5 rzeczy, które wspierają rozwój Twojego dziecka w pierwszym roku życia

Dlaczego więcej korzyści przyniesie dziecku cisza, nuda i nienachalna interakcja ze strony rodzica niż pokój pełen grających zabawek z telewizorem w tle? I w jaki sposób decydować o tym, jakie aktywności i zabawki wybierać dla dziecka, aby wspierać rozwój bez zaburzania jego naturalnych etapów?

Od wielu lat pasjonuje mnie temat rozwoju człowieka, wpływu nastawienia na realizowane zadania, budowania motywacji i determinacji w realizacji swoich planów. Rozwój osobisty, teorie psychologiczne pochłonęły mnie na tyle, że związałam z nimi swoją drogę zawodową pracując obecnie jako coach i blogując na EwelinaMierzwinska.pl o tym, jak wykorzystywać metody rozwojowe do prowadzenia lepszego życia.

Zanim zostałam mamą nie przypuszczałam, że równie mocno zainteresują mnie te tematy pod kątem rozwoju dziecka. Dziecko ma z dorosłym człowiekiem o wiele więcej wspólnego, niż mogłoby się wydawać. Trzeba mu tylko zapewnić przestrzeń, aby mogło to pokazać i zmienić też swoje nastawienie, by samemu móc to dostrzec.

O tym, jak zapewnić tą przestrzeń i na jakie główne elementy zwrócić uwagę, by wspomóc rozwój swojego dziecka, przygotowałam na zaproszenie Kasi, dzisiejszy tekst.

Jestem pewna, że znajdziesz w nim choć jedną rzecz, dzięki której Twoje relacje z dzieckiem będą bogatsze!

  1. Przygotuj bezpieczną dla dziecka przestrzeń dającą mu wolność

Niemowlak w pierwszych miesiącach życia potrzebuje być przede wszystkim nakarmiony, przebrany i wyprzytulany. Bliskość rodzica to najlepsza inwestycja w jego rozwój.

Wraz z upływem tygodni nasz bobas zaczyna coraz bardziej interesować się światem, sprawdzać swoje siły, a my możemy wiele zrobić, aby mu tego…nie utrudniać!

Warto zapewnić mu wówczas taką przestrzeń, w obrębie której maluch będzie mógł bezpiecznie poznawać świat. Rozwiązaniem na to bezpieczeństwo nie powinny być same ograniczenia dla dziecka, ale możliwie jak największe dostosowanie pomieszczenia pod jej nowego mieszkańca.

W pierwszym roku życia czas spędzony na podłodze jest dla dziecka bardzo cenny! Daje mu możliwości do podejmowania dowolnych prób poruszania się bez ograniczania jego ruchów i bez obawy, że skądś spadnie. Wszyscy specjaliści neurolodzy, neonatolodzy i rehabilitacji, z jakimi miałam kontakt, było niezmienne zgodni co do tej jednej rzeczy – najważniejsze w nieprzeszkadzaniu w rozwoju ruchowym jest nieskrępowane przebywanie dziecka na ziemi!

Przestrzeń dla dziecka powinna znajdować się również w takim miejscu, by umożliwić mu obserwowanie życia domowników. Nie zawsze więc w tych pierwszych miesiącach życia będzie to osobny pokój dziecka. Lepiej może się sprawdzić pokój dzienny, a gdy nasza pociecha zacznie się samodzielnie przemieszczać możemy pomyśleć o przeprowadzce do jej pokoju.

Dobrze sprawdzi się w wydzieleniu przestrzeni na pierwsze obroty, próby podnoszenia, raczkowania i czworakowania, mata piankowa. Ważne, by była to mata wysokiej jakości, która przetrwa chociażby próby podgryzania jej przez dziecko i która nie będzie wydzielać nieprzyjemnego zapachu. Kolorystyka maty nie powinna być dominująca. Co prawda kontrasty dobrze działają na dziecko jednak nie oznacza to, że mają one pojawiać się w tak dużym wymiarze jak cała przestrzeń maty. Warto postawić na jednolity jasny kolor lub jeśli wybierzemy wzór z kilkoma kolorami to w stonowanym, pastelowym wydaniu.

Sama wybrałam matę szaro różowo białą Skip Hop  (polecam też jej szaro białą wersję) i po ponad roku użytkowania jest ona w rewelacyjnym stanie. Dobrze też sprawdziła się jako tło do bardziej intensywnych kolorystycznie zabawek i książeczek, a także jako asekurująca powierzchnia do postawienia baby gym, czyli drewnianego stojaka do ćwiczeń.

Gdy moja córka zaczęła coraz chętniej przemieszczać się po całym mieszkaniu, podejmując bardzo śmiałe próby raczkowania, a później chodzenia, przeprowadziłam sporo zmian w pozostałych pokojach. W przygotowanej przestrzeni chodzi o to, by dziecko mogło bez żadnych dla siebie potencjalnych niebezpieczeństw przebywać w danym miejscu.

Kompletnie nie rozumiem, jak można decydować się na całodzienne bieganie za dzieckiem i nieustanny stres, czy nie wydarzy się coś złego gdy będziemy szykować jedzenie, rozwieszać pranie czy zajmować się innymi pasjonującymi dla świeżo upieczonej mamy czynnościami 😉

Większość osób wkłada wówczas dzieci do bujaczków, kojców i innych tym podobnych akcesoriów. Warto mieć świadomość, że są to rozwiązania, które nie wpływają dobrze na dziecko i jego rozwój. Popularne bujaczki mogą być stosowane przez dziecko do maksymalnie 15-20 minut dziennie w sytuacjach awaryjnych i te ograniczenia mają związek z negatywnym wpływem na rozwój ruchowy dziecka.

Wsadzenie dziecka do kojca czy do łóżeczka na godzinę, dwie, trzy to też ograniczanie jego możliwości poznania otoczenia i funkcjonowania w nim na zasadach zbliżonych do tych, w jakich funkcjonują rodzice. To może nie tylko wpłynąć na rozwój ruchowy, ale też zbudować w dziecku lęk przed tym, co znajduje się dookoła niego i przekonanie, że z niczym nie może sobie poradzić.

Bo skoro ma aż tak ograniczony dostęp do otoczenia to widocznie nie może zrobić tych wszystkich rzeczy, które robią dorośli dookoła. Dziecko uczy się przez obserwację, budzi się w nim chęć przemieszczenia, bo widzi jak przemieszają się rodzice, podejmuje coraz odważniejsze próby raczkowania, bo chce dostać się samo do mamy, która się gdzieś oddała.

Poza tym, zastanów się – czy sama chciałabyś siedzieć w takim zamkniętym kwadracie? Lub włożyła do niego starszą osobę, bo przecież może sobie zrobić krzywdę? Warto przemyśleć swoją opinie o kojcach biorąc pod uwagę te argumenty.

W naszym mieszkaniu Emilia porusza się swobodnie po całej jego przestrzeni, z wyłączeniem sypialni. I często budzimy spore zaskoczenie wśród znajomych i rodziny, której odpowiadamy, że nie, wcale nie musimy biegać ciągle za Emilią i jej „pilnować”.

Oczywiście, właściwie zawsze miałam i mam Emilkę na oku, jednak jej poruszanie się po otwartych przestrzeniach mieszkania nie jest zagrożone praktycznie żadnym niebezpieczeństwem.

Meble, które może na siebie zrzucić są przytwierdzone do ściany, nie znajdują się na widoku żadne przedmioty, które można potłuc lub zrzucić na siebie i zrobić tym samym sobie krzywdę. Kilka szuflad w kuchni, m.in. ta z koszem na śmieci, jest zabezpieczonych.

Takie przygotowanie przestrzeni daje zarówno dziecku, jak i rodzicowi wolność do życia bez stresu, ciągłego upominania i bycia upominanym we własnym mieszkaniu.

  1. Pozwól na samodzielność

Przygotowanie odpowiedniej przestrzeni dla dziecka ma dać możliwość do tego, by nasz maluch był w jej obszarze możliwie jak najbardziej samodzielny.

I to nie jest wbrew pozorom taka łatwa sprawa, bo przygotowanie przestrzeni to jedno, a danie dziecku wolnej ręki i pozbycie się chęci nieustannego podtrzymywania, łapania i zatrzymywania to już zupełnie inna historia.

Istotne jest nieingerowanie w naturalny rozwój dziecka szczególnie w kontekście „pomagania” mu w obracaniu, siadaniu, wstawaniu czy chodzeniu. Takie pomaganie prowadzi często do wytworzenia się w dziecku złych nawyków i negatywnie wpływa również na zdobywanie kolejnych umiejętności.

I nawet ćwiczenia, które polecam w następnych punktach, to aktywności jakie powinny nam zająć kilkanaście minut w ciągu dnia, a nie być wykonywane wielokrotnie. (Inaczej sprawa się ma w przypadku dzieci rehabilitowanych – w ich sytuacji normą jest wykonywanie ćwiczeń około 5 razy dziennie, są to tez ćwiczenia znacznie bardziej intensywne.)

Warto zdać sobie sprawę, że są rzeczy, które nawet niemowlak musi zrobić sam. Możemy milion razy posadzić, wsadzić na kanapę czy zrobić za dziecko cokolwiek innego, ale dopóki ono samo nie podejmie własnych prób, nie popełni błędów i nie zacznie rozumieć pewnych zależności, nigdy nie nauczy się wchodzenia na żadną „górę”. Zawsze będzie wypatrywało tych asekurujących rąk, czekało na „spadniesz”, „przewrócisz się”, „nie dasz rady” i zawsze będzie miało przekonanie, że samo sobie nie poradzi.

Samodzielność to też dobór takich zabawek, które nie wykonają całej pracy za dziecko. Bardzo popularne zabawki edukacyjne lub interaktywne, działają zazwyczaj na zasadzie naciśnięcia jednego przycisku, po którym to rozpoczyna się lawina czynności, jakie zabawka wykonuje. Mnogość dźwięków, migających światełek i akcji ruchowych, jakie są wówczas prezentowane męczy często nawet i dorosłych.

Dajmy dziecku przestrzeń i możliwości do tego, by rozwinęło swoje umiejętności bez z góry narzuconych ram, by miało okazję do rozwijania kreatywności, a w przyszłości wyobraźni.

Wspieranie samodzielności dziecka oznacza też pozostawienie wyboru odnośnie tego, jaką zabawką czy książką będzie zajmowało swój czas. Warto przygotować dla naszej pociechy, dobrane do jej wieku i umiejętności, akcesoria i następnie pozostawić wolną rękę odnośnie tego, która z tych zabawek będzie w danym momencie najciekawsza. Usilne próby zaciekawienia zaburzą naturalny proces i drogę, jaką podąża dziecko.

Warto w temacie samodzielności bliżej poznać chociażby pedagogikę Montessori i wychodzące z niej teorie na temat podążania za dzieckiem w proponowaniu mu aktywności czy może lepiej to ująć, w zapewnieniu do nich dostępu.

Polecam z tego obszaru literaturę, począwszy od pozycji napisanej przez samą Marię Montessori takie jak Sekret dzieciństwa aż po książki na metodzie opierające się i prezentujące ją w bardziej kompaktowej formie, takie jak Zrozumieć Montessori czy Metoda Montessori, Naucz mnie to zrobić samodzielnie.

O traktowaniu dziecka w sposób poważny i jako część „stada” bardzo ciekawie pisze również Jesper Juul w pozycjach takich jak Rodzic jako przywódca stada  czy “Nie” z miłości.

W książkach Juula szczególnie urzeka mnie to, że sam autor pisze o sobie, że nie uważa się za największego specjalistę od wychowania i nie ma odpowiedzi na każdy wychowawczy problem. Takie podejście sprawia, że wszelkie wskazówki są przekazywane w bardzo wyważonej formie.

  1. Wspieraj rozwój zmysłów, czyli o co chodzi z tym „przebodźcowaniem”

Dziecko mające kilka tygodni czy miesięcy odbiera świat nieco inaczej niż dorosły człowiek. Najprostszym przykładem jest dostrzeganie kolorów, które pojawia się w pełnym wymiarze dopiero około 6 miesiąca życia.

Wcześniej warto postawić na książki i zabawki czarno białe, o wysokim kontraście, później stopniowo wprowadzać kolor czerwony i żółty. Największym hitem w naszym domu były materiałowa książeczka kontrastowa Mr B oraz książki kontrastowe z serii Rozłóż, baw się i oglądaj, które dodatkowo z drugiej strony mają karty kolorowe, dzięki czemu ich okres przydatności był znacznie dłuższy.

Aby wspomóc rozwój zmysłu dotyku u dziecka warto również wyposażyć się w książeczki i zabawki, które będą zawierały różne faktury materiału. My mieliśmy dwie książeczki Baby’s Very First Touchy Feely Animal Playbook oraz That’s Not My Puppy, które w okolicach 6-10 miesiąca życia Emilki były jej ulubionymi książkami do wspólnego przeglądania.

Zapewnianie dziecku takiego rodzaju zabawek, z których w pełni będzie mogło skorzystać jest elementem, o którym nie możemy zapominać. Ciekawie pisał o tym John Medina w książce Jak wychować szczęśliwe dziecko. Przytoczył przykład dziecka, któremu tata regularnie kupował zabawki ponad wiek, aby pomóc synowi w rozwoju. Takie dodawanie większej ilości bodźców i zwiększonego poziomu trudności nie służy dziecku, bo ono, tak jak my wszyscy też musi mieć poczucie, że coś potrafi zrobić, a nie że każda czynność jest dla niego zbyt trudna.

Mądry i nie na wyrost dobór zabawek jest więc bardzo istotny, szczególnie dla dzieci w pierwszych miesiącach życia. Takim maluchom naprawdę nie potrzeba wiele, by wspierać ich zmysły – kontrastowe książeczki, przestrzeń do samodzielnego przemieszczania się czy dobrej jakości gryzaki.

Niestety nadal bardzo pokutuje, szczególnie w starszych pokoleniach, przekonanie, że dziecko powinno otrzymywać dużo bodźców do tego, aby prawidłowo się rozwijać. Podczas gdy to, czego dziecko potrzebuje, to odpowiednia ilość bodźców dostosowana do jego wieku i momentu rozwoju, w jaki się znajduje.

I dla dziecka poniżej roku nawet sprzyjające mu kontrasty nie zdadzą egzaminu, jeśli będzie ich zbyt dużo i będą dominować nad otoczeniem. Powód jest prosty – gdy dzieje się zbyt dużo dziecko nie wie, na czym ma się skupić i w efekcie nie skupia się na niczym lub wpada w coś na kształt transu, w którym bezwiednie obserwuje skaczącą, grającą i świecącą zabawkę lub wpatruje się w ekran telewizora.

Lepiej na naszego malucha podziała dosłownie kilka, do 10, zabawek dostępnych na wyciągnięcie ręki niż cały pokój zasypany przedmiotami, które przytłaczają dziecko.

Dlatego też gdy wybierałam atrakcje dla córki na dany dzień były to 2-3 zabawki i książki z kontrastami, którym towarzyszyły akcesoria w spokojnych kolorach, takie jak chociażby ukochana Żyrafa Sophie.

  1. Buduj bliskość

Dzieci potrzebują bliskości, czułości, troskliwej opieki. Naszym zadaniem, jako rodziców jest im to dać.

I nawet jeśli czasem ta potrzeba bliskości jest szczególnie silna i sprawia, że ten mały człowiek nie chce zejść z rąk mamy przez kilka/naście miesięcy, warto pamiętać jak wiele dajemy swojemu dziecku nie ignorując jego potrzeb.

To, czy i w jakiej formie dziecko otrzyma odpowiednie dawki bliskości ma wpływ na jego poczucie bycia kimś ważnym, a także na późniejsze budowane relacje z innymi w wieku nastoletnim i w dorosłości.

Tulimy więc, nosimy, kołyszemy, wykorzystujemy okazje do okazania dziecku czułości.

Jedną z takich okazji jest moment karmienia, niezależnie czy karmimy piersią czy butelką. Warto wówczas poświęcić naszemu maluchowi uwagę głaskając po rączce, buzi czy z uśmiechem spoglądając w oczy. Nie będzie to szczególnie trudne, bo wpatrywanie się w pełne ufności i ciekawości oczy niemowlaka to ogromna przyjemność!

Ciekawą opcją na budowanie bliskości oraz wspieranie rozwoju dziecka są też masaże. Można wykonywać je zgodnie z zaleceniami, jakie otrzymamy indywidualnie dla naszego dziecka od fizjoterapeuty lub lekarza rehabilitacji bądź zdecydować się na kursy dla rodziców z masażu niemowląt.

My poza korzystaniem z wiedzy specjalistów sięgnęliśmy również po zbiór technik masażu zebranych w książce Dobroczynne masaże dla maluszków.

W bardzo przystępny sposób są w niej opisane metody wykonywania masażu krok po kroku wraz z przydatnymi ilustracjami. Służy nam ta pozycja do dzisiaj i myślę, że jeszcze przez dłuższy czas będziemy z niej korzystać!

Nie można również pominąć korzyści, jakie dla budowania relacji z dzieckiem daje czytanie mu książek. Nie istnieje moment, w którym na czytanie jest „za” wcześnie, od pierwszych dni przyniesie ono korzyści Waszemu dziecku, bo będzie mogło więcej słuchać Waszego głosu! W pierwszych miesiącach życia Emilki czytałam jej na głos książki, które zwyczajnie ja miałam na swojej liście do przeczytania. Teraz już to nie przejdzie, ale polecam młodym mamom wykorzystanie tego patentu. Tylko pamiętajcie – czytajcie z zaangażowaniem, nawet o metodach funkcjonowania mózgu i zasadach coachingu menadżerskiego! 😉

Warto poznać bliżej teorię wiążącą się z rodzicielstwem bliskości, w którym szanowane są potrzeby dziecka z jednoczesnym poszanowaniem granic rodzica. Bo budowanie bliskości i dawanie jej dziecku nie ma nic wspólnego z „bezstresowym wychowaniem”, co często błędnie jest ze sobą łączone.

Szczegóły można znaleźć w książkach Księga Rodzicielstwa Bliskości oraz Rodzicielstwo bliskości. Jak zbudować więź z dzieckiem.

  1. Pomóż w osiągnięciu kroków milowych

Poszczególne umiejętności niemowlęta nabywają falami, w okresach zwanymi „skokami rozwojowymi”. Dobrze jest poznać zakres tych skoków i mieć przede wszystkim świadomość, jak szeroki jest obszar czasowy na osiągnięcie przez dziecko danego punktu przełomowego.

Dla przykładu, na wyczekiwane przez rodziców pierwsze kroki, dziecko ma czas aż do 16 miesiąca życia! I fakt rozpoczęcia chodzenia „dopiero” w 15 miesiącu życia nie czyni go ani gorszym ani lepszym od innych dzieci.

Nie warto więc ścigać się z koleżankami i obserwować ze stresem swoje dziecko. Tak, jak pisałam wcześniej, należy dziecku dać szansę na naukę i przejście przez konkretne etapy rozwoju.

Zamiast zamartwiać się, lepiej postawić na wiedzę, a w razie długo utrzymujących się wątpliwości zdecydować na wizytę u lekarza rehabilitanta lub fizjoterapeuty. Uważam, że lepiej odbyć jedną niepotrzebną wizytę niż przegapić coś, co niepokoi matkę.

Istnieje również sporo zasad dotyczących właściwej pielęgnacji dziecka, jak chociażby trzymanie naprzemiennie na jednej lub drugiej ręce, czy układanie dziecka w łóżeczku raz w jedną stronę, a raz w drugą, które warto jest poznać.

Warto w tym celu skonsultować się ze specjalistami lub wybrać odpowiednie dla wieku dziecka dostępne online filmy instruktażowe pokazujące możliwe błędy, zalecane metody noszenia, odkładania czy polecane zabawy.

Do ćwiczeń poprzez zabawę dobrze sprawdzą się też aplikacje mobilne, w których będziemy mieć automatycznie dobrane do wieku dziecka polecane aktywności. Będą to ćwiczenia zarówno wspierające rozwój ruchowy, jak i gaworzenie. Sama korzystałam z aplikacji BabySparks i bardzo miło ją wspominam.

 

Jestem pewna, że każda mama ma też swoje wypracowane metody na wspieranie rozwoju swojego dziecka i spędzanie wspólnie wartościowego czasu.

Podzielcie się Waszymi pomysłami i doświadczeniami! 🙂

Z wykształcenia prawnik oraz certyfikowany coach, od 7 lat prowadząca własną firmę. Bloguje o wykorzystywaniu metod psychologicznych i rozwojowych do prowadzenia udanego życia, efektywnej pracy i skutecznego biznesu. Przybliża również temat wspierania rozwoju dziecka w sprzyjającej mu atmosferze i z jednoczesnym zachowaniem przestrzeni dla siebie jako kobiety.

Pracuje jako coach, konsultant i bloger. Tworzy programy coachingowe i kursy online dla kobiet chcących rozwinąć umiejętności interpersonalne, prowadzić udane życie rodzinne, świadomie budować swój wizerunek i tworzyć własne biznesy. Prywatnie spełnia się jako żona i mama ponad rocznej córeczki.

Bloguje na https://ewelinamierzwinska.pl , a swoją codzienność pokazuje na https://instagram.com/ewelinamierzwinska_pl

ZOBACZ RÓWNIEŻ

  • Sandra Nowicka-Nowak

    Też pokusiłam się o podobny post jakiś czas temu 🙂 https://majciakombinuje.pl/sie-bawic-niemowlakiem/

    • Era

      Wstapilam z ciekawosci. Czytalam z usmiechem na twarzy bo 95% listy to tak wlasnie wygladalo nasze zycie rodzinne:) I Tyle fajnych wspomnien w momencie powrocilo:)

  • Kasia

    Bardzo fajny tekst 🙂 Ja teraz czekam na mojego maluszka, więc na pewno już niedługo Twoje rady się przydadzą 🙂

  • Era

    Ciekawy temat.
    W prawdzie nie jestem zadnym coachem ani ekspertem w sprawie rozwoju dzieci, ale jako mama dwojki dzieci (8lat i 6lat) przedstawie swoj punkt widzenia, bo nie ze wszystkim w tekscie sie zgadzam.
    Po pierwsze twierdzenie, ze bujaczki maja negatywny wplyw na rozwoj ruchowy jest mocno przesadzone.
    Gdyby tak bylo to powinny byc wycofane ze sprzedazy.
    Wspomagalam sie bujaczkiem przy mojej dwojce I nie raz zapewne przekroczylam zalecany w tekscie limit dzienny (Nie zdawalam sobie sprawy ze wogole istnieje jakis limit) I u ani jednego syna nie stwierdzono wad rozwojowo-ruchowych.
    Co do kojca to nigdy nie mialam I nie uzywalam, ale tez bym go nie demonizowala.
    Skad pomysl, ze przebywanie w kojcu moze „wywolac lek przed otoczeniem I wywolac przekonanie ze z niczym nie moze sobie poradzic”??
    Czy jest tu ktoś kto siega pamiecia do okresu niemowlecego I potrafi przywolac jakies wspomnienia z tego okresu? Bo moje najwczesniejsze pochodza z okolo 3lat.
    A gdyby tak postawic sie w roku mamy ktora ma do ogarniecia dzieci w wieku 4miesiace, 2 lata, 4 lata to uwazam ze kojec moze byc dobrym chwilowo rozwiazaniem. Postawilabym tutaj na bezpieczenstwo ponad nieograniczony rozwoj.
    Inna jest perspektywa I punkt widzenia mamy jedynaka, a inna bedzie mamy wielodzietnej. Powiedzialabym ze to nie jest zle rozwiazanie aczkolwiek trzeba uzywac go z glowa.
    Poza tym nie widze nic zlego w uzywaniu slow „spadniesz”, „przewrocisz się”. To jest normalne komunikowanie dziecku co moze sie za chwile stac, jako ze dzieci nie potrafia ocenic realnego zagrozenia I powagi sytuacji.
    I ponownie nie zgodze się ze stwierdzeniem ze dziecko ktore slyszy takie slowa w okresie zalozmy 6-12 miesiecy „zawsze bedzie mialo przekonanie ze sobie samo nie poradzi”. Skad takie wnioski??
    W tym calym wspieraniu rozwoju to najlepiej zapewnic dziecku bezpieczenstwo. I dobrze pamietac ze kazde dziecko jest inne. Ja widze to po swoich skarbach (1 mama ten sam tata a dzieci charaktery I osobowosc maja zupelnie inna).

    • Zgadzam się, że każde bezpieczeństwo jest zawsze najważniejsze i jeśli nie można go zapewnić w inny sposób wybiera się rozwiązania nie zawsze najlepsze dla rozwoju. Zgadzam się też, że każde dziecko jest inne dlatego też nie zawsze mając jedno dziecko jest nam łatwiej niż mając ich troje 😉

      Wnioski oraz opinie na temat chociażby bujaczków czy zamykania dzieci w kojcach są oparte na rozmowach ze specjalistami – fizjoterapeuci, neurolodzy dziecięcy, psychologowie dziecięcy – oraz na ich publikacjach. Niestety nie jest prawdą, że gdy coś jest szkodliwe dla dzieci nie byłoby sprzedawane – chodziki które absolutnie nic dobrego nie robią dla dzieci i są odradzane przez wszystkich lekarzy i specjalistów z dziećmi pracujących, są cały czas w sprzedaży i co więcej są chętnie polecane przez sprzedawców.
      Rozumiem, że bujaczki są bardzo pomocne, sama też w pierwszych 6 miesiąca życia korzystałam z nich w sytuacjach wyjątkowych jednak one powinny być do sytuacji wyjątkowych właśnie, a nie jako standard przez pół dnia.
      Odnośnie tego, co dziecko pamięta na resztę zycia, a co nie – tu nie chodzi o pamięć po konkretnych wydarzeniach w taki sposób, jak my pamiętamy wczorajszy dzień. Chodzi o to, jakie połączenia wytworzy sobie mózg, tak w ogromnym skrócie – z tego samego powodu tulimy dziecko, kołyszemy, nie dajemy płakać przez godzinę bo mimo że ono nie będzie tego pamietać w naszym rozumieniu tego słowa, to zostanie po tych wydarzeniach ślad w jego mózgu.
      Upominanie dziecka naprawdę nie wplywa na nie dobrze choć rozumiem intencje większości matek i babć, które są do takiej komunikacji przyzwyczajone.

      • bbika

        Nawet na studiach pedagogicznych uczą o szkodliwości tych bujaczków, kojców i chodzików 🙂