Blogostrefa. Kulisy powstawania pierwszego polskiego czasopisma dla blogerów

Bywają takie chwile, że codzienność się do nas uśmiecha, kusi czymś odważnym, niepowtarzalnym i wyjątkowym, ale jednocześnie przestrzegając, że będzie to wymagające i niezwykle ambitne. Nie ma mowy o drodze na skróty. Musimy w to wejść bezkompromisowo i z oddaniem. Tak było z „Blogostrefą” – pierwszym polskim czasopismem dla blogerów.

Doskonale pamiętam tamten wieczór. Sypialnia skąpana w mroku majowego wieczoru powoli otulała się nadchodzącą nocną ciszą, a ja siedziałam z córeczką w ramionach i rozmyślałam o tym, co nastąpi niebawem. Za kilka dni kończył się mój urlop macierzyński, byłam pogubiona jak nigdy dotąd. Cieszyłam się i jednocześnie cholernie się bałam. I właśnie wtedy, w tym totalnym chaosie otrzymałam wiadomość od Kasi Berskiej z propozycją współtworzenia pierwszego magazynu dla internetowych twórców.

Nie sądziłam wówczas, że będzie to tak ogromny projekt. Zastanawiałam się, czy to nie nazbyt wiele. Czy podołam? Czy nie zawiodę i sprostam? Czy uda mi się pogodzić powrót do pracy i dopiero raczkujący magazyn? Czy realizacja moich ambicji nie będzie ze szkodą dla najbliższych, którzy zawsze będą dla mnie życiowym priorytetem? Tych poplątanych myśli w głowie był cały kłębek, który nawijał nitki wątpliwości podcinające moje skrzydła. Jednak radość z możliwości uczestniczenia w tym projekcie oraz niegasnący zapał od początku napędzał mnie i byłam przekonana, że chcę po prostu wziąć w tym udział.

„Blogostrefa” – pierwsze polskie czasopismo dla blogerów

„Blogostrefa” z założenia miała być magazynem wydawanym elektronicznie, angażującym osoby działające w sieci. Tworzony od początku do końca przez blogerów, ale i dla nich – aby inspirować, motywować do rozwoju swoich talentów i pasji, a przede wszystkim wspierać w realizacji marzeń.

Dziś, prawie rok od narodzin tego projektu, mogę śmiało napisać, że grono czytelników jest znacznie szersze, wykraczające poza umowne granice. Choć jest to gazeta branżowa, zawarte tam treści są niekiedy na tyle uniwersalne, że cieszą się zainteresowaniem osób zupełnie nie związanych z blogowaniem.

Bo łączy nas pasja. Dla blogerów od blogerów

Od początku nad magazynem pracowało pięć blogerek (Dagmara SobczakMarzena Goczoł, Katarzyna Grzebyk, Anna Tabak i ja), powołanych do zespołu redakcyjnego przez Kasię Berską.

Naszym zadaniem było opracowanie ramówki numeru, napisanie własnych tekstów, nawiązanie współpracy z innymi influencerami, stworzenie i prowadzenie portalu internetowego magazynu oraz promocja naszych działań na Facebooku i Instagramie. Wtedy wydawało nam się, że to wystarczy, a prawda jest taka, że byłyśmy zupełnie zielone i nie miałyśmy pojęcia na co się porywamy! Na szczęście nie opuszczała nas naiwna wiara, że ze wszystkim sobie poradzimy. I tak krok po kroku uczyłyśmy się. Popełniałyśmy błędy, złościłyśmy się, szukałyśmy różnych rozwiązań, potykałyśmy się, aby za każdym kolejnym podejściem robić coś lepiej.

Dziś przygotowujemy się do wydania piątego numeru, szósty jest w fazie kompletowania materiału. Na łamach naszego magazynu wypowiadali się topowi polscy internetowi twórcy. Objęliśmy patronem medialnym kilka ciekawych wydarzeń blogowych, w tym tegoroczne See Bloggers. Jednak to, co cieszy nas niezmiernie, to fakt, że od drugiego numeru nasze czasopismo można kupić w formie tradycyjnej, drukowanej.

Okiem redaktora. Czego nauczyłam się podczas pracy nad magazynem?

Wszystko wydaje się takie piękne – wielki projekt, połączone siły, spełnianie marzeń małych i dużych. Czy tak faktycznie wyglądają kulisy powstawania pierwszego czasopisma dla blogerów? Nie do końca.

Oczywiście, że miałam aspiracje. Byłam młodą mamą, nieco pogubioną, ale jednocześnie broniłam się, aby nie wypaść z obiegu. Pisałam, czytałam, robiłam zdjęcia, angażowałam się w różne inicjatywy. Jednak udział w tworzeniu „Blogostrefy” to była i jest dla mnie wyższa szkoła jazdy. Chyba żadne doświadczenie zawodowe, szkolenia, studia nie dały mi tak w kość i nie nauczyły mnie tak wiele, jak praca nad gazetą. Czy żałuję? Absolutnie nie! Współkoordynowanie tak ogromnego przedsięwzięcia to była porządna próba siły mojego charakteru.

Po pierwsze: organizacja. Opieka nad dzieckiem, powrót do pracy na pełen etat, obowiązki domowe, blogowanie to i tak wydawało mi się sporo. Musiałam jednak wcisnąć w ten napięty rozkład jazdy jeszcze czas poświęcony na pracę nad magazynem. Miałam chwile zawahania, wielokrotnie chciałam rzucić to wszystko w cholerę. Pewnego dnia usiadłam ze zwykłym zeszytem, długopisem i w ten sposób powstał mój pierwszy bullet journal. Zaczęłam planować z uporem maniaka i w ten sposób odzyskałam równowagę i poczucie, że potrafię zarządzać swoim czasem.

Po drugie: nauka. Napisanie, że wyszłam ze swojej strefy komfortu to zdecydowanie za mało. Już na początku mierzyłam się ze swoją niewiedzą i internetową ignorancją. Ponadto okazało się, że nie wszyscy są optymistycznie nastawieni do naszego projektu – pojawiły się krzywdzące i negatywne komentarze, które podcinały skrzydła entuzjazmu. Nie poddałyśmy się. Zakasałyśmy rękawy i zjadłyśmy tę żabę.

Nie przypuszczałam, że zainteresuje mnie marketing internetowy, ale jako redaktorka magazynu dla blogerów nie miałam innego wyjścia. Zaczęłam zgłębiać tajniki działań w sieci. Poznawałam osoby, które z powodzeniem angażowały społeczność i dzieliły się swoją wiedzą. To wszystko sprawiło, że dziś kroczę inną ścieżką zawodową niż rok temu i obecnie jestem na etapie zmiany stanowiska.

Po trzecie: świadomość. Za dwa miesiące kończę 30 lat. To dobry czas. Wiem, czego chcę, co sprawia mi przyjemność, ale przede wszystkim nauczyłam się odpuszczać i odmawiać, realnie określać swoje możliwości. Jestem przekonana, że to spora zasługa „Blogosfery”.

Ostatnio często wracam do słów Martina Luthera Kinga Jr., który powiedział: „jeśli nie mogę czynić rzeczy wielkich, mogę czynić rzeczy małe w wielki sposób”. Nie każdy musi marzyć o tworzeniu i prowadzeniu ogromnych projektów. Po roku pracy nad pierwszym polskim magazynem dla blogerów nie jestem pewna, czy podołałabym w pojedynkę.

Może właśnie tym największym przedsięwzięciem jest codzienność i bycie tu i teraz? Każdy z nas ma inne cele i zamierzenia. Istotne jest to, czy czynimy to z pasją i oddaniem. Czy staramy się robić to najlepiej, jak potrafimy, stawiając jednocześnie na rozwój i samokształcenie, które obecnie są bardzo cenne. Nawet największy projekt, cudowna inicjatywa i jedyna taka okazja nie powiedzie się, gdy nie będziemy działać w zgodzie ze sobą. Głęboko wierzę, że w dużej mierze to my decydujemy o jakości naszego życia oraz o kierunku, jakie ono obiera. Bo marzenia się spełnia, nie czeka się aż się same spełnią!

>> KONKURS <<

Ogromnie się cieszę, że miałam możliwość zasmakowania gościnności Kasi i mogłam opowiedzieć Wam o „Blogostrefie”.

Jeśli ktoś miał okazję zapoznać się z treściami zawartymi w magazynie, to serdecznie zapraszam do dzielenia się swoimi spostrzeżeniami (kontakt: kontakt@blogostrefa.net). Nasza redakcyjna załoga jest otwarta na wszelkie uwagi, pomysły i formy współpracy.

Dla tych zaś, którzy z „Blogostrefą” nie mieli styczności, przygotowałyśmy małą niespodziankę – dwa pakiety, a w każdym trzy drukowane numery magazynów. Dajcie znać w komentarzach co (a może kto) jest Waszym projektem życia. Co Was inspiruje, motywuje i sprawia, że chcecie sięgać chmur? Na Wasze odpowiedzi czekamy do 29 czerwca. Wybierzemy dwie najciekawsze odpowiedzi i nagrodzimy je pakietem magazynów w wersji drukowanej. Wyniki ogłosimy 5 lipca na fanpage’u „Blogostrefy”.


Aleksandra Dobies

Z wykształcenia filolog polski, edytor tekstów oraz bibliotekarz, zawodowo związana z literacką stroną Olsztyna. Przede wszystkim żona i mama. W międzyczasie autorka bloga Do utraty tchu.

Piszę o pasji do dnia codziennego, o celebrowaniu chwil, ulotności i kruchości, uważności, miłości, ale także o małych szczęściach, drobnych przyjemnościach. Moją wielką pasją są książki, które namiętnie czytam i opisuję. W kontaktach z czytelnikami stawiam na autentyzm, dlatego często moje teksty są bardzo emocjonalne. Coraz chętniej sięgam po aparat – nie tylko po to, aby zamykać chwile w kadrze. Nagrywam też vlogi, które sprawiają mi niesamowitą frajdę.

Znajdziesz mnie tu:BlogInstagramFacebookYouTube

 

Zobacz również

  • Tak się cieszę, że miałam swój udział w tym projekcie! 🙂

    • Aniu, bardzo Ci za Twój wkład dziękujemy i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś zagościsz na łamach magazynu. 🙂

  • Niesamowicie, jak ten czas leci, wydaje mi się, jakbyście dopiero co zaczynały! 🙂

    • Kasiu, mamy dokładnie takie same przemyślenia. 😁

  • Adziew

    Mój projekt życia to podróże 🙂 właśnie wróciłam z półrocznego tripa po Ameryce Południowej i juz planuję kolejny wyjazd! Nic tak nie motywuje jak poznawanie ludzi, kultur, miejsc i przy okazji odkrywanie w tym wszystkim siebie..

    • Podróże to niesamowita lekcja tolerancji i poszerzania horyzontów. Podejrzewam, że wiele osób marzy skrycie o odkrywaniu nowych miejsc, ale czasami brakuje im odwagi, aby uczynić podróże swoim „życiowym projektem”. 😉
      Gratuluję Ci odwagi! 😊

  • Marta Janczuk

    Moim projektem życia próbuję uczynić upcykling dla dzieci, z dziećmi i wokół nich. Czy mi się uda, czas pokarze 😛

    • Świetny pomysł! Jestem bardzo ciekawa efektów i pomysłów na powtórne wykorzystanie niektórych materiałów.

  • Moim projektem życia będzie wieś i natura. Obecnie mieszkam w mieście, ale tęsknie za wsią spokojną i wspanialą. Moimi zwierzakami, zapachem lasu czy świeżo skoszonej trawy i śpiewem ptaków. Plan na przyszłość, to mały biały lub drewniany domek i kilka miejsc dla gości. To będzie naprawdę bardzo piękny projekt eko i agroturystyczny.

    • Piękny plan! ♥ Sielskość polskiej wsi jest mi bardzo bliska, więc mocno zaciskam kciuki, aby Twój projekt się urzeczywistnił. 🙂

  • Marta

    Moim projektem życia są góry😍 Obecnie zdobywam Koronę Gór Polski, Małą Koronę Beskidów i Turystyczną Koronę Tatr. Będąc w górach czasami dosłownie sięgam chmur i daje mi to niesamowitego kopa. Oczywiście w przyszłości chciałabym poszerzyć ten projekt o wyższe góry ale póki co power’a dają mi nasze rodzime pagórki. Każdy, nawet najniższy zdobyty szczyt inspiruje do dalszych wędrówek i daje satysfakcję, że pokonało się swoje słabości💪

    • Uwielbiam góry! Niesamowicie uspokajają mnie. Życzę Ci powodzenia w dalszej wyprawie!

  • Nie znałam tego czasopisma i chętnie poznam je bliżej, zapowiada się bardzo ciekawie. Żałuję, że nie znałam Was wcześniej!
    Moim projektem życia jest… blog. Chciałabym stworzyć na nim swój produkt, kurs online, może jakiś poradnik i to na tym chciałabym się skupić w najbliższych miesiącach 🙂

    • Wszystko do nadrobienia! 😉 Kibicuję Ci w takim razie, bo lubię podglądać Twoje makijażowe kadry na Instagramie. 🙂

      • Jasne, że tak! I mam zamiar nadrobić! 🙂
        Dzięki, bardzo mi miło!

  • Monika Leśniak

    Moim projektem życia miała być kariera zawodowa i naukowa, u której szyty byłam już tak zmęczona, że postanowiłam zrobić sobie półroczną przerwę na nic nie robienie. I w dniu, w którym ostatecznie potwierdziłam swoje odejście z pracy okazało się, że jestem w ciąży 😁 Żarty i żarciki losu, przerwa zrobiła się sama a ja realizuję najpiękniejszy projekt mojego życia, a dodam tylko, że bardzo młodą mamą nie jestem. Mam za to czas i ochotę na patrzenie w wielu kierunkach. Odkryłam szycie, blogowanie (póki co innych), nowe internety, nowe książki i nowych ludzi. Teraz projekt jest taki, żeby tego nie zgubić. P. S. A do pracy wracam oczywiście. Oczywiście nie od razu 😉

    • Wow, co za historia! :D♥ Na nic doskonały plan, bo życie czasami samo pisze swoje scenariusze. W Twoim przypadku to bardzo piękny projekt.

      Wszystkiego dobrego!

  • Pytanie nie jest takie proste jak mogłoby się wydawać… Podobnie jak osiągnięcie zamierzonego celu czy spełnianie marzeń. 🙂
    To, co obecnie mną w życiu owładnęło i jest czymś, czemu mogłabym poświęcić się cała – to rękodzieło… i zwierzaki! Zdobyłam tytuł inżyniera zootechniki, jednak na nic mi dyplom, gdy ofert pracy dla zootechników jest tyle, co kot napłakał. Ale muszę zacząć od (prawie) początku…
    Zaczynając naukę na studiach powróciłam po latach przerwy do tworzenia biżuterii, szycia, dziergania (wcześniej robiłam to jako dzieciak w wieku podstawówkowym). Chciałam mieć coś, żeby się odstresować. Po pewnym czasie znajomi namówili mnie, żeby założyć bloga i pokazywać wykonane projekty szerszemu gronu osób. I tak powstał blog „Adzik tworzy”, który w sierpniu będzie mieć pięciolecie istnienia. 😀
    W tym czasie miałam wiele kryzysowych momentów, nie tylko w blogowaniu, ale także w życiu prywatnym. I to pasja do rękodzieła oraz zwierzaków potrafiła osłodzić mi najbardziej gorzkie chwile w życiu.
    Teraz projektem życia jest kilka współprac z osobami o podobnych zainteresowaniach, a na przyszłość – własny biznes (niekoniecznie z samym rękodziełem 😉 ).
    Ach, i jeszcze jedna sprawa – blogowanie pozwoliło mi znaleźć ciekawą pracę (obecnie jestem copywriterem i specem do spraw kreacji contentu). Co ciekawe, niby znajomi i rodzina najpierw namawiali mnie do założenia bloga, później było gadanie „ile czasu w tych internetach siedzisz?…”, a jak byłam ostatnio na SeeBloggers, to nagle wszyscy stwierdzili „ale fajnie masz!”. A ja w to wszystko wkładam swój wolny czas, pomysły, energię i nie mam czasu marudzić czy narzekać na brak czasu albo chęci. Po prostu chcę działać dla siebie i spełniać swoje marzenia! 🙂

    • Podobno jeśli robi się to, co się kocha, to nie przepracuje się ani jednego dnia… 😉 Tylko czasami nawet najprzyjemniejsze zajęcie może sprawić, że tracimy chęć do działania, bo przychodzi zmęczenie, brak czasu, nawał obowiązków. Warto walczyć o równowagę i balans, nawet jeśli jest to „tylko” blogowanie. 🙂

  • Mój projekt życia to moje życie. Każdego dnia coraz lepiej poznawać siebie; rozwijać swoje umiejętności, pasje; spełniać swoje marzenia; realizować cele; stawać się coraz bardziej świadomym człowiekiem; rozwijać relacje z najbliższymi, przyjaciółmi i radzić sobie z przeciwnościami życia; przezwyciężać problemy, lęki, blokady, polubić kryzysy i się z nich cieszyć.

    Dziewczyny z blogosfery wielkie gratulacje za Wasz trud i wysiłek 🙂 magazyn prezentuje się świetnie 🙂

    • Wielkie dzięki! To wspaniałe, gdy możemy czytać takie słowa. 🙂 ♥

  • Justyna Aneta Rutkowska

    Będę musiała kiedyś poczytać bBogosferę w końcu!

    Sukienkiinietylko.pl