż wszystkie narzędzia elektroniczne razem wzięte 😉

    • oh ta strona tytułowa z czerwcem jest śliczna! :) Magda, a może wiesz, przy Twoim rytmie dnia, trybie życia takie strony po prostu nie są potrzebne? Kurczę, z tym całym planowaniem najważniejsze jest aby znaleźć coś co się sprawdza, pomaga ogarnąć codzienny chaos i już – bo potem trzeba działać i robić, więc po co się rozdrabniać jak nie ma takiej potrzeby :)

      • Nawet nie o rozdrabnianie chodzi, tylko o powtarzanie – nie widzę sensu robienia tygodnia, skoro mam zadania dzienne. A jeśli mam projekt,jak „dyplom”, to jego rozpisuję na male kroki, które potem umieszczam w poszczególne dni 😉

        Chyba ta elastyczność jest tym co uwielbiam. Plus motywacja do nauki handletteringu i brush letteringu, do czego się zabieram, jak do jeża 😉

  • Magda

    haha, robiłam coś w tym stylu, założyłam kiedyś zeszyt do którego spisywałam różne rzeczy które wpadały mi do głowy (książki do przeczytania, coś do kupienia, do obejrzenia, do zrobienia, do pojechania… itd.), nawet nie wiedziałam że to się jakoś nazywa :) co prawda mój nie był taki ładny jak Twój, bardziej ‚bazgrołowaty’ 😉 i skończyło się na tym że wklejam do niego wydruki czy wycinki z gazet i małe kolorowe karteczki które zwykle mam pod ręką jak coś mi przyjdzie do głowy ;P ale dzięki Tobie mam chęć znów go ogarnąć, dzięki :)

    • Magda super :) Karteczki to też dobry pomysł, zawsze możesz później, w wolnej chwili przepisać jak będziesz miała ochotę, a chociaż wszystko jest w jednym miejscu :)

  • Coś podobnego robiłam już dawno temu, ale bez żadnego lepszego zorganizowania. W notesie miałam tylko sprawy codzienne notowane poprzedniego wieczoru. Po długim czasie prowadzeniu takiego notesu zarzuciłam to, nie wiedzieć czemu, i od tego czasu usiłuję wrócić. O BuJo dowiedziałam się u Ciebie i wygląda to kusząco, bo w końcu podstawy już mam :) Dzięki za rozpisanie tego wstępu, jak to się u Ciebie sprawdza. Będę podglądać i może sama zmotywuję się w końcu do działania.

    • Kasia polecam gorąco! Ja też miałam takie notesy gdzie pomiędzy listami rzeczy do zrobienia, notatkami, pomysłami i szkicami znajdowały się plany i codzienne sprawy – a bujo to taka bardziej uporządkowana wersja (i wymówka do kupienia kolejnego notesu:D) :):) Czuję, że Twój byłby przepiękny :):)

      • ahahahhaha :) Wymówka do kolejnego notesu zawsze brzmi super! Na razie robię test run: wydrukowałam sobie kropki na kartkach z drukarki i planuje czerwiec/lipiec :)

  • „wolę praktykować wdzięczność niż marudzenie” <3 Otóż to! :)
    Twój BJ wygląda genialnie :)

    • dzięki 😀 na te wdzięcznościowe zapiski chyba najbardziej narzekają osoby, które nigdy nawet nie spróbowały, a to naprawdę fajne ćwiczenie :)

      • Zazwyczaj tak jest, że narzekamy i krytykujemy to, czego nie znamy. A szkoda! :)

  • Kasia świetny jest Twój bujo! Mi się strasznie one podobają, ale boję się zacząć, bo nie wiem jak to ogarnąć. No i u mnie cienko jest z prowadzeniem takich rzeczy jak kalendarze i planery. Kończą puste w grudniu w koszu na śmieci. Jest za to sporo rzeczy, które chciałabym gdzieś zapisywać właśnie np. listy czy rzeczy, za które jestem wdzięczna. I wcale, a wcale nie uważam by było to amerykańskie, czy jakiekolwiek inne. Uważam, że to dobra praktyka, która przybliża nas do marzeń, celów i wprowadza więcej radości w nasze życie.
    Bardzo chętnie przeczytam więcej o tworzeniu bujo! Pisz! :)

    • Evelina ja się przekonałam do planerów jakoś tak jak przestałam pracować i nagle się okazało, że mam duuuuużo czasu, jeszcze więcej do zrobienia, a … mało robię i ten czas jakoś się rozłazi w ciągu dnia.
      Bardzo pomogło mi wyznaczenie takiego sztywnego czasu w ciągu dnia na planowanie – no choćby się waliło i paliło planuję rano dzień, potem staram się ten plan realizować. Raz idzie lepiej, raz gorzej, ale nawyk planowania mam :)
      No i właśnie, to moje bujo zaczęło się od list – tych kolekcji – które porządkują notatki. Nawet samo to jest ekstra i bardzo pomaga ogarnąć chaos inspiracji i pomysłów 😉

  • Fajne filmy w planach! :* :* :* A sam Bullet Journal mnie ciekawi i to bardzo, bo ja na razie mam kalendarz, excelka i zeszyt, a fajnie byłoby zmieścić wszystko w jednym :)

    • oooo zobacz jak wypatrzyłaś filmy hihi :) mniej i bardziej ambitne, generalnie wrzucam tam wszystko co chcemy zobaczyć i zniknął problem pt „co dzisiaj oglądamy” :)

  • Ja prowadzę taki planner od jakichś trzech lat. Nawet nie wiedziałam, że to ma taką fajną nazwę jak bullet journal. Dla mnie to lepsze niż nie jeden piękny kalendarz i organizer. Bo to ja decyduję ile stron ma mi zająć konkretny dzień, ile miejsca na notatki itd. Podobnie jak Ty notuję seriale obejrzane w danym roku, filmy, książki, listę potraw, menu na imprezy dzięki czemu pamiętam co i komu już podałam, co się sprawdziło a czego nie powtórzę. Plany, listy zadań, zakupów i co tylko przyjdzie mi na myśl. Bo mam tyle miejsca ile chcę. Czasem jeden notes to trzy miesiące a czasem 1.5 roku. Za każdym razem sięgam po inny notes bo akurat choruję na dany model albo znowu nakupiłam ich za dużo.

    • Właśnie te uporządkowane listy przekonały mnie do bujo, a potem już samo poszło :) fajnie czytać opinie osób u których ten system sprawdza się już od dawna! :)

    • A jakie notesy mogłabyś polecić? Co Ci się sprawdziło? Nie ukrywam, że Leuchtturm trochę kosztuje, a nie chciałabym dużo inwestować, jeśli ta technika planowania ma się nie sprawdzić w moim przypadku…

  • Piękny jest Twój planer! Fajnie się zgrało, bo ja też właśnie o BuJo pisałam u siebie na blogu. Organizuję się w ten sposób od kilku miesięcy i totalnie się uzależniłam, ale jestem kompletnie niezdecydowana w kwestii stylu prowadzenia – raz mam pstrokate strony całe w obrazkach i naklejkach, a w kolejnym tygodniu absolutny minimalizm czarnego cienkopisu. Kocham w tym systemie to, że dopasowuje się do każdej mojej zachcianki. :)
    Mam nadzieję, że posty o Twoim BuJo będą się tu jeszcze pojawiać!

    • Karolina, dokładnie tak jak piszesz! Elastyczność to chyba największa zaleta bujo :):) Możesz ciągle eksperymentować w tym samym miejscu, bez konieczności takiego kombinowania, zmieniania planerów co chwilę bo coś Ci nie pasuje już w starym – świetna sprawa :) Idę poczytać co pisałaś u siebie 😀

      • Haha dzięki serdeczne! :) Ja właśnie wypróbowuję u siebie różne trackery, ostatnio rozpisałam tracker snu i zakreślam ile godzin na dobę udaje mi się przespać, o której się kładę i wstaję. Dało mi to niezły obraz moich nawyków i już wiem, że muszę trochę się ogarnąć. :)

        • a u mnie ten habit tracker do tej pory tak sobie się sprawdzał dlatego nawet o nim nie wspomniałam :) Ale może powinien dostać jeszcze jedną szansę :)

  • Beti Ogarnia

    Właśnie otworzyłam mojego moleskina „do wszystkiego” i rozpisałam miesiąc wg Twojego wzoru. Zawsze chciałam spróbować tego systemu, ale jakoś brakowało mi polskiego przykładu – dzięki i proszę o jeszcze! :)

    • Beti, bardzo się cieszę :):) Na pewno w miarę zapełniania bujo i nowych pomysłów/przemyśleń będę się nimi dzielić! Daj znać jak sprawdza się u Ciebie taka miesięczna rozpiska :)

  • Moja Ty inspiracjo :) Mam dwa zeszyty, które pełnią rolę plannerów, a tak naprawdę są notesami do zapisywania wszelkich myśli, list, planów, ważnych informacji. Napatrzyłam się teraz na Twój i chcę taki :)

    • to pewnie bujo to podoby zapiśnik do Twoich tylko nieco bardziej zorganizowany :):)

  • Agnieszka K

    Mnie zainspirowałaś samą zapowiedzią tego wpisu 😉 Próbuję swoich sił od początku miesiąca z bujo. Na razie mam zwykły grubszy zeszyt w kratkę, który powinien wystarczyć mi do końca września, później planuję kolejny zeszyt ale już gładki a od stycznia zacząć już z grubym notesem. Miesiące w zeszytach traktuję jako eksperyment z układami stron, fontami itd. Po 12 dniach stwierdzam, że nie miałam lepszego planera w życiu. Dziękuję Ci za inspiracje!

    • Agnieszka ekstra, bardzo się cieszę! Takie eksperymenty to najlepsza sprawa pod słońcem, w ten sposób możesz się przekonać co się sprawdza, a co nie do końca :)

  • Na ten wpis czekałam… i nie zawiodłam się :) Ja eksperymentuję z moim zeszytem i też uwielbiam to, że w jednym zeszycie/planerze mogę mieć wszystko :) Fajne jest Twoje podejście z tym, że przeznaczasz czas na tworzenie tych wszystkich stron i tabelek, bo rzeczywiście jest to dość czasochłonne i wkładanie tego do bloku czasowego przeznaczonego na planowanie nie ma najmniejszego sensu.
    Piękny ten Twój BJ, u mnie zdecydowanie panuje minimalizm. Pewnie podpatrzę u Ciebie rozkład do planowania tygodniowego :)

    • Gosia u mnie codzienne rozpiski są często bardzo proste – same zadania do zrobienia, nic tam nie rysuję, nie przyklejam, nie ozdabiam – planuję sobie dni na bieżąco i po prostu nie mam czasu na takie fafaraśne rysunki :) Bo jednak planowanie nie ma być sztuką dla sztuki 😉
      Daj znać jeśli tygodniowa rozpiska sprawdzi się u Ciebie :)

  • Kalendarz w takiej formie chyba by się u mnie nie sprawdził, ale taka forma list bardzo mi się podoba! Tylko trzeba najpierw poćwiczyć zdolności manualne ;D

    • eee wbrew pozorom to nie takie trudne, trzeba się przełamać i nie bać długopisu i papieru :):)

  • Na początku roku sprawiłam sobie prezent i zakupiłam planer za 70 zł – poza faktem, że ładnie wygląda, dla mnie jest kompletnie niepraktyczny :/ Leży pusty na półce, a ja ubolewam nad pieniędzmi wyrzuconymi w błoto. BJ brzmi nieźle, ale obawiam się, że po raz kolejny kupię zestaw rzeczy do planowania, a samo planowanie będzie sprawą drugorzędną, o realizacji nie wspominając :/ Czekam zatem na pozostałe posty o Bujo, w których mogłabyś przybliżyć koncepcję ^^ Może w końcu nauczę się skutecznie planować, a finalnie realizować rzeczone plany :) Pozdrawiam!

    • co do samej nauki planowania i działania zgodnie z planem to dla mnie wielką inspiracją jest Ola – Pani Swojego Czasu. Może zajrzyj na jej stronę, bo Ola naprawdę zna się na rzeczy i fajnie, konkretnie uczy :) Gorąco polecam!
      A inne notesy – nie podpowiem żadnej konkretnej marki, to na pewno mocno indywidualna kwestia, dużo fajnych notesów znajduję w TKMaxx, w Tigerze i czasem w Empiku. Dla mnie ważne jest aby papier nie przebijał za bardzo, aby wzór (linie, kratka, kropki) nie był zbyt intensywny, nasycony. Wolę troszkę kremowe strony niż śnieżnobiałe. No i notes musi rozkładać się na płasko – nie lubię spiral, bardzo niewygodnie mi się na nich pisze :)

      • Bloga Oli znam i czytam, również polecam 😀 A notes ostatecznie zamówiłam przez link, który zamieściłaś w poście ^^ Wahałam się między tym a Moleskine, ale ten drugi jest droższy i ma mniej kartek, więc ostatecznie pokierowałam się ekonomią xD Teraz tylko wdrożyć ideę BJ i uporządkować chaos w życiu 😉

  • Karina Irlik

    Ja się w takim prawdziwym BuJo nie widzę ale bardzo czekałam na to aby popodglądać Twój planner 😉 Idealny jest!

    • dziękuję :) właśnie cały urok bujo polega chyba na tym, że można go robić po swojemu, nie ma jednej jasnej recepty obowiązującej wszystkich :):)

  • Aleksandra Strzałkowska

    Odpowiada mi takie prowadzenie kalendarza! A to co Ty robisz jest bardzo inspirujące :) Chętnie dowiem się więcej na temat bullet journal, czekam na kolejne wpisy :)

    • dzięki Olu :):) Na pewno takie się pojawią, widzę, że zainteresowanie tematem jest :):)

  • Kolejny cudny pomysł! Od zawsze byłam zwolenniczką takich pisanych odręcznie planerów, aniżeli tych w telefonie. Satysfakcja z wykreślania, pisania, malowania i ozdabiania jest nie do podrobienia i bardziej się chce człowiekowi ogarnąć ;D

    • to prawda :):) poza tym można taki planner zrobić dokładnie pod siebie, pod swoje wymagania i możliwości czasowe :)

  • Fajnie, że przekonałaś się do bujo i że Ci pasuje :) Bardzo podoba mi się strona poświęcona wdzięczności za małe rzeczy – niezwykła! Mam pytanie o pisaki, których używasz – Mildliner? Gdzie można je dostać? :) Wyglądają ciekawie, a szukam czegoś podobnego do kaligrafii :)

  • Uwielbiam bullet journal za elastyczność – może być tak ozdobny lub tak minimalistyczny, jak właściciel/-ka tego chce, każdy dzień / tydzień / miesiąc zajmuje tyle miejsca, ile potrzebuję, ma się wszystko w jednym notesie i jeszcze rysowanie i tabelkowanie sprawia mi tyyyyle przyjemności! :)
    Wrzuciłabym linka do mojego wpisu o tym jak zacząć swój bujo, ale to tak trochę niegrzecznie i boję się spamowstrzymywacza, dlatego nieśmiało pytam: mogę? (:

  • Od lat nie mogę znaleźć planera, z którym umiałabym się w pełni porozumieć, więc w końcu zabrałam się za własne rękodzieło, ale niestety nie wyszło nawet w połowie tak ładnie jak u Ciebie… Niestety, do tego typu spraw mam dwie lewe ręce, ale tak bardzo zainspirowałaś mnie swoim wpisem, że jak nic zaczynam działać z planerem od początku :))

  • Od jakiegoś czasu podziwiam (głównie na Pintereście) różne bulletowe zdjęcia, ale zawsze dochodziłam do wniosku, że to nie dla mnie, że się pogubię i nie odnajdę… A po Twoim wpisie myślę, że po 1. nie tylko ja się tego boję, a po 2. dotarło do mnie, że ja i tak mnóstwo takich list życzeń, miejsc, planów itp. robię, tylko jest to rozsiane po paru zeszytach (oddzielnie praca, oddzielnie blog, oddzielnie jakieś inne rzeczy) i kalendarzach, a chyba mogę to zebrać w jednym :) Dzięki za ten wpis!

  • Super ten Twój bullet journal! :) prześlicznie go prowadzisz, z resztą wszystko co robisz i pokazujesz na blogu jest śliczne 😉 mam pytanie odnośnie Leuchtturma – czy jak piszesz cienkopisami albo używasz zakreślaczy to przebija na drugą stronę? Nie przepadam za tym, a szukam takiego notesu, by w miarę możliwości nie było z tym problemu. I jeszcze chciałabym wiedzieć co to za super mazaki/zakreślacze, które są na prawie każdym zdjęciu? :)

  • Wychodzi Ci to super! Ja sama zabierałam się parę razy, ale nie mam chyba wystarczających umiejętności, by to wszystko tak ładnie rozpisać, rozplanować i ozdobić. Lubię miłe dla oka rzeczy, dlatego nie korzystało mi się dobrze z moich bazgrołów 😉

  • Marlena

    Mnie też zainspirowałaś , mieszkam zagranicą więc szukałam u siebie i właśnie dostałam paczkę z moim leuchtturm1917 w pięknym niebieskim kolorze lekko wpadającym w fiolet z wytłoczonym na okładce moim przezwiskiem ahhh oczywiście kropkowany i zaraz po pracy będę próbować sił w moim bujo . dziękuję

    • jak Ci idzie Marlena? :) Bardzo ciekawa jestem koloru Twojego notesu bo z opisu brzmi pięknie!
      Zamawiałaś jakąś specjalną wersję z wytłaczanką? W Polsce nie widziałam niestety takiej opcji..

  • Do bujo przymierzam się już od jakiegoś czasu. Mam nadzieję, że w te wakacje uda mi się do niego przekonać i wprowadzić u siebie. Twój wygląda przepięknie! :)

  • Próbowałam planować w bujo na początku roku – przetrwał pierwszy kwartał, teraz do niego wracam… Mój największy problem to… brzydota. Tak, wiem, funkcjonalność przede wszystkim, ale zazdroszczę Wam pięknych bujo -> moje zdolności manualne kończą się na szlifierce kątowej 😉 Nie poddaję się i walczę o piękny planer – trzymajcie kciuki 😉

  • Różnorodne czcionki, kropki, kreseczki, kolory, podkreślenia itd. Rewelacyjnie to wygląda i ze spokojem może zastąpić najdroższe organizery! Świetnie radzisz sobie z organizacją :)

  • Oj chyba muszę się za to zabrać! Mam taki chaos w głowie i wielką potrzebą uporządkowania wszystkiego!

    • no to na taki chaos najlepiej jest po prostu wziąć czystą kartkę papieru i wypisać to wszystko co Ci się w głowie kłębi. Od razu robi się łatwiej, a potem możesz już z takiej listy wybrać czym zajmiesz się w pierwszej kolejności, co jest dla Ciebie priorytetem, co możesz odłożyć na później, co oddać komuś innemu do zrobienia, co w ogóle sobie odpuścić.. :)

  • Super, właśnie jestem na etapie projektowania swojego planera. Także jakoś bardziej mi odpowiada zeszyt i własnoręczne zapiski. Jakoś nie mogłam przekonać się do elektronicznych metod organizacji. I jestem pod wielkim wrażeniem, tego jak ładnie prowadzisz swoje bujo. Wow!

    • dzięki Aniu! :) najważniejsze to znaleźć metodę dla siebie – ja również nie czuję się mocna w elektronicznych aplikacjach chociaż niektóre z nich sprawdzają się i u mnie (np. Hours do kontrolowania ilości czasu poświęconego na konkretne czynności w pracy)

  • Piękne <3 Gdyby nie to, że mam już w tym roku drugi kalendarz, pewnie zaraz bym się zabrała za ten :)

  • Przepiękny. Aż mnie kusi by samej spróbować :) Może pomogłoby mi to w planowaniu i trzymaniu się tego co sobie zaplanowałam :)

  • Cudne to…

  • Genialny pomysl. W poniedzialek kupie notes i zrobie wlasny :) Pomysl genialny!

  • Właśnie robię swój pierwszy bujo :) Twój Kasia to kopalnia inspiracji! :) Dziekuję.

  • Właśnie się przesiadam na bullet journal – z tych samych powodów. Mam zbyt dużo różnych notatników, co zaczęło mnie przytłaczać. Wybór zeszytu i w ogóle cały start mnie stresuje jak co najmniej matura 😉 niestety/stety zdecydowałam się na zeszyt w linie – bo nie mogłam znaleźć kropkowanego w odpowiednim rozmiarze – ani A5 ani A6. Może jakoś się uda :) teraz planuję listy, ale na pewno nie będę mieć tych typu ,,filmy” czy ,,książki” bo po namyśle uznałam, że filmy i tak na bieżąco zaznaczam na Fimwebie, a książki od razu kupuję na Kindle, więc pojedyncze notatki nie są warte całej dodatkowej strony.

  • Jeśli trening wdzięczność jest amerykański, to zmieniam obywatelstwo 😉 A tak poważnie, to właśnie sama przymierzam się do swojego pierwsze BuJo. Już wiem, jakie chcę mieć kolekcje i jak ma wyglądać rozpiska tygodniowa. Wiem też, że chcę mieć oddzielny zeszyt na kolekcje i oddzielny w funkcji planera. Dzięki za podzielenie się zdjęciami Twojego BuJo :) Moc inspiracji :)

  • Przepiękny ! <3

  • Kamila Szymańska

    Bardzo mnie zainspirowałaś i to co robisz jest cudowne :). Oby tak dalej bo sama planuje prowadzić BuJo i dzięki tobie już wiem jak. Jestem ci za to niezmiernie wdzięczna.

  • Karolina Gliszczyńska

    Z ciekawości: ile czasu pochłania stworzenie takiego plannera? Całość wydaje się być interesująca. Plusem jest totalne spersonalizowanie, ale mam nieodparte wrażenie, że to taka sztuka dla sztuki. Robienie tych wszystkich tabelek i pięknych napisów musi pożerać masę czasu! Od dłuższego czasu szukam dla siebie idealnego plannera i znaleźć nie mogę, chyba zostanie mi zaprojektować swój własny, jednak bardziej sprawdzi się u mnie wersja do druku niż każdorazowe odręczne rzeźbienie.

  • Cześć, bardzo mnie zainteresowała ta forma prowadzenia notatek i planowania czasu. Szukam właśnie dla siebie odpowiedniej metody. Nie do końca rozumiem jeszcze o co chodzi z tymi rysunkami 😀 Rozumiem, że to tak dla przyjemności i żeby było estetycznie? To w moim przypadku chyba lepiej będzie nie rysować… 😀 Pozdrawiam!

  • Marta Soja

    A co w sytuacji kiedy np. na liste filmów zostawiasz sobie 3 kartki, ale pewnego dnia przestajesz się mieścić a na 4 kartce masz już np. listę książek?:)