Blogowy workflow – jak tworzę nowe wpisy na bloga!

Po lipcu, który przeleciał mi przez palce (ah lato!) i delikatnie mówiąc „przebimbanym” sierpniu przyszedł wrzesień, który na szczęście przyniósł trochę porządku do tego co i jak robię. Od kilku tygodni pracuję sobie powoli nad nowościami, wskoczyłam w rytm, który bardzo lubię i z którym naprawdę dobrze się czuję i liczę na super pozytywnie-produktywną jesień! 

BLOGOWY WORKFLOW – POZNAJ MÓJ PROCES PISANIA TEKSTÓW!

Najwyższa pora odświeżyć nieco temat Kreatywnego Blogowania – wiem jak bardzo lubicie te artykuły, a mi z kolei wielką frajdę sprawia ich pisanie i dzielenie się blogową wiedzą i doświadczeniem, mamy więc tutaj sytuację win-win! Kilka dni temu pytałam na blogowym fanpage’u który temat poruszyć jako pierwszy – do wyboru był mój blogowy workflow i organizacja pracy podczas tworzenia nowych wpisów lub temat statystyk.

Wybraliście blogowy workflow więc proszę bardzo – zapraszam za kulisy powstawania wpisów na worqshopowym blogu! 

NA POCZĄTKU JEST POMYSŁ!

W blogowaniu wszystko zaczyna się od pomysłu – żeby pisać, trzeba wiedzieć o czym, a żeby się wybić spośród tysięcy innych blogów trzeba na to „o czym” mieć oryginalny pomysł. Pomysłów na kreatywne posty może być cała masa trzeba się tylko umieć rozejrzeć dookoła, bo inspiracja do nowych tekstów naprawdę czeka na każdym rogu.

Jeśli często zawieszasz się już na etapie szukania pomysłów na nowy tekst bardzo polecam lekturę tekstu: jak blogować kreatywnie- pomysły, inspiracje i budowanie unikalnych treści. Znajdziesz tam nie tylko sporo podpowiedzi gdzie szukać nowych pomysłów na teksty na bloga, ale również darmowego e-booka z ćwiczeniami, który krok po kroku przeprowadzi Cię przez proces budowania własnej bazy pomysłów na nowe teksty na bloga!

W ogóle baza pomysłów na nowe teksty to świetny wynalazek i warto wyrobić w sobie nawyk zapisywania pomysłów na posty w jednym miejscu – u mnie świetnie sprawdza się do tego specjalna strona w bullet journalu.

Z taką bazą przygotowanie kalendarza wpisów na bloga staje się dużo prostsze, a z gotowym kalendarzem proces pisania staje się o wiele bardziej uporządkowany – gdy masz czas na pisanie tekstów możesz naprawdę usiąść i pisać, a nie zastanawiać się o czym ma być kolejna notka.

→ zobacz JAK STWORZYĆ KALENDARZ WPISÓW NA BLOGA

UPORZĄDKUJ MYŚLI – ZRÓB SZKIC WPISU!

No dobra, mam pomysł – wiem o czym będę pisać! Mam czas na pisanie, mam kubek herbaty pod ręką – co dalej?

Mój kolejny krok to przygotowanie szkicu wpisu. Powiem wam szczerze, że czasem potrafię poświęcić moją dzienną godzinkę pisania na przygotowanie kilku takich szkiców do notek, które mam zaplanowane na przyszłość – uwielbiam taki sposób pracy, to świetnie porządkuje myśli i nadaje kształtu tematowi za który się zabieram!

Przygotowanie szkicu nie jest w moim systemie wartości aż tak „kreatywne” jak pisanie tekstu, to bardziej techniczne działanie, dlatego świetnie sprawdza się u mnie gdy czuję, że słowa się nie kleją i „nie mam weny”, a nadal chciałabym zrobić coś produktywnego związanego z blogiem.

Dobrze przygotowany szkic pozwala mi wrócić do pisania tekstu nawet po kilku tygodniach – dla mnie to świetne połączenie „spontanicznego” pisania prosto z serca i bezpieczeństwa, które daje przygotowanie kilku tekstów „na zapas”.

Tworzenie szkicu łączy się u mnie z porządkowaniem pomysłów i dodatkowym researchem, który muszę zrobić do danego tekstu – to właśnie teraz przeszukuję Internet w poszukiwaniu inspiracji, zaglądam do książek i magazynów oraz do starszych tekstów na moim własnym blogu.

Szkic posta to na początku bardzo luźne notatki i przemyślenia z tematem związanym z wpisem. Notuję punkty i myśli, które chciałabym rozwinąć, wypisuję inspiracje i pomysły na słowa kluczowe, w dokumencie w którym pracuję wklejam linki do tekstów, które chciałabym umieścić w moim wpisie. Na koniec układam to wszystko w logiczną całość, numeruję i tworzę taki mini „spis treści” do tekstu, który będę pisać.

Po co zawracam sobie głowę szkicem, dlaczego nie piszę od razu tego co mi w duszy gra?

Ponieważ chcę, aby w każdym moim tekście znalazła się dla Czytelników jakaś konkretna wartość.

Przygotowując szkic mam pewność, że to co piszę jest logiczne, kolejne zagadnienia wynikają z siebie nawzajem, a temat jest naprawdę wyczerpany. Praca ze szkicem pozwala mi też na uporządkowanie mojego tekstu, nadanie mu formy, którą wszyscy znamy jeszcze ze szkoły – jest tu wstęp, jest rozwinięcie tematu, jest zakończenie. Słowem – jest porządek.

Gdy mam przygotowany szkic wpisu praca nad tekstem jest dużo, dużo szybsza i łatwiejsza, zauważyłam, że dużo mniej się wtedy „zawieszam” i jestem w stanie naprawdę produktywnie wykorzystać czas przeznaczony na pisanie!

GODZINA ZERO: PISZEMY!

Pisanie postów do których przygotowałam już szkic to bułka z masłem. Staram się codziennie przeznaczyć godzinę na pisanie i najbardziej lubię robić to z samego rana, zanim zajmą mnie inne codzienne czynności związane z blogiem, firmą i życiem. Zaparzam wtedy ulubioną herbatę, ustawiam odliczanie czasu w telefonie i po prostu … piszę!

Mam kilka swoich zasad, których staram się mocno trzymać pisząc nowe teksty.

W trakcie pisania nie wracam do początku tekstu – na to będzie czas później.

W trakcie pisania staram się nie wyskakiwać z edytora tekstu, nie szukam dodatkowych pomysłów, linków i inspiracji – co najwyżej zaznaczam za pomocą komentarza w tekście, że czegoś mi tutaj brakuje i wracam do tematu gdy czas pisania się kończy.

No i oczywista sprawa na koniec – podczas mojej godzinki pisania nie rozpraszam się, nie zaglądam na fejsa, nie sprawdzam poczty – staram się wykorzystać ten czas tylko na produkowanie konkretnych ciągów słów 🙂

FORMATOWANIE TEKSTU

Napisanie tekstu to dopiero mały fragment tego co jest do zrobienia przed publikacją nowej notki – przecież nie chcecie czytać nudnej, trudnej do zrozumienia i wizualnego ogarnięcia paplaniny prawda?

Taki „surowy” tekst trzeba przeczytać, wyłapać w nim błędy stylistyczne, literówki, zbyt często powtarzające się wyrazy  i fragmenty, które mogą być trudne do zrozumienia.

W czasie pierwszego czytania formatuję również swój tekst – często korzystam z pogrubienia, aby zwrócić uwagę czytelnika na ważne treści, poszczególne fragmenty tekstu oznaczam odpowiednimi nagłówkami, czasem korzystam z wyróżnienia w formie cytatu – wszystko po to, aby wizualnie rozbić tekst na łatwiejszy do przeczytania.

Formatowanie to również dobry moment na dodanie linków do tekstu. W swoich postach staram się linkować do powiązanych tematycznie treści na blogu – ten zabieg bardzo dobrze wpływa na SEO i pozycjonowanie bloga oraz pozwala nowym czytelnikom zapoznać się z archiwalnymi tekstami, które mimo że nieco starsze nadal są bardzo wartościowe.

ZDJĘCIA I GRAFIKI

Gdy tekst jest gotowy pora zabrać się za wizualną stronę blogowego wpisu – czas pomyśleć o postach i grafikach, które zilustrują omawiany temat.

Na worqshop korzystam tylko z autorskich zdjęć, nie wspomagam się bankami zdjęć i gotowymi stockami. Dlaczego? Bo uważam, że fotografia bardzo mocno wspomaga słowny przekaz i warto zrobić ten dodatkowy krok, aby się nieco wyróżnić.

Doskonale pamiętam mój początek odkrywania polskiej blogosfery – weszłam na bloga o designie przyciągnięta pięknym zdjęciem, które od tej pory kojarzyło mi się mocno z przeczytanym tekstem. W ciągu kilku tygodni widziałam tę samą fotografię ilustrującą tekst o depresji, tekst o podróżach i jeszcze kilka innych. Totalny mętlik, ciężko tu mówić o jakimkolwiek wyróżnianiu się, tworzeniu punktu zaczepienia i budowaniu blogowej marki.

Wracając do zdjęć ilustrujących wpisy – czasem przygotowuję sobie listę zdjęć już na etapie planowania szkicu tekstu, czasem robię ją dopiero gdy post jest już gotowy.

Zawsze staram się w czasie jednej sesji wykonać zdjęcia do 3-4 tekstów na bloga, czasem w międzyczasie robię sobie swoje własne „stockowe” fotki na blogowe social media – to moim zdaniem najlepszy pomysł na produktywne spędzenie czasu z aparatem.

Gdy zdjęcia są gotowe i przycięte do odpowiedniego rozmiaru wgrywam je na bloga – tutaj warto pamiętać o odpowiednim opisie zdjęcia, który będzie zgodny z zasadami SEO i sprawi, że nasz wpis będzie lepiej pozycjonowany w google.

Temat blogowej fotografii mogłabym ciągnąć godzinami – dajcie znać w komentarzach jeśli chcecie aby poruszyć go w którymś z postów z serii Kreatywny Blog*!

PRAWIE GOTOWE – OSTATNI RZUT OKA NA CAŁOŚĆ

Gdy wszystko jest już na swoim miejscu po raz ostatni czytam tekst – tym razem już w takiej formie, w jakiej przeczytają go czytelnicy czyli jako podgląd blogowej notki. To dla mnie bardzo ważny punkt pracy nad każdą blogową notka!

Podczas ostatniego czytania sprawdzam po raz kolejny czy tekst brzmi logicznie oraz czy nie ma w nim żadnych stylistycznych, merytorycznych albo językowych wpadek.

Biorąc pod uwagę ile czasu i energii wkładamy w pisanie bloga i budowanie dookoła niego fajnej, zaangażowanej społeczności przeczytanie własnego tekstu to naprawdę niewielki wysiłek. Czasem nie wierzę własnym oczom gdy zaglądam na popularne blogi i znajduję tam całą masę literówek i przejęzyczeń, albo nie jestem w stanie przebrnąć przez zupełnie nielogicznie napisane akapity – a wystarczyłoby przeczytać tekst przed publikacją…

Po ostatnich poprawkach, gdy wszystko gra tekst jest gotowy do publikacji – chociaż wy pewnie dobrze wiecie, że tutaj praca blogera się nie kończy – tekst trzeba jeszcze wypromować, udostępnić dalej, a gdy już pójdzie w świat regularnie zaglądać do komentarzy i udzielać się w rozmowach z czytelnikami.

To już jest jednak temat na kolejny wpis – na razie podrzucam tekst o tym jak naturalnie rozkręcić blogowe (i nie tylko!) social media. Jeśli chcielibyście poczytać o tym jak promocja wpisów wygląda u mnie i co dzieje się z potem już po jego publikacji – dajcie znać w komentarzu pod dzisiejszym wpisem!

Blogowanie nauczyło mnie, że w tej pracy nie ma rozwiązań szytych na miarę – to co sprawdza się u jednej osoby może kompletnie nie zadziałać u innej. Warto jednak eksperymentować i do swojej codziennej rutyny przemycać nowe sposoby, które być może będą miały szansę stać się małą rewolucją w tym jak pracujecie.

Dla mnie momentem przełomowym w blogowaniu było przeznaczenie na pisanie godziny dziennie oraz tworzenie szkiców tekstu. Od tej pory regularne pisanie stało się dużo, dużo łatwiejsze i przyjemniejsze, niezależnie od tego czy wena jest czy jej nie ma!

Żadne sztuczki i triki blogowo-marketingowych guru nie zastąpią dobrego planu wspartego odrobiną zdrowej samodyscypliny.

Ciekawa jestem jak wy działacie na swoich blogach! Macie jakieś nawyki, które pomagają wam pracować bardziej produktywnie, czy raczej stawiacie na spontan i żywioł? Korzystacie z kalendarza blogowych wpisów czy piszecie o tym, co wam akurat w duszy gra? Dbacie o szczegóły i detale czy wierzycie, że Czytelnik głupi nie jest i mimo drobnych wpadek zrozumie co poeta miał na myśli? Dajcie znać w komentarzach – myślę, że to świetny temat do dyskusji z której wszyscy będziemy mogli sporo się nauczyć!

*moja zdjęciowa sztuczka numer 1 – recykling! Wiecie, że żadne ze zdjęć, które dzisiaj widzicie w tekście nie powstało „specjalnie” na jego potrzeby? Da się? Jasne, że tak!

zobacz również

  • Blogowanie nie jest moją pracą, dlatego działam inaczej. Od zeszłego roku planuję posty (z kilkumiesięczną „zawiechą”, ale teraz już jest ok) i jest to super sprawa. Najbardziej chyba u mnie kuleje robienie zdjęć do postów – nie zawsze mam na to tyle czasu ile bym chciała i mimo, że jakoś coś tam wychodzi, to zawsze mogłoby być lepiej. Jeżeli mam pomysł na post, to tworzę jego roboczą wersję – czasem zapiszę tylko tytuł, a czasem dodam też jakieś punkty i treść.
    Bardzo chętnie poczytałabym o wspomnianych przez Ciebie aspektach blogowania 🙂

  • Świetnie Kasiu! Twoje rady na pewno się przydadzą przy tworzeniu nowych wpisów 🙂

  • Nie wiedziałam, że odpowiedni opis zdjęcia wpływa na jego pozycjonowanie. Będę musiała poczytać jak to zrobić, bo szczerze nie mam pojęcia.
    A co do wpisów, to robię sobie listę tematów, ale piszę kiedy mam „wenę”. Inaczej nie będę zadowolona z treści, którą napisałam.
    Jej, a co do literówek, to aż mnie ściska jak je widzę! Jestem wyjątkowo wrażliwa na tym punkcie 😛 Zniosę, kiedy ktoś nie doda np. kreski nad „c”, ale jeżeli w „e” nie ma ogonka, to nie wiem czy ktoś zasad ortografii nie zna, czy też po prostu nie chciało mu się pisać polskich znaków.
    No i social media. Podziwiam ludzi, którzy swojego bloga promują poprzez funpage’a na Facebooku lub na Instagramie. Już i tak sukces, że do swojego konta na „insta” wkleiłam link z bloga 😛 Ot taki paradoks, chcę czytelników, a za bardzo bloga nie promuję. Pracuję nad tym.

    • Na takim zupełnie podstawowym poziomie wystarczy, żeby alternatywny tekst oraz tytuł zdjęcia były tożsame z naszym słowem-kluczem, a nie opisane jako „IMG20342435445656463544133563576757665543543543” 🙂

      • Dziękuję 😊 teraz już wiem o wiele więcej 😊

        • O SEO świetny tekst przygotowała Natalia z Jest Rudo – polecam bo naprawdę jest prosto i konkretnie, od razu człowiek wie co robić 🙂 http://www.jestrudo.pl/podstawy-seo-wordpress/

          A z tą weną to wiadomo – jak jest „natchnienie” do pisania to idzie łatwiej, ale wydaje mi się, że też nie ma co na nie w nieskończoność czekać, bo … można się nie doczekać 🙂 I samodyscyplina potrafi działać lepiej niż wena w tym temacie 🙂

      • Też o tym nie wiedziałam! Na pewno zwrócę teraz uwagę 🙂

  • Ale świetny wpis! Naprawdę genialnie wyczerpany, dzięki czemu osobom, które utraciły chęć do pisania czegokolwiek na swoim blogu, na pewno wróci wiele wiary we własne siły i pomysły! Ja podzielam zasadę tego, aby czas poświęcony na jedną czynność faktycznie poświęcać tylko jej – przez godzinę tylko pisać, przez godzinę tylko robić zdjęcia… Rozpraszanie się wtedy jest totalnie bezsensowne! 🙂

    • Angela, dziękuję 🙂 To prawda, że skupienie się na jednej czynności może bardzo pomóc. No i nikt nie mówi, że od razu musi to być godzina – na początek kilka, kilkanaście minut może zdziałać naprawdę wiele 🙂

  • Dziękuję Ci za ten wpis. Bardzo przydatny, zwłaszcza w części dotyczącej szkicu, którą u siebie zupełnie pomijam. Chyba dam temu szansę:) Poproszę o więcej tekstów z tej serii:)

    • Cieszę się, że się przydało 🙂 Mam nadzieję, że szkic sprawdzi się też u Ciebie – a może w trakcie znajdziesz jeszcze jakąś inną alternatywę, kto wie? 🙂

  • Kasiu, uwielbiam Twoje wpisy o blogowaniu, czekam na kolejne! 🙂
    Ja mam całą listę tematów na nowe posty, ale brakuje mi jeszcze dyscypliny. Lista pomysłów puchnie, ale czasu na pisanie zawsze za mało. Może jesienne długie wieczory sprawią, że odhaczę więcej tematów na mojej blogowej liście 🙂

    • Tak, jesień może skłaniać do pisania 🙂 A może na początek warto wybrać kilka wpisów i zacząć od nich – uporządkować te tematy według ich „ważności”, albo tego jak mogą pomóc Ci w rozwoju bloga 🙂 Czasem za długa lista też może obezwładniać 😉

  • We wrześniu chciałam pisać jeden tekst lub montować jeden film dziennie (bez weekendów). Plan mi się trochę rozjechał, ale wprowadzę pisanie godzinę dziennie, jako eksperyment i zobaczę, czy mi się sprawdzi 😉

    • O rany jeden tekst/film dziennie to dość ambitnie! 🙂 Daj znać Ola jak się sprawdza u Ciebie godzinka dziennie 🙂

  • Ja też nie raz czytam różne blogi, popularne serwisy, itp. i widzę takie błędy, że w szkole to z góry 1 sie należy. Wszystko wynika z braku ponownego czytania tekstów przed publikacją. Osobiście zawsze wcześniej piszę tekst i go czytam. Przed dodaniem robię to ponownie, a po publikacji jeszcze raz. Rzadko, ale zdarza sie, że piszę post na gorąco dzień przed, ale po pokazaniu go światu, zawsze go weryfikuję i reaguję na bieżąco. Czasem człowiek zmęczony czy zamyślony nie widzi podstawowych błędów.

    • To prawda, z błędami chyba w ogóle jest tak, że najtrudniej zauważyć je u siebie. Pat Flynn w którymś z podcastów mówił, że zanim zatrudnił osobę do korekty czytał swoje teksty przed publikacją na głos – może to też jest jakiś sposób?

      • To bardzo skuteczny sposób ☺ Mi pomaga wyłapać błędy stylistyczne i frazeologiczne 😉

      • Ja z kolei o czytaniu na głos nie pomyślałam. Może spróbuję, bo czasu jest jakby coraz mniej, a wtedy jeszcze trudniej zauważyć błędy.

  • Fajnie jakbyś napisała coś o zasadach SEO. A post świetny, myślę, że znalazłam tu kilka rad dla początkującej mnie 🙂

  • To poukładanie i przemyślenie treści, formy widać u Ciebie Kasiu od razu. Zawsze to podziwiam. Ja bardzo często działam spontanicznie, bo gdy mam flow to piszę zdecydowanie lepsze teksty. Nie mniej jednak są i takie, które w szkicach leżą kilka miesięcy i dojrzewają. Ile osób tyle metod i ile tematów tyle rozwiązań, bo czasem niektóre treści są zwyczajnie trudne do ugryzienia na raz czy dwa. Tu jednak bardziej specyfika tematyki odgrywa znaczenie 🙂

    • To prawda, że temat ma ogromne znaczenie – wiadomo, że teksty bardziej merytoryczne, naukowe, odwołujące się do badań i literatury będą powstawać dłużej 🙂

  • Cieszę się, że powrócilaś z tą serią, bo bardzo ją lubię ☺ Chętnie przeczytam, co robisz po opublikowaniu wpisu.

    Jeśli chodzi o mnie, to mam zeszyt w którym zapisuję pomysły na wpisy. Także w Evernocie zapisuję przepisy, którę chcę wypróbować na blogu.

    Gdy wstawiam na bloga przepis nie potrzebuję robić wcześniej szkicu notki. Ale do bardziej obszernych, wiedzowych wpisów, np. o fotografii, często spisuję najpierw luzne myśli i punkty, które zawrzeć ☺

    • Też korzystałam kiedyś z Evernote, ale jednak papier i długopis u mnie wygrały 🙂

  • Zosia – modnedamy.blogspot.com

    Taaaak! Proszę o posty dotyczące promocji tekstów i może trochę o tym całym SEO – bo ja się w tym kompletnie nie łapię! No i oczywiście jak zawsze post świetny!;)

    • Zosiu, o promocji coś się pojawi 🙂 A o SEO linkowałam niżej do tekstu Natalii z Jest Rudo – super pigułka wiedzy, warto skorzystać 🙂

      • Zosia – modnedamy.blogspot.com

        Dziękuję, zajrzałam do linka i naprawdę super – tak samo jak twój meeega pomocny;)!

  • Kasia, ten tekst jest genialny!! Bardzo dziękuję, że się tym podzieliłaś. Ja właśnie (przy okazji wielu rzeczy, nad którymi pracuję za kulisami) zaliczyłam ogromną zawiechę blogową i mam nadzieję, że szybko ją pokonam dzięki Twoim radom. Na ogół ludzie niechętnie dzielą się taką wiedzą, więc tym bardziej dziękuję!!

    • Monika cieszę się, że tekst się przyda i jeśli chociaż trochę pomoże się „odwiesić” to ta radość jest podwójna! Trzymam kciuki i powodzenia!

  • Ja często zaczynam wpisy od robienia zdjęć. Jak mam wenę, wolę wykorzystać. Zainspirowałaś mnie do robienia szkiców wpisów. Często siadam od razu do pisania i już zdarzało mi się, że miałam plan, ale gdzieś coś mi umknęło. Najgorsze w takich sytuacjach, że często dopiero po publikacji wyłapuje, co mi umknęło.

    • Oj to prawda, znam ten ból! Nigdy nie próbowałam zaczynać pisania od zdjęć (no chyba, że to jakiś post z podróży), to też ciekawe rozwiązanie 🙂

  • ewa ka

    tak, napisz Kasiu o promocji, koniecznie, tekst bardzo przydatny, linków tyle, że czytania mamy na pół jesieni. dzięki:)

    • O promocji też coś będzie 🙂 Chociaż tutaj również dobry plan i troszkę samodyscypliny może duuuużo zdziałać 🙂

  • Taki plan działania dotyczący wpisów na bloga jest naprawdę bardzo pomocny. Sama się o tym przekonałam, kiedy stworzyłam sobie ogólny szkic do recenzji filmów.
    Co innego kiedy piszę wpis podróżniczy. Wtedy zazwyczaj wypisuję sobie główne myśli, które muszę zawrzeć i opowiadam o mojej podróży z uwzględnieniem tego, co znalazło się w notatkach 🙂
    Ach, i bardzo chętnie przeczytam o Twoich sposobach na promocję tekstu. Myślę, że może być bardzo pomocny.

    • Na pewno niektóre formy wpisów lepiej sprawdzą się z takim szkieletem, strukturą, a inne mogą być bardziej na luzie – ważne, żeby się z tym dobrze czuć i dobrać tę formę do okazji i tematu 🙂

  • Kasia z tym postem to spadłaś mi z nieba! Dziękuję za niego! U mnie pisanie posta zaczyna się w notesie, najpierw lista o czym chciałabym pisać,a później przepisuję ją na komputer i rozbudowuje. Czasem mam taką blokadę, że jak nie są załączone zdjęcia to nie jestem w stanie pisać, lepiej mi idzie jak patrzę na dany obraz 🙂

    • Cieszę się, że tekst się przyda! To bardzo ciekawe, co piszesz o zdjęciach – ja nigdy tak nie miałam, a jestem pewna, że ze mnie taki 100% wzrokowiec 🙂 To niesamowite na ile różnych sposobów działamy!

  • Ja podobnie, ale moj szkic jest w wersji papierowej- to mi bardziej odpowiada😊 A reszta taka sama tylko praca na etat i domowe obowiazki troche uniemożliwiły mi regularne pisanie. Pozdrawiam😊

    • Kasiu taki papierowy notes ze szkicami wpisów musi być po jakimś czasie sporą inspiracją do dalszej pracy – super sprawa 🙂

  • Bardzo wartościowy wpis <3 ja chętnie poczytałabym o "psychologicznej" stronie blogowania, czyli np. jak nie porównywać się z innymi. Może jeszcze coś o networkingu i budowaniu społeczności wokół bloga 😉
    Słuchałam ostatnio podcastu Ariadny, w którym byłaś gościem. Zapadło mi w pamięć, że swoje kursy porównałaś do doświadczenia czerwonej szminki (o ile dobrze zapamiętałam). Myślę, że wpis o tym, jak budować magię wokół produktu były hitem!

    • Kasia dzięki za super propozycje tematów – pomyślę jak to ugryźć i pokazać na blogu 🙂

  • Kasia, bardzo, ale to bardzo dziękuję Ci za ten wpis! Akurat tego teraz chyba potrzebowałam. Usystematyzowania tego, co wiem, czego się nauczyłam i co mogę zrobić, by było jeszcze lepiej. Pomysł ze szkicem mi się podoba i powiem Ci, że rzeczywiście działa. Kilka razy już miałam coś takiego, że pisałam post i wiedziałam, że go nie skończę, więc sobie wypunktowałam rzeczy, o których chcę jeszcze napisać. Następnego dnia praca poszła dużo szybciej 🙂

    • Asia super, bardzo się cieszę, że tekst Ci się podoba! 🙂 Poukładanie myśli to super sprawa, zwłaszcza jeśli tak jak mówisz – coś przerwie nam nagle pracę. Czasem ciężko później wrócić do tak nagle urwanego wątku, a jak masz już plan spisany to jednak jest z górki 🙂

  • Bardzo często bywam Kasiu na Twoim blogu, bo jesteś dla mnie inspiracją i motywacją do działania. Jakiś czas temu zgubiłam się gdzieś w moim życiu .. straciłam pomysł na siebie, bo tak na prawdę za dużo od siebie wymagałam. Ten post przypomniał mi o Twoich wcześniejszych wpisach na temat blogowania – wydrukowałam sobie Twoje „ćwiczenia” kreatywny blog i zacznę coś robić, zamiast zastanawiania będę działać .. czekam na kolejne worqshopowe wpisy 🙂

  • Emilia Maciejewska

    Zaskoczyłaś mnie Kasiu wspomnieniem o wenie. Nie wierzę w nią i jest tak przede wszystkim dlatego, że jak już siądę do klawiatury to już samo napisanie kilku zdań sprawia, że całość się rozkręca. Ostatnio piszę niemal codziennie – czy to dziennik czy coś na blogu. To chyba dzięki temu nie szukam weny 😉 Zawsze wieczorem a nawet nocą, często kosztem snu (a nie mogę zasnąć bez „oczyszczenia się z myśli”).
    Moje pisanie to w sumie taki taniec w chaosie 🙂 Na bieżąco sprawdzam wątpliwości co do zapisu lub znaczenia słowa czy notuję pomysły na nowe wpisy. Czasem jest to tylko ciekawe zdanie mogące zostać tytułem, czasem cały lead albo fajna puenta. Taki konstrukt zapisuję zawsze jako nowy wpis-szkic. Potem wracam do tekstu nad którym pracowałam. Powracając potem do takiego wpisu-szkicu pracę nad nim rozpoczynam od przemyślenia jakie będą nagłówki i jaką obrać frazę kluczową. Jeżeli stwierdzam, że tekst mi się nie klei to czasem rezygnuję z niego już na tym etapie. Jeżeli uda mi się stworzyć jeden akapit lub kilka dobrych zdań to zostawiam to na później. Listę pomysłów na posty mam w jednym pliku Evernote i czasem tam zaglądam. Jednak częściej stworzenie nowego wpisu już na wordpressie jest dla mnie wygodniejsze niż przełączanie się do osobnego bytu. Zdjęcia u mnie głównie stockowe bo nie jestem dobra w fotografowaniu, ale zdarzają się własnoręcznie zrobione. Bezwzględnie przynajmniej 3 razy czytam gotowy tekst by wyłapać literówki, niespójności i usunąć zbędne wyrazy/ zdania. Po roku pisania widzę, że to się sprawdza, bo jestem bardziej zadowolona ze swoich tekstów pisanych teraz niż ze starych (które częściowo planuję przerobić, częściowo usunąć na amen). Też chętnie poczytam o promocji, bo póki co wpuszczam tekst na prywatny wall FB i na tym się kończy zazwyczaj (choć obserwuję też wejścia z innych źródeł). Przymierzam się do założenia fan page’a – zrobię to jak uporządkuję stare teksty i przygotuję logo(!).

  • Zazdroszczę działania według schematu, bo mnie to gdzieś umknęło i działam na spontanie;)

  • Prawda jest taka, że kiedy samemu pisze się, redaguje i robi korektę swoich tekstów, zawsze jakiegoś błędu można nie dostrzec. Mimo wszystko, przeczytanie swojego wpisu pozwala wyłapać przynajmniej większość potknięć i byłoby miło, gdyby blogowe gwiazdy o to dbały bardziej ☺

  • Kasia, wspaniały wpis, który zagrał mi dziś niesamowicie. Tak w ogóle podglądam Cię cały czas i uczę się od Ciebie blogowania. Jeszcze nie zaczęłam porządnie, ale już mi to porządkuje wiele działań.
    Ciekawa jestem jak długo tworzysz taki wpis? Proces ma wiele kroków, ale czy wykonujesz je w Ciągu kilku dni, tygodni czy też jeden za drugim jednego dnia?

  • Kasiu, spadłaś mi z nieba z tym wpisem! 🙂 Dopiero rozpoczynam swoją blogową przygodę i czytanie porad znacznie bardziej doświadczonych osób sprawia, że wiem na co zwrócić uwagę w pracy nad ulepszaniem bloga.

  • ZuzAnna Hladik

    Dziekuję za przejrzysty przewodnik. Bloguje od niedawna. Ten rodzaj działania nie jest mi znany na tyle, zeby czuc sie w nim swobodnie, ale staram sie i ucze, ucze, ucze…
    Dzieki, Kasiu, za wskazowki.