Babymoon w Rzymie – jak zaplanować wyjazd do Rzymu?

Mimo że od naszego babymoon w Rzymie minęły już prawie 2 miesiące wspomnienia z tego wyjazdu są ciągle żywe! Wracamy do zdjęć, oglądamy vloga, a ja ciągle zbieram się aby wrażeniami z tych kilkudniowych wakacji podzielić się z wami na blogu! Początek roku sprzyja planowaniu mniejszych i większych wyjazdów (ja właściwie od tego zaczynam swoje planowanie roku!), więc jeśli ktoś z was ma na celowniku Rzym podrzucam garść inspiracji na fajne, bezstresowe zwiedzanie tego wspaniałego miasta!

Jeśli lubicie zwiedzać na luzie, odkrywać fajne miejsca i całą sobą poczuć atmosferę miejsc, które odwiedzacie ten wpis jest dla was! Na youtubie z kolei czeka vlog z naszego babymoon w Rzymie – możecie w nim razem z nami pospacerować po malowniczych uliczkach, podejrzeć jak mieszkaliśmy oraz odwiedzić całą masę pięknych miejsc!

DLACZEGO ZDECYDOWALIŚMY SIĘ NA BABYMOON W RZYMIE?

3 lata temu, gdy zastanawialiśmy się nad przeprowadzką ze Stambułu do Warszawy zrobiliśmy z Fabem analizę plusów i minusów tej decyzji. Po stronie z plusami mieliśmy jedną, bardzo mocną pozycję – możliwość taniego podróżowania po Europie. O tanie loty ze Stambułu niestety jest ciężko, pracując w tureckim systemie mieliśmy naprawdę mało urlopu do wykorzystania, poza tym wiecie – rodzina i znajomi w Polsce zawsze byli motywacją, aby zamiast odkrywać nowe miejsca wracać do Warszawy. Bardzo brakowało nam możliwości podróżowania, dlatego tym razem uparliśmy się, że zanim na świecie pojawi się Bejbik wybierzemy się na mały, europejski city break!

Przez chwilę zastanawialiśmy się gdzie jechać – na liście miejsc do odwiedzenia była Barcelona, Lizbona, Oslo, Kopenhaga no i Mediolan lub Rzym. Teraz tak sobie myślę, że to zastanawianie się nie było potrzebne – Rzym uwielbiam od zawsze i bardzo chciałam odwiedzić go razem z Fabem, wspólnie spacerować po malowniczych uliczkach, odkrywać kolejne espresso bary, robić zdjęcia i chłonąć atmosferę tego miasta.

Z drugiej strony Rzym był idealną miejscówką na nasz listopadowy babymoon – w końcu podróżowaliśmy w drugiej połowie ciąży, zależało mi więc aby na wyjazd wybrać sprawdzone i „bezpieczne” miejce! Pogoda była pięknie jesienna, temperatury o kilkanaście stopni wyższe niż w Warszawie, lot nie trwał długo, a samo miasto oferuje przecież całą masę atrakcji, które nie wymagają wielkiego wysiłku – wystarczą wygodne buty do spokojnego pokonywania kilometrów na kamienistych uliczkach!

Rzym to idealne miejsce na krótki, kilkudniowy wypad, a babymoon w Rzymie to super pomysł zwłaszcza jeśli lubicie zwiedzać tak jak my czyli na luzie, bez zbędnej spiny i w swoim własnym, nienarzuconym przez nic i nikogo tempie!

NASZ SPOSÓB NA PODRÓŻE – JAK ZWIEDZALIŚMY RZYM?

Nasz sposób na podróże jest niezmienny od wielu, wielu lat. Zamiast maratonu po muzeach wolimy chłonąć atmosferę miasta, spacerować po jego uliczkach, odkrywać różne zakamarki, obserwować ludzi, poznawać fajne knajpki i przytulne kawiarnie. Takie spontaniczne podróżowanie lubimy najbardziej – oczywiście warto się do takiego wyjazdu przygotować i zrobić rozeznanie w dostępnych atrakcjach, ale myślę, że wiele warto zostawić szczęśliwym zbiegom okoliczności i pozytywnym przypadkom.

Oboje z Fabem wychodzimy z założenia, że zamiast pędzić od jednej atrakcji turystycznej do kolejnej wolimy cieszyć się tu i teraz – zatrzymać się na moment nad rzeką i wygrzać twarz w promieniach słońca, zapatrzeć się na jakiś piękny widok, zrobić zdjęcie czy chwilkę dłużej posiedzieć w kawiarni gdzie znad filiżanki cappuccino możemy obserwować ludzi.

Od muzeów i galerii wolimy odkrywać autentyczny rytm miasta – w ten sposób poznawaliśmy Londyn, Amsterdam, Paryż i różne miasta w Polsce i w Turcji. Może takie podejście wielu osobom się nie spodoba, ale my akurat wolimy pokochać lub „znielubić” miasto za jego „klimat” a nie za ilość obrazów wywieszonych w galeriach. Zresztą oboje wychodzimy z założenia, że do większości z tych miast pewnie jeszcze kiedyś wrócimy, dlatego nie musimy zobaczyć wszystkiego podczas jednego wyjazdu, a reprodukcje obrazów i dzieł sztuki ze wszystkimi szczegółami możemy na spokojnie obejrzeć w albumach, niekoniecznie stojąc w dłuuuugich kolejkach tylko po to, aby zobaczyć skrawek słynnego obrazu czy rzeźby.

MIEJSCA, KTÓRE WARTO ZOBACZYĆ W RZYMIE

Kilka dni przed naszym wyjazdem poprosiłam was o podpowiedzi co z tych mało znanych, niekoniecznie turystycznych miejsc w Rzymie warto zobaczyć, gdzie zjeść i gdzie napić się dobrej kawy. Jeśli planujecie wypad do stolicy Włoch to ten post na Facebooku oraz ten na Instagramie zawierają całą masę pomysłów i namiarów na miejsca polecane przez worqshopowe Czytelniczki – warto do nich zajrzeć, a po powrocie dopisać swoje polecajki!

Ja te pomysły zebrałam w formie listy, która oczywiście wylądowała w moim Planerze Pełnym CzasuTaka lista to fajna podpowiedź i inspiracja, która pomaga zaplanować zwiedzanie miasta, ale … myślę, że nie ma sensu się jej sztywno trzymać i warto dać się trochę ponieść klimatowi miasta, które odwiedzacie. My tak zrobiliśmy i to był strzał w dziesiątkę! Z drugiej strony wiem, że sami nie znaleźlibyśmy kilku świetnych knajpek o których opowiem wam za moment!

NASZE ULUBIONE W RZYMIE – APLIKACJE I MIEJSCA, KTÓRE TRZEBA ODWIEDZIĆ!

PRZEWODNIK AUDIO

Podczas zwiedzania świetnie sprawdził nam się przewodnik w formie audio. Korzystaliśmy z aplikacji ROME Audio Guide (aplikacja jest po angielsku), którą Fab pobrał na swój telefon – dzięki temu, że aplikacja działała w wersji offline nie musieliśmy mieć dostępu do Internetu aby słuchać krótkich nagrań o mijanych podczas spacerów zabytkach. Kilkuminutowe nagrania były dla nas w zupełności wystarczające – pozwoliły dowiedzieć się co nieco o historii miejsc, które odwiedzaliśmy, a jednocześnie nie były przeładowane wiedzą i faktami. Dobra rada – jeśli zamierzacie zwiedzać z audio przewodnikiem we dwoje pamiętajcie, aby wziąć ze sobą adapter do słuchawek – dzięki temu dwie osoby mogą słuchać tego samego bez żadnych problemów!

WODA Z SUPERMARKETU

No dobra, może ten punkt wyda wam się śmieszny, ale … ja na serio nie lubię wydawać bezsensownie pieniędzy tu gdzie nie trzeba. Mała butelka wody na ulicy w Rzymie potrafi kosztować kilka euro. Generalnie zasada jest taka jak wszędzie – im bliżej turystycznych atrakcji, tym drożej. My w wodę zaopatrywaliśmy się w supermarketach – na każdym kroku można znaleźć w Rzymie na przykład Carrefour, gdzie butelka wody kosztuje kilkanaście centów. Jest różnica … i tę różnicę spokojnie można potem przejeść w lodach lub w pizzy!

WIDOK Z VIALE DELLA TRINITA DEI MONTI

Gdy kilka lat temu byłam w Rzymie na wyjeździe z pracy codziennie rano, zanim wyruszyliśmy na wielkie zakupy wskakiwałam w buty do biegania i w ten sposób zwiedzałam miasto. Udało mi się wtedy zupełnie przypadkiem odkryć najpiękniejszy widok na panoramę Rzymu – już wtedy wiedziałam, że kiedyś zabiorę Faba w to miejsce! Po wejściu na Schody Hiszpańskie idziemy w lewo, w kierunku Piazza del Popolo i po kilkuset metrach widok, który zobaczycie zwali was z nóg – gwarantuję! 

VIA MARGUTTA 

Nie oszukujmy się – każda uliczka w Rzymie jest piękna, zgubić się tutaj to sama przyjemność, jednak Via Margutta ma dla mnie niesamowity klimat, nie bez powodu nazywa się ją ulicą artystów. To co tutaj zachwyca to spokój, cisza i brak tłumu turystów. Ta boczna uliczka to świetne miejsce na spokojny spacer i ucieczkę od gwaru i hałasu!

PIZZA W KAWAŁKACH NA WAGĘ 

Fab na początku nie był przekonany do tego pomysłu, ale jak tylko spróbował codziennie domagał się porcji pizzy na wagę! Taka pizza, odkrajana z dużego kawałka w wielkości jaką sobie zażyczycie sprzedawana jest na wagę, a jej cena zależy od rodzaju pizzy i wielkości porcji jaką jesteście w stanie pochłonąć. To był nasz posiłek numer jeden w Rzymie! Dzięki temu spróbowaliśmy całej palety smaków (możecie to obejrzeć we vlogu, ale nie odpowiadam za atak głodu!), praktycznie codziennie jedliśmy coś nowego. Nasze ulubione miejscówki z pizzą na wagę to Casa Manco , Grano Frutta e Farina i Forno Campo de Fiori. No i koniecznie pokuście się o jakieś nietypowe smaki – ja zakochałam się w pizzy z ziemniakami, solą morską i rozmarynem!

ESPRESSO BARY

Dlaczego czegoś takiego nie ma w Polsce, no dlaczego? Przecież espresso bary to chyba najfajniejszy włoski wynalazek! W Rzymie mamy już swój jeden, ulubiony za którym autentycznie tęsknimy – nazywa się Pasticceria d’Angelo i schowany jest na uliczce Via della Croce  – tak pysznej kawy i smacznych kanapek dawno nie jadłam! Sam klimat takiego miejsca robi wrażenie. Wchodzisz, wybierasz, płacisz, zamawiasz* i jesz/pijesz ze smakiem przy szklanym barze, obserwując jak barista przygotowuje kolejne zamówienia. Poranki w espresso barach to była prawdziwa uczta dla zmysłów – wszystko pięknie zaprezentowane w szklanych witrynach, dźwięk uderzających o siebie filiżanek, zapach kawy, i pyszne kruche ciasteczka z dżemem morelowym – mistrzostwo świata!

* ponieważ ani ja, ani Fab nie mówimy po włosku i w związku z tym zaliczyliśmy kilka wpadek w stylu „zapłaciłam nie za to co chciałam” u nas wyglądało to tak: wchodzisz, wybierasz, robisz telefonem zdjęcie tego co wybrałeś, płacisz (pokazujesz zdjęcie), zamawiasz (pokazujesz zdjęcie) i jesz/pijesz ze smakiem! 

NAJLEPSZY MAKARON – PASTASCIUTTA

Do tego miejsca trafiliśmy tylko i wyłącznie dzięki waszym polecajkom – Pastasciuttę rekomendowało kilka osób, a to znak, że musieliśmy spróbować serwowanego tam makaronu! Mimo że na pierwszy rzut oka to miejsce wygląda jak makaronowy fast food to powiem krótko – warto było! Makaron był przepyszny i idealnie ugotowany, a sosy proste i nieprzekombinowane. Nie spodziewałam się, że to niepozorne miejsce zachwyci nas tak bardzo! Jeśli będziecie w okolicach Watykanu koniecznie się tam wybierzcie!

KRAINA CZEKOLADY CZYLI VENCHI

Wiecie, że o mały włos wyjechalibyśmy z Rzymu bez zjedzenia lodów! Wyobrażacie sobie coś takiego? Ostatniego dnia pobytu, tuż przed złapaniem pociągu w stronę lotniska zatrzymaliśmy się więc na lody w Venchi – nie wiedziałam, że istnieje tyyyyyle smaków czekoladowych lodów! Mimo że zdecydowaliśmy się na małe porcje ledwo udało nam się je skonsumować, a same lody to poezja – kremowe, mocno czekoladowe, aromatyczne i serwowane w chrupiącym wafelku… już za nimi tęsknię!

SKLEPY – LUSH i &OTHER STORIES

Gdy kilka lat temu pracowałam w firmie odzieżowej w Turcji Rzym był jednym z miast do których lataliśmy na wielkie zakupy – odwiedzaliśmy wtedy butiki największych projektantów gromadząc „inspiracje” do kolejnych kolekcji w firmie, w której pracowałam. Podczas naszego babymoon w Rzymie omijaliśmy sklepy szerokim łukiem, do dwóch z nich jednak musiałam zajrzeć – są inne, kreatywne i naprawdę ciekawe!

Lush to sklep, którego zna każda fanka kosmetyków, niestety w Polsce go nie znajdziemy. Ten w Rzymie to jednak prawdziwa perełka – jest tu mnóstwo stacji przy których można wypróbować działanie różnych kosmetyków, personel świetnie mówi po angielsku, a wystrój sklepu zachwyca industrialnymi dodatkami i całą masą zieleni!

&Other Stories to z kolei marka odzieżowa (należąca do tej samej grupy co H&M!) ze świetnym, kreatywnym podejściem do ubrań oraz do … wystroju sklepów! Wiecie, że ekspozycja w &Other Stories zbudowana jest na zasadzie capsule wardrobe, ubrania wiszą na ruchomych stojakach, które można dowolnie przestawiać i ustawiać, oraz podzielone są na mini kolekcje w ramach których można stworzyć swoją kapsułkową szafę? Dla mnie ten sklep jest zawsze mega inspirujący, przypomina trochę mieszankę concept store’u i butiku i uwielbiam do niego tak po prostu zaglądać!

Więcej miejsc, które odwiedziliśmy i które nam się podobały (oraz tych, które trochę rozczarowały) znajdziecie we vlogu.

Nie będę oszukiwać – vlog krótki nie jest, ale … tak jak uprzedzałam przed wyjazdem, nagrywaliśmy go głównie jako pamiątkę dla nas, więc z takim nastawieniem możecie go sobie włączyć gdzieś „w tle”, o wielu rzeczach opowiada tam Fab (oczywiście po polsku!) więc dodatkowy level rozrywki i językowe łamigłówki macie gwarantowane!

LOGISTYKA – JAK ZORGANIZOWAĆ BABYMOON W RZYMIE

No dobra, teraz kilka kwestii technicznych, czyli jak zorganizować babymoon w Rzymie. Nie jesteśmy może ekspertami od taniego latania, nie ogarniamy najtańszych biletów upolowanych za 2 zł na promocji i nie mamy na swoim koncie setek podróży, ale coś tam w tym temacie mogę wam podpowiedzieć – jeśli macie inne złote rady na tanie, europejskie wypady koniecznie podzielcie się nimi w komentarzach!

BILETY

Bilety do Rzymu kupiliśmy pod koniec października (wylot planowaliśmy na końcówkę listopada), zdecydowaliśmy się na Ryanair. Plusy – było tanio i naprawdę całkiem wygodnie. Minusy – nasz lot powrotny był o kiepskiej porze (bardzo rano!), a lotnisko Ciampino z którego wracaliśmy jest zamykane na noc, myk z nocowaniem na lotnisku nam się tutaj nie udał i musieliśmy spędzić noc w hotelu w okolicach lotniska.

ZAKWATEROWANIE

Decyzję o noclegu podjęliśmy w ostatniej chwili, dosłownie kilka dni przed wyjazdem – nie chciałam za nic płacić dopóki nie dostanę zielonego światła na podróż od lekarza prowadzącego ciążę. Gdy okazało się, że wszystko jest ok i spokojnie możemy lecieć skorzystaliśmy oczywiście z airbnb. Znalezienie w ostatniej chwili noclegu w Rzymie w listopadzie nie było problemem, chociaż czuję, że w sezonie może to wyglądać trochę inaczej.

Jeśli jeszcze nigdy nie korzystaliście z airbnb to baaaaardzo polecam ten system! Rejestrując się tutaj otrzymacie 24euro do zrealizowania na noclegi podczas pierwszej podróży. 

Nocowaliśmy tutaj, w samodzielnym mieszkanku z aneksem kuchennym tuż obok Koloseum – więcej o tym konkretnym mieszkaniu opowiadam we vlogu (dokładnie tutaj możecie obejrzeć mieszkanie na filmie!), powiem wam jednak zupełnie szczerze, że mam co do niego mieszane uczucia i pewnie nie zdecydowałabym się na nie po raz drugi. Szukałabym również czegoś w innej lokalizacji, myślę, że na tak krótki, kilkudniowy wypad ideałem byłoby mieszkanie w okolicach Piazza del Popolo lub Schodów Hiszpańskich, ewentualnie gdzieś w „trójkącie” wyznaczonym na mapie przez Piazza Navona, Piazza del Popolo i Schody Hiszpańskie właśnie.

PRZECHOWALNIA BAGAŻU

Mimo że podróżowaliśmy z niewielkim bagażem (jestem bardzo na tak – uwielbiam podróżować z bagażem podręcznym!) to i tak ostatniego dnia, po wykwaterowaniu z airbnb postanowiliśmy zostawić walizki w przechowalni bagażu. My wybraliśmy przechowalnię w hotelu Agora umiejscowioną blisko stacji Termini, ale poszukajcie w sieci takiej, która będzie wygodna dla was. Większość przechowalni bagażu jakie widziałam wymaga zarezerwowania miejsca na walizkę przed przybyciem oraz dokonania opłaty online – warto o tym pamiętać. 

PODRÓŻOWANIE W CIĄŻY – O CZYM WARTO PAMIĘTAĆ PLANUJĄC BABYMOON W RZYMIE?

Temat podróżowania i latania w ciąży jest mocno kontrowersyjny, w Internecie znajdziecie całą masę sprzecznych opinii na ten temat. Nic dziwnego – każda ciąża jest inna, a każda osoba pisząca czy komentująca ten temat dzieli się swoimi własnymi doświadczeniami. Ja wychodzę z założenia, że po to mam lekarza, aby takie sprawy konsultować z nim, a nie z wujkiem google i tego się trzymałam planując nasz babymoon w Rzymie.

Mój lekarz prowadzący nie widział żadnych przeciwskazań do podróżowania samolotem w ciąży, chociaż od początku sugerował, że najbezpieczniejszym i najwygodniejszym momentem na podróże będzie drugi trymestr – tak też zaplanowaliśmy nasz babymoon. Warto sprawdzić w wybranych liniach lotniczych dokładne zasady podróży w ciąży – niektóre linie dość wcześnie odmawiają możliwości latania ciężarnym kobietom, a gdy brzuszek jest już widoczny mogą wymagać zaświadczenia od lekarza o braku przeciwskazań do odbycia lotu. 

Kilka dni przed wylotem poszłam na kontrolę upewnić się czy wszystko jest ok, poza zielonym światłem na podróż dostałam również kilka zaleceń na czas lotu (między innymi to, aby usiąść przy przejściu i co 30-45 minut wstawać rozprostować nogi oraz aby pić dużo wody) oraz – to bardzo ważne – zaświadczenie NA PIŚMIE, że lekarz nie wyraża przeciwskazań do podróży. 

Dodatkowo za namową mojego lekarza wykupiłam na czas wyjazdu ekstra ubezpieczenie podróżne – pamiętajcie, że podróżując w ciąży koniecznie trzeba to zaznaczyć przy wyborze polisy, w przeciwnym razie ubezpieczyciel może nie pokryć kosztów związanych z leczeniem. Druga ważna sprawa przy takim ubezpieczeniu to właśnie pisemna zgoda na podróż od lekarza – z taką podkładką, jeśli odpukać coś się jednak wydarzy ubezpieczyciel nie wmówi wam, że ryzykowałyście podróż na własną rękę. Oczywiście numer polisy i kontakt do ubezpieczenia miałam cały czas ze sobą, tak samo jak kartę ciąży i kopię najważniejszych badań.

Na koniec dodam od siebie – już w 100% subiektywnie – że podczas podróży z brzuszkiem warto mierzyć siły na zamiary, cieszyć się tu i teraz, dawać sobie dużo czasu na odpoczynek i ładowanie baterii oraz stawiać na wygodę!

Podczas naszego wyjazdu codziennie pokonywaliśmy z Fabem conajmniej kilkanaście kilometrów na nogach, postawiłam więc na sprawdzone, sportowe buty, ciepłe ubrania „na cebulkę”, czapkę, szalik i rękawiczki oraz małą torbę – a właściwie nerkę z Anacomito, która spokojnie mieściła wszystkie drobiazgi. Może nie wyglądałam jakoś super stylowo, ale moje nogi i kręgosłup co wieczór były mi baaaardzo wdzięczne za te wygodnickie wybory!

NASZE WRAŻENIA – CZY BABYMOON W RZYMIE TO DOBRY POMYSŁ?

Fab podsumował nasz wyjazd na swoim profilu takimi słowami:

Kasia i ja byliśmy w Rzymie i Rzym jest wspaniałe miasto. Wiedzałem że Rzym jest historyczne miasto ale szczerze nie ciekałem takie pięknie miasto. Najlepszy rzecz w Rzymie był miejscy z kawałki pizza. Lub espresso bary, proste, pyszne jedzenie z dobrą kawę. Lub lody gelato! Mniam mniam. Chyba będę zawsze czuję się gładne kiedy myślę o Rzym…

Oboje jesteśmy tutaj jednogłośni – Rzym to idealne miasto na kilkudniowy wypad, na mały city break czy na taki brzuszkowy babymoon właśnie!

Rzym jest stworzony do spokojnych spacerów, do odkrywania go w swoim własnym tempie i cieszenia się wszystkimi malowniczymi detalami, uliczkami i sklepikami. Jeśli ktoś lubi muzea i zabytki to Rzym będzie dla niego małym rajem na ziemi, chociaż ja uważam, że to miasto to po prostu jedno wielkie muzeum i już!

W Rzymie tempo zwiedzania można bez problemu dopasować do swoich możliwości – gdy tylko łapało mnie zmęczenie mogliśmy bez problemu odpocząć na jednym z wielu skwerków i placy lub po prostu w kawiarni, ładując baterie pysznym ciachem i filiżanką ciepłej kawy. Zwiedzanie można zaplanować tak, aby dalsze odległości pokonywać metrem – to również na pewno pomoże zaoszczędzić energię!

Zachwyca tutaj życzliwość i uprzejmość ludzi – może jako turyści patrzyliśmy na miasto przez różowe okulary, ale powiem wam szczerze – nie pamiętam z tego wyjazdu zbyt wielu skwaszonych min dookoła nas! Rzym w listopadzie nadal cieszył przyjemną jesienną pogodą, było tu również zdecydowanie mniej tłoczno niż w sezonie, jedyny minus jest taki, że w wąskich uliczkach dość wcześnie robiło się ciemno i chłodno, ale … w końcu to listopad!

Strasznie się cieszę, że nasze marzenie o brzuszkowym wyjeździe i babymoon w Rzymie się spełniło!

Fakt, że mogliśmy odkryć to miasto z Fabem i razem nacieszyć się jego pięknem to jedno, ale udowodnienie sobie samym, że po prostu MOŻNA to zupełnie inna bajka. Możliwość podróżowania była dla nas bardzo ważna gdy podejmowaliśmy decyzję o układaniu naszego życia od nowa w Polsce, jednak z wielu różnych (głównie logistyczno-finansowych) powodów musieliśmy na trochę ją odłożyć. Dobry czas nadarzył się teraz i cieszę się, że zdecydowaliśmy się na te ostatnie przez jakiś czas tylko „nasze” wakacje we dwoje! W końcu mieliśmy wykorzystać tę fazę przejściową jak najlepiej, co nie?

Przekonaliśmy się, że realizowanie własnych planów i marzeń, dbanie o siebie i cieszenie się byciem razem jest jak najbardziej możliwe – mimo ciąży, internetowych przepowiedni i krzywych spojrzeń otoczenia. Ten wyjazd dodał nam obojgu całą masę pewności siebie i świadomości, że to co i jak robimy ma sens. 

A jako że apetyt rośnie w miarę jedzenia marzy nam się taki city break co roku… może za rok już w trójkę odwiedzimy Barcelonę lub Lizbonę? Zobaczymy! Póki co, baterie mamy naładowane, najedliśmy się pyszności i możemy spokojnie przejść w stan oczekiwania i przygotowywania się na powitanie Bejbika na świecie!

Ciekawa jestem czy są wśród was jakieś osoby zakochane w Rzymie? Za co lubicie to miasto? A może dopiero planujecie wypad do stolicy Włoch i chciałybyście o coś dopytać? No i koniecznie dajcie znać, kto z was podróżował z brzuszkiem? Udało wam się wyskoczyć na jakiś mniejszy czy większy babymoon? Czy raczej w ciąży zależało wam na tym, aby być blisko domu i swojego najbliższego otoczenia? Ciekawa jestem jak do tego wszystkiego podchodzicie! 

ZOBACZ RÓWNIEŻ

  • Kasiu, nie mogę dostać się do freebies 🙁 chciałam wydrukować planer, dostałam hasło na maila, ale nie działa 🙁

    • a jesteś pewna, że wpisujesz bez wielkich liter itp? Bo sprawdzałam przed sekundką i wszystko powinno śmigać, w razie czego daj znać proszę na kontakt@worqshop.pl – podeślę planer 😀

      • no klasycznie – wpisałam 50 raz i zadziałało 😀 ale bardzo dziękuję za chęci! 🙂

  • Zofia Kedzierska

    fantastyczny wpis! czytając go można niemalże poczuć ten promyk słońca na swojej skórze, zapach cappuccino czy pizzy… piękny czas za Wami, piękne wspomnienia… świetnie, że odnosisz się z praktycznymi wskazówkami do podróżowania w ciąży – w końcu ciąża to nie choroba i jeśli samopoczucie pozwala to trzeba korzystać 😉

  • Marta

    Kasiu, jak zwykle jesteście pełni uroku i pozytywnego podejścia do życia. Z przyjemnością przeczytałam/obejrzałam. Teki materiał to świetna zachęta do zwiedzania Rzymu, nawet dla mnie 🙂 Jako historyk biegałabym po muzeach 🙂

  • Ajj jak bardzo podoba mi się Wasze podejście do podróżowania – te uliczki, kawiarnie itp. sprawy, jestem całą sobą za takim zwiedzaniem 🙂 Chłonięcie miasta, wściekanie się kolegi za to że zgubiliśmy się gdzieś w Camden w Londynie pamiętam to bardzo dobrze, a mi humoru nie popsuł bo uwielbiam się gubić, zatopić w nieznane miejsce i okrasić to poczuciem humoru i radości 😀

  • Aleksandra

    W Rzymie byłam bardzo dawno temu, jeszcze jako nastolatka z rodzicami. Tak dawno temu, ze były jeszcze liry w obiegu. Rzym jest ogromny! Nie sposób zwiedzić wszystko za jednym pobytem – chyba, ze ma się jakieś 2 tygodnie 🙂 Najbardziej mi się kojarzy jako miejsce religijne : Watykan, Via Appia. Myśmy zwiedzali Rzym latem – w słońcu, czasem w upale i nie odebrałam tego jako przyjemności tylko mordęgę. Może pora zobaczyć to miasto z moimi dziećmi? Gdybym miała wybierać to z włoskich miast wolałabym zobaczyć jeszcze raz Mediolan (ach ta katedra!) i Weronę.

  • Super 🙂 Uwielbiam takie wpisy i bardzo, bardzo chciałabym zobaczyć Rzym… Pamiętam jak w ciąży strasznie brakowało mi jakiegokolwiek wyjazdu, bardzo chciałam wyjść z domu, niestety nie bardzo mogłam, bo nie dość, że wszystko mnie bolało, to jeszcze mdłości od rana do nocy… Ślicznie wyglądasz 🙂

  • Zacisze Lenki

    Bardzo dziękuję za wirtualną wycieczkę z wami, było miło i wzruszająco, Fab super komentował – banan na twarzy. Nie będzie mi dane być w Rzymie, więc tym milej było obejrzeć filmik.

  • 13 Strona

    Przepiękne zdjęcia, a jakie pyszne jedzenie, można pozazdrościć 😉 Życzę więcej takich cudnych wyjazdów!

  • Ach Rzym! Mieszkałam w tym mieście i ogromnie za nim tęsknie. A tak najbardziej najbardziej to za pizzą na kawałki (do której na początku podchodziłam bardzo sceptycznie) i za barami. Bo nawet w tych najmniejszych, najbardziej oddalonych od centrum czy najbardziej obskurnych wypijesz po prostu pyszną włoską kawę.

  • Strasznie mi się marzy odwiedzić Rzym 🙂 Jak i wiele innych pięknych miejsc na ziemi, ale na wszystko przyjdzie jeszcze czas. Puki co mam zwiedzoną Chorwację i jestem zakochana w tym cudownym, upalnym państwie. Zazdroszczę takiego wyjazdu i widać, że w pełni wykorzystany jest ten czas. Cieszę się, że tak pięknie spędziłaś babymoon i jestem zdania, że warto wyjeżdżać i jak lekarz dał pozwolenie to warto z tego korzystać 🙂

  • Ja też podróżowałam jak zwariowana podczas moich trzech ciąży i wcale to mi nie przeszkadzało bynajmniej do połowy ciąży. W Rzymie jeszcze nie byłam ale w Trieście i Wenecji. Pora nadrobić zaległości!